Przejdź do głównej treści

Sowizdrzał Babukić I Jego Czasy


Autor: Miljenko Jergović

 

Doris

24 grudnia 1991 roku, opuszczając na zawsze Zagrzeb w boeingu Adria Airways, Babukić stał się nowym, zagadkowym nawet dla siebie samego człowiekiem. Niby wciąż był Babukiciem, ale z całkiem niestandardowymi talentami i całkowitą amnezją co do powodów, jakie zmusiły go do opuszczenia kraju. „Mężczyzna w nieokreślonym wieku, niepozorny człowieczek z płonącymi oczami, w szarym, kafkowskim garniturku z przykrótkimi nogawkami, spod których co i raz wyłażą skarpetki w żółto-zielone romby” umiał teraz porozumieć się w każdym języku świata, czytać ludziom w myślach i przeskakiwać w czasie o dowolną ilość lat w przód i w tył bez użycia wehikułu czasu, no, chyba że za taki uznamy dowolny samolot na dowolnym lotniku w obrębie kuli ziemskiej.

Pamiętajmy, że przed tajemniczą metamorfozą Babukić był z punktu widzenia etnicznego i religijnego trudnym do zdefiniowania człowiekiem (co w Jugosławii lat 90-tych było zjawiskiem nierzadkim). Żyd, katolik, Chorwat i do tego analityk Dowództwa Zagrzebskiego Okręgu Wojskowego. „Sługa Szatana wśród wyznawców Zbawiciela. Żyd z nordyckim zapisem w kwasie dezoksyrybonukleinowym. Wieprzek w postaci Baranka Bożego.” Ilość nagromadzonych w nim sprzeczności i niedopasowań odwzorowuje mapę jugosłowiańskich problemów. Prawdopodobne jest, że za karę, by odpokutować swój tchórzliwy, nieodpowiedzialny postępek, Babukić zostaje zamknięty w czymś w rodzaju czasowej pętli, pomiędzy 1991 a 2019 rokiem i przez te długie 28 lat przesiada się z samolotu do samolotu, pomiędzy rejsami wycierając tyłkiem plastikowe krzesełka w salach odlotów na całym świecie, poznając mnóstwo ludzi, o których natychmiast zapomina i przeżywając raz za razem sytuacje przypominające koktajl filmu drogi, slapstickowej komedii z sensacyjnym dramatem i domieszką fantastyki.

Dawniej beztroski, niezaangażowany głębiej w jakąkolwiek sprawę, teraz staje się świadkiem i uczestnikiem, albo co najmniej słuchaczem nieprzewidywalnych, zwariowanych i frapujących wydarzeń, w które mimowolnie się włącza, jakby los chciał poddać próbie jego charakter i odnaleźć w nim choćby ślad wrażliwości. Dziesięć z pozoru śmiesznych opowieści to tak naprawdę bardzo poważne historie ubrane w szatę satyry i kpiny. Każda z nich mogłaby stać się osobnym materiałem na dłuższą powieść albo scenariusz zwariowanego filmu. Nie spodoba nam się przedstawiony w nich świat.

Miljenko Jergović, uznany, szalenie interesujący bośniacki pisarz, dobrze w Polsce znany, przemycający także polskie akcenty w swojej twórczości, tym razem „popełnił” powieść łotrzykowską, przekorną, wariacką, wzbogaconą o elementy magii, prestidigigatorstwa, absurdu do potęgi i najwyższych lotów sarkazmu. Wymieszał wątki religijne z erotycznymi, wojenne z wodewilowymi, obsceniczne ze wzruszającymi. „Sowizdrzał Babukić i jego czasy” ma co najmniej tyle warstw, co spora cebula. Zdejmujesz je po kolei, pod każdą odkrywasz nowe treści, coraz poważniejsze, wymagające większej uwagi, a początkowy szeroki uśmiech z chwili na chwilę blednie, gdy uświadamiasz sobie, że ten świat nie jest ani trochę zabawny, że bardziej przeraża niż śmieszy, a jeśli nawet czasem nie powstrzymasz się i bezwiednie zachichoczesz, to jednak zawsze z zaciśniętymi szczękami.

Babukić, będąc człowiekiem bez domu, bez rodziny, bez ojczyzny, błąka się wśród podobnych sobie, poszukujących swojego miejsca ludzi, którym odmawia się praw i godności. Nie dziwi ani trochę fakt poruszenia problemu uchodźców, imigrantów politycznych i ekonomicznych, przez autora, którego kraj rozpadł się na części, wzajemnie sobie wrogie, a duża część jego mieszkańców zmuszona została do trudnych, niekiedy niemożliwych wyborów, do jednoznacznego określenia swojej tożsamości. Bośniak od urodzenia mieszkający w Jugosławii na serbskiej ziemi, nagle okazuje się tam persona non grata, katolik na schodach swojej kamienicy przemyka ukradkiem, by nie narazić się na spotkanie z muzułmańskimi sąsiadami, z którymi jeszcze wczoraj pił śliwowicę.

Temat jest dużo szerszy, wybiega daleko poza Bałkany i lata 90-te, co tutaj wyraźnie wybrzmiewa. Jak i sprawa tortur, ludzi pracujących na czarno w niewolniczych warunkach, a potem chowanych po cichu w bezimiennych grobach, by zatrzeć ślad ich istnienia. Z ogromną siłą uderzają w nas nawiązania do obozów koncentracyjnych, komór gazowych, rozsypywania prochów. Tak likwiduje się przedmioty, które straciły przydatność. I robią to ludziom tacy ludzie, jak oni sami. „I nad nimi, nad tymi ludźmi stoi ktoś, czyja praca polega na tym, żeby tych, którzy pójdą do obozu, na tortury, na śmierć, oddzielić od ludzi, którzy w tej chwili żyją i jutro będą żyli swoim zwykłym, pokojowym życiem, którzy nie będą pamiętać, że szli tą samą drogą co ci, których odprowadzono na bok, zamknięto, ogrodzono drutem kolczastym.” Selekcja taka dzieje się teraz w wielu miejscach, obok nas, sami też jesteśmy selekcjonerami, oznaczamy ludzi symbolami, nadajemy kody i dzielimy na kategorie: lepsza, gorsza, nagroda, kara, winien, ma… I zawsze mamy gotowe argumenty na swoje usprawiedliwienie, argumenty nie do odparcia.

W dziwnie pokręcony sposób poznaje Babukić ludzkie historie, one same do niego przychodzą, chcą być wysłuchane, a być może też przekazane dalej. Rozmawia na przykład z kanapką poznając dzieje każdego ze składników czyli chleba, sera, szynki i masła, przechodzących przez wiele rąk, właściciele tych dłoni mają zazwyczaj wiele do opowiedzenia. Zagląda w garnki z najlepszym paprykarzem świata, jaki warzy pop Symeon, a duchowny snuje własną historię, z mnóstwem pierwszo i dalszoplanowych bohaterów… wyobraźnia Miljenki Jergovicia nie zna granic, co i rusz zaskakuje nas on formą i pomysłem narracji, kojarząc rzeczy na pozór odległe i bez związku, co najpierw wzbudza śmiech, potem zdumienie i refleksję, by na koniec przejść w nagłe zrozumienie, jakby otworzyło się przed nami wyjście z labiryntu.

Cóż wspólnego mogą mieć wybrakowane kostki masła jadące w ciszy taśmą produkcyjną z ludzką masą czekającą pokornie w kolejce do segregacji na kategorie.: wyrzucić, nie wyrzucić? Przyda się czy nie przyda? Okazuje się, że wiele. Zdumiewa internacjonalna bliskość i wspólnota, mieszanina nacji, kultur i religii, jakie biorą udział w wyprodukowaniu i późniejszej wędrówce każdej z milionów rzeczy. Rzeczy krążą swobodnie po świecie, ludzie, którzy je stworzyli, już nie.

Szukamy więc wraz z autorem w miarę przekonującego wyjaśnienia ludzkich uprzedzeń, prowadzących do pogardy, podziałów i w końcu dyskryminacji. Tropy prowadzą nas w różne zakątki globu, do dużych metropolii i maleńkich wiosek, ich mieszkańcy, których mamy okazję poznać dzięki dociekliwości Babukicia, wzmocnionej jego magią podróżowania w czasie i w przestrzeni, opowiadają nam swoje historie, będące zarazem żywą kroniką ich ziem i ich przodków. Maleńka, ponad stuletnia czarownica z Dagestanu, więzień, alfons i zarazem utalentowany mechanik Fritz Schuster, antropolog ze Sztokholmu, nie czująca zapachów wychowawczyni młodocianych prezydentów, wenerolog z Sarajewa… Ludzie ze Środkowej Afryki i Ameryki Południowej, Wschodu i Zachodu, krajów wiecznej zimy i całorocznego lata. Wszystkich ich jednoczy radość w domu uciech i, jak to mówi autor: „Od czasów Mojżesza, Buddy, Jezusa Chrystusa, Marcina Lutra i rewolucji francuskiej aż po towarzysza Titę i jego leśną brać, każda rewolucja kończy się kontrrewolucją, a drogę do władzy torują reakcjonistom krętki blade Treponema Pallidum Pallidum.” Jednako też uderza w nich pandemia 2019 roku, która kończy naszą historię.

Akcesoria, przedmioty są tutaj bajarzami, nosicielami opowieści, legend, sag. Czasami Babukić prowadzi nas śladem ich kolejnych właścicieli, czasami przedstawia samą genezę ich powstania. Sam będąc wędrowcem, udaje się w podróż poprzez czas, który go nie obowiązuje, cofa o dziesiątki lat, by odkryć kolejną prawidłowość, zachwycić się cudem narodzin i dojrzewania ludzi, rzeczy, zjawisk, przerazić mechanizmami stawania się zła, jego zaraźliwością i bezkarnością.

„Sowizdrzał Babukić i jego czasy” jest niby szkatułka bez dna, mieszcząca w sobie kolejne pudełeczka, a w nich kolejne… jest niczym długi rząd brzuchatych matrioszek. Tych zaś nigdy dosyć, wciąż się mnożą, już tylko Babukić za nimi nadąża, my staramy się z wszystkich sił dotrzymać mu tempa. Łapiemy podobieństwa do „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, mam tutaj na myśli awanturniczość przygodowej akcji i jej zapętlenie w mnogości szkatułkowych szufladek. Przemyka też duch Bułhakowa w zakresie magicznego stawania się światów i postaci jakby znikąd, wykrzywienia ich proporcji, zaburzenia racjonalności narracji, czarów, cudów i niesamowitości, które są czytelną metaforą, odzwierciedleniem zaskakujących prawideł naszego świata po drugiej stronie lustra, ostrzem satyry i monologiem Szalonego Kapelusznika. Baśniowy Wschód Rushdiego spotyka się w tej transcendentnej i naszpikowanej literacko-kulturowymi odniesieniami powieści z niemożliwą, bliską naturze i śmierci magią Marqueza oraz naturalizmem ludzkiej cielesności. Wszystko to zaś w cieniu krematoryjnych pieców Oświęcimia i masowych sarajewskich grobów. Tak właśnie wygląda cała, trudna do zrozumienia i wewnętrznie sprzeczna prawda o człowieku, jego układaniu się z Bogiem i pragnieniu życia, a także tegoż życia niemożliwych przypadkach. Żadne pióro nie będzie w stanie oddać tego świata, wymyka się on opisowi. „Bo na Bałkanach, w Czarnej Afryce, chyba także na Bliskim Wschodzie rzeczywistość jest tak niewiarygodna, irracjonalna i pozazmysłowa, że zadaniem pisarza jest coś wręcz odwrotnego niż to, czego oczekuje się od pisarza na Zachodzie. Zachodni pisarze mogą sobie do woli wymyślać i wyobrażać, a na Bałkanach pisarze wymazują, poprawiają i łagodzą to, w czym bałkańska rzeczywistość przesadziła.” Śmiało mogę powiedzieć, że „Sowizdrzał Babukić i jego czasy” to najlepsza, zarówno jeśli chodzi o formę, jak i treść, powieść Miiljenki Jergovicia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Informacje:

  • Autor:
    Miljenko Jergović
  • Gatunek:
    Literatura Piękna, Powieść, Awanturnicza, Łotrzykowska
  • Tytuł Oryginału:
    Vjetrogonja Babukić i njegovo doba
  • Język Oryginału:
    Chorwacki
  • Przekład:
    Agnieszka Łasek, Magdalena Petryńska.
  • Liczba Stron:
    392
  • Rok Wydania:
    2024
  • Wymiary:
    135 x 210 mm
  • ISBN:
    9788379631902
  • Wydawca:
    Wydawnictwo Akademickie Sedno
  • Oprawa:
    Miękka
  • Miejsce Wydania:
    Warszawa
  • Ocena:
    6/6