Wspomnienie

P.M.

WSPOMNIENIE

 

ONA podeszła do NIEGO. - To koniec – wyszeptała nad podziw lekko, po czym musnęła wargami jego policzek.

 

I poszła sobie. Poszła sobie daleko. Trzasnęła drzwiami zaledwie mgnienie okiem temu, a on czuł już, jakby dzieliły ich tysiące kilometrów. Co tam tysiące kilometrów – miliony lat świetlnych! Właściwie, jakby tak naprawdę żyła w innym wymiarze, on zaś – głupi - myślał, że zdoła zatrzymać ją tutaj na zawsze. Chociaż nie do końca... czuł się, jakby w ogóle, NIGDY jej nie było. Jakby nie istniała, nie oddychała, nie śmiała się, nie przewracała kałamarza z cichym westchnieniem… nie tylko w tym świecie, ale i w żadnym innym. Jakby to wszystko, co się wydarzyło, było snem.

 

Wyszła sobie. Wyszła sobie daleko. Zamknęła drzwi zaledwie mgnienie okiem temu, a czuła już, jakby dzieliły ich tysiące kilometrów. Więcej niż tysiące kilometrów – miliony lat świetlnych! Właściwie, jakby przeniosła się do innego wymiaru. Wymiaru, w którym go nie było, nie ma i nie będzie. A ona – głupia - myślała, że zdoła na zawsze pozostać w jego świecie. Wkrótce ogarnęło ją nieodparte wrażenie, że NIGDY go nie było. Nigdy nie istniał, nie oddychał, nie śmiał się delikatnie, kiedy po raz kolejny wylała atrament… nie tylko w jej świecie, ale i w żadnym innym. Jakby to wszystko, co się wydarzyło, było snem.

 

I uświadamiając sobie tę odległość nie do przebycia i brak możliwości odwrotu, zadrżała. Jeszcze trzask zamykanych za sobą drzwi nie ucichł w jej głowie, jeszcze ta sekunda ciszy po wyrzuconych słowach nie wybrzmiała całkiem w jej uszach, a nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Schodząc po stożkowych, spróchniałych schodach, chwyciła się poręczy. Wzięła głęboki wdech, odczekała parę sekund, zagryzła wargi i zaczęła powoli, ostrożnie, pokonywać stopień po stopniu. Z każdym kolejnym było coraz trudniej, jej nogi ważyły coraz więcej, a zarazem stawały się coraz słabsze, by unieść ciężar tego, co się stało.

 

On zaś, kiedy uświadomił sobie tę odległość nie do przebycia i brak możliwości powrotu, zadrżał. Jeszcze dźwięk zamykanych za nią drzwi nie ucichł w jego głowie, jeszcze ta sekunda ciszy po jej słowach nie wybrzmiała całkiem w jego uszach, a nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Chyba z chęci sprawienia sobie masochistycznej przyjemności, chwycił z półki ich wspólny album. Oprawiony w skórę, ozdobiony mosiężnymi narożnikami, sarkastycznie uśmiechał się do właściciela, torturując go sentencją z medalionu umieszczonego na okładce. Wspomnienie jest formą spotkania – drwił proroczo. Mężczyzna wziął głęboki oddech, odczekał parę sekund, zagryzł wargi i zaczął powoli, ostrożnie, przewracać karty przełożone białym pergaminem. Każda kolejna wywoływała coraz większe drżenie nóg, które ważyły coraz więcej i więcej, a zarazem stawały się coraz słabsze, by unieść ciężar tego, co się stało.

 

Otworzył oczy i uśmiechnął się do siebie – już po wszystkim, udało mu się wyrwać z objęć Morfeusza. Podniósł się z fotela i, zdziwiony energią, jaka nagle go przepełniła, poszedł do łazienki. Nachylił się nad mosiężnym kranem i pozwolił wodzie swobodnie spływać po twarzy. Po kilku minutach, kiedy ochłonął i podniósł się, ujrzał przed sobą nieco starszego od siebie mężczyznę. Człowiek naprzeciwko zdziwił się, zaczął rękoma błądzić po swojej apolińskiej, aczkolwiek zmęczonej życiem twarzy. Z przerażeniem dotykał nieznacznie posiwiałych, czarnych włosów, pełen trwogi odkrywał lekkie zmarszczki, którymi naznaczył go czas… Obserwując działania nieoczekiwanego gościa, spostrzegł, iż ten prześmiewczo naśladuje jego ruchy, wbił więc w niego swoje pełne ciekawości, ale też paniki spojrzenie. Spojrzenie zostało błyskawicznie odwzajemnione…

 

Wyszła z budynku i uśmiechnęła się do siebie – już po wszystkim, udało jej się wyrwać z objęć Morfeusza. Zdziwiona energią, jaka nagle ją przepełniła, skręciła w stronę domu. Zamaszystym krokiem przemierzała chodnik, kiedy jej wzrok przykuła czarna, koronkowa suknia za sklepową szybą. Przystanęła i zaczęła się jej przyglądać. Po kilku minutach, wyzwoliwszy się spod uroku kunsztownej tkaniny, ujrzała przed sobą starszą od siebie kobietę. Kobieta naprzeciwko zdziwiła się, zaczęła rękoma błądzić po swojej pięknej, aczkolwiek zmęczonej życiem twarzy. Z przerażeniem dotykała nieznacznie posiwiałych, czarnych włosów, pełna trwogi odkrywała lekkie zmarszczki, którymi naznaczył ją czas… Obserwując działania pani zza szyby spostrzegła, iż ta prześmiewczo naśladuje jej ruchy, wbiła więc w nią swoje pełne ciekawości, ale i paniki spojrzenie. Spojrzenie zostało błyskawicznie odwzajemnione…

 

Zdumiona, cofnęła się o kilka kroków. Rozejrzała się – najpierw w lewo, potem w prawo. Oprócz jakiegoś nuworysza w nowym Austinie, w pobliżu nikogo nie było. Tylko pani straganowa po drugiej stronie ulicy sprzedawała pamiątki. Pospieszyła tam, chwyciła pierwszą z brzegu rzecz, która wyglądała na dość solidną, i znów znalazła się przed stojącą na wystawie, czarną suknią. Nie myliła się – podstarzała kobieta bawiła tam nadal. Mimo że była już zmęczona krótkim biegiem, zamachnęła się i z całej siły uderzyła wziętym ze straganu przedmiotem w szybę. Nic. Co więcej, kobieta stojąca obok sukni wydała jej się trochę starsza niż przedtem, bruzdy na twarzy głębsze, a spojrzenie bardziej melancholijne. W dodatku, w jej ręce pojawiła się duża pozytywka. Uderzyła po raz kolejny. Nie, nie wiedziała, czemu to robi. Choć pragnęła dowiedzieć się prawdy, pragnęła też ją ukryć. Tak, żeby nikt się nie dowiedział. Tak, żeby to się nigdy nie zdarzyło. Uderzyła po raz trzeci – nic. Ujrzała, jak starszą kobietą wstrząsa bezsilny płacz.

 

Zdumiony, cofnął się o kilka kroków. Rozejrzał się – najpierw w lewo, potem w prawo. W łazience nie było nic, co mogło mu się przydać, podbiegł więc do salonu i chwycił pierwszą z brzegu rzecz, która wydała mu się dość solidna, po czym znów znalazł się przed lustrem. Nie mylił się – podstarzały mężczyzna stał tam nadal. Mimo że zmęczył się już krótkim biegiem, zamachnął się i z całej siły uderzył wziętym z salonu przedmiotem w lustro. Nic. Co więcej, facet naprzeciwko wydał mu się trochę starszy niż przedtem, bruzdy na jego twarzy głębsze, a spojrzenie bardziej melancholijne. W jego ręce zaś pojawiła się duża pozytywka. Uderzył po raz kolejny. Nie, nie wiedział, czemu to robi. Choć pragnął dowiedzieć się prawdy, pragnął też ją ukryć. Tak, żeby nikt się nie dowiedział. Tak, żeby to się nigdy nie zdarzyło. Uderzył po raz trzeci – nic. Ujrzał, jak starszym mężczyzną wstrząsa bezsilny płacz.

 

Znana melodia, zmieszana z łkaniem, dobiegła jego uszu. Spojrzał na około osiemdziesięcioletniego, posiwiałego i zgarbionego mężczyznę w lustrze, trzymającego w ręku pozytywkę, on zaś spojrzał na niego. Otwarta zabawka wygrywała melodię, która kojarzyła mu się z kimś, kogo kiedyś znał. Z kimś, kto wiele dla niego znaczył. Przeniósł wzrok na przedmiot w swojej prawej ręce - dama w czarnej, koronkowej sukni powoli się obracała, tańcząc do muzyki wypełniającej całą rzeczywistość. Potem przyjrzał się swojej dłoni - pomarszczonej, pełnej piegów i przebarwień. Drżąc na nowo, odszedł od lustra. Od środka przepełniał go nieokreślony ból. Ból tak wielki, iż postanowił coś z nim zrobić. Ogromnie zmęczony, poruszając się z wielkim trudem, wyszedł z mieszkania. Musi iść do lekarza. Natychmiast.

 

Znana melodia, zmieszana z łkaniem, dobiegła jej uszu. Spojrzała na około osiemdziesięcioletnią, posiwiałą i zgarbioną kobietę za szklaną szybą, trzymającą w ręku pozytywkę, ona zaś spojrzała na nią. Otwarta zabawka wygrywała melodię, która kojarzyła jej się z kimś, kogo kiedyś znała. Z kimś, kto wiele dla niej znaczył. Przeniosła wzrok na przedmiot w swojej prawej ręce - dama w czarnej, koronkowej sukni powoli się obracała, tańcząc do muzyki wypełniającej całą rzeczywistość. Potem przyjrzała się swojej dłoni - pomarszczonej, pełnej piegów i przebarwień. Drżąc na nowo, odeszła od wystawy. Od środka przepełniał ją nieokreślony ból. Ból tak wielki, iż postanowiła coś z nim zrobić. Ogromnie zmęczona, poruszając się z wielkim trudem, zawróciła. Musi iść do lekarza. Natychmiast.

 

Szła. Potykając się co krok, czując, że z ledwością utrzymuje równowagę, że oddech staje się coraz płytszy. Szła. Za towarzyszkę miała tylko tę melodię, którą niegdyś grała trzymana przez nią pozytywka. Mimo że zabawka dawno już skończyła swój żywot i teraz potrafiła wygrywać tylko ciszę, ona za każdym razem, gdy na nią spojrzała, słyszała tę muzykę. I kiedy tak szła, mając w pamięci każdą nutę ukochanej melodii, zobaczyła go. Był stary, zgarbiony, ubrany zupełnie niemodnie. Na siwe włosy miał założony kapelusz, w ręku drewnianą laskę. Jednak poznała go bez najmniejszego problemu. Poznałaby go zawsze i wszędzie.

 

Kiedy ich oczy się spotkały, jej niebieskie oczy z jego brązowymi, ból zniknął, jednocześnie opanowując całe jej ciało. Drżenie zwiększyło się jeszcze. Słyszała, jak stęka z wysiłku, aby się do niej zbliżyć. Widziała jak, wzruszony, nie może oderwać od niej wzroku. Czuła, jak wolno bije jego stare, wyschnięte serce.

 

Szedł. Potykając się co krok, czując, że z ledwością utrzymuje równowagę, że oddech staje się coraz płytszy. Szedł. Za towarzyszkę miał tylko tę melodię, którą niegdyś grała trzymana przez niego pozytywka. Mimo że zabawka dawno już skończyła swój żywot i teraz potrafiła wygrywać tylko ciszę, on za każdym razem, gdy na nią spojrzał, słyszał tę muzykę. I kiedy tak szedł, mając w pamięci każdą nutę ukochanej melodii, zobaczył ją. Była stara, zgarbiona, ubrana zupełnie niemodnie. Siwe włosy miała zaplecione w warkocz, w ręku wyświechtaną torebkę. Jednak poznał ją bez najmniejszego problemu. Poznałby ją zawsze i wszędzie.

 

Kiedy ich oczy się spotkały, jego brązowe z jej niebieskimi, ból zniknął, jednocześnie opanowując całe ciało. Drżenie zwiększyło się jeszcze. Słyszał, jak stęka z wysiłku, aby się do niego zbliżyć. Widział jak, wzruszona, nie może oderwać od niego wzroku. Czuł, jak wolno bije jej stare, wyschnięte serce.
ONA podeszła do NIEGO. - To koniec – wyszeptała nad podziw lekko, po czym musnęła wargami jego policzek.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial