Dziedzictwo Manitou: Antologia Dedykowana Mistrzowi Horroru

Autor: Krzysztof T. DąbrowskiGraham MastertonDawid KainKazimierz Kyrcz jrŁukasz RadeckiRobert CichowlasAleksandra ZielińskaJacek M. RostockiKrzysztof MaciejewskiPiotr MirskiMichał StonawskiPiotr PocztarekRob KaymanPaweł Waśkiewicz

Okładka wydania

Dziedzictwo Manitou: Antologia Dedykowana Mistrzowi Horroru


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Natula

Graham Masterton jest jednym z najbardziej znanych twórców horrorów i thrillerów, autorem wielu opowiadań, powieści historycznych, wierszy, a także poradników seksualnych, dlatego nie sądzę, żeby trzeba było go w jakiś szczególny sposób przedstawiać, tym bardziej że już w latach siedemdziesiątych został uznany za mistrza horroru.

 

Moja sympatia do twórczości Mastertona jest wielka, a nawet bardzo wielka, podejrzewam, że zanim poznałam „Baśnie braci Grimm", byłam już po lekturze „Manitou", „Dżinna" i „Wyklętego". Jako że rodzice nie pozwalali swojemu dziecięciu nurzać się w demonicznych mrokach, książki czytałam schowana głęboko pod kołderką, zaś dostawcą kolejnych tytułów był mój starszy brat, chwała starszemu rodzeństwu! Dlatego kiedy na runku pojawiło się „Dziedzictwo Manitou", antologia będąca hołdem dla Mastertona, który już od ponad trzydziestu lat jest guru dla wielu początkujących, jaki i doświadczonych pisarzy, postanowiłam sprawdzić jak też nasi rodzimi twórcy poradzą sobie z mastertonowskim klimatem i stylistyką. Krótko w temacie – PODOŁALI.

 

Antologia zawiera czternaście, różnej długości opowiadań, w tym nieopublikowane wcześniej w Polsce opowiadanie Mastertona „Obserwator". Podobno jest to utwór zaliczany do jednego z jego najmocniejszych tekstów, podobno. Niewątpliwie jest to interesujący utwór, szalenie klimatyczny i niepokojący, ale jednocześnie, dla fana twórczości Mastertona, bardzo przewidywalny. Mimo to jest nie lada gratką dla czytelników zainteresowanych dorobkiem mistrza horroru, stanowi ono radosny bonusik, chociaż jak na drugi dzień po lekturze, dźgnęłam się długopisem w oko, nie było mi już tak radośnie, a wspomnienie związane z Fioną i jej Mamusią (bohaterki opowiadania „Obserwator") przyprawiło mnie o bolesny skurcz żołądka.

 

Opowiadania pióra wielu polskich pisarzy, doskonale wpasowały się w charakterystyczny styl prozy Brytyjczyka. Teksty są zaskakujące, niesamowicie klimatyczne, nawiązują do legend i podań, w których istoty nadprzyrodzone stanowią sedno. Na kartach tego wyjątkowego zbioru, poznacie najbardziej demoniczne i krwiożercze istoty, które jak to zwykle bywa, namieszają w życiu poczciwego człowieka, doprowadzając go do obłędu, transformacji, przekroczenia granicy człowieczeństwa, a najczęściej - śmierci. Bogiem a prawdą, jest co poczytać i jest się czego przestraszyć, ponieważ historie utaplane są w krwi, koszmarnych wyczynach, seksie, bólu i rozpaczy.

 

Rzadko zdarza się, żeby antologia tak bardzo przypadła mi do gustu, najczęściej tego typu publikacje zawierają w sobie miszmasz różnej maści tekstów, nierównych pod względem tematycznym i jakościowym. W przypadku „Dziedzictwa Manitou" nie doznacie rozczarowania wywołanego chaosem czy drażniącą chropowatością, co prawda w zbiorze znajduje się opowiadanie Krzysztofa T. Dąbrowskiego „Miskamakus", które na pierwszy rzut oka może wydać się totalną pomyłką, jednak jest tak doskonałą satyrą na mastertonowskie demony, powstałą z połączenia horroru i fantasy, że jej miejsce w antologii absolutnie nie jest przypadkowe.

 

Publikacja wydawnictwa Replika zachwyciła mnie, każde z zamieszczonych w antologii opowiadań uwiodło mnie, i wprowadziło do świata grozy, dlatego nie będę wymieniać poszczególnych tytułów, ponieważ wszyscy autorzy tekstów opublikowanych w „Dziedzictwie Manitou" wykazali się niesamowitą kreatywnością, poczuciem tematu i talentem do tworzenia niepokojącego klimatu. Dlatego zachęcam do poznania tego zbioru opowiadań, w których oprócz ciekawych tekstów, znajdziecie również interesujący wstęp przygotowany przez Roberta Cichowlasa, a także... Grahama Mastertona. Niech bodźcem do sięgnięcia po lekturę będą słowa mistrza: „Oto, dla waszej rozrywki i przyjemnego strachu, kreatorzy demonów jutra". Zapraszam!

Dariusz S. Jasiński

literatury. Wydany w 1976 roku „Manitou” (w Polsce w 1989 roku, jako jedna z pierwszych książek po zmianie systemu) dał początek wspaniałej kariery autora przeszło 50 powieści z gatunku -z którego jest zdecydowanie najbardziej znany. W sumie na jego koncie jest ponad 100 książek – historycznych, thrillerów oraz poradników seksualnych. Masterton był wszak między innymi redaktorem naczelnym magazynu „Penthouse”, znacznie odważniejszego konkurenta „Playboya”.

 

Dla Polski Graham Masterton żywił zawsze szczególne uczucia. Jego zmarła żona była Polką. To dzięki niej powieści męża zaczęły się pojawiać w naszym kraju, a polscy pisarze mieli okazję uczyć się od prawdziwego mistrza. Odważę się nawet napisać, że Masterton dla rodzimych autorów horrorów był niczym Adam Małysz dla naszych skoczków. Dziś w obu dziedzinach możemy być dumni, bo zarówno literaci, jak i sportowcy prezentują wysoki poziom i, co najważniejsze, jest ich wielu!

 

Sam znam kilku autorów osobiście. Pracując w kwartalniku Kontury zamieściłem opowiadanie mieszkającego w Islandii Grzegorza Krzyżewskiego. Miałem też okazję przegrać z Repliką walkę o publikację opowiadania będącej na początku drogi Magdaleny Marii Kałużyńskiej. Zresztą później za jej zachętą sam wziąłem w 2016 roku udział w konkursie na szort-horror z Halloween w tle, co było moim debiutem w gatunku i od razu nagrodzonym. Polski horror ma się coraz lepiej. Jeśli jednak ciągle czujecie niedobór tego typu literatury i chcecie zrobić sobie przegląd krajowych autorów, to warto sięgać po propozycje wydawnictwa Replika, publikującego często zbiory opowiadań grozy.

 

Najnowsza tego typu propozycja Repliki to „Dziedzictwo Manitou”, specyficzny zbiór tekstów, będący swoistym hołdem dla Grahama Mastertona. Wszystkie zawarte w nim opowiadania mają coś wspólnego z twórczością mistrza. Całkiem fajną zabawą jest odkrywanie, co w danym opowiadaniu zdecydowało o włączeniu go do książki. Brytyjczyk zaś widnieje nie tylko na okładce jako osoba, której pozycja jest dedykowana, napisał bowiem wstęp do zbioru oraz udostępnił jedno ze swoich opowiadań.

 

Teksty, które znajdziecie w książce, są mocno zróżnicowane. Większość jest pisana na poważnie, ale są i rodzynki będące raczej humoreską. „Miskamakus” Krysztofa T. Dąbrowskiego (w lipcu 2017 znajdziemy się wspólnie w innej antologii) sprawił, że po serii mrożących krew w żyłach opowieści mogłem się zrelaksować, rozluźnić i nawet roześmiać. Jacek Rostocki z kolei dotknął w swoim „Teufelschwanx” tematu piłki nożnej, a właściwie pewnego aspektu kibicowania. Świetna puenta, którą polecam wszystkim kibolom chodzącym na „ustawki”.

 

Z przykrością zauważyłem jednak, że w gronie trzynastu polskich tekstów autorem ledwie jednego jest kobieta. Aleksandra Zielińska podjęła temat (nie napiszę jaki, by nie popsuć przyjemności lektury), który ostatnio na rynku amerykańskim eksploatowany jest aż do przesady. Tego typu horrorów staram się wystrzegać, a jednak autorka poradziła sobie doskonale. Długie, dobrze poprowadzone opowiadanie jest jednym z najlepszych w zbiorze. Zresztą słabych tekstów nie znalazłem. Książka utrzymana jest na bardzo wysokim poziomie, przez co czyta się ją fantastycznie.

 

Prawdziwą grozę, ciarki na skórze i jeżący się włos na głowie odczułem jednak tylko w dwóch przypadkach. „Opus Magnum” Dawida Kaina opowiada o legendarnym muzyku, którego wyjątkowa twórczość miała wielki wpływ na bohatera tekstu. Poszukuje on swego idola, i choć to, co znajdzie, będzie odbiegało od oczekiwań, mimo wszystko jego uwielbienie dla artysty nie zniknie.

 

Nie było dla mnie zaskoczeniem, że największe wrażenie wywarł na mnie „Obserwator” mistrza Mastertona. Blisko czterdzieści lat doświadczenia pozwala mu uderzyć w najczulsze struny duszy czytelnika. Wie, jak sprawić, by to, o czym pisze, na dłużej zostało w umyśle i przywoływało mroczne i przerażające obrazy. To prawdziwa wisienka na bardzo smakowitym torcie, jaki powstał z mieszanki mocno zróżnicowanych opowiadań.

 

„Dziedzictwo Manitou” to znakomita książka, która pozwala upewnić się, że gdyby nawet Masterton, jak niedawno Małysz, zakończył karierę, to jest duża grupa młodych osób, którzy już dziś gotowi są godnie go zastąpić i dać nam, podobnie jak młodzi skoczkowie, dużo przyjemności. Wielkie słowa uznania należą się Replice, że powstają takie książki jak ta, a najlepsi polscy twórcy mają możliwość publikowania swoich prac.

 

A Masterton? Masterton też poczynił ogromne postępy od czasów „Manitou”. Jego proza jest znacznie dojrzalsza i znacznie bardziej przerażająca. Ale za to go przecież kochamy!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!