Atlantis Rising 2: Miasto Demonów (2018)

Opis:

Ludzkość przegrała wojnę z demonami. Garstka wraz z Elan uciekła i schroniła się na wyspie, z dala od wrogich hord. Jednak nawet tam nie było ucieczki przed zagrożeniem. Po drugiej stronie świata demony zmieniły bowiem dawną stolicę Ziemi we własne siedlisko. Lemuria, ostatni bastion ludzkości, stał się symbolem triumfu sił piekielnych i potężnej magii.

 

I Elan wie, że istnieje tylko jeden sposób, aby zapewnić ludziom bezpieczne schronienie przed odwiecznym wrogiem. Miasto demonów musi zniknąć z powierzchni Ziemi…

 

Fragment:

Simone stanęła przed mieszkańcami Atlantydy, którzy nadawali się do walki. Przynajmniej większość z nich za¬chowała jeszcze siły i kondycję.
„Świat jest okrutny” – pomyślała, a potem zaczęła się za¬stanawiać, co powiedzieć... i o co prosić. Gdyby był bardziej przyjazny, pozwoliłby ludziom odpocząć po tym, jak stra¬cili wszystko. Przyjazny świat przede wszystkim jednak nie pozwoliłby swoim mieszkańcom stracić tak wiele. – Merlin poinformował mnie o obecności demonów na naszym archipelagu. – Jej głos zabrzmiał czysto i donośnie dzięki latom praktyki.
Szmer przestraszonych głosów zaczął narastać. Simone nie miała wyboru, musiała pozwolić, żeby zebrani się wy¬gadali. Wiedziała, że każda próba, aby ich uciszyć, zakończy się porażką. Ludzie musieli dać upust niepokojom i przera¬żeniu. Po chwili jednak, gdy uniosła ręce, grupa zamilkła.
– Na razie nie trzeba się martwić, że demony zbliżą się do Atlantydy – zapewniła kobieta. – Są zajęte na innej wyspie, nieco dalej na archipelagu. Jednak powinno nas martwić to, czym się tam zajmują. Musimy podjąć decyzję i obawiam się, że żadna nie będzie dla nas zbyt dobra.
– Po prostu powiedz, o co chodzi, Simone – wtrącił się Kaleb ponuro. – Nie ma powodu, żeby wdawać się w głupie gierki.
– Zamknij się, chłopcze – roześmiał się jakiś starszy mężczyzna. – Niektórzy z nas mają raczej ochotę na gierki.
Simone przewróciła oczami, czym wywołała falę nerwo¬wych śmiechów i komentarzy.
– Możemy zignorować obecność demonów, sporo wska¬zuje, że raczej tutaj nie przyjdą – oznajmiła. – Na pewno nie ma żadnych oznak, żeby się wybierały do nas w niedalekiej przyszłości. Ale powinniśmy się zaniepokoić tym, co robią.
Powiodła spojrzeniem po twarzach, zadowolona, że przyciągnęła uwagę zebranych.
– Merlin – przywołała znowu niemal magiczne imię, przynajmniej dla ludzi, którzy przed nią stali. Widmowystarzec był tym, który wywołał falę i który zarządzał czaro¬dziejskim transportem oraz pomagał im przetrwać. Obok Elan, posiadającej bardziej solidną prezencję, Merlin, jak często szeptano między sobą, był wybawcą ludzi z Atlan¬tydy. – Merlin uważa, że demony budują portal, aby spro¬wadzić tutaj jeszcze gorsze potwory. Jeżeli tak się stanie, zwłaszcza blisko naszej wyspy, nie trzeba wielkiej wyobraź¬ni, żeby domyślić się, co nas czeka.
Pobladłe twarze i przerażone spojrzenia wystarczyły Si¬mone za potwierdzenie, że wiadomość była jasna.
– Dlatego stoimy przed decyzją – podjęła znowu. – Mo¬żemy się tutaj ukrywać... a nawet uciec. Merlin chętnie prze¬niesie nas, gdzie zechcemy.
– Ale demony są wszędzie, Simone – zauważył Kaleb głośno. – Jeżeli chcą tutaj sprowadzić jeszcze więcej swo¬ich pobratymców lub gorszych bestii, nie ma sensu uciekać i doskonale o tym wiesz.
Simone z powagą skinęła głową.
– Wiem... Ale straciliśmy tak wiele...
– Jeżeli teraz uciekniemy, stracimy resztę tego, co mamy – odparł Kaleb. – Stracimy resztki szacunku do siebie i pra¬wo do nazywania się wolnymi ludźmi. Zwłaszcza że kiedy demony skończą swoje zadanie, i tak nas wyłapią i zabiją.
Simone miała ochotę uściskać chłopaka. Chociaż pozor¬nie się z nią spierał, mówił to, co chciała przekazać ludziom. Tłum mu potakiwał, a Simone wyczuwała, że Kaleb prze¬ciągnął zgromadzonych na swoją stronę. Nie tak to plano¬wała, ale zamierzała wykorzystać sytuację. – Zatem mamy jeszcze jedną możliwość – odezwała się. – Merlin nie może dać wiele, ale zapewnił, że wyposaży nas, jeżeli będziemy chcieli sformować siły obronne. Nie mogę za was podjąć tej decyzji...
– A ja podejmę tę decyzję – przerwał jej Kaleb. – W swo¬im i tylko swoim imieniu. Nawet gdybym miał iść sam, ru¬szę do walki. To mój dom i nie zamierzam uciekać.
Kilka osób również potwierdziło, że się z nim zgadza. Si¬mone widziała, że nastrój tłumu się zmienia, ludzie pokony¬wali strach. Od razu postarała się wzmocnić to nastawienie.
– Nie będziesz sam, Kalebie – oznajmiła z powagą i pew¬nością siebie, skrywającymi nie tylko strach, lecz także dumę z młodzieńca, którego wychowała. – Atlantyda to także mój dom.
Tyle wystarczyło, aby nastrój zmienił się diametralnie.
W ludziach pozostał wprawdzie strach, ale już stłumio¬ny przez gniew i napływ entuzjazmu.
Simone spojrzała na zgromadzonych z satysfakcją i obawą.
Powstające dopiero miasto na Atlantydzie właśnie posta¬nowiło przystąpić do wojny.

 

Drageus Publishing House Sp. z o.o.
ul. Kopernika 5/L6
00-367 Warszawa

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Atlantis Rising 2: Miasto Demonów (2018)

Dodatkowe informacje:


Podziel się!


Oceń Publikację:

Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!