Okładka wydania

Książę Mgły

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 4 votes
Akcja: 100% - 5 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 4 votes
Styl: 100% - 7 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 5 votes

Polecam:


Podziel się!

Książę Mgły | Autor: Carlos Ruiz Zafón

Wybierz opinię:

Varia

Max wraz z rodziną, szukając schronienia przed wojną, przeprowadza się do małego miasteczka leżącego nad brzegiem oceanu. Zamieszkują w starym domu należącym niegdyś do znanego w okolicy doktora. Posiadłość, mimo, iż jest zaniedbana, od razu przypada Max'owi do gustu. Niestety już pierwszego dnia pobytu w nowym miejscu sielankę zaczynają zakłócać dziwne zdarzenia. Roland, miejscowy chłopak, staje się nie tylko przewodnikiem Maxa po okolicy, ale i sprzymierzeńcem w walce z nieznanym.

 

„Książę mgły" jest debiutancką powieścią Carlosa Ruiza Zafona i trzeba przyznać, że sukces, jaki autor odniósł na przestrzeni ostatnich lat, należał mu się od samego początku. Już od pierwszych stron książki wnikamy w urzekającą atmosferę i klimat, tak charakterystyczne dla tego twórcy. Nawiązujemy nowe przyjaźnie, poznajemy malownicze miasteczko, starego latarnika, stawiamy czołowo dziwnym stworom i rozwiązujemy niebezpieczne zagadki.

 

Choć książka wyraźnie jest pisana z myślą o młodym czytelniku, to ci starsi również nie powinni czuć się zawiedzeni. Będą mieli oni, bowiem szczególną okazję, przenieść się do tajemniczego świata baśni, gdzie dobro musi na nowo stoczyć niebezpieczną walkę ze złem, a sekrety sprzed wielu lat w końcu ujrzą światło dzienne.

 

Jest to pozycja idealna do czytania w ponure i mgliste zimowe wieczory. Opatuleni ciepłym kocem z kubkiem aromatycznej herbaty w dłoni, poczujemy dzięki niej dreszcz emocji. Nigdy przecież nie możemy być pewni, co takiego czai się na końcu naszego ogrodu, ani jaka to złowroga siła spogląda na nas niezauważona.

Viconia

„Książę Mgły" to druga książka Zafona jaką przeczytałam i byłam lekko w szoku, że po „Cieniu wiatru" dostałam takie cieniutkie maleństwo co to można przeczytać w jeden dzień. I przy tej książce śmiało mogę powiedzieć, że od pierwszej strony można było poczuć magię i nie sposób się od niej oderwać.

 

Max przeprowadza się z rodziną do małej rybackiej wioski. Nie jest z tego powodu zbyt zadowolony, ale co zrobić. Zamieszkują w domu lekarza, którego syn utopił się w morzu. Max źle się w tym domu czuje i już pierwszej nocy widzi przez okno dziwne posągi we mgle. Jego podejrzenia wzbudza też dziwny kot, którego przygarnęła siostra. Na początku mogłoby się wydawać, że to przez jego niechęć i negatywne nastawienie widzi dziwne rzeczy tam, gdzie ich nie ma, ale kiedy poznaje Rolanda i zaczyna odkrywać tajemnice miasteczka i swojego domu wszystko się zmienia.

 

Na pierwszy rzut oka to typowa powieść dla młodzieży: dziwne zjawiska, mroczne tajemnice i tylko jeden nastoletni chłopiec który musi nad tym wszystkim zapanować, uważając żeby przy tym nie zginąć. Do tego dość prosty język i styl. Ale im bardziej zagłębimy się w tę historię tym mniej wyda się typowa. Właściwie nie potrafię nawet powiedzieć dlaczego tak bardzo mi się ta książka spodobała, chyba po prostu ma w sobie 'to coś', no i ciągle trzyma w napięciu ;) Już sama okładka nas przyciąga swoją magią i tajemniczością.

 

Jest to bardzo piękna historia o młodzieńczych przyjaźniach i miłościach. Bo przecież nasi bohaterowie znają się tylko kilka dni a tak wiele dla siebie ryzykują.

 

Obserwujemy też silną więź jaka tworzy się między rodzeństwem Carverów, które wcześniej właściwie niewiele o sobie nawzajem wiedziało.

 

Warta uwagi jest tutaj na pewno postać samego Księcia Mgły. Oto jak w prosty sposób pokazać młodym ludziom, że nie opłaca się iść przez życie na skróty, za każde spełnione życzenie trzeba słono zapłacić a przeznaczenie dopadnie nas prędzej czy później.

 

Według mnie jest to książka nie tylko dla fanów Zafona, ale też dla każdego, kto czasami lubi przenieść się w świat magii i młodzieńczych przygód. Myślę, że spodoba się nawet tym, którzy nie polubili poprzednich książek autora.

 

Jak dla mnie jest dużo lepsza od „Cienia wiatru" i gdybym to od niej zaczęła czytać Zafona na pewno byłabym do niego dużo pozytywniej nastawiona!

 

Polecam gorąco!

Kinga

Gdy od listopada na Waszych blogach regularnie pojawiały się recenzje niniejszej książki, bezustannie grzeszyłam - z zazdrości. Zazdrościłam Wam najpierw posiadania, a później, gdy zakupiłam własny egzemplarz - możliwości przeczytania.
Wstyd się przyznać ale będąc nastolatką wszystko wydawało mi się lepsze od książek. Wiele mnie ominęło i choć po latach ze skruchą i spuszczoną głową ponownie rozkochałam się w czytaniu, wszystkich zaległości nie jestem w stanie nadrobić. Najbardziej straciła na tym literatura młodzieżowa.

 

Stąd moje obawy. Bałam się, że lektura dla młodzieży mnie nie zachwyci i nie porwie. Pozostając pod urokiem „Cienia wiatru", „Gry anioła" i „Mariny" nie chciałam sprawić sobie zawodu. Postanowiłam książki nie kupować co najwyżej wypożyczyć egzemplarz biblioteczny. Na szczęście nieuzasadniony zamysł złamała promocja w Matrasie. Z uśmiechem na twarzy i książką pod pachą wróciłam do domu i... „Książę Mgły" stał się obiektem zainteresowania mojej nastoletniej siostrzenicy, która pałała niechęcią do książek tak, że żadne błagania, prośby i groźby nie były w stanie tego zmienić. Zaciekawiona zabrała mą ledwo upolowaną zdobycz do swego domu. Koleje losów Księcia były różne. Błąkał się przez dwa miesiące, z ręki do ręki zmieniał adres i czytelnika. ... Ale wrócił.

 

Miłe rozczarowanie. Pochłonęłam książkę w jeden wieczór. Zupełnie straciłam rachubę czasu. Jak w letargu wertowałam kolejne strony by złapać oddech dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania z ostatniej strony.

 

Czy aby na pewno jest to książka skierowana dla młodzieży? Zresztą sam empik zaklasyfikował ją do „sensacji";). Może nie z sensacją ale z kawałkiem dobrej powieści z pewnością miałam do czynienia.

 

Rok 1943. Carverowie pragnąc uciec od zgiełku miasta i widma wojny przeprowadzają się na wybrzeże do małej rybackiej osady nad Atlantykiem. Dzieciom – Alicji, Maxowi i Irinie najtrudniej przystosować się do zmian i nowych warunków. Ich nowy dom – na pierwszy rzut oka zwyczajny i przytulny, w rzeczywistości skrywa mroczną tajemnicę.

 

Nowo poznany przyjaciel Roland pomaga nastolatkom oswoić się z nieznanym miejscem. Oprowadzając rodzeństwo po miasteczku wskazuje miejsce zatopionego wraku statku, który w czasie sztormu rozbił się o podwodne skały. Z całej załogi uratował się jedynie dziadek Rolanda – latarnik Victor Kray. Max zaintrygowany tragiczną historią „Orfeusza" chce usłyszeć całą opowieść od latarnika. Kray wspominając historię, odkrywa przed chłopcem legendę o Księciu Mgły, okrutnym i bezwzględnym czarnoksiężniku, który w zamian za spełnione życzenie żądał całkowitego posłuszeństwa. Biada tym, którzy odważyli się go oszukać. Legenda jakich wiele. Z małą różnicą – ta ożywa i z niezwykłym okrucieństwem mści się za złamaną obietnicę...

 

Lekka i przyjemna książka? No nie wiem... Moja Arachnofobia zaciskała supeł w żołądku, klown miał twarz z IT Stephena Kinga, Orfeusz był wrakiem ze Statku Widmo... A kot? Kot nie wiem skąd ale to w niczym to nie przeszkadzało, i tak się go bałam...

 

Polecam!

Klara203

''Wiele lat musiało upłynąć, by Max zapomniał wreszcie owo lato, kiedy odkrył, właściwie przypadkiem, istnienie magii."

 

Carlos Ruiz Zafón ( ur. 1964 w Barcelonie) zyskał światowy rozgłos dzięki bestsellerom ,,Cień wiatru" i ,,Gra anioła", wydanym w Polsce nakładem wydawnictwa MUZA SA. Opublikowana w 1993 roku, wyróżniona Nagrodą Edebe, powieść ,,Książę Mgły" jest pierwszą książką w dorobku pisarza.

 

,,Książę Mgły" ciągle odkładałam na później, ale gdy w końcu znalazłam czas, wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać. Nie wiem czemu, ale zaczęłam się bać po wypadku Iriny, jednej z córek Carverów. Na szczęście przeczytałam ją do końca i jestem z tego powodu bardzo dumna, ponieważ się opłacało.

 

Książka Carlosa Ruiza Zafóna opowiada o trzech przyjaciołach, którzy poznali się pewnego lata. To właśnie ta trójka: Max, Alicja i Roland będą musieli walczyć z Kainem, który jest Księciem Mgły. Wielka więź ich połączyła pomimo różnego wieku. Nawet między Rolandem a Alicją zaczyna iskrzyć.

 

Kiedy wojna panuje Maximilian Carver przeprowadza się wraz z rodziną do małej osady rybackiej na wybrzeżu Atlantyku. Zamieszkuje w domu należącym niegdyś do rodziny Fleischmannów, których dziewięcioletni syn Jacob utonął w morzu. Myśleli, że to normalne miejsce, ale okazuje się być magiczny. Max poznaje przyjaciela Rolanda, z którym nurkuje by zobaczyć zatopionego ,,Orfeusza". Chłopak opowiada Alicji i Maxowi historię jego dziadka. Niestety czym dużej mieszkają w tym domu tym bardziej dzieją się różne rzeczy i ten niebezpieczny ogród z posągami koło domu. Ojciec znajduje stare filmy, ale okazują się ona być zwykłymi anonimowymi filmami ogrodu z posągami. Uwagę wielką przyciąga Maxa i Alicji posąg klauna, którego widzieli, ale inaczej był ułożony. Pewnego razu mała Irina spada ze schodów, ponieważ widzi dziwną postać w jej szafie. Trójka przyjaciół postanawia odkryć prawdę i idą do dziadka Rolanda, który opowiada im historię. Dochodzi do dwóch spotkań Maxa z Księciem Mgły, który raz mu się ukazuje w grobowcu Jacoba a raz zabiera jego przyjaciela do statku zanurzonego w wodzie. Na szczęście chłopiec zostaje uratowany przez trzynastolatka. Stary latarnik obawia się powrotu potwora i wybiera się na posiadłość Carverów i idzie do ogrodu, w którym posągi zniknęły. Max zostawił siostrę i przyjaciela w chatce a sam wybiera się do domu, gdzie spotyka latarnika Victora Kraya, który opowiada mu całą historię. W chatce dochodzi do porwania przez Kaina siostry Maxa. Chłopak rzuca się do wody w pościgu za klaunem, który zabiera nastolatkę do wynurzającego się ,,Orfeusza". Max dotarłszy do domu Rolanda, gdy widzi brak nastolatków, szybko rzuca się w wodę za przyjacielem. Kiedy chłopcy dostają się na statek, Max spotyka znów Księcia Mgły, który chce zawrzeć z nim pakt. Młodzieniec odmawia a ten wyrzuca go ze statku, ponieważ słyszy głos Rolanda, który okazuje się być Jacobem. Kiedy dochodzi do spotkania Jacoba z magiem, klaun próbuje zawszeć z nim traktat w zamian za uratowanie dziewczyny. Chłopak stoi przed trudnym wyborem, ponieważ ma mało czasu a statek coraz bardziej napełnia się wodą.

 

Uważam, że jest to super książka, dla osób szukających przygód. Książka jest ciekawa i bardzo interesująca. Rozdziały są krótkie co ułatwia pauzę w czasie czytania. Latarnik Victor Kray niesamowicie opisał całą histerią swojego spotkania z Księciem Mgły, która jest bardzo wciągająca.

 

W dzisiejszym świecie wiele osób by się zgodziło złożyć obietnicę magowi, która by wiele mogła ich kosztować. Przede wszystkim dzisiaj każdy chce spełnić swoje pragnienie, nie patrząc na straty ponoszone przez to.

Książkowo

Rok 1943. Nastoletni Max wraz ze swoją rodziną przeprowadza się do małego miasteczka, mniej zagrożonego wojną. Czy jednak jest to miasteczko tak sielskie i bezpieczne, jak sprawia wrażenie? Znaki od początku wskazują na to, że jednak nie – zegar dworcowy chodzi do tyłu, przybłąkuje się do nich dziwaczny kot, niedaleko domu znajduje się ogród pełen rzeźb, które na dodatek wydają się zmieniać pozycje. A to wszystko okraszone jest różnymi szeptami, przeczuciami, mgłą...

 

Max już pierwszego dnia poznaje Rolanda, przybranego wnuczka latarnika. Chłopcy błyskawicznie przypadają sobie do gustu, a kolejnego dnia dołącza do nich starsza siostra Maxa. Spędzają razem praktycznie całe dnie, nurkują, rozmawiają, poznają lokalne historie. Historie z których wyłania się powoli przerażający obraz Księcia Mgły, okrutnego i bezlitosnego, który potrafi spełniać marzenia, ale w zamian wymaga złożenia przez daną osobę obietnicy, która musi zostać dotrzymana. A są to obietnice straszliwe!

 

Młodsza siostra Maxa trafia do szpitala, po tajemniczym upadku ze schodów. Rodzice całe dnie i noce spędzają w szpitalu, a starsze rodzeństwo korzysta z wolności i próbuje rozwiązać tajemnicę Księcia Mgły. Pojawia się coraz więcej pytań – kim jest Roland? Kim jest latarnik? Jaki jest jego cel pobytu w tym miasteczku? Co grozi im wszystkim? Co się niedługo wydarzy i jak mogą zapobiec nieszczęściu? W ostatecznym starciu z siłami zła trójka ta walczy dzielnie, próbuje się wzajemnie wspierać i ocalić, czy jednak im się to uda?

 

„Książę mgły" to pierwsza ksiażka Zafona, którą miałam okazję przeczytać. Tak, tak, dobrze czytacie, pierwsza. I dlatego mogłam podejść do debiutu autora bez żadnych oczekiwań i wizji cudowności na mnie czekających. Czekała na mnie miła niespodzianka. Czuć, że jest to debiut i to kierowany do młodzieży. Jednak książka ta zagwarantowała mi miłą podróż aż 3 autobusami i wciągnęła tak, że nie odczułam trudów podróży. Bardzo podoba mi się wyobraźnia autora, nie mnie sądzić, czy wtórna i bazująca na dziełach innych, czy nie. Mnie się podobało. Do gustu przypadł mi także Max, bardzo fajny z niego młody człowiek, pozostała dwójka jest w porównaniu do niego o wiele mniej dopracowana.

 

Wydawnictwu należy sie plus za bardzo ładne wydanie – dobrana do treści i solidna twarda okładka, fajny papier, przyjemna czcionka.

 

Polecam wszystkim, którzy lubią delikatny nastrój grozy, lekko magiczne opowieści, odwieczną walkę dobra ze złem. Książka interesująca szczególnie dla młodego czytelnika, ale nie tylko.

Agniecha

W ostatnich latach powieści pewnego pisarza o hiszpańskim nazwisku nie schodzą z list bestsellerów na całym świecie. Carlos Ruiz Zafon z zawodu dziennikarz, stworzył i nadal tworzy wspaniałe powieści, które klasyfikowane są jako pozycje dla najmłodszych. Pomimo tego, że największy sukces zyskał dzięki powieści o tytule „Cień wiatru", to właśnie od „Księcia Mgły" rozpoczęła jego przygoda z książkami, a miało to miejsce w 1993 roku. Pomimo tego, że bardzo dużo czasu minęło od owej premiery w Polsce powieść ukazała się dopiero w 2010 roku za sprawą Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego MUZA S.A.

 

Rodzina Carverów przenosi się do domu przy plaży w jednym z nadmorskich miasteczek. Po pewnym czasie w domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a Maxie – synu Państwa Carverów, największą grozę wzbudzają posągi znajdujące się na tyłach posesji. Rodzina zdaje sobie sprawę ze straszliwej historii, która rozegrała się w życiu poprzedniej rodziny mieszkającej w tym domu. Wkrótce Max poznaje młodego chłopaka o imieniu Roland, który pomieszkuje w małym domu na plaży, a jego dziadek zamieszkuje latarnię morską. To właśnie on opowiada chłopcu i jego siostrze- Alicji, przerażającą historię dotyczącą tego co wydarzyło się przed 25 laty, a w którą to historię zaangażowana była magia pod postacią Księcia Mgły, a także statek widmo o nazwie „Orfeusz". Wszyscy są pewni, że po 25 latach od zatonięcia okrętu zło ma zamiar powrócić do miasteczka, aby odebrać niespłacony dług.

 

„Książę Mgły" to powieść całkowicie niepozorna. Rozpoczyna się dość niewinnie, gdyż czytelnik jest świadkiem przeprowadzki rodziny Maximilliana Carvera, z zawodu zegarmistrza, do nadmorskiej mieściny. Zamieszkują opuszczony dom, całkowicie nieświadomi jego przerażającej przeszłości. Na tym etapie jedyne czego czytelnik może się spodziewać to jedynie problemy towarzyszące takim zmianom. Zmiana przyjaciół, zmiana pracy, całkowita zmiana otoczenia. To przysparza wielu problemów, w szczególności najmłodszym, którzy nie potrafią dostosować się do nowego miejsca. Niektórzy robią to aż nazbyt chętnie, czego przykładem jest kilkunastoletni Max. Wkrótce jednak dochodzi do tragedii w wyniku, której jego najmłodsza siostra- Irina, w wyniku upadku ze schodów zapada w śpiączkę. Od tamtej pory wydarzenia toczą się w zawrotnym tempie. Atmosfera się zagęszcza, o co Zafon bardzo dobrze zadbał. Nie wyjawia tajemnicy domu do końca. Bawi się czytelnikiem, gdyż ten do końca nie wie o co dokładnie chodzi z tym domem, z posągami, no i z poprzednimi mieszkańcami. Wywołuje to dreszczyk emocji, więc kiedy dochodzi do wyjawienia części tajemnicy, czytelnik z pełnym skupieniem zagłębia się w dalszą część lektury. Z początku zwykłe czytadło zamienia się w mrożącą krew w żyłach historię, którą trudno jest przetrawić. Wprowadzone zostają elementy zaskoczenia, a także przerażenia. Cała historia jest tak niezwykła, że czytelnik z zafascynowaniem czeka na dalsze jej rozwinięcie. A to co następuje później... jest jeszcze lepsze od wprowadzenia.

 

Carlos Ruiz Zafon jest autorem, który w sposób niezwykły przedstawia czytelnikowi określoną koncepcję. W „Księciu Mgły" wprowadza do powieści narratora w trzeciej osobie, który nie tylko bacznie obserwuje wydarzenia rozgrywające się w miasteczku, ale także jest wszechwiedzący. Ponadto nie siedzi tylko przy jednej osobie opisując wszystko, to jak ona je postrzega, ale skacze po różnych bohaterach. Raz towarzyszymy Maxowi, innym razem staruszkowi z latarni, a jeszcze innym stajemy tuż obok doktora Kaina, Księcia Mgły. Nie każdemu udaje się taki sposób przedstawiania fabuły, ale Zafonowi wychodzi to znakomicie, ponieważ potrafi idealnie wykreować nie tylko młodego chłopca, czy też dziewczynę, ale także wcielić się w postać staruszka, czy złowrogiego maga. Kolejnym atutem powieści są zdecydowanie bardzo rozbudowane opisy. Dzięki nim czytelnik bez trudu może wyobrazić sobie przestrzeń za nowym domem Carverów, czy też wiekowego „Orfeusza" i straszliwego klowna, który niejednokrotnie wzbudza przerażenie. Opisy fascynują, ale też wywołują u czytelnika uczucie grozy.

 

W Polsce powieść ukazała się nakładem Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego MUZA S.A., które wydało także poprzednie powieści Carlosa Ruiza Zafona, takie jak „Cień wiatru", „Gra anioła", czy „Marina". Nic więc dziwnego, że i tą publikacją zainteresowało się wydawnictwo. Za każdym razem powieści Zafona przyciągają wzrok potencjalnego czytelnika. „Książę Mgły" kusi zielenią, która oznaczać ma kolor nadziei. Na okładce zobaczymy starą latarnię otoczoną mgłą, a tuż obok statek widmo. Wygląda to bardzo spektakularnie i robi spore wrażenie. Od razu nakreśla nam o czym może być książka. Gdy otworzymy powieść każdy kolejny rozdział odznaczony jest latarnią, co daje bardzo fajny efekt. Poza tym napisana została całkiem znośną czcionką, a przez to, że powieść ma zaledwie 200 stron bardzo szybko się ją czyta.

 

Każdy powie, że „Książę Mgły" to powieść prawdziwie magiczna. Jednakże, mnie osobiście trudno jest pojąć dlaczego książki Carlosa Ruiza Zafona są klasyfikowane dla literatury młodzieżowej, bo przecież pierwsze jego dzieło wydaje się być skierowane do wielu odbiorców, co było z góry zamierzone przez autora. Pomimo tego, że jest to historia przede wszystkim rodzinna, to jednak nie brakuje jej mrocznego klimatu. Koncepcja jest dość przerażająca, a napięcie rośnie wraz z rozwojem wydarzeń w powieści. Nie tylko budzi skrajną fascynację, ale też zmusza do pewnych przemyśleń. Czytelnik bez problemu może utożsamiać się z bohaterami, gdyż wydarzenia rozgrywane w powieści nie muszą mieć jedynie magicznego wymiaru, ale można odbierać je także metaforycznie.

Dosiak

Twórczość Carlosa Ruiza Zafona podbiła moje serce od pierwszej strony Cienia wiatru. Jeszcze przed poznaniem zakończenia nie miałam wątpliwości, że ta niezwykła książka stanie się jedną z moich ulubionych. Kolejna powieść - Gra Anioła utwierdziła mnie w przekonaniu, że Zafon włada prawdziwym talentem pisarskim i darem w kreowaniu niby zwyczajnej rzeczywistości, która jednak posiada magiczny pierwiastek i subtelne echo metafizycznych zdarzeń, wymykających się rozumowemu poznaniu. Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść Zafona, skierowaną do starszych odbiorców, ale chętnie poznaje także jego wczesną twórczość poświęconą młodzieży. Jedną z takich książek jest debiutancki Książę mgły, który w Polsce został wydany dopiero w zeszłym roku.

 

Akcja powieści osadzona jest w roku 1943. Państwo Carverowie postanawiają zadbać o bezpieczeństwo swoich dzieci i zarządzają przeprowadzkę do niewielkiej rybackiej osady, która powinna stanowić przyjemny azyl w ogarniętym wojną świecie. Niestety sielankowa okolica skrywa wiele sekretów i niewyjaśnionych zjawisk. Trzynastoletni Max nie może pozbyć się wrażenia, że nowy dom zamieszkany jest przez złowrogie siły, które kumulują się w przedziwnym, zapuszczonym ogrodzie. Chłopiec odkrywa, że na terenie domostwa znajdują się także osobliwe posągi cyrkowców ustawione w kształt sześcioramiennej gwiazdy wpisanej w okrąg. Bohater wraz ze starszą siostrą Alicją oraz poznanym w miasteczku siedemnastoletnim Rolandem szybko przekona się, że opowieści o magii i potwornych czarownikach nie są tylko miejscowymi legendami.

 

Już w debiutanckiej powieści wyraźnie zarysowują się cechy stylu autora, które sprawiły, że późniejsze książki zrobiły na mnie tak duże wrażenie. Niesamowity klimat, wprowadzający czytelnika w świat z pogranicza baśniowości i realności oraz upodobanie do opisywania złowrogich, opuszczonych budynków to składowe stylu Zafona. Oprócz tego pojawia się także tajemnicza postać, o przedziwnych talentach i mocach, która może spełniać każde życzenie, ale za taką przysługę oczekuje sowitej zapłaty. Nie może zabraknąć również tajemnicy z przeszłości, w tym przypadku dotyczy ona dawnych właścicieli domu Carverów, którzy opuścili go pogrążeni w smutku i depresji. Bardzo przypadło mi do gustu zakończenie Księcia mgły, będące ukoronowaniem wcześniejszych zdarzeń. Od początku autor buduje napięcie, które świetnie podtrzymuje aż do finału. Zakończenie nie rozczarowuje, co więcej pewien fakt, ujawniony dopiero na ostatnich stronach bardzo mnie zaskoczył i sprawił, że wszystko ułożyło się w logiczną całość.

 

Stworzeni przez Zafona bohaterowie to typowe postaci z powieści dla młodzieży – szlachetni, odważni, inteligentni i zdani tylko na siebie, gdy nadejdzie decydujące starcie ze złem. Mimo tej schematyczności bardzo ich polubiłam, i z przyjemnością śledziłam poczynania rodzeństwa Carverów.

 

Max zaprzyjaźnia się z Rolandem niemal od pierwszego spotkania. To dzięki starszemu towarzyszowi i jego dziadkowi poznaje sekrety osady, łączące się w przedziwny sposób z wydarzeniami, mającymi miejsce w nowym domu chłopca. Natomiast Alicję i Rolanda połączy uczucie, rozwijające się wśród wielu niebezpiecznych przygód.

 

Niestety oprócz tylu plusów książka ma też poważne uchybienie, jakim jest uproszczenie fabuły. Autor wszystkie wydarzenia zmieścił na niespełna 200 stronach i niektóre wątki potraktował bardzo pobieżnie. Żałuję, że bardziej nie rozwinął akcji, marnując w ten sposób interesujący pomysł. Nie mogę zdradzić jakie motywy dokładnie mam na myśli, ale zapewne każdy kto już powieść czytał, orientuje się w czym rzecz. Zabrakło także charakterystycznego, pięknego języka, którym Zafon posłużył się, pisząc kolejne książki. Mimo zgrabnych opisów i metafor brakuje jednak tej lekkości i barwności z jaką autor kreuje zdarzenia w najsłynniejszych powieściach. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że Książę mgły to debiut, w którym dopiero kształtuje się warsztat pisarski autora, niemniej odczułam lekki niedosyt.

 

Książka jest warta uwagi i, mimo że wymieniłam kilka negatywnych spostrzeżeń to czytałam ją z przyjemnością i zainteresowaniem. Księcia mgły polecam zarówno miłośnikom twórczości Zafona, jak i tym, którzy jeszcze nie mieli okazji czytać powieści tego autora.

Caroline Ratliff

Już od jakiegoś czasu byłam strasznie ciekawa debiutem powieściowym wielkiego, hiszpańskiego pisarza. Jak już wspomniałam jakiś czas temu Carlos Ruiz Zafon zdobył moje serce wydaną w zeszłym roku "Mariną", a zważywszy na to, że "Cień wiatru" i "Gra anioła" czekają już na swoją kolej na półce, to nie mogłam dopuścić do tego, by nie zapoznać się z dziełem wydanym chwilę temu przez Wydawnictwo Muza.

 

We wstępie do lektury autor ma nadzieję, że książka mimo, iż została zakwalifikowana do powieści młodzieżowej, to równie ciepło zostanie przyjęta w gronie starszych czytelników. Carlos Ruiz Zafon podobnie, jak wielu pisarzy przed nim i zapewne po nim chciał w swoim dziele przedstawić nam uniwersalne przesłanie, które sprawi wielu osobom wiele podczas czytania niesamowitą frajdę.

 

"Książe Mgły" opowiada nam losy trójki przyjaciół - Maxa, Alicji i Rolanda, którzy spotykają się niedługo po tym, jak dwójka z nich wraz z rodzicami i młodszą siostrą przeprowadzają się w roku 1943 do małej osady rybackiej na wybrzeżu Atlantyku. Już od pierwszego dnia wokół nich zaczynają się dziać mrożące krew w żyłach rzeczy. Wszystkie te zdarzenia dają do myślenia najmłodszemu z nich - Maxowi Craverowi - już od samego początku kiedy to w nocy chłopiec odwiedza tajemniczy ogród pełen posągów artystów cyrkowych. Ciekawość nastolatka wzmaga się podczas zorganizowanego przez ojca seansu filmowego, podczas którego pan Carver puszcza swojej rodzinie film przedstawiający amatorskie nagranie widzianego wcześniej przez trzynastolatka ogrodu... Podczas oglądania projekcji Max zauważa, iż owe rzeźby stoją w zupełnie innych pozycjach niż to zapamiętał w rzeczywistości...

 

Moim zdaniem napisana przez Carlosa Ruiza Zafona książka spełniła swoją rolę niemalże w całości. Jest ona bowiem naprawdę przyjemną, łatwą w odbiorze i zarazem wartościową lekturą. Czytając ją możemy się przekonać ile tak naprawdę warta jest ludzka przyjaźń. Roland znał rodzeństwo Carverów raptem kilka dni, a mimo to był w stanie zrobić dla nich niemalże wszystko. Czuł między nimi wyjątkową więź, która byłaby w stanie przetrwać nawet najgorsze próby.

 

Kolejnym poruszonym w tekście problemem jest kwestia - złego do szpiku kości - Księcia Mgły, który spełniał życzenia potrzebujących jego pomocy osób i tym samym umiejętnie wciągał je do grona swoich dłużników. Czytanie o tego typu zdarzeniach było dla mnie o tyle ważne, iż autor stara się uświadamiać swoich czytelników - poprzez niezwykle dopracowany pomysł -o istnieniu niezwykle niebezpiecznych sekt, które od zawsze były, są i być będą...

 

W całości ważne jest również to, że "Książę Mgły" nie jest historią pełną sielanki. Omawiana pozycja literacka pełna jest tajemniczości, niepewności, a także bezwzględności. Nie nie jest takie, jak to się wydaje w rzeczywistości. Bohaterowie muszą się w nie zmierzyć z prawdziwymi i niebezpiecznymi przeciwnościami losu.

 

Lekturę polecam każdemu bez względu na wiek - nawet tym, którym nie przypadły do gustu poprzednie pozycję tego autora. Naprawdę warto! Osobiście czekam z niecierpliwością na kolejne książki tego autora, która mają ukazać się w Wydawnictwie Muza w przyszłym roku i mam nadzieję, że wspomniany na samym początku "Cień wiatru" i "Gra anioła" doczekają się wreszcie swojej kolejki.

Grafogirl

Po bardzo dobrym wrażeniu, które wywarła na mnie "Marina", zakupiłam "Księcia Mgły" – debiutancką powieść autorstwa Carlosa Ruiza Zafona – sławnego hiszpańskiego powieściopisarza, autora takich książek jak "Cień wiatru", "Gra anioła" czy "Pałac północy". "Książę Mgły" został napisana w 1993 roku i był tkestem debiutanckim. Po kilku latach walki o prawa autorskie, ponownie ją wznowiono.

 

Akcja toczy się w roku 1943. Rodzina Carverów przeprowadzają się do osady rybackej u wybrzeży Atlantyku. Rodzice chcą chronić swoje dzieci – Maxa, Irinę oraz Alicję – przed wojną, więc wybierają miejsce przytulne, ale położone na odludziu. Mieszkają w budynku z ponurą przeszłością. Niegdyś w domku żyła rodzina Fleishmanów, których synek Jacob pewnego dnia utonął w morzu.

 

Maxowi od początku miasteczko wydaje się dziwne... Zegar, którego wskazówki poruszają się w inną stronę niż powinny, wyjątkowe posągi cyrkowców w ogródku, które zmieniają położenie, czarny kot – przybłęda. Wiele rzeczy zaprzecza rzeczywistości. Dzieci zaprzyjaźniają się z Roladnem – wnukiem miejscowego latarnika. Dziadek chłopaka przedstawia rodzeństwu historię o złym i wyjątkowo potężnym czarowniku – Księciu Mgły, który w zamian za spełnienie życzenia żąda okrutnej zapłaty. Wkrótce miejscowa legenda nabiera życia i miesza się z losami bohaterów, zsyłając na nich wiele niebezpieczeństw.

 

Pomysł na fabułę w pewnym sensie jest podobny do "Mariny". W obu powieściach pojawia się nowa znajomość, nieznana, mroczna przeszłość przyjaciela, a także moc niemożliwych, niebezpiecznych wydarzeń, które prowadzą do efektownej, zaskakującej końcówki. W obydwu książkach tłem dla akcji jest mroczna, smutna lub straszna historia, którą poznają bądź młodzi ludzie. Myślę, że te podobieństwa nie odbierają przyjemności czytania. Czytelnik nie jest w stanie przewidzieć rozwoju wydarzeń, a losy postaci wciągają od pierwszych stron, wywołując wiele emocji.

 

Bohaterowie ponownie zostali bardzo dobrze przedstawieni. Szczególnie do gustu przypadł mi Książę mgły – mimo tego, iż z pewnością należy do ludzi, a raczej istot złych do szpiku kości. Sprytny, cwany posiada wyjątkową magiczną moc i operuje bardzo silną magią. Potrafi spełnić życzenia ludzi.

 

„Ale błędem, poważnym błędem jest wiara w to, że można ziścić swoje marzenia, nie dając nic w zamian. Nie wydaje ci się? Powiedzmy, że nie byłoby to sprawiedliwe."

 

Żąda potem bardzo okrutnej zapłaty i nigdy nie zapomina o cydzych obietnicach. Książę Mgły to postać zdecydowanie zła – to przestępca, oszust i okrutnik. Jego charakter został bardzo wyraźnie nakreślony – trudno znaleźć choćby jedną dobą cechę, a te negatywne są aż nazbyt widoczne.

 

Max, Irina i Alicja to młode dzieci, które zostały wplątane w duże niebezpieczeństwo. Mimo wszystko zachowują zimną krew, a chłopak i starsza siostra zachowują się w miarę dojrzale jak na swój wiek. Nie trudno ich nie lubić – nie są puści, zarozumiali bądź aroganccy. To zwykłe rodzeństwo. Inne postacie – takie jak Roland oraz jego dziadek – również zostały ciekawie wykreowane i zasługują na uwagę.

 

"Książę Mgły" to kolejne dzięło Zafona pisane z myślą o ludziach młodych. Powieść zawiera w sobie nutkę młodzieńczej miłości – bez zbytniej słodyczy czy banalnych pomysłów – przyjaźń, strach, dużo akcji, obecność magii oraz walkę ze złem. Język nie straszy zbytnią prostotą, nie zawiera młodzieżowych wyrażeń czy przekleństw, co stanowi duży plus. Czyta się szybko i z dużą przyjemnością, a losy rodziny Carverów wciągają już od pierwszych stron.

 

"Księcia Mgły" polecam wszystkim fanom powieści Carlosa Ruiza Zafona, a szczególnie młodszym czytelnikom, chodź twierdzę, że starszym także może się spodobać.

Heyday

Jest to pierwsza książka Carlosa Ruiza Zafona, którą napisał w 1992 roku. Opowiada ona o pewnych wakacjach, które na długo zostaną w pamięci Maksa i Alicji. Książka mimo iż napisana ponad 9 lat temu ciągle zdobywa kolejnych fanów.

 

Bardzo długo szukałam tej książki, ponieważ jej opis bardzo mnie zainteresował. Przez dłuższy czas nie mogłam jej odszukać żadnej z bibliotek aż wreszcie znalazłam ją w księgarni. Powieść była oprawiona w niezwykłą, która dodała jej uroku i wprowadziła w nastrój opowieści o Księciu Mgły.

 

Książka opowiada o zwykłej rodzinie, która postanowiła przeprowadzić się do małego miasteczka nad morzem. Odkąd tam przyjechali Maksowi zdaje się, że coś się kryje w tej na pozór normalnym miejscu.

 

Max i Alicja niedługo po przyjeździe poznają Rolanda, chłopaka, który jest przyszywanym wnukiem latarnika. Victor Kray – bo tak się owy pan nazywa – opowiada im historię o Księciu Mgły, znanym również jako Kain. Podobno spełni on twoje najskrytsze, ale w zamian musisz mu oddać coś o wiele cenniejszego.

 

Powieść jest bardzo wciągająca i bardzo przyjemnie się ją czyta. Do końca książki tak naprawdę nie wiedziałam, jak się ona skończy. Dzięki jej tajemniczości historia na pozór zwyczajna staje się naprawdę niesamowita.Bardzo mi się w tej książce podobało to, że wątki główne były równie ważne co i główny. Oczywiście nie „przyćmiły" go. Wręcz przeciwnie. Dzięki nim w książce była odskocznia od tych zagmatwanych i tajemniczych spraw dotyczących Księcia Mgły.

 

Po przeczytaniu tej książki miałam wrażenie, że mgła, która spowijała ogród z rzeźbami w książce przeniosła się nagle do mojego ogródka. Kiedy skończyłam tę powieść, odniosłam wrażenie, że tak naprawdę Kain, ciągle mógłby żyć... Na pewno jeszcze na długo zostanie mi w pamięci dwa najważniejsze (moim zdaniem) zdania: „Złych wspomnień nie musisz brać ze sobą. I bez tego będą cię prześladować." Sądzę, że ten cytat mógłby być na okładce tej książki. Dzięki temu, na pewno o wiele więcej osób sięgnęłoby po tą książkę.

 

Książka naprawdę mi się spodobała. Została napisana w 1992 roku i bardzo się różni od dzisiejszych powieści fantasy. Jest całkiem inna i nie trzyma się utartego już schematu. Wszystkim, którzy lubią opowieści o magii i tajemniczych zjawiskach polecam tę książkę. Powinni ją przeczytać także ci, którzy autora tej książki – Carlosa Ruiza Zafóna – kojarzą jedynie z takich dzieł jak: „Cień wiatru" lub „Gra Anioła".

Isadora

"Księcia Mgły" miałam w planach od dłuższego czasu. Impulsem do przeczytania debiutanckiej powieści Zafona nie była jednak lektura zachwycającego "Cienia wiatru" - zbyt wiele lat minęło, by magia jej towarzysząca nie wywietrzała pozostawiając po sobie tylko mgliste wrażenie obcowania z czymś naprawdę wyjątkowym - ale całkiem niedawna, zaskakująco udana przygoda z jedną z tzw. młodzieżówek hiszpańskiego pisarza, "Pałacem Północy". O ile jednak "Pałacowi Północy" niekoniecznie przypięłabym łatkę powieści adresowanej głównie do młodego czytelnika, o tyle "Książę Mgły" raczej spełnia te kryteria i w zasadzie nie ma szansy wyjść poza grono przypisanych mu odbiorców.

 

Rok 1943. Rodzina Carverów podejmuje decyzję o przeprowadzce w miejsce bezpieczniejsze od dotychczasowego - do małej rybackiej mieściny położonej nad Atlantykiem, gdzie napięcie i groza związane z trwającą wojną nie są tak wyraźnie wyczuwalne. Max, Alicja i Irina wraz z rodzicami zamieszkują w nadmorskim domu należącym przed laty do małżeństwa Fleischmannów, którzy opuścili go wkrótce po tym, jak dotknęła ich straszna tragedia - utonął w oceanie ich jedyny syn, niespełna dziesięcioletni Jacob. Dzieci już od pierwszych dni czują się w nowym domu nieswojo i dziwnie: Max odkrywa w zapuszczonym, wiecznie spowitym mgłą ogrodzie przerażające posągi, a mała Irina doznaje poważnego urazu wystraszona tajemniczymi szeptami dobiegającymi z wnętrza szafy. Chłopiec zaprzyjaźnia się z nastoletnim Rolandem, przybranym wnukiem miejscowego latarnika, który opowiada mu historię miasteczka i zatopionego przed laty statku. Max i Alicja poznają też dziadka nowego przyjaciela, Victora Kraya, który jako jedyny przeżył morską katastrofę, lecz nie chce o tym mówić. Wkrótce okazuje się, że wie on także sporo o przeszłości dawnego domu Fleischmannów, a nawet koszmarnych posągach, zaś wspólnym mianownikiem tych trzech historii jest legenda o przerażającym Księciu Mgły - potężnym, okrutnym i bezlitosnym czarnoksiężniku, który gotów jest spełnić każdą prośbę lub życzenie, ale w zamian zmusza do bezwzględnego posłuszeństwa. Na oczach Maxa, Alicji i Rolanda dawna legenda zaczyna ożywać i zmieniać się w straszliwą rzeczywistość, której muszą stawić czoła.

 

Zarys fabuły, zaprezentowany zresztą na okładce, zapowiada historię z rodzaju tych, przy jakich lubię się rozerwać. "Książę Mgły", utrzymany w konwencji horroru, pyszni się wszelkimi elementami charakterystycznymi dla gatunku. Mamy tu stary dom położony na odludziu i naznaczony rodzinną tragedią, wrak statku zatopionego w niezwykłych okolicznościach, przerażające posągi, które zdają się ożywać, mgłę pojawiającą się w kluczowych momentach, no i przede wszystkim grupę bohaterów, którzy nie tylko próbują rozwikłać mroczną zagadkę, ale i mierzą się z pradawną, przerażającą istotą. Jak dla mnie brzmi kusząco, nawet jeśli motywy wydają się zbyt oklepane i sztampowe - w końcu to od wyobraźni i umiejętności autora zależy, w jaki sposób ich użyje. Jednak zaniepokoiło mnie już na wstępie co innego, mianowicie objętość książki; 220 stron wydania kieszonkowego to stanowczo zbyt mało, by zbudować odpowiedni nastrój i wykorzystać potencjalnie atrakcyjne motywy w sposób, który zaskoczy i usatysfakcjonuje czytelnika.

 

W miarę rozwoju fabuły moje obawy znalazły potwierdzenie, choć zaczęło się całkiem obiecująco i nastrojowo. Niewyjaśnione zdarzenia, tajemnice i niedopowiedzenia, niepokojące zapowiedzi czegoś nieokreślonego co prawda zagęszczają atmosferę, ale na krótko. Zanim czytelnik zdąży wczuć się w pieczołowicie budowany przez autora klimat i poczuć dreszczyk ekscytacji - napięcie opada, a główna w tym rola zbyt szybkiego rozwoju fabuły wymuszającego podanie rozwiązań, nim na dobre zdołają one zaintrygować. Ponadto Zafonowi niezbyt udało się mnie zaskoczyć - sztampowe użycie znanych motywów (szafa, w której coś się skrywa czy klown kojarzący się z potworem rodem z "To" Stephena Kinga) i nieskomplikowana, pełna uproszczeń fabuła pozwalająca domyślać się kierunku rozwoju akcji oraz przewidywalne jej zwroty nieco odebrały mi przyjemność z delektowania się lekturą, zniwelowały element zaskoczenia. Zwróciłam również uwagę na mocno uproszczone, niezbyt dopracowane sylwetki bohaterów, z którymi trudno się identyfikować lub chociaż wczuć w ich sytuację, co przełożyło się na emocjonalne zdystansowanie do lektury. Oczywiście, rozumiem, że "Książę Mgły" to literacki debiut Zafona i książka adresowana do młodzieży, niemniej jednak nie mogę odżałować, że historia w niej opowiedziana jest tak uproszczona, schematyczna i niedopracowana. Spodobało mi się natomiast słodko-gorzkie przesłanie podkreślające wagę przyjaźni, wartość odwagi i poświęcenia, a także subtelne piękno pierwszego miłosnego zauroczenia. Żeby nie było tak różowo, Zafon pokazuje, że walka z przeznaczeniem czy próby przechytrzenia losu skazane są bezcelowe, z góry na porażkę.

 

"Książę Mgły" pozostawił po sobie pewien niedosyt wynikający nie tyle z moich wysokich oczekiwań, ile obserwacji poczynionych w trakcie lektury. Zbyt wiele w powieści niedostatków: w budowaniu nastroju, kreowaniu sylwetek bohaterów, konstrukcji fabuły, by mogła mnie ona oczarować i wciągnąć bez reszty. Nie przeczę, że młodszemu czytelnikowi debiutancka książka Carlosa Ruiza Zafona może przypaść do gustu, a nawet zachwycić, mnie jednak nie uwiodła.

Ag.

Carlos Ruiz Zafón to hiszpański pisarz, który zasłynął cyklem „Cmentarz zapomnianych książek". Ma na swoim koncie również powieści dla młodzieży, w tym wydanego w 2010 roku „Księcia mgły", którego w formie audiobooka miałam przyjemność wysłuchać dzięki platformie Audeo.
Książka należy do cyklu „Trylogia mgły". Hiszpanie poznali ją już w 1993 roku. Opowiada o dziejach Maxa Carvera, który wraz z rodziną przeprowadza się do małego miasteczka, by uniknąć widma wojny. Tu jednak rodzina również nie jest całkowicie bezpieczna – Max zauważa, że w ogrodzie za ich domem poruszają się posągi, jego starzej siostrze, Alicji, śni się dziwny klown, a najmłodsza z rodzeństwa Irina ulega tajemniczemu wypadkowi. Max zaczyna podejrzewać, że dzieje się tu coś dziwnego. Chłopiec poznaje Rolanda, który oprowadza go po wiosce i opowiada jej historie. Roland mieszka z dziadkiem – starym latarnikiem, który zapoznaje dzieci z dziejami swojej młodości. Nie jest to jednak zwykła historia. Victor Kray zdradza trójce przyjaciół (Alicji, Maxowi i Rolandowi), że gdy był małym chłopcem nękał go niejaki Cain, mianujący się Księciem Mgły. Spełniał on życzenia zainteresowanych, wymagając czegoś w zamian. Max podejrzewa, że postać z opowieści latarnika odwiedziła miasteczko, nie wie jednak w jakim celu... Zdaje sobie jednak sprawę, że wizyta ta nie jest dobrą wróżbą, o czym niestety udaje mu się przekonać.
Powieść czyta Piotr Fronczewski. Jest on dobrym lektorem – często zmienia głos, tak że można odróżnić wypowiadające się postaci. Jego interpretacja jest przyjemna, zapada w pamięć i zachęca do dalszego słuchania.
Audiobook podzielony jest na 19 części. Są one różnej długości – niektóre z nich nie mają nawet 10 minut, inne trwają pół godziny, łącznie długość nagrania to ponad 5 godzin.. Każda z części przedstawia jeden rozdział książki. Po nagraniu następuje chwila przerwy, a następną część zapowiada numer rozdziału. Wszystko zrobione jest estetycznie i poprawnie. Samo nagranie nie ma ozdobników i udziwnień – to po prostu przeczytany dobrze tekst, bez muzycznych wstawek czy urozmaiceń dźwiękowych.
„Książę mgły" napisany jest prostym językiem, ma sporo dialogów. Opisów jest mało, co moim zdaniem można uznać za plus. Nie wiemy tak naprawdę nic o wyglądzie Maxa i jego najbliższych, znamy tylko ogólniki (nawet jego wiek jest podany gdzieś w środku powieści). Opowieść poznajemy z różnych perspektyw – narracja jest trzecio osobowa, najczęściej widzimy wszystko, co robi Max, ale są też fragmenty, w których sceny dotyczą innych osób. Wielki minus i niedopatrzenie to opowieść latarnika o jego młodości. Monolog zaczyna się i kończy w pierwszej osobie, jednak w trakcie narracja przechodzi w trzecio osobową. Chyba tylko to mogę zarzucić powieści.
Sama historia jest wciągająca. Początkowo miałam wrażenie, że autor nie potrafił się „rozkręcić" – pierwsze rozdziały dłużyły mi się i ciągnęły w nieskończoność. Jednak potem akcja toczyła się szybko, ciągle coś się działo. Szczerze powiedziawszy motyw fantastyczny nie przekonał mnie – był przekombinowany. Wielu kwestii nie zrozumiałam od razu, nie mniej opowieść była ciekawa.
Komu mogę polecić tego audiobooka? Tym, którzy chcą tak jak ja pierwszy raz zetknąć się z twórczością Zafóna. To dobry start. Polecam też tym, którzy znają go z innych publikacji. Opowieść jest interesująca, wciąga i na pewno nie można się przy niej nudzić. Zakończenie zaskakuje, to mogę zagwarantować.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial