Wrony — okładka lub ilustracja
Kliknij, Aby Powiększyć

Wrony

Czas Czytania: Około 3 min

Informacje O Książce

Twórcy I Treść

Tytuł Oryginału
Vrány
Przekład
Mirosław Śmigielski

Wydanie I Dystrybucja

Rok Wydania
2020
ISBN
9788366013780

Parametry I Szczegóły

Liczba Stron
184
Oprawa
Miękka

Recenzja:

Agnesto

  Zacznę od razu szczerze, bez łagodnego wstępu.

Czytanie tej książki boli - bardzo boli.

Tekst dźga szpilkami serce i duszę i umysł i całe wnętrze równocześnie. Krwawisz do wnętrza, nawet słone łzy spływają środka ciebie, ale próbujesz przełykać tą gorycz i smutek i czytać i żyć. Nie oderwiesz się od tekstu, bo choć czytanie przytyka oddech, a głowa nie może uwierzyć w okrucieństwo rodziców, to coś sprawia, że musisz poznać prawdę. Prawdę i koniec tej historii. Musisz dojść do ostatniej strony i musisz dać sobie radę. Bo skoro już przekroczyłeś próg tego mieszkania, to chcesz go świadomie opuścić, a nie uciec w panice. Chcesz doczytać do ostatniej strony, bo to musi się jakoś skończyć, takie piekło nie może trwać bez końca.

Dziecko powinno być wesołe, czasem nawet swawolne. Nie zasłużyło sobie na piekło. Na bycie popychadłem i zerem w oczach własnych rodziców. Rodziców? - pytam krzycząc. Jakich rodziców? To są bestie, które nigdy nie powinny być rodzicami. Powinny im zostać odebrane wszelkie prawa. Matka ceni tylko starszą córkę. W niej widzi talent niemalże do wszystkiego, artystyczną duszę. To perełka w jej wrednym oku, które krytykuje drugie dziecko i nie docenia w nim niczego, nawet starań. Krytykuje własną córkę, niewinną, którą wiecznie obraża, na którą notorycznie krzyczy i oskarża o wszystko - o bałagan, o brud, o problemy swoje i innych...

Ojciec zaś nie mówi nic, milczy, ale to on podnosi rękę na dziecko. Bije okropnie, mocno, do krwi... By ulżyć sobie i żonie, która się czepia, by dać upust wszystkiemu. I choć ona wie, że znowu będzie bił, oj mocno bił, że nie zasłużyła, to nie broni. Absolutnie nie staje na drodze, by zatrzymać tą patologię. Matka, choć wie, że źle robi, że nie powinna, to … I tak robi i słyszy i widzi. A ojciec? Młodszą córkę ceni, ale w ciszy siebie, lecz nie okazuje tego. Własne dziecko poniża, potem seksualnie napastuje i przytula, a potem znowu bije otwartą dłonią w całe ciało...

A dziecko... Dziecko szuka siebie, swojej duszy i życia poza szybą. poza zimną szybą, do której przykłada rozpalone czoło i patrzy na pobliskie drzewo i na wronę...

życie nie tak powinno wyglądać. Nie tak...

Jakże Patra Dvorakova pisze !!!!! Jakże wbija w siedzenie...

Niesamowicie skonstruowana powieść, której lektura dosłownie boli. To książka o prawdzie w jej paskudnych kolorach, bez uników, bez upiększających barw. To osadzona współcześnie historia, która rozgrywa się pod dachem rodzinnym, za zamkniętymi drzwiami, u ludzi, którzy nawet nie są ludźmi... U dorosłych zwyrodnialców... To piekło zamknięte w czterech ścianach, które tłumią i wrzaski i płacz i ucieczki dziecka, które wie, że ojciec idzie z furią w rękach, że wysłała go matka, że idzie kat, który tak, czy inaczej dorwie ją i zbije. Zbije tak, że będzie pamiętać o laniu cały tydzień. Będzie bił gdzie popadnie, mocno, bardzo mocno, na oślep. Aż mu przejdzie. Przecież pan domu chce mieć spokój, a żona wiecznie krzyczy i czepia się, więc on robi tak, jak sobie owa wybranka życzy.

Bije, bije wszędzie...

Przejmująca książka. Zatrważająca. Szczera. Pełna bólu, łez i złości.

Zmienia czytelnika na zawsze.

Dodaj komentarz

Wyślij