Najlepsza
Agnieszka Jagusiak
Nie spodobała mi się od pierwszego zdania, a chłopak inny niż wszyscy, indywidualista, dojrzalszy niż jego rówieśnicy, to temat tak oklepany, że niedzielne kotlety schabowe.
Widać, że książka pisana jest przez nowicjusza, ponieważ można w niej znaleźć sporo błędów logicznych. Przykłady można wymieniać w nieskończoność.
Mężczyzna szedł na rozmowę kwalifikacyjną do szkoły pod wcześniej wskazany adres, a budynek szkoły pojawił się przed nim niespodziewanie...jak to parterowe budynki mają w zwyczaju. Drzwi wejściowe do budynku były plastikowe (z czym się osobiście nigdy nie spotkałam). W środku budynku było słychać krzyk dzieci od 6 do 13 lat (ciekawa jestem, jak bohater wykonał takie precyzyjne wyliczenia fonetyczne). Na korytarzu spotkał trzynastoletnią uczennicę, której wyspowiadał się z celu swojej wizyty w szkole, po czym ta powiadomiła, że niedługo przyjdzie nauczycielka, z którą, co ciekawe, uczennica była po imieniu.
Przyznam, że tyle wystarczyło, żebym wiedziała, że nie przebrnę nawet przez połowę tej książki, a sama treść była ciekawym początkiem bardziej do opowieści psychodelicznej niż porywającego thrillera psychologicznego, cytując publio.pl.
Możliwe, że przez nieuwagę, albo autor zapomniał wspomnieć jakiego przedmiotu nauczycielem jest główny bohater. Wspominał o przekazywaniu postaw patriotycznych, więc zakładam, że jest nauczyciel wiedzy o społeczeństwie. Pewną nieścisłością jest to, że rozmowie z dyrektorką szkoły, ta chciała przekonać go do tego, aby uczył również geografii, mówiąc o tym, że dobrze, aby przedmiotów przyrodniczych uczyła jedną osoba. Swoją drogą zaproponowała mu jeszcze opiekę nad świetlicą i wychowawstwo dwóch klas, na co mężczyzna się zgodził.
Co ciekawe w placówce nikt nie był pewny czy dostanie pieniądze za godziny, które przepracował, co oczywiście jest niezgodne z kodeksem pracy, ale widać ta szkoła niewiele sobie z tego robiła. Była też biedna, co zdaje mi się dziwne, ponieważ jako szkoła prywatna nie była finansowana przez państwo, a rodziców uczniów. Zawsze sądziłam, że takie szkoły są dobrze wyposażone, a może to kwestia niskich czesnych i złego zarządzania pani dyrektor, które zresztą ochoczo podkreślali nauczyciele. Sama pani dyrektor łączyła swoją posadę z prowadzeniem dwóch gabinetów psychoterapeutycznych, co wydaje się heroicznym wyczynem - chyba, że jeden z gabinetów prowadziłaby w godzinach nocnych, a może nawet oba.
Mam wrażenie, że autorowi zabrakło reaserchu na temat tego jak funkcjonuje placówka wychowawcza i z jakiego budżetu jest finansowana. Mężczyzna zaczął pracę w szkole 20 sierpnia, a już 15 września poszedł na rozmowę z panią dyrektor, pytając, dlaczego nie dostał pełnej pensji - może dlatego, że nie minął jeszcze pełen miesiąc pracy. Pani dyrektor nie posłużyła się jednak tym argumentem, a stwierdziła, że szkoła nie ma pieniędzy na pensje dla nauczycieli w ogóle. Brzmi nieco absurdalnie, zważywszy, że pani dyrektor jawnie mówiła o tym, że pieniądze wydała na samochód, aby nie jeździć takim dziesięcioletnim gratem jak nauczyciele. Ponadto kobieta jawnie faworyzuje nauczycielkę podstaw przedsiębiorczości Kamilę - z którą jest w związku.
Podsumowując, w szkole panuje mobbing, nauczyciele zarabiają grosze, a i tak nie dostają pełnych pensji. Wykonują pracę dalece wykraczające poza ich zatrudnienie (jak wożenie dzieci czy mycie naczyń na stołówce), narzekają między sobą, a mimo tego nadal niewiele robią. Szczerze mówiąc, trudno mi sobie wyobrazić tę sytuację w realnym życiu, a fabuła książki jest dalece posuniętą przykrą fantazją, a nie thrillerem psychologicznym! Nie znalazłam niestety żadnych informacji o autorze książki - Aleksandrze Woźniaku, ale podejrzewam, że jest to osoba niepełnoletnia, niewiele wiedząca o pracy w zawodzie nauczyciela i o pracy w ogóle.
Bardzo zawiodłam się na tej książce, bo po opisie na okładce spodziewałam się czegoś innego. Książkę można określić nie jako okładkowa - Najlepsza, a wręcz przeciwnie - najgorsza. Doszłam do końca części czwartej i po niecałych pięćdziesięciu stronach i tyradzie Pani dyrektor, która nazwała swoich pracowników pierdolniętymi miałam już dość.Książkę oceniam na 0/10. Naprawdę szkoda czasu na jej czytanie.
Informacje:
-
Autor:Aleksander Woźniak
-
Gatunek:Literatura Piękna, Powieść, Obyczajowa
-
Tytuł Oryginału:Najlepsza
-
Język Oryginału:Polski
-
Przekład:Brak
-
Liczba Stron:222
-
Rok Wydania:2026
-
Wymiary:125 x 195 mm
-
ISBN:9788384236024
-
Wydawca:Novae Res
-
Oprawa:Miękka
-
Miejsce Wydania:Gdynia
-
Ocena:Brak