Zapach Bzu

Anna Ginter

"ZAPACH BZU"

 

"Wspomnienia są jak perły,
mają w sobie coś z klejnotów
i coś z łez..."

 

...I przyszedł wreszcie maj, ten uroczy, oczekiwany i uwielbiany przez wszystkich.
Pełen najpiękniejszych kwiatów, kolorowych motyli, brzęczących pszczół i nowych nadziei.
Mieniący się wszystkimi barwami tęczy. Urzekający niepowtarzalnym zapachem bzu i konwalii. Zapach, który zawsze działał jak wiosenny narkotyk. Białe i różowe płatki opadające z przekwitających już owocowych drzew wyglądały na trawie w ogrodzie jak zaczarowany śnieg, który nie topnieje. W starym parku wiekowy już kasztan niczym olbrzymi świecznik dumnie pokazywał dumnie swoje cudne dzieci - kwiaty. Zamieszkała na nim ruda wiewiórka i kilka ptasich rodzin. Szłam powoli ulubioną alejką i głęboko wdychałam oszałamiające zapachy wiosny. Wesołe promyki słońca bawiły się w chowanego, ptaki radośnie przekrzykiwały się wzajemnie, a ja byłam zwyczajnie szczęśliwa. Z daleka zobaczyłam czekającą na mnie moją przyjaciółkę Lenę i szybko pobiegłam w jej stronę.
A za nią...o matko kochana...stał z kolegami chłopak z... moich snów. IDENTYCZNY!!!
Zatrzymałam się nagle, a raczej stanęłam jak wryta, nogi wrosły mi w ziemię, a w głowie dziwnie zaszumiało. To chyba ten intensywny zapach bzu - zdążyłam jeszcze pomyśleć. Potem tylko wytrzeszczałam oczy, stałam i gapiłam się, aż chłopak zniknął za zakrętem.
- Co się z tobą dzieje?
- Zapytała Lena. -
A ja byłam w letargu. Nie wiedziałam czy to był sen, czy jawa (i jak tu nie wierzyć w sny...?). Miałam tylko dwanaście lat, kiedy dopadła mnie właśnie w maju pierwsza i bardzo poważna strzała Amora.
Platoniczna miłość od pierwszego wejrzenia! Oczywiście to nie były przedszkolne i szkolne uniesienia, to było coś zupełnie innego. Jeszcze nie wiedziałam, czy to pech czy prawdziwe szczęście. On był szalenie przystojnym i już dorosłym zielonookim brunetem. Śniada cera i smukła sylwetka podkreślały jego niezwykłą urodę. Głębia jego ciemnozielonych oczu była jak otchłań niebezpiecznego jeziora otoczona szuwarami gęstych czarnych rzęs opadających prawie do połowy policzka. Kilka lat starszy, a ja jeszcze małolata, małe chude dziewczątko(bo właśnie taka wtedy byłam), nie miałam generalnie żadnych szans u tak cudnego zjawiska rodzaju męskiego. Był moim wymarzonym księciem z bajki, a ja zwykłym kopciuszkiem. Zostałam jego "cieniem", a on czasem rzucał mi na pocieszenie swoje powłóczyste zielonookie spojrzenie. Dostawałam wtedy dreszczy, przestawałam oddychać, krew odpływała mi z mózgu i zamieniałam się w przysłowiowy słup soli, niczym żona Lota w Starym Testamencie. Włóczyłam się za nim kiedy tylko mogłam z Leną lub sama i głośno wzdychałam.
Miał na imię bardzo romantycznie - Waldemar, zupełnie jak ordynat z powieści "Trędowata"-Heleny Mniszkówny. A moja platoniczna miłość kwitła wszystkimi kolorami maja. Jakiś czas byłam jeszcze jego cieniem, dopóki mój książę nie znudził się zakochaną w nim na zabój małolatą.
Kiedy przestał na mnie zwracać uwagę, wreszcie zrozumiałam, że poległam na "polu bitwy".
Po kilku latach jako dorosła już osoba zostałam mu przedstawiona. Na jego widok oniemiałam z wrażenia, ale szybko się opamiętałam. Wielce zdziwiona zauważyłam, że jego uroda przestała na mnie działać. Czar prysł, ale mój dawny książę poznał mnie. Trochę zawstydzona znowu poczułam się jak kopciuszek. Ale już nie byłam małą, chudą i zakochaną po uszy małolatą. Teraz mój "książę" jest szanowanym emerytowanym dyrektorem szkoły.
Brunet zmienił się w "blondyna", ale spojrzenie pozostało takie samo...

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!