Okładka wydania

Mistyfikacja

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Mistyfikacja | Autor: Candace Camp

Wybierz opinię:

Łędina

"Mistyfikacja" Candace Camp to nie pierwsza i najprawdopodobniej nie ostatnia książka tej oto autorki wydana przez wydawnictwo Mira, które zaliczyło książkę do "Powieści Historycznych". W zasadzie pani Candace Camp ma na swoim koncie już kilka książek tego rodzaju, jednak jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, więc nie mogę porównywać jej twórczości do poprzednich lat. Zdradzę wam jednak, że pisarkę interesowało tworzenie książek już w wieku dziesięciu lat, co zrobiło na mnie spore wrażenie, nie do końca pozytywne.

 

Camilla z powodu obaw o zdrowie dziadka, postanowiła go okłamać. Dwudziestopięcioletnia kobieta, bojąc się, że z obawy o nią, zdrowie starszego pana się pogorszy, postanowiła powiadomić swoją rodzinę, że jest zaręczona. Sprawa jest dość niezręczna, bo Camilla do żadnego mężczyzny nic nie czuje, a jakby tego byłoby mało, wcale nie zamierza w przyszłości wiązać się z kimkolwiek. Wszystko się jednak zmienia, kiedy na drodze bogatej kobiety staje Benedykt.

 

Para poznaje się w dość nietypowych warunkach, bo zanim w ogóle udaje im się na siebie spojrzeć, po chwili towarzyszy im pościg i śmiercionośne strzały. Miła i zawsze spokojna Camilla czuje, że nienawidzi spotkanego na uboczu drogi nieznajomego. Dziewczyna jednak wie, że Benedykt może jej pomóc, udawając małżonka za odpowiednią sumę pieniędzy. Jej wróg znowu czuje, że ta irytująca go kobieta, może mu dać więcej, niż jej się zdanie. Mieszkanie w bogatym domu, wśród ludzi, którzy będą uważali go za członka swojej rodziny, to wspaniała przykrywka do poszukiwań szpiega i winnego śmierdzi jednego z jego ludzi.

 

"Mistyfikacja" to nie tylko ładna książka, z zewnątrz, bo okładka przyciąga wzrok i ciekawi. Powieść jest również świetna w wewnątrz, jednak jak każda dobra książka ma swoje wady, które za pewne uważny czytelnik szybko wyłapie. Zacznijmy jednak od początku...

 

Camillę poznajemy w momencie, kiedy jest w drodze do domu swojego dziadka. Potężny, bogaty jegomość zaprosił ją, aby wraz z "małżonkiem" spędzili nieco czasu z rodziną na wsi. Niestety, jak szybko się przekonujemy, dziewczyna nie wiezie ze sobą męża. W zasadzie mężczyzna nawet nie istnieje, a jeżeli już, to jedynie w jej wyobraźni. Zmartwiona tym, co powiedzą bliscy, a najbardziej jej nieznośna ciotka, nawet nie zauważa, kiedy woźnica gubi drogę. Wtem właśnie los chce, aby Camillę spotkała Benedykta. Wraz z spotkaniem, a raczej potyczką, która towarzyszy tej dwójce, pokazują się pierwsze wpadki autorki.

 

Candace Camp momentami myli zdarzenia, które miały miejsce wcześniej. Wpadki nie są wielkie (przynajmniej na początku), najczęściej rozchodzi się o miejsca zadanego ciosu, dopiero potem pisarka troszkę bardziej się pogrąża. Candace miesza nieco w czasie znajomości dwójki głównych postaci. Momentami nawet dodaje do scen osoby i rzeczy, o których wcześniej nie było mowy. Szczególnie to ostatnie, nieco może irytować czytelnika, bo przeszkadza w rozeznaniu i wyobrażaniu sobie danej chwili.

 

Bohaterowie książki, ci pierwszo jak i drugoplanowi są różni. Autorka tworząc rodzinę, może nieco zbyt przesadnie przeszła do dzielących ich cech. Niektórzy z sporej gamy postaci są denerwujący, inni znowu zadumani, przemądrzali, wygadani i lekkomyślni. W przypadku jednej z ciotek głównej bohaterki, jak i jej dwójki kuzynek można nawet mieć wrażenie, że autorka zapożyczyła postacie z bajki Disney'a o Kopciuszku.

 

Kolejną usterką w twórczości pisarki, może być również łatwy do zrozumienia styl, który mnie akurat wydał się nieco banalny. Lubię, kiedy wszystko jest zrozumiałe, ale kocham też po główkować i poczuć różnorodność w piórze twórcy, czego w stylu tej autorki mi brakowało.

 

Candace Camp może więc nie radzi sobie doskonale ze szczegółami i zmyślną fabułą, gdzie czytelnik musiałby się domyślać kto jest czarnym charakterem, ale za to jest doskonała w scenach miłosnych oraz erotycznych. Pisarka doskonale opisuje te najważniejsze dla niej chwile i skupia się na każdym szczególnie, mało pozostawiając wyobraźni czytelnika, ale zawsze coś.

 

I choć sama Camillę wydała mi się, aż nadto naiwna, a Benedykt za to spodobał mi się bardzo, uważam, że książka jest świetna, mimo swoich licznych wad. Nie jest to może powieść, która zachwyca do tego stopnia, że chętnie zamieniłoby się z główną postacią, ale na pewno przy takiej lekturze każdemu wielbicielowi romansów będzie się miło spędzać czas.

 

Na koniec warto zaznaczyć, że choć powieść odbywa się w czasach wojny Anglii z Francją, te zdarzenie historyczne jest widoczne jedynie w opisach lub dialogach. Historia tej dwójki, którzy się nienawidzą ponad wszystko, a potem zakochują w sobie, dzieje z dala od wojny. Najważniejsza w "Mistyfikacji" jest zbieżność uczuć i przygoda, która niezbyt rozległa naprawdę pod koniec daje niezłego kopa.

Caroline Ratliff

Nie jestem fanatyczką typowych powieści dla kobiet. Nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę. Jednak przyznajcie sami przed sobą, z ręką na sercu - czy nie jest wspaniale zaszyć się gdzieś i na kilka godzin przenieść się w beztroski świat, jakże inny od naszego, pełen przygód, miłości i namiętności? No właśnie. Z romansami na bakier nie jestem, ale nieczęsto się w nich zaczytuję. Po 'Mistyfikację' autorstwa Candace Camp, sięgnęłam z prostego powodu - za oknem ciemno i zimno, pod kocykiem przytulnie, brakuje jedynie jakiejś lekkiej lektury. Bo na nic poważnego ostatnimi czasy ochoty nie miałam. 'Mistyfikacja' to książka, której trochę się obawiałam - w końcu zalicza ją się także do powieści historycznych, za którymi nie przepadam. Jednak już od pierwszej strony świat stworzony przez panią Camp wciągnął mnie do reszty.

 

Benedict Wincross i Camilla Ferrand od chwili poznania nie pałają do siebie zbytnią sympatią. Mimo wzajemnej niechęci, szybko zdają sobie sprawę, że ich przypadkowo zawarta znajomość może być korzystna dla obojga. Camilla potrzebuje mężczyzny, który towarzyszyłby jej podczas pobytu w domu dziadka. Pragnie, by starszy pan uwierzył, że jest zaręczona i nie martwił się dłużej o przyszłość wnuczki. Dla Benedicta to wspaniała okazja, by bez podejrzeń dostać się do posiadłości Ferrandów. Ma nadzieję wytropić tam spisek, który stanowi zagrożenie dla całego państwa. Para zawiera układ. Będą udawać kochających się narzeczonych.

 

'Mistyfikacja' to napisana lekkim i przyjemnym językiem powieść romantyczna z nutą kryminału i sensacji. Mimo wcześniejszych obaw, książkę tę czytało mi się naprawdę szybko i łatwo. Autorka umiejętnie prowadzi akcję, także czytelnik nie ma czasu na nudę. Fabuła została niestety delikatnie niedopracowana - w pewnych momentach sytuacje stają się zawiłe, czytelnik wypada z toru powieści i nie może się zorientować, o co w danej scenie chodzi. Candace Camp na siłę przekombinowała w niektórych momentach, co niestety na dobre jej nie wyszło. Co prawda, błędy te nie rzucają się jakoś specjalnie w oczy, trzeba dosyć mocno wgłębić się w treść książki, by je przyuważyć, no ale jednak. Poza tym, wszystko inne gra. Wydarzenia są spójne, autorka nie przesadza z opisami, a co najważniejsze - nie skupia się tylko i wyłącznie na romansie Camilli i Benedicta. Owszem, wątek romantyczny jest, w końcu jest to powieść klasyfikowana pod romans, jednak miłość między tymi ludźmi nie była seksistowska, obleśna i po prostu odrażająca. Zachowane zostały pewne pozory wieku XIX, za co Camp należy się duża pochwała. Autorka świetnie wczuła się w klimat tamtych lat i z wielką ostrożnością poprowadziła losy dwójki bohaterów.

 

Kłamstwo nie popłaca - tego nas uczą od dawna wszyscy dookoła. Im głębiej w takowe zabrniemy, tym trudniej nam będzie wszystko odkręcić. O tym perfidnym aspekcie łgarstwa przekonała się Camilla - typowa panna na wydaniu. A może nie tak typowa - dziewczyna nie ma zamiaru wychodzić za mąż, nie chce żyć 'pod pantoflem' ukochanego. Do czasu. Gdy w jej życiu pojawia się Benedict, na początku wszystko jest po staremu, jednak z biegiem kolejnych dni, Camilli coraz bardziej zaczyna podobać się ten tajemniczy i trochę denerwujący mężczyzna. Benedict to postać, która przypadła mi do gustu, jednak nie zapadła jakoś szczególnie w pamięć. Szczerze mówiąc, żaden z bohaterów 'Mistyfikacji', pomimo sympatii, którą ich obdarzyłam, nie zagrzał specjalnego miejsca w mym sercu. Niektóre postacie są niedopracowane i schematyczne, momentami ich zachowania są do bólu stereotypowe i po prostu nudne. I tak to właśnie jest z tą 'Mistyfikacją' - autorce albo coś kompletnie nie wychodzi, albo też wychodzi, i to niesamowicie. Camp przechodzi z jednej skrajności w drugą. Może to i dobrze, bo w tej powieści nie ma miejsca na monotonię.

 

Cóż takiego wyróżnia 'Mistyfikację' spośród tylu innych romansów? Na pewno wątek kryminalno - sensacyjny, z nutą historii. Ciągłe zwroty akcji wciąż i wciąż zaskakują czytelnika, więc jak już udało mi się wspomnieć (i to kilkakrotnie): nie ma czasu na nudę. Pomimo wielu defektów, fabuła wciąga czytelnika. Cieszę się, że nie wystąpił tu schemat typu: ona piękna i młoda, zobaczyła jego, zabójczo przystojnego i bogatego, zakochali się w sobie na amen od pierwszego wejrzenia, a potem wzięli ślub i na tym koniec. W przypadku 'Mistyfikacji' Camp delikatnie dawkuje czytelnikowi porcje uczuć i emocji, nie wykłada wszystkiego od razu na srebrnej tacy. Mamy możliwość delektowania się tak pięknym uczuciem, jakim jest miłość. Poprzez wątek kryminalny, uczucie tej dwójki jest urozmaicona, zahacza o ciekawe sytuacje. Powiedzcie mi proszę, co w tej książce jest takiego, że pomimo wielu niedoskonałości, myślę o niej ciepło?

 

Na sam koniec wypadałoby wspomnieć o oprawie graficznej książki. 'Mistyfikacja' to nie tylko pewnego rodzaju uczta dla wyobraźni, ale i dla zmysłów. Ciekawa historia, oprawiona w przepiękną, twardą oprawę. Każdy rozdział oznaczony jest delikatnym rysunkiem. Wszystko razem tworzy elegancką całość. Czegóż by chcieć więcej? Drinka z palemką?

 

'Mistyfikacja' autorstwa Candace Camp, to nie tylko powieść z gatunku romansu - to książka opowiadająca o uczuciach dwojga ludzi, zamieszanych w kłamstwa, okraszona nutą sensacji i kryminału. Bohaterowie, choć nie zachwycają, wzbudzają w czytelniku pozytywne uczucia. Sama historia, pomimo wielu defektów nie należy do najgorszych, dlatego polecam serdecznie tę powieść jako lekkie czytadło na długie zimowe wieczory.

Katee

Candace Camp jest autorką kilku romansów historycznych, jej nazwisko, dobrze znane wielbicielom tego gatunku literatury, wielokrotnie rzucało mi się w oczy na okładkach przeróżnych książek, jednak wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z twórczością autorki osobiście aż do czasu ukazania najnowszej książki pt. "Mistyfikacja".

 

Camilla i Benedykt poznali się w dość nietypowych okolicznościach. Ona zgubiła drogę w trakcie podróży do domu dziadka, on czaił się we mgle szpiegując przemytników. Ostrzelani przez przestępców odbywają szaloną gonitwę. Camilla biorąc swojego towarzysza za groźnego przestępcę dzielnie walczy o życie, bezlitośnie bijąc mężczyznę. Wydaje się, że dla własnego bezpieczeństwa jest gotowa zrobić wszystko. Oboje w opłakanym stanie docierają do najbliższej gospody, pałają do siebie nienawiścią są pewni, że już więcej nie będą musieli na siebie patrzeć.

 

Camilla jest feministką. Domaga się praw takich samych jak mężczyźni i gardzi małżeństwem z rozsądku, świadomie wybierając los starej panny. Jednak gdy jej ukochany dziadek staje na progu śmierci, by sprawić mu przyjemność, oznajmia, że wychodzi za mąż. Niestety jak to z kłamstwami zazwyczaj bywa, każde z nich ma krótkie nogi. Rodzina Camilli chce poznać narzeczonego, co zrobić gdy istnieje on jedynie w wyobraźni? Dziewczyna świadoma upokorzenia jakie ją czeka jedzie do domu dziadka.

 

Przyjaciel Benedykta, któremu Camilla zwierza się ze swoich problemów, wpada na szatański wręcz pomysł. Namawia skłóconą dwójkę do udawania narzeczeństwa. Po początkowym oporze oboje przystają na to szaleństwo, dostrzegając korzyści dla każdej ze stron. Niestety sprawy znacznie się komplikują gdy okazuje się, że ciotka Camilli, wtajemniczona w całą intrygę, znacznie podkoloryzowała rzeczywistość i przedstawiła Benedykta jako męża dziewczyny.

 

Od tej pory dwójka ta musi walczyć ze wzajemną niechęcią do siebie udając szczęśliwych nowożeńców, którzy nie widzą poza sobą świata.

 

Chyba po raz pierwszy romans historyczny mnie czymś zaskoczył co oczywiście wpływa pozytywnie na ocenę książki. Mimo, że ogólna koncepcja pozostaje bez zmian - On przystojny, tajemniczy z lekko mroczną naturą, Ona piękna, nieznośna i wyróżniająca się z tłumu innych panien - to pomysł na przedstawienie akcji w taki a nie inny sposób wydał mi się całkiem oryginalny i sprawił, że czytanie było dla mnie większą przyjemnością.

 

Pojawiający się w utworze wątek kryminalny i tajemnicza postać Benedykta znacznie podkręca akcję. Niestety zakończenie nie przypadło mi do gustu, zagadka przemytników okazuje się banalna, punkt kulminacyjny rozgrywa się zbyt szybko, całe napięcie gromadzone przez większą część utworu ulatnia się z prędkością światła nie pozostawiając za sobą zbyt miłego wrażenia. Postać czarnego charakteru zdecydowanie została źle obsadzona, przez co całe zakończenie wydaje się niedopracowane.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto
  • Zobacz Mini Tutorial