Okładka wydania

Szara Tęcza

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Ida Jatczak
  • Tytuł Oryginału: Szara Tęcza
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 194
  • Rok Wydania: 2010
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125 x 190 mm
  • ISBN: 9788377220450
  • Wydawca: Novae Res
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdynia
  • Ocena:

    5/6

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Szara Tęcza | Autor: Ida Jatczak

Wybierz opinię:

LadyBoleyn

Uwielbiam książki, w których autorzy przedstawiają rozterki głównych bohaterów, pokazując również ich stopniową zmianę. Czytając krótki urywek powieści Idy Jatczak „Szara tęcza", w którym pisarka w sposób subtelny zadaje pytanie, czy można kochać chłód ludzkiej duszy, wiedziałam, że ta lektura będzie wyjątkowa i umiejąca poruszyć serce czytelnika. Okładka w odcieniach kolorowej szarości, która przyznam – jest wręcz kapitalna, idealnie oddała klimat tego utworu, który pokazał, że miłość to wcale nie zabawa.

 

Debby, nastoletnia dziewczyna, która dotychczas mieszkała w Wielkiej Brytanii, trafia do domu swojej ciotki i kuzynki, kiedy jej rodzice giną w wypadku. Bohaterka bardzo przeżywa śmierć swojej najbliższej rodziny, wytwarzając wokół siebie mur i nie pozwalając nikomu zbliżyć się do swojej osoby. Ciotka postanawia spolszczyć jej imię na „Dagna", sądząc, że taki czyn utożsami Debby z Polską. Jednak to prowadzi do jeszcze większych konfliktów. Życie Angielki zmienia się, kiedy przymusowo zaczyna chodzić na kółko matematyczne, gdzie poznaje Szymona – ambitnego chłopaka, który chce zrobić coś więcej niż jedynie pomóc dziewczynie w zadaniach. Zaczyna szukać z nią kontaktu, pomimo tego, iż Debby wytrwale odpycha od siebie każdą ludzką życzliwość. Szymon nie poddaje się jednak, próbując dowiedzieć się informacji o swojej koleżance i powolnie zdobyć jej zaufanie. Zakochuje się w chłodzie jej oczu, smutnym spojrzeniu i szczerych słowach. Z czasem, uczennica zaczyna darzyć Szymona sympatią. Jednak myśli samobójcze nie dają jej spokoju, co burzy wszystko to, co udało jej się uzyskać w przeciągu kilku miesięcy.

 

„Szara tęcza" to lektura, która potrafi wprowadzić w stan osłupienia. Ida Jatczak w sposób wspaniały przedstawiła uczucia i myśli Debby, która nie potrafiła odnaleźć się w nowej sytuacji, nie widząc samej siebie. Nie mogłam oderwać się od tej lektury, bowiem sytuacje, w których Debby i Szymon pozostawali sam na sam powodowały, że z zachwytem obserwowałam ogromne zaangażowanie chłopaka, który nie potrafił się poddać. Niekiedy aż ręce same ściskały się w pięść, gdy nastolatka po raz kolejny odpychała od siebie osobę, która była w stanie dać jej wszystko, czego tylko zapragnęła. Ból, nienawiść i gniew aż kipiał z tej lektury, powoli zamieniając się w iskierkę nadziei na lepsze jutro. Myślę, że gdyby nie determinacja Szymona, pragnącego zobaczyć radość w oczach swojej przyjaciółki, Debby jeszcze bardziej pogłębiałaby swoją duszę w cierpieniu.

 

Ida Jatczak wykreowała kapitalnych bohaterów, którzy swoim zachowaniem dali wiele do zrozumienia. Na szczególne uznanie zasługuje Szymon, który niekiedy cierpiał bardziej niż Debby. I tym razem pokochałam krótkie zdania, delikatne słowa, oddający klimat tej wspaniałej lekturze, gdzie drobne gesty znaczyły więcej niż długie wypowiedzi. Tak przykro patrzeć na miłość bez wzajemności, szczególnie, gdy nie wiadomo, gdzie podziała się ta wzajemność i czy jest szansa na jej znalezienie. Widać, iż autorka przemyślała całą budowę utworu, ponieważ możemy zauważyć stopniową rozbudowę zdarzeń. Rozmyślenia Debby ulegają rozjaśnieniu i wprowadzając czytelnika do zupełnie innego świata. Niekiedy odnosiłam wrażenie, że dziewczyna wręcz bawi się kosztem Szymona, ale jak się okazało – kochać to również trudne zadanie. Zakończenie do końca pozostawało zagadką i przyznam, że zostałam zaskoczona.

 

Ida Jatczak w sposób fenomenalny pokazała, jak cierpienie może zniszczyć wewnętrznie człowieka. Debby od początku czuła się osamotniona we własnej egzystencji, nie dopuszczając do niej praktycznie nikogo. Niestety, w rzeczywistości rzadko kto odnajduje takiego Szymona, który przypomina jak brzmi definicja uśmiechu. Żałowałam głównej bohaterki, ale znacznie bardziej tego niepozornego chłopaka. Nie ma niczego gorszego niż doświadczyć wiecznego odpychania, zarazem nie potrafiąc odejść i przestać kochać. Nazwałabym to chorym uzależnieniem, a niekiedy – upokarzaniem samego siebie.

 

Bardzo polecam tę książkę, ponieważ na niecałych dwustu stronach można odnaleźć słowa, sprawiające dreszcze na ciele. „Szara tęcza" wprowadza do życia zwykłych nastolatków, pragnących jedynie stabilizacji i odnalezienia samego siebie. W natłoku uczuć można się pogubić i co gorsza – zgubić samego siebie.

Meme

Zanim chwyciłam za książkę kilkakrotnie czytałam o niej na blogach, które obserwuję. Z zaciekawieniem przyglądałam się pozycji, do której moją uwagę przyciągnął nie tylko zastanawiający opis, ale również niezwykła okładka, która urzekła mnie od przysłowiowego „pierwszego wejrzenia". Wtedy myślałam, że na pewno kiedyś ją przeczytam, choć zbyt wygórowanych oczekiwań wobec tej lektury nie miałam. Z wielkim entuzjazmem przystąpiłam więc do czytania, kiedy tylko książka dostała się w moje ręce ;)

 

Pani Ida Jatczak jest kolejna debiutantką , ale słowo „kolejną" wydaje mi się tu nie na miejscu. Dzieło, które stworzyła nie jest napisane tak, żeby po prostu było napisane. Wiele jest teraz we współczesnym świecie pozycji bezwartościowych przebitych przez reklamę. Tak jak powiedział Stanisław Lem w jednym ze swoich wywiadów: „Dzieła wybitne - nawet jeżeli powstają - giną w nieogarnionej produkcji, a przebija się dobrze reklamowana szmira". Według mnie, pozycja Pani Idy zasługuje na uznanie nie tylko z powodu swojej niebywałości, ale także dlatego, że bez „wielkiej rozgłośni" zyskuje uznanie czytelników.

 

Debiutancka powieść Pani Jatczak opowiada o Szymonie, który mając dziewiętnaście lat poznaje dziewczynę nastawioną pesymistycznie do życia oraz o dziwo nie ulegającej jego wdziękom i humorowi młodzieńca. Chłopak z czasem nie może przestać o niej myśleć, stara się za wszelką cenę dowiedzieć czegoś o buntowniczej Debby. Zaczyna się również zastanawiać co tak naprawdę do niej czuje. „Czy mając dziewiętnaście lat, można zrozumieć słowo „zakochanie"? Można – odpowiedział sobie zaraz. Ale to nie jest zakochanie. To nie to. Bo jak można kochać lodowaty ton, chłodny, opanowany wzrok, usta niewiedzące, co to uśmiech, czasem tylko lekko drżące. Nie można. Nie można tego kochać. Więc Szymon nie kocha. Ale jak można nie kochać przygryzania warg w trudnych momentach, oczu o kolorze dokładnie takim, jak zielone szkiełko oglądane pod słońce, wiecznego zapominania czapki i nerwowego poprawiania grzywki w momentach zakłopotania czy gniewu... Nie można nie kochać" - ten fragment z lektury, a zarazem opis z tyłu okładki mówi sam za siebie.

 

Gdy zaczynałam czytać spodziewałam się typowej młodzieżowej książki, opowiadającej o pierwszym poważnym uczuciu w życiu dwojga nastolatków. Z kolejnymi stronami zadrukowanymi masą niewielkich literek zmieniałam jednak zdanie co do pozycji. Od razu polubiłam kontrastujących ze sobą bohaterów. On - Szymon – przystojny młodzieniec, wyskoki brunet, rozdający swymi bystrymi migdałowymi oczami ciepłe i przyjacielskie spojrzenie. Ona – Debby – córka polsko-angielskiego małżeństwa, która po śmierci rodziców nie może się otrząsnąć i chce jak najszybciej do nich dołączyć popełniając samobójstwo. On – przypominający mi mojego kolegę, chłopak, który mógłby mieć każdą dziewczynę, jak się okazuje w trakcie biegu wydarzeń. Ona – dziwna osoba, o imieniu, które nie bardzo przypadło mi do gustu, okazuje się mądrą, ale zamkniętą w swoich „czterech ścianach" . On – opiekuńczy, ale niedoceniany przez Debby. Ona – czująca motylki na jego widok, ale starająca nie okazywać się tego. Bohaterowie idealnie się dopełniają, a dziewczyna dzięki Szymonowi otwiera swoje pudełko i z czasem pozwala mu do niego wejść coraz głębiej.

 

Kolejną rzeczą, która jest dla mnie ogromnym plusem dla lektury, jest to, w jaki sposób jest napisana pozycja. Autorka posługuje się barwnym językiem, który działa na wyobraźnię człowieka, nie pozwalając odejść od lektury. Ponadto Pani Ida świetnie opisuje emocje z dwóch perspektyw, co dodaje tylko książce atrakcyjności. Uczucia, które towarzyszą w czasie akcji obu bohaterom, motylki w brzuchy Debby, rozterki i smutki Szymona – te wszystkie uczucia są tak realne, jakby opowiadano mi historię pary, którą znam.

 

Bardzo spodobał mi się także motyw gwiazd. W literaturze spotykamy się z wędrówką, sławą, śmiercią czy zabójstwem. Muszę jednak przyznać, że nigdy nie spotkałam się z tak barwnym elementem o tym co na niebie się błyszczy. Może tak ja Debby nie potrafiłabym odnaleźć rozmaitych gwiazdozbiorów, ale sama często lubię sobie popatrzyć kiedy coś mnie trapi. Najczęściej szukam podstawowych gwiazdozbiorów takich jak Mały czy Duży Wóz. Jednak nie zawsze mi to wychodzi. Po lekturze postanowiłam zacząć baczniej przyglądać się gwiazdom ;)

 

Myślę, że należy tez podziwiać głównego bohatera – bo, który chłopak w XXI wieku nie poddałby się, mimo że dziewczyna kilkakrotnie go odrzuca? Choć już wcześniej wspominałam o tej kreacji chciałabym jeszcze co nieco dodać. Co mi się w nim najbardziej spodobało ? Szymon wytrwale dążył do celu i nie poddawał się mimo wielu kłód pod nogami. Myślę, że wielu z nas powinno brać z niego przykład. Pokazuje nam on, że nie zawsze wszystko co jest czarne musi być czarne, ale może zmienić swoją barwę jeśli się tylko pomoże. Szymon szedł przed siebie, zbliżając się do Debby, gdyż nie była ona jak te wszystkie dziewczyny, które znał. Z czasem stał się jej pomóc zmienić decyzję. Myślę, że jest on jednym z najbardziej pozytywnych bohaterów w literaturze i na pewno długo pozostanie w mojej pamięci.

 

Postać Debby również wzbudziła we mnie wiele emocji. Chociaż początkowo jej nie polubiłam z czasem zaczynałam się do niej przekonywać. W dzisiejszym świecie wiele słyszymy o samobójstwach młodych ludzi. Za każdym razem zastanawiamy się dlaczego on/ ona to zrobił/ zrobiła. Ale Debby miała cel swojego dojścia – chciała być znów z rodzicami. Choć ten sposób zakończenia swojego życia jest przykry, a dziewczyna po prostu miała za złe, że odebrano jej rodziców, bardzo żal mi było przez cały czas trwania akcji Debby. Dzięki niej mogłam się przekonać jak bardzo potrafi być skomplikowane wnętrze nastolatka i zrozumiałam, że człowieka tak naprawdę w większości kształtują wydarzenia, które przeżywa.

 

Podsumowują chciałabym przetoczyć moje dwa ulubione cytaty z „Szarej tęczy" Idy Jatczak, które na pewno i Was urzekną oraz przekonają, że ta pozycja jest dla każdego: „Myślała o czasie. Myślała o dzisiaj. Nie-wczorajszym. Nie-jutrzejszym. O Dzisiejszym Dzisiaj, które odpłynie w przestrzeń Wczorajszego Dzisiaj. Dzisiaj jest tylko dzisiaj i nigdy już go nie będzie. Jutro będzie inne dzisiaj, wczoraj było inne dzisiaj"; „Co za sens ma życie, jeśli niczego nie próbujesz i nigdy niczego ni posiadasz, bojąc się to stracić?"

 

Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial