Zaklinacz Dźwięków Powieść O Fryderyku Chopinie
atypowy
Kończący się kolejny cykl Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego przypomina nam, że życie i twórczość Fryderyka Chopina wciąż budzą ogromne zainteresowanie. Dlatego nie dziwi, że pojawiają się nowe książki poświęcone temu wybitnemu kompozytorowi. Wśród wielu pozycji możemy znaleźć w księgarniach powieść „Zaklinacz dźwięków”. Autorzy podjęli się zadania przedstawienia życia Chopina w formie literackiej, bardziej przystępnej niż typowa biografia.
Ten duet autorów proponuje czytelnikowi „powieść o Chopinie”. Choć jest oparta na faktach, to jest to forma literacka z przewagą narracji, rozmów, anegdot, osobistych przemyśleń. To książka z humorem, lekką ironią, dowcipnymi fragmentami, co stanowi jej walor i odróżnia ją od czysto naukowych opracowań. Zresztą Jolanta Szymska Wiercioch i Wojciech Wiercioch to tandem autorów, którzy lubią liczne anegdoty i humor – poświęcili im kilka pozycji wydanych przez wydawnictwo MG.
Podoba mi się, że autorzy zdecydowali się na formę powieści – to sprawia, że czyta się lekko, z ciekawością, z momentami odprężenia. Styl bywa liryczny, momentami dowcipny, co w przypadku Chopina, tak często przedstawianego jako postać majestatyczna i niedostępna, stanowi ciekawy zabieg i daje inną perspektywę. Książka może więc dobrze pełnić funkcję „wejścia w świat Chopina” dla czytelnika, który niekoniecznie chce od razu zagłębić się w specjalistyczne, naukowe biografie.
Dodatkowo – jako uzupełnienie bardziej rzetelnych opracowań – ta powieść może wzbogacić doświadczenie lektury: inne spojrzenie, inne emocje, więcej fikcyjnego wypełnienia luk, które czysto historyczne prace pomijają. W tym sensie jest to literacki dodatek, nie konkurencja dla biografii przedstawiających źródła i dokumenty.
Z drugiej strony, moja ocena nie może być wyższa z kilku powodów. Po pierwsze – i to zasadnicze – poprzeczka wobec biografii Chopina jest dziś bardzo wysoka. Dopiero co recenzowałem kapitalną biografię autorstwa Alana Walkera, która przedstawia życie Chopina na poziomie naukowym, z ogromnym research’em, przypisami, źródłami. W porównaniu z tym dziełem powieść ta wypada skromniej. Brakuje tu przypisów, ilustracji, dokumentacyjnej wnikliwości. Lektura - choć przyjemna - nie daje pełnej satysfakcji.
Po drugie – tempo i narracja momentami mnie nużyły. Forma powieści oznacza liczne sceny, dialogi, opisy, które choć obrazowe, czasem wydają się rozciągać i „dłużyć”. Jeśli czytelnik oczekuje dynamicznej, faktograficznej recytacji życia Chopina, może powinien sięgnąć po inne dzieło.
Po trzecie - choć forma literacka jest plusem, to jednak z punktu widzenia człowieka zainteresowanego historycznością i dokładnością - wspomniany brak przypisów, analizy źródeł czy zdjęć oznacza, że książka nie może pełnić roli głównego opracowania. Warto ją traktować jako towarzyszkę do biografii, nie zastępstwo.
WERDYKT
„Zaklinacz dźwięków. Powieść o Fryderyku Chopinie” to lektura, którą mogę polecić. Szczególnie tym, którzy chcą poznać życie Chopina w łagodniejszej, literackiej formie, cenią styl narracyjny i anegdotę. Natomiast dla tych, którzy oczekują wszechstronnego, dokumentalnego opracowania - będzie to raczej uzupełnienie, niż fundament.
Moja ocena docenia wysiłek i pomysł, ale z drugiej strony czuję, że w obliczu biografii dostępnych dziś w polskim wydaniu, ta powieść nie wznosi się aż do poziomu „must-read” dla każdego miłośnika Chopina. Przede wszystkim polecam zapoznać się z biografią autorstwa Alana Walkera, która wysoko zawiesza poprzeczkę wszystkim, którzy chcą zmierzyć się z postacią wybitnego polskiego kompozytora.
Inka
Co pięć lat, od 1927 roku, w Warszawie odbywa się Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina mający na celu promowanie muzyki rodzimego kompozytora, ale i rozsławienie najlepszych pianistów. Edycja z 2025 roku niestety nie powtórzyła sukcesu Krystiana Zimermana, czy Rafała Blechacza; statuetka powędrowała do Amerykanina chińskiego pochodzenia, ale pokazała, jak wielka jest siła muzycznego zaangażowania, skoro „dla Chopina” i zawodnicy, i melomani przeprowadzają się do Polski, stoją w długich kolejkach po bilety, uczą się języka polskiego.
Na fali tej fascynacji i ekscytacji Wydawnictwo MG właśnie wypuściło na rynek powieść biograficzną Zaklinacz dźwięków. Powieść o Fryderyku Chopinie.
W gigantycznej pracy obejmującej ponad siedemset stron Jolanta Szymska -Wiercioch i Wojciech Wiercioch, literackie małżeństwo, na nowo odkryło Chopina, a zastosowanie zbeletryzowanej formy odświeżyło, ożywiło zarówno tematykę, jak i samego bohatera.
Zaklinacz dźwięków to wyraźna wskazówka interpretacyjna. Położenie akcentu na postać, która swoją charyzmą, twórczą pasją oczarowała świat. Stała nieśmiertelną.
Kolejnym kluczem ku zrozumieniu i uporządkowaniu fabuły są nazwy poszczególnych rozdziałów. Dziesięć terminów muzycznych określających tempo utworu (od presto przez vivace, allegro, moderato, andante, adagio, lento, largo, grave do rubato) działa jak metafora życia Chopina. Presto, vivace, allegro to dzieciństwo i młodość mające szybki i radosny przebieg. Moderato i andante są bardziej umiarkowane. Dedykowane nauce. Z kolei adagio i lento to tempo powolne, refleksyjne, symbolizujące samotność, chorobę Chopina. W końcu – largo, grave, rubato: „szeroko”, „poważnie” oznacza nastroje rozrachunkowe.
Jednocześnie ambicją autorów jest ukazanie szerszego kontekstu niż „życie i twórczość”. Stąd Wierciochowie oferują wiarygodnie odtwarzane tło polityczne, społeczne, historyczne, literacko – kulturowe Polski nieobecnej na mapie Europy i Europy XVIII i XIX wieku. Zaklinacz dźwięków to kronika czasów.
Narrację dodatkowo ubarwia subiektywna perspektywa chopinowskiego „ja”, monologi, częste dialogi łączone z barwnymi opisami, cytatami, wierszami.
Autorzy żywym, sugestywnym językiem kreślą portrety bohaterów, poczynając od rodziców Chopina, przez postacie znane z kart historii. Przykładowo Samuela Lindego, językoznawcy pachnącego „jakąś cytrusową woda kolońską”, Napoleona, „przepoety” Juliana Ursyna Niemcewicza, „Adama z Nowogródka”, „wątłego” Maurycego Mochnackiego, Słowackiego, Stasia Moniuszki, Delacroixa, Honoriusza Balzaka.
Autorzy prowadzą czytelnika przez barwne dzieciństwo Frycka, ośmioletniego wirtuoza, chimerycznego neurastenika, ale i genialnego muzyka. Kreślą przygody krnąbrnego, chorowitego nastolatka. Opowiadają o szkolnej edukacji i pierwszych miłosnych fascynacjach. Rozdziały rozpoczynające nieustanne podróże (Wiedeń, Berlin, Paryż, Londyn, Majorka) to „słotna pustka i mżysty smutek”. Takich natchnionych sformułowań jest w książce więcej. Budują nastrój, ale miejscami drażnią nadmiernym patosem: „gęsty, cudowny destylat uczuć, w którym zawarte są wszystkie dźwięki świata, przefiltrowane i uszlachetnione jak w modlitwie”.
Publikacja jest emocjonalna z jeszcze jednego powodu. Autorzy starają się nakreślić wielką samotność „proroka fortepianu”. Zarówno tę w życiu osobistym, jak i fizycznego ciężaru emigracji. Bezpaństwowiec Chopin tęsknotę za krajem przelewał w utwory. Drugim źródłem inspiracji było cierpienie fizyczne, konsekwencje postępującej gruźlicy.
Wierciochom pięknie udaje się odtworzyć atmosferę koncertów. Same słowa w ich przedstawieniach stają się muzyką. Poezją przetykaną epitetami, symbolami, opisami odnoszącymi się również do romantycznych związków Chopina. Z Marią Wodzińską, szlachcianką której rodzice nie wyrazili zgody na ślub. Z George Sand, skandalizującą feministką XIX wieku, noszącą spodnie i niekoniecznie wzbudzającą sympatię, której autentyczne listy autorzy hojnie w swej powieści cytują.
Ostatnie części Zaklinacza dźwięków są zdecydowanie najbardziej refleksyjne, smutne. Oznaczają zbliżający się kres historii. Śródtytuły mówią same za siebie: „Bezsiła i żar”, „Wężowisko”, „Rachunek sumienia”. Podkreślają kryzys twórczy Chopina, ogarniający go pesymizm. Autorzy z dużym taktem i delikatnością podkreślają powagę powolnego odchodzenia, pogodzenia ze światem, z losem.
Z_kultury
Wydawać by się mogło, że o Fryderyku Chopinie powiedziano i napisano już wszystko. Jego biografie, kompozycje, a nawet ekranizacja losów wielkiego kompozytora są jednak niczym w porównaniu z porywającą książką autorstwa Wojciecha Wierciocha i Jolanty Szymskiej-Wiercioch pt. „Zaklinacz dźwięków. Powieść o Fryderyku Chopinie” z oferty Wydawnictwa MG.
Autorzy tej książki podejmują próbę nie tyle odtworzenia faktów z życia genialnego twórcy, ile literackiego wniknięcia w jego wnętrze - w świat emocji, lęków, ambicji i namiętności, które towarzyszyły mu od młodzieńczych lat w Warszawie po ostatnie chwile spędzone na emigracji w Paryżu. Ta powieściowa biografia nie konkuruje z opracowaniami naukowymi, lecz proponuje czytelnikowi coś zupełnie innego: niepowtarzalne doświadczenie bliskości z człowiekiem, którego nazwisko stało się symbolem nie tylko polskiej, ale również światowej muzyki klasycznej.
Centralną postacią książki jest oczywiście Fryderyk Chopin, ale nie jako pomnikowy geniusz, lecz jako wrażliwy, niezwykle zdolny a jednocześnie kruchy młodzieniec, rozdarty między miłością do kraju a koniecznością życia na obczyźnie. Autorzy z dużym wyczuciem oddają atmosferę epoki: realia XIX-wiecznej, znajdującej się pod zaborem Warszawy, dramat powstania listopadowego, a następnie paryskie salony, w których talent Chopina rozkwitał, ale i podlegał bezlitosnej ocenie. Tło historyczne nie przytłacza narracji, lecz subtelnie ją dopełnia, nadając wydarzeniom odpowiedni ciężar.
Na szczególną uwagę zasługuje sposób ukazania relacji Chopina z jego najbliższymi. W powieści wyraźnie wybrzmiewa więź kompozytora z rodziną, zwłaszcza z matką i siostrami, które pozostają emocjonalnym punktem odniesienia nawet wtedy, gdy dzielą ich od siebie setki kilometrów. Istotne miejsce zajmuje również wątek miłosny, w tym burzliwa relacja z George Sand - przedstawiona nie w formie sensacyjnej anegdoty, lecz jako skomplikowane spotkanie dwóch silnych osobowości. Dzięki temu czytelnik może zobaczyć, jak uczucia wpływały na twórczość kompozytora i jak cena artystycznej wielkości splatała się z osobistym cierpieniem.
Powieść imponuje też plastycznym językiem. Autorzy operują stylem barwnym, momentami poetyckim, co dobrze współgra z muzycznym tematem książki. Opisy koncertów czy chwil twórczego uniesienia mają w sobie rytm i dynamikę, które sprawiają, że niemal „słyszymy” dźwięki fortepianu. Jednocześnie narracja pozostaje przystępna - nie wymaga od czytelnika specjalistycznej wiedzy muzycznej, by móc w pełni docenić prezentowaną historię.
Warto podkreślić, że „Zaklinacz dźwięków” nie jest w żadnej mierze klasyczną biografią, lecz doskonałą powieścią historyczną, która korzysta z faktów, ale pozwala sobie na ich swobodną literacką interpretację. Taki zabieg może budzić dyskusje wśród tradycjonalistów, jednak w tym przypadku okazuje się atutem. Dzięki niemu Chopin staje się bliższy współczesnemu odbiorcy - mniej odległy, bardziej ludzki, pełen sprzeczności i emocji.
Książka Wojciecha Wierciocha i Jolanty Szymskiej-Wiercioch to propozycja zarówno dla miłośników muzyki klasycznej, jak i dla tych, którzy dopiero chcą odkryć fenomen twórcy mazurków i nokturnów. To opowieść o talencie, który wyrósł z wrażliwości i tęsknoty, o cenie emigracji oraz o sile sztuki, zdolnej przekraczać granice czasu i przestrzeni, życia i śmierci. „Zaklinacz dźwięków” przypomina, że za każdym wielkim dziełem stoi człowiek - ze swoimi słabościami, marzeniami i nieustanną potrzebą wyrażenia siebie poprzez dźwięk.
Gorąco polecam lekturę tej książki, bo to niepowtarzalna literacka przygoda, która sprawia, że XIX stulecie i wielcy ludzie tamtych czasów są dla czytelników niemal na wyciągnięcie ręki.
MB
„Zaklinacz dźwięków” to książka opowiadająca o życiu Fryderyka Chopina, jednak od samego początku warto zaznaczyć, że nie jest to typowa biografia. Autorzy postawili na formę fabularyzowaną, dzięki czemu otrzymujemy nie tyle suchy zapis faktów, ile rozbudowaną opowieść o człowieku, który stał się jednym z najwybitniejszych kompozytorów w historii muzyki. To podejście ma zarówno swoje zalety, jak i wady, a odbiór książki będzie w dużej mierze zależał od oczekiwań czytelnika.
Najbardziej charakterystyczną cechą tej powieści jest jej niezwykła szczegółowość. Autorzy z ogromną starannością odtwarzają kolejne etapy życia Chopina, nie ograniczając się jedynie do najważniejszych wydarzeń. Opisy są bardzo drobiazgowe, momentami wręcz drobiazgowe do granic możliwości. Czytelnik towarzyszy bohaterowi niemal na każdym kroku, poznając nie tylko przełomowe momenty jego biografii, ale również codzienne sytuacje, rozmowy i emocje. Chwilami miałam nawet wrażenie, że opisano wszystko – od ważnych koncertów po najzwyklejsze gesty i zachowania. Z jednej strony pozwala to bardzo mocno wczuć się w opowiadaną historię; Chopin przestaje być pomnikową postacią znaną z podręczników, a staje się żywym człowiekiem z własnymi słabościami, marzeniami i problemami. Dzięki temu łatwiej zrozumieć jego charakter oraz okoliczności, które wpłynęły na jego twórczość. Książka ma też niewątpliwie walor popularyzatorski – osoby, które nie znają dobrze biografii kompozytora, mogą wynieść z lektury wiele informacji o jego życiu i epoce. Z drugiej strony, właśnie ta fabularyzacja budziła moje największe wątpliwości. W trakcie lektury często zastanawiałam się, które elementy wynikają ze źródeł historycznych, a które są jedynie literackim dopowiedzeniem autorów. Na ile jest to realnie książka o Chopinie, a na ile jest to książka inspirowana kompozytorem. Oczywiście najważniejsze wydarzenia z życia Chopina są zgodne z faktami, jednak liczne szczegóły dotyczące jego codzienności, myśli czy rozmów trudno traktować jako w pełni wiarygodne. Nie jest to zarzut wobec samej książki, ponieważ taki był zapewne zamysł autorów, ale warto mieć tego świadomość, sięgając po tę pozycję.
Przyznam, że moje oczekiwania były nieco inne. Liczyłam przede wszystkim na możliwość lepszego poznania Fryderyka Chopina jako postaci historycznej. Tymczasem otrzymałam przede wszystkim rozbudowaną powieść około biograficzną. Nie oznacza to jednak, że książka mnie rozczarowała. Wręcz przeciwnie – mimo pewnego zmęczenia nadmiarem szczegółów czytało mi się ją naprawdę dobrze. Narracja jest płynna, a historia angażująca, dzięki czemu nawet obszerna objętość nie stanowi większej przeszkody. Ale mam również poczucie, że chciałabym aby do moich rąk trafiła książka w stylu publikacji o Marii Skłodowskiej-Curie, autorstwa Davy Sobel. To jest absolutnie perfekcyjna książka pod każdym względem i, tak jak Skłodowska-Curie, tak i Chopin zasługuje właśnie na taką opowieść o jego losach.
„Zaklinacz dźwięków” to bez wątpienia książka warta polecenia. Szczególnie przypadnie do gustu osobom, które lubią powieści historyczne, nie oczekują od biografii wyłącznie faktów i akceptują luźniejszą narrację. To obszerna, bogata w szczegóły opowieść, pozwalająca spojrzeć na Chopina nie jak na legendę, lecz jak na człowieka. Moje uwagi krytyczne wynikają głównie z indywidualnych preferencji czytelniczych i oczekiwań wobec tego typu literatury. Jeżeli bowiem czytam np. taki fragment: „Fryderyk siedzi w swoim pokoju, otoczony stosami książek i muzycznych partytur. W jego sercu wieje halny, lecz nic z tego nie ujawnia się na zewnątrz. Gutmann wpadł na moment coś obwieścić i zapytać, czy czegoś mu nie trzeba. Wszystko, czego teraz Chopin potrzebuje, już ma. Dobry przyjaciel z tego Gutmanna” – to ja chciałabym czuć, że to, że w sercu ma halny to swobodna interpretacja czy wynika to skądś (np. listu, etc.). Tego uziemienia w faktach mi po prostu brakuje… chociaż bibliografia jest dość pokaźna. Obiektywnie patrząc, jest to dobrze napisana, dopracowana i wciągająca książka, która z pewnością znajdzie wielu zadowolonych odbiorców.
Informacje:
-
Autor:Wojciech Wiercioch, Jolanta Szymska-Wiercioch
-
Gatunek:Literatura Piękna, Powieść, Biograficzna
-
Tytuł Oryginału:Zaklinacz Dźwięków Powieść O Fryderyku Chopinie
-
Język Oryginału:Polski
-
Przekład:Brak
-
Liczba Stron:735
-
Rok Wydania:2025
-
Wymiary:165 x 235 mm
-
ISBN:9788382413281
-
Wydawca:Wydawnictwo MG
-
Oprawa:Miękka
-
Miejsce Wydania:Warszawa
-
Ocena:4/6 5/6 6/6