Okładka wydania

Sprzedawca Broni

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Sprzedawca Broni | Autor: Hugh Laurie

Wybierz opinię:

Bauer

Hugh Laurie znany prawie wszystkim z roli ironicznego, sarkastycznego diagnosty z serialu House M.D. Napisał bestsellerową powieść "Każda popularna postać, pisząca książkę znajdzie licznych odbiorców.. ", na pierwszy rzut oka, taka była moja reakcja, gdy dowiedziałem się o autorze. Jednak w tym wypadku, nic bardziej mylnego. Książka bowiem została wydana w 1996 r. niedługo po premierze w stanach, (w Polsce wprowadzono ją do obiegu w roku 2008) osiągnęła zaszczytny status Bestsellera. Nikt wtedy jeszcze nie znał doktora Gregorego Housa. Sukces jej samej w czystej mierze zawdzięcza cynicznemu podejściu głównego bohatera. Thomas Lang bo o nim mowa jest byłym żołnierzem, który nigdy nic nie planuje, wszystko co robi jest spontaniczne. Nie martwi go pusta lodówka czy bałagan w domu. Jest arogancki i złośliwy. Ma specyficzne, drażniące poczucie humoru (przez co większość osób go pokocha).

 

Zarys fabularny (Samej fabuły nie będę streszczał, gdyż zepsuło by w większym stopniu radość z odkrywania tajemnic książki) prezentuje się nieźle, pościgi, zmieniająca się sceneria dodają dynamizmu utworowi. Autor obrał co prawda ciekawy motyw, mianowicie handlu bronią. Podchodząc do tego, jak do zwykłej transakcji (Ja tobie sprzedam, ty kupujesz) bez zbędnych moralnych wywodów. Narastające napięcie wciąga, można też odczuć dreszcz emocji, by ostatecznie wybuchnąć gromkim śmiechem.

 

Książkę, można podzielić na dwie części (niestety nie tylko, w przenośni) z jednej strony, świetnie napisana sensacja. Natomiast z drugiej przesiąknięta angielskim humorem (na poziomie) komedia. Niestety takie połączenie w mojej wierze, nie wyszło za dobrze utworowi. Przewracając kolejno pierwsze rozdziały jesteśmy zalewani komediowymi przemyśleniami głównego bohatera, czy to o sposobie łamania ręki, jak również dość specyficznej obsłudze terminalu lotniskowego. Niestety po przebrnięciu przez połowę utworu następuje zmiana. Akcja biegnie za szybko, wiele spraw trzeba samemu się domyślać, brak piękna z początku.. świetna komedia kryminalna, zostaje zastąpiona? Brak w niej wyrazistych ciętych ripost, dowcipnych przemyśleń (autorowi zabrakło pomysłów, czy wziąłem do ręki inną książkę). Z każdą więc chwilą zmienia się bardziej w zwykłą prostą sensacje. Nie wiem czy taki był zamysł autora, bo ostateczności psuje to cały utwór (śmiać się, czy zaciskać zęby). Nie mniej jednak polecam wszystkim fanom humoru sytuacyjnego, którzy w dużej mierze lubią przygody agenta 007 z lekkim przymrużeniem oka. Nasączonego brytyjską krwią, i uzbrojonego w dość "ciekawe" podejście do (zdawało by się) banalnych spraw.

 

Ocena końcowa 5.5/6 - Przeczytać raz. Niekoniecznie zaopatrywać się w egzemplarz do domowej biblioteczki, gdyż moim skromnym zdaniem będzie po pewnym czasie przyozdobiona kurzem.

 

Dawiro

Trudno było by znaleźć kogoś, kto by nie znał Hugh'a Laurie'go, choć większość powie, że nie wie, kto to jest. Hugh jest brytyjskim aktorem bardziej znanym, jako Gregory House z serialu Dr House. Grał też w wielu innych filmach i serialach choć by „Czarna żmija". A od 1997 po napisaniu „Sprzedawcy broni" zalicza się do grona brytyjskich pisarzy.

 

Thomas Lang, były żołnierz gwardii szwajcarskiej, a obecnie bezrobotny najemny ochroniarz. Zostaje mu przedstawiona oferta zabicia pewnego człowieka. Jako że nie zgadza się to z jego światopoglądem, odrzuca ofertę. A ponad to postanawia niedoszła ofiarę ostrzec, przez co wplątuje się w intrygę kryminalną. A każdym swoim kolejnym działaniem wplątuje się jeszcze bardziej.

 

Nie ukrywam, że sięgnąłem po tą publikacje głownie ze względu na autora. Oczywiście nie był to jedyny powód. Była też opinia kolegi oraz fragment na odwrocie przeczytany w Empiku;) podczas oczekiwania na autobus w pewien mroźny dzien.

 

Książka Laurie'go jest niezmiernie wciągająca, pełna humoru oraz akcji. Z tym, że przez pół książki autor raczy nas wyśmienitym humorem a akcja posuwa się powoli do przodu. A przez następne pół akcja nabiera już tępa, ale kosztem humoru, którego jest już dużo mniej. Znajdziemy też wiele ironicznych i sarkastycznych wersów, ale nie w wypowiedziach odnoszących się do bohaterów a raczej, jedynie jako komentarze do sytuacji.

 

Okładka Sprzedawcy jest okropna pan Dębowski chyba niema w ogóle gustu albo dostał zlecenie 5 minut przed wysłaniem do druku. Mamy tu motyw moro przewiązany różową wstążką z zaczepionym plastikowy breloczek identyfikator z wypisanym tytułem oraz autorem książki i logotypem wydawnictwa. I na tym wszystkim położony pistolet.

 

Teraz nie przychodzi nic innego jak tylko czekać na polskie wydanie kolejnej książki Hugha The Paper Soldier (Papierowy żołnierz) która ukazała się w 2009. A u nas pewnie ukaże się gdzieś kolo 2021 jeśli WAB czy tez inne wydawnictwo planuje też z 12 letnim poślizgiem wydać ją w Polsce jak miało to miejsce z Sprzedawcą. A tym czasem, jeśli jeszcze nie czytałeś tej książki a lubisz dobry humor a zwłaszcza ten z gatunku brytyjskiego to szczerze polecam.

 

Agnes Recenzentka

„Dziewczyna w recepcji obejrzała dokładnie mój paszport, jakby po raz pierwszy widziała coś takiego, po czym przez następnych dwadzieścia minut wypytywała mnie o mnóstwo rzeczy, które szwajcarscy hotelarze chcą wiedzieć o swoich gościach, zanim pozwolą im się położyć do łóżka. Jeżeli dobrze pamiętam, zatkało mnie na chwilę przy pytaniu o drugie imię nauczyciela geografii, a już na pewno zawahałem się przy kodzie pocztowym akuszerki, która asystowała przy porodzie mojej prababki. Poza tym śpiewająco odpowiedziałem na wszystkie pytania".

 

Co tu dużo mówić... Chyba wielu zna Hugh Lauriego. Jeśli nie z nazwiska, to chociaż z twarzy. Gdzie się nie obejrzę, ludzie piszą, że ich ulubionym serialem jest „Dr House". No tak. Wiem coś o tym. Mam za sobą wszystkie sezony i nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej z sarkastycznym lekarzem. Z wyjątkiem ostatniego odcinka, którego żałuję jak diabli, bo dla mnie ten serial mógłby się nigdy nie kończyć. Każdy wie, że kiedyś ten dzień musiał nadejść...

 

Piję w tej chwili do tego, że nasz ukochany aktorzyna, który mimo wielu ról (tych lepszych i gorszych) zawsze będzie Housem, zapragnął napisać książkę. Potem przeszedł do śpiewania, więc jak widać jest wszechstronnie uzdolniony. Tyle że ta książka jakość szczytem marzeń nie jest. Porwałam się na nią tylko i wyłącznie ze względu na dobrze znane mi nazwisko.

 

Długo zastanawiałam się od czego właściwie zacząć i ostatecznie uznałam, że najlepszy będzie początek. „Dziennik" powoływał się na humor Monty Pythona, który także jest mi znany. Dlatego podchodziłam do książki nieco sceptycznie. Wydawało mi się, że nikt nie zdoła podołać wyzwaniu, jakim jest przebicie mistrzowskiego czarnego humoru Pythona. Powinniście wiedzieć, że jeśli staniecie w sklepie i zaczniecie czytać pierwsze strony, książka na pewno wyląduje w Waszym domu. Już sam wstęp zaskakuje. Widzimy pewną sentencję, zbyt mądrą jak na początek. Potem sytuację, w której jedna osoba jest zmuszona złamać komuś rękę. Kompletny absurd. Ale w jakim stylu! No bo przecież Hugh Laurie mógłby to napisać tak jak ja – ktoś musi komuś złamać rękę. Mógłby to ująć w każde inne słowa, okryć kołdrą metafor i trudnych wyrazów. Tymczasem on ujmuje to w czystą paranoję. Pierwsze zdania to sarkazm i ironia w czystej postaci, no, może z domieszką humoru. I już kąciki ust zaczynają się unosić. Czuje się pewne zbliżenie z głównym bohaterem, bo cały czas zwraca się do nas tak, jakby z nami rozmawiał lub opowiadał ciekawą historię. Na początku miałam problemy z treścią, bo na siłę próbowałam wcisnąć głównego bohatera w ciało Hugh Lauriego. A to niemożliwe. Trudność polega na tym, że owy bohater jest tak samo ironiczny jak Dr House, a równocześnie bardzo się od niego różni. (Jeśli lubicie Gregorego Housa, albo raczej jego teksty, to i ten bohater Wam przypadnie do gustu). Ale jak już wcześniej napisałam, książka nie stała się szczytem moich marzeń. No bo na humorze nie można poprzestać. Jest jeszcze cała otoczka – intryga, treść, akcja i reszta bohaterów. A to wszystko odeszło na drugi plan. Sam tytuł jest już zagadką. Mnie najbardziej zdziwił fakt, że z tyłu książki nie znalazłam żadnego godnego opisu. Jedynie fragment. Jakby autor chciał powiedzieć – czytaj. To Ci wystarczy, by wiedzieć, czy tego chcesz, czy nie.

 

Książkę czyta się jak komedię z pewną nie za dużą dawką akcji i poplątanej fabuły. Łapałam się na tym, że odbiegałam myślami gdzieś daleko i nie potrafiłam się odnaleźć. Czytelnik musi cały czas skupiać się na treści, bo niektóre wątki zostają ze sobą połączone po bardzo długim czasie. Są porozrzucane, ale wystarczająco składne. Nie prowadzą do chaosu, dzięki czemu książkę można czytać, a nie się z nią męczyć. Z drugiej strony 416 stron to mimo wszystko za dużo, bo akcja w pewnym momencie się załamuje i cały środek opowieści jest nudny jak flaki z olejem. Odniosłam wrażenie, że początek i końcówka zostały napisane w tym samym czasie, a środkową część pisała zupełnie inna osoba, prosząc jedynie autora, by dopisał należytą dawkę humoru (czasem czarnego, czasem nie).

 

Nie chcę zapominać o osobach, które nie przepadają za serialem. Szczerze mówiąc... Wątpię, by w takim przypadku książka Wam się spodobała. Jednak dużą rolę odgrywa tu popularność aktora i jego humor. Nie każdy musi lubić tak specyficzne poczucie humoru.

 

Skoro przebrnęłam już przez początek i środek, przyczepię się do zakończenia. Czegoś mi w nim brakowało. Ostatnie zdanie wygląda jak wyjęte z programu przyrodniczego na koniec dokumentalnego filmu dotyczącego zbyt poważnych spraw. Czasami zastanawiałam się, czy ta książka nie została oparta na faktach. Z całą pewnością, końcówka nie pasowała do całości.

 

Reasumując – książkę czyta się tak, jak ogląda się dobry film. Jedynie dobry. Nie wychodzi poza granice tego słowa. Chwilami jest to po prostu kolejny odcinek „Dr Housa" dzięki ciętym ripostom i stylowi samego języka. Fabuła raz podbija szczyty, innym razem penetruje głębokie doły i z tego powodu nie potrafię obiektywnie ocenić powyższej pozycji. Ten wybór muszę pozostawić Wam.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial