Zanim Zasnę

Autor: S. J. Watson

Okładka wydania

Zanim Zasnę


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Isadora

Czy wyobrażasz sobie, że budzisz się każdego ranka z umysłem przypominającym wytartą do czysta tablicę, z której wymazano wszelkie wspomnienia? Że zaczynasz każdy dzień z uczuciem obezwładniającej paniki, która dopada Cię ledwo otworzysz oczy, związanej z upiornym uczuciem, że nie wiesz, kim jesteś, gdzie się znajdujesz ani kim są otaczający Cię ludzie? Że wszystko, czego w ciągu dnia dowiadujesz się o sobie i swoim życiu nie pochodzi z czeluści Twojej pamięci, a skorupy wspomnień i szczątki informacji zbierasz pieczołowicie tylko po to, by następnego dnia niczym mityczny Syzyf zaczynać wszystko od zera? Czy istnieje wyjście z tej matni, czy też jesteś skazany na przeżywanie tego koszmaru w nieskończoność?

Przed dwudziestu laty Christine uległa wypadkowi, którego trwałym i najprawdopodobniej nieodwracalnym skutkiem jest wyjątkowo rzadka postać amnezji polegająca na utracie pamięci krótko i długotrwałej. Mówiąc prościej - Christine utraciła wszystkie wspomnienia, które do tej pory zgromadziła, a jej mózg nie tworzy nowych.

Każdego ranka, w tajemnicy przed mężem odbiera telefon od swojego neuropsychologa, doktora Nasha, który zafascynowany jej przypadkiem robi wszystko, aby przywrócić jej pamięć; codziennie przypomina kobiecie o pamiętniku ukrytym w szafie, który za jego radą prowadzi. Christine zapisuje w nim bieżące wydarzenia, a także wszystko, czego w ciągu dnia dowiaduje się od męża o sobie i życiu, jakie prowadziła. Notuje także rzadkie, ale zdaniem lekarza obiecujące przebłyski wspomnień z dzieciństwa, młodości, lat poprzedzających wypadek i tych, które nastąpiły tuż po nim. Dzięki tym zapiskom Christine odtwarza nie tyle swoje życie, ale pamięć o nim, jednak wraz z odradzającą się świadomością pojawia się niepokój. Wywołuje go nie tylko napis na pierwszej stronie pamiętnika przypominający, by nie ufała mężowi, ale także rozbieżność własnych wspomnień i tych, jakimi każdego dnia raczy ją Ben. Christine wydaje się, że traci zmysły, że jest na granicy paranoi - bo niby dlaczego mąż miałby ją okłamywać, utrzymywać w nieświadomości; czy istnieje jakiś powód, dla którego nie chciałby, aby odzyskała pamięć, przypomniała sobie o okolicznościach wypadku, posiadaniu dziecka i bliskiej przyjaciółki? Odpowiedź na to pytanie, do której klucz kryje się na kartach pamiętnika, dosłownie zmrozi jej krew w żyłach.

"Zanim zasnę" to zgrabnie skonstruowany thriller psychologiczny, którego intryga oscyluje wokół problemu amnezji. Już na pierwszy rzut oka widać, że autor nie tylko wie, o czym pisze, ale że temat go fascynuje; świadczy o tym zarówno rzetelność fabuły w tej materii, jak również spora doza empatii potęgująca wiarygodność całej historii. Nie do końca poznane możliwości ludzkiego mózgu, fenomen wspomnień - mechanizmy ich powstawania, przywoływania oraz związane z nimi zaburzenia w całej swej fascynującej złożoności to temat wdzięczny i intrygujący, zaś autor w pełni wykorzystał drzemiący w nim potencjał. Na uwagę zasługuje zwłaszcza rewelacyjnie wykreowana postać Christine, której emocje, wrażenia, uczucia i myśli, nakreślone tak sugestywnie i wiarygodnie, doskonale oddają zagubienie osoby cierpiącej na amnezję.

"Zanim zasnę" to powieść o frapującej fabule, która trzyma w napięciu tak intensywnym, że grzechem byłoby oderwać się od lektury choćby na chwilę. I choć dość szybko budzi się w nas podejrzenie co do tożsamości czarnego charakteru i kierujących nim motywów, trudno to uznać za mankament, ponieważ napięcie nie opada ani na chwilę - po prostu pochłaniamy kolejne strony z wypiekami na twarzy, by ostatecznie potwierdzić swoje przeczucia; nagrodą jest czysta, niczym niezmącona satysfakcja.

Serdecznie polecam ten thriller miłośnikom nietuzinkowych powieści z wątkiem sensacyjnym i psychologicznym - ta lektura o ekscytującej tematyce i przesiąkniętym podskórną grozą klimacie niepodzielnie przykuje Waszą uwagę na dobrych kilka godzin.

LittleAngel

Co zrobiłbyś, Drogi Czytelniku, gdybyś pewnego dnia obudził się w obcym miejscu, a obok ciebie spała zupełnie obca osoba? Gdyby nie istniało dla Ciebie żadne wczoraj? Gdybyś każdy dzień musiał przeżywać od nowa, przypominając sobie kim jesteś i co straciłeś? Czy dałbyś radę codziennie od nowa i od nowa przeżywać ból doznanej dawno temu utraty?

 

Christine Lucas przeżywa to piekło codziennie. Budzi się obok obcego mężczyzny, który twierdzi, że jest jej mężem. W łazience wiszą ich wspólne zdjęcia, a z lustra spogląda na nią obca twarz. Każdego dnia od nowa musi dowiadywać się, kim jest i co robiła przez te wszystkie lata, których nie pamięta, a które jakby przepłynęły jej przez palce. Czasem przypomina sobie pewne fragmenty przeszłości, najczęściej jednak są to przebłyski dzieciństwa. Każdego dnia uświadamia sobie, że gdy tylko zaśnie, wszystko, czego się dowiedziała i co sobie przypomniała, odpłynie, jakby nigdy się nie wydarzyło.

 

Sytuacja ta trwa do momentu, gdy w życiu kobiety pojawia się młody lekarz – doktor Nash. Jest on zaintrygowany jej wyjątkowym przypadkiem amnezji, jednak oprócz naukowej ciekawości, kieruje nim również chęć pomocy. Ponieważ Ben, mąż Christine, kategorycznie odmawia zgody na leczenie, doktor Nash zaczyna spotykać się z kobietą potajemnie. Namawia ją również na prowadzenie w tajemnicy przed Benem dziennika, który pozwoli jej uporządkować wspomnienia i da im pewien fundament. Codziennie dzwoni do Christine, informując ją, gdzie ukryła skoroszyt.

 

Dzięki zapisywaniu wydarzeń każdego dnia, swoich uczuć, emocji, przebłysków wspomnień Christine coraz więcej dowiaduje się o swojej przeszłości. I czuje się coraz bardziej niepewna.

 

Codzienne relacje Bena z jej życia nie są zgodne z prawdą. Kobieta odkrywa, że mąż w wielu kwestiach ją okłamuje i zataja wiele rzeczy. Robi to dla jej dobra czy może sam również ma coś do ukrycia? Dlaczego twierdzi, że ich syn umarł, skoro Christine wyraźnie czuje, że Adam żyje? Dlaczego utraciła kontakt z najlepszą przyjaciółką? Co je poróżniło?

 

Christine stara się znaleźć odpowiedzi na wszystkie gnębiące ją pytania odnośnie przeszłości. Odkrywa rzeczy, które sprawiają, że czuje się zagubiona. Nie wie, komu powinna ufać. Jest zła na Bena, za to, że ją okłamuje, ale z drugiej strony wydaje się, że mężczyzna na wszystko ma jakieś usprawiedliwienie.

 

Książka podzielona jest na trzy części:

 

-Dzisiaj – czyli kolejny zwyczajny dzień, gdy Christine budzi się, nie wiedząc, gdzie jest, ani co przeżyła, potajemnie spotyka się z doktorem Nashem i otrzymuje od niego swój własny dziennik, który wcześniej dała lekarzowi do przeczytania. Część ta jest prowadzona w narracji trzecioosobowej w czasie teraźniejszym;

 

-Dziennik Christine Lucas- czyli to, co Christine w swym dzienniku zapisała, wszystkie wydarzenia, aż do owego Dzisiaj, wszystkie wspomnienia, które udało jej się zachować na papierze, opisy jej uczuć i zagubienia. Narracja jest pierwszoosobowa, prowadzona w czasie przeszłym oraz teraźniejszym, gdy mamy wgląd do powracających nagle wspomnień.
-Dzisiaj – czyli wszystkie wydarzenia, które mają miejsce po przeczytaniu przez Christine dziennika, aż do zakończenia.

 

Steven „S.J." Watson to pisarz angielski, który zadebiutował całkiem niedawno, bo w 2011 roku, a jego pierwszą powieścią jest właśnie „Zanim zasnę". Studiował fizykę na Uniwersytecie Birmingham.

 

A ja muszę się przyznać, że początkowo myślałam, iż pan Watson jest kobietą.

 

Książka mi się podobała, chociaż nie było tego szczególnego bumu, który sprawiłby, że jeszcze długo bym o niej rozmyślała. Jest dobra, ciekawa, jednak nie spowodowała u mnie książkowego kaca.

 

Dzięki wglądowi do dziennika Christine możemy poznać jej uczucia. Towarzyszymy jej, gdy czuje się szczęśliwa, rozczarowana, smutna, gdy pewne fakty powodują u niej rozpacz i ból. Jednym z głównych jej problemów jest zaufanie – ufać Benowi czy nie? Christine waha się, raz jest pewna miłości męża, ma ochotę zdradzić mu wszystko, czuje się winna, że ma przed nim sekrety, gdy przecież życie z nią musiało być dla niego ciężkie, a mimo to nie porzucił jej i ma siłę, by codziennie od nowa opowiadać o tych samych faktach, by później być całkowicie pewną, że ufać mu nie powinna, że nie wiadomo, dlaczego kłamie i co ukrywa. Ponieważ, jak już wspomniałam wcześniej, wydaje się, że każde zachowanie Bena jest w jakiś sposób uzasadnione i wytłumaczone dobrem Christine, sam czytelnik nie wie, co o tym myśleć. Do końca więc nie jesteśmy pewni, co się wydarzy i czy rzeczywiście powinniśmy mieć Benowi cokolwiek za złe. Dopiero zakończenie wyjaśnia wszystko i otwiera oczy zarówno nam, jak i Christine. Szczerze powiedziawszy nie było ono dla mnie szczególnym zaskoczeniem. Ot po prostu brakujący fragment układanki.

 

Książkę czytało się bardzo dobrze, powolne odkrywanie przeszłości Christine oraz „wypadku", który doprowadził do jej amnezji wzmaga naszą ciekawość, jednak miejscami akcja po prostu się za bardzo się ciągnie. Mam jednak świadomość, że tak powinno być, ponieważ to nie byłoby bardzo naturalne, gdyby główna bohaterka tak łatwo odzyskiwała swoje wspomnienia i w każdej sprawie miała pewne stanowisko. Christine straciła pamięć, więc nie wie, komu zaufać, dlatego musimy zacisnąć zęby i przebrnąć przez nurzące nas kolejne rozterki i wątpliwości.

 

Bohaterowie są dobrze wykreowani, naturalni, brak w ich zachowaniu sztuczności.

 

Miłośnicy medycznych zagadek raczej nie będą zachwyceni, bowiem jest to jednak bardziej książka o życiu niż o tajemnicach amnezji, mimo iż doktor Nash wyjaśnia niektóre aspekty choroby.

 

Komu mogę polecić „Zanim zasnę"? W zasadzie każdemu, jednak przede wszystkim osobom, które lubią wraz z bohaterami odkrywać prawdę.

Aga CM

Wyobraź sobie, że w trakcie snu Twój umysł wymazuje wszystkie wspomnienia. Po przebudzeniu nic nie pamiętasz. Nie wiesz kim jesteś, nie możesz przypomnieć sobie kim są ludzie, którzy Cię otaczają, nie wiesz gdzie się znajdujesz, nie jesteś świadoma nawet ile masz lat. Obcy mężczyzna podaje się za Twojego męża. Czy mówi prawdę? Nie ufasz nawet własnym myślom, przekonaniom. Tak właśnie wygląda życie Christine... każdego dnia.

 

Zagłębiając się w lekturze okazuje się, że kobieta prowadzi od jakiegoś czasu dziennik. Zapisuje w nim wszystko... Tak jej poradził lekarz. Z czasem zdałam sobie sprawę, że jej "mąż" za każdym razem różnie odpowiada na te same pytania. I wtedy zaczęłam się niepokoić. Czy faktycznie ten mężczyzna jest jej mężem? Zaczęłam się bać wraz z Christine. Kto mówi prawdę? Każdy wydaje się podejrzany. Różne osoby opowiadają bardzo przekonujące, ale bardzo różne historie. Nasza bohaterka jest zdezorientowana. Christine niby zaczyna sobie przypominać pewne rzeczy, a może to po prostu jej wyobraźnia. Niczego nie jest pewna. Może jej umysł na siłę próbuje znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania.

 

Historia jest pełna napięcia. Momentami wręcz przerażająca. Strach i poczucie beznadziei głównej bohaterki szybko mi się udzielił. Czułam się nieswojo. Z trwogą zaczęłam myśleć o śnie. Narracja jest pierwszoosobowa, dzięki czemu mogłam wniknąć w myśli zagubionej, przestraszonej kobiety. "Przyklejona" do książki momentami czułam na policzkach łzy. Chwilami odczuwałam lekkie wyczerpanie psychicznie, jednak szybkie zwroty akcji nie pozwoliły mi się od niej oderwać choćby na chwilę.

 

Czytanie tej książki było jakby próbą złamania jakiegoś skomplikowanego kodu. Nie mogłam odgadnąć kto kłamie i jakie są jego motywy. Im więcej u Christine powracało wspomnień, tym mniej pozostawało podejrzanych. I gdy już myślałam, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania, nagle okazywało się, że znów jestem w błędzie. Jednak zakończenie to istny majstersztyk. Całkowicie mnie zaskoczyło. Niespodziewane, brutalne i nieco smutne, ale genialne.

 

Co za niesamowity debiut. Całkowicie mnie pochłonął. To świeże i inne spojrzenie na problem amnezji. Doskonały i unikalny wgląd w relacje międzyludzkie i codzienną egzystencję. Całość jest niepokojąca. Nie mogę się już doczekać, aby przeczytać następną książkę tego autora. Mam nadzieję, że niedługo ukaże się na rynku wydawniczym jego kolejny utwór.

Ewa Król

„Co bym zrobił(a), gdyby moje zebrane wspomnienia i doświadczenia miały zniknąć wraz z nadejściem snu?" – zapewne nikt z nas nie stawia sobie takiego pytania – bo też po co? Niestety Christine, główna bohaterka „Zanim zasnę", musi dzień w dzień mierzyć się z tym problemem. Daleki od fikcji S.J.Watson bazuje na kilku rzadkich przypadkach klinicznych, aby snuć opowieść o problemie amnezji, ale też miłości, zaufaniu i całkowitym zdaniu na drugą osobę.

 

Na szczęście, daleki jest także od popularyzowania problemu samego w sobie, snucia refleksji i badania tego zjawiska. Nic z tych rzeczy – autor przenosi nas w świat swojej powieści, która już od pierwszych stron nabiera charakteru thrillera psychologicznego i pozostaje nim do samego końca opowieści. Główną bohaterkę poznajemy o poranku, tuż po przebudzeniu, gdy zdezorientowana uświadamia sobie, że prawdopodobnie po imprezie przespała się z mężczyzną – nie tylko w średnim wieku, ale na dodatek żonatym. Szybko jednak okazuje się, że byłby to jeden z lepszych scenariuszów; w zamian staje twarzą w twarz z tymże mężczyzną, który z uporem maniaka przekonuje ją, że są małżeństwem od wielu lat. W normalnych okolicznościach zapewne by go wyśmiała, ale... dlaczego w lustrze patrzy na nią twarz starsza o kilkanaście lat? Christine już nie jest kobietą, która ledwo co przekroczyła dwudziestkę. Co rano czuje wzbierającą w niej panikę, która z czasem ustępuje dziwnemu uczuciu, towarzyszącemu rytualnemu już oglądaniu albumu-przypominajki.

 

Tak by pewnie wyglądał każdy dzień Christine aż do końca życia, gdyby pewnego razu nie dokonała przerażającego odkrycia. Gdy jej mąż wyszedł do pracy, z jej torebki zaczął dobiegać dziwny dźwięk. Przerażona, otwarła ją i natrafiła na niezidentyfikowany obiekt – czyli telefon komórkowy, który przecież przed laty nie był spopularyzowany. A dzwonił doktor, który twierdził, że główna bohaterka od jakiegoś czasu się u niego leczy. Zadecydowała nutka niejasnego zaufania – kobieta postanowiła kontynuować terapię. Dzięki temu zaczęła robić postępy w ćwiczeniu pamięci; jednak to nie wszystko – właśnie ten moment jest momentem zwrotnym fabuły. To tutaj do głosu dochodzą znamienne cechy tak złożonego gatunku, jakim jest thriller psychologiczny – a S.J.Watson doskonale wplata je między fabułę, coraz bardziej wartką i niepokojącą. U Christine pojawiają się wątpliwości – dlaczego jej mąż tak naprawdę nie chciał, żeby kontynuowała leczenie? Kim są niejasno znajome osoby i miejsca widniejące na zdjęciach pokazywanych jej przez lekarza? Prawda okazuje się szokująca, a odkrycie jej pociąga za sobą widoczne skutki. Jakie? Odkrycie tego zostawiam wam.

 

W „Zanim zasnę" mamy do czynienia ze świetnie skonstruowaną narracją, świeżością, budowaniem fikcyjnej historii na kanwie realnego problemu amnezji. Nie ma tu miejsca na powielanie schematów, które jest częste u autorów zajmujących się tworzeniem thrillerów i kryminałów, a zwroty akcji są nieprzewidywalne i zdecydowanie niekonwencjonalne. Znamienne jest tutaj przemieszanie prawdy z kłamstwem, trudne do odkrycia przez osobę taką, jak Christine – bezradną i skazaną na stałą pomoc drugiego człowieka. Czytając kolejne zdania i rozdziały poznajemy główną bohaterkę, bardzo szybko się z nią utożsamiamy i odczuwamy jej problemy i bezsilność, żeby po czasie – zdumieni jej siłą woli – kibicować z całego serca i wierzyć w sukces. Zbudowanie takiej aury i stworzenie lekkiego w odbiorze, ale jednocześnie złożonego thrillera wymaga umiejętności, ale i pewnej kreatywności związanej z pełnym zainteresowania i empatii zgłębianiem wybranego tematu.

 

Polska okładka książki przyciąga nie tylko swoją przepiękną szatą graficzną, ale także słowami Tess Gerritsen: „Najlepszy debiut, jaki czytałam". Muszę przyznać, że w tym przypadku nie jest to zwykła reklama, mająca przyciągnąć czytelników, ale prawda przypieczętowująca odczucia towarzyszące odbiorcom podczas zgłębiania powieści. Doskonała!

Ciarolka

Ostatnio głośno było o premierze thrillera z Nicole Kidman w roli głównej. Powstał on na podstawie historii opisanej w powieści S.J.Watsona o tym samym tytule czyli Zanim zasnę. Ja jednak nie podążyłam w tym przypadku za szumem, lecz po raz pierwszy o tej książce usłyszałam rok temu. Sam opis fabuły zaciekawił mnie na tyle, że zapragnęłam zapoznać się z nią bliżej. Śmiało mogę stwierdzić, że była to najdłużej przeze mnie wyczekiwana pozycja w mojej miejskiej bibliotece. Po kilku miesiącach polowań udało się! I tak o to mogę dziś sobie na jej temat popaplać.

 

Bohaterką powieści jest czterdziestosiedmioletnia Christine Lucas, która w wyniku pewnego wydarzenia doznała nietypowego schorzenia. Potrafi zachowywać w swojej pamięci wspomnienia na zaledwie jeden dzień, a gdy zaśnie mocnym snem to zapomina wszystkie swoje przeżycia z kilkudziesięciu lat. Następnego dnia rano budzi się jako mała dziewczynka lub jako młoda kobieta mająca całe życie przed sobą. Codziennie przeżywa szok i z przerażeniem odkrywa, że w rzeczywistości jest kobietą dojrzałą, posiadającą męża, dom i wiele doświadczeń za sobą. Zastanawia się czy udało jej się coś osiągnąć przez te wszystkie lata, jak doszło do wypadku, w którym jej mózg doznał uszkodzeń, dlaczego nie ma dzieci i czy jest choćby minimalna szansa na powrót do normalności. W tajemnicy przed mężem spotyka się z lekarzem pełnym pasji i chęci do tego by poznać jej przypadek i pomóc jej. Radzi, aby założyła pamiętnik i każdego dnia zapisywała w nim, co przeżyła, a on będzie co dzień dzwonił i przypominał jej o jego istnieniu. Pozornie zwykły notes sprawia, że wiele skrywanych tajemnic wychodzi na jaw...

 

Zanim zasnę to bardzo udany debiut S.J.Watsona. Odważnym zabiegiem było wczucie się w kobietę i prowadzenie narracji z jej perspektywy, dodam, że pierwszoosobowej, gdyż większość powieści utrzymana jest w konwencji dziennika. Moim zdaniem autorowi udało się to jak najbardziej i miałam wrażenie, że rzeczywiście czytam słowa, które wyszły spod kobiecego pióra. Z racji tego, że narracja jest właśnie pierwszoosobowa, poznajemy wydarzenia z perspektywy głównej bohaterki i można odczuć jej wahania, rozterki i wątpliwości. S.J.Watson skupił się na emocjach i uważam, że wyszło mu to naprawdę nieźle. Momentami miałam wrażenie, że Christine gubi się w myślach, miewa napady paniki czy paranoi, dzięki czemu i ja, tak jak bohaterka, byłam zdezorientowana. Zastanawiałam się czy, a jeśli tak, to co ukrywa mąż Christine i czy ma to związek z jej stanem.

 

"Pojmuję, że w moim życiu jest jakieś wtedy, jakieś przed, chociaż nie umiem powiedzieć, przed czym, i jest jakieś teraz, a pomiędzy nimi jest tylko długa cicha pustka, która doprowadziła mnie tutaj, do mnie i do niego, do tego domu." (s.16)

 

Powieść pisana jest prostym, ale nie banalnym językiem. Gdy przebrnęłam przez początek i wciągnęłam się w fabułę, co zdarza mi się zresztą przy większości książek, to dalej poszło jak z płatka - historia zaciekawiła mnie do tego stopnia, że nie mogłam się oderwać. Końcówka jest niesamowita i nawet w pewnym momencie, gdy dowiedziałam się bardzo istotnej rzeczy, dosłownie mnie zmroziło, przeszedł mnie dreszcz tak jakby wydarzenia dotyczyły bezpośrednio mnie. To uczucie było naprawdę bardzo dziwne, takie prawdziwe, wręcz namacalne.

 

"Dla mnie czas się rozciąga, w zasadzie nie ma znaczenia. Lata mi umykają, nie zostawiając śladu. Minuty nie istnieją. Tylko bicie zegara na dole udowadnia mi, że czas w ogóle upływa." (s. 174)

 

Zanim zasnę S.J.Watsona to pozycja dobra dla osób uwielbiających tajemnice, mroczne historie i odkrywanie przeszłości. Bardzo ciekawe jest również to, że możemy popatrzeć na świat z perspektywy osoby cierpiącej na amnezję, a także poznać reakcje rodziny i otoczenia. Możemy również zastanowić się, czy takie życie rzeczywiście ma sens, czy chcielibyśmy każdego dnia budzić się ze świadomością, że nie pamiętamy 20 lat swojego życia. Bohaterka wielokrotnie o tym wspomina, twierdząc, że nie, nie ma sensu, że to tylko pusta egzystencja. To bogata historia, pełna emocji, z czego bardzo się cieszę, bo autor nie przedstawił fabuły suchym językiem, lecz odniosłam wrażenie, jakbym rzeczywiście czytała przeżycia osoby chorej na amnezję, co pozwoliło mi zwrócić uwagę na ten problem. Jeśli poszukujecie mocnej powieści, posiadającej zaskakujące zakończenie i takiej, która pozwoli na chwilę refleksji to polecam Wam właśnie Zanim zasnę. Czy życie z amnezją rzeczywiście jest nic nie warte i czy jest lepsze od niepełnosprawności fizycznej? I czy warto stać przy boku osoby cierpiącej na tę dolegliwość czy może lepiej pozostawić ją w stanie nieświadomości?

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: