Okładka wydania

Zakład O Miłość

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Zakład O Miłość | Autor: Agnieszka Lingas Łoniewska

Wybierz opinię:

Viconia

Przedstawiam Wam historię Sylwii Kujawczak, młodej arystokratki, studentki historii sztuki, pochodzącej z rodziny z tradycjami. Niedługo wychodzi za mąż, kończy studia i ma prowadzić sieć rodzinnych galerii sztuki. Życie jak z bajki, prawda? Tylko czy na pewno?

 

Pewnego dnia przyjaciółki podstępnie wyciągają ją na wieczór panieński. Tam zauważa ją Aleks Cichocki, bogaty chłopak dziedziczący rodzinny biznes, który wolny czas spędza na imprezowaniu i sięganiu po to, co mu się zamarzy. A tym razem chce właśnie Sylwii i ma zamiar spełnić swoją zachciankę. Dlatego tej nocy w klubie pada pewien zakład...

 

Muszę przyznać, że trochę obawiałam się tej książki. Owszem, uwielbiam książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, ale do tej pory oprócz wątku romantycznego dostawałam też kryminalny, sensacyjny, obyczajowy. A tutaj mamy czysty romans. I to mnie bardzo zastanawia. Jakim cudem Agnieszce udaje się pisać w taki sposób, że ja - która romansów nie tyka długim patykiem nawet – spędzam z „Zakładem o miłość" trzy długie godziny w autobusie i nawet nie zauważam, kiedy jestem już we Wrocławiu. Dodam też, że jak zrobiło się ciemno, to świeciłam sobie komórką. Nie wytrzymałabym nerwowo, gdybym miała poznać dalsze losy bohaterów dopiero kiedy dotrę do domu. Udało mi się jakoś doczytać do końca przy tym marnym świetle. Potem przeczytałam zakończenie jeszcze trzy razy. I wtedy już mogłam spokojnie jechać tramwajem i przetrawić to, co przeczytałam.

 

Do jakich wniosków doszłam? Cóż, ciężko to wyrazić słowami. Przede wszystkim Agnieszce udaje się pisać w taki sposób, że nie trąci banałem jak z taniego romansidła. Bohaterowie są dojrzali, i tak też się zachowują. Mimo, że targa nimi wiele emocji, nie ma tu przesadnego dramatyzmu. Nawet kiedy prawda o zakładzie wychodzi na jaw, zachowanie Sylwii jest godne podziwu.

 

Autorka ma niebywały talent do wciągania w akcję do tego stopnia, że czytelnik nie potrafi się oderwać od lektury dopóki nie dotrze do ostatniej strony. A przy tym wszystko wydaje się tak realne, że miałam wrażenie, jakbym siedziała z Sylwią w kawiarni i słuchała z przejęciem jej historii o wielkiej miłości.

 

No i zakończenie, tak piękne, że nie sposób tego opisać. Nadal mam je w pamięci, jak prawdziwe wspomnienie. I pisząc te słowa powstrzymuję się przed sięgnięciem po książkę, żeby przeczytać je kolejny raz ;)

 

Dla mnie dodatkowym atutem jest fakt, że akcja dzieje się we Wrocławiu. Zawsze inaczej odbiera się książkę, która dzieje się w naszym mieście. Bo opis otoczenia to już nie tylko puste słowa, ja je widzę w głowie, bo przecież akcja dzieje się m.in. w mojej dzielnicy. Codziennie chodzę tymi ulicami, a teraz zastanawiam się pod który z mijanych domów Aleks podjeżdżał po siostrę.

 

Dobrze Wam radzę moi drodzy, weźcie książkę do ręki, choćby na księgarnianej półce. Przeczytajcie pierwsze kilka zdań i już nie będziecie w stanie odłożyć jej na półkę. Naprawdę nie da się opisać tych emocji i napięcia, które towarzyszą lekturze, musicie uwierzyć mi na słowo, że warto. Przekonajcie się sami. Dajcie się wciągnąć, a spędzicie kilka naprawdę emocjonujących godzin z piękną opowieścią, która pokazuje, że nigdy nie jest za późno na to, żeby zmienić swoje życie i zawalczyć o siebie i swoje marzenia.

Alex9

Na półkach księgarskich jest ogromna liczba książek opowiadających o uczuciach, bardziej lub mniej ciekawie, i perypetiach z nim związanych. Jednak wśród można znaleźć historię, która wyróżnia się na tle pozostałych oraz pozostaje w pamięci na dłużej niż tylko na czas czytania. Właśnie takim pomysłem w świecie emocji opisanych słowami jest "Zakład o miłość", chociaż tytuł sugeruje tematykę to jednak treść zaskoczy niejednego czytelnika. Jakie niespodzianki kryją się za tymi dwoma wyrazami? Gra z losem o coś co jest znane z nazwy wielu, ale prawdziwy smak poznaje tylko garstka.

 

Mężczyzna z przeszłością, dziewczyna z przyszłością, dwoje ludzi pozornie różniących się jak dzień i noc. Nic ich nie łączy, za to wiele dzieli. Są z różnych bajek - z serii o księżniczkach i raczej z tych dla dorosłych. On czerpie z życia pełnymi garściami, nie myśli o tym co będzie, liczy się tu i teraz, a to co ma być lub było jest nieważne. Ona przygotowuje się do ślubu, doskonale wie jak potoczy się jej życie - tak samo jak jej matki, babki, prababki ... w takim układzie spontaniczność jest niemile widziana, a właściwie nie istnieje w kodeksie postępowania. Gdzie mogą skrzyżować się ścieżki tak odmiennych ludzi? W pewnym klubie, dla niej jest wieczór panieński - tylko z czym ma się żegnać ktoś, kto tak naprawdę jeszcze nie poznał smaku prawdziwego życia? A co z nim? Kolejny imprezowy wieczór, potem niezobowiązujący flirt, a może kolejna noc spędzona z kimś tak naprawdę obcym, nic niezwykłego dla niego.

 

Spojrzenie, potem kolejne, coś zaczyna się dziać, kolory nabrały intensywności, nagle każdy oddech, zapach, odczuwa się intensywniej i mocniej ... W tym miejscu najczęściej czytelnik wie już jak potoczy się dalej akcja, jednak to co mogło potoczyć się jak wiele innych podobnych opowieści przynosi niespodziankę i to nie jedną. Nic nie jest takie jakie się wydaje, bohaterowie doświadczają tego co do tej pory im umykało lub czego unikali. "Zakład o miłość" to nie tylko wątek uczucia mężczyzny do kobiety, ale także miłości rodzicielskiej - tej odtrąconej, jak i tej nie pozwalającej rozwinąć skrzydeł. Jest jeszcze motyw dojrzewania, do samodzielności, podejmowania własnych decyzji i brania odpowiedzialności za siebie i za drugą osobę. W tej opowieści nie ma cukierkowej bajki o pięknej i bestii, jest za to historia o dwojgu ludzi, zagubionych gdzieś pomiędzy oczekiwaniami innych i swoimi pragnieniami, przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, tym co wypada, a czego się pragnie.

 

Tak, "Zakład o miłość" jest książką o uczuciach, chociaż one są tylko punktem wyjścia do przedstawienia dwojga ludzi, którzy dostają od losu szansę by odkryć prawdę o sobie i zmienić swoją przyszłość, czy wspólną? To już trzeba sprawdzić samemu, jednak nim znajdzie się odpowiedź, pozna się czym są prawdziwe emocje i co oznacza słowo „m".

Sil

Pięć tysięcy powodów do miłości...

 

„...wiedziałem, że w tym momencie zawala się cały mój świat. Po prostu... był i już go nie ma"*

 

Agnieszkę Lingas-Łoniewską czytam... odkąd zaczęła pisać. No może przesadziłam, ale odkąd można dostać jej książki mam je i ja. Autorka wydaje, ja kupuję i czytam i tak interes się kręci. Nawet nie wyobrażacie sobie, jaka byłam szczęśliwa, gdy zaproponowano mi przedpremierową recenzję jej najnowszej powieści zatytułowanej „Zakład o miłość". Niemal pod budynkiem poczty wyczekiwałam listonosza i przesyłki od Wydawcy. I doczekałam się. Prawie natychmiast po jej otrzymaniu rozpoczęłam lekturę. Skończyłam czytać późno w nocy, a w zasadzie nad ranem. Bo, tak jak i w przypadku poprzednich książek autorki, po prostu nie da się oderwać od lektury. Dziś więc, z czerwonymi oczami i nieustającym ziewem na ustach spieszę przekazać Wam wrażenia z lektury. A jest co przekazywać...

 

Czego się spodziewałam? W sumie pytanie powinno brzmieć, czego się nie spodziewałam? Bo po Agnieszce Lingas-Łoniewskiej to w zasadzie spodziewać się można niemal wszystkiego. Piszę niemal, bo są jednak gatunki których, odnoszę takie wrażenie i może ono być zupełnie subiektywne, pisarka nigdy czytelnikowi nie zaserwuje. Do takiej prozy należą powieści typowo paranormalne i... literatura faktu. Choć... w sumie może kiedyś postanowi i coś w tym stylu napisać? Zobaczymy. Póki co na rynku znaleźć można jeden kryminał z wątkiem romansowym („Szósty"), powieść sensacyjno – obyczajową („Zakręty losu" których kontynuacji powinniśmy się spodziewać na wiosnę 2012 roku), obyczaj („Bez przebaczenia") oraz zupełnie zakręconą książkę obyczajową o gwieździe rocka, która wydana została w USA i nosi tytuł „Dirty Word". 9 listopada w księgarniach pojawi się „Zakład o miłość" – czwarta w Polsce, piąta w ogóle książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Mówię oczywiście o pozycjach wydanych, bo z tego co mi wiadomo i co ujawnia sam wydawca, w kolejce do wydania czeka już kilka o ile nie kilkanaście, powieści tej, według mnie, genialnej pisarki.

 

Sylwia Kujawczak, dwudziestoczteroletnia studentka z Wrocławia za dwa tygodnie wychodzi za mąż. Jej wybrankiem jest Marcel Brodnicki, cztery lata starszy doradca finansowy, którego rodzina, tak samo jak rodzina Sylwii, to jedna z najznamienitszych polskich familii. Dziewczyna od najmłodszych lat wiedziała, jaka przyszłość ją czeka. Doskonałe wychowanie, jedynie najlepsze polskie szkoły, studia, przejęcie rodzinnego interesu, ślub tylko z chłopakiem jej równym, dzieci i happy end. Wszystko idealnie. Wszystko pięknie. Wszystko tak, jak zaplanowali rodzice. Nawet o długości i czasie ścinania włosów decydowała tradycja. Nic w życiu Sylwii nie pozostawione zostało przypadkowi. Wspólnie z narzeczonym ustaliła, że do czasu ślubu zachowa czystość. Wspólnie ustalili również, że bawią się tylko w swoim towarzystwie i tylko na imprezach, które im nie uwłaczają. W zasadzie pisząc „wspólnie" na myśli mam to, co postanowił Marcel. W końcu podejmowanie decyzji należy do mężczyzn a kobieta może co najwyżej przytaknąć. Czternaście dni przez wielkim dniem Marcel wyjeżdża do Warszawy, a zwariowane i nielubiane przez chłopaka przyjaciółki Sylwii postanawiają trochę ją rozerwać. Wyciągają ją do „Cooltury", w której świętować będą wieczór panieński dziewczyny. I tak właśnie rozpoczyna się zupełnie nowy etap w życiu chowanej dotychczas pod kloszem Sil. Bo na drodze pięknej zielonookiej blondynki staje on, błękitnooki, zimny jak lód Aleks, przez przyjaciół i wrogów zwany Cichym. Aleksander Cichocki także zalicza się do wrocławskiej elity, trafił do niej jednak nie jak Sylwia, poprzez urodzenie, lecz dzięki ciężkiej pracy swojego, nie najlepiej wykształconego ojca. Dwoje zupełnie różnych ludzi, zupełnie różnie wychowanych. Dwie postaci, z w pełni ukształtowanymi poglądami na życie. Ona - kochająca tak jak nakazuje rodzina i On- nienauczony miłości. Czym poskutkować może ich zetknięcie? Jaki efekt może przynieść starcie tak różnych osób? Czy na czternaście dni przed najważniejszym momentem w życiu niemal każdej kobiety można odmienić swoje życie? I czy taka odmiana wyjść może komukolwiek na dobre? O tym przekonacie się podczas lektury niezwykłej powieści, jaką jest „Zakład o miłość" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.

 

Jak mogłam się tego spodziewać, zakochałam się w tej książce. Każda przeczytana strona była lepsza od poprzedniej, a każda kolejna scena sprawiała, że z jeszcze większym napięciem czekałam na rozwinięcie akcji. Nic nie działo się ślamazarnie, wątki przeplatały się płynnie i bez żadnych zgrzytów. Tak samo jak to było w poprzednich powieściach autorki, tak i tym razem, nie trzeba było czekać kilku na nawet kilkunastu rozdziałów, by akcja się rozwinęła. Do tego pisarka ma niebywały wprost zmysł i wszystko co napisze brzmi tak, jakby ktoś zdawał relację z prawdziwych wydarzeń. Jakby wszystko co zostało napisane miało miejsce tuż za rogiem. Jako czytelnik bez problemu wcieliłam się w postać Sylwii (zresztą mojej imienniczki) i wraz z nią przeżywałam każdy dzień, każdą chwilę. Tak jak ona podejmowałam decyzje jakich się po mnie spodziewano i działałam tak, jak na dziewczynę z wyższych sfer przystało. I wraz z bohaterką Zakładu... zbuntowałam się, gdy przyszedł na to czas. Jak zakończył się nasz wspólny bunt? Czy wyszłyśmy z tarczą czy na tarczy? Przekonacie się sami, jeśli sięgniecie po opisywaną przeze mnie powieść.

 

Lekturę polecam wszystkim, w szczególności zaś kobietom, które nie wierzą, ze życie można zmienić nawet w ostatniej chwili. Nawet wtedy, gdy wydaje się, że już nie można pójść inną drogą. Choć jest to romans to i mężczyźni znajdą w nim coś dla siebie, a nawet jeśli uznają że nie znajdą... to przeczytać powinni tym bardziej, bo może dzięki niej się czegoś nauczą. Historia przedstawiona przez autorkę jest piękna i na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Polecam gorąco.

 

*204

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial