Okładka wydania

Mroczna Wieża

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Clive Staples Lewis
  • Tytuł Oryginału: The Dark Tower And Other Stories
  • Gatunek: Powieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Aleksandra Motyka
  • Liczba Stron: 272
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 9788363621193
  • Wydawca: Esprit
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    5/6

    3,5/6

    -

    5/6

    -


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Mroczna Wieża | Autor: Clive Staples Lewis

Wybierz opinię:

Isadora

Każda kolejna lektura książki C.S. Lewisa jest dla mnie przeżyciem nieporównywalnym z niczym innym. Jego wysmakowana, wyjątkowo dojrzała, pełna zachwycającej głębi i wzruszająca swą prostotą proza stwarza możliwość obcowania z nadzwyczajną erudycją i nieprzeciętnym intelektem człowieka, który jak nikt inny posiadł umiejętność mówienia o sprawach fundamentalnych i wielkich z niesłychaną precyzją i lekkością, wrażliwością i ekspresją zarazem. Każde dzieło, jakie wyszło spod pióra Lewisa, zachwyca przenikliwością, mądrością i szczerością refleksji oraz wysublimowanym pięknem języka; jego lektura jest dla mnie wyjątkowym świętem i gwarancją czytelniczej uczty. Nie inaczej było w przypadku "Mrocznej wieży" - choć do tej pory miałam do czynienia jedynie z tekstami filozoficznymi i religijnymi Zaskoczonego Radością, bez obaw sięgnęłam po zbiór utworów utrzymanych w konwencji fantastyki wychodząc z założenia, że artysta pióra, jakim był C.S. Lewis, zwyczajnie nie byłby w stanie tworzyć słabej literatury.

 

Historia "Mrocznej wieży" i pozostałych tekstów zamieszczonych w niniejszym zbiorze, jest dość niezwykła. Dotąd niepublikowane, rozproszone utwory, zostały cudem ocalone przed zniszczeniem po śmierci ich autora przez sekretarza Lewisa, Waltera Hoopera, który też przygotował je do druku. Choć teksty są niedokończone i niekompletne, nad czym mocno ubolewam, nie tracą z tego powodu na wartości i doskonale wpisują się w dotychczasową twórczość Inklinga. W skład publikacji wchodzi sześć utworów, zróżnicowanych pod względem tematyki i treści, ale nieodmiennie oscylujących wokół zagadnień pozostających w obszarze zainteresowań i dociekań Lewisa, takich jak czas i przestrzeń, rzeczywistość i sen, zdolności ludzkiego umysłu, granice poznawalności człowieka. Tytułowa "Mroczna wieża", która powstała najprawdopodobniej jako kontynuacja trylogii międzyplanetarnej, opowiada o wynalazku pewnego naukowca z Cambridge, który umożliwia spojrzenie w inny czas, w przeszłość lub przyszłość. Koledzy naukowca, korzystając z chronometru, próbują zrozumieć to, co przezeń widzą - Inny Czas wydaje im się niepokojącą, przepełnioną grozą rzeczywistością, w dziwny sposób połączoną z tą, w której się znajdują. Regularne obserwacje pozwalają na wyciągnięcie pewnych wniosków, daleko im jednak do rozwikłania zagadki urządzenia. W najciekawszym momencie historia się urywa - Lewis nigdy nie dokończył "Mrocznej wieży" - i nawet nie można wyobrazić sobie, w jakim kierunku potoczyłaby się jej akcja. Myślę, że jej treść należy potraktować tak, jak zasugerował w przedmowie Walter Hooper - jako próbę literackiego opracowania kwestii związanych z podróżami w czasie, fenomenem pamięci i wspomnienia, postrzeganiem rzeczywistości i nieodkrytymi zdolnościami ludzkiego umysłu. Te zagadnienia są przedmiotem dyskusji bohaterów i stanowią jej sedno.

 

"Niewidomy od urodzenia" to króciutkie opowiadanie o mężczyźnie, który po operacji przywracającej wzrok próbuje zrozumieć naturę światła. Utwór ten jest prawdziwym małym arcydziełem - wyjątkowo treściwym rozwinięciem i ilustracją kwestii dotyczącej bezmyślnego postrzegania rzeczy bez zrozumienia i prób zgłębiania ich natury, bez dostrzegania w istocie tego, co ma się przed oczami. Utwór ten, mimo niepozornej objętości, wzbudza wyjątkowo silne emocje i daje sporo do myślenia.

 

"Kraina imitacji" zawiera w sobie sporą dawkę groteski i absurdalnego humoru. Jest to zabawna refleksja na temat sposobu, w jaki człowiek postrzega sam siebie - w tym przypadku kobieta, dzięki czemu pełne humoru męskie zagubienie w typowo kobiecym świecie nieco łagodzi ostrze krytyki wymierzonej w płeć piękną. Cudowne i genialne!

 

"Anioły opiekuńcze" rozbawiły mnie do łez. Utwór ten jest ironiczną i przewrotną odpowiedzią Lewisa na tezę pewnego naukowca zamartwiającego się seksualnymi potrzebami człowieka w nieuchronnie nadciągającej dobie podróży kosmicznych i kolonizacji innych planet. Wizja Lewisa przyprawia o niekontrolowane wybuchy śmiechu, niemal można wyobrazić sobie autora puszczającego do czytelnika oko. Znakomite!

 

Od opowiadania "Nieznane formy" wieje grozą. Jest ono z pozoru prostą historią człowieka lądującego na Księżycu, którego głównym celem jest poznać losy poprzednich ekspedycji uznanych za zaginione. Treść wciąga, intryguje i trzyma w napięciu do samego końca, finał zaś pozostawia czytelnika z głową pełną domysłów, jednych bardziej fantastycznych i niesamowitych od poprzednich. Walter Hooper we wstępie wyjaśnia, że źródłem inspiracji Lewisa była w tym przypadku mitologia i dotyczące jej przemyślenia, a także przekonanie, że "Księżyc (...) ostatecznie okazałby się - w głębokim i śmiercionośnym sensie - miejscem jak każde inne". Świadomość tego nieco ułatwia czytelnikowi odbiór tej historii, aczkolwiek nie rozwiewa wszystkich wątpliwości. Ale też w tym tkwi cały jej mroczny urok.

 

"Po dziesięciu latach" to historia opowiadająca o Menelaosie i Helenie po upadku Troi - szkic zaledwie, zarzucony przez autora z braku pomysłu na kolejne rozdziały, zainspirowany wyjątkowo krótką opowieścią Homera o dalszych losach tej pary, jak również legendą o dwóch Helenach - tej prawdziwej i jej imitacji stworzonej przez bogów. Gdyby historia została dokończona, z pewnością skupiałaby się na konflikcie między snem a rzeczywistością - niczego więcej czytelnik nie może być pewny. Pozostaje drażniące poczucie niedosytu - ale też podziw dla nieokiełznanej wyobraźni autora i jego błyskotliwości.

 

"Mroczna wieża" nie rozczarowuje - w końcu to zbiór tekstów z różnych względów niedokończonych, a więc siłą rzeczy niedopracowanych. Drzemie w nich jednak spory potencjał, stanowią świadectwo wyjątkowej inwencji, spójnej wizji i literackiej płodności - jakżeby mogło być inaczej w przypadku Lewisa? Nie są to oczywiście utwory na miarę "Smutku", "Problemu cierpienia" czy "Zaskoczonego radością", ale też nie sądzę, by taki był ich zamysł; są raczej wyrazem nieustannych poszukiwań i fascynacji autora, próbą udzielenia odpowiedzi na rozmaite nurtujące go kwestie - może nie tak ciężkiego kalibru, jak w poprzednich pismach, ale jednak ważkich i zastanawiających. Moim zdaniem właśnie to nieuładzenie, brak perfekcyjnego wykończenia, surowość i chropawość tekstów pozwalają ujrzeć inne oblicze autora, a raczej zaobserwować pierwszy etap powstawania jego dzieł - stanowią swoistą stop klatkę pomiędzy narodzinami refleksji a nadaniem jej ostatecznego kształtu. I nieważne, że niektóre z tych tekstów miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego, zostały zarzucone i zapomniane przez ich twórcę - jestem przekonana, że każdy wielbiciel twórczości Lewisa doceni ich niewątpliwą wartość.

 

Dodatkową zaletą tego zbioru są komentarze współpracowników i przyjaciół autora, które pozwalają nam poznać kulisy powstawania zamieszczonych w nim utworów. "Mroczna wieża" to prawdziwa gratka dla czytelnika, doskonały przykład literatury nie tylko ambitnej, ale zarazem lekkiej i przyjemnej. Lewis wciąż czaruje swoją wyobraźnią, osobowością i przenikliwością umysłu, gorąco polecam!

Versatile

Clive Sample Lewis znany jest głównie jako autor fenomenalnego, fantastycznego cyklu "Opowieści z Narnii". Jednak niewiele ludzi zdaje sobie sprawę, że ten brytyjski pisarz nie ograniczał się tylko do jednego literackiego gatunku, pisał również liczne eseje, listy czy opowiadania, które tak samo jak jego bestsellerowa książka, zachwycają bogactwem treści, życiowych mądrości a także dojrzałością i kunsztem stylistycznym.

 

„Mroczna wieża" to zbiór sześciu opowiadań, które znacznie różnią się między sobą zarówno pod względem sposobu ukazania świata przedstawionego jak i tematyki. Każdy z utworów próbuje zmierzyć się z innym problemem, pytaniem czy zagadnieniem. Co ciekawe, mimo swojej różnorodności zawarte w książce teksty zdają się tworzyć spójną całość. Każde opowiadanie jest źródłem do przemyśleń i zachęca do wysunięcia głębszych reflekcji.

 

W pamięć najbardziej zapadły mi szczególnie dwa opowiadania. Pierwsze z nich to opowidanie tytułowe, przedstawiające niecodzienną historię wynalazku, pozwalającemu człowiekowi na podróże w czasie i ujrzenie innych, alternatywnych rzeczywistości. To, co najbardziej zachwyciło mnie podczas lektury tego utworu to niebywała wyobraźnia Clive'a Lewisa. Byłam zachwycona zarówno wykreowanymi postaciami jak i całym światem przedstawionym. Niezwykle żałuję, że autorowi nie udało się dokończyć owej historii, ponieważ ma ona niebywały potencjał. Co więcej istnieją przypuszczenia, że „Mroczna wieża" miała stanowić kontynuację popularnej trylogii międzyplanetarnej.

 

Kolejne opowiadanie, które wywarło na mnie ogromne wrażenie to „Po dziesięciu latach". Utwór ten jest oparty na słynnym micie o najpiękniejszej kobiecie na świecie – Helenie, która została porwana przez jednego ze swoich zalotników do Troi, co też przyczyniło się do wybuchu słynnej dziesięcioletniej wojny. Clive Lewis przedstawia nam jednak całkowicie odmienne i zarazem zaskakujące zakończenie tej historii. W tym przypadku autor wykazał się nie tylko znakomitym pomysłem, ale i logicznym myśleniem.

 

Opowiadania zawarte w najnowszym zbiorze C.S. Lewisa możemy przeczytać dzięki Walterowi Hooperowi, który jako były sekretarz autora, uratował jego teksty przed zniszczeniem. Niestety owe zapiski, nie zostały ukończone przed śmiercią pisarza w 1963 roku, dlatego podczas lektury „Mrocznej wieży" często trafiamy na fragmenty niekompletne. Czytelnik będzie musiał się przyzwyczaić do sytuacji, kiedy w samym środku akcji pojawia się nota głosząca, że „ten fragment został nieodnaleziony". Jednak mimo wszystko nowo opublikowany zbiór utworów Cliva Lewisa jest dziełem, z którym naprawdę warto się zapoznać.

Avenix

 "Mroczna wieża" to zbiór ocalałych opowiadań znanego na całym świecie pisarza Clive'a Staples'a Lewis'a. Brytyjskiemu autorowi, urodzonemu w 1898 roku, sławę przyniosła jego seria książek "Opowieści z Narnii" będąca połączeniem fantastyki, przygody i teologii. Jego wcześniej niepublikowane teksty zostały zebrane w jednej książce, opublikowanej w Polsce przez wydawnictwo Esprit, a także skomentowane przez Walter'a Hooper'a, człowieka bardzo blisko związanego z pisarzem. Gdy nadarzyła się okazja na sięgnięcie po tę pozycję, nie zwlekałem.

 

Cała książka składa się z sześciu opowiadań, tj. "Mrocznej wieży", "Niewidomego od urodzenia", "Krainy Imitacji", "Aniołów opiekuńczych", "Nieznanych form" oraz "Po dziesięciu latach". Każdy tekst jest diametralnie inny, wszystkie różnią się od siebie scenerią, bohaterami, problemem oraz morałem.

 

Najdłuższe opowiadanie - "Mroczna wieża" - opowiada o grupce naukowców, którzy dzięki niezwykłemu wynalazkowi, chronoskopowi, są w stanie wejrzeć w Inny Czas, oraz biernie śledzić poczynania tamtejszych bohaterów. Drugie opowiadanie z kolei, to historia człowieka, któremu życie dało drugą szansę i dzięki leczeniu odzyskał wzrok. Jego głównym celem jest odnalezienie Światła, co może być dla niego zgubne... "Kraina Imitacji" to tekst opisujący relacje profesora, który w jednej chwili siedział w pokoju i rozmawiał ze swoim dawnym uczniem oraz jego dziewczyną, a w drugiej przeniósł się do niewyraźnego i niezrozumiałego świata. "Anioły opiekuńcze" opowiadają o kilku śmiałkach, którzy na trzy lata wyruszyli na misję na Marsa. W tym czasie rząd na Ziemi postanowił umilić im czas i wysłał do nich eskapadę z "niespodzianką". Kolejna historia skupia się na człowieku, który nie ma nic do stracenia i podejmuje się misji na Księżyc. Wie jednak, że zginie tam, jak poprzedni śmiałkowie. "Po dziesięciu latach" to opowiadanie o wygranej walce i zaskoczeniu, gdy owoc zwycięstwa okazuje się być nie tym, czego oczekiwano.

 

Po każdym z tych opowiadań widać, jak wszechstronnym pisarzem jest Lewis. Każdym tekstem porwał mnie w inny, nieprzewidywalny ciąg wydarzeń. Największym atutem tej książki jest właśnie różnorodność. Od Wielkiej Brytanii XX wieku, przenosimy się do Troi, a po drodze mijamy bohaterów, których los porusza nas i zmusza do myślenia. Choć krótkie, opowiadania działają na nasze emocje, a ich puenta jest zawsze zaskakująca i przemyślana. Język autora jest zdecydowanie odpowiedni to tego typu opowieści. Poważny, choć nieskomplikowany. Czasem jednak historie czytało się dość mozolnie.

 

Najbardziej podobały mi się opowiadania "Niewidomy od urodzenia", "Nieznane formy", "Mroczna wieża" oraz "Po dziesięciu latach". Pierwsze dwa dlatego, że od samego początku wciągały w świat nie do końca dla nas jasny i z każdym kolejnym słowem zbliżaliśmy się do rozwikłania zagadki, pozostawionej przez Lewisa. W obu przypadkach zakończenie było przewrotne i zapierające dech w piersiach. Ponadto, ostatnie zdanie "Nieznanych form" pozostawiło we mnie taki niedosyt, że zdecydowanie chcę więcej! Szkoda, że nie dowiem się, o co dokładnie chodziło. Generalnie, naprawdę genialnie.

 

"Mroczna wieża" i "Po dziesięciu latach" zaś mają ze sobą kilka wspólnych cech. Oba stanowiły pracę, która w przyszłości miała lub była rozbudowana. Niestety, w książce otrzymujemy tylko fragmenty obu historii - reszta nie zachowała się, stąd nie możemy dowiedzieć się, jak opowiadania potoczyły się dalej. "Mroczna wieża" to powieść ciekawa i zdecydowanie inna. Pomysł na podróże w czasie, a raczej oglądanie innego czasu, to coś świeżego, mimo, że historia była spisana tak wiele lat temu. To, co działo się dalej podsyciło tylko mój apetyt. Szkoda, że w najlepszym momencie, opowiadanie zostało przerwane... "Po dziesięciu latach" spodobało mi się dlatego, iż lubię czasy Starożytne, a walka w Troi to zdecydowanie trafny wybór, gdyż autor mógł się popisać znajomością historii i przemilczanych faktów, ale także opisać swoje wyobrażenie świata i dalszych losów Spartan po zwycięstwie. W komentarzu do tego tekstu przeczytać możemy, jak mniej więcej potoczyć mogła się ta opowieść, ale to niestety nie to samo... Dokładnie tak, jak w przypadku "Mrocznej wieży", historia urywa się w kulminacyjnym momencie, czego bardzo żałuję.

 

Cóż, "Mroczna wieża" to zdecydowanie gratka dla miłośników Lewis'a. Polecam ją osobom, które chciałyby zapoznać się z niepublikowanymi wcześniej, fantastycznymi opowiadaniami Brytyjczyka. Każdy tekst jest inny, prezentuje inny problem i odmiennie go rozwiązuje. Mnie, historie spisane lata temu przez Lewisa, przypadły do gustu, choć zdecydowanie były opowiadania lepsze i gorsze. Pisarz posługuje się odpowiednim, poważnym językiem, ale czasem mniej ciekawe historie zaczynały mi się dłużyć. W każdym razie, jeszcze raz zachęcam i oceniam na 3 na 5.

Agnieszka.pi

Każdy pisarz marzy o tym, aby – prędzej czy później – stworzyć dzieło swojego życia, monumentalną powieść lub też całą serię, będącą najdorodniejszym okazem w całym dorobku artystycznym. Nie inaczej rzecz się miała z samym Mistrzem horroru. O motywach, które nim kierowały, inspiracjach i procesie powstawania „Mrocznej Wieży" Stephen King pisze we wstępie i przedmowie zamieszczonych w przejrzanej i poprawionej wersji pierwszego tomu jego najgłośniejszego cyklu powieściowego. Dowiadujemy się z owego wstępu, że zamierzeniem autora było stworzenie „powieści przesyconej Tolkienowskim poczuciem misji i magii i umieszczonej na prawie absurdalnym tle majestatycznego Dzikiego Zachodu Sergia Leone" . „Mroczna Wieża" opiera się zatem na trzech (a warto przypomnieć, że trójka to liczba mistyczna) filarach: „Władcy Pierścieni" Tolkiena, filmie Sergia Leone „Dobry, zły i brzydki" oraz na XIX-wiecznym poemacie Roberta Browninga „Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął". Przy czym, można pokusić się o stwierdzenie, że utwór Browninga odgrywa rolę najważniejszą, stanowiąc bezpośrednią inspirację.

 

King pisał cykl przez trzy dekady, skompletowanie mojego wydania zajęło mi co najmniej 6 lat. Bodźcem, który zadecydował o dokończeniu pisania, był wypadek, jaki przydarzył się pisarzowi – podczas rekonwalescencji doszedł on do wniosku, że nie może pozostawić „Mrocznej Wieży" w zawieszeniu. Mnie do zdobycia siódmego tomu zmobilizowała informacja o planach przeniesienia sagi na mały ekran oraz pogłoski dotyczące wydania ósmej części, zatytułowanej „Wiatr przez dziurkę od klucza", którą można umiejscowić między tomem czwartym i piątym. Nim jednak zabrałam się za czytanie, zadziałałam zasada o ulubionych książkach – „zapodział" mi się bezpowrotnie tom pierwszy. Kiedy wreszcie ostatecznie uzupełniłam moje wydanie, mogłam w końcu wstąpić z Rolandem na równinę sięgającą granic nieboskłonu.

 

Zostajemy wrzuceni w środek akcji – anonimowy rewolwerowiec podąża śladem tajemniczego człowieka w czerni, posiadającego magiczne zdolności. Początkowo nie wiemy, jakie są przyczyny owego pościgu, jednak z każdą kolejną stroną poczucie dezorientacji mija. Im dalej w pustynię zapuszcza się ostatni z rewolwerowców, Roland Deschain, tym więcej prześwitów pojawia się we mgle osnuwającej jego cel i motywy. Im bliżej człowieka w czerni, tym dalej w przeszłość sięgają retrospekcje odkrywające przed nami coraz więcej tajemnic. Dowiadujemy się, że jedynym celem przyświecającym Rolandowi jest dotarcie do Mrocznej Wieży. Bohater przebył już długą drogę i łatwo się domyślić, że im mniejsza odległość dzieli rewolwerowca od nieznanej budowli, tym trudniejsza będzie jego wędrówka po tym ponurym świecie, w którym nie ma miejsca na wyższe uczucia, a okazanie komuś choćby odrobiny przywiązania jest równoznaczne z wyrokiem śmierci. W świecie – pozornie prowizorycznie – skonstruowanym na gruzach dawnej cywilizacji, gdzie istnieją mutanty, wampiry i demony, przetrwają tylko najsilniejsi i najbardziej zdeterminowani, gotowi dla zrealizowania celu poświęcić praktycznie wszystko. Świat Rolanda to świat, w którym sukces można osiągnąć jedynie poprzez porażkę.

 

Tom pierwszy uważany jest za najsłabszy z całej serii. Warto jednak pamiętać, że po raz pierwszy wydany został w 1982 roku – nawet od najwybitniejszych nie należy oczekiwać, że od samego początku i przez cały czas będą w szczytowej formie. W końcu, to praktyka czyni mistrzem. „Roland" zgrabnie wprowadza nas do świata Mrocznej Wieży, który intryguje i wciąga bez reszty. Ogarnia nas przemożna chęć, by krok w krok z ostatnim z rewolwerowców konsekwentnie brnąć w wyznaczonym kierunku, nie bacząc na liczne przeszkody i niebezpieczeństwa, jakie niewątpliwie pojawią się na obranej ścieżce. Zdecydowanie polecam i sięgam na półkę po tom drugi, „Powołanie Trójki".

CzarnyKapturek

Myślę, że praktycznie każdy, obyty w jakimś stopniu, człowiek kojarzy nazwisko Lewis. Wstydem jest nie znajomość jednego z bardziej utalentowanych europejskich autorów. Może nie każdy przeczytał choćby jedną jego powieść, ale raczej większość obejrzała Opowieści z Narnii. Niestety z wielkim żalem i bólem muszę się przyznać, że tylko widziałam film. Jakoś wcześniej nie ciągnęło mnie do jakiejkolwiek dzieła spod pióra mistrza. Teraz doszłam do wniosku iż wiele straciłam, ale na szczęście jeszcze dużo czasu przede mną i na pewno zdążę to w jakiś sposób nadrobić. Po przeczytaniu Mrocznej wieży czuję, że wyobraźnia pana Lewisa była przeogromna, tajemnicza i zarazem piękna!

 

Mroczna wieża to zbiór opowiadań, które sekretarz autora - Walter Hooper, uratował przed zniszczeniem. W prologu właśnie tenże pan opisuje to, jak po śmierci C.S. Lewisa uratował przed spaleniem część jego dorobku pisarskiego oraz opowiada czytelnikowi w jakich mniej więcej okolicznościach powstawały poszczególne opowiadania. Muszę przyznać, że autor tego zbioru był naprawdę mądrym, wykształconym i cudownym człowiekiem.

 

Ludzie już od tysiącleci interesowali się podróżami w czasie. Na ten temat zapewne napisana jest niejedna książka oraz nakręcono wiele filmów. Ile ludzi tyle wyobrażeń o przyszłości. A autor dzieli się z czytelnikami swoim pomysłem.

 

Pierwsze opowiadanie nosi taki sam tytuł jak zbiór. Jest to najdłuższy tekst z całej książki i autor tak jakby popisuje się w nim na wielu polach. Nawet moja poraniona wyobraźnia nie wymyśliłabym czegoś takiego, o czym napisał autor Opowieści z Narnii. Historia zaczyna się od tego, że kilku panów spotyka się po to, aby porozmawiać o podróżach w czasie. Autor wykreował tutaj naprawdę ciekawe postacie a na dodatek sam bierze czynny udział w opisanych wydarzeniach.

 

Czytelnik ma do czynienia z chronoskopem, czyli tajemniczą maszyną, która pozwala oglądać pewną krainę, ludzi i ich zwyczaje. Bohaterowie są zafascynowani tym wynalazkiem i ciągle prowadzą obserwacje. Odkryli, że w Mrocznej wieży, bo tak nazwali budynek, w którym toczy się życie obcych dla nich ludzi mieszka pewna straszna kreatura.

 

Temat podróżowania w czasie zawsze mnie interesował. Lubię odkrywać czyjeś wyobrażenia o tym jak zobrazowali życie w przeszłości lub przyszłości.

 

Autor również postanowił o mnie zadbać i dał mi całkiem ciekawe opowiadanie. Z zapartym tchem śledziłam kolejne losy bohaterów.

 

Niestety nie jest tak pięknie jakby się wydawało. Wspominałam wcześniej, że zbiór ten jest częścią odnalezionych nie publikowanych wcześniej opowiadań Clive Staplesa Lewisa i niektóre fragmenty nigdy nie zostały odnalezione, także brakuje tutaj środka, ale łatwo jest się odnaleźć w dalszej części akcji natomiast to, co mnie najbardziej zabolało i zasmuciło to to, że nie ma końca... Oczywiście można sobie samemu wykreować, ale to nie jest to samo, co wyobraźnia autora.

 

Kolejnym tekstem jest Niewidomy od urodzenia. Krótkie opowiadanie zawarte tylko na kilku stronach i było one dla mnie najbardziej niejasne. Bohater tej opowiastki, jak wskazuje tytuł, był niewidomy od urodzenia lecz pewnego pięknego dnia poddał się operacji, która miała poprawić jego wzrok. Postać ta skupiała się i rozmyślała nad tym, czym jest światło i jak wygląda. Nadal nie rozumiem sensu tego tekstu, ale może jest spowodowane tym, że przepadam za całkiem innymi historiami.

 

Następnie czytelnik jest wprowadzony do Krainy imitacji. Bohater tego opowiadania podczas rozmowy ze swoim uczniem i jego narzeczoną zamyślił się i wkroczył całkiem do innego świata. Świata pozbawionego wyrazistości. Jedyną wyraźną rzeczą czy osobą była narzeczona gościa głównego bohatera oraz żonkile i inne kwiaty. Dla mnie było to trochę dziwne oraz zarazem zabawny tekst.

 

Anioły opiekuńcze oraz Nieznane formy to dwa teksty, których akcja rozgrywa się odległym dla nas kosmosie. Pierwsze opowiada o przygodach grupy badaczy, którzy stacjonują na Marsie. Tutaj autor naprawdę przeszedł samego siebie. Śmiałam się z tej zabawnej dla mnie historyjki. Drugie natomiast opowiada o pewnym panu, który poleciał na księżyc odkryć dlaczego wszyscy, którzy tam polecieli nie dają znaku życia. Domyślcie się co się stało ;)

 

Po dziesięciu latach nawiązuje do mitologii, bowiem akcja rozgrywa się w Troi. Z tego zbioru było to chyba według mnie lepsze opowiadanie, które w jakimś stopniu zrozumiałam.

 

Czytając te wszystkie teksty miałam wrażenie jakoby autor dorzucił do każdego jakieś filozoficzne przesłanie. Cały czas czułam takie dziwne przeczucie podczas lektury i do tej pory nie wiem czy to dobrze czy wręcz przeciwnie.

 

Clive Staples Lewis posługuje się dosyć poważnym językiem jednak nie jest on skomplikowany, więc każdy czytający ten zbiór zrozumie o co chodziło autorowi. Najbardziej irytującą rzeczą były te zaginione fragmenty. Akcja rozkręcała się w najlepsze by potem pokazać: „O nie nie nie, tutaj stop i siup dalej". Każde opowiadanie było ciekawe, jednak często miałam problem z ich interpretacją. Wolę historie, które wprost pokazują swoje przesłanie. Kapturek idzie na łatwiznę.

 

Bezsprzecznie urzekła mnie wielka wyobraźnia autora oraz minimalistyczne i eleganckie wydanie Mrocznej wieży. Grafika na okładce idealnie oddaje to co jest zawarte w pierwszym oraz jednocześnie tytułowym opowiadaniu.

 

Dzięki zapoznaniu się nareszcie z twórczością C.S. Lewisa mam ochotę na więcej. Gdy znajdę więcej wolnego czasu pójdę do biblioteki i wypożyczę oraz przeczytam całą serię Opowieści z Narnii. Mroczną wieżę polecam głównie fanom autora ale również osobom, które nie miały z nim styczności.

 

Polecam!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto