Słoneczna Dolina

Autor: Stefan Darda

Okładka wydania

Słoneczna Dolina


Dodatkowe informacje

  • Autor: Stefan Darda
  • Tytuł Oryginału: Słoneczna Dolina
  • Seria: Czarny Wygon: Powieść Grozy
  • Gatunek: HorrorPowieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 272
  • Rok Wydania: 2010
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 135 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-7183-779-1
  • Wydawca: Videograf II
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Chorzów
  • Ocena:

    5/6

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

tutaj tytuł

 Zachęcona fenomenalnym stylem Stefana Dardy i atmosferą grozy, która jeszcze dziś sprawia, że przechodzą mnie ciarki, zaprezentowaną przez autora w rewelacyjnym "Domu na Wyrębach", nie wahałam się ani chwili przed sięgnięciem po pierwszy tom trylogii "Czarny wygon" zatytułowany "Słoneczna Dolina".

 

Miałam nadzieję, że i w tej powieści odnajdę ten sam cudownie upiorny klimat umiejętnie wpleciony w polskie realia - i nie pomyliłam się. Ale po kolei.

 

Witold Uchmann jest dziennikarzem specjalizującym się w tematyce paranormalnej. Pewnego dnia dostaje enigmatycznego maila od mieszkańca niewielkiej wioski na Roztoczu, który pragnie podzielić się z nim historią o czymś, czego nie doświadczył ponoć nikt poza nim.

 

Zaintrygowany dziennikarz wyjeżdża z Warszawy, aby spotkać się z tajemniczym nieznajomym; mężczyzna przekazuje mu gruby plik notatek i obiecuje kolejne spotkanie, kiedy Witold zapozna się z ich treścią, po czym znika.

 

Właściciel gospodarstwa agroturystycznego opowiada dziennikarzowi legendy krążące o pobliskiej Słonecznej Dolinie, o wsi, która swego czasu zapadła się ze wszystkimi mieszkańcami pod ziemię, o upiornym dźwięku kościelnych dzwonów...

 

Uchmann pogrąża się w lekturze zapisków; jego początkowa rezerwa i sceptycyzm topnieją w obliczu zdarzeń, których staje się świadkiem i uczestnikiem, a które w dziwny sposób wiążą się z historią niejakiego Rafała Gielmudy, bohatera, a zarazem autora notatek.

 

Poddając się magii opowieści, nastrojowi pozornie sielskiej Słonecznej Doliny, wiedziony chęcią niesienia pomocy nowemu znajomemu, Witold wyrusza w najbardziej niezwykłą i niebezpieczną podróż swojego życia, wcześniej wysyłając notatki Gielmudy wzbogacone o własne swojemu przyjacielowi z redakcji, Adamowi Nawrotowi.

 

Ten, zaniepokojony losami Uchmanna wyrusza jego śladem do Słonecznej Doliny.

 

"Słoneczna Dolina" to doskonała powieść grozy, która wywarła na mnie wielkie wrażenie i z nielicznymi zastrzeżeniami spełniła pokładane w niej nadzieje.

 

Po raz kolejny autor udowodnił mistrzowską umiejętność budowania nastroju grozy i wplatania go w urokliwe, sielskie realia polskiej prowincji.

 

Wykreowany przez niego świat nadprzyrodzony idealnie komponuje się nie tylko z dramatycznymi wydarzeniami z przeszłości, ale również pozornie niegroźną, a tak naprawdę czujnie przyczajoną teraźniejszością. Melanż tych trzech rzeczywistości wypada zdumiewająco przekonująco, intrygująco i... niepokojąco.

 

Fabuła i atmosfera powieści kojarzą się z mickiewiczowską balladą "Świteź", podobnie zresztą jak przesłanie, którego istotą jest nieuchronność kary za złe uczynki, poszukiwanie odkupienia, kwestia winy i przebaczenia. Można by do tego dodać jeszcze przysłowiowe ostrzeżenie "uważaj, czego sobie życzysz" - w powieści mamy do czynienia z upiornymi konsekwencjami zatrzymania się czasu.

 

Na plus trzeba policzyć interesujący sposób prowadzenia narracji. Mamy tu w zasadzie jedną historię opowiedzianą w ramach innej, w dodatku obie nawzajem się przenikają i mają swojego narratora.
To naprawdę rewelacyjny pomysł, który świetnie się tu sprawdził.


Jeśli chodzi o wątek nadprzyrodzony, trzeba przyznać, że został dopracowany i intrygująco poprowadzony. Niesamowity klimat trzyma w napięciu i nie pozwala oderwać się od śledzenia fabuły, choć trochę na jego niekorzyść działają zadziwiająco mało strasznie strachy. Nieco mnie to rozczarowało, ale może jest to kwestia moich wybujałych oczekiwań - po przerażającym jak dla mnie zakończeniu "Domu na Wyrębach" moje apetyty w tym kierunku znacznie wzrosły. Jakkolwiek ta strona powieści jest naprawdę pomysłowa, rozbudowana i wieje od niej grozą, to jednak brakuje jej genialnego pazura z debiutanckiej książki.

 

Niemniej jednak "Słoneczna Dolina" zapewniła mi potężną, solidną dawkę mocnych wrażeń i ciarki chodzące po plecach. Trzymająca w napięciu akcja, zagadka goniąca zagadkę, sekret tajemniczej klątwy i ten charakterystyczny dla Dardy klimat skutecznie przykuły mnie do lektury i oderwały na długi czas od rzeczywistości. Nie mogę wprost doczekać się kontynuacji losów bohaterów powieści w tomie zatytułowanym "Starzyzna".

 

Mam nadzieję, że fani Stephena Kinga - do których i ja się zaliczam - nie poczytają mi za złe entuzjastycznego porównania Stefana Dardy do mistrza horroru. Wiele bowiem przemawia za jego zasadnością - najlepiej przekonać się o tym samemu.

 

Gorąco polecam!

Natula

 Zauroczona stylem Stefana Dardy i jego debiutancką powieścią „Dom na Wyrębach", postanowiłam pójść nieco dalej i poznać jego kolejną książkę opierającą się na wierzeniach ludowych. „Czarny Wygon. Słoneczna Dolina" to pierwsza część, dwutomowego cyklu Czarny Wygon. Powieść od razu zaintrygowała mnie swoim opisem tym bardziej, że wydarzenia rozgrywają się na szczególnie bliskim mi Roztoczu, bo gdzie jak gdzie, ale w Zwierzyńcu i Guciowie czuję się jak u siebie w domu i muszę przyznać, że teraz na otaczające lasy będę patrzeć całkiem inaczej.

 

Co nieco o fabule. Witold Uchmann, warszawski dziennikarz ze sporym stażem, w poszukiwaniu materiałów do reportażu postanawia udać się na Roztocze, w okolice Zwierzyńca. Zamierza spotkać się z mężczyzną, który doświadczył czegoś, czego nikt inny nie zaznał. Wyprawa Witka, już od samego początku lekko się komplikuje, a sprawa tajemniczego mężczyzny wydaje się być mocno naciągana. Podczas spotkania dostaje brulion z opisaną dziwną historią wsi Starzyzna. Opowieść rodzi w głowie dziennikarza koszmarne obrazy, mało tego, w okolicach Guciowa krąży niebezpieczny, szkaradny osobnik, który budzi przerażenie w okolicznych mieszkańcach. Początkowo sceptyczny Witek, coraz bardziej wkręca się mroczną historię.

 

Już na samym początku dziękuję autorowi za wyleczenie mnie z samotnych spacerów po zwierzynieckich lasach. Co jak co, ale samopas po zielonej gęstwinie włóczyć się już nie będę.

 

Groza która pojawia się w książce jest subtelna, ale bardzo skutecznie straszy, a przerażający nastrój z każdą przeczytaną stroną jest coraz to duszniejszy.

 

Od samego początku konstrukcja książki przypadła mi do gustu. Interesujący prolog, zawierający w sobie zaskoczenie i niedomówienie uruchamia wyobraźnię. Umieszczenie w treści, fragmentów maszynopisu podarowanego Witkowi, stanowi jakby oddzielną historię, w której narratorem jest nieznany nam Rafał. Rozdziały z tego brulionu są makabryczną relacją ze świata, który istnieć był powinien. Kiedy Witold zaczytuje się w relacji ze świata Rafała, obok dzieją się całkiem realne, niebezpieczne zdarzenia.

 

Darda ma wyjątkowy dar do pisania nadzwyczajnych historii... zwyczajnie, ta zwyczajność jest wielkim atutem tej książki. Ośmielę się na porównanie tej powieści do gawęd o strachach, szeptanych nocą na harcerskich obozach. Kiedy to bezpieczne miejsce wydaje się być tylko pozorną oaza spokoju, a zrobienie choćby jednego kroku spod ciepłego koca jest wejściem na niebezpieczny grunt. Czegoś podobnego doświadczyłam czytając Słoneczną Dolinę, za zapartym tchem i dreszczem emocji, przedzierałam się przez tę opowieść grozy dziejąca się na naszym rodzimym podwórku.

 

Bohaterzy książki to sympatyczni, prości ludzie, których bardzo łatwo polubić, gorzej przychodzi godzenie się z ich decyzjami, ale cóż, w życiu nic nie jest czarno-białe. Ten kto czytał „Dom na Wyrębach" wie, że Darda pięknie opisuje przyrodę, w tej lekturze nadal mamy do czynienia z atrakcyjnym krajobrazami, aczkolwiek jest ich znacznie mniej, jednak są one bardziej uchwytne i rzeczywiste.

 

Do mnie styl autora trafia, lubię jego dowcip, dialogi mnie przekonują, a fabuła zrobiła na mnie duże wrażenie, tym bardziej, że atmosfera książki jest genialna. Dodam tylko, że okładka powieści to mistrzostwo, mało tego że świetnie oddaje klimat historii to jeszcze od patrzenia na nią ciarki przechodzą po plecach.

 

„Czarny Wygon. Słoneczna dolina" to zaskakująca opowieść, we współczesne tło wbija się przerażający wątek, traktujący o karze za przewinienia, zatrzymaniu czasu, samotności i odkupieniu win. Całość intryguje, a opowieść wciąga w nieznany, odrażający świat i nie daje łatwo o sobie zapomnieć. Polecam.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!