Zbookowana
Są miejsca, w których historia nie kończy się wraz z ostatnią stroną podręcznika. Zostaje w rodzinnych opowieściach, języku, nazwiskach, religijności, przywiązaniu do ziemi, a czasem także w przemilczeniach. Śląsk jest właśnie takim miejscem - przestrzenią, w której przez dekady krzyżowały się różne porządki polityczne, kulturowe i narodowe. Agnieszka Głębicka w swojej debiutanckiej powieści „Śląszczyki. Opowieść o dziołchach z Opolszczyzny” próbuje spojrzeć na tę skomplikowaną historię przede wszystkim przez losy kobiet. Nie tworzy jednak klasycznej powieści historycznej. Zamiast rekonstruować wielkie wydarzenia, pokazuje, jak zmiany zachodzące na mapie i w polityce wpływają na życie zwykłych ludzi.
W centrum historii znajdują się Erika i Agnes. To bohaterki bardzo różne, pochodzące z innych środowisk i posiadające odmienne temperamenty. Erika jest kobietą mocno zakorzenioną w śląskiej rzeczywistości, praktyczną, religijną i przywiązaną do codzienności. Jednocześnie ma zainteresowania, które w jej otoczeniu niekoniecznie uchodzą za typowo kobiece - fascynuje ją stolarka i praca w warsztacie. Agnes natomiast pochodzi z miasta i jest córką pastora. Ma bardziej artystyczną wrażliwość, a świat sztuki staje się dla niej ważnym punktem odniesienia. Ich drogi pokazują, że śląska tożsamość nie jest czymś jednorodnym ani łatwym do zamknięcia w jednej definicji.
To właśnie kwestia tożsamości wydaje mi się jednym z najmocniejszych elementów książki. Głębicka nie przedstawia Śląska jako miejsca, w którym wszystko można jednoznacznie przypisać do kategorii „polskie” albo „niemieckie”. Jej bohaterowie żyją pomiędzy tymi porządkami, a ich poczucie przynależności bywa kształtowane przez rodzinę, język, religię i doświadczenia kolejnych pokoleń. Historia regionu nie jest tutaj abstrakcyjnym tłem. Przenika prywatne relacje, wpływa na decyzje i sprawia, że nawet pozornie zwyczajne wydarzenia nabierają dodatkowego znaczenia.
Dużą zaletą powieści jest właśnie perspektywa oddolna. Wojny, zmiany granic i polityczne przewroty pozostają obecne, ale autorka nie próbuje opowiedzieć ich w formie podręcznikowego wykładu. Interesuje ją przede wszystkim człowiek, który musi odnaleźć się w świecie zmieniającym się niezależnie od jego woli. Szczególnie mocno widać to w historiach rodzin, których członkowie zostają postawieni wobec pytania o własną przynależność. Tożsamość nie jest dla nich wyłącznie deklaracją. Staje się codziennym doświadczeniem i czasem źródłem konfliktów, strat oraz niepewności.
Ważne miejsce zajmują w książce kobiety. „Śląszczyki” nie są jednak prostą opowieścią o emancypacji, w której bohaterki jedynie buntują się przeciwko narzuconym rolom. Głębicka pokazuje ich sprawczość w znacznie szerszym kontekście. Jej bohaterki muszą radzić sobie z rzeczywistością, która często nie pozostawia im wielu możliwości wyboru. Ich siła wynika nie tylko z wielkich decyzji, lecz także z umiejętności przetrwania, troski o bliskich, przywiązania do własnych wartości i szukania własnego miejsca w świecie. Erika, która interesuje się stolarką mimo ograniczeń narzucanych jej przez otoczenie, jest dobrym przykładem tej niezależności. Autorka sama podkreślała, że stworzyła ją jako postać wyobrażoną, nie jako portret konkretnej rzeczywistej kobiety.
To połączenie faktów, pamięci i wyobraźni prowadzi do kolejnego interesującego elementu „Śląszczyków” - atmosfery powieści. Głębicka nie ogranicza się do realistycznego przedstawiania wydarzeń. Wprowadza również motywy niezwykłe, momentami niemal baśniowe czy związane z realizmem magicznym. W świecie książki obok konkretnych historycznych doświadczeń pojawiają się przedmioty i zdarzenia, które wymykają się prostemu racjonalnemu wyjaśnieniu. Czerwona spódnica, figura Matki Boskiej Sudeckiej, niezwykły „bonbonowiec” czy inne osobliwe elementy świata przedstawionego budują charakterystyczny klimat powieści. Nie są jednak wyłącznie ozdobnikami - pozwalają autorce pokazać, jak pamięć, wierzenia i lokalne opowieści mogą funkcjonować obok oficjalnej historii.
Najbardziej przekonuje mnie jednak to, że autorka nie próbuje uprościć swoich bohaterek. Erika i Agnes nie są jedynie reprezentantkami dwóch różnych modeli kobiecości. Mają własne pragnienia, ograniczenia i sposoby reagowania na rzeczywistość. Ich historie pozwalają zobaczyć, że nawet w świecie, w którym wiele decyzji podejmowali mężczyźni, kobiety nie były wyłącznie biernymi obserwatorkami wydarzeń. Często to właśnie one podtrzymywały rodziny, pamięć i ciągłość codziennego życia.
„Śląszczyki” są więc przede wszystkim opowieścią o ludziach próbujących zachować własną tożsamość w rzeczywistości, która wielokrotnie zmusza ich do jej definiowania na nowo. To powieść o Śląsku, ale również o pamięci, przynależności, rodzinnych historiach i cenie, jaką jednostka płaci za wielką historię. Agnieszka Głębicka pokazuje region niejednoznaczny, wielowarstwowy i pełen sprzeczności - taki, którego nie da się opisać jednym zdaniem.
To bardzo udany debiut. Doceniam w nim przede wszystkim odwagę w podejmowaniu trudnego tematu, wyraziste bohaterki oraz połączenie historii regionu z elementami fikcji i realizmu magicznego. Nie wszystko wybrzmiało dla mnie równie mocno, a niektóre pomysły chciałabym zobaczyć szerzej rozwinięte, ale całość pozostawiła po sobie wrażenie książki przemyślanej, ambitnej i napisanej z dużą energią.
Dodaj komentarz