Okładka wydania

7 Razy Dziś

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

7 Razy Dziś | Autor: Lauren Oliver

Wybierz opinię:

Martyna x

Czy zdarzyło Wam się kiedyś marzyć o popularności i byciu rozpoznawanym? Mnie zdarzało się to miliony razy. Zawsze oglądając seriale amerykańskie myślałam o tym, jak wspaniale byłoby żyć w grupie ludzi, których znają wszyscy. Czy robi to ze mnie osobę próżną? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie nawet przed samą sobą, ale jedno jest pewne - w obliczu śmierci, popularność nie ma większego znaczenia...

 

Samantha Kingston ma wszystko to, o czym marzy każda nastolatka - przystojnego chłopaka, paczkę cudownych przyjaciółek i popularność. Jej życie polega głównie na robieniu zakupów, imprezowaniu, spędzaniu czasu ze szkolną świtą i zatruwaniu życia osobom ze społecznego dna. Niefortunny wypadek sprawia jednak, że Sam zmuszona jest przeżywać w kółko jeden dzień ze swojego życia. Jaki wpływ będzie to miało na nastolatkę i czy uda jej się wyjść z wypadku obronną ręką?

 

"Może dla ciebie jest jakieś jutro. Może dla ciebie istnieje tysiąc kolejnych dni albo trzy tysiące, albo dziesięć. Ale dla niektórych istnieje tylko dziś. I tak naprawdę nigdy nie wiadomo."

 

Lauren Oliver poznałam już przy czytaniu trylogii Delirium, choć to właśnie "7 razy dziś" jest debiutancką powieścią autorki. W obu pozycjach miałam okazję zasmakować dobrego stylu i pomysłowości Pani Oliver jednak to tyle jeśli chodzi o podobieństwa.

Czytając "7 razy dziś" przechodziłam przez różne etapy - od całkowitego sceptycyzmu do ogromnego zachwytu. Wszystko to za sprawą fabuły, która choć z początku wydawała mi się banalna, z każdą przeczytaną stroną zaczynała utwierdzać mnie w przekonaniu, że pod osłoną typowej młodzieżówki kryje się głębokie przesłanie.

 

Akcja nie rozwija się w zawrotnym tempie, ale mnie w zupełności zadowoliła. Nie mogę powiedzieć, że zatraciłam się w historii od pierwszych zdań, ale skłamałabym też gdybym powiedziała, że powieść nie była wciągająca.

 

W książce mamy tak wielu bohaterów, że chyba nawet teraz nie byłabym w stanie ich wszystkich wymienić. Na pierwszym planie mamy 4 przyjaciółki, które należą do grupy tych, które budzą postrach chyba w każdej z nas - wyniosłe, bezczelne, zarozumiałe paniusie, których mniemanie o sobie można by wielkością spokojnie porównać do Wieży Eiffla. Drugi plan natomiast składa się z całej masy postaci, które na tle tej towarzyskiej śmietanki powinny wypadać absolutnie bezbarwnie. Tak się jednak nie stało, gdyż postacie drugoplanowe niejednokrotnie były bardziej wyraziste i interesujące niż główne bohaterki. Nie wiem czy było to zabiegiem zamierzonym czy nie, ale naprawdę jestem zachwycona kreacją pobocznych postaci.

 

"7 razy dziś" to powieść, której fenomenem jest to, że czytelnik z całkowitej obojętności wobec książki przechodzi w stan, w którym nie potrawi się od niej oderwać i tak naprawdę nawet nie wie, kiedy ta zmiana nastąpiła. Wydaje mi się, że dzieje się tak za sprawą Sam, której matamorfozę widać na każdym kroku. Bardzo podobało mi się to, że (w dużej mierze dzięki narracji pierwszoosobowej) czytając naprawdę przeżywa się wszystko razem z dziewczyną. Chwilami byłam wręcz zmuszona analizować dokładnie jej zmiany zarówno w zachowaniu jak i w samym charakterze. Dzięki temu, że nieustannie przeżywamy z bohaterką ten sam dzień, mamy okazję poznać jej sposób myślenia i pobudki, którymi się kierowała w przeszłości. Przyznaję, czasami miałam dość tego bezustannego krążenia wokół jednego dnia, ale jeśli się nad tym zastanowić to chyba miało tak być.

 

Nie będę pisała tu o stylu autorki, bo to zrobiłam już przy okazji recenzowania Delirium, ale jedno napisać muszę - niektóre zdania, sentencje i ogólne przemyślenia były tak głębokie, wzruszające i mądre, że naprawdę trudno było się powstrzymać od łez. Dodatko debiutancka powieść Lauren Oliver jest pełna momentów, które zmuszają do reflekcji i niejednokrotnie sprawiają, że człowiek ma ochotę usiąść i zastanowić się nad swoim życiem. Dzieło to pozwala także spojrzeć na pewne sprawy trzeźwo i z zupełnie innego punktu widzenia. Nie zgodziłabym się również, że stwierdzeniem, że książka ta przeznaczona jest wyłącznie dla młodzieży, ponieważ wydaje mi się, że nie ma znaczenia w jakim wielku jesteśmy, każdemu czasami przydaje się kubeł zimnej wody i pozycja ta zdecydowanie może wspomniany kubeł zastąpić.

 

Zakończenie jest nieprzewidywalne i niezwykle wręcz ujmujące. Nie wiem czy mnie ono ustasfakcjonowało, ale z pewnością do mnie dotarło i w pewnym stopniu zmieniło mój światopogląd.

 

"7 razy dziś" to lektura, która uderzyła mnie swoją prawdziwością. Nawet teraz, pisząc tę recenzję, jestem przepełniona uczuciami, o których istnieniu dawno zapomniałam.

 

To opowieść o miłości, przyjaźni, akceptacji, dojrzewaniu i szukaniu własnego 'ja'.

 

Nie wyobrażam sobie, żeby można było przejść obojętnie obok tak pięknej i czarującej historii, dlatego z ręką na sercu polecam ją wszystkim, którzy jeszcze jej nie poznali.

 

Agnes Recenzentka

Zastanawialiście się kiedyś jak ważne są wszystkie decyzje, które podejmujecie? To nie muszą być tak ważne życiowe wybory, jak ślub czy kupno czegoś drogiego. Pomyśleliście kiedyś o tym, że tak naprawdę nawet to, czy się uśmiechniecie czy nie, może wiele zmienić? Być może pocieszacie się tak jak wielu innych ludzi – jutro będzie nowy dzień. Jutro wszystko będzie lepsze. Jutro nie będzie dniem dzisiejszym, a to co było, będzie należało do przeszłości. Przykro mi moi drodzy. Jutra nie będzie.

 

Dla Samanthy Emily Kingston ten dzień rozpoczął się jak każdy inny. W zasadzie był to jej ulubiony czas – Dzień Kupidyna – kiedy wraz ze swoimi przyjaciółkami miała dostać tuziny róż, by wszyscy wiedzieli kto w jej szkole jest najbardziej lubiany i popularny. Ale Sam nie musiała niczego udowadniać. Razem z Lindsay, Elody i Ally, dziewczyna należała do elity, którą wszyscy znali. W ten jeden jedyny dzień przyjaciółki zawsze ubierały się tak samo i bynajmniej nie były to skromne stroje przykładnych uczennic. Ale tej czwórce wszystko uchodziło na sucho, obojętnie czy chodziło o wagary, czy flirtowanie z osobami, do których przeciętny uczeń nie miałby prawa się odezwać w sposób, w jaki one na co dzień to robiły. Tam, gdzie rozrasta się popularność, tam musi też być druga strona, gdzie szerzy się zbiór ludzi, o których nikt nie wie i nie słyszy, chyba że chodzi o nieprzyjemne sekrety, często nieprawdziwe, które wszyscy muszą znać. Ale przecież to się nie powinno zmieniać, bo „życie jest niesprawiedliwe, a oni powinni o tym wiedzieć". Tego się nie da przeskoczyć, tak po prostu jest. Więc dla Samanthy dzień rozpoczął się jak zawsze. Gdy rano zadzwonił budzik, ubrała się jak co dzień, wyszła przed dom, wsiadła do samochodu swojej przyjaciółki, zjadła ulubiony posiłek, pojechała do szkoły i dostała róże. Zerwała się nawet z lekcji i umówiła z przyjaciółkami na imprezę. A po imprezie ponownie zadzwonił budzik, lecz główna bohaterka z przerażeniem odkryła... że to ten sam dzień.

 

Po przeczytaniu oszałamiającej trylogii „Delirium" nie mogłam nie sięgnąć po debiutancką powieść Oliver Lauren. Tak jak w przypadku jej poprzednich książek, i tym razem nie zawiodłam się. Przyznam szczerze, że na początku historia Sam niemiłosiernie mnie irytowała i obawiałam się, że reszta książki nie pozostawi po mnie suchej nitki. Na szczęście bardzo się pomyliłam, a teraz już rozumiem, że ten zabieg był celowy i sprawił, że książkę polubiłam jeszcze bardziej. Główna bohaterka wydawała mi się na początku bardzo pewna siebie w swojej przerażającej bezpośredniości i wyniosłości. Ukazana w świetle najlepszej osoby w szkole, której absolutnie nic nie interesuje i która pławi się w swojej sytuacji, stała się jednocześnie postacią, której nie polubiłam. Jednak z czasem, gdy okazało się, że dla tej jednej konkretnej osoby jutro nie nadeszło, udało mi się trochę ją polubić. Podobał mi się sposób, w jaki bohaterka przechodziła przemianę, jak stopniowo, wers po wersie coraz lepiej rozumiała na czym polega istota jej „zadania" i jak docierało do niej, że nawet najmniejsze zmiany decyzji wpływają w taki a, nie inny sposób na życie jej i innych. Tak jak Bóg tworzył świat przez siedem dni, tak i w niej stworzyła się nowa osoba, zupełnie inna od wersji sprzed wczorajszego dnia. Tyle tylko, że dla niej wczorajszy dzień minął tydzień wcześniej, podczas gdy dla innych to nadal było „jedynie" wczoraj. A jednak najbardziej zaskakujący jest fakt, że wraz ze zmianą wnętrza głównej bohaterki, pojedyncze zmiany zachodziły też we mnie. Bo chociaż nigdy nie byłam w takiej sytuacji jak Samantha, nie dowiedziałam się czym jest popularność i nie pławiłam się w jej chwale, chociaż wydawało mi się, że wiem już wystarczająco dużo, ta książka otwarła moje oczy. Rozpaliła we mnie chęci do zmiany, a to się rzadko udaje.

 

Wypadałoby napisać o wadach tej książki. I szczerze mówiąc już jedna nasuwała mi się na język, gdy zbliżałam się do końca. Niestety, a może nawet stety, autorka zaskoczyła mnie ze zdwojoną siłą i nie zapamiętałam wad, a same zalety. Plusy można mnożyć. „7 razy dziś" to książka, która nadaje się na zakończenie tego roku i rozpoczęcie nowego. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać, niezależnie od wieku. Polecam!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto