Kruche Pragnienia


w_szelestach_papieru

Miłość potrafi pojawić się w najmniej odpowiednim momencie i całkowicie wywrócić poukładane życie do góry nogami. Szczególnie kiedy ma się siedemnaście lat, niewielkie doświadczenie w relacjach i trafia się na człowieka, który zamiast dawać odpowiedzi, pozostawia po sobie jeszcze więcej pytań. Właśnie w takiej sytuacji znajduje się Sara, główna bohaterka „Kruchych pragnień” R.K. Noir.

Sara jest nastolatką, chodzi do szkoły i prowadzi stosunkowo zwyczajne życie. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy poznaje braci McKenzie. Choć w opisie książki sporo uwagi poświęcono zarówno Liamowi, jak i Aidanowi, podczas czytania zdecydowanie nie odebrałam tej historii jako typowego trójkąta miłosnego. Aidan przez znaczną część powieści pozostaje raczej gdzieś w tle. Pojawia się, zaznacza swoją obecność, ale to relacja Sary i Liama wysuwa się na pierwszy plan. Dopiero pod koniec okazuje się, jak istotna jest jego postać.

Liam natomiast jest bohaterem, którego naprawdę trudno rozgryźć.

Jego relacja z Sarą przypomina emocjonalną huśtawkę. W jednej chwili przyciąga dziewczynę do siebie i daje jej powody, żeby uwierzyła w jego uczucia, za moment się wycofuje, pozostawiając ją samą z kolejnymi wątpliwościami. Nie mówi jej wszystkiego, znika, zachowuje dystans, a później ponownie pojawia się w jej życiu. Trudno się więc dziwić, że Sara momentami zupełnie nie wie, co ma o tym wszystkim myśleć. Zresztą jako czytelniczka niejednokrotnie miałam podobnie.

Z czasem okazuje się również, że Liam skrywa znacznie więcej, niż początkowo mogłoby się wydawać. Szczególnie ważny staje się szkolny wyjazd do Szkocji. To właśnie tam Sara odkrywa, że mężczyzna jest właścicielem firmy sponsorującej jej szkołę. Kolejne elementy jego życia zaczynają wychodzić na jaw i coraz wyraźniej widać, że dziewczyna tak naprawdę zna tylko niewielką część człowieka, któremu oddała swoje serce.

Właśnie ta niepewność dotycząca Liama była dla mnie jednym z ciekawszych elementów książki. Z jednej strony można dostrzec jego uczucia do Sary, z drugiej – trudno nie zastanawiać się, dlaczego tak często pozostawia ją bez wyjaśnień. Ich relacja jest intensywna, ale daleko jej do spokojnego,bezpiecznego romansu.

Sama Sara również nie zawsze podejmuje decyzje, z którymi łatwo się zgodzić. Czasami jej zachowanie może irytować i miałam momenty, kiedy zastanawiałam się: „dziewczyno, co ty właściwie robisz?”. Trzeba jednak pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy – ona ma dopiero siedemnaście lat. Dopiero wchodzi w dorosłość, a zostaje wrzucona w relację i wydarzenia, do których zwyczajnie nie mogła być przygotowana. Dlatego nie oczekiwałam od niej dojrzałości trzydziestoletniej kobiety. Popełnia błędy, kieruje się emocjami i czasem zwyczajnie się gubi. W jej wieku trudno uznać to za coś niewiarygodnego.

„Kruche pragnienia” zaczynają się dość niewinnie, ale wraz z rozwojem wydarzeń atmosfera robi się coraz cięższa. Romans nadal pozostaje ważną częścią fabuły, jednak stopniowo dochodzą do niego tajemnice, niedopowiedzenia i coraz wyraźniejsze poczucie, że ta historia nie zmierza w spokojnym kierunku.

I wtedy przychodzi zakończenie.

Tutaj autorka naprawdę mnie zaskoczyła.

Nie chcę zdradzać wydarzeń z ostatnich stron, ponieważ odebranie czytelnikowi tego momentu byłoby ogromną krzywdą. Mogę jedynie powiedzieć, że finał jest bardzo mocny, gwałtowny i zdecydowanie zmienia wydźwięk całej historii. Szczególnego znaczenia nabiera wtedy również postać, która wcześniej pozostawała bardziej na uboczu.

Ostatnie zdania można odczytać w bardzo bolesny sposób. Jednocześnie autorka nie stawia definitywnej kropki i nie pokazuje nam tego, co wydarzyło się chwilę później. I właśnie dlatego gdzieś pozostaje maleńka nadzieja, że wszystko niekoniecznie musi oznaczać to, co w przychodzi na myśl w momencie czytania.

Przynajmniej ja zamierzam się tej nadziei trzymać.

Po przewróceniu ostatniej strony zdecydowanie nie czułam, że dostałam zamkniętą historię. Wręcz przeciwnie, chciałabym natychmiast dowiedzieć się, co wydarzyło się dalej. Szczególnie że tuż przed finałem pojawia się jeszcze jedna niezwykle istotna informacja, której konsekwencji właściwie nie mamy okazji poznać.

„Kruche pragnienia” oceniam na 4/5. To historia, która zaczyna się od młodzieńczego zauroczenia, ale z czasem nabiera znacznie mroczniejszego charakteru. Najbardziej zainteresowała mnie skomplikowana relacja Sary i Liama oraz wszystkie niedopowiedzenia, które jej towarzyszą. Natomiast zakończenie skutecznie sprawiło, że zamiast spokojnie odłożyć książkę, zostałam z jednym podstawowym pytaniem:

Co wydarzyło się chwilę później?

Jeżeli powstanie kontynuacja, zdecydowanie będę chciała poznać odpowiedź.