Okładka wydania

Podmorska Wyspa

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Podmorska Wyspa | Autor: Isabel Allende

Wybierz opinię:

Kinga

Dlaczego tak późno odkryłam tę znakomitą chilijską autorkę jaką jest Isabel Allende? Raz po raz zadawałam sobie owo pytanie zatracając się w Podmorskiej wyspie. Książka zaintrygowała mnie od pierwszego wejrzenia, urokliwy tytuł, okładka przywodząca na myśl błękitną lagunę i widniejąca postać kobiety wpatrzona w bezkresną dal... Tylko tyle a może właśnie aż tyle wystarczyło, bym rozpoczęła usilne poszukiwania niniejszej pozycji.

 

Autorka za sprawą Podmorskiej wyspy powiodła mnie do Saint Domingue, francuskiej kolonii u schyłku XVIII wieku. Przeniosła do czasów, w których nie chciałabym żyć. Nikt by nie chciał. Okrutne te lata, w których pozycja społeczna uzależniona była od urodzenia, a kartą przetargową był kolor skóry. Władza spoczywała w rękach białych, czarni byli ludźmi drugiej kategorii. Traktowanych gorzej niż zwierzęta niewolników darzono mieszaniną nienawiści i pogardy. I w takich czasach przyszło żyć Zarite, która już w chwili narodzin naznaczona była piętnem bólu i cierpienia. Była Mulatką, osobistą niewolnicą żony Toulouse'a Valmoraina, francuskiego plantatora trzciny cukrowej. Kupiona jako służąca, poza obowiązkami wobec chorej psychicznie Eugenii musiała zaspokajać również chore żądze swego pana. Gwałcona i poniżana dziewczyna marzyła tylko o jednym, o wolności... A wraz z nią tysiące innych niewolników, którzy mając dość tyranii i brutalnego traktowania szykowali się do buntu...

 

„Posłuchajcie głosu wolności, śpiewającego w sercach nas wszystkich!, zawołał a niewolnicy odpowiedzieli krzykiem, który wstrząsnął wyspą".

 

Pozwolicie, że na tym urwę zarys powieści. Tych, którzy sięgną po Podmorską wyspę czeka prawdziwa czytelnicza uczta, nie chcę więc odbierać Wam przyjemności smakowania i rozkoszowania się treścią niniejszej lektury. Dodam tylko, że przedstawiony przeze mnie rys nie oznacza końca, przeciwnie, to dopiero początek długiej i krętej drogi ku wolności...

 

Książkę czyta się jednych tchem, słowa przeistaczają się w zdania a czas staje w miejscu. Podmorska wyspa na długo zapadnie w mej pamięci. Dopisuję się do listy oczarowanych i zachwyconych niniejszą lekturą! Polecam.

Orchisss

Z okładki:

Saint-Domingue, koniec XVIII wieku. Zarite jako dziewięcioletnia niewolnica zostaje sprzedana Toulouse'owi Valmorainowi, pełnemu ideałów bogatemu właścicielowi plantacji trzciny cukrowej. Wraz z dorastającą dziewczyną dojrzewa na wyspie powstanie niewolników. Gdy pożoga buntu dociera do Saint-Lazare, ostrzeżona przez innego niewolnika Zarite ratuje pana i jego syna. Jednak wcześniej prosi o podpisanie pewnego dokumentu.

 

Moja przygoda z literaturą iberoamerykańską rozpoczęła się kilka lat temu, kiedy w moje łapki trafiło "Sto lat samotności" Marqueza. Historia oczarowała mnie i długo nie pozwalała o sobie zapomnieć. Później moja wiedza poszerzyła się o pojęcie realizmu magicznego, które to okazało się spoiwem dla literatury z tej części świata. O Isabel Allende słyszałam wcześniej, jednak dopiero "Podmorska wyspa" jest moim (wstyd!) pierwszym z nią spotkaniem. I jak na randkę w ciemno -wypadło nadspodziewanie zachęcająco.

 

Historię poznajemy z ust Zarite, niewolnicy, która jako mała dziewczynka trafia do domu francuskiego plantatora -Valmoraine'a. Jest ona prezentem ślubnym dla jego hiszpańskiej małżonki. Dziewczyna, nie bez problemów, przystosowuje się do warunków w jakich przyszło jej żyć i dość szybko zajmuje uprzywilejowane miejsce w hierarchii Valmorain - jej pana. Widocznym efektem ich zażyłości jest dwójka dzieci - chłopiec, który został odebrany niewolnicy w dniu narodzin oraz dziewczynka - Rosette, którą pozwolono jej wychować. Losy Zarite i jej dzieci przeplatają się z historią powstań niewolniczych na Saint-Domingue (dzisiejsza wyspa Haiti), hiszpańskiej supremacji nad Nowym Orleanem, jak i kiełkowaniem myśli abolicjonistycznej w Stanach Zjednoczonych. Postaci drugoplanowe takie jak Violette Boiser - kokota, don Sancho - szwagier Valmoraine, doktor Parmentier (a to tylko niektórzy) - mają niemały wkład w żywotność historii.

 

Powieść napisana jest bardzo sprawnie - bohaterowie, przemyślana konstrukcja, niebanalne rozwiązania akcji mimo sprawdzonych tematów- to bardzo dobrze połączone składniki, które utworzyły ciekawą historię. Kilkaset stron umyka niepostrzeżenie, gdyż opowieść jest smakowita, pełna doskonałych przypraw, takich jak opisy wierzeń vodou, emocji, ekspresyjności, które towarzyszą bohaterom. Imponuje lekkość z jaką autorka serwuje nam fakty historyczne. Gdzieś w tyle głowy mam cały czas książki Barbary Wood, która też para się powieścią "historyczną", jednak robi to tak topornie, że czytając Isabel Allende poczułam jak moje czytelnicze "ja" oddycha pełną piersią (zdaję sobie sprawę, że porównanie tych pań jest sporym nietaktem z mojej strony). Duża w tym zasługa narracji - prowadzonej naprzemiennie przez wszechwiedzącego narratora oraz Zarite, która z prostotą i "kolorowym" pojmowaniem świata popełnia dopowiedzenia.

 

Całość idealnie dopełnia tytuł, którego prostota i oczywistość dotarła do mnie dopiero po przeczytaniu całej książki. Podmorska wyspa to według wyznawców vodou mityczne miejsca, gdzie mieszkają bóstwa. Po śmierci człowieka to tam właśnie trafia jego "dusza". Informacje o religii vodou zostały bardzo zgrabnie wplecione w historię, ciekawość nasyca również słowniczek umieszczony u końca książki.

 

"Tańcz, tańcz, Zarite, bo niewolnik, który tańczy, jest wolny ... dopóki tańczy" - to hasło umieszczone z tyłu okładki pięknie oddaje charakter głównej bohaterki. Jej spokój, ciche pogodzenie się z losem, a jednocześnie niema zawziętość, która sprawia, że osiąga cel - wolność, to coś, co tworzy postać z krwi i kości. Bohatera niepapierowego. A to chyba największy komplement dla autora.

 

Książkę polecam z czystym sumieniem. Dla mnie kolejne potwierdzenie faktu, że coś musi być dobrego w językach hiszpańskim i portugalskim, że literatura tworzona w tych językach ma w sobie coś niezwykłego, przyciągającego i magnetycznego. A co do pani Isabel Allende - to zdecydowanie nasze nieostatnie spotkanie.

Scathach

Po raz kolejny okazałam się być ignorantką. Myślałam, że literatura to kategoria, w której to doświadczenie mi nie grozi, jak się jednak okazuje moje przypuszczenia były błędne.

 

Dlaczego? Otóż do tej pory nie miałam pojęcia o istnieniu chilijskiej pisarki Isabel Alende, która – nie zawaham się użyć tego sformułowania – tworzy literaturę na najwyższym poziomie. Przez moje ręce przechodzi wiele książek, lepszych lub gorszych, jednak zawsze z ubolewaniem stwierdzam, że zdecydowanie zbyt mało czasu poświęcam lekturze powieści z najwyższej półki. Na szczęście tym razem, po raz kolejny dzięki uprzejmości Wydawnictwa, miałam okazję nadrobić swoje zaniedbanie i poświęcić kilka obfitujących w doznania godzin na zapoznanie się z pisarstwem Alende.

 

Tańcz, tańcz, Zarité,

bo niewolnik, który tańczy,
jest wolny... dopóki tańczy

 

Autorka, zabiera czytelnika w niezwykłą podróż. Podróż do osiemnastowiecznej koloni francuskiej Saint-Domingue [dzisiejsze Haiti], kiedy to na porządku dziennym stało niewolnictwo, a Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela dopiero miała wejść w życie. Wybuch Rewolucji Francuskiej dał szansę niewolnikom, który ujrzeli w niej możliwość wzniecenia buntu i walki w imię swojej przyszłej wolności i godności.

 

Bunt taki dotknął także Valmoraina i jego plantację trzciny cukrowej. Dzięki pomocy swojej niewolnicy i matki dziecka – Zarité oraz jej kochanka udaje mu się zbiec i uniknąć śmierci.

 

Ale od początku. Książka podzielona jest na dwie części- pierwsza z nich toczy się na Saint-Domingue, gdzie Zarité, zdrobniale nazywana Tété, jako mała dziewczynka trafia do niewoli, druga z kolei w Luizjanie.

 

Początkowa partia opisuje czasy, kiedy to bohaterka za dnia służy psychicznie chorej żonie plantatora, a pod osłoną nocy zaspokaja jego nigdy niegasnące potrzeby.

 

Druga, rozpoczyna się w momencie zamieszkania zbiegłych Valmoraina i Tété z dziećmi w Nowym Orleanie.

 

Podmorska wyspa to nie tylko historia niewolnictwa przeniesiona na karty powieści. To nie tylko historia represji jakim poddawane były osoby o ciemnym kolorze skóry. To także, a może należałoby powiedzieć: przede wszystkim historia kobiety doświadczonej przez niesprawiedliwość, bezwzględność, surowość i cierpienie. Tété jednak nawet pośród ciężkich doświadczeń jakimi obdarowało ją życie potrafi znaleźć szczęście i spełnienie, a także zdobyć wolność.

 

Autorka kreśli bogaty portret psychologiczny bohaterki, który świetnie uzupełniony jest dzięki prowadzeniu podwójnej narracji: narrator wszechwiedzący opisuje wydarzenia, które przeplecione są fragmentami wyjętymi z umysłu Zarité.

 

Podmorska wyspa przesycona jest pamiętającymi odległe czasy wierzeniami. Występuje w niej wiele określeń pochodzących z języków plemiennych, które dokładnie zrozumiemy dzięki rzetelnemu słowniczkowi zamieszczonemu z tyłu książki.

 

Klimat powieści jest niezwykły i niezapomniany. Dzięki niemu nauka historii już nigdy nie wyda się taka straszna. Bowiem historia to jedna z cech, które tę pozycję wyróżniają – jest przedstawiona szczerze, nieraz brutalnie, jednak zachęcająco na tyle, że czuję potrzebę dalszego sięgania po książki traktujące o niewolnictwie i sytuacji na ziemiach francuskich osiemnastego wieku. Powieść wymagająca, jednak warta każdej poświęconej jej minuty.

 

Do tego okładka! Przepiękna, przyciągająca wzrok. Zanim przeczytałam opis, czułam, że w książce posiadającej taką obwolutę znajdę niesamowite wnętrze i głębię. Nie pomyliłam się. Do Alende będę wracać. Wam, nie znającym jeszcze pisarki, gorąco polecam nawiązanie z nią i jej książkami bliższej zażyłości.

 

Słowa miłości są nieme. Bardziej przejrzyste niż woda.

Kasiek

To moje pierwsze zetknięcie z autorką, ale na pewno nie ostatnie. Zapewne wiele z Was zna twórczość Isabel Allende i wszystkie moje zachwyty będą rzeczą oczywistą. A chciałabym powiedzieć, że od kiedy zobaczyłam książkę w jakiś sposób do mnie przemówiła, okładka, grubość, tytuł, wszystko kusiło i zapowiadało niezapomniane chwile.

 

Autorka opowiada historię z różnych perspektyw, jednak wszystko krąży wokół postaci niewolnicy Zarite, która jako mała dziewczynka trafia na plantację trzciny cukrowej. Jak zwykłam podkreślać nie chcę zdradzać szczegółów akcji, która jest dynamiczna i potrafi poruszyć. Jest to książka o życiu niewolników na Karaibach, ale nie tylko, chociaż bezsprzecznie możemy poczytać o pewnych aspektach o których nie dowiemy się chociażby z „Przeminęło z wiatrem".

 

Dzięki tej książce można sobie uświadomić jak wielki postęp dokonał się w równouprawnieniu, jeszcze wciąż jest dużo do zmienienia, ale i tak!

 

Nie myślcie, że to książka wyłącznie o abolicjonizmie... absolutnie nie! To książka o miłości, przywiązaniu. Pięknym uczuciu, które rodzi się tam gdzie, wydawać by się mogło, brak już nawet wiary i nadziei.

 

„Podmorska wyspa" zawiera fragmenty pisane w pierwszej osobie, przez Zarite, z perspektywy czasu. Pokazuje siłę kobiety, której nie oszczędzono niczego, a mimo wszystko miała w sobie siłę by wciąż żyć, kochać.

 

Czytając książkę przeżywałam cały nawal uczuć, radość, gniew, wzruszenie, smutek, to wielowymiarowa książka. Opowieść o przełomie wieków i narodzinach nowej filozofii nowego sposobu postrzegania świata.

 

Absolutnie polecam!!

Isabelle

Allende zachwyciła mnie już wcześniej swoim "Domem duchów", dlatego z wielkim entuzjazmem przyjęłam pojawienie się w zapowiedziach "Podmorskiej wyspy". Urzekła mnie od pierwszego momentu okładka, przedstawiająca przepiękną Mulatkę, której to twarz, towarzyszyła mi przez całą lekturę w wyobraźni. Sama treść książki przeszła moje najśmielsze oczekiwania, zachwyciła bardziej, niż poprzednia pozycja autorki i przeniknęła na wskroś.

 

Zarite urodziła się jako niewolnica, która cudem uniknęła śmierci z rąk własnej matki. Jej ojcem najprawdopodobniej był marynarz, który podczas podróży statkiem zgwałcił jej zniewoloną rodzicielkę. Jako malutka dziewczynka trafiła do domu Madame Delphine, skąd po ośmiu latach zostaje wykupiona przez Violette Boiser, byłą kochankę Toulouse Valmoraina. Tete, bo tak Zarite jest przez wszystkich nazywana, po przeszkoleniu trafia do domu Valmoraina, aby służyć jego żonie Eugenie. Niewolnica jednak ponad wszystko pragnie wolności. Niestety, zanim jej doczeka, skazana jest na wieloletnie cierpienie i upokorzenia ze strony swojego pana. Zostaje odarta z godności, a w wieku jedenastu lat pierwszy raz zgwałcona przez swojego właściciela. Pan odbiera jej pierworodnego syna, który jest również jego dzieckiem i zmusza do całkowitej uległości. Jednak Zarite nie jest głupia i kiedy przychodzi odpowiedni moment, wykorzystuje go...

 

Historia Mulatki urzekła mnie nie mal od pierwszej strony. To jedna z niewielu książek, której nie jestem w stanie nic zarzucić. Pochłania się jednym tchem, a czytelnik nie ma chwili na wytchnienie, ponieważ nie sposób się oderwać. Książka hipnotyzuje i porywa... Autorka sprawnie połączyła historię Zarite z historią niewolnictwa. Allende pokazała nam myślenie białych, którzy Murzynów porównywali do zwierząt. Valmorain, który uważał się dobrego właściciela, był niewdzięcznym i tchórzliwym człowiekiem, który nie potrafił w żaden sposób przyjąć do wiadomości, że kolorowa kobieta uratowała mu życie.

 

Kiedy odebrał Zarite dziecko, stwierdził, że jak suka zapomina o małych które jej się odbiera, tak i ona zapomni. Czytanie o takich rzeczach sprawiało mi wręcz ból, a najgorsze jest to, że nietolerancja wśród ludzi obecna jest do dziś. Może wygląda inaczej niż ponad 200 lat temu, ale chciwość, władza i obsesja rasowa niektórych jednostek budzą grozę i smutek.

 

Autorka wplotła w powieść historię koloni francuskiej, gdzie uprawiano na plantacjach cukier i kawę wykorzystując w nieludzki i karygodny sposób pracę niewolników. Po buntach jakie zaczęły mieć miejsce od 1790 roku, w 1806 powstała pierwsza czarna Republika Haiti. Pokazuje nam również obraz Nowego Orleanu oraz stosunki między białymi, Mulatami i murzynami. Jednak historia w jej wykonaniu nie męczy, stanowi jedynie tło, dla fascynującej opowieści o niewolnicy i jej drodze do wyzwolenia.

 

Jest to jedna z lepszych książek, jakie czytałam w ostatnim czasie, dlatego z całego serca polecam!

Magda

Isabel Allende- jedna z najpoczytniejszych chilijskich pisarek, której książki zostały przetłumaczone na wiele języków. Pracowała także jako tłumaczka, dziennikarka i nauczycielka. Jest autorką takich powieści jak między innymi Dom duchów, Miłość i cienie, czy Ewa Luna.

 

Jest rok 1770 i dwudziestoletni Toulouse Valmorain dociera na Saint- Domingue. Z powodu śmierci ojca jest zmuszony zająć się plantacją trzciny, która zapewnia mu nie tylko dochody, ale także pozycję społeczną. W niedługim czasie przekształca zrujnowane gospodarstwo z przymierającymi głodem niewolnikami w najlepiej prosperującą plantację na wyspie. Któregoś dnia wyjeżdża w interesach na Kubę, gdzie poznaje swoją przyszłą żonę- Eugenię. To właśnie dla niej Volmorain urządza dom, kupuje potrzebne sprzęty oraz dziewięcioletnią Zarité, nazywaną Tété- Mulatkę, która od tej pory ma pełnić rolę służącej jego małżonki.

 

Dziewczynka szybko musi przystosować się do życia na plantacji. Jest to brutalny świat, w którym niewolnicy nie mają żadnych praw. Na jej oczach umierają z wyczerpania i chorób. Ona sama też nie ma łatwego życia. Gwałcona i wykorzystywana przez Volmoraina w końcu rodzi mu pierwsze dziecko, które od razu zostaje jej odebrane. Pomimo ogromnej rozpaczy, jaką może zrozumieć tylko matka, która straciła dziecko, Zarité nadal pozostaje posłuszna swojemu panu. Codziennie znosi upokorzenia, marząc skrycie o wolności. Nawet nie podejrzewa, że marzenie to wkrótce się spełni, ale czy przyniesie jej prawdziwe szczęście? I jak potoczą się jej dalsze losy?

 

Najważniejszą kwestią w tej książce jest problem niewolnictwa. Allende zabiera nas do świata, w którym o losie człowieka decyduje kolor skóry. Niewolnicy są przede wszystkim tanią siłą roboczą, nie mają uczyć i godności, nie czują bólu ani smutku. Ich życie jest bezwartościowe. Ważne jest też według mnie ukazanie miejsca kobiety w ówczesnym społeczeństwie. Dzięki genialnie nakreślonym postaciom, możemy się dowiedzieć nie tylko jak wyglądało życie niewolnic, ale także kobiet z wyższej klasy społecznej.

 

Nie zdradzę więcej szczegółów, żeby nie odbierać nikomu przyjemności z lektury. Powiem tylko, że książkę, pomimo dużej objętości czyta się bardzo szybko. Już od pierwszych stron autorka wprowadza czytelnika w fascynujący świat, pełen tajemniczych wierzeń i rytuałów. Nawiązuje do nich sam tytuł. Podmorska wyspa oznacza bowiem mistyczne miejsce, gdzie mieszkają loa (duchy) i gdzie po śmierci trafia ludzka dusza. Wiele słów pozostawiono w oryginale, co tylko potęguje magiczny klimat powieści. Allende porusza trudny temat niewolnictwa, wzbogacając swoją historię w wiele pobocznych wątków, które sprawnie ze sobą splata. W bardzo plastyczny sposób opisuje realia życia na plantacji, sytuację niewolników, ale też bogatych właścicieli ziemskich. Postaci są barwne, bardzo realistyczne i ciekawie skonstruowane. W zasadzie każda z nich jest inna i każda zasługuje na uwagę. Dużym plusem jest też według mnie sposób narracji. Historię poznajemy bowiem z perspektywy wszechwiedzącego narratora oraz samej Zarité. Dzięki takiemu zabiegowi możemy zrozumieć powieść w sposób bardziej pełny. Na uwagę zasługuje również piękna i przyciągająca wzrok okładka.

 

Ja osobiście jestem zachwycona tą powieścią. Wprawdzie jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale już wiem, że nie ostatnie. A do lektury zachęcam każdego bez wyjątku, bo nawet najlepsza recenzja nie jest w stanie oddać genialności tej powieści.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial