Garstka Urywanych Oddechów

Kornelia Romanowska

 

Garstka Urywanych Oddechów

 

 

- Lepiej pozostańmy przy pseudonimach. Wiesz, stresuję się trochę, a to wcale nie sprawia, że jest mi łatwo – zaczęłam powoli, nerwowo przeczesując długie włosy. Niesforne kędziory nigdy nie układały się tak, jakbym sobie tego życzyła. Jednak nie to było teraz ważne. Chwila, na którą czekałam już długo, miała nadejść niebawem. Za parę minut, kilka sekund, jedno czy dwa uderzenia serca, garstka krótkich, urywanych wdechów i wydechów. Niepokoiłam się. Nie wiedziałam dlaczego. Po prostu. W myślach przywołałam słowa Ani : idź na żywioł. A zobaczysz, że będzie fantastycznie.
Zastanawiałam się, od czego zacząć. Jak mu wytłumaczyć to, czego nie potrafię wytłumaczyć sobie?
- Ja będę Celest. Na dzisiejszy wieczór. A ty? - spytałam, uważnie wpatrując się w siedzącego naprzeciwko mężczyznę.
Uśmiechnął się kącikiem ust, jakby skrywał jakąś mroczną tajemnicę. Nie mogłam jednak przestać spoglądać w jego kocie oczy. Sprawiały wrażenie głębokiej otchłani, w której na dobre mogłabym utknąć. Pokręciłam przecząco głową.
- Mogę być kim zechcesz. Żołnierzem albo cywilem – zaczął, podchodząc do mnie niczym lew do ofiary. Stanął tuż za krzesłem, po czym nachylił się do mojego ucha, nie przerywając słodkiego szeptu. - Chyba że wolisz brutalnych wojowników.
Poczułam, jak jego język przesuwa się po płatkach uszu. Zadrżałam. Ciepły oddech owionął szyję, kiedy jednym, powolnym ruchem uniósł loki w górę.
- Albo starożytnym gladiatorem, który nie boi się wyzwań.
Usilnie próbowałam wpatrywać się przed siebie, za cel obierając chiński wazon. Nie mogłam jednak skupić uwagi na niczym, prócz jego ust na swoim ciele. To nie tak miało być – pomyślałam, w przypływie zdrowego rozsądku.
- Niech będzie Lestat. Zawsze lubiłem Kroniki wampirów – odparł, wplatając dłonie w moje włosy i masując skórę.
Poczułam, jak ciało powoli się odpręża i poddaje temu zmysłowemu dotykowi. Odchrząknęłam i nabrałam pewności siebie.
- Wiem, że to trochę dziwna sytuacja. Jednakże nie miałam wyjścia. Potraktujmy to wszystko jako eksperyment. Nic ponadto. Ty jesteś doświadczony, a ja chcę z tego doświadczenia czerpać naukę.
- Oczywiście, jestem do twoich usług.
Uniosłam się z krzesła i stanęłam z nim twarzą w twarz. Miał ostre rysy twarzy, które łagodniały, kiedy się uśmiechał. Był wyższy od mnie o co najmniej głowę i odznaczał się nieprzeciętną urodą. Wszystko, co chciałam mieć w mężczyźnie, on posiadał. To była wyjątkowo korzystna transakcja. Specjalnie na ten wieczór wynajęłam pokój w ekskluzywnym hotelu w Warszawie. Tutaj byłam całkowicie anonimowa. A przecież o to w tym wszystkim chodziło.
- Dobrze. Więc skoro wszytko mamy ustalone, oddaję się w twoje ręce – powiedziałam ciszej, niż zamierzała. Sądziłam, że całkowicie nad sobą panuje. Minęło sporo czasu od kiedy tak intensywnie czułam bliskość mężczyzny. Niezbyt dobrze pamiętałam tamto uczucie. Byłam wtedy młoda, niedoświadczona i całkowicie zdana na partnera. Chciałam spróbować ponownie, chciałam poczuć to, co przyjaciółki. Pragnęłam znaleźć się w opisywanym tak często siódmym niebie.
Mężczyzna nic nie mówiąc wziął mnie za rękę i poprowadził do przestronnej sypialni. Iście królewskie łoże nakryte było czerwoną kapą przeplataną złotymi nićmi. W pokoju panował półmrok, rozświetlany jedynie kilkoma palącymi się świeczkami. W tle słychać było refleksyjną muzykę, która powoli mnie odprężyła.
Po chwili stanął, puścił moją rękę i niedbale ściągnął marynarkę, po czym rzucił ją na najbliższe krzesło i usiadł na łóżku, patrząc mi w oczy, jakby czegoś oczekiwał. Nie wiedziałam, co robić. Przez krótką sekundę żałowałam, że założyłam specjalnie na tę okazję kupioną krótką sukienkę z odsłoniętymi ramionami. Tylko przez sekundę, bo on nagle uśmiechnął się i poprosił, bym stanęła do niego tyłem, na lekko rozsuniętych nogach. Zrobiłam to, o co poprosił, czując na sobie jego palące spojrzenie.
- Celest... - szepnął gardłowo, stając za mną. Jego dłonie sunęły powoli po smukłej tali. Gorący oddech pieścił skórę. - Rozbierz się. Powoli. Zmysłowo. Jakbyś robiła to na oczach ukochanego mężczyzny.
Wrócił na swoje miejsce, a ja odwróciłam się w jego stronę. Uświadomiłam sobie, że w świetle świec jego twarz jest bardziej zmysłowa, niż mogłam przypuszczać. W rytm nastrojowej muzyki uniosłam w górę dłonie, po czym powoli zsuwałam je po swoim ciele, jakbym pieściła ukochanego. Wędrowałam wzdłuż odsłoniętej linii szyi, przez obojczyk, do piersi aż po brzuch. W końcu uśmiechając się leciutko, odpięłam pierwszy guzik sukienki, za nim drugi, trzeci i czwarty, aż znalazła się na ziemi. Wyeksponowane smukłe ciało odziane było jedynie w niebieskie figi i delikatny koronkowy stanik w tym samym kolorze.
Stałam tak, prawie naga, wpatrując się w te hipnotyzujące oczy, bez cienia wstydu i zażenowania, bo widziałam w nich żądzę, pragnienie. Widziałam, że jestem pożądana. Leniwie podeszłam do niego, zrzucając po drodze szpilki.
- Co teraz? - szepnęłam.
- Oprzyj się o ścianę.
Jego dłonie były wszędzie, w tym samym czasie. Błądził po piersiach i brzuchu, znacząc dotykiem palący ślad na moim ciele. Czułam jak dotyka łydek najpierw dłonią, później ustami, sunąc powoli w górę. Zadrżałam i cicho jęknęłam. Nie zorientowałam się, że jego usta na krótką chwilę zaniechały wędrówki, po czym wrócił i odwrócił mnie twarzą do siebie.
Szybko zdjął stanik, uwalniając nabrzmiałe od pożądania piersi.
Uśmiechnął się do siebie.
- Pokaż mi się – szepnął cicho, kładąc silną męską dłoń na mlecznobiałą pierś spragnioną dotyku. Masował je, ugniatał i znowu masował, aż poczułam jak gorące usta zamykają się na sutkach.
Krzyknęłam cicho, oniemiała falą doznań. Elektryzujące ciarki przeszły po całym ciele, sprawiając cudowne dreszcze.
Po chwili długiej jak wieczność poczułam zimne kostki lodu spływające małym strumykiem po szyi wzdłuż piersi i brzucha, a następnie podążające ich śladem wargi.
- Proszę... - wyjęczałam, wplatając dłonie w jego blond włosy.
- O co, Celest?
Patrząc mi w oczy, zdjął z siebie spodnie i koszule. Przysunął mnie do swojego ciepłego ciała, całując namiętnie. Nie wiedziałam kiedy znalazłam się na łóżku, a on górował nade mną niczym anioł, który został zesłany na ziemię, by dręczyć moje ciało.
Drżałam z pożądania. Nie mogłam czekać ani chwili dłużej. Mężczyzna jakby wyczuwając napięcie, zsunął figi i położył dłoń na dokładnie tam, gdzie chciałam go poczuć. Oplotłam dłońmi jego szyję i mocno pocałowałam, próbując ukryć okrzyki rozkoszy, które wydobywały się z mojego gardła. Nie sądziłam, że jestem do tego zdolna. Bezwstydna, ogarnięta żądzą kobieta, która ze mnie wychodziła w niczym nie przypominała Magdy sprzed godziny.
Wpatrywał się we mnie intensywnie.
- Jesteś piękna – wyszeptał, przyspieszając ruchy. Wiedział, że za chwilę uniesie mnie na szczyt. Wiedział, że będę krzyczeć i błagać o więcej. Wiedział, że jestem spragniona równie mocno jak on. Pragnął mnie. Czułam to każdą cząstką ciała. Gdy do niego przyszłam, sama nie wiedziałam, czy dobrze robię. Bałam się tego, co może wyniknąć z tej znajomości. Bałam się wszystkiego co mógł mi dać i jednocześnie tylko tego w życiu pragnęłam. Tylko on mógł mnie zranić. Próbowałam jednak nie myśleć o tym teraz, gdy moje biodra rytmicznie unosiły się i opadały, żądając więcej.
Dłońmi masowałam jego umięśnione plecy. Wpatrując się w te kocie oczy, tonęłam w bezmiarze rozkoszy, jaką mi dawał.
- Lestacie – prosiłam cicho, sunąc palcami po delikatnym meszku na brzuchu. Uśmiechnęłam się zalotnie.
- Dotknij mnie – rozkazał gardłowym tonem, a ja usłuchała, pieszcząc jego penis, który stawał się twardszy. Na jego twarzy widziałam odbicie własnego pożądania.
Nie przerywając, błądziłam ustami po jego szyi, smakując jego ciała. Był przepyszny i pachniał czystym seksem.
Przewrócił się na plecy i posadził mnie na siebie, zanurzając się we mnie mocno i głęboko. Przymknęłam powieki i jęknęłam przeciągle, czując jak wypełnia mnie po brzegi, jakby przeszywał mnie całą, jakby zawładnął każdą komórką ciała.
Oparłam dłonie na jego klatce piersiowej i wpatrywałam się w jego lekko przymknięte oczy, pełna satysfakcji i siły.
- Dobrze, Celest, ujedź mnie.
I tym razem wypełniłam słodki rozkaz, który mi wydał z rozkoszą i przyjemnością. Napierałam, a on wychodził na spotkanie, pieszcząc falujące piersi. Jęczałam, a on przytrzymywał moje biodra.
- O tak... - szeptałam przy następnych ruchach, czując jak słodka eksplozja zmysłów majaczyła przed moimi oczami. Po chwili, która trwała wieczność, krzyknęłam przeciągle, gdy moje ciało przeszły prądy, o których nie miałam do tej pory pojęcia.
Mężczyzna uśmiechnął się uwodzicielsko i kazał mi klęknąć, po czym zanurzył się we nie znowu. Czułam, jak obserwuje linie pleców i opadające na nie włosy. Jego ruchy były mocne i głębokie, wolne i szybkie, delikatne i zmysłowe. Przyciągał mnie do siebie, napawając się jękami rozkoszy. Z jego gardła wydobył się chrapliwy jęk. Przegrał. Złapał mnie za włosy i przysunął do siebie, nie przerywając mocnych pchnięć. Położył dłonie na moich piersiach, a ustami błądził po szyi.
- Celest, Celest... - szeptał między pocałunkami.
- Magda – odparłam szybko, nie zastanawiając się nad tym. Chciałam usłyszeć z jego ust własne imię. Nie wymyślony na poczekaniu pseudonim. Swoje imię. W jego ustach będzie brzmiało niczym najsłodsza melodia.
- Magda...
Nie myliłam się. Wymawiał je gardłowym szeptem, który przeszywał moje ciało.
- Jestem twoja – odparłam, czując, jak zbliża się kolejna eksplozja.
Jego ruchy nagle stały się szybsze i mocniejsze, pchnięcia dosięgały mojego jestestwa. Pragnęłam tego, jak niczego innego na świecie. Pragnęłam tej rozkoszy, którą mi dawał.
Po chwili świat stanął, a w pokoju słychać było tylko nasze złączone krzyki.
Opadłam na poduszkę, oddychając ciężko. Obserwowałam jego twarz osnutą teraz mgłą zaspokojenia. Uśmiechnął się leniwie i ułożył obok mnie. Mimowolnie wyciągnęłam dłoń i pogładziłam jego klatkę piersiową, po czym przysunęłam się i położyłam głowę w zgłębieniu jego szyi.
- Janek – powiedział cicho. - Nazywam się Janek.
Nie chciałam nic mówić, by nie zburzyć tego nastroju. Świeczki już dogasały.
Miałam go przy sobie. W końcu. Pragnęłam tego od dawna. Dłużej niż byłam w stanie policzyć. A teraz leżał tuż obok, gładził moje plecy i całował włosy. Nagi i umięśniony. Ociekający seksem i zmysłowością.
Pragnęłam go od kiedy byłam mała, a on sprowadził się do domu obok. Pamiętałam jego zawadiacki uśmiech. On jednak nigdy mnie nie zauważał. Dopiero teraz. Ale to nic. Cieszyłam się z tego, co los mi podarował, a dostałam najpiękniejszy prezent – niezapomniane chwile z mężczyzną, którego kochałam.
Zasnęłam wtulona w jego gorące ciało, ale gdy otworzyłam oczy, czując pierwsze promienie słońca, jego już nie było. Zostało jedynie wspomnienie wczorajszej nocy i unoszący się w powietrzu zapach rozkoszy. Zamknęłam oczy, czując cisnące się łzy. Położyłam dłoń na miejscu, które zajmował i znalazłam krótki liścik i dołączoną do niego różę.

 

Przepraszam. Zostawiam cię myśląc, że robię dobrze. Muszę odetchnąć, zastanowić się. Jeśli na mnie poczekasz, to cię odnajdę.
Janek

 

Uśmiechnęłam się leciutko.
- Będę czekać – szepnęłam w przestrzeń.
Może tydzień, dzień, kilka minut, parę sekund albo uderzenie serca, może garstkę urywanych oddechów. Poczekam.

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!