Uwikłanie

Autor: Zygmunt Miłoszewski

Okładka wydania

Uwikłanie

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Dosiak

Po doskonałej powieści grozy przyszedł czas na równie intrygujący kryminał autorstwa Zygmunta Miłoszewskiego. Głównym bohaterem jest warszawski prokurator Teodor Szacki, który w przeciwieństwie do większości kolegów po fachu, czynnie uczestniczy w każdym śledztwie. Sprawa, którą teraz się zajmuje od samego początku jest bardzo dziwna i wydawałoby się – skazana na umorzenie. Dotyczy morderstwa Henryka Telaka, który wraz z trójką innych osób, brał udział w terapii ustawień, prowadzonej przez znanego psychologa. W niedzielny poranek mężczyzna został znaleziony martwy w budynku wynajętym na czas weekendowego spotkania. Czy Telak padł ofiarą rabunku? Czy możliwe, że pacjenci, działający pod wpływem kontrowersyjnej metody, byli zdolni do zabójstwa? A może należy podążyć zupełnie innym tropem? Odpowiedzi na te pytania udzielić nie mogę, ale zapewniam, że zakończenie jest zaskakujące, a książka bez wątpienia warta przeczytania.

 

Uwikłanie to pierwsza powieść o prokuratorze Szackim, mam jednak nadzieję, że nie ostatnia, ponieważ autor skonstruował bardzo inteligentną i trzymającą w napięciu historię. Miłoszewski nie nudzi czytelnika ani przez chwilę. Zagadkowe zabójstwo, skomplikowana i tragiczna przeszłość zarówno ofiary, jak i wszystkich osób biorących udział w terapii oraz dodatkowe, niepokojące wątki tworzą mieszankę, która wymaga nieustannej uwagi od odbiorcy. W tej powieści nie ma zbędnych opisów, nic niewnoszących dialogów czy nudnych teoretycznych wtrętów. Każdy element został przemyślany i umiejętnie wykorzystany, tworząc niebanalną i inteligentną intrygę. Jednocześnie historia jest bardzo mocno osadzona w polskich realiach, przez co zainteresowała mnie jeszcze bardziej. Dodatkowym atutem jest wprowadzenie do fabuły tajemniczej metody ustawienia, wykorzystywanej w terapiach psychologicznych. Samo założenie tej kuracji i późniejszy udział pacjentów w ustawieniu nie są niczym szokującym, dopiero oddziaływanie terapii na jej uczestników jest kontrowersyjne. Z chęcią dowiem się czegoś więcej na temat metody opracowanej przez Berta Hellingera, którą Miłoszewski wykorzystał w swojej powieści. Jeżeli zachowanie bohaterów książki, odpowiada temu, co zdarza się podczas rzeczywistych sesji, to terapia ta jest niezwykle zadziwiająca, a jej skutki mogą być przerażające.

 

Oprócz samej zagadki kryminalnej, będącej wiodącym wątkiem książki, równie ważna jest osoba głównego bohatera. Szacki nie pozwala sobie na urzędniczą rutynę i marazm, mimo że często narzeka na warunki swojej pracy i realia, z jakimi musi zmierzyć się prokurator w Polsce. Mężczyzna nie jest wyidealizowanym bohaterem, który bez względu na wszystko będzie usiłował odnaleźć i skazać mordercę. Teodor Szacki to człowiek z krwi i kości. Ma swoje zalety, ale nie brak mu też wad. Dzięki temu jest autentyczny i nieprzewidywalny. W trakcie lektury często zastanawiałam się jak prokurator zachowa się w opisanych sytuacjach, rozumiejąc jego dylematy i współczując trudnego wyboru. Miłoszewski wielokrotnie popisuje się błyskotliwymi i niezwykle celnymi spostrzeżeniami, dotyczącymi polityki, pracy, ludzi i wszystkiego, co często składamy na karb życiowej niesprawiedliwości. Autor obdarzył głównego bohatera ironią, graniczącą z cynizmem oraz doskonałym zmysłem obserwacji naszej szarej rzeczywistości. Przyznam, że bardzo mi się to połączenie podoba, ponieważ nadaje całej powieści charakteru i wyróżnia ją spośród innych, udanych kryminałów. Miłoszewski zdecydowanie ma swój styl, a Uwikłanie to kawał dobrej, sensacyjnej literatury. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę, w której prokurator Szacki będzie musiał tropić morderców, zmagać się z wszechobecną biurokracją i niewybrednymi żartami współpracowników oraz swoją, nieco zgorzkniałą osobowością.

 

Egzemplarz recenzyjny otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater i wydawnictwa WAB.

 

Lucca

Przyznam szczerze, że do niedawna nie miałam pojęcia, że ktoś taki, jak Zygmunt Miłoszewski i jego postać- prokurator Teodor Szacki- w ogóle istnieją. Jednakże ostatnio naprawiłam ten błąd i jestem świeżo po przeczytaniu trylogii o niezwykłych „przygodach" wspomnianego prokuratora. Jednakże swoje recenzowanie wypadałoby zacząć od pierwszej książki, czyż nie mylę się?

 

Tak też postanowiłam zrobić...

 

Chciałabym podkreślić, że mimo pierwszego zachwytu jednak czuję pewien niedosyt w stosunku do tej książki. Być może jest to spowodowane tym, że dawno temu oglądałam film, który okazał się adaptacją Uwikłania i być może to w pewien sposób zmieniło moje postrzeganie, odczucia. Z drugiej jednak strony, spodziewałam się po tej książce więcej...

 

Warto jednak zaznaczyć, że książka ma swoje dobre strony. Jak dla mnie cięte riposty Szackiego i swoiste przekomarzanki z Kuzniecowem to mistrzostwo świata. Przy niektórych wręcz śmiałam się w głos. Zresztą wszechobecna ironia w słowach i postawie Szackiego spowodowała, że postać ta od razu przypadła mi go gustu.

 

Poczuł się jeszcze bardziej zmęczony na myśl o tym całym czasie, który przelatywał mu przez palce. Stanie w korkach, tysiące pustych godzin w sądzie, bezsensowne dziury w pracy, kiedy mógł najwyżej układać pasjansa, czekanie na cos, czekanie na kogoś, czekanie na czekanie. Czekanie jako wymówka, żeby absolutnie nic nie robić. Czekanie jako najbardziej męcząca profesja świata.

 

Szacki to niezwykle inteligentny i elokwentny prokurator. Jednakże sprawa, z którą przyszło mu się zmierzyć wymaga od niego sporego wysiłku.

 

Nie lubił, kiedy wyśmiewano się z jego stroju. Bez względu na pogodę miał na sobie garnitur i krawat, bo był prokuratorem, a nie dostawcą delikatesów do warzywniaka.

 

Sprawa jest dość nietypowa, ciągle pojawiają się zaskakujące fakty, które rzucają nowe światło na sprawę. Niezwykłe powiązania między bohaterami powieści sprawiają, że jest ona jeszcze ciekawsza. Zresztą nie dziwi fakt, że czytelnik za każdym razem zadaje sobie pytanie o to, kto zabił.

 

Według mnie słabym punktem tej książki była małoznacząca rola „Odesby". Spodziewałam się tego, że wątek jednak się rozwinie. Szkoda, że autor nie poszedł jednak krok naprzód i nie pociągnął go dalej. Według mnie nadałoby to całej opowieści swoisty charakter. Sama jestem zwolenniczką łączenia epok i według mnie takim świetnym połączeniem byłoby właśnie większe nawiązanie do czasów PRL-u.
Kolejną rzeczą, która nie spodobała mi się w książce były rozterki wewnętrzne Szackiego. Jak dla mnie spowodowało to tylko swoiste rozmemłanie tej postaci. Przez to wiele stracił w moich oczach. Dla mnie były to nic nieznaczące dywagacje i wyrzuty sumienia. W pewnym sensie niegodne prawdziwego mężczyzny.

 

Jakże mogłabym zapomnieć o mojej drugiej ulubionej postaci, czyli Olegu Kuzniecowie. Osobiście bardzo ubolewam nad tym, że nie odegrał on tak znaczącej roli w całej opowieści, jakiej oczekiwałam. Jednakże zapisał się dość pozytywnie w mojej pamięci. Zresztą był to godny przeciwnik w rozmowach i potyczce na cięte riposty z Szackim. Ich przekomarzanie się nadało swoisty charakter tej książce. Za co jestem wdzięczna autorowi.

 

Osobiście popełniłam wielki błąd, ponieważ- jak wspomniałam wcześniej- najpierw obejrzałam film, a dopiero potem przeczytałam książkę. Wszystko to spowodowało, że znałam rozwiązanie tej zagadki, zanim po książkę sięgnęłam. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czytało mi się z niezwykłą przyjemnością. Przeczytałam ja w rekordowym czasie, chociaż za wiele go nie miałam. Według mnie książka warta tego, aby zarwać noc.
Podsumowując, Uwikłanie to książka godna polecenia. A w ten letnio- wakacyjny czas wręcz niezastąpiona. Z całą swoją mocą serdecznie polecam. Jak dla mnie nie ma nic lepszego.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: