Jeden Błąd — okładka lub ilustracja
Kliknij, Aby Powiększyć

Jeden Błąd

Czas Czytania: Około 3 min

Informacje O Książce

Twórcy I Treść

Tytuł Oryginału
Jeden Błąd
Przekład
Brak

Wydanie I Dystrybucja

Rok Wydania
2024
ISBN
9788308084991
Miejsce Wydania
Kraków

Parametry I Szczegóły

Język Oryginału
Polski
Liczba Stron
336
Wymiary
130 x 205 mm
Oprawa
Miękka

Recenzja:

 

Justyna

Gabriela Gargaś jest jedną z popularniejszych autorek literatury obyczajowej w Polsce. Ostatnio coraz częściej sięgam po powieści spoza moich pierwszych czytelniczych wyborów, dlatego z dużym zaciekawieniem sięgnęłam po jej najnowszą powieść, licząc na wciągającą historię.

„Jeden błąd” składa się z historii trzech osób. Dagmara po leczeniu w szpitalu psychiatrycznym poznaje serdecznego i czułego mężczyzną, ale pełna obaw nie może zaangażować się w nową relację, dręczą ją pytania jak on zareaguje kiedy pozna jej największą tajemnicę. Aleks wikła się w romans z mężatką, tkwiąc w tym związku unieszczęśliwia ich oboje. Samotna matka Karolina pisząc reportaż o ludziach osadzonych poznaje Marka, czy ta relacja skazana jest na niepowodzenie? „Jeden błąd” to powieść o sile, o popełnianych błędach i efektach jakie niosą w przyszłości. To opowieść o bezwarunkowej miłości, która jest w stanie burzyć mury i kruszyć skały.

Przez ponad trzy czwarte książki te trzy historie nie mają ze sobą nic wspólnego. Co chwila przeskakujemy między bohaterami i przyznam szczerze po pewnym czasie zaczęło mnie to irytować. Nie wiedziałam na czym się skupić, tym bardziej że brak tu wyodrębnionej linii fabularnej. Historie opatrzone są zbędnymi opisami, które nic nie wnoszą do fabuły i są jakby oderwane od całości. Wszystkie wątki poprowadzone są dość płytko, a do tego bohaterowie nie angażują się w nie w pełni (jakby ktoś napompował ich do trzech czwartych i nie mają siły do działania…). Miałam wrażenie, że każda z postaci się od siebie nie różni, że posiadają ten sam zestaw cech charakteru; łapałam się na tym, że nie pamiętam ich imion. W powieści pełno jest filozoficznych fragmentów, które tylko obciążają powieść.

Dużą wadą powieści są dialogi. Strasznie sztuczne, odnoszę wrażenie, że pisane na kolanie, na siłę. Niechlubny ranking wygrywa ten gdy Karolina rozpoczyna pracę w redakcji: naszpikowany językiem korzyści jak scenariusz dla callcenter. Drugim negatywnym aspektem tej powieści jest wciskająca się w każdy kąt poprawność polityczna i wpisywanie się w nowoczesne trendy. I tu wygrywa fragment dialogu miedzy Dagmarą a Mattim na temat osiedla domków, które będą maksymalnie redukować zużycie energii. Zamiast serwować ekologiczne wykłady czy nic nie wnoszącą wymianę zdań, można by popracować na zbudowaniem postaci. Zabrakło emocji, które w takich historiach powinny wręcz kipieć.

W trakcie pisania powieści autorka odwiedziła więzienie i spotkała się z osadzonymi. Jak sama pisze, ich historie dotknęły najgłębszych zakamarków jej duszy. Na końcu książki można znaleźć kilka historii, które jak mniemam są wynikiem tych wizyt i które stały się inspiracją czy wzorem do wykreowania postaci. Wszystko fajnie, ale jakoś tego odzwierciedlenia nie zauważyłam.

Zerknęłam na opinie na temat „Jednego błędu” na najpopularniejszym portalu poświęconym książkom. Wśród wielu zachwytów, ochów i achów jest kilka opinii podobnych do mojej. Na szczęście nie jestem jedyną której książka się nie podobała. O gustach się nie dyskutuje, wierzę, że wielu osobom (w tym pewnie fanom autorki) ta powieść przypadła do gustu.

Niestety, nie mój klimat, nie mój styl. Spodziewałam się ciekawszej powieści, szczególnie że polskie pisarki udowadniają, że MOŻNA. Jeśli nie polecam, nie znaczy że odradzam – może to tylko ja nie odnalazłam w niej tego, czego szukałam.

Dodaj komentarz

Wyślij