Mirosława
„Trudno się mówi do ludzi, którzy nie chcą słuchać.
Z pewnością każdy słyszał nie raz powiedzenie, by czego sobie życzymy, bo może się spełnić. Brzmi to irracjonalnie, gdyż wyrażamy to, co chcemy otrzymać od losu. Jednak, gdyby się nad tym głębiej zastanowić, można dostrzec w tym głębszy sens. Problem tkwi nie w samym spełnieniu życzenia, lecz w tym, jak wyrażaliśmy swoje pragnienie. Doskonale wybrzmiewa to w książce pt.: „Studnia”, która skłania właśnie do takich refleksji.
W pewnej wsi o nazwie Szary Wąwóz stoi sobie w lesie kamienna studnia. Studnia jest niezwykła, bo spełnia życzenia. Każdy, kto wrzuci do niej złotą monetę i wypowie życzenie, może oczekiwać jego spełnienia. Problem jest jeden – trzeba umieć wypowiadać to, czego się pragnie, bo inaczej skutek może być zupełnie inny od oczekiwanego.
Panią studni jest Arawel, piękna bogini szczęścia, której zależy na tym, by mieszkańcy Szarego Wąwozu byli szczęśliwi. Obserwuje ich Eskiel, ostatni anioł, który pozostał w wiosce po pojawieniu się studni. Zakochany od zawsze w Arawel pozostaje jej wierny nawet wtedy, gdy bogini wraz ze zmianą pory roku zmienia również swój wygląd – jesienią staje się bowiem mniej urodziwa, przybierając późnojesienną, listopadową postać.
Arawel to najmniej lubiana przeze mnie postać, mimo że jest boginią. Ma w sobie cechy, które nie wzbudzają sympatii. Pojmuje szczęście na swój własny, dość szczególny sposób. Jest egoistyczna, przebiegła, perfidna, zakłamana i fałszywa. Co ciekawe, nie zawsze taka była. W jej historii również kryje się pewna przemiana, a może raczej utrata tego, co kiedyś było w niej dobre. Anioł Eskiel jednak nie przestaje jej kochać. Pozostaje jej wierny i wciąż ma nadzieję, że jego ukochana się zmieni.
Eskiel jest aniołem starej daty. Ma w sobie dobroć i stara się pomagać każdemu, kto tego potrzebuje. Nie potrafi przejść obojętnie obok czyjegoś nieszczęścia. Lata nad lasem, wioską i polami, obserwuje mieszkańców Szarego Wąwozu, próbuje ich ostrzegać, podsuwać rozwiązania i wskazywać właściwą drogę. Nie każdy jednak chce go słuchać. A nawet jeśli ktoś usłyszy w swojej głowie cichy głos anioła, nie zawsze zdecyduje się na niego zareagować. Anioł Eskiel jest dla mnie również czymś więcej niż tylko opiekunem czuwającym nad mieszkańcami. To uosobienie ludzkiej intuicji, tego cichego głosu, który pojawia się w naszych głowach, kiedy szukamy odpowiedzi albo wskazówki, który czasami ostrzega nas przed niebezpieczeństwem, lecz zbyt często go ignorujemy.
Jedną z takich osób jest młodziutka Konstancja, hrabianka, którą anioł Eskiel opiekuje się od chwili jej narodzin. Dziewczyna z wzajemnością zakochała się w ubogim drwalu Witoldzie. Ich miłość jednak ma znamiona mezaliansu, a skutek pewnej namiętnej nocy nie wróży im szczęśliwego zakończenia. Dziewczyna postanawia więc skorzystać z możliwości, jaką daje studnia. Jej życzenie się spełnia, ale w sposób, którego z pewnością nie mogła przewidzieć. I właśnie tutaj zaczyna się historia, która pokazuje, że otrzymanie tego, czego się pragnie, niekoniecznie oznacza otrzymanie tego, czego naprawdę potrzebujemy.
Aż trudno było mi uwierzyć, że powieść „Studnia” jest debiutem Bogumiły Betuli. Szkoda, że o autorce niewiele wiadomo, ponieważ książka pokazuje spory potencjał i wyobraźnię. Pani Betula stworzyła historię, która wymyka się prostym klasyfikacjom. Rozwój wydarzeń jest spokojny, płynny, niczym szumiąca rzeka, która czasem podąża leniwie, a czasem jest bardziej rwąca. Można zaliczyć ją do realizmu magicznego, ale znajdziemy tutaj również elementy filozoficzne i duchowe. Całość otula mistyczny, niemal baśniowy klimat.
Są tu dwie perspektywy, ale nie chodzi o czas, ale o dwa światy: widzialny i niewidzialny, które istnieją obok siebie. Z tym, że ludzie o tym nie wiedzą, gdyż nie mają zdolności dostrzegania więcej ponad to, co rzeczywiste. Natomiast istoty ze świata równoległego widzą, a nawet słyszą, co myślą i robią mieszkańcy. Są takie istoty, które człowieka wspierają, a są takie, które mają niekorzystny wpływ na jego psychikę, stan emocjonalny i w efekcie na życie. Takie odczucia, jak beztroska, obojętność, smutek, nienawiść, troska, miłość i wiele innych przybierają tutaj konkretną postać, którą widzi anioł Eskiel, gdy oblatuje domy znajdujące się we wsi. Uważam, że stworzenie takich alegorii odwzorowujących ludzkie emocje i wartości było jednym z ciekawszych pomysłów autorki. To, co dla człowieka pozostaje jedynie nastrojem, myślą czy chwilowym impulsem, w świecie „Studni” staje się czymś realnym, niemal namacalnym. Dzięki temu można spojrzeć na zachowania bohaterów z zupełnie innej perspektywy.
To książka niezwykła, piękna i prawdziwa, mimo że opowiada historię fantasy. Jej fantastyczna warstwa staje się jedynie narzędziem do opowiedzenia o rzeczach bardzo rzeczywistych: o człowieku, jego słabościach, marzeniach, miłości, potrzebie szczęścia i konsekwencjach podejmowanych decyzji.
Autorka skrupulatnie zaplanowała ciąg wydarzeń, budując ciężar emocjonalny stopniowo, ale jednocześnie sugestywnie. Nie jest to książka, którą można sprowadzić wyłącznie do historii o magicznej studni spełniającej ludzkie życzenia. Pod powierzchnią baśniowej opowieści kryje się znacznie więcej – refleksja nad ludzkimi pragnieniami, emocjami, wyborami i odpowiedzialnością za własne decyzje.
Tynka
Jedna złota moneta wystarczy, aby odmienić życie. W Szarym Wąwozie taka obietnica stała się podstawą codzienności, a troska o przyszłość ustąpiła przekonaniu, że wszystko można otrzymać na życzenie. Bogumiła Betula wykorzystuje ten baśniowy pomysł do opowiedzenia o społeczności tracącej wrażliwość. Jej „Studnia” przekonuje przede wszystkim portretami uwikłanych w uczucia bohaterów oraz niepokojącym obrazem szczęścia, które coraz trudniej odróżnić od wygody.
Kamienna studnia ukryta w lesie wydaje się odpowiedzią na odwieczną ludzką tęsknotę za łatwiejszym losem. Opiekuje się nią Arawel, piękna bogini szczęścia, zapewniająca mieszkańcom możliwość spełniania pragnień. Mechanizm wygląda niewinnie: wystarczy zapłacić i wypowiedzieć odpowiednie słowa. Właśnie ta prostota budzi jednak nieufność. Między treścią prośby, intencją proszącego a rzeczywistymi następstwami jej spełnienia rozciąga się przestrzeń, w której dobra nadzieja może przemienić się w nieszczęście.
Betula korzysta z rozpoznawalnego motywu zdradliwego życzenia, nadając mu znaczenie wykraczające poza przestrogę przed nieostrożnym doborem słów. Nawet precyzyjnie wyrażone pragnienie nie rozwiązuje wszystkich problemów, skoro człowiek rzadko potrafi przewidzieć, jak upragniona zmiana wpłynie na pozostałych. Własne zadowolenie bywa okupione cudzą stratą. Studnia uruchamia zatem pytanie o odpowiedzialność za skutki decyzji, także te niezamierzone. Zapłacona moneta zamyka transakcję, lecz nie zamyka sprawy sumienia.
Trafny okazuje się wybór samego przedmiotu skupiającego ludzkie nadzieje. Studnia służy zwykle zaspokajaniu podstawowej potrzeby, dostarcza wody niezbędnej do życia. Tutaj staje się miejscem spełniania pragnień, których granic nie sposób wyznaczyć. Jej głębia podsuwa skojarzenie z tym, co ukryte również przed samym proszącym. Bohater wypowiada życzenie, lecz niekoniecznie rozumie własny głód. Taka symbolika jest czytelna i dobrze związana z fabułą, dzięki czemu tytuł nie pozostaje jedynie nazwą magicznego obiektu.
Znacząca jest już przemiana duchowego porządku wioski. Dawniej każdy mieszkaniec miał anioła stróża. Po pojawieniu się studni aniołowie odchodzą, a w Szarym Wąwozie pozostaje jedynie Eskiel. Ta zmiana pozwala dostrzec, jak opiekę wymagającą zaufania wypiera obietnica natychmiastowej skuteczności. Głos przestrzegający przed błędem przegrywa z możliwością usunięcia niewygody. Mieszkańcy otrzymują coraz więcej powodów, by wierzyć własnym zachciankom, i coraz mniej powodów, by przyglądać się ich źródłom.
Eskiel stanowi emocjonalny środek tej opowieści. Jest dobry, obowiązkowy i przywiązany do zasad, które otoczenie zaczyna traktować jak przeżytek. Obserwuje ludzi, próbuje pomagać, ostrzega i podpowiada możliwe rozwiązania. Jego obecność nie gwarantuje jednak bezpieczeństwa. Podopieczni zachowują prawo do ignorowania przestróg, a anioł musi znosić świadomość, że dostrzeżenie zagrożenia nie oznacza jeszcze możliwości jego powstrzymania. Z tej bezsilności wyrasta znaczna część przejmującego smutku powieści.
„Trudno się mówi do ludzi, którzy nie chcą słuchać”. Przytoczone zdanie dobrze oddaje sytuację Eskiela, a zarazem otwiera ciekawą możliwość interpretacyjną. Anioła można odczytać jako obraz intuicji lub sumienia: dyskretnego głosu, który bywa zagłuszany przez silniejsze pragnienia. Betula pokazuje trudność samego słuchania. Przyjęcie ostrzeżenia oznaczałoby czasem rezygnację z wygodnego wyobrażenia o sobie albo przyznanie, że upragnione rozwiązanie może okazać się krzywdzące. Łatwiej uznać ostrzegającego za kogoś niepotrzebnego.
Wiarygodność Eskiela wzmacnia jego uczuciowa słabość. Anioł kocha Arawel i pozostaje przy niej mimo zachowań, które podważają zaufanie do bogini. Potrafi rozpoznawać cudze niebezpieczeństwa, a jednocześnie z trudem przyjmuje prawdę o własnej relacji. To sprzeczność psychologicznie przekonująca: wiedza o tym, co słuszne, nie chroni przed złudzeniami związanymi z ukochaną osobą. Nadzieja, że dobro powróci, może przesłaniać dobro, którego zabrakło już teraz.
Relacja z Arawel nadaje jego wierności tragiczny wymiar. Eskiel wierzy w przemianę ukochanej, trwa przy uczuciu i ponosi tego konsekwencje. Powieść zachęca jednak również do krytycznego spojrzenia na takie oddanie. Miłość nie zapewnia drugiej osobie uczciwości, a cierpliwość nie daje władzy nad jej wyborami. Ten wątek porusza najmocniej wtedy, gdy pozwala zobaczyć koszt trwania przy nadziei, która stopniowo oddala bohatera od rozpoznania własnej krzywdy.
Przywiązanie Eskiela do bogini trzeba przy tym zestawić z obowiązkami opiekuna. Jego osobiste wybory mają znaczenie dla osób zależnych od jego uwagi. Dzięki temu konflikt między uczuciem a zasadami nabiera konkretnego ciężaru. Anioł odpowiada również za to, czego nie zauważy lub przed czym zbyt późno spróbuje ostrzec.
Arawel z kolei budzi niechęć właśnie dlatego, że łączy obietnicę dobra z egoizmem i manipulacją. Jako bogini szczęścia dysponuje szczególnym autorytetem: jej działania łatwo uznać za dobroczynne już na podstawie samego tytułu. Betula podważa ten odruch. Każe przyglądać się rezultatom, a deklarowane intencje zestawia z cierpieniem tych, którzy uwierzyli. Dzięki temu postać bogini staje się interesującym portretem władzy przekonanej, że może samodzielnie określać cudze potrzeby.
Znaczenie ma również sugestia, że Arawel nie zawsze była taka sama. Ślad dawnego dobra komplikuje jej ocenę i pomaga zrozumieć upór Eskiela. Uczucie kieruje się ku osobie obecnej, ale żywi się pamięcią kogoś, kim była wcześniej. To jeden z bardziej gorzkich aspektów tej relacji: wspomnienie może podtrzymywać bliskość nawet wtedy, gdy codzienne postępowanie ukochanej coraz wyraźniej jej przeczy.
Ważnym szczegółem jest zależność wyglądu Arawel od pór roku. Jesienią bogini traci część urody i przybiera listopadową postać, podczas gdy uczucie Eskiela trwa. Można widzieć w tym motywie próbę miłości wykraczającej poza zachwyt powierzchownością. Jednocześnie sezonowa zmienność wprowadza do historii przemijanie, którego obietnica łatwego szczęścia nie potrafi unieważnić. Piękno okazuje się nietrwałe, lecz znacznie poważniejszym problemem pozostaje utrata wewnętrznej uczciwości, trudniejsza do zaakceptowania niż zmiana wyglądu.
Losy mieszkańców pozwalają sprawdzić działanie studni poza sporem między boginią a aniołem. Szczególne znaczenie ma Konstancja, młoda hrabianka otoczona opieką Eskiela od narodzin. Dziewczyna z wzajemnością kocha ubogiego drwala Witolda. Różnica pochodzenia obciąża jednak ich relację, a następstwa namiętnej nocy stawiają ją w trudnym położeniu. W takiej sytuacji cud staje się kuszącą obietnicą ratunku. Konstancja korzysta ze studni, nie potrafiąc przewidzieć sposobu spełnienia swojego życzenia.
Ten wątek chroni interpretację książki przed nadmiernym uproszczeniem. Do studni prowadzi przecież również lęk, osamotnienie i brak akceptowanego wyjścia z kryzysu. Pragnienie ulgi nie musi świadczyć o moralnym zepsuciu. W przypadku Konstancji warto pytać także o porządek społeczny, który czyni jej miłość problemem. Betula daje tym samym materiał do rozważań o odpowiedzialności wspólnoty: ludzie sięgają po niebezpieczne rozwiązania również wtedy, gdy otoczenie nie oferuje im wsparcia.
Najciekawszy pomysł na przedstawienie świata polega na współistnieniu rzeczywistości widzialnej i niewidzialnej. Mieszkańcy znają własne codzienne sprawy, lecz nie dostrzegają wszystkich istot obecnych w ich otoczeniu. Eskiel widzi szerzej, obserwując wpływy, które pozostają poza ludzką świadomością. Taka konstrukcja pozwala pokazać jedną sytuację na dwóch poziomach. Zwyczajny gest otrzymuje dodatkowe znaczenie, a pozornie prywatna emocja okazuje się częścią większego układu zależności, pragnień i wzajemnych oddziaływań.
Uosobienie emocji wzmacnia tę perspektywę. Troska, obojętność, nienawiść czy miłość zyskują konkretną postać, dzięki czemu wewnętrzne życie bohaterów można niemal oglądać. Zabieg pasuje do baśniowej konwencji, a przy tym porządkuje moralne napięcia opowieści. Czytelnik dostrzega, jak drobny impuls może rozrosnąć się w siłę wpływającą na decyzje. Szczególnie interesująca staje się obojętność: mniej widowiskowa od otwartej wrogości, lecz równie groźna wtedy, gdy pozwala krzywdzie trwać bez przeszkód.
Personifikacje niosą również pewne ryzyko artystyczne. Nazwanie i pokazanie emocji może ograniczać przestrzeń niedopowiedzenia, zwłaszcza jeśli czytelnik woli samodzielnie odgadywać motywacje postaci. W „Studni” wyrazista symbolika stanowi świadomy element konwencji, dlatego warto przyjąć ją jako sposób opowiadania. Nie powinna jednak zwalniać bohaterów z odpowiedzialności. Szepty złowrogiej istoty można rozumieć jako pokusę lub nacisk, lecz o znaczeniu tej historii decyduje także ludzka gotowość do ulegania takim podszeptom.
Wątek plotki szczególnie mocno ujawnia społeczne konsekwencje tego mechanizmu. Niewielki impuls wystarcza, aby uruchomić niechęć, która znajduje posłuch wśród kolejnych osób. Przemoc zyskuje siłę dzięki powtarzaniu oskarżeń i przyzwoleniu otoczenia. Fantastyczna oprawa pozwala zobaczyć ten proces wyraźnie, bez konieczności przypisywania go jednej konkretnej epoce. Szary Wąwóz staje się wówczas wspólnotą ludzi skłonnych uwierzyć w wygodną wersję wydarzeń, nawet gdy jej przyjęcie oznacza odwrócenie wzroku od cierpienia.
W ten sposób Betula pokazuje rozpad wspólnoty od strony codziennych odruchów. Zło nabiera znaczenia w chwili, gdy przestaje wywoływać sprzeciw, a własny spokój staje się wystarczającym uzasadnieniem bierności. Najbardziej niepokoi łatwość, z jaką taki porządek można uznać za normalny.
Stąd bierze się aktualność powieści. Magiczna studnia przypomina obietnice, które utożsamiają dobre życie z nieograniczonym dostępem do kolejnych przyjemności. Betula bada, co dzieje się z wdzięcznością i solidarnością, kiedy zaspokojenie własnej potrzeby urasta do najważniejszej zasady. W takim porządku drugi człowiek łatwo staje się przeszkodą. Jego ograniczenia zaczynają drażnić, a prośba o pomoc zakłóca wygodę. Powieść trafnie pokazuje moralne ubóstwo ukryte pod pozorem obfitości.
Warto przy tym zachować ostrożność wobec zbyt prostego morału, że cierpienie uszlachetnia, a łatwiejsze życie zawsze demoralizuje. Taka wykładnia odebrałaby historii część jej znaczenia. Najbardziej przekonujący pozostaje problem sposobu korzystania z możliwości i stosunku do cudzej krzywdy. Wygoda sama w sobie nie przekreśla empatii. Niebezpieczne staje się przekonanie, że własne zadowolenie usprawiedliwia każdy wybór, a pomoc słabszym jest zbędnym ciężarem. To rozróżnienie dobrze wydobywa społeczną wymowę książki.
Pod względem gatunkowym „Studnia” najbliższa jest fantastycznej przypowieści o wyraźnym baśniowym charakterze. Obecność bogini, anioła i ucieleśnionych emocji służy rozważaniom o wartościach, a duchowy wymiar świata wpływa na codzienne życie mieszkańców. Możliwe są również skojarzenia z realizmem magicznym, choć sama obecność niezwykłości nie rozstrzyga takiej klasyfikacji. Najlepiej potraktować tę opowieść jako zaproszenie do lektury symbolicznej, w której wydarzenia znaczą więcej niż ich bezpośredni, fabularny skutek.
Język Betuli sprzyja wejściu w ten świat. Obrazowość opisów pozwala wyobrazić sobie wioskę, las oraz obecność istot niewidzialnych dla ludzi. Przystępna fraza współgra z ciężarem podejmowanych tematów, dzięki czemu filozoficzne pytania wyrastają z sytuacji bohaterów. To istotna zaleta: czytelnik może śledzić ich losy bez konieczności przedzierania się przez abstrakcyjny wywód. Nastrojowość prozy buduje zarazem dystans właściwy baśni, pozwalający uważniej przyjrzeć się sprawom boleśnie znajomym.
Istotną rolę odgrywają też dialogi oraz krótkie wypowiedzi o aforystycznym charakterze. Najlepsze z nich porządkują doświadczenie bohaterów i pozwalają nazwać coś, co wcześniej było jedynie przeczuciem. Ich siła zależy od związku z konkretną sytuacją. Przywołane słowa przemawiają właśnie dlatego, że stoi za nimi bezskuteczny wysiłek pomocy. W oderwaniu od tego doświadczenia mogłyby brzmieć jak ogólne pouczenia; fabuła nadaje im osobisty, bolesny sens.
Kompozycja wymaga natomiast cierpliwości. Autorka długo przedstawia mieszkańców i reguły ich świata, stopniowo zwiększając napięcie. Krótkie rozdziały ułatwiają lekturę, lecz nie zmieniają zasadniczo spokojnego rytmu opowiadania. Ten wybór ma uzasadnienie: późniejsze kryzysy zyskują znaczenie dzięki wcześniejszemu poznaniu relacji. Zarazem rozbudowane przygotowanie wydarzeń może nużyć, szczególnie na początku. Osoby oczekujące szybkiego wyznaczenia celu i częstych zwrotów akcji mają prawo odczuć, że historia zbyt długo każe czekać na rozwinięcie.
Obecność wielu mieszkańców ma tu znaczenie konstrukcyjne. Poszczególne losy tworzą otoczenie dla głównego dramatu, pozwalając zobaczyć, że konsekwencje decyzji wykraczają daleko poza prywatne sprawy bohaterów. Dzięki temu Szary Wąwóz można oceniać jako społeczność. Powieść zyskuje na tej skali, choć wymaga ona od autorki dłuższego przygotowania wydarzeń, a od odbiorcy uwagi także wobec postaci pozostających poza centrum opowieści.
Podobnie działa emocjonalna intensywność. Smutek i bezradność narastają wraz z obserwowaniem kolejnych wyborów, a przywiązanie do Eskiela zwiększa dotkliwość jego doświadczeń. Taki sposób prowadzenia opowieści może mocno angażować, ale bywa też wyczerpujący. Przy długotrwałym nagromadzeniu cierpienia pojawia się ryzyko osłabienia wrażliwości odbiorcy. Siła „Studni” zależy więc również od gotowości czytelnika do pozostania z trudnymi uczuciami przez znaczną część lektury, bez oczekiwania częstych chwil wytchnienia.
„Trzeba być aniołem, żeby uśmiechać się do kogoś, kto z premedytacją wyrywa z ciebie życie…” Ten cytat skupia bolesny paradoks postawy Eskiela. Jego dobroć zasługuje na uznanie, lecz doznawana krzywda domaga się sprzeciwu. Właśnie napięcie między podziwem a pragnieniem, by bohater zaczął się chronić, czyni tę postać przejmującą. Czytelnik może szanować jego zasady i równocześnie kwestionować cenę, jaką anioł płaci za ich bezwzględne dochowanie.
Oryginalność książki wynika przede wszystkim ze sposobu połączenia tych elementów. Znany motyw życzenia spotyka się z dramatem opiekuna, który sam potrzebuje pomocy, oraz z alegorią emocji wpływających na zbiorowość. Takie zestawienie daje opowieści własny charakter i uzasadnia zainteresowanie wyobraźnią autorki.
Bogumiła Betula proponuje lekturę dla osób zainteresowanych moralnymi dylematami i psychologią relacji. Najwięcej znajdą tu odbiorcy gotowi przyjąć baśniową umowność oraz niespieszny tok wydarzeń. Mocną stroną książki pozostaje połączenie indywidualnego dramatu z obrazem wspólnoty, w której zanika odpowiedzialność za innych. Słabszą jest nierówna atrakcyjność powolnego rozwoju fabuły oraz ciężar emocji, który może przytłaczać. Te zastrzeżenia nie odbierają opowieści wartości, lecz pomagają trafniej określić oczekiwania wobec niej.
Pośród wszystkich cudów Szarego Wąwozu najbardziej brakuje zwykłej gotowości, by usłyszeć drugą osobę. W tym tkwi dotkliwa ironia „Studni”: mieszkańcy mają narzędzie do zmieniania losu, a coraz gorzej radzą sobie z obecnością człowieka obok. Betula pozostawia czytelnika z pytaniem o granice własnych pragnień. Złota moneta może wystarczyć do spełnienia życzenia. Znacznie trudniej odpowiedzieć, czy potrafilibyśmy przyjąć jego skutki, spojrzeć w oczy tym, których dotknęły, i nadal nazywać to szczęściem.
owl_bookcase
Życzenia, które się spełniają są niczym gwiazda z nieba.
W pewnej wiosce stoi studnia, która za jedną złotą monetę spełnia życzenia. Miejscem tym opiekuje się piękna, lecz zapatrzona w siebie Boginia Miłości. To ona wyławia monety, a gdy to czyni życzenie nabiera formy lecz zawsze takiej, jaką pragnie dana osoba. Nad Szarym Wąwozem czuwa anioł Eskiel, ostatni z aniołów, którzy pozostali w tym miejscu. Czuwa nad mieszkańcami, lecz nie zawsze udaje mu się uchronić ich przed niebezpieczeństwem. Ludzie go nie widzą, nie słuchają jego głosu, są chciwi, próżni i zapatrzeni w siebie. Po domostwach krążą również przeróżne emocje, które zostały przez autorkę przyodziane w ciała i głosy.
Anioł Eskiel jest ucieleśnieniem dobroci, prostolinijności i czystej miłości. Zakochany od wielu lat w Arawel, akceptuje jej próżność i to, jak dotkliwie rani go swoim postępowaniem, licząc że pewnego dnia Boginia Miłości przejrzy na oczy i się zmieni. Ta jednak nadal uważa anioła za głupiego, nieogarniętego i łatwowiernego. Uknuwa intrygę, która zamyka Eskiela w widzialnym ludzkim ciele, co prowadzi do problemów i dalszej drogi naszych bohaterów. Na ich drodze staje sam diabeł i czarnoksiężnik, a mieszkańcy zostają odarci z kłamstw i dzięki Eskielowi otwierają oczy, dostrzegając swoje czyny i niekiedy dążąc do zmiany.
Autorka tworzy zaskakująco mocną, dobrze poprowadzoną fabułę, wyróżniającą się stylem i tematyką. Akcja z początku toczy się powoli, daje dokładny, miarowy obraz tego, co dzieje się w Szarym Wąwozie. Dzięki spokojnej akcji poznajemy mieszkańców i głównych bohaterów, towarzyszymy im w codzienności i obserwujemy ich wybory.
Każda z postaci jest inna, posiada w sobie cechy, które przyciągają do siebie uosobione emocje. Mamy wgląd w myśli ludzi i budujemy swój osąd względem czynów jakich bohaterowie dokonują.
Zaskakująco szybko i przyjemnie płynie się poprzez czytany tekst. Im dalej się w niego zanurzamy, tym akcja staje się ciekawsza, dajemy się jej zaskoczyć i porwać.
Sama treść skłania do rozważań, kieruje myśli ku ludzkiej egzystencji, zachowaniu, wyborom i przystosowaniu się do danej sytuacji. Książka przez taki zabieg staje się mocno realna, burzy spokój i wywołuje zadumę, niekiedy smuci, niekiedy bawi, ale na pewno wywołuje różne emocje.
Bogumiła Betula prowadzi czytelnika przez surowy realizm, niekiedy stereotypowe spoglądanie na ludzkie zachowanie, wzbudza empatię, niechęć, żal i daje nadzieję. Książka skrywa w sobie wiele mądrości, które są kwintesencją ludzkiego życia.
Czytając tę opowieść nie spodziewałam się tak bogato poprowadzonej tematyki, jaką jest człowiecze zachowanie. Ukazanie go w warunkach sprzyjających budowaniu złych zachowań, ale również ukazania jego przemiany. Ta książka wzbudziła we mnie wiele różnych emocji. Z początku miałam lekki problem z dostosowaniem się do tempa historii, lecz kiedy już się z nim uporałam, opowieść porwała mnie w całości. Wplecione poczucie humoru z wizją czyhającego zła i niekiedy brutalności, mocno wpływały na moją wyobraźnię. Postacie są mocno zróżnicowane, co dawało mi szerszy wgląd w sytuację, jaka toczyła się na kartach tej książki. Miałam mieszane uczucia względem głównych bohaterów. Nie zyskała mojej sympatii Arawel, jej próżność i zapatrzenie w siebie mocno mnie od niej odpychały. Postać Eskiela była ciekawa. Jako anioł musiał być dobry, ale czasami zaskakiwał mnie swoim sposobem reagowania i podjętymi decyzjami.
Myślę, że autorka sprostała wyzwaniu. W szczególności, iż książka nie należy do tych lekkich, które można przeczytać w jeden dzień. To mały grubasek liczące czterysta sześćdziesiąt sześć stron tekstu. Mamy tu ciekawą fantastykę z elementami religijnej wiary i diabłem czyniącym złe uczynki w tle. Jeśli lubicie książki, które nie są napisane w sztywnym schemacie i budują różne emocje, to jest to książka dla Was.
Dodaj komentarz