Codzienna Mądrość Buddyzmu 366 Dni Spokoju Radości I Uważnego Życia


Joanna Żyrek

Gdy sięgam po literaturę poświęconą filozofii, oczekuję poznawczego przebudzenia i myśli powodujących redefinicję perspektywy patrzenia na świat. Buddyzm w swoim rdzeniu koresponduje z moimi poglądami, dlatego z zaciekawieniem podeszłam do odkrywania zawartości stron recenzowanej publikacji pod tytułem „Codzienna mądrość buddyzmu 366 dni spokoju, radości i uważnego życia.” Uważam nonteistyczny system filozoficzny stworzony przez Buddę (ur. jako Siddhartha Gautama) za głęboką analizę rzeczywistości i racjonalny sposób odniesienia się do niej. Niniejsza książka okazała się jednak dość rozczarowującym przykładem ucieczki od konkretu poprzez banalne slogany i zwroty rodem z wykładów coachingowych lub książek motywacyjnych w kółko powielających te same hasła.

 

Struktura publikacji opiera się na prostym schemacie. Dzieli się na kilka rozdziałów tematycznych, te z kolei na miesiące, w rezultacie na 366 dni, z których każdy otrzymuje tytuł oraz krótki cytat przypisany do wybranego myśliciela. Pod tym znajduje się autorskie rozwinięcie. Problem polega na tym, że zarówno dobór cytowanych postaci, jak i poziom serwowanych interpretacji okazują się dość ubogie.

 

Językowo książka prezentuje się przeciętnie. Zdania są krótkie, pozbawione głębi, niekonkretne i wtórne. Bazując na swoich doświadczeniach, stwierdzam, że dość szybko można wpaść w stan znużenia, uświadamiając sobie, że te same, mocno oklepane idee są tu przedstawiane pod postacią zmiennych konfiguracji wyrazowych (nie wnosząc do świadomości odbiorcy żadnej nowej wartości poznawczej). Zamiast dostarczyć rzetelnego komentarza, autorskie dopowiedzenia ślizgają się po powierzchni zagadnień, zastępując wnikliwą interpretację schematycznymi, ogólnikowymi, utartymi frazami rozwojowymi. Treść może dawać złudzenie głębi, ale podczas czytania odczuwałam głód semantyczny. Oczekiwałam i poszukiwałam w niniejszej pozycji stymulacji, wyzwań i zdań transformujących nastawienie życiowe, światopogląd. Na tej płaszczyźnie po prostu się rozczarowałam. 

 

Trudno też przejść obojętnie obok samej formy edytorskiej. Znaczna część stron tej lektury to pusta, biała przestrzeń. Zamieszczenie krótkiego cytatu i kilku zdań komentarza na pełnej stronie formatu książkowego sprawia wrażenie nie tyle artystycznego, buddyjskiego minimalizmu, ile marnotrawstwa papieru (należę do osób, które zwracają uwagę na aspekt ekologiczny). Jakie przyczyny mogą o tym świadczyć? Temat nie został w pełni wyczerpany, gdyż autorom być może zabrakło kreatywności, inwencji twórczej i wnikliwości niezbędnej do pełnowymiarowej eksploracji danego zagadnienia. Można było uniknąć pewnego rodzaju treściowej próżni poprzez wypełnienie bieli stron ciekawostkami, problemami filozoficznymi, ćwiczeniami dla mózgu.

 

Zadając sobie pytanie, czy ta publikacja ma zalety, skupiłam się na odnotowaniu obiektywnych plusów. Należy przyznać, że książka może spełnić swoją rolę jako nieangażujący, wstępny kontakt z terminologią wschodnią dla osób, które nigdy wcześniej nie miały styczności z buddyzmem i poszukują uspokajającej pauzy w ciągu ciężkiego dnia.

Zwróciłam także uwagę na estetykę oprawy. Wizualnie książka broni się dopracowaną, intrygującą, harmonijną, symboliczną, kolorystycznie przyjemną dla oczu okładką.

W procesie odbioru istotne może być to, iż z treści da się wyłowić zdania, które działają jak fiszki przypominające o własnych wytycznych, swego rodzaju kotwic szczęśliwego życia. Ulatniają się one czasem z głowy pod wpływem kryzysu egzystencjalnego, frustracji, problemów życiowych.

 

„Codzienna mądrość buddyzmu” uzmysłowiła mi dobitniej, że filozofia azjatycka rezonuje z zasadami, do których doszłam wcześniej samodzielnie drogą refleksji i filozofowania w terenie (podczas samotnych wędrówek górskich i spacerów w leśnej dziczy). Książka pod tym względem sprawdza się jako “przypominajka” umożliwiająca powrót do osobistych, ugruntowanych już wniosków na temat dobrego, harmonijnego życia.