Kobieta Nieidealnie Idealna Tom 2  Wpadka Roku — okładka lub ilustracja
Kliknij, Aby Powiększyć

Kobieta Nieidealnie Idealna Tom 2 Wpadka Roku

Czas Czytania: Około 5 min

Informacje O Książce

Twórcy I Treść

Tytuł Oryginału
Wpadka Roku

Wydanie I Dystrybucja

Rok Wydania
2026
ISBN
9788384303504
Miejsce Wydania
Warszawa

Parametry I Szczegóły

Cykl
Kobieta Idealnie Nieidealna Tom 2
Język Oryginału
Polski
Liczba Stron
336
Wymiary
135 x 205 mm
Oprawa
Miękka

Recenzja:

Sylfana

Są książki, które wchodzą do naszego życia na palcach, niemal niezauważalnie, a potem zostawiają po sobie nie tyle wielkie intelektualne olśnienie, ile coś bardziej codziennego i może właśnie dlatego cennego: uważniejsze spojrzenie na ludzi, których mijamy przy kuchennym stole, w szkolnym korytarzu, w kolejce do lekarza. „Wpadka roku” Gabrieli Gargaś należy właśnie do takich opowieści. Nie udaje powieści, która chce przewrócić literaturę do góry nogami. Zamiast tego bierze na warsztat życie w jego najbardziej nieefektownej, domowej postaci i pokazuje, że to, co z pozoru banalne, potrafi być źródłem śmiechu, lęku, czułości, a czasem całkiem poważnego pytania o to, kim jesteśmy, kiedy nagle przestaje działać scenariusz, który pieczołowicie układaliśmy sobie przez lata.

Główną bohaterką jest Tatiana, czterdziestodwuletnia kobieta, żona i matka dwojga niemal dorosłych dzieci. Wydawałoby się, że najintensywniejszy etap macierzyństwa ma już za sobą, że może powoli odzyskiwać przestrzeń dla siebie. Tymczasem życie urządza jej dowcip o dość daleko idących konsekwencjach: Tatiana zachodzi w nieplanowaną ciążę. Jakby tego było mało, wkrótce okazuje się, że jej syn także zostanie ojcem. Jedna kobieta staje więc niemal równocześnie na progu dwóch ról, które kulturowo zwykliśmy ustawiać po przeciwnych stronach życiowej osi: matki niemowlęcia i babci. Już sam ten pomysł fabularny ma w sobie komediową energię, ale Gargaś wykorzystuje go również jako soczewkę skupiającą społeczne oczekiwania wobec kobiecego wieku, ciała i „właściwego” porządku biografii.

Jako nauczycielka, która od lat obserwuje, jak bardzo język potrafi zdradzać nasze przekonania, zwróciłam szczególną uwagę na sam tytuł. „Wpadka” brzmi lekko, potocznie, trochę bezczelnie. To słowo, którym zwykliśmy nazywać pomyłkę, kompromitację, nieplanowane zdarzenie, coś, co zaburza przewidywalność. Gargaś buduje z niego jednak metaforę szerszą niż nieplanowana ciąża. W tej powieści „wpadamy” w role, relacje, przyzwyczajenia, stereotypy i cudze oczekiwania. Wpadamy też w przekonanie, że po czterdziestce wszystko powinno już być uporządkowane, a dojrzałość oznacza odporność na chaos. Autorka bardzo zręcznie podważa tę iluzję. Dojrzałość nie okazuje się stanem osiągniętej harmonii, lecz sztuką improwizowania z większym doświadczeniem.

Największą siłą książki jest Tatiana. Nie dlatego, że została wykreowana na postać psychologicznie skomplikowaną na miarę wielkich bohaterek prozy realistycznej, ale dlatego, że jest rozpoznawalna. Ma w sobie sprzeczności, których literatura popularna czasem boi się bardziej niż tragedii: kocha rodzinę, a jednocześnie bywa nią zmęczona; potrafi być rozsądna i chwilę później reagować impulsywnie; chce panować nad sytuacją, choć sama dobrze wie, jak kruche jest to panowanie. To bohaterka „idealnie nieidealna” — i w tym określeniu kryje się program całego cyklu. Gargaś nie proponuje czytelnikom kolejnego wzorca do naśladowania. Raczej rozmontowuje presję, by kobieta była jednocześnie znakomitą matką, atrakcyjną partnerką, cierpliwą opiekunką, osobą zawodowo sprawną i jeszcze emocjonalnie elegancką.

Ciekawym kontrapunktem dla Tatiany jest Daria, jej przyjaciółka, której perypetie uczuciowe poszerzają temat powieści o inne odmiany emocjonalnego ryzyka. Przyjaźń kobiet należy tu do najważniejszych relacji, ponieważ nie jest dekoracją ani przerywnikiem między wątkami romantycznymi. Jest przestrzenią szczerości, ironii i ratunku. Z perspektywy humanistycznej można dostrzec w tej książce bardzo współczesne przesunięcie akcentów: kobieca tożsamość nie zostaje zdefiniowana wyłącznie przez relację z mężczyzną. Równie ważne są więzi przyjacielskie, macierzyństwo, relacja z własnym ciałem, praca, poczucie humoru i prawo do zmiany zdania.

Humor jest zresztą podstawowym tworzywem „Wpadki roku”. Autorka często operuje ironią, potocznością, przerysowaniem i dialogiem, który ma tempo rozmowy prowadzonej przy kawie, kiedy jedna osoba właśnie opowiada katastrofę, a druga próbuje zdecydować, czy już współczuć, czy jeszcze można się śmiać. Ten styl ma ogromną zaletę: skraca dystans. Czytelnik szybko czuje się jak ktoś wpuszczony do rodzinnego salonu. Ma też jednak swoją cenę. Momentami lekkość staje się zbyt programowa, a pointa pojawia się szybciej niż zdąży wybrzmieć trudniejsze doświadczenie. Niektóre refleksje są podane bardzo wprost, niemal jak gotowe sentencje. Osoby oczekujące psychologicznej wielowarstwowości albo językowego eksperymentu mogą poczuć niedosyt.

Nie uważam jednak, by prostota tej prozy była automatycznie jej wadą. Literatura popularna bywa niesprawiedliwie oceniana według kryteriów, których sama nie obiecuje spełnić. Gargaś pisze komunikatywnie, rytmicznie, z wyczuciem puenty i codziennego szczegółu. Jej celem nie jest stylistyczna ekwilibrystyka, lecz emocjonalna dostępność. W najlepszych fragmentach prostota staje się rodzajem gościnności: tekst nie stawia czytelnikowi bariery, tylko zaprasza go do rozmowy. Problem zaczyna się dopiero tam, gdzie rozmowa zamienia się w zbyt łatwe pocieszenie albo gdzie życiowa mądrość brzmi bardziej jak aforyzm z notesu niż odkrycie wynikające z doświadczenia bohaterów.

Szczególnie interesujący jest sposób, w jaki powieść traktuje ciało kobiety po czterdziestce. W kulturze popularnej kobiecość nadal zbyt często przedstawia się tak, jakby miała termin przydatności do romantyczności, seksualności czy macierzyństwa. Tatiana rozsadza ten schemat samym faktem istnienia. Jej ciąża jest źródłem lęku i komplikacji, ale nie zostaje przedstawiona jako groteskowy „wybryk natury”. Jednocześnie książka nie idealizuje późnego macierzyństwa. Pokazuje fizyczne i emocjonalne zmęczenie, niepewność oraz społeczny osąd. W tym sensie pod warstwą komedii kryje się całkiem poważna opowieść o prawie do życia, które nie przebiega według tabeli z właściwymi rubrykami na właściwy wiek.

Rodzina w „Wpadce roku” nie jest pomnikiem, lecz organizmem. Reaguje nerwowo, popełnia błędy, przestawia hierarchie, uczy się nowych okoliczności. To ważne, bo Gargaś nie tworzy wizji szczęścia opartej na braku problemów. Szczęście przypomina raczej zdolność do pozostawania razem pomimo problemów. Nie każda sytuacja zostaje rozwiązana z subtelnością, jakiej życzyłabym sobie w bardziej ambitnej powieści obyczajowej, lecz emocjonalna logika świata przedstawionego jest czytelna: ludzie bywają nieporadni, lecz bliskość może być praktyką, a nie wyłącznie uczuciem.

„Wpadka roku” jest więc książką lekką, ale nie całkiem błahą. Pod komediowym kostiumem opowiada o utracie kontroli, o późnej zmianie, o kobiecym ciele, o rodzinnych rolach i o społecznej obsesji na punkcie „dobrego momentu” na wszystko. Jej największą zaletą pozostaje ciepło pozbawione nadmiernego patosu oraz bohaterka, która nie próbuje udowodnić światu swojej doskonałości. Największą słabością — skłonność do uproszczeń i zbyt gotowych mądrości. Mimo to po lekturze zostaje we mnie sympatyczna, a zarazem przewrotna myśl: być może życie nie dzieli się na sukcesy i wpadki tak wyraźnie, jak chcielibyśmy wierzyć. Czasem to, co w pierwszej chwili wygląda jak katastrofalny błąd w scenariuszu, okazuje się po prostu następnym rozdziałem. A literatura, nawet ta pisana lekkim tonem, ma szczególny talent do przypominania nam, że człowiek najpełniej ujawnia się właśnie wtedy, gdy musi przestać odgrywać rolę, którą wcześniej tak starannie sobie przygotował.

Dodaj komentarz

Wyślij