Cienioryt

Autor: Krzysztof Piskorski

Okładka wydania

Cienioryt


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Zuzankawes

Zbiegi okoliczności mogą decydować o życiu, ale światem wcale nie rządzi przypadek. To co dominuje i decyduje o być albo nie być, to szybka ręka, ostry rapier i dbanie o własny cień. Tak, cień to coś, czego należy się strzec, to alter ego, w którym tkwi tajemnicza i złowroga moc. Siła, która doprowadzić może do wielu katastrof i sprowadzić wiele nieszczęść. O tym wie każde dziecko, wie również Arahorn Caranza Martenez Y'Grenata Y'Barratora, mistrz szermierki lat 32. Kim jest Y'Barratora, że przywołuję właśnie jego osobę? To artysta rapiera, a zarazem główny bohater powieści fantasy Krzysztofa Piskorskiego „Cienioryt".

 

Y'Barratora wraz z mistrzem Holbranverem i drukarzem Elhandro Caminą przypadkowo wikłają się w niebezpieczną historię. Zbieg okoliczności prowadzi mężczyzn o tej samej porze i w to samo miejsce na spotkanie przeznaczenia. I w tym właśnie tkwi pułapka, bo każdy z bohaterów (lub jego wysłannik), pomimo umówionego spotkania natyka się na zupełnie inną postać od tej, której wyszedł naprzeciw. Tak rozpoczyna się przedziwna przygoda, w której zło walczyć będzie ze złem, a wszystko kręcić będzie się wokół zagadkowego cieniorytu króla, stworzonego przez Holbranvera. Cieniorytu pożądanego przez przeróżne piekielne postacie i nadprzyrodzone siły oraz ludzi spragnionych władzy.

 

Krzysztof Pisorski stworzył powieść fantasy, osadzoną w konwencji płaszcza i szpady. Można nabrać takiego wrażenia, śledząc język, postacie, zdarzenia. Autor splótł ze sobą losy bohaterów, obmyślił wyrafinowane intrygi, by wzbogacić akcję. Pojedynki w ciemnych zaułkach, porwania, knucie intryg. Oto, z czym na dzień dobry spotyka się czytelnik. Od razu do głowy wpada myśl, że to co może wydarzyć się za chwilę, jest całkowicie nieprzewidywalne i z całą pewnością powali na kolana. Zwroty akcji są tak częste, że można z tych kolan się nie podnieść, bo autor ciągle wprawia w osłupienie, konstruując następną akcję.

 

„Cienioryt" czyta się znakomicie, głównie dzięki niebanalnej intrydze i ładnemu językowi. Dla mnie dużym atutem jest niewątpliwie dowcip, często cięty niczym rapier Y'Barratory. To wyjątkowo soczysta mowa w wyjątkowo soczystej powieści. Częste zwroty akcji, szaleńcze tempo, zaskakująca fabuła, czynią z powieści Piskorskiego, zaskakująco dobrą pozycję.

 

Strzec się należy jednego: sama konstrukcja Cieńprzestrzeni, na której osadzona została cała powieść, wizja alternatywnych światów, to mocno zagmatwana i zapętlona struktura. Paradoksalnie, pomimo że dla mnie miejscami była średnio zrozumiała i mało klarowna, stawała się tym ciekawsza, bo bardziej tajemnicza. Podchodząc do lektury „Cieniorytu" należy zatem włożyć w nią maksimum skupienia, a powieść odwdzięczy się dużą ilością pozytywnych doznań z czytania.

 

Książka zaskoczy was wielokrotnie. Językiem, konstrukcją, fabułą. Już sam narrator, tajemniczy świadek wydarzeń, osobnik mocno zaangażowany w historię, będzie intrygował i przywodził pytanie, co zacz za jeden. A to tylko jedna z zagadek, które obmyślił Krzysztof Piskorski, by nadać powieści niebanalnego smaku.

 

Na koniec, jeszcze jedna uwaga. Powiedzenie bać się własnego cienia, nabiera tu zupełnie nowego znaczenia. Strach się bać. Strach się też nie bać! Polecam.

Ola

Krzysztof Piskorski – pisarz, twórca gier, dziennikarz i tłumacz, autor opowiadań i powieści, znany z kreowania oryginalnych światów i swobodnego łączenia gatunków literackich – to autor już uznany, dwukrotnie nominowany do nagród im. Janusza A. Zajdla oraz Jerzego Żuławskiego za powieści „Zadra" i „Krawędź czasu". Najnowszą powieścią potwierdził, że jest liczącym się przedstawicielem polskiej fantastki.

 

„Cienioryt" to zgrabna fuzja powieści fantasy z prozą przygodową gatunku płaszcza i szpady. Uniwersum Piskorskiego może i nie ma tolkienowskiego rozmachu, ale autor wprowadził nowy element, oparty na genialnie prostym pomyśle (można powiedzieć, że pomysł cały czas leżał na ulicy, tuż u naszych stóp). Jego nowatorski świat jest dualny, składa się z przestrzeni zamieszkałej przez ludzi i sfery rozciągniętej tuż obok, pod powierzchnią widzialnej rzeczywistości. Oba światy stykają się, niejednokrotnie przenikają i oddziałują na siebie. Universum ludzkie wydaje się być rzeczywiste, cieńprzestrzeń to jego podszewka. Ale nie do końca tak jest, bo przewrotność i pomysłowość pisarza, który w pewnym momencie nicuje powieść i wywraca ją podszewką do góry, powoduje, że niczego nie możemy być pewni...

 

Mieszkańcy jasnej przestrzeni, świata ludzkiego łudząco przypominają bohaterów książek Dumasa, Fevala oraz Péreza-Reverte, a kraina, którą stworzył pisarz – Vastylia, ma kojarzyć się z XVII-wieczną Hiszpanią. Cieńprzestrzeń jest słabo zbadana, tajemnicza, pilnie strzeżona, ludzie uchylili zaledwie rąbek jej sekretów. Można jednak do niej przeniknąć i użyć jej do przejścia w dowolnie wybrane miejsce, używając „skrótów" i „przetarć" na granicy światów... Przy okazji odkrywania cieńprzestrzeni pisarz zwraca uwagę na znamienne cechy człowieczeństwa. Człowiekiem kieruje ciekawość, chęć poznania nieznanych lądów, ale jednocześnie uzurpuje on sobie prawo do zagarniania nowych przestrzeni i wykorzystania jej do własnych celów. To oczywiście wywołuje długotrwały i krwawy konflikt z mieszkańcami alternatywnej krainy. Człowiek jednak stawia na swoim. Odkrywa cieńbokość, po której może się poruszać i postanawia ją eksploatować. Pojawiają się wyszkoleni cieńmistrzowie, którzy potrafią konstruować odpowiednie skróty – portale. Konstruują także broń i narzędzia, wykorzystujące właściwości fizyczne tajemniczej krainy. Człowiek częściowo ujarzmia cieńprzestrzeń, a potem wykorzystuje ją przeciwko drugiemu człowiekowi.

 

Czytelnik przenosi się do świata wykreowanego przez Piskorskiego w momencie, gdy sztuka cieńmistrzów jest już powszechnie znana, a mieszkańcy Vastylii muszą z rozwagą stawiać każdy krok. Vastylia to państwo o niemal śródziemnomorskim klimacie, w którym przedmioty i ludzie, oświetleni oślepiającym światłem przez cały rok, generują smoliście czarne i gęste cienie. Każdy cień może być niebezpieczny. Nawet niewinny cień malutkiej amfory może stać się portalem, z każdego może wyłonić się wróg bądź zbłąkany pocisk cieństrzelby. Jeszcze bardziej należy uważać na cienie ludzkie, te mają zupełnie inne znaczenie...

 

Vastylia to państewko z niestabilną sytuacją polityczną. Od czasu do czasu przetaczają się przez nią gwałtowne wojny. Co prawda w obecnej chwili panuje pokój, ale przy nieudolnym królu i ambicjach wpływowych rodów jest to tylko spokój pozorny. W tym świecie każdy chce umocnić swoje wpływy – grandowie, święta Inkwizycja, wysocy urzędnicy, a walka odbywa się wszelkimi niehonorowymi sposobami, zwłaszcza poprzez intrygi. Do swoich rozgrywek stronnictwa wynajmują najlepszych szermierzy. Gdzieś w zaułkach, pod osłoną nocy rozgrywają się zaciekłe pojedynki i utarczki decydujące o losach państwa. Stąd wielkie znaczenie fechmistrzów, których wynajmuje się jako szpiegów, płatnych zabójców, tajną broń. Plastyczne i widowiskowe opisy starć i pojedynków szermierzy prezentujących różne style i szkoły walki stanowią największe atuty powieści.

 

W tym kolorowym świecie, w jednej z podlejszych dzielnic portowego miasta Seriva nad Morzem Sargassowym mieszka Arahon Caranza Martenez Y'Grenata Y'Barratora, weteran wojny dwudziestoletniej, jedna z najlepszych szpad Vastylii. Arahon najlepsze lata ma już za sobą, na własne życzenie zaprzepaścił karierę, nie w smak mu blichtr i sława. Przez lata wynajmowany był przez wpływowych ludzi, na sumieniu ma niejedno życie, a ponieważ ciągle zachowuje pewne zasady – dotychczasowy tryb życia zaczyna mu doskwierać, tym bardziej, że kładzie się cieniem na związku z piękną Iorandą.

 

Arahon jest niedoceniany, ale nie dba o to. Nie prowadzi najlepszej szkoły fechtunku, z premedytacją nie szuka rozgłosu. Jest wychowankiem starej i elitarnej szkoły walki opartej na geometrii (la destrezza), jego umiejętności dają mu znaczną przewagę w pojedynkach, zapewniają bezpieczeństwo w świecie, gdzie każdy nosi szpadę i ułatwiają wypełnianie zleceń. Kiedy go poznajemy, szermierz myśli już o odpoczynku, o wyjeździe z ukochaną kobietą na prowincję i rozpoczęciu nowego życia. Jak można się domyślić, jego plany zawalą się z hukiem, który będzie słyszalny nawet na pierwszym poziomie cieńprzestrzeni – alphur.

 

Odkrycie królewskiego uczonego i próba wydania pamiętników odsłaniających zakulisowe działania możnych rodów uruchamiają prawdziwą reakcję łańcuchową wydarzeń, a Arahon, któremu honor i szczere serce nie pozwalają odmówić pomocy, staje się pionkiem w niebezpiecznej rozgrywce. Zostaje wessany w oko szalejącego cyklonu, a czytelnik ma wrażenie, że wiruje wraz z nim, porwany przez zawrotne tempo powieści i niespodziewane zwroty akcji.

 

Powieść dostarcza rozrywki na najwyższym poziomie, wymaga skupienia, a nawet dedukcji (z rozbawieniem można obserwować próbę wytłumaczenia pewnego zjawiska, które zmieniło się w matematyczny wywód, omal nie zahaczający o logarytmy). Czy prezentowana w niej historia jest doskonała? Nieomal. Wydaje się jednak, że biorąc rozmach autor nieco przeszarżował w piętrzeniu pomysłów i zagubił się w cieńprzestrzeni. Cienie ludzi, które po zespoleniu wywołują daleko idące skutki w postaci wymieszania się osobowości, to pomysł tak szalony, że wymaga ścisłego rygoru. Należy odróżniać cienie rzucane przez przedmioty, które są potencjalnymi portalami, od cieni rzucanych przez istoty myślące. Do przemieszczania służą przez całą powieść cienie przedmiotów, a w finale mamy do czynienia z pewną niekonsekwencją. Poza tym uniknięcie otarcia się, choćby przez przypadek, o inny ludzki cień przez całe życie jest wysoce nieprawdopodobne i trudno uwierzyć, że bohaterowie przez dłuższy czas mogą zachować odrębną i niezachwianą osobowość, a po latach mieszkańcy Vastylii nie przypominają jednej z postaci, która każe nazywać siebie Legion.

 

Trochę zabolało mnie przewidywalne zakończenie. Przyznaję jednak, że świat wykreowany przez Piskorskiego tak mnie wciągnął, że stokroć bardziej bolesny byłby fakt, gdyby autor nigdy nie zdecydował się napisać kolejnej części przygód głównego bohatera. Arahona czy też Yrachona... Zresztą jakie to ma znaczenie? ;)

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!