Okładka wydania

Spalona Róża

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Anna Walczak
  • Tytuł Oryginału: Spalona Róża
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 352
  • Rok Wydania: 2010
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130 x 195 mm
  • ISBN: 9788361194279
  • Wydawca: Novae Res
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdynia
  • Ocena:

    4/6

    4/6

    3/6

    4,5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Spalona Róża | Autor: Anna Walczak

Wybierz opinię:

Agnesscorpio

„Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości", tak napisał Paulo Coelho.

 

I to jest właśnie cudowne. Kocha się za nic. Patrzysz na tę drugą osobę i nagle czujesz przyśpieszone bicie serca, jakieś dziwne mrowienie, zawrót głowy. A jeśli... to nie jest takie proste? Takie oczywiste? Wcale nie trafia cię jak grom z jasnego nieba? Bo ty tę drugą osobę znasz bardzo długo? Wiesz o niej wszystko. I... nienawidzisz jej? Ranisz ją? Doprowadzasz do łez? I sprawia ci to przyjemność? Co wtedy? Gdy nagle orientujesz się, że w jej oczach dostrzegasz pragnienie ciepła, uczucia i nie zdajesz sobie sprawy, że w twoich oczach jest dokładnie to samo!

 

Książka „Spalona róża" Anny Walczak jest opowieścią o potędze uczucia. O miłości silniejszej niż nienawiść, nawet silniejszej niż śmierć. Akcja dzieje się w Północnej Anglii, główna bohaterka to dwudziestotrzyletnia Madison Carpen. Opuszczona przez matkę, mieszkająca z ojcem, alkoholikiem, w jednej z biedniejszych miejsc miasteczka. Dziewczyna jest poniżana, bita, zaszczuta. Ale w środku stara się cały czas zachować siebie i w jej głowie rysuje się plan, jak wydostać się z tego koszmarnego impasu. Wyjście jest jedno. Okrutne, znienawidzone, ale Madison wie, że to jej jedyna droga, którą musi pójść, aby ocalić siebie samą. Daniel Broogins. Dziedzic rodu, bogaty, zepsuty, nie znający litości mężczyzna, którego ulubionym zajęciem podczas pobytu w szkole średniej, było gnębienie biednej półsieroty, córki pijaka i sadysty. Tak, właśnie Madison była jego ofiarą, zabawką, marionetką. A teraz... wskutek pewnego zbiegu okoliczności ich drogi krzyżują się. I to w sposób, który zarówno Madison i Daniela stawia w zupełnie nowej sytuacji. I choć myślą, że wszystko można kontrolować, nad wszystkim panować, jest to złudne. Bo nie można kontrolować uczuć, pragnień i dzikości serca.

 

Książkę czyta się szybko, to trzeba przyznać. Jednocześnie trochę drażniło mnie postępowanie głównej bohaterki, której zachowanie było czasami dla mnie niejasne. Raz potrafiła się postawić, innym razem zachowywała się jak niewolnica. Może to było celowe, ze względu na przeszłość dziewczyny.

 

Jako ciekawostkę należy podać, że autorka, Anna Walczak, jest czternastoletnią gimnazjalistką. I było to w niektórych momentach widoczne. Muszę powiedzieć, że opisy myśli bohaterów wyszły Annie o wiele lepiej, niż dialogi. Te wypadały nienaturalnie i czasami gryzły się z wcześniejszymi opisami. Również sama historia, zwłaszcza jej kryminalny wątek, wydawał mi się naciągany i mało realny. Podobnie jak finałowa scena.

 

Ale wiem jedno. Autorka ma duży potencjał, ma pasję, którą realizuje. Co u osoby w tak młodym wieku jest naprawdę godne uznania. Mam nadzieję, że będzie się dalej rozwijała w tym kierunku i szlifowała swe umiejętności. I skoro przeczytałam tę książkę w jeden wieczór, chociaż pewne rzeczy były dla mnie denerwujące, to oznacza, że Anna Walczak idzie w dobrym kierunku.

Miqa

Z początku pomysł, który wykorzystała Walczak wydaje się nie być niczym specjalnym, bo w książkach jak i filmach pojawia się on wielokrotnie. Coś jednak sprawia, że czyta się ją szybko i nie da się od niej oderwać.

 

Książka żeruje w najgłębszych partiach emocji czytelnika. Czym jest miłość? W "Spalonej róży" jest czymś, co mimo, że rozwija się długotrwale w końcu spada na ludzi niczym grom z jasnego nieba. I wcale nie rzadko zaczyna się uczuciem o 180 stopni przeciwnym.

 

"Miłość wcale nie jest piękna. Nie w moim przypadku. Jest jak pokrzywa - parzy, gdy tylko ją dotkniesz. Jest jak róża. Piękna, z czerwonymi lub herbacianymi płatkami, ale gdy tylko dotkniesz jej łodygi, pokazuje swoją prawdziwą stronę. Ma kolce. Które teraz właśnie dziurawią moje serce."

 

Główni bohaterowie to Medison Carpen (błędnie napisana na okładce przez "a") i Daniel Broogins, których autorka umiejscowiła w Anglii. Medison i Daniel to dwa inne światy, kompletne przeciwieństwa, których los przypadkowo połączył pewnym, pozornie nierozerwalnym związkiem.

 

Co sprawiło, że dwójka nienawidzących się już z dawnych szkolnych lat ludzi, musi teraz mieszkać ze sobą pod jednym dachem?

 

A co najważniejsze, czy uda im się ze sobą przeżyć?

 

Jeśli tak... to, co stanie się dalej? Jak potoczą się ich losy?

 

Książkę szybko się czyta, akcja rozwija się w zaskakująco ekspresowym tempie, co nie pozwala czytelnikowi oderwać się od lektury. Dokładność z jaką są kreowani główni bohaterowie pozwala wczuć się w ich role, poznać ich uczucia dogłębniej i sprawia, że nieświadomie im kibicujemy.

 

Przyznam, że jak na kobietę przystało najbardziej wyczekiwałam momentu w którym Medison z brzydkiego kaczątka zacznie przemieniać się w pięknego łabędzia. Doczekałam się i tego:)

 

Ale to nie jedyna rzecz, którą pozytywnie zapamiętałam, bo jako fanka thrillerów, znalazłam również i wspaniały suspens.

 

Fajnym zabiegiem, ale na dłuższą metę irytującym są pytania, które autorka ciągle zadaje pisząc w pierwszoosobowej narracji, która później przeistacza się w narratora w trzeciej osobie. Małym mankamentem mogą być przypadkowe powtórzenia, które zaklasyfikować można do błędów stylistycznych. Ale to wszystko, co można znaleźć na niekorzyść tej książki (chociaż to i tak za duże słowo).

 

Ostatnie strony książki trzymają się tak bardzo w napięciu, że czasami musiałam przypomnieć sobie, że wstrzymuję już oddech od pewnego czasu i pora nabrać powierza. Ciężko jest sklasyfikować tą książkę, można odnaleźć w niej motywy szekspirowskie (mam tu na myśli "Romea i Julii") jak i wielkie zafascynowanie "Dumą i Uprzedzeniem". Jest to pierwsza książka z tego gatunku, po czytanej przeze mnie pół roku temu książce Nory Roberts, która tak bardzo mnie pochłonęła. Dodajmy jeszcze do tego, że dziewczyna ma 14 lat. Łał.

Sil

Na tę książkę czekałam od dawna. Jeszcze w ubiegłym roku doszły mnie słuchy, że 14-sto letnia Anna Walczak wydała książkę. Gdy w Internecie zobaczyłam okładkę – zakochałam się. Książka musiała się znaleźć na mojej półce. Dlatego współpracę z Wydawnictwem Novae Res rozpoczęłam od tej pozycji.

 

Medison Carpen nie ma łatwego życia. Pochodzi z biednej rodziny mieszkającej w północnej Anglii, jako nastolatka została porzucona przez matkę i wówczas zaczął się jej horror – życie z maltretującym ją ojcem. W szkole nie było o wiele lepiej – przyjaciół nie miała, każdy patrzył na nią krzywym wzrokiem, chyba przede wszystkim ze względu na jej wiecznie poszarpane ubrania i obitą buzię. No i był jeszcze on, Daniel, który za nadrzędny cel obrał sobie zamianę jej i tak już strasznego życia w klęskę totalną. Ciągłe poniżanie, wyśmiewanie, ubliżanie sprawiły, że dziewczyna zupełnie zatraciła pewność siebie. Kilka lat później, za sprawą niezwykłego zbiegu okoliczności ich życia ponownie się ze sobą krzyżują. Daniel jest w podbramkowej sytuacji i jedynie Medison może wyciągnąć go z kłopotów, w które wpakował się na własne życzenie. Medison jest w niewiele lepszej sytuacji i jedynie pakt z diabłem, czyli właśnie Danielem, może wyprowadzić jej życie na prostą ścieżkę. Jak potoczą się ich losy? Tego już będziecie się musieli dowiedzieć sami, czytając Spaloną Różę Anny Walczak.

 

Myśl przewodnia tej książki zaliczana jest do kategorii ciężkich, o ile nie bardzo ciężkich. Stykamy się w niej z maltretowaniem – zarówno fizycznym jak i psychicznym. Autorka po dwóch stronach barykady stawia bohaterów, pałających do siebie wzajemną nienawiścią, ich rozmowy przesycone są pretensjami, cynizmem i złością. Z takiego układu nie może wyjść nic dobrego. No chyba, że coś się zmieni. Że któreś z nich, albo najlepiej oboje, zmienią swoje życie o 180 stopni. Ale czy to jest możliwe? Czy takie obopólne zmiany są w ogóle możliwe? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć samodzielnie.

 

Po tej lekturze na pewno muszę powiedzieć jedno. Gratuluje Annie Walczak. Gratuluje jej determinacji i zawziętości. Znam wiele nastolatek, które pragną napisać książkę. Jednak większości z nich nie udaje się dotrwać w tym zamiarze nawet do połowy fabuły. Annie udało się książkę skończyć, wysłać do wydawcy i co najważniejsze wydać. A to już znaczny sukces. To się chwali. Oczywiście książki nie mogę zaliczyć do fenomenalnych. Ale nie jest zła. Jak dla mnie książka znajduje się na półce wśród przeciętnie dobrych książek. Największym mankamentem wspomnianej lektury są dialogi, które delikatnie mówiąc kuleją, czuć w nich brak doświadczenia życiowego autorki. Ale nie można przecież wymagać od 14-stolatki wiedzy dorosłego człowieka. Na o wiele wyższym poziomie są opisy i przemyślenia głównych bohaterów. Brak w nich co prawda głębi, której zawsze poszukuje w książce, ale czy znajduję ją w każdej? Niestety nie. Jednak jak na pierwszą powieść tak młodej osoby, jest całkiem nieźle. Niestety pod koniec akcja zdecydowanie przyspiesza i wszystkie problemy bohaterów rozwiązane zostają w przeciągu zaledwie 40 stron. Jest to zagranie nieco bajkowe, ale na pewno przypadnie do gustu młodszej publiczności. Miejscami miałam również wrażenie, że autorka wpadła na dane rozwiązanie dopiero w trakcie pisania konkretnej sceny. Czasem więc szczegóły się gryzły i brak było pewnej logiki, ale źle nie było.

 

Książkę polecam chyba przede wszystkim nastoletniemu odbiorcy. Gdy sama byłam w podobnym wieku czytywała serię „Nie dla mamy, nie dla taty...". Zachwycały mnie nagłe rozwiązania akcji i finałowy pocałunek pary, która przez całą książkę nie umiała się połączyć. Chyba każdy czasem ma ochotę na tego typu finał, prawda?

Meme

Dla wielu z Nas miłość kojarzy się od razu z tym pierwszym spojrzeniem w oczy, magicznym zakochanie i długim szczęśliwym życiem. Mimo to, w wielu przypadkach, nawet tych najbliższych naszemu otoczeniu okazuje się, że nie zawsze dwoje osób padało sobie do stóp od początku swojej znajomości. A co jeżeli nie miłość była pierwsza, tylko nienawiść? Czy uczucie może narodzić się w najbardziej niemożliwych okolicznościach?

 

Anna Walczak urodziła się w 1995 roku, mieszka we Wrześni. I choć jest młodsza ode mnie – ma 15 lat - wydała swoją pierwszą publikację niespełna rok temu, a w planach ma kolejne. Wiele osób pewnie się zastanawia jak tego dokonała – przecież ona dopiero chodzi do gimnazjum! Ta niezwykle utalentowana dziewczyna od zawsze lubiła czytać. Później pisanie było również jej pasją. Swoją przygodę z pisarstwem zaczęła od prowadzenia bloga, a w wieku czternastu lat napisała swoją pierwszą powieść pt. Spalona róża. Jej ulubioną lekturą jest Duma i uprzedzenie autorstwa Jane Austen. Kocha gotycki rock i jest fanką takich zespołów jak Evanescence i Linkin Park.

 

"Miłość wcale nie jest piękna. Nie w moim przypadku. Jest jak pokrzywa - parzy, gdy tylko ją dotkniesz. Jest jak róża. Piękna, z czerwonymi lub herbacianymi płatkami, ale gdy tylko dotkniesz jej łodygi, pokazuje swoją prawdziwą stronę. Ma kolce. Które teraz właśnie dziurawią moje serce."

 

Madison Carpen i Daniel Broogins są przeciwieństwami. Ona od zawsze biedna, poniżana i doświadczona przez los. Nic nieznacząca. On bogaty i pożądany, krętacz, kobieciarz. Drań.

 

Nienawidzą się. Czy żyjąc pod jednym dachem, w mrocznym domu i czarnej przestrzeni, pomimo przeciwności losu i niebezpieczeństwa, uda im się... Uwierzyć w miłość?*

 

Kiedy zobaczyłam tą książkę na stronie Novae Res, zaczęłam zastawiać się co tak naprawdę mogła napisać tak młoda osoba. Nie tyle, że wątpiłam w jej dojrzałość, jednak nie myślałam, że mając tyle lat można stworzyć tak wiele. Myślę, że śmiało można pogratulować Ani, nie tylko dobrego pióra, ale również wytrwałości i z pewnością uporu, dzięki którym wydała tą książkę ;)

 

Co szczególnie spodobało mi się w pozycji? Młoda pisarka inteligentnie manewrowała narracją. Sama lubię to robić, kiedy piszę i moim zdaniem jest to atrakcyjne dla czytelnika. Choć dla wielu mogłoby to być niezauważalne, jest to tak mały szczegół, a cieszy.

 

Idąc dalej podobało mi się to, że 15-latka zrobiła z nieznacznej i wręcz banalnej historii książkę przesyconą emocjami. Jednocześnie poruszyła ważne tematy pokazując Nam, że coś z pozoru białe, może się okazać w rzeczywistości czarne. Świetnie poradziła sobie nie tylko z tematem maltretowania, ale również z zestawieniem dwóch przeciwnych charakterów. Mistrzowsko opisywała incydenty zachodzące między dwoma nienawidzącymi się osobami, jednocześnie cały czas prowadząc do przemienienia się brzydkiego kaczątka w najpiękniejszego łabędzia.

 

„W sercu zawsze pozostają ślady. Żadna operacja ich nie usunie. Ale jest coś, co może złagodzić ból, zadziałać lepiej niż najskuteczniejsze lekarstwo. To miłość."

 

Muszę przyznać, że początkowo nie polubiłam postaci głównej bohaterki. Jednak czytając kolejne strony powieści i przekonując się jakie trudne życie wiodła ta wątła ciałem, ale silna duchem kobieta, zrozumiałam, że nie jest ona tylko żądna pieniędzy, jak wydawało mi się dwudziestu stronach. Długo nie mogłam się też przekonać do Daniela – cały czas wydawał mi się tym samym, oschłym cwaniaczkiem. Najbardziej polubiłam Rebekę, ponieważ jako jedyna nie traktowała ludzi, według tego jak są zamożni – od razu polubiła Medison i była dla niej jak matka.

 

Jedynym mankamentem, który nieco mnie zrażał, choć jest on naprawdę nieznaczny były powtórzenia. Sama, kiedy piszę wypracowanie lub jakiś opowiadanie czy recenzję zawsze staram się (oczywiście w miarę możliwości) ich wystrzec. Kilkakrotnie moja niezastąpiona Polonista, która uczyła mnie niestety tylko przez dwa lata gimnazjum, zwracała mi uwagę na ten błąd stylistyczny. Dlatego bez problemu zauważam to, kiedy czytam jakiś tekst ;)

 

Podsumowując, muszę przyznać, że Ania odwaliła wręcz kawał dobrej roboty. Jestem ciekawa jak będzie wyglądać jej kolejna publikacji i czy będzie ona równie dobra. Mogę jeszcze tylko dodać, że chętnie pożyczyłabym sobie od Anny Walczak tą wytrwałość w dążeniu do swoich najskrytszych marzeń ;)

 

Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial