Przejdź do głównej treści

POLA GOJAWICZYŃSKA, czyli BRÓD, CIEŃ I SKRZYDŁA - ADAM MIKS


Pola (wł. Apollonia) Gojawiczyńska – pisarka, działaczka niepodległościowa. Urodziła się w Warszawie 1 kwietnia 1896 roku. Zmarła również w stolicy Polski 29 marca 1963 roku. Jej utwory zawierają wątki psychologiczne i społeczno-obyczajowe związane z awansem środowiska proletariackiego i drobnomieszczańskiego, jak np. „Ziemia Elżbiety”. Inna powieść – „Dom na skarpie” – pokazuje siłę wojennego zniszczenia.

Nie ma lepszego narzędzia propagandy dla kraju, jak jego literatura.

Pola Gojawiczyńska

 

„Dziewczęta z Nowolipek”, „Rajska jabłoń”, „Dom na skarpie”. Te trzy tytuły wypowiedziałem jednym tchem, gdy pomyślałem o następnym felietonie z cyklu „Adama literatura powszechna”.

Autorka tych powieści, Pola Gojawiczyńska, zawsze kojarzyła mi się z dziwnym imieniem, a raczej jakimś dziwnym, cudacznym skrótem. Wiedziałem, że polska aktorka, która przybrała pseudonim Negri, również posługiwała się tym pokracznym (jak wtedy sądziłem) mianem.

Dzięki temu przeczytałem „Dziewczęta z Nowolipek”. Chciałem się przekonać, jaką powieść wymyśliła kobieta posługująca się imieniem Pola. Po odłożeniu książki na półkę, zamilkłem. Już nie śmiałem się z nazwisk czy pseudonimów. Nabrałem szacunku do nieznanej mi autorki.

Ciekawym – na poły nieformalnym, na poły literackim – językiem opowiada o przyjaźni czterech młodych kobiet, tak właściwie jeszcze dzieci. O ich życiu codziennym. O konfrontacji marzeń z rzeczywistością, gdzie te pierwsze są jak mały kwiatek znaleziony wśród kamieni. Rzeczywistość zaś jawi się jako ten kant, o który łatwo się potłuc. Każda młodość przypina sobie skrzydła. Zapomina jednak, że tylko od czasu do czasu jest panem tego świata. Zazwyczaj ludzie pozostają w cieniu. Lecz one jeszcze tego nie wiedzą. Żyją ułudą dni pierwszych, mając wciąż nadzieję.

Nie w cieniu, lecz bardziej w tle powieści Gojawiczyńska przedstawia Warszawę. Tak dokładniej mówiąc, to jedną z dzielnic stolicy wskazaną w tytule powieści. Brudną, obdartą, bez klejnotów i błękitnego nieba. Można się potknąć o byle papierek. Lecz trzeba także, i przede wszystkim, mieszkać i żyć w tym rejonie miasta. Opis w niczym nie przypomina Warszawy Bolesława Prusa. W „Lalce” oraz innych utworach pisarza z bródką możemy dostrzec wykwintność i bon ton głównych ulic.

„Dziewczęta z Nowolipek” pokazują zadymione, zakurzone, śmierdzące, obrzydliwie zabudowane korytarze raczej niż szeroką arterią pachnącą kwiatami. To samo miasto, a jak różne cywilizacje. Bolesław Prus – sztukateria w dłoniach. Pola Gojawiczyńska – pecyna w ustach.

Podobno powieść jest fragmentami autobiograficzna. Pola widziała to, co zostawiła w powieści. To ważne. Bardzo lubię, gdy pisarz wie, o czym opowiada. Kiedy uczestniczy nieomalże w wydarzeniach, o których czytamy. Tak jak Bolesław Prus spaceruje obok Ignacego Rzeckiego, tak Pola Gojawiczyńska towarzyszy Bronce Mossakowskiej i trzem pozostałym dziewczętom w odkrywaniu świata. Bo to Bronka ma być alter ego Gojawiczyńskiej.

Nie wiem doprawdy, czy Grażyna Plebanek jest pierwowzorem którejkolwiek bohaterki powieści „Dziewczyny z Portofino”. Za to znam doskonale miejsce akcji. To osiedle z wielkiej płyty na południu Warszawy. Blisko Wilanowa. Mało danych? Na tym osiedlu mieszkali Janusz Wójcik i Dariusz Szpakowski. Trener na górze, komentator sportowy na dole. Może jednak odwrotnie? Nieważne.

Dla tego felietoniku ważne jest jedno: Grażyna Plebanek, aby napisać swoją powieść, zaczerpnęła pomysł od Poli Gojawiczyńskiej. Też Warszawa. Też jedna dzielnica. Też cztery dziewczyny. Szalone pomysły. Oczywiście tytuł zaczerpnięty z przedwojennej powieściopisarki.

Czy to wystarczyło, aby napisać coś niepowtarzalnego? Przebój rynku książkowego? W tym miejscu nadmienię, że Arthur Conan Doyle stworzył detektywa Holmesa po przeczytaniu kilka nowel kryminalnych A.E. Poego, w tym „Morderstwa przy Rue Morgue”. I szczerze mówiąc, szkocki pisarz stał się sławniejszy od amerykańskiego odpowiednika.

Nie sądzę, aby stało się tak w przypadku Grażyny Plebanek. Najkrótsza recenzja jej powieści powinna brzmieć: „Gdyby autorka naśladowała styl swojej mentorki, powieść byłaby lepiej napisana. A tak jest bałagan”.

A jaki to styl zaproponowała Pola Gojawiczyńska w najsłynniejszej swej powieści? Jest ona podzielona na dwie części. Składa się z serii epizodów dotyczących każdej z postaci. Monolog wewnętrzny bohaterek zostaje wchłonięty przez narrację. Czytelnik pochłonięty czytaniem może nie zauważyć tej cienkiej linii granicznej. Gdzie się kończy monolog, a gdzie zaczynają się słowa narratora.
I o to chodzi autorowi. Wciąga bibliofila w grę przeplatania obrazów: moje – nie moje. A ty, szanowny, zgaduj co jest czym? Jakiej proweniencji? Bronka nie zna znaczenia tego słowa. Jest zmęczona. Ma wszystkiego dość. Włącznie z nauką gramatyki języka polskiego. Książka, którą trzyma w ręku, zsuwa się na podłogę. Pola Gojawiczyńska nie zapisze tego dnia ani jednej myśli Bronki. Bo ta zasypia. Jednocześnie dotarliśmy do kolejnego brzegu.
Następny próg korzyści wiedzy już w dalszym ciągu który…

Korzystałem z publikacji Danuty Knysz-Rudzkiej „Gojawiczyńska”. Fakty oplotłem jednak swoim własnym wyobrażeniem, mitem i dywagacjami o Poli Gojawiczyńskiej.

Warszawa, dnia 28.08.2023 rok.