Kobiety Zygmunta Augusta

Autor: Iwona Kienzler

Okładka wydania

Kobiety Zygmunta Augusta


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Scarlett

Historia wszelaka jest moją pasją. Uwielbiam poznawać czasy minione, każdym dostępnym sposobem. Wszystkie zachowane do czasów współczesnych fakty historyczne szanuję tym mocniej, gdyż tamte czasy bezpowrotnie się skończyły. Podobną atencją do historii pała Pani Iwona Kienzler. Jest to doświadczona pisarka – autorka wielu poczytnych publikacji popularno-naukowych jak i leksykonów. Szczególnym zainteresowaniem obdarzyła zagadnienie wpływu kobiet na losy świata. Niewiasty, oprócz nielicznych przypadków, są pomijane w historii, a ich władza mocno deprecjonowana. A to one łagodzą obyczaje, wzniecają wojny, pomagają i szkodzą. Kienzler przypomina, że monarchowie niejednokrotnie mieli damy swojego serca, które miały bardzo duży wpływ na ich decyzje. Bo polityka to nie tylko męska sprawa.

 

Książka opowiada o wszystkich istotnych kobietach z życiu Zygmunta Augusta. Pierwszą i pokuszę się o stwierdzenie, że najważniejszą kobietą w kształtowaniu męskiego charakteru jest matka. Współcześni psychologowie twierdzą, że ta pierwsza osoba płci przeciwnej, która nas wychowuje rzutuje na wszystkie późniejsze relacje damsko-męskie. Ostatni z Jagiellonów jest potwierdzeniem tej obserwacji. Najobszerniejszy rozdział poświęcony jest właśnie tej kobiecie. Nie dziwię się zresztą temu, że jest tak rozległy, gdyż ta kobieta jest osobowością niezwykłą. Zupełnym zaprzeczeniem tego, co Rzeczpospolita do tej pory rozumiała przez funkcję królowej Polski. Matka mocno angażowała się w krajową politykę. Królowa agresywnie wtrącała się w sprawy męża, co nie przynosiło jej popularności pośród dworzan. Pośrednim skutkiem takiego zachowania było to, że jej syn preferował kobiety wycofanie, nieinteresujące się polityką, mniej histeryczne, a zajęte głównie łóżkiem monarchy.

 

Zygmunt August miał trzy żony, ale najpopularniejszą z nich jest piękna Barbara Radziwiłłówna. Historia tego małżeństwa jest tak popularna, gdyż jest niemalże baśnią o Kopciuszku. Rozwiązły król zakochuje się w szlachciance. Sejm chce, by władca polski zawarł korzystny mariaż dla interesów ojczyzny, ale ten się upiera. Zakochany bez pamięci w pięknej kobiecie, która cnotliwością nie grzeszyła, stawia na swoim i bierze z nią potajemny ślub. Wbrew woli matki, wbrew poddanym, posłom, senatorom i możnowładcom pojął za żonę Barbarę Radziwiłłównę. Kobieta zmarła w męczarniach, ale Zygmunt August pielęgnował ją aż do końca jej dni. Po niej były kochanki, tak zwane Sokoły, ale nikt nie zawładnął jego sercem. Ono umarło wraz z litewską szlachcianką.

 

Ta książka to bardzo lekka opowieść o czasach minionych. Zdecydowanie przeznaczona jest dla laików, pasjonujących się historią w sposób nieprofesjonalny, a tylko hobbystyczny. To są lekkie eseje, które zawierają tylko najciekawsze informacje. Wszelkie daty i miejsca ograniczają do minimum. Bibliografia, na której opiera się pisarka, nie jest zbyt rozbudowana. Często bazuje na stronach internetowych i wątpliwych źródłach. Dla ubarwienia publikacji często powołuje się na pogłoski, jak te o duchu Barbary Radziwiłłównej. Nie wymagam jednak od „Kobiet Zygmunta Augusta" bycia książką strice naukową, tylko lekkim i zabawnych spojrzeniem na historię Polski. Odbieram tę książkę, jako publikacje rozrywkową, informującą o ciekawych zdarzeniach z życia króla. Dokumenty, listy i publikacje są dla mnie wystarczające.

 

Styl tekstu mi się podobał. Jest uroczym konglomeratem stylów współczesnego człowieka interesującego się minionymi czasami. Pisarka, jednocześnie posługuje się lekkim, potocznym stylem, typowym dla gawędziarskiej formy książki, ale także wplata w swój naturalny język archaizm, słowa fachowe, relikty. To moje prywatne odczucie, ale taki język jest mi bardzo bliski. Co najlepsze nie czuć było niejednolitości. Całość tekstu mimo mieszaniny stylów brzmiała bardzo spójnie i po prostu ładnie. Książkę czyta się niesamowicie szybko i lekko.

 

Jestem zadowolona z tej książki i myślę, że wszyscy historyczni laicy będą podobnie usatysfakcjonowani. To felietonistyczna publikacja na parę wieczorów. A że przy okazji dowiemy się co nieco o reformach Zygmunta Augusta, to nic się nie stanie... Od nadmiaru wiedzy jeszcze nikt nie umarł.

Paula

Zygmunt August. Monarcha, na którym zakończyła się dynastia Jagiellonów, potężna, licząca się w całej ówczesnej Europie. Mężczyzna, który tak naprawdę miał w życiu dwie namiętności: kobiety i klejnoty. I to właśnie niewiastom jego żywota poświęcona jest książka Iwony Kienzler.

 

Zygmunt żył w latach 1520-1572. Zasłynął nie tylko działaniami reformatorskimi; doprowadził do powstania Rzeczpospolitej Obojga Narodów, a jego państwo stało się azylem religijnym dla innowierców, wolnym od wojen i konfliktów na tym tle. Był synem Zygmunta Starego i królowej Bony Sforzy. To losy ich małżeństwa oraz postawa matki wywarły znaczący wpływ na charakter przyszłego władcy.

 

Bona była pierwszą kobietą decydującą o życiu syna. Urodziła się we Włoszech jako członkini rodu o dość gwałtownym usposobieniu. Odebrała staranne wykształcenie i od małego przygotowywana była do udziału w rządzeniu, co w jej kraju było czymś naturalnym, ale w Polsce już nie. Miała 24 lata, gdy została wydana za mąż na 51-letniego Zygmunta, zwanego później Starym. Różnica temperamentów małżonków była znaczna, ale mimo tego udało im się stworzyć zgodne stadło. Bona nie cieszyła się jednak dobrą opinią wśród możnowładców i poddanych. Nie rozumiała do końca mieszkańców swojej nowej ojczyzny, nie podobały jej się przywileje szlacheckie. Dążyła do umocnienia władzy królewskiej i dziedziczności tronu, i choć była cudzoziemką, to los Korony zawsze stawiała na pierwszym miejscu, nawet jeśli odbierano to inaczej. W powszechnej pamięci zapisała się raczej jako ta, która do polskiej kuchni wprowadziła włoszczyznę. Z mężem doczekali się piątki dzieci: czterech córek i jednego syna.

 

To Bonie właśnie Iwona Kienzler poświęciła najwięcej uwagi ze względu na fakt, iż to jej zachowanie zdecydowało o osobowości syna. Autorka opisała sytuację, która zrodziła w królowej nadmierną opiekuńczość i o ile można, tak po ludzku, zrozumieć jej obawy, o tyle z perspektywy czasu dość wyraźnie widać, że jej starania nie przyniosły niczego dobrego.

 

Pierwszą żoną Zygmunta Augusta była Elżbieta Habsburżanka, młodsza od niego dziewczyna, wychowywana przez surową matkę i rozpieszczającego ją ojca, przez co wyrosła na osobę nieśmiałą i cichą. Upodobaniom króla nie miała szansy sprostać, a jej sytuacji nie poprawiała nienawiść teściowej, która dla wychuchanego dziedzica miała inne plany małżeńskie. Gdy dodamy do tego, że Elżbieta cierpiała na padaczkę, obraz odrazy mężowskiej gotowy. Niezbyt się więc zmartwił, gdy małżonka opuściła ziemski padół.

 

W czasie, gdy stan zdrowia żony ulegał ciągłemu pogorszeniu, młody Jagiellon był już zakochany w litewskiej wdowie, Barbarze Radziwiłłównie. Dorastała ona w domu prowadzonym przez swawolną matkę, nic więc dziwnego, że sama nie stroniła od uciech cielesnych. I właśnie tym przyciągnęła uwagę władcy. Podobało mu się, że lubi się bawić i nie obchodzą ją sprawy państwowe i polityka. To ją jedną naprawdę kochał, czego efektem był potajemny ślub. Postąpił jak zakochany mężczyzna, a nie władca, którego obowiązkiem było wybranie przyszłej żony z odpowiedniej rodziny. Jego decyzja wywołała powszechny sprzeciw, a gdy Barbara zmarła, król popadł w depresję.

 

 

Trzecią żonę wybrał z obowiązku. Padło na Katarzynę Habsburżankę, młodszą siostrę pierwszej żony. Choć nie była wielce urodziwa, odznaczała się inteligencją i godnością, które zjednały jej sympatię ludu. Po latach stwierdził, że stosunki z nią trącą kazirodztwem (!) i dążył do rozwodu, którego nie udało mu się jednak przeprowadzić.

 

Rozdział „Królewskie amory i magia" poświęcony jest ostatnim kochankom władcy i jego szwankującemu coraz bardziej zdrowiu, czego przyczynę widziano w magii, jaką parała się jedna z jego „sokołów" – tak nazywał „damy swojego łoża", bo na pewno nie serca.

 

Ostatnia część skupia się na królewskich siostrach. Ciepłymi uczuciami Zygmunt darzył tylko najstarszą, Izabelę. O nią również najbardziej zadbała matka, bo pozostałe córki nie cieszyły się jej sympatią, co skutkowało ich długim trwaniem w staropanieństwie. Ostatecznie Zofia została żoną księcia Brunszwiku; a Katarzyna – królową Szwecji. Najdłużej na małżeńskie szczęście czekała Anna, bo do pięćdziesiątego trzeciego roku życia, kiedy to poślubiła Stefana Batorego, by po jego śmierci zapewnić elekcję swojego siostrzeńca, Zygmunta III Wazy.

 

Ostatni z Jagiellonów nie jawi się jako postać sympatyczna. Wyrósł na rozpuszczonego, rozpieszczonego młodzieńca, który dość wcześnie przeszedł inicjację seksualną, co zaowocowało jego uwielbieniem dla starszych kobiet, biegłych w zaspokajaniu rozbuchanych potrzeb króla. Decyzje jego matki nie przygotowały go w pełni do rządzenia, przez co, gdy brakowało mu argumentów, walił ręką w stół, mówiąc: „Ja tak chcę". Tylko jedną żonę darzył uczuciem; trzecią obwiniał za brak potomka, nie zauważając, że – dziwnym zbiegiem okoliczności – przy takim apetycie seksualnym i liczbie kobiet, nie miał nieślubnych dzieci. Po śmierci ukochanej Barbary, którą bardzo przeżył, nadal nie tracił nadziei, że uda mu się dynastię przedłużyć.

 

Oceniając książkę Iwony Kienzler, należy oddzielić samą historię od sposobu jej przedstawienia. Bo o ile życie Zygmunta Augusta mnie zaciekawiło, o tyle sam styl, w jakim poprowadzona jest niniejsza publikacja, nie do końca mi odpowiadał. Autorce daleko do Sławomira Kopra i jego swobody w snuciu opowieści. Kienzler ma raczej skłonności do języka podręcznikowego, przez co lektura nie płynęła mi tak wartko, jak tego oczekiwałam. Mimo tego, dałabym jej jeszcze jedną szansę i chętnie poznałabym jej inne pozycje, ale jak wspomniałam, bardziej ze względu na tematykę, w jakiej się obraca, niż sposób jej realizacji.

 

Mam jeszcze jedno, dość poważne, zastrzeżenie i nie wiem, kto zawinił, autorka, czy nie dopilnowano korekty i redakcji. Wyłapałam dwa błędy. Pierwszy to stwierdzenie, że żupy solne były w „Bośni i Wieliczce", zamiast w Bochni. Drugi dotyczy różnicy wieku między Elżbietą Habsburżanką, a Zygmuntem. Czytamy najpierw, że miała dziesięć miesięcy, gdy podjęto próbę zaręczyn z dziesięcioletnim królewiczem. Na następnej stronie jest rok 1535, piętnastoletni Zygmunt i nagle Elżbieta ma lat dziewięć; w chwili ślubu, w 1543 r., Zygmunt ma 23 lata, a Elżbieta 17 (str. 121-124). Nie wiem teraz, czy podobnych nieścisłości nie ma więcej, bo nie mam takiej wiedzy historycznej, żeby z całą pewnością stwierdzić prawidłowość wszystkich innych faktów.

 

Jeszcze jeden minus: w całej książce nie ma ani jednej podobizny jakiejkolwiek osoby, o której jest mowa. Przecież aż się prosiło. Tym bardziej że autorka opisuje portrety konkretnego autorstwa: nie prościej było zamieścić zdjęcia tych obrazów?

 

Podsumowując: „Kobiety Zygmunta Augusta" to ciekawa lektura o życiu ostatniego z wielkiego rodu Jagiellonów. To publikacja przedstawiająca go przede wszystkim jako mężczyznę, a polityka w drugiej kolejności. Biorąc poprawkę na styl i wskazane błędy, uważam, że i tak warto się nią zainteresować.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!