Przynęta

Autor: Jose Carlos Somoza

Okładka wydania

Przynęta


Dodatkowe informacje

  • Autor: Jose Carlos Somoza
  • Tytuł Oryginału: El Cebo, The Bait
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Hiszpański
  • Przekład: Agnieszka Rurarz
  • Liczba Stron: 512
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7495-557-7
  • Wydawca: Muza
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6

    5/6

    4.5/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Dosiak

Z twórczością José Carlosa Somozy spotkałam się po raz pierwszy kilka lat temu, ale do dzisiaj pamiętam, że wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Miałam przyjemność zapoznać się z Jaskinią filozofów, którą uważam za jedną z lepszych książek jakie dotąd czytałam. Świetnie skonstruowana intryga, nieprzewidywalność zdarzeń oraz ciekawie nakreślone postaci sprawiły, że nadal tkwią we mnie emocje dostarczone przez to dzieło. Gdy na rynku pojawiła się najnowsza powieść Somozy nie wahałam się ani chwili przed sięgnięciem po nią, licząc na prawdziwą czytelniczą ucztę. Po części mój apetyt został zaspokojony, ale nie obyło się też bez przysłowiowej rysy na szkle, niepozwalającej mi na określenie Przynęty mianem arcydzieła.

  

W Madrycie wybucha panika wywołana doniesieniami o psychopacie, który porywa, a następnie morduje młode dziewczyny. Ofiarą szaleńca padają prostytutki, studentki, czy zagraniczne turystki. Na pierwszy rzut oka nic tych dziewczyn ze sobą nie łączy, policja nie wie na jakiej podstawie morderca dokonuje wyboru. Pomóc w odnalezieniu i unieszkodliwieniu szaleńca mają specjalnie wyszkolone agentki nazywane przynętami. Kontrowersyjne techniki psychologiczne opracowane w oparciu o dzieła Williama Szekspira to jedyna metoda, jaką posługują się przynęty. Jedną z agentek jest dwudziestopięcioletnia Diana Blanco Bermúdez, która wyjątkowo mocno angażuje się w polowanie na mordercę. Jej działania, w dużej mierze, podyktowane są względami prywatnymi, mającymi na całe śledztwo duży wpływ. Jednak odnalezienie szaleńca o pseudonimie Widz to tylko wierzchołek góry lodowej, bowiem Diana nie podejrzewa z jak trudną i złożoną sprawą ma do czynienia.

 

Akcja powieści rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Autor nie podaje konkretnej daty, ale wyczuwamy, że czasy, w których niemal każdy dysponuje skomplikowanymi komputerami i systemami ochronnymi nie do końca pasują do współczesności. Pojawia się także wzmianka o ataku jądrowym na Madryt, po którym policja właściwie straciła kontrolę nas terrorystami i innymi przestępcami, a rolę najnowocześniejszej broni przejęły przynęty. Kontekst przyszłości nie jest w tej powieści najważniejszy. Autor skupia się na innych wątkach, mimochodem wspominając o paru detalach, pozwalających czytelnikowi snuć przypuszczenia, że akcja książki wybiega nieco w przyszłość.
Początkowo bardzo trudno było mi zaangażować się w fabułę Przynęty. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron czułam się zdezorientowana, ponieważ pojawia się wiele terminów z zakresu psychologii, a bohaterowie ćwiczą tę skomplikowaną technikę, dzięki której mogą zawładnąć podświadomością każdego człowieka. Przyznam, że początkowo bawiło mnie połączenie utworów Szekspira z psychologiczną teorią, ale później zaczęłam odczuwać znużenie wszystkimi opisami wpływu na ludzką świadomość czy też banalnymi dialogami bohaterów. To jest właśnie wspomnianym minusem powieści. Później akcja nabiera tempa i czyta się naprawdę świetnie, ale początek był dla mnie trudny do przebrnięcia.

 

José Carlos Somoza stworzył niezwykle misterną intrygę, wymagającą od odbiorcy ciągłego skupienia i analizowania opisywanych zdarzeń. Po nudnym początku akcja wyraźnie przyspiesza, sprawiając, że książkę pochłania się z wypiekami na twarzy. Autor wytworzył atmosferę napięcia i oczekiwania, która nie pozwala oderwać się od Przynęty nawet na chwilę. W niewielkiej części przewidziałam rozwiązanie całej sprawy, ale było to mało znaczące odkrycie, ponieważ na czytelnika czeka szereg niespodzianek. Fabuła wykreowana przez Somoze jest oryginalna i zaskakująca. Wątki łączą się ze sobą w przedziwny sposób, a ślady zdają się prowadzić donikąd, ale w zakończeniu wszystko stapia się w logiczną całość. Główna bohaterka to kobieta inteligentna i świetnie wyszkolona. Jest najlepszą przynętą hiszpańskiej policji, ale nawet to nie uchroni jej przed pułapką zastawioną przez pewną osobę. Początkowo losy Diany Blanco były mi obojętne, ale w toku akcji zżyłam się z bohaterką, kibicując jej poczynaniom. Język, jakim posłużył się pisarz w wielu miejscach jest dosadny, ale autor nie epatuje okrucieństwem ani przemocą. Zdarzają się fragmenty opisujące tortury uwięzionych kobiet, ale Somoza ich nie przejaskrawia, dzięki czemu nie wywołują szoku u czytelnika.

 

Przynęta na pewno spodoba się miłośnikom powieści sensacyjnych i kryminalnych. Książka dostarcza nie tylko emocji, napięcia i zagadki wymagającej skupienia, ale także refleksji nad naturą człowieka. Po lekturze na usta cisną się pytania o granice, których nie wolno przekraczać, nawet, jeśli kierują nami szlachetne pobudki. Łatwo zmienić się z praworządnego tropiciela przestępców w oprawcę, wyrządzającego krzywdę innym. Warto zastanowić się także czy gdyby istniała stuprocentowo skuteczna metoda manipulacji ludzką podświadomością należałoby ją kiedykolwiek wykorzystać, nawet, jeśli miałaby służyć tropieniu największych zbrodniarzy.

Bibliofilka

"Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają" - tak twierdził Szekspir. Wszyscy wkładamy czasami maski, grami różne role, główne, drugoplanowe albo epizodyczne. Decyzja o jaką rolę będziemy się ubiegać, musi zostać podjęta wyłącznie przez nas, gdyż życie mamy tylko jedno i nikt nie może go za nas przeżyć, ani o nim decydować.

 

José Carlos Somoza wykorzystuje pewną teorię zaszyfrowaną w dziełach angielskiego dramaturga i w swoim najnowszym thrillerze wprowadza nas do świata masek. Nie jest to jednak klasyczny thriller, taki w stylu amerykańskim. Somoza nie dba tu o realizm szczegółów, stwarza własny świat rządzący się swoimi prawami. Nie ma tu superbohatera walczącego na własną rękę z całym złem świata, jest za to superwomen.

 

Diana Blanco pracuje dla madryckiej policji. Została specjalnie wyszkolona, aby polować na zabójców. Policja znalazła niezawodny sposób, do którego klucz znajduje się w teatrze Szekspira. Prawie wszystkie jego dzieła, napisane pod wpływem Londyńskiego Koła Gnostyków, pokazują, jak manipulować ludzkim pożądaniem. Każdy człowiek ma coś, czego pożąda i czemu nie może się oprzeć. Wystarczy więc dać mu czego pożąda, a wtedy można nim sterować. Do tego służą wytrenowane, specjalne policyjne jednostki, przygotowane do stawania się doskonałym obiektem pożądania, czyli "przynętami". Stwarza to większe możliwości łapania psychopatów – z drugiej strony - pole do nadużyć, bo działalność „przynęt" jest nielegalna.

 

Diana jest jedną z najlepszych i najbardziej doświadczonych "przynęt". Zamierza wycofać się z branży i zacząć żyć normalnie. Odkryła jednak, że jej siostra jest kolejnym celem "Widza" - psychopatycznego mordercy kobiet, który grasuje po Madrycie. Vera - jej siostra i również "przynęta", postanowiła sama dopaść "Widza" i wystawia się jako cel. Diana rozpoczyna wyścig z czasem, by dopaść mordercę - potwora i powstrzymać siostrę. Od tej chwili jesteśmy świadkami ekscytującej gry podejrzeń, która doprowadzi bohaterkę do szalonego finału, w opustoszałych sceneriach, gdzie nikt i nic nie jest tym, czym się wydaje. To zaproszenie do wrót do fascynującego, niepokojącego świata Josego Carlosa Somozy. Wprowadza on czytelnika w dziki rym, tym samym nieustanie wodząc go za noc, powodując nieoczekiwane zwroty akcji, a wszystko jest tu owiane tajemnicą,

 

Twórczość Jose Carlosa Somozy bardzo mnie zaintrygowała, chociaż z początku czytało to się dość ciężko, momentami powiewało nudą, przez ogrom terminologii. Poza tym opisy tych wszystkich psychopatycznych technik, sadystycznych rozkoszy, zwierzęcych instynktów powodowało delikatne obrzydzenie. Jednak, jak się okazało potem, miało to swój cel. Tak jak w sztuce teatralnej, przez rozpoczęcie i antrakt, autor prowadzi nas do finału. A rozwiązanie nie jest tu oczywiste i wszędzie można się spodziewać zasadzki.

 

Niebanalna fabula, nietypowa interpretacja dzieł Szekspira, łamanie schematów powieści, ich umiejętnie połączenie, wszytko to sprawiło, że zafascynował mnie Somoza. Dalej czuję się jak w teatrze. Koniec końców, wszyscy jesteśmy przynętami samych siebie. Nie ma ucieczki przed naszymi psynonami, jesteśmy jedynie tym czego pragniemy. A reszta? Reszta jest milczeniem. A może nie jest?

Scathach

Świat jest teatrem, aktorami ludzie– ile razy słyszeliśmy, ba, nawet analizowaliśmy to zdanie wypowiedziane przez Szekspira?

 

Ten angielski pisarz od wielu lat inspiruje innych twórców, którzy na różne sposoby ustosunkowują się do jego dzieł.
Także i Jose Carlos Somoza postanowił zaczerpnąć z szekspirowskiego motywu teatru i przenieść nas w rzeczywistość, w której rządzą maski i psynomy.

 

Psynom, to coś w rodzaju indywidualnego kodu naszych pragnień. Dzięki znajomości naszej filii, przynęta może całkowicie nami zawładnąć, dając nam niewyobrażalną rozkosz.
Do roli owych przynęt przygotowywani są różni ludzie: kobiety, mężczyźni, a nawet dorastająca młodzież. Na scenach teatru są oni uczeni przywdziewania wielu masek, mających pomóc usidlić wybraną ofiarę. Za pomocą kilku gestów, tembru głosu czy sposobu chodzenia, potrafią zrobić z nią co tylko chcą. Według tej teorii, wszystkie psynomy zostały w doskonały sposób przedstawione przez Szekspira we wszystkich jego dziełach. To przy pomocy jego sztuk, szkolone są najwybitniejsze Przynęty.

 

Choć zabiegi te wydają się niespecjalnie moralne, ucieka się do nich nawet madrycka policja, która posiada swój własny wydział, szkolący Przynęty, których zadaniem jest usidlenie najpilniej poszukiwanych przestępców. Oczywiście jednostka ta objęta jest ściśle tajnym nadzorem, a o jej istnieniu wiedzą tylko nieliczni.

 

Wśród najlepszych przynęt klasyfikuje się Diana – wybitna specjalistka, która od kilku miesięcy próbuje bezskutecznie usidlić Widza – psychopatycznego mordercę.
Kobieta działa w jednostce od wielu lat, a swoje szkolenie odbyła pod czujnym okiem najlepszego znawcy teorii psynomów. Teraz jednak, postanawia odejść z jednostki, by móc cieszyć się swoim związkiem. Niestety, w jej ślady postanawia pójść jej siostra szkoląca się na kolejną przynętę. Diana, próbując ochronić Verę nakładania swojego szefa, by odsunął ją od niebezpiecznych akcji. Niestety nie przypuszcza, że dziewczyna podejmie się gry na własną rękę...

 

Przynęta, to książka, przy której z całą pewnością nie będziemy się nudzić.
To doskonały thriller psychologiczny, w którym nic nie jest prawdziwe, a każda gra ciągnie za sobą kolejną. Do samego końca nie wiadomo w niej, co jest maską, co jest zabawą, a co prawdą.
Czy prawda w ogóle istnieje? Czy my, żyjąc, nie opieramy się jedynie na ciągłej zmianie masek, czy nie przechodzimy płynnie od jednej roli do kolejnej?

 

Jose Carlos Somoza serwuje nam kawał dobrej literatury, które pozwala na wniknięcie w świat życiowego teatru. Autor pokazuje nam realia, w których nie rządzą emocje, lecz zabawa ludzką psychiką – jej odkrywanie, rozumienie i bawienie się nią. Gdzie w tym wszystkim etyka i wolność, zapytacie?
Nie ma. Ważna jest przyjemność, bo to ona, jak się okazuje, determinuje wszystko.

 

Przeczytajcie, a nie dość, ze zapałacie uwielbieniem do Somozy, to jeszcze na powrót nabierzecie ochoty na dzieła Szekspira.
I nawet gdyby to był jedyny walor tej książki – polecałabym ją każdemu.
A to przecież dopiero początek gry...

Falka

Wiosna w pełni, pora się zakochać. Patrząc głęboko w oczy, wypowiadać gorące zapewnienia o wiecznej miłości. Neuroprzekaźniki wywołują w mózgu burzę hormonalną. Euforia odcina od rzeczywistości. Dopaminowa bomba nastraja bezkrytycznie. A wszystko z powodu jednej osoby. Odurza nas, obezwładnia, spędza sen z powiek. Ale co jeśli robi to całkiem świadomie...

 

Somoza, mój prywatny Mistrz, z zawodu psychiatra, z zamiłowania autor powieści, obok których nie można przejść obojętnie, łączy w „Przynęcie" swoje tradycyjne uwielbienie do najczarniejszych miejsc ludzkiej psychiki z prywatną fascynacją Szekspirem. W oparciu o znane bardziej lub mniej sztuki dramaturga kreuje zadziwiającą teorię psynomu, która rozpędzi fabułę powieści do granic możliwości.
Zapowiada się przedziwnie: hiszpańska tajna policja od lat pracuje nad udoskonaleniem technik śledczych, które umożliwiłyby prześcignięcie działań seryjnych morderców. Rozwiązaniem stają się żywe przynęty, które poddawane wieloletnim treningom, potrafią obezwładnić przeciwnika samym ruchem i gestem. Opierając się na założeniu, że całością ludzkich doznań emocjonalnych można sterować za pomocą maski - odpowiedniego układu ciała, który działa na psynom – istotę pragnień każdego człowieka, wyrażającą się w typie filii – reakcji na daną sytuację. Odpowiedni dobór stroju, dekoracji, tembru głosu i ruchów prowadzi do niewyobrażalnej rozkoszy u odbiorcy, z którym od chwili zawładnięcia można zrobić wszystko – zniszczyć doszczętnie lub dać mu niewyobrażalne szczęście.

 

Departament klasyfikuje każdego człowieka pod kątem jego filii, słabego punktu i wyposaża swoich pracowników w techniki masek, niczym w komplet kluczy do każdej psychiki. Żywe przynęty to więc nic innego niż świadome, potencjalne cele, które każdej nocy udają się na polowanie na psychopatów, by ci nieświadomi niczego pojmali je jako swoje ofiary, a te w stosownym czasie zamieniły się z nimi rolami i zniszczyły swoich katów. Jedną z mistrzyń w swoim fachu jest główna bohaterka „Przynęty" Diana Blanco.

 

Po dystopijnym Madrycie (wzmianki o wybuchach atomowych i zaawansowanej technice są zaledwie bardzo subtelnym tłem powieści) od jakiegoś czasu grasuje Widz – niesamowicie okrutny psychopata, polujący na dziwki i biedotę. Diana, choć planuje zakończyć niedługo swoją karierę, zostaje zmuszona do ostatniego polowania, od powodzenia którego będzie zależeć nie tylko los miejscowych kobiet, ale także jej siostry.

 

Genialna koncepcja manipulacji kwantyfikatorem namiętności jest punktem wyjścia do szerokich rozważań na temat teatru życia, w którym każda emocja może być wywołana przez konkretne zachowanie. Somoza jak zwykle zapętla fabułę, która prowadzi nas coraz głębiej w zakamarki psychiki. Typowa w jego twórczości eskalacja cierpienia, tym razem mimo powracających wątków (chociażby krwawa autoagresja, znana z „Trzynastej damy", gdzie jedna z postaci rażona klątwą jest zmuszona do gryzienia palców, co zmienia się w zjedzenie ręki do ramienia, która powraca w moich snach do dziś) sięga jeszcze bardziej obrzydliwych i przerażających obszarów (torturowanie szczeniaka, który to opis musiałam ominąć z troski o swoje zdrowie psychiczne, amputacje, podpalenia itp.).
Mistrzowsko prowadzona akcja, ma za zadanie trzymać czytelnika w napięciu, ale przede wszystkim mylić tropy. Gdy już wiemy, kto za tym wszystkim stoi, autor na kolejnej stronie śmieje nam się w twarz. Tym razem te wszystkie komplikacje są zwyczajnie nużące. Za dużo przygotowań do akcji, zapętleń fabuły, okrucieństwa. Dla czytelnika niewtajemniczonego w szekspirowskie arkana, zapewnienia autora, że każda filia znajduje wytłumaczenie w konkretnym dramacie są jedynie pustymi słowami. Pomimo doskonałego stylu, przy którym można wypocząć mentalnie to już nie te fajerwerki co przy „Klarze i półmroku", „Trzynastej damie", „Zygzaku".

 

Twórczość Somozy to nie przyjemne powieścidła na leniwe popołudnia. Potencjalny czytelnik musi mieć świadomość po czyją książkę sięga i co może go tam czekać. „Przynęta" to nie kolejny thriller psychologiczny, gdzie klasycznie zawsze wygrywa dobro. Tutaj zacierają się wszystkie podziały. Zło okazuje się o wiele mniej straszne niż potencjalni strażnicy moralności. Broń doskonała przestaje być nagle lekarstwem na zbrodnie, a zaczyna być symbolem postmodernistycznej niepewności. Przesłanie jest proste i tragiczne: nie ma miłości, istnieje tylko teatr, a my nieświadome niczego marionetki, tańczymy jak zagrają nam wielcy tego świata.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: