Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Psychofanka

ARABESKA

 

PSYCHOFANKA

 

 

Otworzyłam komputer. Wyszukałam jego profil na pewnym portalu społecznościowym. Najpierw wpisałam jego pseudonim artystyczny w odpowiedniej rubryczce. Nazywał się Chemik. Był sławnym artystą. Śpiewał, a w zasadzie to rapował. Wypuszczał co jakiś czas kawałki które często grane były w radiu. Tak. W popularnym radiu, którego słuchało nawet kilka milionów ludzi. Miał swoje konto na Instagramie, na Facebooku i na Twitterze oraz własną stronę Internetową, gdzie można było zamówić koszulki albo kubki z jego podpisem oraz gdzie można było posłuchać jego najnowszych utworów, zanim przeciekły do YouTube. Tam też miał swoje konto. Zamieszczał w nim teledyski do swoich piosenek. Było to jego oficjalne konto razem z pełnymi prawami autorskimi. Urodził się w latach 80-tych, a dokładniej w 1985 roku 13 grudnia. Prawie w roku 1986. Przyszedł na świat dokładnie z Płocku. Na Wikipedii także o nim piszą. I na pudelku. I w gazetach. Jest naprawdę popularny. Do szkoły podstawowej chodził w tym samym miasteczku, w którym się urodził. Dobrze się uczył, lubił szczególnie muzykę i polski. Jego mama kiedy miał 9 lat zapisała go do szkoły muzycznej. Uczył się grać na fortepianie, ale najbardziej, kiedy trochę dorósł lubił hip hop. Od 15 roku życia pisał swoje własne kawałki, które chował do przysłowiowej szuflady i z którymi nic nie robił. Dopiero kiedy skończył 20 lat, ktoś go odkrył.  A w zasadzie on sam dał się poznać szerszej publiczności. Wystąpił w jednym z programów muzycznych dla amatorów potrafiących ładnie śpiewać. Prawie wygrał. Zajął drugie, ale jakże godne miejsce. Oglądałam wszystkie odcinki. Aktualnie nie ma dziewczyny. Chodził z jedną jakiś czas temu, podobną do Julie Roberts trochę, ale szybko się rozstali. Kocha szybką jazdę na motorze i grzyby. Lubi czasem wyjechać na wieś do swoich dziadków i tam odpocząć. Nagrał w sumie dwie płyty. Jedną z nich, tą bardziej popularną można kupić w Empiku. Znam na pamięć każde słowo, każdy tekst każdej piosenki. Wchodziłam na jego teledyski tysiące razy. Obejrzałam miliony wywiadów z nim. Ja się w nim zwyczajnie.. zakochałam.

Rozdział 1

Wypakowałam swoje rzeczy z auta. Właśnie wróciłam z wycieczki klasowej, z Bieszczad. Było naprawdę fajnie, chociaż jak zwykle siedziałam sama z przodu, wśród wymiotujących. Przyjaźniłam się z osobami nieco starszymi ode mnie. Byłam w klasie uważana za kogoś, kto żyje w całkowicie innym świecie niż oni. Oni lubili popowe kawałki. Oni nosili to co modne, albo ubierali się tak, jakby mody kompletnie nie znali. Zachowywali się grzecznie. Nie mieli kłopotów z używkami. Nie byli uzależnieni od alkoholu. Nie palili fajek jednej za drugą ukrywając się gdzieś w krzakach pod szkołą przed nauczycielami. Nikt nie jest przerażająco chudy tak jak ona. Nikt nie ma swojego własnego, niepowtarzalnego stylu. Nikt nie wyznaje swoich alternatywnych zasad. Nikt nie robi sobie jaj z nauczycieli. Nikt nie dostaje jedynek za jedynką, a jedynym sposobem, żeby przejść do następnej klasy mogły były ściągi. Nikt nie miał problemów z zachowaniem. Niczyja mama nie chodziła co jakiś czas do dyrektora, żeby usprawiedliwić się z nieobecności swojego dziecka. Nikt nie miał czterech dziurek w każdym uchu. Każdy w mojej klasie był grzeczny, ułożony i widać było, że nie ma problemów, jak to powiedział kiedyś psycholog, do którego mama mnie siłą zaciągnęła „z trudnym okresem dojrzewania”. Chcieli mi dać prochy. Chcieli, żebym je jadła, ale ja się nie zgodziłam. Nie zwariowałam jeszcze aż tak, żeby jedynym ratunkiem i pomocą były dla mnie lekarstwa, a w zasadzie antydepresanty czy inne tabletki zmieniające nastrój. Nie miałam zbyt dobrych relacji z mamą. Ciągle tylko płakała, że jestem do niczego. Że powinnam zachowywać się jak inne osoby w mojej klasie. Że przeze mnie wyląduje na stałe w psychiatryku i już nigdy jej nie zobaczę. Mówiła, że muszę skończyć zadzierać ze starszym towarzystwem. Że to przez nich jestem jaka jestem. Że dawno temu byłam ułożonym i grzecznym dzieckiem i że to wszystko wina szkoły. Chciała mnie przepisać gdzie indziej, ale ja się nie zgodziłam na to. Było mi zwyczajnie dobrze, tutaj gdzie byłam. Ludzie z mojej klasy przyglądali mi się tylko zawsze i coś do siebie szeptali. A ja miałam ich daleko w d****. Z jednej strony chciałam być tą grzeczną dziewczynką, ale z drugiej uwielbiałam swój styl. Byłam niepowtarzalna, unikatowa, jedyna w swoim rodzaju. Ze starszą o rok młodzieżą dobrze się dogadywałam. Była pewna grupka osób w szkole, ekipa, do której należałam. Wszyscy wiedzieli o tym i dawali mi święty spokój. Wiedzieli, żeby nas nie ruszać, nie dotykać, nie obsmarowywać. Razem paliliśmy fajki, razem imprezowaliśmy upijając się do późnej nocy i wracając o 2 nad ranem. Miałam 17 lat i wydawałoby się, że cały świat jest mój. Kiedy wypakowałam rzeczy z bagażnika, tata wrócił do swojego mieszkania. Moi rodzice od dawna żyli w separacji. Nie mieli rozwodu, ale żyli i mieszkali osobno. Prawie w ogóle się nie do siebie nie odzywali. Chyba, że chodziło o mnie. Od ponad 10 lat już ze sobą nie są. To bardzo smutne i dołujące dla 7-letniego dzieciaka. Dowiedzieć się, że tata nie chce mamy. Ale razem z wiekiem jakoś sobie z tym poradziłam. Przy najmniej tak mi się wtedy wydawało. Ucałowałam mamę w policzek. W końcu nie było mnie w domu przeszło dwa tygodnie.

- Jak było na wycieczce, Lala?

- W porządku – Jak zawsze odpowiadałam jej krótkimi zdaniami. Wolałam szczerze mówiąc towarzystwo swoich przyjaciół niż rodziny.

- Zjesz coś może? Mizernie wyglądasz? Chyba schudłaś?

- Nie, dzięki – Uśmiechnęłam się do niej i pomaszerowałam z ciężkimi bagażami do swojego pokoju. Wyciągnęłam z zakurzonego pudełka płytę Chemika i zaczęłam słuchać. Miałam słuchawki w uszach. Słyszałam tylko tekst, w głowie wyobrażałam sobie jego postać, jego twarz, jak śpiewa. Jak jestem na jego koncercie. Postanowiłam, że do niego napiszę. W końcu nic nie szkodzi. Albo odpisze, albo nie. To jego sprawa. Jak odeślę mi wiadomość będę najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. Zabrałam się najpierw do rozpakowania bagaży. Część z ubrań wrzuciłam do pralki. Nastawiłam ją i włączyłam, dosypując proszek do prania. Wzięłam swój laptop i ułożyłam się na swoim łóżku, tak, żeby było mi wygodnie. Oparłam się o wygodne siedzisko i wyszukałam jego konto wpisując w wyszukiwarkę hasło Chemik z dużej litery. Pojawiło mi się kilka stron. W końcu znalazłam tą jedną, tą, którą polubiło prawie 1 mln fanów. Otworzyłam jego profil. Wyszukałam kilka zdjęć i uśmiechnęłam się do siebie. Szybko kliknęłam w wiadomości. Nie wiedziałam co pisać. Co napisać tak, żeby mi odpisał. Żebym mogła go poznać.

- Cześć gwiazdo.. – Zaczęłam, po czym skasowałam wiadomość, a potem otwarłam ją i napisałam jeszcze raz - Chciałabym cię poznać.. – Dodałam, po czym nieco się zarumieniłam i spuściłam wzrok - Nazywam się Lala, przy najmniej tak na mnie mówią. Jestem inna niż wszyscy. Mam swój styl. Chciałam ci tylko powiedzieć, że jestem twoją fanką. I kiedyś wybiorę się na pewno na twój koncert, jak wystarczy pieniędzy. I bardzo cię lubię. Wysłuchałam wszystkich twoich wywiadów, które tylko udało mi się znaleźć. Znam każdą piosenkę na pamięć. Mam nawet twoją płytę i kubek z podpisem, który zamówiłam sobie z waszej strony internetowej. Co dziennie go używam z resztą. Nie jestem napaloną fanką. Będę czekać na odpowiedź. Nic się nie stanie, jak mnie zwyczajnie olejesz i usuniesz moją wiadomość. Ale chciałam, żebyś wiedział, że istnieję – Jeden klik i wiadomość wysłana. Już trudno, nie usunę jej, chociaż poczułam przez chwilę zażenowanie. Po co ktoś taki jak odzywa się do takiej gwiazdy? No nic. Wiadomość wysłana. Ciekawa jestem, czy ją przeczyta tylko. Po pięciu minutach, dostałam wiadomość od Chemika.

- Witaj Lalo. Masz bardzo ładny pseudonim. Bardzo się cieszę, ze podobają ci się moje piosenki. Będziesz jedną z niewielu osób, którym powiem, że w przyszłym miesiącu ukaże się moja już trzecia płyta. Wyślę ci ją. Podaj mi tylko twój adres – Kiedy przeczytałam to byłam w jednym wielkim szoku. Widocznie moja wiadomość trafiła prosto w jego serce. Postanowiłam, że nie będę zbyt szybko ucinać rozmowy. Po prostu zacznę z nim pisać. Jakby nie był gwiazdą,

- Dziękuję. Jestem oniemiała z wrażenia, że dostałam od ciebie wiadomość, a co dopiero płytę, która nie ukazała się jeszcze w sklepach i mogę być jedną z pierwszych fanek, która ją odsłucha. Mój adres to Polna 13, Widełki. Nie mogę doczekać się w takim razie płyty. Jestem wdzięczna za wiadomość. Niewiele gwiazd odpisuje na takie wiadomości od swoich fanek.

- Ta wiadomość była naprawdę szczególna. Zaimponowałaś mi. Widzimy się w takim razie na koncertach. Do paczki dołączę też bilecik na koncert z osobą towarzyszącą w klubie Underground niedaleko Widełek. Będę tam za kilka miesięcy. Dokładnie 13 września. Uwielbiam swoich fanów, a takie wiadomości robią na mnie wrażenie, dlatego też jestem taki hojny.

- Jeszcze raz dziękuję i za bilet i za płytę. Obiecuję, że stawię się w pierwszym rzędzie i będę piszczała najgłośniej jak się tylko da.

- Pogadam ze swoim menadżerem. Może uda się wpuścić cię zaraz z przodu sceny. Jak nazywasz się? Na twoim profilu jest tylko twój pseudonim. Nie znalazłem tam nazwiska ani imienia..

- Po prostu Lala. Nie lubię się zbytnio ujawniać i nikomu nie opowiadam o tym jak się nazywam. Przynajmniej nieznajomym.

- Lala. Ładnie. Nie mam za dużo czasu, więc muszę kończyć. Masz bardzo ładne zdjęcie, jeśli to jesteś ty. W ogóle jesteś bardzo ładna. Możesz odezwać się jeszcze. Tak na przyszłość mówię. Postaram się odpowiedzieć na każdą twoją wiadomość. Zaimponowałaś mi.

- To ja bardzo dziękuję. Szczerze to nie spodziewałam się, że taka wielka gwiazda poświęci chociaż chwilę ze swojego gwiazdorskiego życia na taką zwykłą pogawędkę.

- Jak już pisałem, dbam o każdą fankę, o każdego fana. Co prawda nie odpisuję na wszystkie wiadomości, bo nie wystarczyłoby mi na to doby, ale czytam wszystko i wybieram tylko te najbardziej ciekawe wiadomości i odpisują.

- A więc moja wiadomość była ciekawa?

- Już mówiłem. Muszę kończyć, wybacz mi, Lala.

- To ja przepraszam, że zawracam ci głowę.

- Przestań. Widzimy się na koncercie. To znaczy ty mnie zobaczysz.

- Jasne. Dziękuję za odpowiedź, za pogawędkę. Szczególnie od takiej osoby jak od ciebie. To dla mnie wielkie wyróżnienie, że cię zaciekawiłam i zechciało ci się mi odpisywać.

- Trzymaj się dzieciaku kochany.

- Życzę wszystkiego dobrego!

Zamknęłam laptopa. Emocje po mnie dopiero teraz zaczęły spływać. Zaczęłam się trochę trząść i nie mogłam uwierzyć w to, że pisałam z Chemikiem. Że poświęcił chwilkę, żeby mi odpisać. Że dostałam bilet na jego koncert. Że dostane jego przedpremierową płytę. Że się spotkamy. Że będzie się próbował ze mną jeszcze kontaktować, że kiedy do niego napiszę odpisze mi, że mu się spodobałam, że napisał, że jestem ładna dla niego. Tak, zakochałam się w Chemiku. I dopnę swego. Będę chciała się z nim spotkać w cztery oczy. Może jestem szalona. Może postępuje źle, ale chcę go bliżej poznać. Bardzo zależy mi na tym, by się osobiście spotkać, może po koncercie, może tak przy kawie w dalekiej przyszłości. Nikt nie jest taki jak on. Uwielbiam na niego patrzeć. Szczególnie, gdy śpiewa tak słodko mruży oczy.

- Lala? – Zawołała mama z dołu

- Co chcesz ode mnie w tej chwili nie mam czasu – Okłamałam

- Chodź nie uwierzysz kto do ciebie przyszedł?

- Kto? – Wychyliłam się zza drzwi do swojego pokoju

- Anastazja

- Powiedz, że mnie nie ma

- Ale powiedziałam jej, że jesteś, czeka na ciebie przed domem. Podobno umówiłyście się razem do kina. Czy to prawda?

- O kurka. Na śmierć zapomniałam o kinie!

- Już lecę

- No bo się spóźnicie, macie 40 minut. Podobno seans zaczyna się punktualnie o..

- Uciekam mamo – Ucałowałam ją w policzek, zabrałam torbę, którą zostawiłam na korytarzu i uciekłam. Wsiadłam do auta Anastazji i razem pojechałyśmy, by oglądać seans.

- Cześć

- Cześć młoda. Jak tam? Zapomniałaś o kinie podobno

- Tak – Trochę się zmieszałam

- Co jest z tobą? Od paru dni chodzisz jak nie z tej epoki. A właśnie – mam dla ciebie fajki. Niedługo skończysz 18 lat i sama zaczniesz kupować

- Jeźdźmy już do tego kina, nie chce mi się z tobą gadać o moich problemach

- Jak chcesz. Ale mi możesz powiedzieć o wszystkim, co nie? W końcu się przyjaźnimy, Lala, skąd w ogóle ta głupia ksywka?

- Sorry Anastazja, ale ja tak chcę na siebie mówić. Tak mi się podoba

- Kompletnie to do ciebie nie pasuje

- To mnie nie obchodzi. Podoba mi się

- Lala z czarnym charakterkiem

- Wcale nie mam czarnego charakteru

- Nie?

- Może trochę

- Lala, lalalala haha

- Przestań mnie wkurzać. Daj mi lepiej fajki

- Już daję księżniczko, wyluzuj trochę

- Dzięki, długo bez nich nie wytrzymywałam już. Wiesz dobrze, że mama mi je zabiera. Mówi, że jak będę w takim wieku palić to marnie skończę

- Nie słuchaj jej. Masz taką ochotę to dlaczego nie mogłabyś skorzystać z tego co dają szczególnie starsze koleżanki

- Dobrze wiesz, że to wy mnie nauczyłyście palić

- Przestań tak głupio gadać. Jedziemy w końcu do kina. Czas się trochę zrelaksować, wyluzować przede wszystkim księżniczko.

- Anastazja uważaj lepiej jak jeździsz

- No i ładnie dojechałyśmy do kina. Będzie nas trochę więcej. Zapomniałam ci powiedzieć na śmierć sobie zapomniałam. Nie znasz go, ale się poznacie

- Kogo?

- A takiego kolegę, studenta. Przyjaźni się z Fioną, ale jest wolny. Także, jak tylko sobie wpadniecie w oko, może coś z tego będzie?

- Przestań, ja się kocham w Chemiku

- Kochanie, ale Chemik nie będzie z tobą, bo on woli wiesz jakie lale

- Wiem, ale wiesz co pisałam z nim dzisiaj – Anastazja zakrztusiła się

- Co? Odpisał ci?

- Tak i powiedział, że wyślę mi płytę i bilet na koncert

- Słonko, bo on ma dobre serce. Ale wiesz przecież, że nie mogłabyś z nim być?

- Wiem.. – Zamyśliłam się i chciało mi się płakać. Wcale nie miałam ochoty  spotykać się w tym kinie z nimi i udawać, że ich lubię. Chciałam być normalną dziewczyną, taką jak inni. I zakochałam się na zabój w Chemiku. Nie wiedziałam co z tym zrobić.

- To Lala – Niski chłopak, który w ogóle nie był w moim typie obcięty na krótko podał mi rękę. Przywitałam się z nim grzecznie i zamieniliśmy kilka słów. Seans zaczynał się za dobre 15 minut. Kupiliśmy colę i popcorn i ruszyliśmy do Sali, gdzie miała odbyć się premiera filmu. Zajęliśmy miejsce. Zauważyłam, że Kacper, bo tak nazywał się ten chłopak, usiadł zaraz koło mnie. Chyba wpadłam mu w oko – tak sobie myślałam wtedy. Co jakiś czas chłopak oglądał się na mnie. To chyba było jasne – spodobałam mu się. Byłam dla niego obojętna, a cały film oglądałam w skupieniu i nie myślałam za dużo o Kacprze, ani o tym, że się do mnie przystawia. Cały czas wyobrażałam sobie spotkanie po koncercie z Chemikiem a także to, jak z nim piszę. Byłam tak bardzo zadowolona tą ostatnią z nim rozmową, że nie mogłam doczekać się kolejnej, następnej i następnej. Wiedziałam, że mnie polubił. Napisałam do niego tak bardzo wiarygodnie i szczerze, że to go widocznie bardzo ujęło i postanowił mi wtedy odpisać.

- Jak tam film, podobał ci się, Lala? – Koleżanka zadała pytanie, zaraz po opuszczeniu budynku

- Bardzo, naprawdę był bardzo..

- Fajny, chciałaś powiedzieć? – Dokończyła za mnie Fiona

- Tak, dokładnie. A wam jak tam?

- Mi się podobał, ale widziałam lepsze filmy. Ten może być

- Hej, Lala, tak? – Zadał mi pytanie z Nienacka kiedy oboje trochę oddaliśmy się od dziewczyn Kacper

- Tak, zgadza się – Przystanęliśmy chwilę, chłopak patrzył się w moją stronę

 - Chciałabyś,.. czy chciałabyś się wymienić ze mną numerem telefonu?

- Wiesz co, jestem zajęta – Powiedziałam na odczepkę

- Serio? – Chłopak zbladł – Fiona mówiła co innego?

- Widocznie ma nieaktualne dane

- Przepraszam, wygłupiłem się, nie ważne – Chłopak przyspieszył kroku ku naszej kinowej grupce

- Ej, nic się nie stało! Zawołałam!

Cała nasza paczka wybrała się do pobliskiej restauracji, a w zasadzie to do McDonalda, żeby cos przekąsić. Kacper już się tak na mnie nie patrzył. Miał wzrok wlepiony w podłogę, nawet gdy jadł. Widocznie moja wiadomość bardzo go zawiodła. Zamówiłam lody, podobnie jak Fiona. Anastazja wolała frytki, gdyż nie jadła podobno obiadu i była już bardzo głodna. Kacper zamówił sobie wielkiego, naprawdę wielkiego hamburgera. Zaśmiałam się z niego.  Wydawało mi się, że tego nie zje. Ku mojemu zaskoczeniu zjadł wszystko. Nawet jak to się mówi nie zostawił okruszków. Całe spotkanie śmiałyśmy się i wieczór spędziłam w naprawdę fajnym gronie. Po najedzeniu się wybraliśmy się wszyscy na piwo. Fiona zaserwowała mi cały kufel  piwa z karmelem. Po piwie włóczyliśmy się po mieście. Było już trochę ciemno. Postanowiłam wrócić do domu.  Na szczęście Anastazja nie piła i odwiozła mnie pod sam dom. To był naprawdę udany wieczór. Mama jak przyjechałam oglądała telewizję i trochę nie o martwiła. Ale jak widać wyłącznie na zapas.

- Koleżanko, o której to się przychodzi do domu?

- No.. trochę mi zeszło.

- Jesteś pijana?

- Nie? Czuje alkohol

- Oj napiłam się jednego piwa, tyle

- Wiesz, że nie jesteś pełnoletnia?

- No obiecuję, że do 18 roku życia nie będę pić – Jak zwykle okłamywałam ją, żeby trochę się uspokoiła

- Naprawdę powinnaś mnie posłuchać. Mam wrażenie, że jednym uchem coś do ciebie wchodzi a drugim wychodzi. Nie słuchasz mnie, kiedy ja mam rację. Wiem, że twoje obietnice kończą się na tym, że ulegasz swojemu starszemu towarzystwu. A mi się to już nie podoba. Powinnaś być porządniejsza, mieć normalnych przyjaciół, którzy nie piją, nie palą, nie klną, nie zachowują się agresywnie i głośno. W końcu powinnaś ubierać się jak nastolatka a nie jak jakaś outsiderka. Naprawdę mam już tego dość. Cały czas mnie okłamujesz. Na każdym kroku. – Mama weszła na chwilę do kuchni napić się wody mineralnej. Pod nosem powiedziała jeszcze – Zwariuje z tym dzieciakiem, naprawdę - Kiedy ochrzaniła mnie zamarłam. Rzadko kiedy tak się denerwuje. Najczęściej jej nie interesuje, nie obchodzę. Weszła jeszcze raz do korytarza, w którym zdejmowałam powoli buty i dodała – Twój tata jest podobnego zdania. Powinnaś coś zrobić ze sobą. Jak ty wyglądasz dziewczyno? Spójrz do lustra? Farbujesz włosy na czarno, a masz prześliczny, jasnobrązowy, naturalny odcień. Nosisz po cztery kolczyki w jednym uchu a mogłaby być tylko jedna w każdym uchu. Lubisz nosić te sznurki na szyi, a wcale to ładnie nie jest

- Mamo, to jest choker

- Nie obchodzi mnie jak to się nazywa, ale obchodzi mnie to, żebyś była normalną dziewczynką, taką jak dziewczynki w twojej klasie. Chciałabym żebyś chociaż raz ubrała się w coś kolorowego, najlepiej w sukienkę. I koniecznie sandały zamiast czarnych trampek. Cały czas ubierasz się na czarno. No i właśnie – przechodzimy do sedna sprawy – makijaż. Masz obiecać mi, że od jutra malujesz się tylko tak jak nastolatki w twoim wieku – delikatnie. Te grube krechy, do tego ciemny tusz do rzęs i ciemne cienie do powiek wcale nie są modne.

- Mamo, co jest z tobą? Przecież zawsze jakoś nie przeszkadzało ci jak wyglądam? Przy najmniej nic nie mówiłaś na ten temat? Nie mogę porzucić swojej paczki tak z dnia na dzień. Fiona i Anastazja by mi tego nie podarowały.

- Kochanie, ależ możesz, żaden problem! Ja też w liceum miałam taką jedną koleżankę, która prowadziła mnie na złą drogę. Po prostu przestałam się do niej odzywać i to pomogło! To naprawdę żaden problem przestać się z kimś kolegować!

- Mamo, ale wtedy były całkowicie inne czasy

- Poza tym od dawna się o ciebie martwię. Dlaczego mówię to dopiero teraz? Bo widzę, że sobie nie radzisz, a chcę ci pomóc. Chodźmy na terapię. Chodźmy do psychiatry, wypisze właściwe leki, bo tamte wyrzuciłaś do toalety. Proszę, zachowuj się jak inni. Nie bądź taka anty. Przyjaciele, którzy spychają cię na złą drogę, mówię tutaj o alkoholu, papierosach i wagarach oraz słabych wynikach w nauce wcale nie są ciebie godni. Zależy mi na tobie bardzo i nie chcę, byś wylądowała w ośrodku dla nieletnich z różnymi patologicznymi zachowaniami. Bardzo cię kocham – Nagle puściły mi łzy, nie mogłam dłużej tego słuchać, bo rozkleiłabym się na poważnie i trzeba byłoby mnie długo uspokajać. Nie odezwałam się już mamie, tylko poszłam spokojnie na górę. W smsie do niej napisałam jej tylko – przepraszam mamo – oraz – to kiedy idziemy na tą terapię do psychologa? – Chyba zrozumiałam sedno swoich problemów. Chyba nadszedł ten moment, by trochę dorosnąć. W końcu dorosły outsider nie wygląda zbyt poważnie. Ludzie wytykają takie osoby palcami na ulicy. To dziwactwo szczerze mówiąc tak się zachowywać, tak wyglądać. Mama odpisała mi z dołu tylko – bardzo cieszę się, że w końcu dotarło do ciebie, że masz problem – Znów do oczu zaczęły mi płynąć łzy. Może skończę z paleniem i innymi używkami, zacznę ubierać się w kolorowe ciuchy, przestanę farbować włosy, zacznę się ładnie, delikatnie malować jak na dziewczynę przystało i poszukam sobie innych koleżanek? Tak, ale to wszystko nie jest takie proste. To wszystko zaczyna mnie trochę przerastać. Nie poradzę sobie sama – wiem to na pewno. Potrzebuję pomocy. Nie chcę już nosić tych czarnych ubrań. Chcę być młodą kobietką. Jak na zmianę wizerunku zareaguje szkoła, a w zasadzie to moja klasa? I jak zareagują starsze dziewczyny z mojej paczki na wieść, ze chce zerwać z nimi znajomość? To wszystko jest jakimś szaleństwem. Dlaczego mam tak naprawdę się zmieniać? Czy tylko dla swojej mamy? Bo nagle wygłosiła, że nie podoba jej się mój tryb życia jaki prowadzę, że noszę nieodpowiedni strój oraz zadaję się z koleżankami, które ściągają mnie na dno? Drugi głos podpowiadał, że najwyższy czas wydorośleć, zmienić się. Trzeci głos mówił zaś, że najważniejsze to żebym to ja była szczęśliwa i robiła wszystko w zgodzie ze sobą. Miałam mętlik w głowie. Było już późno. Byłam po piwie. I planowałam, że jutro się porządnie wyśpię. Jutro będzie sobota. I zrobię obiad, bo mama będzie w racy. I pomyślę, co zrobić, żeby się trochę zmienić. W końcu 18-te urodziny miałam za dokładnie 5 miesięcy. Potrzebuję takiej przemiany. Ze zbuntowanej nastolatki w dojrzałą kobietkę, która wie czego chce. Do tego atrakcyjną, pewną siebie, ładną, mądrą i tak dalej. Postanowiłam, że zacznę od ubrań. W następny weekend pojadę z mamą do jednej galerii, by tam wybrać coś odpowiedniego dla mnie. Poza tym jutro wyrzucę do kosza wszystkie kosmetyki do makijażu i kupię nowe. W liście zakupowej na pewno znajdzie się róż do policzków, delikatne, kolorowe cienie do oczu, różowa pomadka. Postanowiłam też, że w tygodniu przefarbuję włosy na naturalny ich odcień. Pójdę do psychologa. I w końcu zacznę się leczyć. Przestanę odpisywać koleżankom, przez które zaczęłam palić. Skończę z używkami. Przestanę się także do nich odzywać. Zacznę się kolegować z kimś z mojej klasy. I w końcu pójdę na zajęcia taneczne, o których dawno temu marzyłam. Wszystkie moje myśli biegły wokół tej spektakularnej przemiany Lali. Pseudonim zmienię na swoje prawdziwe imię – Lila. Wreszcie będzie do mnie pasowało. Ale to tylko na razie plany. Nie wiem jak wypadną w zmierzeniu się z rzeczywistością. Nie wiem, czy uda mi się to wszystko zrobić. Na pewno będę się bardzo starać. W końcu się przebudziłam, a mama tylko mi to uświadomiła, że dłużej tak nie może być. Że coś jest nie tak. Że potrzebuję wydorośleć. Szybko zasnęłam. Moja mama przyszła do mojego pokoju, by zgasić lampkę, którą zostawiłam i która świeciłaby się całą noc.

Rozdział 2

Następnego dnia wstałam jak gdyby nigdy nic. Nie bolała mnie głowa, byłam wyjątkowo wyspana. Czułam się naprawdę dobrze. Nie odpisałam jak zazwyczaj to robiłam Anastazji ani  Fionie. Po prostu zaczęłam realizować jedne z moich postanowień, aby dać sobie spokój z takim towarzystwem. Był maj, a w zasadzie jego początek. Na śniadanie zrobiłam sobie parówki z ketchupem i dwiema kromkami ciemnego chleba. Mama wstała nieco później. Przyszła w momencie gdy kończyłam jeść śniadanie.

- Witaj córciu, co tam dobrego masz? – Ziewnęła oglądając się na pusty talerz, który leżał na stole po parówkach

- Parówki, chcesz? Nie zjadłam wszystkich – Mama usiadła na stole, wlepiła nos w gazetę

- Chętnie zjem je. A ile ci zostało? – Mama wzięła do ręki jedną z leżących gazet na stole i przeglądnęła od niechcenia

- Dokładnie trzy – nałożyć ci na talerz? – Wstałam z krzesła i zmierzałam w kierunku garnka, w którym pływały ugotowane parówki

- O, zobacz kochanie, co piszą o tym raperze

- O Chemiku?

- Tak

- Co takiego? – Zainteresowałam się. Gazety przyniosła z pracy mama. Nie leżały tutaj wczoraj. Zawsze śledziłam mojego ukochanego idola wszędzie gdzie się tylko dało

- Że ma jakieś alkoholowe incydenty

- No co ty? – Nie mogłam w to uwierzyć – On i alkohol? Jak zwykle gazety puszczają w druk jakieś nieprawdziwe plotki. Poza tym incydenty alkoholowe to nic w porównaniu z całkowitym uzależnieniem się od wódki.

- No kochana, mało brakowałoby a z tobą byłoby źle. Czy utrzymujesz jeszcze kontakty z tymi dziewczynami, które wpuściły cię w to wszystko? Piszesz z nimi?

- Już nie. Skończyłam się z nimi przyjaźnić

- I chwała Bogu, mam nadzieję, że skończysz i z fajkami i z alkoholem i z wagarami, i że nie będę co miesiąc wzywana do dyrektora?

- Obiecują poprawę, ale musisz mnie też zrozumieć, że jest mi ciężko tak z dnia na dzień zerwać z takim wizerunkiem

- Rozumiem cię doskonale. Wiedz, że będę cię w tym bardzo mocno wspierać – obie przytuliłyśmy się do siebie na kilkanaście sekund. Po chwili mama dodała – To jak, sa te parówki, czy nie? – Uśmiechnęłam się i podsunęłam talerz ze śniadaniem mamie prosto pod jej miejsce, które zajęła przy stole.

- To co jeszcze ciekawego piszą o tym Chemiku? – Byłam jednocześnie bardzo ciekawa, ale też podekscytowana i chciałam koniecznie wiedzieć, co redakcja napisała o nim. Oprócz Anastazji nikomu nie przyznałam się do tego, że pisałam z Chemikiem, z tym sławnym raperem. Uważałam to za moją małą tajemnicę. Z resztą wiedziałam, że Anastazja ubierze to w żart i nikomu tego nie powie. A nawet jeśli to nic by się nie stało, jakby wydało się, że ta sławna gwiazda hip-hopu napisała do mnie a w zasadzie to odpowiedziała na moją wiadomość. Kiedy wzięłam gazetę do ręki zarumieniłam się. Na jednej stronie widniało jego ogromne zdjęcie w jakiejś sesji zdjęciowej zrobionej w parku. Pod zdjęciem znajdował się kilku stronnicowy wywiad razem z kilkoma jeszcze jego zdjęciami. Oglądałam je i wyobrażałam sobie, że spotykamy się na jego koncercie, że patrzy się tylko na mnie, że później poznaję go za kulisami, że co jakiś czas odzywa się do mnie na Facebooku. Że się ze mną przyjaźni. To były moje marzenia. Można powiedzieć, że największe. Nie ukrywam, że podkochuję się w nim. I nikt mi się tak bardzo nie podoba tak jak on. Trzymałam pisemko i nie mogłam się na niego napatrzeć. Po chwili zaczęłam czytać wywiad. Słowo za słowem. Chemik był bardzo przystojny. Czasem farbował włosy na rudo. Wtedy wyglądał naprawdę dobrze. Ładnie mu było w rudym, ale jak to artysta, lubił co jakiś czas zmieniać swój wizerunek. Miał metr 80 wzrostu i był stosunkowo chudy. Nie miał obsesji na punkcie siłowni, tak jak wiele gwiazd podobnych do niego. Po prostu zdrowo się odżywiał. To wszystko. Przed paroma miesiącami zerwał z dziewczyną, która była sławną aktorką. Nazywała się Paloma. Nie specjalnie ją lubiłam. Jej wygląd, a szczególnie charakter bardzo mnie denerwował. Wywiad w gazecie zaczynał się od napisania kilku słów o nim. Redaktorka zwięźle ujęła kilka faktów z jego życia. Po krótkiej notce wstępu zaczynał się wywiad.

- Cieszę się, że znalazłeś trochę czasu, żeby się ze mną spotkać.

- To ja się cieszę, że występuję w waszej gazecie. Usłyszy o mnie więcej osób, szczególnie robię to dla moich fanów – udzielam wywiadów do gazet, do telewizji, pozuję do zdjęć, jestem obecny w show biznesie. Dbam o nich i wiem, że czekają na to. Obserwują mnie wszędzie gdzie tylko pojawię się  sieci. Chcę, żeby wiedzieli o mnie więcej. Sama pani rozumie. Najbardziej zależy mi na tym właśnie, by mieć z nimi dobry kontakt. Nie odpisuję na wszystkie maile, wiadomości, czy smsy. Ale w miarę możliwości staram się utrzymywać z nimi dobry kontakt.

- Przejdźmy do twojej nowej płyty, czy to prawda, że już za dwa tygodnie będzie dostępna do kupienia w Empiku? Co na niej się znajdzie?

- I w Empiku będzie można ją kupić i na mojej stronie internetowej. Ja też jestem tym bardzo podekscytowany. Nie wiem jak odbiorą ją moi fani. Czy im się spodoba, czy nie. Poza tym jeden utwór jest dostępny na Youtube od wczoraj. Nazywa się „Woda” i opowiada o tym, jak bardzo potrafimy być próżni, narcystyczni względem siebie. Jak bardzo możemy być zapatrzeni w siebie. Woda występuje tutaj w kontekście odbicia jak w lustrze. Teledysk nagrywaliśmy kilka dni. Również można w nim zobaczyć przepiękne ujęcia znad jeziora Chocimskiego. Przy okazji pozdrawiam mieszkańców Kaszub.

- Byliście na Kaszubach?

- Tak, z resztą nie tylko, jeździmy po całej Polsce, a nawet odwiedziliśmy kilka innych krajów, takich jak Czechy czy Francja. Byliśmy bardzo miło przyjęci. Okazuje się, że tam też mamy sporo fanów i szczerze chciałem podziękować im za to, jak otwarcie nas przyjęli.

- Masz dziewczynę?

- Miałem, ale rozstaliśmy się parę miesięcy temu. Obecnie jestem wolny. Moje fanki pewnie teraz odetchną z ulgą (śmiech). Tak na poważnie, to na razie chcę skupić się na swojej pracy, na trasie koncertowej, na sprzedaży płyt. Miłość jeśli przyjdzie to sama. Nie chcę niczego przyspieszać. Po prostu jeśli będę gotowy na nowy związek to się zakocham. Na razie chcę odpocząć, dać sobie więcej czasu.

- Nie ukrywam, że romans z Palomą był dla mediów bardzo burzliwym romansem. Czego szukasz w kobietach? Jaki jest twój typ idealnej kobiety?

- Możliwe, że według mediów tak to wyglądało. Jestem osobą z natury skromną i raczej nie szukam w związkach tylko samych przygód. Jestem odpowiedzialny, troskliwy, ale też mam w sobie spokój. Poza tym oprócz związków interesuje mnie muzyka i to ona pochłania bardzo wiele czasu. Jestem też bardzo uczuciowy. Rozstanie z Palomą na pewno nie było jednym z łatwiejszych decyzji.

- Kto zerwał pierwszy?

- Dla obojgu z nas była to bardzo trudna decyzja. Nie układało się nam tak jak powinno w każdych udanych związkach. Nie było już między nami tej namiętności. Po prostu znudziliśmy się sobą i stało się. Nie jesteśmy już razem. Jeśli chodzi o mój ideał kobiety to na pewno będzie to osoba, której będę mógł w stu procentach zaufać. Która mnie nie oszuka, nie okłamie, która będzie mi wierna.

- A z wyglądu?

- Nie mam jakiegoś jednego typu kobiet, których wygląd bardzo by mi się podobał. Idealna kandydatka powinna mieć to coś. Powinna mnie zainteresować sobą, swoją osobą. Wygląd jest na drugim miejscu, chociaż nie ukrywam, że mam słabość do wysokich blondynek z niebieskimi oczami.

- Shit – Pomyślałam – Nie jestem w jego typie pewnie – Kontynuowałam czytanie wywiadu dalej, kiedy moja mama skończyła pić herbatę i właśnie wybierała się do swojej pracy. Była fryzjerką. I pracowała w jednej z lepszych firm, gdzie za jedną wizytę klientki płaciły po 80 zł. Na chwilę przerwałam czytanie wywiadu. Moja mama akurat zawołała mnie z korytarza.

- Lala zamkniesz się?

- Już nie jestem Lalą

- Nie? – Zdziwiła się moja mama – To jak mam na ciebie mówić?

- Po prostu Lila – Mama uśmiechnęła się

- Cieszę się, że i to się zmieniło. Po południu jak wrócę z pracy postaram się znaleźć jakiegoś psychologa dla ciebie, jak będę miała więcej czasu.

- Dziękuję – Uśmiechnęłam się do niej zapewniając, że nie zrobię już głupot, szczególnie gdy będę pod stałą opieką psychologa.

- Zamkniesz się?

- Jasne, ale weź dodatkowe klucze, w razie czego.

- Zawsze mam je przy sobie – Mama właśnie wyszła, a ja zamknęłam drzwi na klucz. Postanowiłam, że zrobię sobie aromatyczna kawę i przejdę do kontynuowania czytania wywiadu. Kiedy kawa się ładnie zaparzyła, dodałam cukier, zamieszałam go łyżeczką i usiadłam z powrotem na kuchennym krześle, przy stole – Gdzie ja skończyłam? Ah tak, uwielbia niebieskie blondynki. No to ładnie.

- W twoich tekstach poruszasz bardzo ważne tematy szczególne dotyczące różnych problemów. Czy jakoś utożsamiasz się z nimi? Czy dzięki tym tekstom chcesz coś przekazać fanom?

- Oczywiście. Każdy mój tekst mówi o czymś innym. Nie są to słowa napisane od tak bez sensu. Po prostu każda piosenka pokazuje różne problemy egzystencjalne. Jedna z nich mówi o problemach uzależnienia, inna o tym, że powinniśmy szanować naszych przyjaciół bliskich a w szczególności rodzinę. Inny tekst jest o relacjach z innymi, że powinniśmy być dobrymi ludźmi i nie robić nikomu na złość. Nie byłbym sobą, gdybym śpiewał teksty o niczym.

- Rozumiem. Z którym tekstem utożsamiasz się najbardziej? Która piosenka jest dla ciebie najbardziej osobista?

- Powiem tak. Wszystkie piosenki są dla mnie szczególnie ważne. Jakoś nie mam swojej najbardziej ulubionej piosenki. Zależy mi zwłaszcza na tym, by podobały się moim fanom. I by miały jakiś przekaz szczególnie dla zagubionej w tym świecie młodzieży. Żeby odnalazła jakieś wartości w życiu i się nimi kierowała.

- Masz sporo fanów. Jak radzisz sobie z taką popularnością? Wiele gwiazd ucieka w alkoholizm.

- Jeśli chodzi o alkohol nie ukrywam, że miałem parę incydentów. Ale nie jestem od niego uzależniony. Po prostu parę razy przeholowałem – zdarza się. Jeśli chodzi o to, jaki mam do tego stosunek, to gdybym sam miał z tym problem na pewno zwróciłbym się po pomoc. Nie ukrywam, że dbam o siebie, szczególnie o swoje zdrowie. Co jakiś czas biegam, czasem odwiedzę siłownię. Dbam też o dietę. Jem dużo warzyw i owoców. Po prostu zależy mi na dobrej kondycji.

- To wspaniale. Niewielu artystów ma czas na dietę.

- Ja wyniosłem to z dzieciństwa. Że trzeba o siebie bardzo dbać. Nie wolno pozwolić sobie codziennie jeść chipsów czy ciastek albo jeszcze jakiś innych słodyczy.

- Miałeś srogich rodziców? Jak wyglądało twoje dzieciństwo?

- Moi rodzice kiedy trzeba było to potrafili być stanowczy. Nie zgadzali się w pewnych kwestiach. Dbali przede wszystkim o to, bym razem z bratem wyrósł na dobrego, odpowiedzialnego człowieka.

- Jak układa ci się z bratem? Jakie macie relacje?

- Mój młodszy braciszek bardzo mi we wszystkim kibicuje. Zawsze mogę się do niego zwrócić kiedy mam jakiś problem. Dzwonimy do siebie często, jak tylko możemy to odwiedzamy się podobnie z moimi rodzicami. Zawsze z bratem dogadywaliśmy się i byliśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Nic w tej kwestii się nie zmieniło, mimo, że już trochę dorośliśmy. To właśnie rodzina dba o to, by sodówka nie uderzyła mi do głowy. Dziękuję im za to i bardzo cenię sobie zawsze ich zdanie. Ale jestem też niezależny i jak trzeba to umiem postawić na swoim.

- Cieszę, się, że znajdujesz w swojej rodzinie takie oparcie. Wielu artystów podąża całkowicie inną ścieżką. Stacza się a później ciężko jest im się podnieść. Mam na myśli alkohol

- Nie wiem jak mają inni artyści, ale jeśli tak jest to bardzo im współczuję i mogę powiedzieć tylko, że warto jak już wcześniej mówiłem zwrócić się do kogokolwiek o pomoc w kwestii wyjścia z uzależnienia. Sam o mało co nie wpadłbym w to bagno. Na szczęście w porę ktoś mi pomógł. Nie chcę mówić teraz o szczegółach.

- Powiedz na koniec, co chcesz przekazać swoim fanom? Masz dla nich jakąś ważną, specjalną wiadomość?

- Przede wszystkim dziękuję im, że są i chce się im słuchać mojej muzyki (śmiech). Wiem, że mam sporo fanklubów. Już nie długo nowa płyta i trasa koncertowa. Obserwujcie mnie i nie przegapcie koncertów w waszych miastach. Planujemy zajrzeć do ponad 20 miast w Polsce jeszcze tego lata. Nasza trasa kończy się pod koniec września. Śledźcie nas na portalach społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter, Instagram, YouTube. Jest was bardzo dużo, a miłośników mojej muzyki ciągle przybywa. Bardzo dziękuję za to i co, widzimy się na koncertach!

Kiedy to wszystko przeczytałam dostałam wypieków na buzi. Na to właśnie czekałam. Na wywiad z Chemikiem. Jak zwykle nie zawiódł nas. To był poza tym bardzo dobry wywiad. Odłożyłam gazetę na stół kuchenny i postanowiłam, że  wybiorę się na krótki spacer. Zapowiadała się bardzo słoneczna sobota. Dobiegała 10, kiedy założyłam wiosenną kurtkę, adidasy i ruszyłam wzdłuż długiej, prostej drogi, w około której znajdowały się różne domy. Chciałam zaczerpnąć jedynie świeżego powietrza. Telefon trzymałam w kieszeni kurtki, zaś na uszach miałam założone słuchawki. Słuchałam Chemika. Jak zwykle z resztą. Myślałam o nim oraz o tym, kiedy napisałam do niego i kiedy chwilę pisaliśmy. Na Anastazji nie zrobiło to większego wrażenia. Z resztą, nie obchodziło mnie to. Nie obchodziła mnie Anastazja ani tym bardziej Fiona. Ani nawet naukowiec Franek – Haha – Zaśmiałam się w środku, kiedy o nim sobie przypomniałam. Wyglądał identycznie, jakby lata spędzał w domu czytając naukowe książki i nic innego nie robił. Był tak bardzo nudny. Może znajdzie sobie kiedyś w przyszłości jakąś podobna do niego dziewczynę. Podobnie nieśmiałą, w okularach. Na pewno pasowaliby do siebie. W uszach leciał Chemik. Tak bardzo było mi przyjemnie. W pewnym momencie słońce pokazało się z chmur i zaczęło mnie bardzo razić. Zamknęłam na chwilę oczy. Wyobraziłam sobie, że jestem na jego koncercie. Że patrzę się mu prosto w oczy, że na mnie spojrzał, i jeszcze raz się obejrzał, w końcu śpiewał tylko wpatrując się we mnie. To było moim największym marzeniem. Cóż, może się to ziścić. W końcu będę na jego wrześniowym koncercie. Już się nie mogę doczekać. Nie mogę doczekać się na ten wyjątkowy dzień. Obmyślałam już jak się ubiorę. Jeśli pozwoli pogoda i  nie będzie zbyt zimno założę najpiękniejszą sukienkę, jaka może być w sklepie z odzieżą. Zrobię ładny makijaż i podkręcę włosy lokówką. W końcu to będzie wyjątkowy dzień. Najbardziej wyjątkowy ze wszystkich dni w całym roku kalendarzowym. A propo. Przypomniałam sobie o tym, że umówiłam się dzisiaj z mamą, kiedy skończy pracę na wspólne zakupy. Okazało się, że mimo, że jesteśmy biedne to znalazło się trochę oszczędności na to, by wybrać dla mnie w sklepie coś ładnego i odpowiedniego jeśli chodzi o ubranie. Tata także dał mi kieszonkowe. Wystarczy na kilka bluzek w jednym ze sklepów. Już nie mogłam doczekać się tej metamorfozy. Mama kończyła pracę dokładnie o 14. Miałam więc parę godzin jeszcze na ten nasz wspólny wypad. I byłam bardzo tym wszystkim podekscytowana. Spojrzałam na telefon. Anastazja i Fiona dobijały się do mnie. Już miałam ochotę im odpisać, kiedy pomyślałam o wczorajszej rozmowie z mamą. O tym, że te dziewczyny źle na mnie działają. Że przez nie palę i piję alkohol. Że nie tak powinnam żyć. Że coś jest ze mną nie tak. Że już wkrótce będą moje 18 urodziny. Że moja mama oczekuje ode mnie tego, bym była normalną dziewczyną. A ja chciałam przede wszystkim spotkać się z Chemikiem. I była to moja słodka tajemnica. Nikt oprócz jednej koleżanki tego nie wiedział. Że się w nim zakochałam. I dopnę swego.

Rozdział 3

- Lila, może podoba cię się ta sukienka? Jest naprawdę ładna, spróbuj ją przymierzyć. Pasuje do ciebie – Odwróciłam się w kierunku mamy, kiedy spojrzałam na nią i od razu się w niej zakochałam

- Tak, jest bardzo ładna. Przymierzę ją – Ucieszyłam, się, że mama wyszukała mi coś, co bardzo mi się spodobało

- Jaki masz rozmiar? S? XS?

- Weź oba rozmiary do przymierzalni. Nie jestem pewna w który z nich się zmieszczę – Po chwili zauważyłam przepiękną, granatową spódnicę przed kolana. – A co myślisz o tej spódnicy? – Zawołałam nieco głośniej do mamy, tak, by mnie słyszała

- Śliczna, ale będziesz się w niej dobrze czuła? Nie jest za krótka?

- Według mnie jest idealna. W końcu dziewczyny w moim wieku noszą takie

- No dobrze, weźmy też ją do przymierzalni.

- A co myślisz o tej bluzeczce w kwiatki?

- Jest naprawdę urocza.

- Ok. To także ją przymierzę..

- No i przydałby ci się jeszcze sweterek

- A może być taki? – W kilka minut znalazłam coś naprawdę uroczego

- Wspaniale, mamy już komplet ubrań – Zabrałyśmy się z tymi ciuchami do przymierzalni. Kiedy założyłam na siebie sukienkę, mama nie mogła mnie poznać. Wyglądałam jak całkowite przeciwieństwo tego stylu, który do tej pory preferowałam i który nosiłam. Wyglądałam słodko, jak nastolatka, a nie członkini mrocznej subkultury. Założyłam też spódniczkę, w której wyglądałam podobnie atrakcyjnie. Bluzeczka i sweterek również do mnie pasowały.

- Będzie 125 zł – Ekspedientka włożyła ubrania do jednej torby, zapakowała, wzięła pieniądze, wydała resztę. Byłam zachwycona tym, że w zaledwie pół godziny udało mi się kupić tak dużo ubrań. I to jeszcze do tego tak ładnych.

- Lila, masz ochotę na coś do jedzenia? Jadłaś obiad?

- Nie zdążyłam nic zjeść. Byłam na spacerze i trochę mi zeszło. Kiedy wróciłam do domu była już 12-ta. Skończyłaś pracę o 14, więc miałam tylko dwie godziny, żeby do ciebie przyjechać autobusem. A że do miasta jedzie się godzinę, nie miałam już czasu..

- Dobrze nie tłumacz się. Zjemy tutaj obiad, a potem zabiorę cię na jakieś ciacho, jak uda nam się to wszystko pomieścić w brzuchu – Obie się zaśmiałyśmy – Masz ochotę na pizzę?

- Ta! – Zapiszczałam. Bardzo rzadko mama zabierała mnie na jakieś jedzenie w mieście. Zwykle nie było nas na coś takiego nigdy stać. Poszłyśmy do jednej z knajpek w galerii serwującej to jedzenie. Zajęłyśmy jeden ze stolików i czekałyśmy na kelnera, który przyjdzie, by złożyć zamówienie

- Na jaką pizzę masz ochotę? Z ananasem, kurczakiem, może z salami, z pieczarkami czy z serem żółtym? – Otwarłyśmy kartę z menu lokalu.

- Chyba najlepsza będzie ta pierwsza

- W takim razie zamawiamy dużą margeritę – Nie mogłam doczekać się pizzy, ale dużo bardziej nie mogłam doczekać się tego, kiedy ubiorę te ciuchy, które dzisiaj kupiłam i założę je do szkoły. Czy ktokolwiek zauważy moją zmianę? Czy Anastazja i Fiona dadzą mi już spokój i nie będą mnie pchały w złą stronę, przestaniemy się kolegować i pójdę na koncert Chemika? Cały czas myślałam o tym i szczerze mówiąc przeszywały mnie ciarki na samą myśl, że go zobaczę, że klasa w końcu przestanie traktować mnie na dystans. Ta zmiana na lepsze to nie tylko zasługa mojej mamy, ale też sama chciałam coś zmienić w sobie. Nie czułam się dobrze. Ten wizerunek tej mrocznej, niedostępnej nikomu dziewczyny nie był do końca w zgodzie ze mną. Chciałam coś zmienić, ale nie wiedziałam jak i od czego w ogóle mam zacząć. Dziewczyny popchałyby mnie na dno. A ja tego nie chciałam. Dopiero wczorajsza rozmowa z mamą uświadomiły mi istotę mojego problemu. Miałam dla kogo się zmieniać. Chciałam, by zauważył mnie Chemik. By chociaż na chwilę ze mną pogadał na żywo w cztery oczy i żebyśmy mieli wspólne zdjęcie, które powiesiłabym sobie nad łóżkiem i które oglądałabym zaraz przed zaśnięciem Chciałam, żeby mi się przyśnił. Chciałam, żeby śnił mi się każdej nocy.

Kiedy ubrałam rano w poniedziałek sukienkę w kwiatki, nie mogłam doczekać się reakcji osób z mojej klasy, z mojego otoczenia. Nie miałam gotowego planu na to co zrobić kiedy Fiona i Anastazja by się do mnie odezwały. Na szczęście miałam w biblioteczce kupioną dawno temu książkę o asertywności. Przeczytałam ją od deski do deski. Poza tym była bardzo krótka i szybko się ją czytało. Dowiedziałam się, że aby przestać obcować z toksycznymi ludźmi, należy im spokojnie, bez emocji powiedzieć zwyczajną prawdę, tak jak jest. Nie wdawać się w żadne kłótnie, nie podnosić głosu, nie reagować zbyt emocjonalnie na wszystko. Zwyczajnie na spokojnie zakończyć znajomość. Mama wieczorem w domu przefarbowała mi włosy na łagodny brąz – na odcień mojego naturalnego koloru włosów. Postanowiłam też podkraść od niej kosmetyki do makijażu. Pomalowałam policzki rożem, wytuszowałam delikatnie rzęsy, związałam włosy w kok. Nie mogłam doczekać się reakcji innych, swoich kolegów, koleżanek z klasy, ale przede wszystkim Anastazji i Fiony. Czy uda mi się odejść od nich, od ich paczki? Czy jednak ulegnę i dalej będę brnęła w tą destrukcyjną dla mnie relację? Kiedy weszłam do budynku szkoły wzrok wszystkich skupił się przede wszystkim na mnie i na mojej spektakularnej metamorfozie. Ludzie oglądali się za mną kiedy szłam i coś szeptali między sobą. Wskazywali palcem. W końcu spotkałam na korytarzu Fionę i Anastazję.

- To ty? – Dziewczyny zbadały mnie wzrokiem

- Ale się odwaliłaś, haha, tylko po co? -  Zaczęła Fiona. Starałam się ich jakoś zbyć, nie odzywać się do nich tylko przejść prościutko przez korytarz i pomaszerować prosto do mojej klasy.

- Ej, co ci się stało? – Kontynuowała niezadowolona Fiona

- Wyglądasz jak wszyscy. Cały czas udawałaś, że się z nami przyjaźnisz, czy co? – Fiona zaczęła mieć łzy w oczach, a mina Anastazji kipiała ze złości, tak, że wydawało mi się, że zaraz wybuchnie. I wybuchła

- Słuchaj, panno. Albo należysz do nas albo nie. Jeśli chcesz przestać się z nami kolegować, to to powiedz. No? Chciałaś zadawać się z nami bo byłyśmy popularne i niedostępne. Ale ty tylko udawałaś. Oj, żałuję tego zmarnowanego czasu spędzonego z tobą. Z nami koniec, jeśli chcesz tak wyglądać. Jak wszyscy. Jeśli nie chcesz się wyróżniać – Milczałam i tylko lekko się uśmiechałam, mimo, że nie było mi kompletnie do śmiechu. Postanowiłam tylko powiedzieć

- Niestety, z nami koniec

- No właśnie widzę. Nie chcesz z nami palić i chodzić na imprezy to trudno. Widocznie nie byłaś nas warta. Noś sobie te sukieneczki dalej i wyglądaj jak idiotka

- Dokładnie tak. Jak chcesz, twoja strata

- Odwróćmy się od niej. Ona nigdy nas nie lubiła widocznie

- Tak, ktoś jej musiał nieźle nagadać do głowy

- Pewnie to jej matka. Ona zawsze była taka religijna – Usłyszałam jeszcze, kiedy obie dziewczyny odwróciły się i poszły pod salę, gdzie za chwilę miała odbyć się lekcja

- Uff.. – Odetchnęłam z ulgą. Złe towarzystwo załatwione. Było bardzo prosto. Nawet nie myślałam, że aż tak. Byłam pewna, że zaczną mnie namawiać, bym jednak została z nimi, z ich paczką. Ale poszło tak łatwo. Klasa zaczęła się do mnie odzywać. Poznałam bliżej dwie dziewczyny, które zawsze się do mnie uśmiechały, kiedy należałam jeszcze do tej mrocznej paczki i były dla mnie wyjątkowo miłe. Jedna z nich nazywała się Hania, a druga Marietta. Chciały usiąść ze mną w jednej ławce. Zaczęłyśmy w przerwach rozmawiać i się trochę poznawać. Naprawdę czułam się o wiele bardziej komfortowo rozmawiając z nimi, niż przy mojej dawnej ekipie kompletnych outsiderów. Po całym spędzonym dniu w szkole poczułam się pierwszy raz inaczej. Nikt nie wymagał ode mnie tego, bym była taka czy taka. Nie musiałam palić fajek ani chodzić na huczne imprezy. Pierwszy raz byłam prawdziwie wolna, normalna, taka jak inni. I pierwszy raz poczułam się szczęśliwa. Pierwszy raz się prawdziwie uśmiechnęłam. Tego mi brakowało. Właśnie tego. Poza tym nie mogłam uwierzyć w to, że jedna szczera rozmowa z moją mamą potrafiła przynieść tak wiele. Tak dużo zmian oczywiście pozytywnych w moim życiu. I jestem jej bardzo za to wdzięczna.  W końcu ktoś mi nagadał, że robiłam źle. Że działałam na swoja szkodę. Mama chciała dla mnie zawsze dobrze. Chciała, żebym była zawsze wolna. A ja z tej wolności zwyczajnie źle skorzystałam. Kiedy nerwy puściły jej i nie mogła dłużej znieść tego, że działam na swoją szkodę kolegując się z dawną ekipą postanowiła, że powie mi co o mnie myśli. I wreszcie przejrzałam na oczy. Wreszcie stałam się normalną i fajną koleżanką nie wyróżniającą się za bardzo z tłumu. I przede wszystkim szczęśliwą, działającą w zgodzie ze sobą. Tak, to było najważniejsze.

Podczas pierwszej wizyty u psychologa, na którą zaprowadziła mnie mama, odpowiadałam miłej pani po 30-tce, modnie ubranej i cały czas uśmiechającej się, nieco o swoim życiu.

- Jak zaczęłam w ogóle kolegować się z Anastazją i Fioną? I dlaczego tak bardzo zależało mi na przyjaźni z nimi? To długa historia. Jeszcze w gimnazjum byłam jedną z najlepszych uczennic. Dostałam się do dobrego liceum. Bardzo zależało mi na tym, by kolegować się z kimś, kto jest najbardziej popularny, najbardziej znany i najbardziej podziwiany w szkole. Na jednej z imprez u swojej koleżanki poznałam Fionę i Anastazję. Dziewczyny tak bardzo zaimponowały mi, że chciałam za wszelką cenę dołączyć do ich paczki. Przyjęłam ich zasady. Zaczęłam palić, pić alkohol, ostro imprezować. I ubierać się w końcu tak jak one. Czułam, że wreszcie ktoś mnie akceptuje, lubi. Czułam, że inni nas podziwiają. Swego czasu byłyśmy bardzo popularne w szkole. Ale pewnego dnia podczas rozmowy z mamą, uświadomiła mi, że jestem na bardzo złej drodze. Że powinnam przestać się z nimi kolegować. Jej słowa tak bardzo do mnie dotarły, że postanowiłam się zmienić. I tak zaczęłam inaczej się ubierać, jak inni. Wyrzuciłam prawie wszystkie czarne ubrania na rzecz tych kolorowych w kwiatki. Również zmieniłam makijaż, włosy, przestałam nosić chokery i kolczyki. W końcu odeszłam od swojej mrocznej paczki. W końcu zaczęłam być wolna i szczęśliwa. Poznałam nowe koleżanki, które o dziwo zachciały się ze mną przyjaźnić. Zaczęłam wreszcie prawdziwie żyć.

- Mówisz, że pomogła ci rozmowa z mamą. Czy jest jeszcze coś, co dało ci taką motywację, do tak wielkiej i spektakularnej, nazwijmy to zmiany? – W tej chwili zawahałam się. Miałam już powiedzieć o Chemiku, ale coś mnie przed tym powstrzymało.

- W zasadzie to miałam już dość bycia kimś kim tak naprawdę nie chciałam być na dłuższą metę. W końcu dorastam, dojrzewam. To mógłby być tylko taki trudny okres dojrzewania u mnie. Wiele osób przynależy wtedy do różnych subkultur, zaczyna się wyróżniać. Ja wtedy również

- To bardzo się cieszę, że wreszcie zrozumiałaś, że to stare, „mroczne” towarzystwo nie dawało ci nic dobrego, jak tylko spychało cię na samo dno. Jeśli naprawdę chcesz się zmienić podczas naszych spotkań podbudujemy na pewno twoja pewność siebie. Będę starała się pomóc ci odbudować siebie, swoje ja. Chcę, żebyś się więcej uśmiechała. Żebyś cieszyła się życiem i poukładała sobie to wszystko w swojej głowie, tak byś na przyszłość nie wpadła już w żadne mroczne towarzystwo. Żebyś unikała tego co złe oraz żebyś wybierała to co jest dla ciebie korzystne, dobre. Pozwól, że zadam ci jeszcze parę pytań.

- Tak, proszę bardzo

- Jak wyglądały twoje relacje z rodzicami, kiedy byłaś dzieckiem?

- Właściwie to mało pamiętam, żeby się dogadywali, kiedy byli jeszcze razem i razem mieszkali. Kiedy miałam 7 lat, dokładnie 10 lat temu tata odszedł od mojej mamy. Nie mają rozwodu, ale żyją w separacji. Czasem dzwonią do siebie, ale z tego co wiem rozmawiają tylko o mnie. Z tatą spotykam się dosyć często. Parę razy w tygodniu przyjeżdżam po szkole do jego mieszkania na herbatę albo sok i rozmawiamy sobie. Rzadko kiedy rodzice mnie gdzieś zabierają na miasto czy gdzie indziej. W dzieciństwie jakoś mało ingerowali w moje wychowanie. Rzadko się ze mną bawili i w ogóle nie czułam ich jakiegoś specjalnego wsparcia. Pamiętam, że tylko się kłócili, a po takich kłótniach mama wydzwaniała do swoich koleżanek i nagadywała na tatę. To one podpowiedziały jej taki układ z tego co wiem. Ale ciągle wierzę, że do siebie jeszcze wrócą.

- Rozumiem, że musiało być to dla ciebie bardzo trudne. Taka rozłąka z tatą w dzieciństwie.

- Właściwie to miesiącami płakałam w domu, że tata odszedł od mamy i zawsze wydawało mi się, że to przeze mnie.

- To mroczne towarzystwo, w które się wdałaś, możliwe, że miało ci dodać akceptacji, której zabrakło, gdy twój tata wyprowadził się od was – Kiedy pani psycholog mówiła o tym do oczu zaczęły napływać mi łzy – dalej kontynuowała – możliwe, że szukałaś kogoś, kto zastąpi ci opieki rodziców. Chciałaś się wyróżniać, by inni cię lubili, szanowali. Chciałaś być idealna, dlatego, że bałaś się krytyki. Nie potrafiłaś sobie z nią poradzić. Mam rację?

- Szczerze to nie mam pojęcia dlaczego kolegowałam się z innymi.

- Podpowiem ci, że bardzo się cieszę, że wreszcie wróciłaś do normalności. Jesteś naprawdę ładną dziewczyną. Szkoda byłoby to ukrywać pod stertą czarnych, zwykłych ubrań. Dodam też, że bardzo często zdarzają mi się pacjenci, którzy nie radzą sobie z wiekiem dojrzewania, podobnie jak ty przed tą wielką zmianą. Często wpadają w różne nałogi. Między innymi zadają się z osobami, u których szukają akceptacji zachowując się tak, jak chce tego ich guru. U ciebie było podobnie. Wyszłaś z tego, bo trochę dorosłaś. Zaczęłaś na pewno też sama zauważać, że coś tutaj jest nie tak. Że masz dość takiego życia. Że alkohol i papierosy wcale ci nie smakują. Że chcesz podobać się chłopakom. Że chcesz, aby inni szanowali cię za to jaką osobą jesteś, a nie za to, jaką masz się stać. Podpowiem ci, że twoje dawne koleżanki skończą marnie, kiedy nie zejdą podobnie jak ty ze złej drogi. Alkohol i fajki w tym wieku to nic dobrego. Uwierz mi. – Uśmiechnęłam się szczerze do pani psycholog, kiedy ona zaczęła zadawać mi jeszcze kilka pytań między innymi na temat tego co lubię w życiu robić, co mnie cieszy, co smuci. Nie przyznałam się jedynie do tego, że jestem fanką Chemika. Uważałam to za mój osobisty sekret, o którym nikt nie powinien wiedzieć. To było zbyt osobiste. Myślenie o nim dawało mi tak wiele radości. Wieczorem kiedy miałam pójść spać nie mogłam wytrzymać. Postanowiłam, że napiszę do niego jeszcze raz. Coś w stylu, że cały czas o nim myślę i nie mogę doczekać się już koncertu. Albo nie, nie będę się za bardzo zdradzać ze swoimi uczuciami. Zwyczajnie napiszę, że nie mogę doczekać się koncertu. Tylko tyle. Kiedy wysłałam wiadomość byłam bardzo ciekawa, czy mi odpiszę. Obudziłam się w środku nocy. Spojrzałam na telefon, by sprawdzić, która jest godzina. Na ekranie pojawiła się mała ikonka. Tak, odpisał mi. Chemik mi odpisał. Byłam w siódmym niebie. Przetarłam z wrażenia oczy. Nie wiedziałam, czy śnię, czy to co widze dzieje się naprawdę. Napisałam mu tylko, że przeczytałam o nim cały artykuł w jednej z gazet i bardzo mi się ten wywiad podobał. Jak się okazało sławny wokalista odpisał mi jakąś minutę temu, więc mógł być jeszcze dostępny. Postanowiłam, że jak najszybciej odpiszę na jego wiadomość. I tak zaczęliśmy ze sobą trochę częściej pisać. Trochę to za mało powiedziane. Po prostu często. Tak. Opowiedziałam mu trochę o sobie.

- Jesteś jedną z fanek, do których mam szczególny sentyment – pisał w jednej wiadomości – jeśli możesz opowiedz mi coś o sobie. Chętnie poznam cię. Napisz mi o wszystkim. Co cię interesuje, jak to się stało, że jesteś moją fanką. Co prawda rzadko wysyłam takie wiadomości do osób, które traktują mnie jak swojego najlepszego idola, ale ty jesteś wyjątkowa. Wyczuwam od ciebie dobrą energię. To chyba dobry znak, nieprawdaż?

- Bardzo dziękuję na wiadomości od ciebie. Właściwie to do tej pory nie wierzę, w to, że z tobą piszę, że poświęciłeś swój cenny czas na rozmowy ze mną. Cały czas szczypię się w ręce z pytaniem, czy to może sen, czy jednak rzeczywistość? Mam tak naprawdę na imię Liliana. Dokładnie Liliana Koralik. Nie chcę się już ukrywać pod pseudonimem Lala. Od niedawna całkowicie się zmieniłam. Zrezygnowałam z towarzystwa, w którym byłam bardzo nieszczęśliwa i w którym schodziłam tylko na złą drogę. Tak jak śpiewasz w swoich piosenkach, najważniejsze to umieć zawsze być w stu procentach sobą, bez względu na wszystko i na siłę nie zmieniać się dla kogoś. Uwielbiam twoje teksty. Potrafią podnieść człowieka na duchu, są bardzo mądre i dobrze napisane. Zgadzam się ze wszystkimi tekstami twoich piosenek. Mają wspaniałe przesłanie. Wnoszą czasem do smutnego i szarego życia odrobinę kolorów. Ja żyłam w wiecznej presji, że muszę podobać się komuś, na kim mi bardzo zależało zapominając o sobie i o tym, czego ja tak naprawdę chcę. Tak naprawdę wcale nie chciałam się kolegować z nimi. Ale kończę już, bo pewnie cię zanudzam.

- Nie kończ, po prostu opowiadaj. To naprawdę ciekawe i bardzo interesujące. W nagrodę powiem ci coś o sobie. Od paru lat biorę prochy od lekarza psychiatry. Mam nadzieję, że nie puścisz tego do mediów. Z resztą po tobie bym się tego nie spodziewał

- No dobrze. Przez ładnych parę lat, a dokładnie 2 lata żyłam można by powiedzieć w mrocznym towarzystwie. Zależało im tylko na tym, by upijać się do nieprzytomności na imprezach, palić pod szkołą fajki i wzbudzać szacunek i respekt innych. Można powiedzieć, że byliśmy zamkniętą grupką przyjaciół, do których nikt zwykły nie mógł należeć. Żeby przynależeć do nich musiałam ubierać się na czarno i zachowywać bardzo można powiedzieć, że elitarnie. To mnie już dusiło. Poza tym, kiedy pierwszy raz mama powiedziała mi co o mnie myśli zapaliła mi się czerwona lampka w głowie. Zrozumiałam, że nie jestem sobą. Że jestem tak naprawdę bardzo nieszczęśliwa. I wiesz co zrobiłam? Rzuciłam to wszystko właściwie z dnia na dzień. Zaczęłam ubierać się normalnie, tak jak wszyscy. Zaczęłam rozmawiać z innymi. Poznałam nawet koleżanki Hanię i Mariettę. Wszystko zaczęło się układać, chociaż wymagało to ode mnie nie lada odwagi, by od tak w ciągu jednego dnia rzucić stare towarzystwo.

- Naprawdę podziwiam cię. Może kiedyś uda mi się napisać o tym piosenkę?

- Byłoby mi bardzo miło

- Ale opowiedz mi o sobie. O tym co lubisz robić, czego słuchasz oprócz mnie? Będę uważał ten zespół za moją największą konkurencję

- Bardzo śmieszne. Uwielbiam tak naprawdę tylko ciebie jeśli chodzi o muzykę.

- To będę starał się w takim razie pisać i nagrywać więcej kawałków, żeby cię nie zanudzić

- Jeśli chodzi o to, co lubię robić, to kocham czytać przeróżne książki. Oglądam jak wszyscy seriale. Mam kilka swoich ulubionych. Mam naturalnie brązowe włosy i zielone oczy. Wiem, że nie jestem w twoim typie

- Czytałaś? Czytałaś mój wywiad?

- Ja bardzo dużo o tobie czytam

- Owszem, w moim typie są niebieskookie blondynki ale podobają mi się też inne dziewczyny. To nie jest jakaś wyrocznia. Jeśli tak to odebrałaś to przepraszam na wstępie.

- Nie ważne, zapomnijmy o tym. Chciałabym cię kiedyś spotkać w cztery oczy

- Naprawdę? Niestety jestem bardzo zajęty, ale pomyślę 13 września, żeby się z tobą spotkać po moim koncercie

- Będzie mi bardzo miło

- Mi również. Tak dobrze się z tobą pisze, pewnie dobrze też rozmawia na żywo

- Nie wiem, nie mi to oceniać. Ale lubię poznawać ludzi. Łatwo nawiązuję nowe kontakty

- Z tego co widzę to wszystko jest prawdą

- Chciałabym cię zobaczyć. Odliczam dni do tego koncertu.

- Zrobić ci niespodziankę już dzisiaj?

- Ale jaką?

- Nie wiem czy jesteś na nią gotowa

- Słucham uważnie

- Mogę do ciebie zadzwonić?

- Teraz o 3 w nocy?

- Tak, jeśli oczywiście chcesz i jesteś sama w pokoju i nikogo nie obudzisz?

- Ale zobaczymy się na kamerce?

- Tak, księżniczko. Ujmujesz mnie od czasu pierwszej wiadomości

- Naprawdę, nie wiem jak w to uwierzyć. Po prostu nie wierzę, że chcesz do mnie zadzwonić.

- To uwierz – Chłopak zadzwonił i mogliśmy się widzieć przez kamerkę w telefonie.

- Jak ciemno, mogłabyś zapalić światło? Chcę zobaczyć jak wyglądasz, na zdjęciu mało cię widać

- Gotowe – Zapaliłam lampkę nocną leżącą na stoliku koło łóżka

- Łał, wyglądasz naprawdę.. naprawdę ładnie

- Dziękuję. Ale to ja nie mogę uwierzyć w to, że zadzwoniłeś do mnie w środku nocy. Jesteś w końcu tak bardzo popularny. Gwiazdy nie mają zwykle aż tyle czasu dla swoich fanów

- Ale jak już mówiłem, jesteś dla mnie wyjątkowa

- Dziękuję, a co ja mam powiedzieć w takim razie o tobie

- Wyglądasz trochę jak modelka z okładki magazynu

- Naprawdę, podobam ci się?

- Tak, masz ich urodę. Przepiękne oczy, wysoka i wysportowana sylwetka, zgadłem?

- Tak. Lubię o siebie dbać. W sensie o to, co jem

- A poza tym, nikt ci nie mówił, że powinnaś startować na modelkę?

- Na modelkę? Nie, nie przypominam sobie. Ale to miłe, że tak o mnie myślisz, dziękuję. Zwykle nie podobał mi się mój kolor włosów, farbowałam je na czarno. Ale to już przeszłość

- Jeśli chcesz to przyjedź na mój koncert. Jutro gram w Płocku o 20.

- Nie wiem, czy moja mama się zgodzi. W końcu nie jestem pełnoletnia

- Jak to nie jesteś pełnoletnia?

- Normalnie, nie mówiłam ci?

- A ile ty dziewczynko masz lat?

- Przepraszam – za niecałe 5 miesięcy skończę 18 – Zaczęły napływać mi łzy

- Uff.. przeraziłem się, że piszę z jakąś małolatą

- Nie do końca

- Wiem, wiem.

Rozdział 4

Przyjechałam. Wzięłam ze sobą Mariettę i Hanię. Nie poszłyśmy do szkoły. Rano wsiadłyśmy do autobusu. To wszystko stało się z dnia na dzień. To była bardzo spontaniczna dezyja. Zadzwoniłam do moich nowo poznanych koleżanek, z pytaniem, czy nie chciałyby zrobić coś szalonego. Zgodziły się. Kiedy przyjechałam autobusem do miasta. Zamiast do szkoły wybrałyśmy się na koncert. Na koncert Chemika. Raper grał dokładnie w miejscu oddalonym od naszego miasteczka jakieś dwie godziny drogi. Przygotowałyśmy prowiant. To były takie nasze małe wagary. Podczas wycieczki mogłam się lepiej poznać z dziewczynami. Przegadałyśmy całą drogę. Nawet nie wiem kiedy znalazłyśmy się na miejscu. Okazało się, że mamy wiele wspólnych tematów. Wszystkie uwielbiałyśmy tańczyć. Kto wie, może wybierzemy się kiedyś we trzy na profesjonalne zajęcia taneczne? Jak na razie zależało mi na spotkaniu się z Chemikiem. I wciągnęłam w to moje dwie koleżanki. No ładnie! Tak bardzo chciałam go zobaczyć. Zrobiłabym wszystko, żeby jak najszybciej go spotkać, zrobić sobie z nim zdjęcie czy zwyczajnie zamienić dwa zdania. Poznać jaki jest. Co tak naprawdę lubi i co przede wszystkim myśli na mój temat. Ostatniej nocy coś zrozumiałam, kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy przez kamerkę. Zrozumiałam, że mu się podobam. Przecież nie gadałby z kimś kto nie jest w jego typie. Uświadomiłam sobie, że nasza znajomość nie jest przypadkowa, że istnieje możliwość, że on też do mnie coś czuje. Nie przechodziło mi to jednak przez myśl. W końcu nie byłam zbyt medialna. Co by było, gdyby nasza znajomość ujrzała światło dzienne. To znaczy co by się stało, gdyby ten sekret wyszedł na jaw. Że ze sobą piszemy, ba – a nawet rozmawiamy. Czy byłoby o tym głośno. Czy rozpisywałyby się gazety i portale plotkarskie w końcu co powiedziałyby o mnie moje nowe koleżanki, ale też Fiona i Anastazja? Szczerze to trochę tęskniłam za ich towarzystwem. Za tą spontanicznością, za tym szaleństwem. One dobrze potrafiły mi rozgadać. One najlepiej mnie znały. W końcu kolegowałyśmy się już parę ładnych lat. Moja metamorfoza zrobiła na nich piorunujące wrażenie. W końcu nie dziwię się. Było mi teraz dobrze, ale tęskniłam za tamtym życiem. To chyba normalne, że jako nastolatka już sama nie wiem czego chce. Jak mówiła pani psycholog to normalne i prędzej czy później wyjdę z tego. Podążę własną ścieżką. Będę taka jaką najbardziej chciałabym być. Ani nie za grzeczna ani nie za przebojowa. Poza tym nie mogłam doczekać się tego koncertu. Czy Chemik mnie pozna? Czy tak jak sobie wyobrażałam będzie patrzył na widowni tylko na mnie? Chociaż przez chwilę? A co się stanie za kulisami? Czy spodobam mu się? Z tej okazji założyłam najładniejszą sukienkę, jaką miałam w swojej szafie. Czarną w cekiny. Do tego ubrałam przy duży czarny sweterek i trampki, żeby było mi nieco wygodniej. Zawiązałam brązowe farbowane włosy w niedbały kok na czubku głowy. Założyłam ciemne okulary. Kiedy złapał nas przed ogromną halą ochroniarz pokazałam mu swój dowód osobisty. Umówiłam się z Chemikiem, że powie ochroniarzowi, że Lila Koralik ma wejście za darmo razem ze swoimi dwiema koleżankami i może stać zaraz przy scenie. Pan w ciemnym przebraniu uśmiechnął się spojrzawszy na mój dowód i wskazał nam miejsce, gdzie miałyśmy iść. Jak się okazało była to wielka hala. W środku były ze trzy grupki jego fanów. Patrzyłam się na nich z zazdrością. Chemik jak się okazało miał w tym czasie próbę. Koncert miał się odbyć za dokładnie godzinę. Ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam go, trzymającego mikrofon i rozmawiającego z gitarzystą. Kiedy zawołałam do niego, on jednak zachowywał się trochę inaczej niż sobie wyobrażałam. Nie rozpoznał mnie. Ba, nawet się nie przywitał. Kiedy jeszcze raz krzyknęłam dopiero wtedy mnie usłyszał. Spojrzał na mnie, potem na moje koleżanki potem jeszcze raz na mnie. Dostrzegłam w nim iskierkę w oku. Chodźcie dziewczyny do mojej garderoby. To jest tym korytarzem w lewo, potem po schodach i jak zobaczycie plakietkę na drzwiach Chemik, po prostu wejdźcie. Macie ode mnie klucze. Za paręnaście minut do was przyjdę. Muzycy wyglądali na nieco zmieszanych. Jeden z nich zapytał się kim są te dziewczyny. Chemik odpowiedział mu z entuzjazmem coś pod nosem. Coś w stylu -  to moje bliskie znajome. Wszyscy muzycy się nieco uspokoili. Szłam do tego pomieszczenia i czułam się królową życia. Haha – wreszcie dopięłam swego. Tak jak myślałam – Chemik mnie nie zawiódł. Dlaczego właściwie cały czas używam jego ksywki? On ma tak na nazwisko. Nazywa się dokładnie Dawid Chemik. I był najzwyczajniej w świecie najbardziej dżentelmeńskim chłopakiem, jakiego znałam. Zachował się w stosunku do nas naprawdę dobrze. Dziewczyny nie były tym jego zachowaniem w stosunku do nas za bardzo zdziwione. W drodze opowiedziałam im o wszystkim. W końcu mogłam się komuś zwierzyć i nie byłam przy tym ostro osądzana czy krytykowana. Marietta rzuciła tylko pod koniec naszej drogi, czy zastanawiałam się co by się stało, gdybyb nasza znajomość przedostała się do mediów. Powiedziałam jej tylko, ze nie zastanawiałam się jeszcze nad tym. Moja nowa koleżanka powiedziała mi, że nie ma oczywiście nic przeciwko temu, ale żebym uważała na siebie i nie brnęła w to za daleko. Pewne fakty mogą wyjść na jaw i będzie już za późno na odkręcanie tego wszystkiego. Zrozumiałam ją doskonale. Ale jak szaleć to szaleć. W końcu raz ma się te 17 lat i raz jest się zakochanym po uszy, tak mocno, że aż nie wie się co ma się z tym uczuciem zrobić. Ja byłam tak zakochana w Dawidzie. I na nic zdały się sygnały ostrzegawcze od moich koleżanek, że coś jest nie tak. One przyjechały tutaj ze mną żeby się dobrze bawić na koncercie. Ja przyjechałam tutaj także z tego .powodu, ale przede wszystkim dlatego, że chciałam go spotkać. Chciałam go zobaczyć na żywo. A to, że pozwolił nam wejść do swojej garderoby było po prostu tak słodkie i urocze, że tak naprawdę wystarczyłoby mi tylko przywitanie się z nim i zrobienie sobie z nim wspólnego zdjęcia. W końcu siedziałyśmy w jego pokoju, zostało dokładnie 30 minut do jego koncertu. Wszystkie trzy pomyślałyśmy, że już nie przyjdzie. W ostatniej chwili, kiedy miałyśmy już wychodzić i udać się w kierunku sceny, gdzie chciałyśmy zająć miejsca zaraz przy scenie otworzyły się drzwi. Zamarłam, złapałam oddech i nie chciałam go wypuścić, chciałam uszczypnąć się w rękę, czy to naprawdę rzeczywistość, a może sen? Wszedł Chemik. Sam, bez kamer, bez dziennikarzy, bez aparatów cyfrowych.

- Cześć dziewczyny – Na ta wiadomość nieco się zmieszałam i zarumieniłam. Poczułam się tak, jakbym za chwilę miała się przy nim zacząć jąkać i bardzo denerwować. Pierwszy raz zostałam prawie sama z raperem, który zabójczo mi się podobał.

- Cześć – Odpowiedziały grzecznie Marietta i Hania

- My się skądś czasem nie znamy? – Rzucił Dawid w moja stronę całkowicie rozluźniając napiętą atmosferę

- Tak, to ja. Lilia. A to moje dwie przyjaciółki – Marietta i Hania

- Bardzo cieszę się w takim razie, że mogę was poznać, dziewczyny. Czy dacie nam chwilkę?

- Jasne, oczywiście – obie ruszyły w kierunku drzwi wyjściowych

- Hej, tak dobrze mi się z tobą rozmawiało tej nocy. Chciałem tylko ci powiedzieć, że jesteś bardzo szalona. I wiem, że jestem dla ciebie idolem nie musisz nic mówić. I wiem, że jesteś moją największą fanką. Wiem też, że zrobiłabyś wszystko, żeby mnie poznać.

- Tak? – Chłopak przybliżył się do mnie, przez chwilę mogłam czuć jego oddech. Dał mi jeden pocałunek. Naprawdę ostatniej rzeczy, której się spodziewałam było właśnie to, że się pocałujemy. Zmieszałam się jeszcze bardziej i nie wiedziałam co zrobić. Uśmiechnęłam się tylko a potem spuściłam wzrok. Było mi trochę głupio. W końcu nie chciałam, żeby do mediów dostało się to, że Dawid mnie pocałował. Albo to, że ze sobą piszemy, dzwonimy. Po prostu nie wiedziałam co dalej. Nie chciałam być popularna. Nie byłam gotowa poza tym na taką popularność. Serce podpowiadało mi jednak co innego. By w to brnąć. Miałam mętlik w głowie i nie wiedziałam jak się po tym pocałunku zachować.

- Tylko nie piśnij nic mediom, dobrze? Bo będę miał przechlapane. Nie jesteś pełnoletnia. Prasa i media mogą dorobić coś, co na pewno mi i tobie się nie spodoba. A wszystko skończy się w sądzie nie daj Boże. Po prostu do niczego nie doszło, nic się nie stało, dobrze? Dziewczynom, to znaczy twoim koleżankom też nic nie mów. Umawiamy się tak, dobrze? - Chłopak widząc moje łzy przytulił mnie. Szczerze to puściły mi nerwy. Nie pamiętam już, czy płakałam ze szczęścia, z nerwów czy ze wzruszenia? Po prostu się rozpłakałam. – Ej, co jest? – Chłopak próbował otrzeć moje łzy

- Ja po prostu.. po prostu w to nie wierzę. W to, co się dzieje. Byłam twoją fanką, a teraz.. a teraz się pocałowaliśmy. To nawet nie spełnienie moich marzeń, tylko.. tylko coś o wiele większego. Nie potrafię tego opisać

- Kochana jesteś urocza taka. Podobasz mi się, ale wiem też, że media by cię zniszczyły. Nie jesteś gotowa, jesteś zbyt wrażliwa. Rozumiesz? No już, a teraz idziemy na koncert. Czy chcesz zrobić sobie ze mną zdjęcie? Lepiej w tym rozmazanym makijażu będzie jak zdjęcia zrobimy sobie po koncercie. Dobrze?

- Dobrze – Dawid jeszcze raz otarł moje łzy i pocałował w policzek i dodał

- Kiedyś może będzie z tego coś więcej. Na razie na nic nie licz. Nie jesteś dorosła. Sama rozumiesz. Wybuchłby skandal, że romansuje z 17-letnią fanką. Obeszłoby się to złym echem. I na twoją i na moją niekorzyść. Nagle do pokoju wszedł menadżer. Chemik, zaczynamy koncert. Zostało 5 minut, jesteś gotowy?

- Jasne – Chłopak jak gdyby nigdy nic opuścił garderobę. Chwilę później dołączyłyśmy do publiczności, która wiwatowała jak tylko zobaczyła Chemika. Chłopak ładnie przywitał się na początku z fanami, a dalej zaczął śpiewać swoje kawałki. I był to nie powiem, że najpiękniejszy moment w moim życiu. Ten pocałunek, a potem koncert. Nie mogłam doczekać się na spotkanie z nim po koncercie. Poza tym to były takie wielkie emocje, że długo po występie tego artysty miałam ciarki.

- Hej, Chemik – tutaj! – raper spojrzał w stronę dziennikarza, który zrobił zdjęcie, na którym było widać i mnie. Na szczęście był to jedyny dziennikarz, który dostał się za kulisy. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe trzy zdjęcia. Na jednym z nich były też dziewczyny. Tak jak kiedyś o tym marzyłam – powieszę sobie to zdjęcie nad łóżkiem. I każdego dnia będę na niego patrzeć. Będę zasypiać i budzić się z jego podobizną.

Po całym dniu wieczorem, kiedy byłam już w swoim domu w swojej własnej sypialni emocje trochę ostygły. Od razu wywołałam zdjęcie i przywiesiłam sobie nad łóżkiem, tak jak planowałam. W końcu zasnęłam. Mama o niczym nie wiedziała. To był bardzo długi i bardzo emocjonujący dzień. Tak wiele się wydarzyło. Pocałowałam się z nim. Nie mogę zapomnieć sobie tej chwili. Cały czas chodziło to po mojej głowie. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, Chemik napisał do mnie wieczorem.

- Było cudownie. Dziękuję, że jednak przyjechałaś. Mogłem cię bliżej poznać no i twoje koleżanki także. Bardzo mi się podobasz, wiesz? Powtórzymy to jeszcze raz?

- Ale co chcesz powtórzyć?

- Po prostu wszystko

Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Byłam bardzo zmęczona. Całą drogą, całym tym zamieszaniem. Przed snem przypominałam sobie piszczących ludzi, to jak śpiewał, jak patrzył się w moim kierunku. W końcu to, jak zostaliśmy sami w tej garderobie przed koncertem i pocałowaliśmy się i kiedy zrobiliśmy wspólne zdjęcie.

Rozdział 5

Obudziłam się. Telefon cały czas dzwonił. Właściwie to obudził mnie jego brzęk. Nie wiedziałam co się dzieje. Ledwo otworzyłam oczy. Sprawdziłam pospiesznie telefon. Dlaczego ktoś dobija się do mnie już od.. od 6 (spojrzałam na wiszący zegarek na ścianie) rano? Nie. Nie, to nie może być prawdą. Jak to się mogło w ogóle stać? Media rozpisywały się o romansie Chemika z jakąś 17-latką, a na dodatek to byłam właśnie ja?! Jak to możliwe? Ja nie pisnęłam przecież mediom ani słowa. To musiał być on. Dawid sam musiał się do tego przyznać! Maryjo Chryste Panie, i co teraz? Kiedy jestem już popularna? Jak to mogło wycieknąć do mediów? W ogóle jak to się mogło stać? Media rozpisywały o naszym pocałunku przed koncertem. I naszych rozmowach. Ojej, nie. Ktoś wrzucił naszą całą rozmowę na jednym z portali społecznościowych z wielkim szyldem i podpisem – TAKIEGO CHEMIKA JESZCZE NIE ZNACIE. Pod postem zostało umieszczone moje zdjęcie z Dawidem i jedno zdjęcie z mojego osobistego konta, które ustawione było tak, że każdy mógł je zobaczyć. Nagle poczułam się nie na miejscu. Poczułam się tak, jakby to co się działo było całkowitą nieprawdą. Poczułam się jakbym właśnie.. jakbym właśnie stała się celebrytką! Jak się później okazało, na konto Chemika włamał się ktoś i wszystkie nasze rozmowy wrzucił do mediów. Nie mogłam w to wszystko zwyczajnie uwierzyć. Po prostu wybuchłam płaczem. I co teraz? Wszyscy w szkole będą mnie wytykać palcami. Anastazja z Fioną przybiją sobie piątkę. One dobrze wiedziały, by nie zaczynać z kimś tak popularnym. Od rana wydzwaniał do mnie zdenerwowany Chemik. A ja nie chciałam od niego odebrać telefonu. Chciałam się po prostu zaszyć gdzieś na stałe i pousuwać wszystkie konta, łącznie z całą rozmową z moim idolem, która przelała się niespodziewanie do sieci! Poczułam się zażenowana. Tego dnia nie poszłam do szkoły. Moja mama także nic nie wiedziała, dopóki jedna z jej klientek nie wygadała się.

- Wie pani, co się dzieje z pańską córką?

- Co takiego? Raczej jestem o nią spokojna

- Oj nie byłabym na pani miejscu

- Czy coś się stało?

- I to pani jeszcze o tym nie wie? Cały Internet o tym huczy

- Ale o czym pani w ogóle mówi?

- Pani córka zadaje się, z tym.. jak mu było.. z Chemikiem

- Wiem, że jest jego fanką, ale ona na pewno nie ma z nim kontaktu, znam swoją córkę

- Chyba właśnie pani jej nie zna

- To niemożliwe, ale w zasadzie to co tam piszą? Na tych portalach czy gdzie? O mojej córce?

- Niech pani sobie sama zobaczy – Klientka chwyciła do ręki swój telefon, który leżał na blacie obok lustra, wystukała coś i pokazała fryzjerce. Nagle do oczu zaczęły napływać jej łzy. Faktycznie to moja córka. Nie myślałam, że przyjaźni się w Internecie z tym.. raperem.

- I mówi to pani ze spokojną miną?

- Tak. Mojej córce Chemik bardzo się podobał. Na pewno ona sama nie myślała, że sprawy tak daleko zabrną. No nic, trzeba będzie z nią jakoś pogadać, na pewno pomóc jej jakoś, czy coś w tym stylu. Nie wątpię, że zostanie z tym wszystkim sama

- Co? Pani ją w tym wszystkim broni?

- Tak, to moja pociecha. Ja też robiłam głupstwa w jej wieku

- A no tak, tak. Ta dzisiejsza młodzież

Mama usłyszała tylko przejeżdżającą karetkę na sygnale kiedy wracała autem do domu i miała bardzo złe przeczucia. Przyszła do domu, wcześniej zaparkowała auto. Nikogo nie było w środku. Była godzina 17 i trochę ją to zdziwiło. Wołała – Lila? Lila? Nagle usłyszała wibracje swojej komórki. Chwyciła za torebkę, w której miała schowany telefon. W słuchawce odezwała się pewna pani, która powiadomiła mamę Koralik o tym, że jej córka próbowała popełnić samobójstwo. Lekarze wypłukali żołądek i czekają aż się obudzi. Najadła się leków. Na szczęście ktoś przyszedł do domu i zobaczył ją jak jest nieprzytomna. Kiedy mama usłyszała to, nagle zamarła. Zabrała z blatu kluczyki i dowiedziawszy się w którym szpitalu leży jej córeczka, jak najszybciej się tam dostała. Prawie biegła do Sali intensywnej terapii.

- Gdzie jest moja córka? Co jej odbiło? – Krzyczała po drodze

- Spokojnie, próbowała uspokoić ją pielęgniarka. Żyje – Mama odetchnęła z ulgą i usiadła na jednym z krzeseł zamykając oczy i spuszczając z siebie powietrze. Poproszę wodę bo zaraz zemdleję – Pielęgniarka podała jej kubek z zimną wodą

- Proszę. Proszę się nie martwić, dziewczynka wyjdzie z tego

- To dobrze – Mama znowu odetchnęła z ulgą

- Nie rozumiem, co jej odbiło. Myślałam, że nie ma ze sobą problemów

- Widocznie miała i to duże, jeśli była zdolna coś takiego zrobić

Po parunastu godzinach, mama siedziała na krześle i prawie zasypiała, kiedy jej córka nagle otworzyła oczy.

- Mamo? – Powiedziała, kiedy otworzyła oczy

- Córciu, kochanie, żyjesz, jak dobrze!

- Mamo, ja… nie wiem co się stało

- Ja wiem, Lila nałykałaś się podobno jakichś prochów

- Wiem, ale nie pamiętam co stało się później

- Ja wiem. Znalazł się ktoś i zadzwonił po pogotowie

- To dobrze, to dobrze

- Leż dziecko kochane. Nie ruszaj się z łóżka. Dopiero jak przyjdzie lekarz

- Mamo.. to wszystko przez.. czy słyszałaś o…

- Tak wiem doskonale o tym. Nie przejmuj się.

- Bo ja tak dobrałam sobie to do głowy.. że.. że wolałam nie żyć

- Nie mów tak córciu, będzie dobrze, wyjdziesz z tego a tamtym incydencie radzę ci zapomnieć. Po prostu nie kontaktuj się więcej z tym chłopakiem, z tą gwiazdą. Widzisz jakie problemy ci przyniósł.

- Tak, mamo. Już nie będę do niego pisać.  

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial