Pszczela Rodzina
Agnesto
Nie wiesz kiedy, a znikasz.
Zaczytujesz się w „Pszczelej rodzinie” Anji Mugerli tracąc orientację własnego otoczenia i dźwięków, jakie cię ciągle otulają grubą kołdrą codzienności. Zegar sekundnikiem odmierza minuty, te zaś budują godziny. Lodówka burczy włączając chłodzenie, które dość głośno się wyłącza, a za oknami swoją suknię rozpościera mrok. Życie się toczy z tobą na jego marginesie.
Wracasz do rzeczywistości, jak wyrwany ze snu i nie wiesz, co się dzieje. Jesteś zamroczony, zdezorientowany, ale i roztrzęsiony. Czujesz się jak dziecko, przed którym staje krzywopięta z cyklamenem w dłoni. Weź - mówi – są dla ciebie, a ty, ze słodkim ciastkiem w jednej dłoni, wyciągasz po nie tą drugą.
Wierzysz w gusła i baśnie i istoty z lasu. Zresztą, nie ty jeden. Nie boisz się ich, bo są ci przyjazne. Zresztą, czasem stają ci się bliższe niż ludzie i rozumieją więcej niż ci twardo stąpający po ziemi. Wierzysz w nie.
Evica wierzyła w miłość. Wychowała się w domu Sabiny Bordon. Tu był też Adam, którego skrycie kochała ale powie mu to dopiero po dwudziestu latach, gdy na wszystko jest już prawie za późno.
W marzenia wierzyła i ona, z nowymi butami na stopach. Lecz to była chwila, moment, bo przecież radość jest krótkotrwała. Nie ma recepty na nieskończone połacie szczęścia. Jest, by krótko trwać i szybko zniknąć za brutalną kurtyną codzienności. Bo ta codzienność potrafi niszczyć – nawet ule. Potrafi strzelać i bić i podtykać pod oczy gwiazdę Dawida i krzyczeć Żyd. Żyd. Wytykanie palcami, rechot i niszczenie psychiczne. I trzeba uciekać. Zacisnąć i oczy i pięści i walczyć o siebie tylko. Lecz są obrazy, które już na wieczność wyryją się pod powiekami oczu. Będą jak napisy wyryte na marmurowej płycie nagrobka. Jak „(...) kłębowisko pszczół na ludzkiej twarzy”.
To wszystko jest w opowiadaniach Anji Mugerli. To i wiele więcej. Te historie są, „(...) jak pisanie listu, kiedy ręka wybiera tematy zupełnie niespodziewane, bulgoczące gdzieś za bezpieczną granicą świadomości”*. Pomiędzy zjawami tkwią ludzie. Są zagubieni pomiędzy mistycyzmem, a realizmem i obierają racjonalność, bo ta jest normalna.
Od emocji buzuje w tobie krew, umysł oszołomiony treścią i głębią nie może się z nią pogodzić. Po „Pszczelej rodzinie” drżysz. Czytasz te historie pojedynczo, dawkujesz sobie ten literacki wstrząs, który cię magnetyzuje i pociąga zarazem. Szukasz w „Pszczelej rodzinie” jakiegoś spokoju, ukojenia, które przynosi bzyczenie pszczół, lecz wszystko na próżno.
Tu są demony i dobre duchy, tu jest radość podmyta słonymi łzami i kłamstwa, które pomagają zatuszować zło, jakie się stało. Tu jest życie mocno osadzone na ziemskim padole, które nie robi nic, by ulżyć swoim mieszkańcom. Są rodziny niekompletne, są marzenia ciągle żywe i groby stale odwiedzane. I pamięć – ta głupia pamięć, w której wszystko, nawet po latach jest.
Anja Mugerli napisała niebywale wręcz emocjonalne opowiadania. Zaskakują, ranią i odsłaniają te wstydliwe dla obcych relacje międzyludzkie. Bo nie wszystko jest słodkie i lukrowane. W czterech ścianach domostw niejednokrotnie rozgrywają się ludzkie tragedie, które zamknięte w hermetycznym świecie przypominają piekło. Ludzie są fałszywi, gburowaci i obmierzli.
Anja Mugerli sięgnęła do dna uczuć, do czytelniczej studni i wydarła to, co w niej zatęchłe, a co skaża wodę.
Czytasz i sztywniejesz, jednak nic poza tym czytaniem nie istnieje.
Jestem zachwycona tą książką. Porwana, podburzona, ale i emocjonalnie rozbita. Słyszę pszczoły gdzieś blisko, chowam nowe, piękne buty, by nikt ich mi nie zabrał. Patrzę na nieckę po dawnym jeziorze i czuję pustkę w sobie. Te opowiadania mówią symbolami. Wyczytane historie odciskają się umyśle. Scalasz się z tymi opowiadaniami, bo nie sposób inaczej, bo to się dzieje samoczynnie.
I w tym tkwi talent autorki, siła jej pióra oraz postrzeganie. Dla mnie odkrycie literackie.
* „KOROWÓD” Jakub Małecki, wydawnictwo SQN
Panna Zuzanna
Zbiory opowiadań rzadko bywają tak równe stylistycznie i tematycznie jak Pszczela rodzina. Anja Mugerli, słoweńska autorka nagrodzona Europejską Nagrodą Literacką, oferuje tu siedem tekstów, które nie próbują epatować egzotyką czy szokować formą. Zamiast tego otrzymujemy prozę precyzyjnie skrojoną, osadzoną w rytmie codzienności, ale regularnie naruszającą jego powierzchnię. Czasem subtelnie, czasem z wyraźnym pęknięciem.
Tym, co łączy wszystkie opowiadania, jest motyw rytuału, traktowanego nie jak folklorystyczna ciekawostka, ale jako narzędzie poznania świata i samego siebie. To właśnie rytuał staje się tu formą kontaktu z przeszłością, z ciałem, z rodziną, z przemijaniem. I nie chodzi tylko o gesty pszczelarza, który otacza swoje ule z czułością właściwą szamanowi. Niemal każdy bohater tych tekstów zmaga się z powtarzalnością, która staje się albo bezpiecznym rytmem, albo pułapką.
Nieprzypadkowy jest również porządek zbioru. Mugerli bardzo świadomie konstruuje napięcia między tekstami, nie pozwalając czytelnikowi ani się rozleniwić, ani wpaść w wygodny schemat interpretacyjny. Każde opowiadanie ma swój własny klimat, od chłodnej melancholii, przez podszyty niepokojem realizm magiczny, po literacką wiwisekcję relacji rodzinnych. Przy tym autorka nie popada w przesadę. Nie kusi jej ani dekonstrukcja formy, ani pseudo-metafizyczne zadęcie. Pisze prosto, momentami surowo, i właśnie w tej surowości tkwi siła.
Warto podkreślić, że Pszczela rodzina to literatura uniwersalna. Choć mocno zakorzeniona w słoweńskim krajobrazie i w lokalnym kontekście kulturowym, nie wymaga od czytelnika specjalistycznej wiedzy. To teksty zrozumiałe, ale nie naiwne. Proste, ale nie prostackie. Mugerli świetnie balansuje między detalem a ogółem, nie pozwalając, by symbolika przytłoczyła realny ciężar postaci.
To również zbiór doskonale wyczyszczony z literackich ozdobników. Język jest zwarty, niekiedy surowy, z celowo stonowaną emocjonalnością. Nie ma tu miejsca na zbędne metafory czy poetyckie uniesienia. A jednak opowiadania nie są zimne – są po prostu świadomie wyciszone. Dzięki temu emocje pojawiają się tam, gdzie trzeba, z odpowiednią siłą rażenia.
Pszczela rodzina to książka dla tych, którzy nie szukają łatwych wzruszeń, ale dobrze skonstruowanej prozy z głębią. I choć czyta się ją szybko, zostaje z nami na długo. Nie przez efekciarstwo, lecz przez konsekwencję. I nie przez temat, lecz przez sposób jego podania. To zbiór, który działa, bo nie próbuje na siłę się podobać.
Jednym z najmocniejszych elementów tego zbioru jest sposób, w jaki Mugerli portretuje relacje rodzinne. Często trudne, pełne przemilczeń, pozornie zwyczajne, a jednak podszyte napięciem. Nie są to historie dramatyczne w klasycznym sensie, ale właśnie dlatego tak skutecznie trafiają pod skórę. Autorka nie daje gotowych odpowiedzi, nie próbuje naprawiać świata. Zamiast tego pokazuje ludzi zamkniętych w małych wspólnotach, rodzinach, wioskach, domach, i sprawdza, jak dużo da się o nich powiedzieć poprzez milczenie, spojrzenie, powtarzany gest.
To literatura pisana w duchu oszczędności, ale nie ubóstwa. Tu każde słowo jest wyważone, a każda scena przemyślana. Napięcie nie buduje się przez akcję, lecz przez kompozycję i precyzję językową. Trudno tu znaleźć słabe teksty, co w zbiorach opowiadań wcale nie jest regułą. Każde opowiadanie ma własny kręgosłup i własny rytm, a jednocześnie wszystkie razem tworzą spójną konstrukcję tematyczną. Można je czytać osobno, ale najlepiej działają jako całość. Jak cykl, jak zapis jednego, głębokiego impulsu twórczego.
Zaskakujące jest także to, jak skutecznie Mugerli unika publicystyczności. Choć wiele tematów, chociażby tożsamość, przemoc domowa, wykluczenie, samotność, dziedziczenie traum, aż się prosi o komentowanie, autorka nie wpada w ten schemat. Nie staje na barykadzie, nie głosi tez. Zamiast tego pisze z perspektywy osoby, która przygląda się światu uważnie i z dystansem, ale na pewno nie chłodno. To dystans kontrolowany, który pozwala czytelnikowi samodzielnie zobaczyć pęknięcia w pozornie zwykłych biografiach.
Nie ma w tej książce łatwych emocji, ale są prawdziwe przeżycia. Nie ma dramatycznych point, są za to zdania, które zostają z czytelnikiem długo po zamknięciu tomu. Właśnie przez tę dyscyplinę językową i powściągliwość emocjonalną Pszczela rodzina działa na głębszym poziomie niż niejeden hałaśliwy bestseller. To książka, która niczego nie narzuca, ale wiele sugeruje, nie epatuje, lecz konsekwentnie buduje świat pełen znaczeń oszczędnych i celnych.
Dla czytelnika wymagającego to będzie satysfakcjonująca lektura. Dla kogoś, kto ceni literaturę powolną, rytmiczną, dobrze skonstruowaną, ale niepretensjonalną, strzał w dziesiątkę. Anja Mugerli potwierdza, że siła prozy nie zawsze tkwi w objętości czy dramaturgii. Czasem wystarczy spokojna, wyrazista fraza i gotowość, by mówić o tym, o czym zwykle się milczy.
Informacje:
-
Autor:Anja Mugerli
-
Gatunek:Literatura Piękna, Powieść, Społeczno-obyczajowa
-
Tytuł Oryginału:Čebelja druzina
-
Język Oryginału:Słoweński
-
Przekład:Joanna Pomorska
-
Liczba Stron:148
-
Rok Wydania:2024
-
Wymiary:130 x 210 mm
-
ISBN:9788379631926
-
Wydawca:Sedno
-
Oprawa:Miękka
-
Miejsce Wydania:Warszawa
-
Ocena:6/6 5/6