Kwiaty Na Poddaszu

Autor: Virginia C. Andrews

Okładka wydania

Kwiaty Na Poddaszu


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 4 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Tetiisheri

Ciasny pokoik z dwoma łóżkami, starą szafą i stolikiem. Drewniana podłoga, kotary nieustannie zasłaniające okna i zamknięte na klucz drzwi. Kręte, strome schody prowadzące na obszerne zakurzone poddasze pełne starych skrzyń skrywających mroczne sekrety ogromnego domu i okno w dachu wychodzące na świat.

 

Tak wyglądała rzeczywistość czwórki rodzeństwa więzionych w górnej kondygnacji pełnego przepychu willi. Jedynym ich luksusem było przestronne poddasze, na którym bliźniacy oraz Cathy i Chris uprzyjemniali sobie dłużące się minuty koszmaru, który musieli przeżywać. Nie mogli pozwolić sobie nawet na chwilę zapomnienia.

 

„Moim ulubionym zajęciem stało się wyobrażanie sobie nas, swobodnie biegających po lesie, pośród morza szeleszczących pod stopami liści. Widziałam nas pływających w pobliskim jeziorze czy brodzących w zimnym górskim potoku. Niestety, marzenia są podobne do pajęczyny, którą łatwo porwać i zniszczyć. Przekonałam się o tym już niejeden raz, dlatego przezornie starałam się zanadto nie oddalać od rzeczywistego świata."

 

Niegdyś wraz z rodzicami stanowili szczęśliwą rodzinę. Ich beztroskie życie zamienia się w piekło tuż po śmierci ukochanego ojca. Matka, pozostająca bez środków do życia, postanawia wraz z dziećmi przeprowadzić się do swoich okrutnie bogatych rodziców. Corrine nie ma jednak dobrych kontaktów z ojcem, który wyrzekł się jej wiele lat temu z powodu małżeństwa jakie zawarła z bliskim krewnym. Jej ojciec nic nawet nie wie o dzieciach powstałych z tego związku i w przekonaniu Corrine nie mógłby wybaczyć jej tak głębokiego grzechu. Za porozumieniem ze swoją surową, bezlitosną i mocno wierzącą matką czwórka rodzeństwa zostaje ulokowana w pokoiku prowadzącym na gigantyczne poddasze. Dzieci zostają poinformowane, że sytuacja ta zmieni się jak tylko Corrine uzyska przebaczenie swojego chorego, umierającego ojca. Mijają dni, a Cathy, Chris, Carrie i Cory Dollangangerowie nadal tkwią w przepełnionym smutkiem pokoju.

 

Virginia C. Andrews to amerykańska pisarka żyjąca w latach 1923-1986. Twórczość autorki „Kwiatów na poddaszu" skupiała się głównie wokół rodzinnych tajemnic i zakazanej miłości. Saga o rodzinie Dollangangerów uzyskała miano najpopularniejszej w całym dorobku pisarskim Andrews. Została przetłumaczona na kilkanaście języków, a rozpoczynające sagę „Kwiaty na poddaszu" doczekały się również ekranizacji. Po śmierci autorki, Andrew Neiderman, na prośbę rodziny Virgini C. Andrews, dokończył dwie rozpoczęte przez autorkę powieści. Wśród tytułów znajduje się ostatnia część cyklu o rodzinie Dallangangerów „Ogród cieni".

 

Narratorem opowieści jest kilkunastoletnia Cathy. To z jej punktu widzenia poznajemy całą historię. Język narracji jest odpowiedni do wieku dziewczynki - nieskomplikowany i zrozumiały. Akcja powieści toczy się szybko. Andrews w mistrzowski sposób buduje niepowtarzalnie przygnębiający klimat powieści kreujący ogromny wachlarz emocji w czytelniku, począwszy od zaskoczenia, zdziwienia i zszokowania, a skończywszy na uczuciu lekkiej ulgi dzięki której łatwiej złapać oddech. Napięcie wyczuwalne już od pierwszych stronic książki nie pozostawia czytelnikowi chwili wytchnienia aż do samego finału.

 

"Kwiaty na poddaszu" to niezwykle absorbująca opowieść o rodzinnych tajemnicach i zakazanej miłości. To także historia o ludzkiej sile, priorytetowych wartościach i ważnych wyborach. Pisarka kreśli portrety ludzkie, na których wyraźnie zarysowują się takie etapy życia jak dorastanie i dojrzewanie oraz uczucia - miłość i troska. Nie brak na nich także śladów cierpienia, nienawiści i zrezygnowania. Emocje towarzyszą również czytelnikowi. Nie sposób nie wzruszać się podczas lektury „Kwiatów na poddaszu". Losy rodzeństwa i ich szara codzienność stopniowo pozbawiona nadziei oraz marzeń mają ogromne oddziaływanie na odbiorców. Przykre wydarzenia potrafią wywołać łzę w oku, a radosne chwile uśmiech na twarzy. Niesprawiedliwość, jaka dotknęła dzieci potęguje współczucie, a zachowanie matki Corrine powoduje wzbierającą się wewnątrz człowieka nienawiść i potępienie.

 

„Kwiaty na poddaszu" uznane są za najlepszą część z całej pięciotomowej sagi o rodzinie Dollangangerów. Nic dziwnego, że powieść, która zyskała już szerokie grono czytelników, wciąż zdobywa nowych fanów. Virginia C. Andrews posiadała tą lekkość pióra, dzięki której swoimi przelanymi na papier historiami potrafiła wzbudzić skrajne emocje w czytelniku. To wzruszająca opowieść, którą czyta się z zapartym tchem. A potem jeszcze na długo w pamięci zostaje obraz rozległego poddasza i niemalże słyszalny stukot niewielkich stópek biegających po drewnianej podłodze przygnębiającego, ciemnego strychu.

 

Buffy1977

Wydana po raz pierwszy w 1979 roku pierwsza część sagi o rodzinie Dollangangerów, dzisiaj już uważana za pozycję kultową. W roku 1987 światło dzienne ujrzała wstrząsająca adaptacja powieści ze znakomitą ścieżką dźwiękową skomponowaną przez Christophera Younga oraz porażająco mrocznym klimatem.

 

Narratorką książki jest Cathy, która w przejmujący sposób opowiada czytelnikom o swoim tragicznym dzieciństwie. Dowiadujemy się, że mając lat dwanaście Cathy wraz ze starszym o dwa lata bratem, Christopherem oraz małymi bliźniętami, Cory'm i Carrie, zostali zmuszeni do wyjazdu z przytulnego domku, w którym wiedli szczęśliwe życie do czasu tragicznej śmierci ich ojca. Ich matka, nie mając środków do życia postanawia wrócić do swoich rodziców, którzy przed laty wyrzekli się jej z powodu bluźnierczej rzeczy, której się dopuściła. Postanawiając na powrót wkupić się w łaski bogatego, umierającego ojca, aby ten wpisał ją do testamentu, decyduje się zamknąć swoje dzieci w pokoju na piętrze, dając im również do dyspozycji wielkie poddaszu. Uwięzione rodzeństwo, od tego momentu, będzie musiało znosić towarzystwo fanatycznej babci, która po wyjawieniu im wstrząsającej prawdy o nich samych nie cofnie się przed niczym, aby zmusić ich do posłuszeństwa. A co gorsza, dzieci wkrótce odkryją również nowe oblicze własnej matki...

 

„Coraz częściej myślę o nas jako o kwiatach na poddaszu. Papierowych kwiatach. Narodzeni w jasnych barwach, ciemniejących z każdym dniem długiego, ponurego, męczącego, koszmarnego czasu, który spędziliśmy jako więźniowie nadziei i ofiary zachłanności. Nigdy nie dane nam było pomalować naszych kwiatów na żółto."

 

Książka, choć stosunkowo krótka, porusza cały szereg trudnych w odbiorze tematów, które z jednej strony mają za zadanie szokować odbiorców, a z drugiej zmusić ich na obranie innego punktu widzenia. Problem kazirodczych związków, nakreślony tak sugestywnie przez Andrews zbulwersuje pewnie każdego, ale równocześnie zostaje przez autorkę całkowicie usprawiedliwiony, a co za tym idzie czytelnik zostaje wręcz zmuszony do tolerowania tego odrażającego tematu tabu. Zupełnie inaczej rzecz ma się z zachowaniem babci i matki czwórki rodzeństwa – w tym aspekcie autorka nie żałowała sobie słów potępienia. Biedne, zamknięte w czterech ścianach, niewinne dzieci latami zmagają się z fizycznymi karami wymierzanymi przez ich babcię, ale to i tak nie jest najgorsze. Stara kobieta, mimo ewidentnych zapędów katowskich oraz trudnego do zdefiniowania fanatyzmu religijnego, nie w żaden sposób nie może równać się z matką dzieci, która nie tylko bezlitośnie manipuluje nimi, ale również w ogóle nie przejmuje się faktem uwięzienia własnych pociech – jest przekonana, że drogie prezenty wystarczą im do szczęśliwej egzystencji bez słońca, bez czystego powietrza. Kobieta, zaślepiona żądzą pieniądza, myśli jedynie o testamencie swojego ojca, nie zważając na męki własnych dzieci, które z dnia na dzień coraz bardziej podupadają na zdrowiu, które wraz z upływem lat coraz bardziej tracą nadzieję na upragnioną wolność. Podczas, gdy ona dobrze bawi się na wykwintnych przyjęciach, obraca się wśród elity, przyozdabia swoje ciało w drogą biżuterię i ubrania jej dzieci powoli umierają na zakurzonym poddaszu. A ich matka zdaje się tym w ogóle nie przejmować... Naprawdę niezwykle ciężko jest przebrnąć przez tego rodzaju problematykę, którą Andrews na szczęście przeplata również z dobrymi chwilami na poddaszu, gdzie dzieci mogą oddawać się beztroskiej zabawie w dzieciństwie, a w miarę dorastania najstarsze rodzeństwo dopuszcza się grzechu, przed którym tak zaciekle przestrzegała ich babka – co jeszcze ciekawsze, choć Chris i Cathy robią coś, co w cywilizowanym społeczeństwie jest zwyczajnie odrażające wcale ich nie potępiamy, wręcz przeciwnie, cieszymy się, że znaleźli sposób na osiągnięcie choćby tak szczątkowego szczęścia w pełnej mroku egzystencji.

 

Barwny, patetyczny styl Andrews znakomicie wpasowuje się w problematykę powieści i choć czasem może wydawać się odrobinę za bardzo podniosły to idealnie potęguje cierpienia czwórki rodzeństwa. Czytelnik nie tylko bez trudu zatopi się w brudnych tajemnicach rodziny Foxworth'ów, ale będzie wręcz pożerał każdą kolejną stronę, aż do porażającego zakończenia, podczas którego odkryje rzeczy, o jakich nawet mu się śniło, odkryje, że istnieją ludzie, dla których pieniądze są ważniejsze od życia ich własnych dzieci. Lektura przeznaczona jest przede wszystkim dla osób lubiących przeżywanie całej gamy emocji podczas czytania, niekoniecznie tylko tych pozytywnych. „Kwiaty na poddaszu" poruszą nawet najtwardsze serca, sprawią, że przez długi czas będziemy pamiętać o tragedii niewinnych dzieci, które w zamian za miłość, jaką obdarzyli swoją matkę otrzymali jedynie odrzucenie. W końcu, jakie mieli szanse w pojedynku z wielkim bogactwem?

 

Scathach

Sięgając po Kwiaty na poddaszu nie do końca wiedziałam, czego mam się po lekturze tej książki spodziewać.
Choć przeczytałam sporo recenzji, miałam świadomość, że na kanwie powieści powstał film, wielokrotnie słyszałam, że literackie dziecko Virginii C. Andrews na trwałe zostaje w pamięci, to jednak w dalszym ciągu nie byłam gotowa na tę historię.

 

Nie sposób jednoznacznie orzec co zmusiło mnie do sięgnięcia po tę lekturę, jednak muszę przyznać, że była to decyzja doskonała.
Książka ta, po wielu lekturach ostatnich dni stanowiła dla mnie kwintesencję tego, czego oczekuję od literatury: wrycia się w umysł, bycia w nim na jawie i we śnie; poruszania najdelikatniejszych strun mojej duszy; dotykania tematów trudnych takimi środkami, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Nie sposób powiedzieć, że książka Andrews jest dziełem nowatorskim: stale bowiem przywodziła mi na myśl swoistą krzyżówkę motywów Stu lat samotności Marqueza z Pokojem Emmy Donoghue. Co prawda, druga z wymienionych pozycji powstała później niż książka Andrews, nie zmienia to jednak faktu, że pewne wątki są w literaturze stale obecne, choć nie jesteśmy nimi bombardowani na masową skalę.

 

Historia rodziny Dollangangerów stała się moją nową ulubioną serią, do której pewnie niejednokrotnie będę wracać i do jej lektury zapraszać znajomych. Ma w sobie bowiem niezwykłą siłę przyciągania. Choć nie stanowi przyjemnej lektury na kilka dni, jest raczej trudną i bolesną podróżą po świecie ludzi zdominowanych przez środowisko i uzależnionych od jednostek silniejszych od siebie samych, to jest jednak książką wobec której nie sposób przejść obojętnie.
Problem kazirodztwa, sumienia nawiedzającego w przestrzeni onirycznej, powielania błędów swoich rodziców, fanatyzmu religijnego prowadzącego do moralnych nadużyć czy swoistego fatum nie pozwalającego o sobie zapomnieć, to wątki znane i masowo rozpowszechnione na kartach literatury. Andrews połączyła je jednak w taki sposób, przedstawiła historię tak tragiczną, że każda kolejna próba będzie wydawała się już tylko tandetną podróbką.

 

 

Bohaterami Kwiatów na poddaszu jest rodzina Dollangangerów. Poznajemy ich, gdy stanowią jeszcze wzorową i szczęśliwą wspólnotę kochających się ludzi. Jedno wydarzenie, sprawia, że na jaw wychodzi tragiczna przeszłość rodziny, a jej członkowie zaczynają podejmować coraz bardziej zgubne decyzje. Gdy ojciec czwórki idealnych dzieci, w dniu swoich urodzin ginie w wypadku samochodowym, wraz z nim ginie szczęście wszystkich członków rodziny.
Zostają oni bez środków do życia, a jedyną możliwością przetrwania jest odzyskanie względów rodziców żony zmarłego. Są oni niezwykle bogaci, jednak wyrzekli się swej córki, gdy przed laty poślubiła swojego wujka. Fanatyzm religijny, którym uczynili motor napędowy wszelkich swoich działań, kazał im uznać zrodzone z tego związku dzieci za pomioty diabła. W tajemnicy przed dziadkiem, dzieci zostają więc zamknięte na poddaszu do czasu jego śmierci, kiedy to ich mama mająca nadzieję na odzyskanie niewyobrażalnego majątku, zostanie ponownie zostanie wpisana do testamentu.
Niestety, śmierć schorowanego człowieka zamiast się przybliżać, coraz bardziej się oddala, a wystraszone dzieci spędzają w zamknięciu całe lata. Brak słońca, witamin, normalnych rozrywek sprawiła, że najmłodsze z nich przestały się prawidłowo rozwijać. Po trzech latach niewoli najstarszy chłopak dokonuje strasznego odkrycia, które na zawsze zmienia życie wszystkich...

 

Andrews nakreśliła opowieść mrożącą krew w żyłach. Choć nie jest horrorem – mogłaby nim być. Tragedia głównych bohaterów nie pozwala przejść od lektury do normalnego życia. W naszej codzienności towarzyszy nam już bez przerwy czwórka rodzeństwa, nie mogąca normalnie żyć, uczyć się, zawierać przyjaźni.

 

Podczas całek lektury towarzyszyła mi myśl o tym, jak bardzo zepsutym trzeba być, by w tak okrutny sposób potraktować swoje dzieci. Jak bardzo egoistycznym trzeba być, aby pieniądze przesłoniły nam szczęście własnych potomków, które jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej były dla nas wszystkim. Jaka okrutność musiała kierować ludźmi, którzy byli w stanie przez wiele dni truć schorowane, nie mogące się w żaden sposób obronić dorastające pociechy.
Wiele trudnych pytań zrodziła we mnie ta książka. Mam świadomość, że w tym jednym wypadku, to wytwór literackiej fantazji autorki, wiem jednak, że takie rzeczy zdarzają się naprawdę. Wystarczy włączyć dowolną stację telewizyjną, by być świadkami ogromnego okrucieństwa, by zobaczyć rzeczy, które już nie wzruszają tak jak powinny, bo stały się powszechne, a które mimo wszystko są tragediami wielu istnień.

 

Gorąco polecam Kwiaty na poddaszu wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji sięgnąć po tę książkę. Przyciąga i hipnotyzuje. Skłania do refleksji i wywołuje trwałe poczucie niepokoju. Przeraża swoją autentycznością.
Musicie ją znać.

 

Zuzankawes

Jedna chwila może zmienić wszystko. Doprowadzić do szaleństwa ze szczęścia lub z rozpaczy. Takie wydarzenie wywiera wpływ na całe życie. Pozostawia radosne wspomnienia albo traumę. Odtąd nic nie jest już takie samo. Fantastycznie, jeśli spotka nas coś dobrego, fatalnie, jeśli dotyka coś niewyobrażalnie tragicznego.

 

Rodzinę CathyDollanganger spotkała właśnie druga z opcji, którą była niespodziewana śmierć ukochanego ojca i męża. Wraz z jego śmiercią odszedł spokój i szczęście, a czwórka małych dzieci pożegnać musiała się z rodzinnym domem i błogim, beztroskim dzieciństwem. Kochający tatuś, piękna mama i czwórka słodkich dzieci, żyjących w słodkiej beztrosce, to jedynie wspomnienie, które będzie powracałood czasu do czasu. Teraz, po śmierci ojca, dzieci będą musiały zetknąć się z zupełnie nowymi warunkami w których przyjdzie im żyć. Wraz z matką staną przed koniecznością zamieszkania u dziadków, jak czas pokaże, ludzi tak samo bogobojnych, co okrutnych i bezdusznych...

 

Za zgodą matki, dzieci w tajemnicy przed światem, zamknięte zostaną w pokoju z poddaszem, gdzie czekać będą na odmianę ich losu. Obietnica, że zostaną tam na jedną noc, nie zostanie dotrzymana. Ile czasu Cathy, Cory, Carrie i Chris spędzą w domowym więzieniu i w końcu dlaczego, tego wszystkiego dowiecie się słuchając „Kwiaty na poddaszu" Virginii C. Andrews.
Będzie kontrowersyjnie, szokująco, boleśnie i mocno! Wiem, że łza zakręci wam się w oku, zwłaszcza, że lektorem jest nie kto inny, tylko sama Kamilla Baar. Swoim delikatnym, dziewczęcym i subtelnym głosem przeniesie was w świat beztroskiego dzieciństwa, sielanki i rodzinnego ciepła, by po chwili zaprowadzić na zimne poddasze, gdzie rozegra się wiele tragedii. I wierzcie, że właśnie ten delikatny głos podkreśli z całą siłą tragizm sytuacji, w jakiej znajdzie się czwórka rodzeństwa.

 

Tym którym nazwisko Kamilli Baar mówi niewiele, podpowiem, że to zdolna i popularna aktorka, którą obecnie zobaczyć można w serialu telewizyjnym „Na dobre i na złe". Popularność zdobyła rolą w filmie „Vinci" Juliusza Machulskiego, występując u boku Borysa Szyca, Jana Machulskiego, Roberta Więckiewicza i Marcina Dorocińskiego. Ta utalentowana i jednocześnie bardzo urodziwa aktorka (czego niestety w audiobooku zobaczyć nie można), poza rozlicznymi rolami filmowymi i serialowymi poszczycić się może fantastycznymi rolami teatralnymi (np. rola Ofelii w „Hamlecie" w inscenizacji Łukasza Barczyka) i niezłymi dubbingowymi („Noc w Muzeum", „Małpy w kosmosie").
W „Kwiatach na poddaszu" Andrews udowadnia, że jest wszechstronnie uzdolnioną aktorką, która na ćwiczeniach z emisji głosu była pilną słuchaczką.

 

„Kwiaty na poddaszu" to opowieść wstrząsająca i wzruszająca. Jest co prawda dość przewidywalna, bo od początku zdajemy sobie sprawę, że tragedia gonić będzie tragedię i że nic dobrego nie może wyniknąć z uwięzienia na poddaszuprzeklętych dzieci, przeklętych rodziców. Od początku też dzięki (a może przez) narrację, zdajemy sobie sprawę, że sytuacja ta wymknie się spod kontroli, a związek kazirodczy wisi w powietrzu. A mimo to, historia absorbuje. Nie sposób oprzeć się opowieściprzedstawianej z perspektywy dziecka, które musiało zbyt szybko dojrzeć. Nie sposób przejść obojętnie obok historii dzieci skrzywdzonych przez osobę, której ufały i ślepo wierzyły. Nie sposób w końcu przejść obojętnie wobec historii, w której krzyżują się ze sobą egoizm, okrucieństwo i bezduszność, z miłością i oddaniem.

 

„Kwiaty na poddaszu" to bardzo dobra powieść, którą zdecydowaniepolecam kobietom, choć i co wrażliwsi panowie powinni być usatysfakcjonowani.
Ja w każdym razie po wysłuchaniu audiobooka, nabrałam chętki na poznanie dalszych losów rodzeństwa. I z całą pewnością spełnię swoją zachciankę.

 

Keengah

"Coraz częściej myślę o nas jako o kwiatach na poddaszu. (...) Narodzeni w jasnych barwach, ciemniejących z każdym dniem długiego, ponurego, męczącego, koszmarnego czasu, który spędziliśmy jako więźniowie nadziei i ofiary zachłanności."

 

Najbardziej wzburzającymi mnie bohaterami literackimi czy też filmowymi są i od zawsze byli fanatycy religijni. Niezmiennie po piętach depczą im w tym wyścigu głupie, puste i często naiwne kobiety. W "Kwiatach na poddaszu" nie zabrakło ani religijnych maniaków, ani ograniczonych umysłowo kobiet, w rezultacie czego lektura tej książki była dla mnie niezwykle emocjonująca i oburzająca. Powieść Virginii Andrews wciągnęła mnie od pierwszych stron, z każdą kolejną coraz bardziej mnie szokowała aż w końcu skończyła się i zostawiła mnie w stanie całkowitego zgorszenia i lekkiego umysłowego rozstrojenia.

 

Chris i Cathy oraz bliźnięta Cory i Carrie do czasu tragicznej śmierci swojego ojca mają szczęście wieść dostatnie, radosne życie. Beztroskie dzieciństwo nie trwa jednak długo. Corrine, matka czwórki rodzeństwa, ze względu ma niepokojącą sytuację finansową nastałą po śmierci żywiciela rodziny postanawia przeprowadzić się z dziećmi do swojego rodzinnego domu, do rodziców, których nie widziała przez ostatnich piętnaście lat. Niegdyś wyklęta z uwagi na swój zakazany związek z blisko spokrewnionym mężczyzną, ma nadzieję wrócić do łask i odzyskać zapis w testamencie bogatego ojca.

 

Problemem stają się jednak dzieci - owoce zakazanej miłości - które uniemożliwiłyby uzyskanie wybaczenia schorowanego starca. Corrine wraz ze swoją głęboko wierzącą matką obmyślają plan, który bezzwłocznie wprowadzają w życie. Dzieci zostają zamknięte w najdalej położonym w rezydencji pokoju. Bez możliwości wyjścia na dwór i kontaktu z innymi ludźmi, mają czekać na śmierć dziadka i przejęcie przez ich matkę ogromnej fortuny. Zapowiadane kilka dni przeciąga się w tygodnie a tygodnie w miesiące i lata. Dzieci dojrzewają zamknięte na poddaszu, często głodzone i zastraszane przez odwiedzającą ich babcię i powoli opuszczane przez matkę.

 

"Czasami chciałabym nie żyć, bo wydaje mi się, że lepiej byłoby nam martwym niż żywcem pochowanym tutaj."

 

Książka Virginii Andrews przeraża. Sceny rozgrywające się na poddaszu co chwilę budziły we mnie grozę i współczucie. Smutne i najbardziej poruszające było dla mnie wejście starszego rodzeństwa w role ojca i matki dla młodszych bliźniąt, niewiarygodna ich psychiczna dojrzałość i odpowiedzialność, próby uszczęśliwienia Cory'ego i Carrie mimo oczywistych przeszkód, zgotowanych im przez zaślepioną wizją bogactwa matkę. Najbardziej dramatyczne i wstrząsające w tej powieści są niezdrowe relacje, które z czasem rodzą się między dojrzewającymi fizycznie nastolatkami. Obłudna matka czy upiorna babka to nic w porównaniu z makabrycznym uczuciem budzącym się i rozwijającym między Chrisem i Cathy.

 

Dawno żadna książka tak mnie nie emocjonowała. Ponura historia Dollangangerów pozostawi we mnie niezatarty ślad. Jedyną wadą książki, jaką dostrzegłam, są niedopracowane wypowiedzi nastolatków, które niejednokrotnie brzmią jak wyjęte z ust pięćdziesięciolatka a nie dziecka. Nie umniejszyło to jednak moim zdaniem wartości powieści. Mam ochotę szybko sięgnąć po kolejny tom sagi rodzinnej Dollangangerów. Najpierw jednak sięgnę po jakąś weselszą książkę, co by umniejszyć nieco uczucie smutku.

 

Szczerze polecam.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!