Jedenastka Kłapząba — okładka lub ilustracja
Kliknij, Aby Powiększyć

Jedenastka Kłapząba

Czas Czytania: Około 3 min

Informacje O Książce

Twórcy I Treść

Tytuł Oryginału
Klapzubova jedenáctka
Przekład
Mirosław Śmigielski

Wydanie I Dystrybucja

Rok Wydania
2016
ISBN
9788394478308
Miejsce Wydania
Wołów

Parametry I Szczegóły

Język Oryginału
Czeski
Liczba Stron
194
Wymiary
125 x 195 Mm
Oprawa
Miękka

Recenzja:

Pani M

Euro 2016 trwa w najlepsze. Polsce po raz pierwszy od wielu lat udało się wyjść z grupy. Udało mi się nawet obejrzeć wszystkie mecze naszej reprezentacji. Dlaczego mówię o piłce nożnej? Poznajcie wyjątkową drużynę.

Kłapząb ma jedenastu synów. W ich domu się nie przelewa. Ojciec postanawia więc nauczyć swoich chłopców gry w piłkę nożną. Początkowo o drużynie jest cicho. Do czasu. W końcu chłopcy Kłapząba stają się rozpoznawani nie tylko w miejscu, gdzie mieszkają, ale i na świecie. Pną się po szczeblach kariery i zyskują coraz większe poparcie. W pewnym momencie jednak zaczynają zastanawiać się nad tym, czy warto dalej grać. Nie chcą, by inni myśleli, że oni robią to dla pieniędzy. Jak dalej potoczy się ich kariera piłkarska? Czy ojciec pozwoli synom zrezygnować z piłki nożnej?

Ta książeczka to niezwykle wciągająca opowieść o dużej rodzinie, którą łączy miłość do piłki nożnej. Czyta się ją szybko, nie sprawia większych problemów. Jest napisana prostym językiem i można oddać ją nawet w ręce czytelników, którzy dopiero niedawno zaczęli swoją przygodę z czytaniem.

Ojciec chłopców o prosty człowiek. Nie jest specjalnie wykształcony. Nie zna języków obcych, ale potrafi dobrze wychowywać swoich synów. To dobre dzieci. Grają w piłkę nożną uczciwie. Nie wyobrażają sobie tego, by móc faulować przeciwnika. Jedynie czysta gra się dla nich liczy. Młodzi piłkarze są sławni, jednak woda sodowa nie uderzyła im do głowy. Myślą przede wszystkim o swoich rodzicach, nie o sobie. Chłopcy wkładają w każdy mecz całe serce. Dobrze wiedzą, ile ojciec dla nich poświęcił i nie chcą go rozczarować.

Nie jestem zagorzałą fanką piłki nożnej. Zdarza mi się czasami oglądać mecze, ale to głównie dlatego, że przegrywam bitwę o pilot z panem M. Na szczęście on nie jest specjalnie zafiksowany na tym punkcie. Nieco bałam się tego, że autor zarzuci mnie sportowymi opisami i nudnymi opisami treningów. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Owszem, jest tu sportowa rywalizacja, ale ona nie jest najważniejsza w tej opowieści. Przynajmniej moim zdaniem. Według mnie najbardziej istotne są relacje między członkami rodziny. Kłapząb jest zżyty z dziećmi, a i one nie walczą między sobą, co jest dość niezwykłe w tak licznej rodzinie.

Nie poznajemy imion wszystkich chłopców. Najwięcej jest o najstarszym i najmłodszych. Oni odgrywają największą rolę w drużynie. Czuję niedosyt, że resztę potraktowano nieco po macoszemu, ale z drugiej strony, gdyby autor rozwodził się nad każdym z nich, podejrzewam, że w pewnym momencie poczułabym się znużona tą opowieścią i odłożyłabym ja na półkę.
Całość uzupełniają czarno-białe obrazki. Niektóre z nich wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Jedyny mankament książki to zlewający się w jednym miejscu tekst na końcu strony. Nie wiem, czy tylko mój egzemplarz miał taką wadę, ale nie byłam w stanie rozszyfrować jednego zdania. Nie uważam jednak, żeby to był powód do robienia afery i obniżania oceny książki. Takie rzeczy podczas druku się zdarzają.

Polecam tę książkę wszystkim rodzicom, którzy mają w domu małych chłopców interesujących się piłką nożną. Myślę, że to będzie najlepsza grupa odbiorców, choć duzi chłopcy też powinni być zadowoleni z lektury. Nie wiem, jak zareagują na nią dziewczynki. Nie każda pewnie będzie zainteresowana piłkarzami.

Dodaj komentarz

Wyślij