Wybrani Tom 2 Dziedzictwo

Autor: C. J. Daugherty

Okładka wydania

Wybrani Tom 2 Dziedzictwo


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 99.46% - 22 votes
Akcja: 100% - 23 votes
Wątki: 99.14% - 24 votes
Postacie: 100% - 25 votes
Styl: 100% - 22 votes
Klimat: 100% - 30 votes
Okładka: 100% - 20 votes
Polecam: 100% - 24 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Katarzyna K

Dziedzictwo to kontynuacja bestsellerowej serii o Nocnej Szkole. Ponownie gościmy w Akademii Cimmeria. Tym razem główna bohaterka wie o sobie dużo więcej, posiada ogólny obraz tego co dzieje się w murach tej szkoły. To wszystko sprawia, że akcja jest coraz bardziej ekscytująca a czytelnik nie potrafi oderwać się od książki, dopóki jej nie skończy. Mnie wystarczyło pięć godzin na to, by poznać drugą część Wybranych.

 

Pomimo tego, że Allie-główna bohaterka, poznała prawdę o sobie i swojej rodzinie, to i tak w książce nie zostały rozwiane wszystkie wątpliwości i sekrety. To jeszcze bardziej podsyca nas do przeczytania trzeciej części książki. W Dziedzictwie poznajemy już nie tyle Akademię Cimmeria jako szkolny budynek, ale więcej wątków krąży wokół zajęć Nocnej Szkoły, w której uczestniczy nasza bohaterka. Tutaj uczy się, przede wszystkim samoobrony. Poznaje nową przyjaciółkę, Zoe, która wprowadza ją w tajniki walk, stając się przy tym jej przewodnikiem albo kogoś w rodzaju mentora, pomimo że ma tylko trzynaście lat. Oczywiście nie brakuje tutaj znowu trójkąta miłosnego: Allie-Carter-Sylvian. Z poprzedniej części pamiętamy, że Allie wybrała Cartera i to z nim się związała. Mimo to, Carter wciąż pała zazdrością do swojego rywala, co zaczyna męczyć Allie. Tym razem Allie nie będzie miała łatwego wyboru, bo sprawy się skomplikują. Z kim więc będzie Allie?

 

Tego nie chcę już zdradzać.

 

Bardzo zirytował mnie fakt, że nadal nie wiem kto jest szpiegiem w szkole Cimmeria. Wiemy tylko, że to ktoś bardzo bliski Isabelle i Allie. Nadal nie ma tu rozwiązania tej sprawy. A ta oto osoba bardzo komplikuje życie uczniów i nauczycieli. Kim może być wysłannik Nathaniela?W tej części oczywiście nie może obejść się bez morderstwa. Ponownie ginie jedna z uczennic. Znajduje ją Allie. Jak się okazuje jest to jedna z jej przyjaciółek, która przez jakiś czas kontaktowała się z ludźmi Nathaniela. Porusza to Allie, ponieważ czuje się zdradzona. Podsumowując, książka jest świetna. Czyta się ją bardzo szybko, strony lecą jak oszalałe. Myślę, że śmiało mogę zaliczyć tę powieść do powieści obyczajowych, chociaż może bardziej skierowaną do ludzi młodych. Dla tych, którzy mają jeszcze wątpliwości czy tu zajrzeć- sięgnijcie po nią koniecznie, bo jest jeszcze lepsza od swojej poprzedniczki. Powieść zachwyca ciągłym napięciem, dobrze wykreowanymi postaciami, malowniczym miejscem w którym znajduje się szkoła. Wiem jedno, na pewno z niecierpliwością będę czekała na kolejną część!

 

Gosiarella

Jeszcze kilka tygodni wcześniej Allie była zbuntowaną nastolatką z problemami, wysłaną za karę do Akademii Cimmeria, która jest pozornie szkołą z internatem dla dzieci niezwykle bogatych i wpływowych osób. Letni semestr ujawnił przed Allie część tajemnic tej placówki. Dziewczyna dowiedziała się prawdy o swojej rodzinie oraz Nocnej Szkole. W nowy rok szkolny Allie weszła, jako zupełnie nowa osoba. Lojalna wobec swojej nowej szkoły, dzięki której poznała nowych przyjaciół i swojego chłopaka Cartera. Przy tym jednak w pełni świadoma istnienia potężnej i tajemniczej organizacji, której częścią jest Akademia Cimmeria oraz która miała ogromny wpływ na jej rodzinę. Poznanie wszystkich tajemnic może pomóc jej zrozumieć swoje dziedzictwo. Odkrycie sekretu i czyhające na nią na każdym kroku niebezpieczeństwa ze strony Nathaniela, mobilizują nastolatkę do wstąpienia w szeregi Nocnej Szkoły.

 

Przeważnie, gdy pojawia się trójkąt miłosny wybieram swojego faworyta. W pierwszym tomie niewielką przewagę zyskał Carter, choć i Sylvian powoli i konsekwentnie przekonywał mnie do siebie. Niemniej Allie wybrała Cartera, dlatego przed przystąpieniem do lektury, martwiłam się, że Sylvian zostanie zepchnięty do roli tła. Moje obawy okazały się niesłuszne, a chłopak pokazał, że po mimo niefortunnego incydentu, dalej potrafi nieźle namieszać. Co więcej udało mu się ponownie zyskać u mnie kilka punktów, dzięki czemu wyszedł na prowadzenie. Muszę przyznać, że C. J. Daugherty potrafiła skonstruować intrygujący trójkąt miłosny oraz stworzyć świetne relacje między bohaterami. Niemniej nie samym romansem człowiek żyje, a w historii o szkole z internatem, postaci nie brakuje. Wraz z nowym semestrem pojawili się nowi bohaterowie, a kilku starych odeszło na dalszy plan.

 

W „Wybranych" starałam się wraz z Allie odkryć tajemnicę skrywaną w murach szkoły. Po jej odgadnięciu, wątpiłam by coś jeszcze wymagało takiego śledztwa. Okazało się, że ponownie byłam w błędzie, gdyż i tym razem pojawił się wiele niejasności i zagadek do rozwiązania. Niemal na każdej stronie węszyłam podstęp i skrytą motywację bohaterów, których posądzałam o szpiegostwo na rzecz wroga. Przy okazji szukałam wskazówek dotyczących przeszłości skrywanej przez Cartera i Sylviana. Zadania przeznaczone dla uczniów Nocnej Szkoły w wyborny sposób pozwalało mi stopniowo poznawać odpowiedzi, na nurtujące mnie pytania. Nie myślcie jednak, że wszystko zostanie podane na tacy. Do tej pory nie jestem pewna kto po której stoi stronie. Spora część zagadek pozostawiona została bez wyjaśnienia by czytelnik mógł się tylko domyślać i z niecierpliwością wyglądać kolejnego tomu. Niestety mimo atmosfery wszechobecnych tajemnic, zabrakło mi klimatu Chimmerii, który towarzyszył nam w poprzednim tomie. Gdzieś po drodze zgubił się nastrój szkoły, w którym brakowało dostępu do wynalazków XXI wieku. Właściwie było tam kilka cudów techniki, które skutecznie zabiły ducha Akademii sprzed pożaru. Szkoda. W zamian zapanowała atmosfera szkoleniowa, przygotowanie uczniów do zwalczania niebezpieczeństw. czyhających na nich na każdym kroku.

 

„Dziedzictwo" jest znakomitą kontynuacją „Wybranych". Fabuła budowana na dobrze wykreowanych bohaterach, umiejętnym dawkowaniu napięcia, tajemnicach i całkiem nieźle rozplanowanej akcji, ponownie okazała się uzależniająca. Rozkoszowałam się każdą chwilą spędzoną na jej czytaniu. I choć nie chciałam jej szybko skończyć, nie mogłam się od niej oderwać. Dawno żadna książka nie sprawiła mi tyle czytelniczej przyjemności, ani nie rozbudziła tak mojej wyobraźni. Polecam ten papierowy fenomen!

Jane Rachel

Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?

 

Czy ktoś z Was spotkał się już kiedyś z takim pomysłem? Mroczna szkoła z długą historią; sekrety, kłamstwa i niebezpieczeństwa; dziwne zdarzenia, które mają miejsce po dołączeniu głównej bohaterki do szkolnej społeczności; dwóch chłopców walczących o serce jednej dziewczyny... No cóż, w każdym bądź razie podobne spotkanie przeżyłam z kilkoma innymi pozycjami, dlatego po ujrzeniu zapowiedzi Wybranych nie dawałam żadnych szans dziełu pani Daugherty. Czy niepotrzebnie nastawiałam się negatywnie do tej lektury?

 

Allie (Alyson) bardzo zmieniła się od zniknięcia brata – ukochany Christopher nagle zaginął bez śladu, zostawiając krótką wiadomość w której prosił, aby nikt go nie szukał. Właśnie ta rzecz złamała serce dziewczyny. Od tamtego feralnego dnia rodzice stali się dwoma kłębkami nerwów, dlatego nastoletnia Allie nie ma komu się zwierzyć ani chociaż porozmawiać. W związku z tym ucieka do zupełnie innego świata, gdzie rządzą używki, brak jakichkolwiek reguł, a łamanie zasad jest ulubionym zajęciem. Po ostatnim incydencie, kolejny raz złapana przez policję, rodzice Allie decydują, że ich córka zacznie naukę w szkole dla nastolatków miewających podobne problemy. Czy Akademia Cimmeria rzeczywiście gości w swoich skromnych progach takich samych ludzi? Czy Allie może czuć się tam bezpiecznie? Komu może zaufać, a od kogo ma trzymać się z daleka?

 

Jak już wspominałam wcześniej, umieściłam Wybranych na straconej pozycji ze względu na pomysł wykorzystany w wielu innych powieściach dla nastolatków. Oliwy do ognia dolewały słowa z tyłu egzemplarza „Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?". Oprócz kolejnej historii o nawiedzonej, niebezpiecznej szkole autorka serwuje nam również miłosny trójkącik. Nie wygląda to ciekawie, ani trochę, lecz mądre przysłowie, które nasunęło mi się na myśl podczas czytania Wybranych, brzmi „Nie mów hop! zanim nie skoczysz".

 

Na samym początku autorka przedstawia nam Allie – dziewczynę cichą, skrytą, ze skłonnościami do częstego pakowania się w kłopoty i robienia wszystkiego na odwrót. Rodzice mówią „Dorośnij!" – Allie nadal pozostaje zbuntowaną nastolatką. W końcu ostatni „wypad" z kumplami kończy się niezbyt szczęśliwie. Decyzja zapada niemal natychmiast – dziewczyna ma rozpocząć naukę w oddalonej kilka godzin jazdy od centrum Londynu Akademii Cimmeria, o której główna bohaterka nie ma zielonego pojęcia. Tam przechodzi ogromną metamorfozę; poznaje nowych ludzi, zawiera przyjaźnie, przeżywa pierwsze miłosne wzloty i upadki, a także widzi na własne oczy rzeczy, których nigdy nie ujrzałaby w swoim rodzinnym mieście. Autorka bardzo dobrze i brawurowo dokonała znaczącej dla powieści zmiany Allie. Przemiana dziewczyny wyszła na medal, co dodało uroku książce. Kończąc przygodę z Wybranymi miałam przed oczami dwie różne postaci: Alyson zamkniętą w sobie po zniknięciu brata oraz Alyson po dołączeniu do tajemniczej szkoły. Za wykreowanie głównej bohaterki, jej metamorfozę i charakter daję plusa. Autorka równie dobrze poradziła sobie także z paczką Allie, choć kilka postaci przesłodziła, aż do bólu. W dwóch przypadkach od razu narzuciła wymyślony przez nią charakter danego bohatera (Sylvain jako „największe ciacho" Cimmerii oraz Isabelle w roli cudownej, dobrej, kochanej dyrektorki, która nawet w najgorszej sytuacji potrafi się uśmiechać i nigdy nie puszczają jej nerwy), przez co nie miałam okazji poznać go osobiście, tak jak to było z Allie, Jo bądź Carterem. W tym miejscu bez punktu.

 

Z miejscem akcji (czyli mająca kilkaset lat szkołą w potężnym, starym, bogato zdobionym budynku) pani Daugherty poradziła sobie nawet dobrze. Pomimo tego że podobny obraz jest chociażby w powieści Piękni i martwi Yvonne Woon (a także w kilku innych), Akademia Cimmeria mnie osobiście przypadła do gustu. Miło czytało się o kaplicy z wiekowymi malowidłami, pokaźnej jadalni, świetlicy, ukrytych w ścianach drzwiach oraz sekretnych miejscach. W kilku słowach: schematycznie, ale z klasą. Wprost uwielbiam podobne obiekty!

 

Najchętniej przyczepię się do trójkącika miłosnego. Pani Daugherty w ciekawy sposób przedstawia nam wymyśloną przez nią Akademię, bohaterów, mroczne miejsca i sekrety, niebezpieczeństwo i walkę o przetrwanie w tajemniczej szkole, co dostarcza czytelnikowi mnóstwa wrażeń. Całość prezentuje się naprawdę dobrze na tle innych powieści, jednak autorka postanowiła zepsuć urok Wybranych oklepanym, schematycznym i znienawidzonym przeze mnie trójkącikiem. Myślałam, że moda na „On jest taki słodki, ale to jednak do tego drugiego czuję coś więcej" już dawno minęła. Okazuje się bowiem, że niektóre pisarki młodzieżowych książek dalej uważają, iż miłosny dylemat jest czymś „na czasie". Bzdura! To nie jest nic modnego ani interesującego. Miłosne trójkąciki, chociaż nielubiane przez wielu czytelników, jeszcze długo będą towarzyszyć podobnym romansom (tym zwykłym jak i paranormalnym). A szkoda...

 

Plusem Wybranych jest to, że autorka wszystko sobie zaplanowała, wobec czego jedno zdarzenie było powiązane z drugim, co z kolei wpływało na trzecie itd. Chętnie dam za to plusa, ponieważ dzięki temu ciągle coś się dzieje, i chociaż mamy momenty, w których tej akcji jest mniej albo toczy się wolniej, to nie można oderwać się od książki nawet na chwilę. Tak przemyślaną fabułę bardzo lubię.

 

Niestety, oprócz trójkącika miłosnego, dzieło pani Daugherty ma również jeszcze jedną poważną wadę, mianowicie... punkt kulminacyjny. Uwielbiam ostatnie strony w powieściach, kiedy do emocje sięgają zenitu, wszystko się wyjaśnia, każdy wątek zostaje jakoś zakończony lub przeniesiony do drugiej części, i właśnie na coś podobnego czekałam w Wybranych lecz z przykrością stwierdzam, że ogromnego finału pierwszego tomu nie spotkałam. Oczywiście nie myślcie, że nie było niczego podobnego! Parę końcowych rozdziałów obfituje w wartką akcję i ważne zdarzenia, jednak nie było to coś, na co czekałam. Niektórym punkt kulminacyjnym na pewno się spodoba, lecz jeśli tak jak ja lubicie trzymające w napięciu, zapierające dech w piersiach i dające do myślenia zakończenia, możecie odczuwać niedosyt po Wybranych.

 

Pozytywnie na powieść wpływa trzecioosobowa narracja. Chociaż nie mamy do czynienia z wszechwiedzącym narratorem, dzięki trzeciej osobie jesteśmy w stanie lepiej poznać niektórych bohaterów, a także myśli Allie i targające nią uczucia. O ile w większości przypadków spotykamy się z lekkim stylem autorek, tak przy Wybranych trzeba skupić się na czytanych zdaniach, aby zrozumieć o co chodzi w zawiłej historii Akademii.

 

Podsumowując:

Niepotrzebnie przyczepiłam Wybranym nalepkę „Uwaga! Schemat!". Przygoda Allie bardzo wciąga, jest ciekawa i interesująca, a obraz starej szkoły zupełnie mnie oczarował. Powieść pani Daugherty wyróżnia się na tle podobnych historii m.in. dzięki bohaterom i fabule. Tym, którzy nie są przekonani moim zdaniem na temat tej powieści radzę aby dali szansę autorce. Nie jest to lektura górnych lotów, lecz zapada głęboko w pamięć i pozwala czytelnikowi oderwać się od rzeczywistości na kilka godzin. Moim zdaniem Wybrani to dobra książka – nie powalająca i wybijająca się ponad inne pozycje, ale przyjemna, zabawna i wciągająca.

 

C.C.Clouds

Mniej więcej w jednym kawałku Allie powraca do Akademii Cimmeria. No właśnie. Mniej więcej. Podczas pobytu w rodzinnym mieście wspomina stare czasy. Choć może nie znowu aż takie stare, bo sprzed wakacji. Dla Allie jednak minęły od tamtego czasu całe wieki. Dawna swoboda podczas rozmów z Harrym i Markiem gdzieś się ulotniła, a i Allie nie jest już tą samą dziewczyną co kiedyś. Przeżyła zawód na bliskich jej osobach, straciła przyjaciółkę, chłopak, na którym jej zależało próbował ją skrzywdzić. Wszyscy zdają się mieć przed nią sekrety i nic nie wskazuje na to, by chcieli je ujawnić.

 

Cieszę się, że sięgnęłam po Wybranych, nie żałuję również, że przeczytałam też kontynuację sagi C.J. Daugherty. Ba!, po tych dwóch częściach mam nieodpartą ochotę na kolejne trzy (tak, tak, dobrze słyszałyście/liście, cała saga składa się z 5 książek)! Z całą pewnością DZIEDZICTWO jest lepsze od swojej poprzedniczki. Autorka poprawiła niedociągnięcia z poprzedniej części i, choćbym chciała, nie mam do czego się przyczepić. Saga C.J. znalazła się w mojej prywatnej czołówce. A jeśli jakaś książka dochodzi u mnie tak daleko (a konkurencja jest nie mała), nie może się obejść bez, wręcz fanatycznego polecania jej każdej osobie w każdym miejscu, co skutkuje błyskawicznie.

 

Dziś kolejna osoba, której pożyczyłam Wybranych, zaczepiła mnie, aby porozmawiać o tej książce. I to gdzie? Podczas powrotu z cmentarza! Najwyraźniej książka tak wciągnęła czytelniczkę, że nie mogła przestać o niej myśleć. Jak opinie „z zewnątrz" mojego bloga?

 

Po książkę sięgnęłam, bo miałam akurat wolne pół godzinki, pomyślałam, że i tak pewnie w niczym się na początku nie połapię, zaczęłam czytać... Ona uzależnia!... Mam tyle sprawdzianów, jak ja mam się wyrobić?... Pewnie mi zaraz powiesz, że zatrzymałam się przed najlepszym momentem! Hahaha... Ale to nie wszystko! Jak widać nie tylko ja mam manię prześladowczą, jeśli o Wybranych mowa.

 

Książka czaruje, zachwyca pod każdym względem. Przez cały czas towarzyszy ci to uczucie niepewności. I kiedy dowiadujesz się, że w szkole jest zdrajca... zaczynasz obstawiać, to ten, to tamta. A tu wyskakuje C.J. zza krzaków i kompletnie cię zagina! Ale żeby akurat ten/ta?! Kogo jak kogo, ale akurat tej osoby o zdradę bym nie podejrzewała. To był dla mnie pewniak, jeśli chodzi o lojalność dla Akademii. Ale jak widać, w życiu niczego nie można być pewnym.

 

Ani się obejrzysz, a już jesteś na ostatniej stronie książki. Kolejna część już w lutym, może dopiero...? Jestem pewna, że do tego czasu zdążysz przeczytać DZIEDZICTWO, a jeśli jeszcze masz przed sobą pierwszą część... to też się wyrobisz w czasie! Śmiem twierdzić, że zaczniesz narzekać na nadmiar czasu, kiedy skończysz obie części. 

 

Miiincik

"Najbliższa osoba może wyrządzić ci największą krzywdę."

 

Życie jest ścieżką. Bardzo często krętą, wyboistą drogą, która ciągnie się pod górkę i tylko czasami napotykamy lekki lub gwałtowny spadek. Dziury na drodze to wszystkie przykre wydarzenia, które nas w życiu spotkały. Dużo ich, prawda? A czy zastanawiałeś się kiedyś, drogi Czytelniku, czym spowodowane są te złe momenty? Przyczyn jest sporo. Ot zły nastrój, kłótnia z rodzicami, sprzeczka z przyjaciółką, nawet staruszka w autobusie, która krzywo się na ciebie popatrzyła.To są te błahe powody. Lecz zdarzają się i te poważniejsze- bliska Ci osoba trafia do szpitala, straciłaś pracę, zgubiłaś klucze od domu, zdechł Twój czworonożny przyjaciel lub... spotkał Cię kolejny zawód miłosny. Dokładnie. Miłość potrafi ranić i bardzo często jest przyczyną złego humoru lub nawet depresji. Albo nikogo nie mamy, albo jesteśmy nieszczęśliwie zakochani, albo o nasze serce walczy dwóch walecznych rycerzy, a my nie wiemy, którego kochamy bardziej. Każdy z nas, któryś z tych problemów na pewno już ma za sobą. Allie Sheridan, bohaterka sagi Wybrani, jest ekspertką w ostatniej przypadłości. Bo co za dużo to niezdrowo. Również w przypadku spraw sercowych.

 

Allie już na dobre zaaklimatyzowała się w Akademii Cimmeria. Po letnich wydarzeniach, w których miała (nie)przyjemność brać udział, kiedy to mało co nie pożegnała się z tym światem nadszedł czas odpoczynku, więc dziewczyna wróciła do domu. Czekały ją trudne rozmowy z matką na temat przeszłości rodziny, a także tego kim tak naprawdę jest i co robi w tej tajemniczej szkole. Lecz na skutek napadu ludzi wroga dziewczyna znalazła się w Akademii kilka dni wcześniej. Wspólnie z pracownikami szkoły oraz kilkoma uczniami pomagała przygotować budynek do rozpoczęcia roku szkolnego. Wcześniejszy powrót do szkoły oznaczał także, że szybciej spotka się z Carterem i ...Sylvainem, który ciągle interesuje się Allie. Problemy sercowe, niesamowite przygody i niespotykane, mrożące krew w żyłach chwile. To wszystko oferuje nam kontynuacja "Wybranych"!

 

"Życie to pasmo bólu i najlepiej by było, gdybyś się zaczęła do tego przyzwyczajać, Allie. Ból nigdy nie znika. Gromadzi się. Jak śnieg."

 

Doskonale pamiętam ten deszczowy, czerwcowy dzień, kiedy "Wybrani" byli już na tyle popularni, że nawet ja, krytyczna do tego typu młodzieżówek postanowiłam dowiedzieć się, czym się tak wszyscy zachwycają. Już od pierwszego zdania poczułam wyjątkowość powieści i do końca lektury pozostawałam pod urokiem tejże książki. Pierwsza część sagi była idealnie wyważona, fenomenalna pod każdy względem, łapała za serce i zmuszała do tego, żeby napisać o niej pozytywną opinię. Nawet jeżeli jakieś drobne wady wystąpiły, szybko o nich zapomniałam, a "Wybrani" kojarzyli mi się jako obiecujący początek sagi, którą będę musiała przeczytać w całości. Kiedy na rynku pojawiła się kontynuacja czytelnicy oszaleli. "Dziedzictwo" znikało z empikowych półek niczym świeże bułeczki, a recenzenci- zwykle krytyczni- rozpływali się nad powieścią i przekonywali, że mamy do czynienia z książką idealną. Ja temu całemu zamieszaniu skrycie się przyglądałam, w ukryciu śmiałam się nad psychologią tłumu (ach, co potrafi zrobić kampania reklamowa na facebook'u i rządek pozytywnych recenzji) i czekałam na swoją kolej. I oto jestem. 15 grudnia, godziny wieczorne. Czeka na mnie stos lekcji, lecz ja siedzę sobie i piszę do ciebie, drogi Czytelniku, te słowa. Jestem już PO. Po "Dziedzictwie". I powiem tak. Albo to ze mną jest coś nie tak, albo wszyscy dookoła mnie są jacyś dziwni. Zachwycać się nie będę. Bo choć kontynuacja "Wybranych" jest niezaprzeczalnie powieścią dobrą to specjalnych powodów do zachwytów lektura mi nie dała.

 

Zwykle obawiam się kontynuacji. Lękam się, czy autor/ autorka stanie na wysokości zadania i zaserwuje mi rozrywkę na tym samym lub wyższym poziomie. Boję się rozczarowania, jakie może mi przynieść druga część. I w przypadku "Dziedzictwa" było tak samo, choć mój lęk osłabiał się z każdą pozytywną recenzją, jaką miałam przyjemność czytać. Toteż rozpoczęłam lekturę z nadzieją, że jednak nie odstaję od reszty społeczeństwa i również pokocham tę powieść. Minął rozdział pierwszy, później drugi, następni trzeci. A mi coś nie pasowało. Kręciłam głową i ubolewałam, bo to już nie były te emocje co przy lekturze "Wybranych". Owszem, akcja obfitowała w emocjonujące wydarzenia, co i rusz na tej książkowej scenie rozgrywającej się w mojej głowie pojawiała się nowa postać, tworzyły się nowe intrygi, równocześnie rozgrzebywano stare sprawy. Mi się to wszystko podobało. Zaprzeczyć nie mogę, bo musiałabym skłamać. Lecz czegoś mi zabrakło. Nie jestem Duchem Świętym, nie jestem specjalistką, określić, czego mój wrażliwy nos nie wyczuł nie potrafię wskazać. Nie zmienia to jednak faktu, że nie wszystko było tak jak być powinno.

 

Jeżeli chodzi o samych bohaterów, to byli oni niewątpliwą zaletą "Dziedzictwa". Pojawiło się parę nowych postaci, w tych osobach, które już znaliśmy zaszły zmiany. Było dynamicznie, momentami tajemniczo- i bardzo mi się to podobało. Znowu mamy do czynienia z trójkącikiem miłosnym, w tomie drugim uwidocznił się on jeszcze bardziej. Wiedziałam, że z czymś takim będę miała do czynienia, więc owy wymysł C.J. Daugherty starałam się traktować neutralnie. Ku moje uciesze w książce było dużo Sylvaina, którego jak już wiecie (a może i nie) ubóstwiam. Chłopak był jeszcze bardziej męski i wspanialszy niż w części pierwszej, toteż strony, gdzie występował czytałam z ogromną ciekawością, robiłam maślane oczy, a moje serce na widok imienia 'Sylvain' miękło i zaczynało bić szybciej. Autorka co i rusz mnie zaskakiwała. Kiedy na światło dzienne wychodziły intrygi musiałam zbierać swoją szczękę z podłogi i zastanawiać się, dlaczego nie domyśliłam się takiego obrotu spraw. C.J. Daugherty posiada niezwykły talent pisarski, umiejętność posługiwania się lekkim piórem, a przede wszystkim głowę pełną pomysłów! I chwała jej za to.

 

"Dziedzictwo" to bardzo dobra książka. Pełna emocji, intryg, tajemnic. Można przy niej zapomnieć o troskach dnia codziennego. Można przeżyć niezwykłe chwile. Lecz pod żadnym pozorem nie można oczekiwać arcydzieła i cudu. Bo ta książka, wbrew wszystkim którzy tak twierdzą, wcale nie jest lepsza od "Wybranych". Nie jest nawet w połowie tak świetna jak część pierwsza. Jest to po prostu powieść, do której nie można się przyczepić i na nią narzekać, aczkolwiek zbytnie zachwyty również nie są tu na miejscu. "Dziedzictwo" to kontynuacja, która lekko rozczaruje wymagającego czytelnika i pozostawi ogromne poczucie niedosytu, całe szczęście nie zniechęci na tyle, żeby zakończyć swoją przygodę z sagą. Ja z niecierpliwością odliczam dni do pojawienia się tomu trzeciego i liczę na to, że C.J. Daugherty wreszcie rozwinie skrzydła i udowodni mi, że jest w stanie stworzyć coś co w swoim fenomenie dorówna części pierwszej!

 

Martyna x

"Dziedzictwo" to kontynuacja bestsellerowej sagi "Wybrani". Pierwszy tom miałam okazję przeczytać zaraz po premierze, czyli prawie rok temu. Na część drugą czekałam z wielką niecierpliwością i nie ukrywam, że bardzo spieszyło mi się do dnia premiery, jednak z każdym kolejnym miesiącem oczekiwania na nią, mój entuzjazm malał, gdyż zwyczajnie zapomniałam jak bardzo zachwycona byłam pierwszą powieścią Pani Daugherty. W końcu jednak książka trafiła w moje ręce (dziękuję Natalia!). Czy czytając przypomniałam sobie za co pokochałam tę historię?

 

Pożar wywołany przez grupę Nathaniela należy już do przeszłości i najlepiej byłoby o nim zapomnieć. Nie jest to jednak możliwe, ponieważ Nathaniel nadal chce zdobyć Cimmerię. Allie jest prześladowana przez jego ludzi, więc przystępuje do zajęć Nocnej Szkoły, które mają nauczyć ją jak się bronić i jak skutecznie walczyć z wrogiem. Jednak oprócz zmagań fizycznych, dziewczynie przyjdzie też zmierzyć się z własnymi słabościami i uczuciami, które okazują się być rozbitymi pomiędzy dwoma chłopakami...

 

"Dziedzictwo" jest dokładnie tym, czego oczekiwałam. Mamy genialną, spójną fabułę, charyzmatycznych bohaterów, tajemnice i jeszcze więcej intryg niż w poprzednim tomie. Nie brak też zwrotów akcji, romansu, poczucia humoru i dobrego stylu. Autorka po raz kolejny udowodniła, że zna się na pisaniu powieści młodzieżowych i popisała się pomysłowością.

 

"Dziedzictwo" zaskakuje. Niejednokrotnie się o tym przekonałam. Jest niemożliwie lekkie i przystępne, radość z czytania czerpie się przy każdej kolejnej stronie. Tom drugi reprezentuje podobny poziom co poprzedni. Odnoszę wrażenie, że domeną autorki są mocne, ciekawe początki. W przypadku "Wybranych" był on nieco mniej zaskakujący, ale jednak. Sprawiło to, że nie możemy sie od powieści oderwać, bo nasza ciekaowść jest maksymalnie rozbudzona już od pierwszych zdań. Dodatkowo Daugherty doskonale operuje słowem i w rezultacie tekst przez nią napisany gładko się przyswaja.

 

Niewątpliwym plusem w mojej ocenie są bohaterowie. Allie lubiłam chyba troszeczkę bardziej w poprzedniej części, Carter jest mi w dalszym ciągu obojętny, ale ciągła obecność Sylvaina rekompensuje to wszystko. Nie potrafię nawet opisać mojej radości spowodowanej tym, że jest go w "Dziedzictwie" tak dużo. Mam nadzieję, że w tomie trzecim także go nie zabraknie, bo szczerze mówiąc jest on dla mnie najjaśniejszym punktem tej serii i nigdy w niego nie zwątpiłam nawet przez minutę. TEAM SYLVAIN ALL THE WAY! :)

 

Sagę "Wybrani" uwielbiam za jej mroczny klimat, tajemniczość i coś, czego nie umiem nazwać. Chodzi mi o fakt, że w książkach z tego cyklu nie ma ani grama fantastyki, a mimo to cały czas czujemy jakby ona była. Wszystko jest rewelacyjnie zawiłe i wspaniale skomplikowane przez co czytelnik niejednokrotnie musi ruszyć swoje szare komórki, by zrozumieć wydarzenia mające miejsce.

 

Co do oprawy graficznej to przypomnę, że okładkę pierwszego tomu zaklasyfikowałam do grona moich ulubionych i odważyłam się nawet nazwać ją najlepszą ze wszystkich. "Dziedzictwo" nie zachwyciło mnie pod tym względem równie mocno, ale też nie zawiodło. Okładka oddaje bowiem charakter powieści i choć nie zdobyła mojego serca, przyjemnie się na nią patrzy. Po raz kolejny podkreślę też, że nie ma osoby, która byłaby w stanie wmówić mi, że ten przystojny mężczyzna po prawej to Carter. Twórcy mogą sobie mówić co im się żywnie podoba, ale dla mnie i tak pan ten pozostaje Sylvain'em! :)

 

"Dziedzictwo" to idealna pozycja dla osób, które podczas lektury lubią poczuć dreszczyk emocji. Jest to bowiem książka, która zawiera w sobie napięcie, dynamiczną akcję i odrobinę grozy. Warto jednak zauważyć, że dla osoby, która czytała "Wybranych" już jakiś czas temu, początki tomu drugiego mogą okazać się trudne. Ja na przykład miałam problem z tym, że nie pamiętałam szczegółowo tego, co działo się poprzednio i w moim odczuciu wypadło to na minus. Jest to delikatne niedopatrzenie ze strony autorki, gdyż wystarczyłoby, żeby poświęciła ona trochę więcej czasu na przypomnienie nam poszczególnych faktów. Stanowi to jednak na tyle wybaczalne przewinienie, że moja ocena pozostaje wysoka, a moja opinia ma Was zachęcić do przeczytania tej książki.
Polecam!

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!