Doktor Sen

Autor: Stephen King

Okładka wydania

Doktor Sen


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

PJK

Trzy dni po 66. urodzinach Mistrza Grozy, Stephena Kinga, cały świat doczekał się premiery powieści, o której spekulowano, rozmawiano, na którą czekano i o której myślano. "Doktor Sen" to kontynuacja bestsellerowego "Lśnienia", powieści wydanej w 1977 roku (polski przekład - 1990). Stephen King napisał ją mając 28 lat, czyli dokładnie tyle, ile ja mam w tej chwili.

 

Już jest. Dzisiaj nastał dzień światowej premiery książki, która jeszcze przed drukiem spotkała się z większym zainteresowaniem, niż niejedna powieść po wydaniu. I z pewnością cały świat zadaje sobie pytanie, czy rzeczywiście warto było czekać.

 

Z kontynuacjami bywa różnie. Prawdę mówiąc rzadko kiedy kontynuacja, sequel czy nawet remake (tak, mam tu na myśli również kino) tej samej historii mogą choć lizać stopy pierwowzorowi. A kontynuacja historii, która 36 lat temu zawojowała światem horroru, na stałe wpisała się do swoistego kanonu i stanowi jedno z najdoskonalszych dzieł autora to ryzyko tak wielkie, że niemal pewne było, że to będzie strzał w stopę. Stephen King zaryzykował. Czy strzelił?

 

Na spotkaniach, kiedy widzę po latach dzieci moich kuzynów czy znajomych zawsze przeżywam to samo - wszechogarniające zadziwienie. Że to dziecko, które, gdy je ostatni raz widziałam, mogłam wziąć bez trudu na ręce, teraz... jest już duże. Obserwuję te dzieci, które niedługo same będą dorosłe, i nie mogę przestać myśleć o kole życia.

 

Cóż, latka lecą, i ten upływ lat najlepiej widać na dzieciach.

 

Podobnie miałam podczas czytania "Doktora Sen". Zrazu nie mogłam się nadziwić, że to dziecko, które poznałam w "Lśnieniu", Danny Torrance, jest już duży! Po raz pierwszy w życiu doznałam tego uczucia podczas czytania fikcji. Ten chłopiec w "Lśnieniu" miał sześć lat. Był słodki i kochany, przerażony i obdarzony jasnością.

 

Danny Torrance miał na zawsze pozostać dzieckiem. Pomimo, że od dnia premiery "Lśnienia" minęło tak wiele lat, ta postać została niejako zamrożona w czasie.

 

Stephen King stwierdził, że sprawdzi, co u niego. Dla autora jego bohater nie zatrzymał się w wieku sześciu lat. Dla niego Danny żył nadal, w innym wymiarze. Trudno mi to wyjaśnić, ale dla mnie było to niezwykłe.

 

I teraz ten dorosły człowiek, Dan Torrance, pijak i tułacz, facet, który nauczył się żyć ze swoją jasnością tłumiąc ją procentami, nagle musi zrobić przewrót we własnym życiu. Wyprostować je. "Pomyślał: Jedyną osobą, która może zaciągnąć hamulec, jesteś ty". By to uczynić, przenosi się do niewielkiego Frazier w New Hampshire i podejmuje pracę w hospicjum, gdzie dzięki swoim nadprzyrodzonym zdolnościom będzie pomagał niedołężnym staruszkom przeskoczyć na Tamten Świat.

 

"Wszyscy umieramy. Świat to tylko hospicjum ze świeżym powietrzem"

 

Pamiętacie, jak Dick powiedział Danny'emu, jeszcze w Panoramie, że Danny nie jest jedyny? Że nieco więcej osób posiada jasność? Danny wtedy przestał się bać, bo wiedział, że tym darem obdarzono i innych. W mniejszym lub większym stopniu, ale naokoło chłopca pełno było jaśniejących. Danny miał silną jasność, ale oto narodziło się dziecko, którego zdolności przewyższają nawet Dana. Abra. To ona, obdarzona ogromnymi możliwościami, potrafi komunikować się na wielkie odległości. Ona potrafi przewidywać zło. Zło, które tutaj przybiera imię Rose Kapelusz...

 

Na świecie musi być równowaga, prawda? Gdy ktoś ma czegoś w nadmiarze, musi być ktoś, kto tego łaknie. Nawet czegoś takiego, jak jasność. Bo, choć Panorama dawno spłonęła i wydawałoby się, że wszystko jest już alright, to Zło jednak nie śpi. Zło jest. I pragnie pary.

 

Kto zagraża Danowi i Abrze? Wampiry energetyczne? Można tak powiedzieć, ale to znaczne spłycenie istoty Prawdziwego Węzła. To właśnie oni, Prawdziwi, będą łasi na dar jaśniejących. I nie spoczną, póki się nie nakarmią...

 

"Prawie się ich nie zauważa, prawda? Bo i jak? To tylko Ludzie z Kamperów, starsi emeryci i garstka ich młodszych kompanów, wiodący tułaczy żywot na autostradach i wiejskich drogach, zatrzymujący się na kempingach, gdzie siedzą na składanych krzesłach z Wal-Marta wokół dymiących grillów i toczą rozmowy o inwestycjach, turniejach wędkarskich, przepisach na gulasz i Bóg wie czym jeszcze. (...) Rzucają się w oczy nie bardziej niż ptaki na drutach telefonicznych czy krowy pasące się na przydrożnej łące. (...) nie zaprzątacie sobie nimi głowy"

 

Ludzie z kamperów. Anonimowi starcy, przemierzający Amerykę wzdłuż i wszerz, niezwracający niczyjej uwagi. A wśród nich Prawdziwi. Istoty prawie nieśmiertelne, które tak doskonale wpisały się w krajobraz, że nie zostają nigdy zapamiętani. Nawet tam, gdzie giną bez wieści dzieci - wyjątkowe dzieci - które za życia skrywały sekret. Sekret, z którego posiadania nawet same nie zdawały sobie sprawy.

 

Oto nowa istota życia Danny'ego, Abry i tysięcy innych, obdarzonych jasnością. Ucieczka przed tym, co nieznane, ale w jakiś sposób znajome. Przed tymi, którzy potrzebują tej różowej mgiełki, która wydobywa się z człowieka, gdy umiera. Dusza. Im większa jasność, tym więcej pary. Im więcej pary, tym większe niebezpieczeństwo. Abra znajdzie się w ogromnym niebezpieczeństwie. Kiedyś, w Panoramie, to Danny był w opałach, ale nie był sam - pomógł mu Dick. Teraz Dan będzie musiał oddać dług... Koło życia?

 

A zatem jak myślicie? Czy Stephen King strzelił sobie w stopę? Nie!

 

Czy warto było czekać? Tak!

 

"Doktor Sen" to fenomenalna kontynuacja naprawdę godna "Lśnienia". To horror z klimatem, który porusza, trzyma w napięciu, czasem straszy - ale nie, wbrew tytułowi, nie pozwoli zasnąć. Łapie za gardło i trzyma do ostatniej strony. Tu mamy autentycznie starego, dobrego Kinga - new & improved tylko iPhonami i GPS-em.

 

A Wy? Umówicie się na randkę z Doktorem Sen?

 

Asertyslem

Niekoronowanego „króla" literatury grozy nie trzeba nikomu przedstawiać. Autor napisał ponad pięćdziesiąt książek, które zostały okrzyknięte światowymi bestsellerami, a miażdżąca większość została zekranizowana. Powieść Doktor Sen jest kontynuacją – dalszymi dziejami „tego chłopca z hotelu Panorama" – Lśnienia.

 

Swoistym prolog do książki (Sprawy wstępne), przedstawiający nam po krótce młodość i pierwsze lata po wydarzeniach z Lśnienia – walkę z demonami przeszłości i radzeniu sobie z niesamowitym darem; Prawdziwy Węzeł – głównych antagonistów powieści, żywiących się jasnością młodych dzieci; wprowadzający nową, główną bohaterkę oraz przedstawiają dorosłego już Dana jako człowieka sięgającego dna, walczącego z alkoholizmem. W skutek niepożądanego „bodźca", pozostawiającego trwały ślad w jego pamięci, Dan postanawia wyruszyć w poszukiwaniu miejsca, w którym mógłby zapuścić korzenie.

 

Los prowadzi go do sielskiego, turystycznego miasteczka, gdzie znajduje ukojenie nałogu i wewnętrzny spokój, pracując w hospicjum, w którym dzięki swym umiejętnością, pomaga leciwym pensjonariuszom przekroczyć próg śmierci. Przez co zyskuje sobie przydomek Doktor Sen. W okolicznym mieście rodzi się zaś dziewczynka, Abra, obdarzona potężnymi umiejętnościami, które stają się przyczyną wielu późniejszych problemów, mogących przynieść śmiertelne i makabryczne skutki. Tu na scenę wjeżdża Prawdziwy Węzeł.

 

Lata mijają, Dan coraz rzadziej zaczyna z utęsknieniem wspominać pełny kieliszek i w miarę postępów odchodzi od niego chęć zajrzenia weń. Abra dorasta, ukrywając przed światem i bliskimi swój dar. Jednak wszystko ma się niedługo przewrócić do góry nogami, gdyż na jej trop wpada okrutna banda, pragnąca pozyskać z niej życiodajną – dla nich – esencję, zawartą w jasności.

 

Niedługo po tym przeznaczenia Dana i Abry, splatają się ze sobą i szukają rozwiązania zaistniałego galimatiasu oraz uwolnienie się od prześladowców, będących coraz bliżej celu.

 

Niezwykła baśń wpadająca w nurt horroru o brutalnych zdarzeniach i przezwyciężaniu lęków i piętn przeszłości, napisana prostym, niebywale lekkim piórem, które pochłania się całą wyobraźnią. Wielkość Kinga leży w jasnym przekazie, połączonym z magią jaką buduje w fabule i nieoczekiwanych zwrotach akcji oraz tym, że zawsze jest jakaś inna droga, a poświęcenia często przynosi wcale obfity plon, bynajmniej nic nie jest nader przewidywalne, i właśnie to wszystko składa się na fenomen, którego całkiem łatwo doszukać się można w kontynuacji Lśnienia.

 

Powieść to naprawdę pokaźna cegiełka, jednak dzięki doskonałej narracji, przeczytanie jej zajmuje nawet mniej niż książką z połową stanu stron z Doktor Sen. A sama treść jest istną kopalnią zabawnych anegdot, życiowych trudności żywcem wyciągniętych z codzienności, zakończoną zapadającym w pamięć morałem, który zamyka wszystkie wątki w klarowną całość i sprawia, że z sentymentem będziemy doczekiwać się wiadomości o – wręcz – niemożliwej do napisania kontynuacji. Jednak zawsze warto mieć nadzieję.

 

Monika Sylwia B

Czekając na Doktora Sen obgryzałam paznokcie ze zniecierpliwienia. Jest to bowiem kontynuacja Lśnienia, genialnej książki genialnego pisarza, Stephena Kinga. Zatapiając się w wykreowany wtedy przez niego świat, miałam wrażenie, że niejako uczestniczę w niezwykłych wydarzeniach dziejących się w nawiedzonym Hotelu Panorama, gdzieś w górach Kolorado. Postaci stworzone przez Kinga były tak wymowne, tak pełne, tak gruntownie dopracowane, że po zakończonej lekturze utkwiły mi w pamięci na długo, prawie jakbym wspominała sobie co jakiś czas o dawnych znajomych. Jack Torrance, niespełniony pisarz z alkoholizmem na karku, jego żona Wendy, pokorna kura domowa i ich synek, Danny. Dzieciak obdarzony niezwykłymi zdolnościami czytania w ludzkich myślach, przewidywania przyszłości i widzenia tego, co już się zdarzyło. Tak to można najprościej ująć.

 

Tytułowy Doktor Sen to właśnie ów chłopczyk, teraz już dorosły, który powraca do czytelników w nowej książce Kinga. Czego się spodziewałam? Trzęsienia ziemi, apogeum geniuszu twórcy tej postaci, czegoś czego jeszcze nie było i co nie pozwoli mi oderwać się od czytania powieści liczącej zgoła ponad 650 stron. Wszak King wziął się za bohatera Lśnienia, więc musiało zawrzeć. Co się okazało podczas lektury? Całkiem niezły początek, bardzo w stylu Kinga, czyli nakreślenie pewnych wątków sytuacyjnych, które będą rozwijane wraz z rozwojem akcji. Może trochę zbyt wulgarny, zbyt prostacki język, ale zrzuciłam to na karb zamysłu powieści. W końcu King to mistrz, wie co robi, myślałam, skoro wrzuca bluzgi bez opamiętania, z pewnością czyni to, po coś. Potem pojawiali się kolejno nowi bohaterowie, mniej lub bardziej związani z osobą Dana Torrence'a. I tak, początek pochłonęłam bardzo szybko, by gdzieś w połowie książki odczuć lekkie znużenie, zwłaszcza gdy opowieści o nieludzkich postaciach z Prawdziwego Węzła torturującego dzieci dla zapewnienia sobie żywotności, ciągnęły się jak dla mnie zbyt długo. Ja chciałam czytać o dorosłym DannymTorrenc'ie, chłopcu ocalałym z Hotelu Panorama, kiedy pewnej koszmarnej zimy, był w nim uwięziony razem z rodzicami, a ojciec w pogłębiającym się szaleństwie, chciał zabić go młotkiem do rogue'a. Czytałam za to o jakiś stworkach żywiących się „parą" z dzieci obdarzonych zdolnościami, które posiadał też Dan. Jedną z takich dzieci była AbraStone, której King poświęcił chyba więcej miejsca niż osobie Dana. No, ale cóż, nowa powieść, nowy główny bohater, o to nie powinnam mieć pretensji. A jednak lekkie ukłucie zawodu było.

 

Zdecydowanie najmocniejszą karuzelę emocji odczuwałam zbliżając się do końca lektury, a właściwie już ostatnie 200 stron było bardzo emocjonujących. Wtedy to King odsłonił kolejną więź jaka naprawdę łączy Dana i AbręStone, bo do tamtej pory zdawało się, że łączy ich jedynie wspólna umiejętność, nazywana enigmatycznie jaśnieniem. Jaka to więź, nie powiem, bo gdybym ja przeczytała w jakiejś recenzji o jednym z najważniejszym motywów, który zburzyłby mi całą przyjemność z czytania, to pewnie bym się wściekła. W każdym razie finisz powieści był dla mnie bardzo satysfakcjonujący, choć wyobrażałam sobie, że przeczytam inną opowieść o chłopcu z Hotelu Panorama.

 

Wnioski końcowe? Książka bardzo dobra wręcz świetna, dla tych, którzy nie czytali Lśnienia albo w ogóle nie znają twórczości Kinga, może ona być impulsem do jej poznania. Dla mnie natomiast była, górnolotnie mówiąc, małą profanacją na pamięci o bohaterach Lśnienia. Nie tego się spodziewałam, ale nie powiem też czego, bo sama nie wiem, to King miał mnie zaskoczyć, opowiedzieć porywającą historię o DannymTorrenc'ie, w którą bym uwierzyła, choćby była najbardziej nieprawdopodobna. W historię Doktora Sen nie uwierzyłam niestety. Jej bohater nie jest dla mnie tożsamy z tym chłopcem, którego poznałam, gdy miał 8 lat i jechał wraz z rodzicami w najstraszniejszą i zarazem ostatnią dla nich, wspólną podróż. Bohater Doktora Sen to ktoś zupełnie inny, w kim nie odnalazłam cząstki małego Danne'go, mimo wielu wstawek z Lśnienia. Stąd też pewien mój dylemat z interpretacją tej książki. Bo, jako autonomiczna od Lśnienia, jest naprawdę świetna, ale jako jego kontynuacja, jest dla mnie zupełnie niewiarygodna. Zapewne gdyby King osadził w fabule kogoś innego, a osoby Dana nie ruszał i w ogóle nie mieszał w to wszystko bohaterów ze swojej kultowej książki, to uznałabym Doktora Sen za kolejny przebłysk jego geniuszu. Dlatego czasem chyba nie warto na siłę „dopisywać" dalszego ciągu, zwłaszcza do czegoś, co ma już status legendy, rzeszę wiernych fanów i osnuło się własną mitologią. A Lśnienie z pewnością wszystkie te przymioty posiada. Bowiem napisanie kontynuacji do takiego dzieła może skończyć się źle zarówno dla owej kontynuacji, jak i właściwego pierwowzoru.

 

Moim zdaniem tak właśnie był w tym przypadku. Lśnienie zostało obdarte z pewnej tajemnicy i niezwykłości jakie przez lata przypisywali mu czytelnicy, a Doktor Sen będzie tracił na ciągłych porównaniach do Lśnienia. A szkoda, bo to naprawdę cudowna książka, sama w sobie, ale nie jako kontynuacja Lśnienia, co miał w zamyśle King.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!