Patronat Sztukatera

Polowanie Na Księżycową Kukułkę  [2026] — okładka lub ilustracja
Kliknij, Aby Powiększyć

Polowanie Na Księżycową Kukułkę [2026]

Czas Czytania: Około 1 min

Informacje O Publikacji

Twórcy I Treść

Tytuł Oryginału
Polowanie Na Księżycową Kukułkę

Wydanie I Dystrybucja

Premiera
2026-08-12
ISBN
9788382413984

Parametry I Szczegóły

Liczba Stron
368
Oprawa
Miękka
Wymiary
145 x 205 mm

Opis Wydawcy

Petersburg, 1912 rok.
Baron Roman Ungern von Sternberg, młody oficer armii carskiej, zostaje wysłany z tajną misją do Mongolii. Nim zdoła ją wypełnić, wybuch wojny i rewolucja bolszewicka burzą świat, któremu służył, a jego własne życie rozpada się na kawałki. Zmuszony porzucić dawne plany, wkracza na drogę, która uczyni go jedną z najbardziej zagadkowych postaci XX wieku. Wrocław, 1969 rok.
Student geologii Hubert Kmita, w dramatycznych okolicznościach, wchodzi w posiadanie tajemniczego tekstu zapisanego na skrawku jedwabiu. Trop prowadzi do Mongolii i legendy o zaginionym złocie generała Ungerna — człowieka, który w 1921 roku wyzwolił ten kraj spod chińskiego panowania i został chanem. Zafascynowany zagadką Hubert wyjeżdża na naukowy obóz badawczy. Na bezkresnym stepie szybko odkrywa, że wokół niego mnożą się sekrety, a przeszłość wciąż potrafi zabijać. Czy odnajdzie skrzynie pełne złota? A może prawdziwy skarb ukrywa się zupełnie gdzie indziej?

Recenzje W Sztukaterze

❦ Recenzja Opublikowana

Polowanie Na Księżycową Kukułkę

Edyta Staniec

Nie każda interesująco zapowiadająca się historia okazuje się równie interesującą lekturą. Czasami wszystkie elementy wydają się być na swoim miejscu: tajemnica sprzed lat, egzotyczna sceneria, historyczne wydarzenia i obietnica niezwykłej przygody. A jednak czegoś brakuje. Takie właśnie odczucia towarzyszyły mi podczas czytania powieści Jolanty Marii Kalety „Polowanie na Księżycową kukułkę”.

Autorka zabiera czytelnika w podróż przez różne epoki i miejsca. Z jednej strony poznajemy losy barona Romana Ungerna von Sternberga, oficera carskiej armii, którego życie splata się z burzliwą historią Mongolii. Z drugiej przenosimy się do Wrocławia końca lat sześćdziesiątych XX wieku, gdzie młody student geologii, Hubert Kmita, trafia na trop tajemnicy związanej z zaginionym złotem. Te dwie płaszczyzny czasowe stopniowo zaczynają się ze sobą łączyć, tworząc opowieść o przeszłości, poszukiwaniu skarbu i sekretach, które nie tracą na znaczeniu mimo upływu lat.

Trzeba przyznać, że pomysł na fabułę jest ciekawy. Równie interesujące wydaje się osadzenie znacznej części wydarzeń w Mongolii, której historia, kultura i obyczaje nieczęsto stanowią tło współczesnych powieści przygodowych. Widać również, że autorka poświęciła wiele uwagi historycznym realiom i szczegółom budującym świat przedstawiony.

Niestety, pomimo tych niewątpliwych atutów, książka nie zdołała mnie wciągnąć. Czytało mi się ją dość ciężko, a fabuła, choć teoretycznie pełna możliwości, nie wzbudziła we mnie oczekiwanego zainteresowania. Narracja rozwija się spokojnie, miejscami wręcz zbyt spokojnie jak na historię, której jednym z głównych elementów jest tajemnica i związana z nią przygoda. Rozbudowane tło historyczne, choć wartościowe poznawczo, nie zawsze sprzyja dynamice opowieści.

Największym problemem okazał się dla mnie brak czytelniczego zaangażowania. Nie pojawiła się ta szczególna ciekawość, która sprawia, że trudno odłożyć książkę, ponieważ koniecznie chce się wiedzieć, co wydarzy się dalej. Kolejne rozdziały nie przynosiły mi takiej satysfakcji, jakiej oczekiwałabym od powieści przygodowej z elementami sensacji. A przecież sam motyw poszukiwania zaginionego skarbu daje ogromne możliwości budowania napięcia.

Nie oznacza to jednak, że „Polowanie na Księżycową kukułkę” jest powieścią pozbawioną wartości. Jej mocną stroną pozostaje rozbudowana warstwa historyczna i próba połączenia autentycznych wydarzeń z literacką fikcją. Czytelnicy zainteresowani dziejami Mongolii, historią początku XX wieku czy mniej oczywistymi kierunkami literackich podróży mogą znaleźć tutaj wiele interesujących szczegółów.

Mam jednak wrażenie, że w tej powieści warstwa historyczno-poznawcza okazuje się bardziej przekonująca niż sama opowiadana historia. A dla mnie literatura, nawet mocno osadzona w faktach, powinna przede wszystkim angażować, budzić emocje i sprawiać przyjemność z czytania.

Ostatecznie „Polowanie na Księżycową kukułkę” pozostawiło mnie z poczuciem niedosytu. Doceniam pomysł, tematykę i pracę włożoną w odtworzenie realiów historycznych, ale nie mogę powiedzieć, że była to lektura, do której zasiadałam z niecierpliwością. To jedna z tych książek, których potencjał dostrzegam, choć sama opowieść nie znalazła do mnie drogi.

Być może miłośnicy spokojniejszej narracji, rozbudowanego tła historycznego i egzotycznych realiów odbiorą ją zupełnie inaczej. Mnie jednak nie udało się w tej historii zatracić. A przecież właśnie tego najczęściej szukam w literaturze.

Dodaj komentarz

Wyślij