Niegdysiejsze Śniegi
Justyna
Każdy szanujący się czytelnik zna to uczucie kiedy zdarza się seria nie do końca udanych książkowych wyborów. Po dość dziwacznym spotkaniu ze „Studium przypadku” Graeme Macrea Burneta w moje ręce trafiły „Niegdysiejsze śniegi” Gregora von Rezzoriego. I znów: za wysokie oczekiwania.
Powieść ta rozpoczyna nowy cykl wydawniczy w Wydawnictwie Czarne pt. „Nowa klasyka”. Jak wydawca zapowiada ma być to seria wybitnych tytułów dotąd zapomnianych, niesłusznie odrzuconych, zbyt śmiałych lub wyprzedzających swój czas. (źródło: strona wydawnictwa)
„Niegdysiejsze śniegi” to swoista autobiografia autora, choć ten do końca życia nie wierzył że uda mu się stworzyć autobiografię wierną prawdzie, rzeczywistości i chronologii. Na kilkuset stronach przedstawia obraz najbliższych sobie osób, które wywarły wpływ na jego życie – opiekunki Kassandry, rodziców, siostry i guwernantki. Portrety te pozwalają mu śledzić losy rodziny dotkniętej przez pierwszą wojnę światową. Śledzi ich z pasją, bez cienia ckliwości. Zręcznie porusza się między fikcją i faktami. Ich obrazy przywołuje z dalekiej przeszłości, grzebie we wspomnieniach co sprawia że obraz może być zamglony i zatarty, a gdzieniegdzie wyraźny aż nadto. Nie ma tu chronologii, bo właściwie nie jest potrzebna. Rolą czytelnika jest zbudowanie pełnego obrazu rodziny, której historia nie oszczędzała.
Miejscem akcji początkowo są Austro-Węgry, później Rumunia przejęta przez ZSRR (na chwilę przenosimy się nad dalmatyńskie wybrzeże). Kassandra czyli idylla. Towarzyszka od najmłodszych lat. Dzika i cielesna. Matka niedojrzała i chwiejna, nadopiekuńcza, zbyt emocjonalna. Ojciec żyjący chwilą, witalny miłośnik polowań, przedkładający nad los rodziny swoje przyjemności. Starsza siostra – bogini, która w pewnym momencie go odtrąca. Jej przedwczesna śmierć na zawsze naznaczyła Rezzoriego. Elegancka, mądra i wytworna – to guwernantka.
Lekturę rozpoczęłam z dobrym nastawieniem i skupieniem. Początkowo styl pisania i sposób prowadzenia narracji mnie zaciekawił, by później stać się dojmująco nużący. Trzeba bardzo uważnie czytać – zdania są długie, mocno rozbudowane. To książka osobista i intymna, a zarazem uniwersalna. To mogła być każda inna rodzina, a jednocześnie ta była wyjątkowa. Książka napisana jest literackim językiem, pełnym ozdobników i trudnych słów – początkowo to zaleta, z czasem z każdą stroną czułam się coraz bardziej umordowana.
Właściwie mogłabym przekopiować tu akapit z mojej oceny „Studium przypadku” gdzie przywołuję inne opinie o powieści. Tu jest podobnie. W sieci znajduję same zachwyty i ani jednego malkontenta. I znowu: nie uważam, że to zła powieść. Po prostu zabrakło tego flow. Już od wielu lat utwierdzam się w przekonaniu, że książka musi trafić w dobry moment – tak jak my wybieramy je z półki, tak i one muszą się do nas dopasować. W przypadku „Niegdysiejszych (…)” tego dopasowania zabrakło.
Czytając zagraniczne powieści zapomina się, że to jaki mają kształt i formę zawdzięczamy tłumaczom. W przypadku Rezzoriego tłumaczem jest Małgorzata Gralińska. W każdym zdaniu można odczuć ogrom pracy i serca, jakie włożyła w „Niegdysiejsze (…)”. Jedno zwróciło moją uwagę, w którym mamy nagromadzenie przymiotników i każdy zaczyna się na tą samą literę. Cudo!
Dużo przepychu i precyzji. Drobiazgowość, dbałość o szczegóły. Język eleganci i pełen aluzji. Najbliżsi stają się bohaterami powieści, a ich zachowania i charaktery rozbiera na czynniki pierwsze. Przełomowe wydarzenia polityczne i historyczne stanowią jedynie tło do refleksji nad relacjami międzyludzkimi. Niestety, tym razem nie czułam się kupiona.
Informacje:
-
Autor:Gregor von Rezzori
-
Gatunek:Literatura Piękna, Powieść, Obyczajowa
-
Tytuł Oryginału:Blumen in schnee
-
Język Oryginału:Niemiecki
-
Przekład:Małgorzata Gralińska
-
Liczba Stron:392
-
Rok Wydania:2025
-
Wymiary:125 x 205 mm
-
ISBN:9788383960593
-
Wydawca:Czarne
-
Oprawa:Miękka
-
Miejsce Wydania:Wołowiec
-
Ocena:4/6