Wanda Rajska
Tove Jansson to znana na całym świecie "mama" Muminków. W czasach mojego dzieciństwa w telewizji emitowano tę straszną, mroczną i dołującą wersję „Doliny Muminków”, nic więc dziwnego, że nie zostałam jej wielbicielką. Teraz nawet na poważnie zastanawiam się, jak można było z pogodnej, radosnej historii dla dzieci zrobić takiego telewizyjnego psychodelicznego potworka. Wiem, że Buka stała się traumą dla wielu dzieci z mojego pokolenia. Dla mnie na szczęście nie, bo, jak już wspominałam, nie lubiłam tej bajki i jej nie oglądałam.
Mój pierwszy literacki kontakt z Tove Jansson to kilka jej powieści dla dorosłych, ponieważ takie książki także pisała. Spodobały mi się i nawet całkiem dobrze zapadły w pamięć. Natomiast z Muminkami książkowymi zetknęłam się zupełnie przypadkowo dużo, dużo później. Wpadła mi w ręce „Dolina Muminków w listopadzie” i szybko w trakcie lektury popadłam w zachwyt, zaskoczona niezwykłym klimatem opowieści oraz ukrytymi w niej znaczeniami, co sprawia, że na pewno nie jest to literatura wyłącznie dla dzieci.
„Księga lata” to według mnie połączenie Muminków, autobiografii autorki oraz ogólnie rzecz biorąc twórczości, którą trudno zaszufladkować dla konkretnej grupy wiekowej. W tym momencie trzeba koniecznie nadmienić, że Tove Jansson przez kilkadziesiąt lat każde wakacje (często od kwietnia do października) spędzała wraz ze swoją partnerką na ich prywatnej wysepce, na której zbudowały mały domek. Na tej wyspie pracowała, odpoczywała, gościła rodzinę i znajomych. I jak wspomina, zawsze z wielkim żalem opuszczała ją jesienią. "Księga lata" to po części wspomnienia tych wakacyjnych miesięcy na pustkowiu, a po części fantazja - opowieść o małej Sophii, która po śmierci mamy spędza wakacje na wyspie z tatą i babcią. Czy to jednak fikcja? Ta babcia i tata w prawdziwym życiu to mama i brat autorki, a Sophia to jej siostrzenica. Na końcu książki jest zresztą posłowie napisane przez samą Sophię, teraz już babcię, która tłumaczy, że część prawdziwych zdarzeń uzupełniona jest czy zmieniona przez fantazję jej sławnej ciotki - autorki.
Mamy więc bezludną wyspę z małym domkiem nad brzegiem. Bezludną, nie licząc oczywiście małej Sophii, jej babci, która się nią opiekuje i pojawiającego się na ogół w tle zapracowanego ojca. Sophia ogląda świat oczami inteligentnego, ciekawego dziecka i tak nam go relacjonuje. Każda skała czy łacha piasku ma swoje znaczenie i głęboki sens, każda roślina ma swoje imię, każde zwierzę obserwowane jest wyjątkowo wnikliwie, a pogoda analizowana w drobnych szczegółach. W takich warunkach wizyta jakiegokolwiek gościa z zewnątrz urasta do rangi prawdziwego wydarzenia. Największą wagę mają jednak przemyślenia dziewczynki, jej zmartwienia, próby zrozumienia otaczającej ją przyrody, zachowań i motywów innych ludzi oraz własnej natury. Obserwujemy i śledzimy cały jej, niezwykle bogaty, wewnętrzny świat.
Kto lubi bajkowy świat Muminków, dziką przyrodę i odrobinę samotności, zapewne polubi i tę opowieść. Tu nie dzieje się nic spektakularnego, natomiast klimat, nastrój i poczucie humoru naprawdę czarują. „Księga lata” to relaksująca, kojąca lektura. To prawdziwa podróż do Doliny Muminków dla dorosłych. Polecam, nie tylko miłośnikom tych małych, białych stworków.