Okładka wydania

Jądro Ciemności

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Jądro Ciemności | Autor: Joseph Conrad

Wybierz opinię:

Agnesto

Ta powieść, taka niby niepozorna, nie za gruba, nie za cienka, taka ... niknąca między wielkimi tomiszczami skrywa w sobie treść zaliczaną do kanonu klasyki. Udowadnia, że nie zawsze warto kierować się objętością. Małe jest piękne – a czy tak jest z „Jądrem ciemności”? Zaraz się przekonamy.

 

"Jądro ciemności" to opowieść o niebanalnej wręcz treści, z której każdy wyczyta i zrozumie coś na swój tylko indywidualny sposób. To książka, która – powiem szczerze – postawi cię w konsternacji, zadumie jakiejś niewytłumaczalnej i zawieszeniu. Tak, bo prócz samej akcji, stanowiącej tu jakby tło, Conrad bardziej skupia się na myślach i przemyśleniach swojego bohatera, wnika w jego umysł niemalże wyciągając poszczególne przekonania nie zawsze istotne do danej sytuacji. Marlow, o którym mowa, to główny bohater „Jądra ciemności”, który podczas rejsu korzystając ze swej cechy gadulstwa bierze się do nakreślenia swoim towarzyszom historii własnej młodości. Po wielu staraniach został zatrudniony przy wydobyciu i transporcie kości słoniowej w Afryce, jednak jego misją stało się odnalezienie Kurtza - legendarnego agenta kolonii. Człowieka, który zasłynął z wdrażania w życie niesamowitych planów i pomysłów oraz zdobycia rekordowych ilości, tak cennej i pożądanej, kości słoniowej. Początkowo sceptycznie nastawiony z czasem zaczyna odczuwać niezmierny szacunek dla człowieka, którego nawet nie widział. Nie potrafi sobie wytłumaczyć własnej gorliwości z jaką poświęca się swojemu zleceniu, swojemu oddaniu. Postanawia bowiem sprowadzić Kurtza, jednak droga do celu obfituje w niebezpieczeństwa, a przypadki jakie go spotykają są nie do przewidzenia ani dla niego, ani tym bardziej dla nas, czytelników.

 

Co się dzieje z Marlowem podczas misji? Jego wyobrażenia o pracy w Afryce, a tym co przyszło mu obserwować brutalnie go rozczarowują. Okazuje się, że cywilizowanie Afrykańczyków to mrzonki, banialuki nie mające swojego potwierdzenia. Biali ludzie, jako ci silny i automatycznie ważniejsi, wykorzystują mieszkańców jako niewolników czyniąc z nich darmową siłę roboczą, której nie należy się absolutnie nic. Drogi wgłąb lądu usłane są trupami, a w lasach pozostawiani są ci niezdolni do pracy, czekający już tylko na śmierć. Nie szanuje się ich kompletnie, głodzi i trzyma w zatrważających warunkach, powiem nawet, że w nieludzkich. Ci chorzy, słabi, czy już w agonii wyrzucani są z pola widzenia tych zdrowych. Są ukryci, bo co słabe zostaje po prostu wyrzucone. Śmierć zrobi swoje. Na ostatnim etapie podróży Marlow staje twarzą w twarz z nienawiścią tubylców, którzy strzelają w jego parostatek i ginie jeden z pracujących u niego Afrykańczyków. Taka karma? Nie pisał się na to, a co gorsza, gdy wreszcie dociera do poszukiwanego Kurtza ten okazuje się być u kresu sił. Zniszczony chorobą jedynie mówi, składnie i logicznie, a każdy kto ma z nim styczność pragnie zasiąść w jego towarzystwie i słuchać.

 

„Jądro ciemności” to książka o podróży tej dosłownej i podróży ku granicy własnej wyobraźni. Marlow staje się poniekąd podróżnikiem w najmroczniejsze zakątki własnej duszy, a spotkanie z umierającym już Kurtzem wieńczy dotyk obłędu zbliżając go do tytułowego jądra ciemności, do głębi. Conrad pisząc „Jądro ciemności” wplatał w fabułę swoje własne doświadczenia. Był w Afryce, był marynarzem, widział obce lądy, poznawał ludzi, widział coś, co przerzucił na karty powieści stając się Marlowem. Jednak ta interpretacja nie wpływa na swobodę czytania. „Jądro ciemności” czyta się powoli. Nie sposób wzrokiem przeskakiwać po tekście, omijać zdania zbyt długie i zawiłe. Często też trzeba się wracać do wcześniej przeczytanych stron, by zrozumieć właściwy kontekst. Ja powiem szczerze, że często gubiłam się w wywodach i dywagacjach autora. Myśli Marlowa wielokrotnie bowiem wychodzą poza potrzebne ramy, czy poza istotne pola. Czasem wręcz nie rozumiałam tego, co czytałam. Niewiele tu akcji, więcej zadumy i sięgania do wnętrza siebie. Lubię takie powieści, jednak „Jądro ciemności” jest specyficzne. Przegadane. Dla mnie ciężkie – mówię otwarcie. 150 stron powieści czyta się, że posłużę się powiedzeniem, jak po gruzach. Może to moje odczucie będzie inne, gdy sięgnę po „Jądro” za jakiś czas i na nowo się w nią zagłębię. Może potrzebuję kilku podejść do tego tekstu, by go zrozumieć i docenić, by się nim zachwycić, jak większość recenzentów. Może tak będzie. Jednak, póki co, pisarstwo Josepha Conrada odbieram za specyficzne i trudne. Więcej myśli nie związanych z powieścią niż trzymania się zasadniczego tematu.

 

Każdy ocenia według siebie.

Nie każdy musi być fanem.

Karolina

Opowieść znad rzeki Kongo

Marlow, siedząc na pokładzie statku, snuje swoją opowieść o wyprawie do Afryki. Dzięki protekcji ciotki został kapitanem parowca, pływającego po rzece Kongo. Jego zadaniem było docieranie od jednej placówki handlowej do drugiej i wypełnianie poleceń dotyczących interesów, które głównie były związane z obrotem kością słoniową. Marlow wspomina swój pobyt w Afryce, próbując oddać niezwykłą atmosferę tego miejsca i czasu.

 

„Jądro ciemności” Josepha Conrada jest często określane jako „arcydzieło literatury światowej”. O ile łatwiej byłoby mi określić odczucia wobec tej książki, gdybym się zgadzała z powyższym stwierdzeniem. Jednak gdy czytałam powieść Conrada pomyślałam sobie: „Naprawdę? To jest ta słynna powieść? To jest to dzieło literatury światowej?”. Bardzo chciałam tę książkę „nadrobić”, ponieważ ominęła mnie ona jako lektura w szkole średniej i miałam poczucie, że nie znając powieści Conrada, jestem jakoś wykluczona z pewnego obszaru kultury. Spotkanie z „Jądrem ciemności” okazało się dla mnie jednak nieco rozczarowujące.

 

„Jądro ciemności” przeczytałam w pewnej mierze przez pryzmat krytyki postkolonialnej; może stąd  moja raczej negatywna ocena tego dzieła. Chinua Achebe, nigeryjski pisarz i krytyk, działający w dyskursie postkolonialnym, „Jądro ciemności” określa wprost jako rasistowskie. Zauważa wyczulenie Conrada na zło i wyzysk związany z kolonializmem, ale podkreśla jego ignorancję w sprawie rasizmu. I myślę, że w tym tkwi sęk odbioru tej problematycznej powieści.

 

Joseph Conrad, za pomocą postaci Marlowa, nie pochwala kolonializmu. Wprost przeciwnie - ten proceder go przeraża. Nasz bohater tym bardziej się od niego dystansuje, im więcej widzi jego wad. Ale Marlow do samego końca swojej opowieści pozostaje egocentryczny, myśli jedynie o tym, jak kolonializm źle wpływa na niego i na innych Europejczyków. Jest głęboko zaniepokojony tym, że kolonizatorzy popadają w obłęd pod wpływem dzikiej i potwornej dziczy, która otacza ich ze wszystkich stron (swoją drogą określanie afrykańskiego krajobrazu jako dzikiego i żarłocznego zwierzęcia, świetnie oddaje lęk Europejczyków przed nieznanym kontynentem). Czy zastanawia się nad tym, w jaki sposób kolonializm wpłynął na rdzenną ludność Afryki? A skądże. Dla Marlowa rdzenni mieszkańcy przypominają ludzi jedynie z wyglądu, ale intelektualnie, społecznie i moralnie są umiejscowieni gdzieś pomiędzy zwierzętami. Bohater jest wręcz zdziwiony i nawet nieco zawstydzony tym, że jest tak podobny do mieszkańców Afryki.

 

Conradowi trzeba więc oddać sprawiedliwość za dostrzeżenie zła, które towarzyszyło kolonializmowi, ale nie można go usprawiedliwić za braki w człowieczeństwie.

 

Odchodząc już nieco od kwestii treści i przesłania książki, chciałam jeszcze zwrócić uwagę na samą formę „Jądra ciemności”. Być może jestem nieczuła na geniusz Josepha Conrada, ale jego styl pisania w ogóle do mnie nie przemówił. Jedyne przebłyski odczuwałam w momentach, gdy Marlow opisywał afrykańskie wybrzeża wzdłuż rzeki Kongo. Wcześniej wspomniane porównania afrykańskiej przyrody do drapieżnika (awansującego miejscami niemal do potwora), przyprawiały mnie o dreszcze ekscytacji. Z kolei opisy świata kolonizatorów były dla mnie po prostu nudne. Chyba liczyłam na powieść w duchu Juliusza Verne’a, albo nawet sienkiewiczowskiego „W pustyni i w puszczy” (któremu swoją drogą też się niedawno dostało za rasizm). Jednak „Jądro ciemności” jest zupełnie inną książką. Z pewnością nie jest to typowa powieść przygodowa lub podróży, więc jeśli ktoś do niej podchodzi z podobnymi do moich oczekiwaniami, to powinien je porzucić, żeby się nie rozczarować. Powieść Josepha Conrada jest gawędą, w której akcja toczy się niespiesznie. Nacisk położony jest na refleksję i krytyczne myślenie.

 

„Jądro ciemności” jest według mnie książką, którą trzeba przeczytać po to, by wyrobić sobie o niej opinię, nawet tę negatywną. Skoro utwór Josepha Conrada zaliczany jest do arcydzieł literatury światowej to warto wiedzieć o co tyle szumu. Mnie osobiście nie zachwyciła swoim stylem, ale tematyka z pewnością jest problematyczna i nawet dziś (a może szczególnie dziś) warto ją poruszać.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial