Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Obudzić Szczęście

Kup Taniej - Promocja

Additional Info

  • Autor: Susan Wiggs
  • Tytuł Oryginału: Just Breathe
  • Gatunek: ObyczajowePowieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Anna Bieńskowska
  • Liczba Stron: 448
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 130 x 200 mm
  • ISBN: 9788323877790
  • Wydawca: Mira
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    4,5/6

    4,5/6

    5/6

    5/6

    4,5/6

    4/6

    4/6

    4,5/6

    6/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Obudzić Szczęście | Autor: Susan Wiggs

Wybierz opinię:

Kasiek

Nie spodziewałam się wiele po tej książce. Owszem okładka była taka ciepła, optymistyczna. Pomyślałam, ot zwykły romans nic więcej. Ale tego mi było trzeba, po dniu z carem Mikołaja i z rosnącą gorączką. Jak zaczęłam czytać siłą musiałam się odrywać i logicznie przekonywać, że najlepiej się zdrowieje w czasie snu a nie ślęcząc nad książką. Pierwszą moją czynnością było sięgnięcie po lekturę rano i nie wstałam, aż nie doczytałam.

 

Książka to historia kobiety do której życie się uśmiechnęło, miała wszystko, cudownego męża, dom jak pałac, jednak mąż zachorował na raka, za późne stadium raka, jak się okaże kobieta będzie winić siebie. Jednak jest ona przy mężu w gorszym czasie. On wraca do zdrowia i postanawiają mieć dziecko, tradycyjnie im nie wychodzi, więc korzystają z pomocy kliniki. Sarę poznajemy w zwykły dzień, gdy jedzie poddać się próbie. A zapomniałabym, Sara rysuje komiksy i chyba jest w tym bardzo dobra, bohaterka komiksu to alter ego Sary. Pomijając chorobę męża, problemy z zajściem w ciąże i śmierć matki kilka lat temu, bohaterka zdaje się być szczęśliwa. Fajnie skonstruowali postać, zresztą wszystkie inne też. Nie są kryształowe, idealne, mają swoje wady, swoje problemy.

 

Nie czytałam opisu z okładki, wiec miałam totalne zaskoczenie, zresztą autorka to ciekawie zrobiła, to nie jest książka w której od pierwszej strony wiesz jak się kończy. Ja zaczęłam podejrzewać zakończenie gdzieś około setnej strony, ale nie było to ostateczne, bo istniały przesłanki, że może być inaczej.

 

O autorce tej książki Jodi Picoult napisała, ze opisuje relacje między ludźmi w mistrzowski sposób. Nie wiem czy można to tak nazwać. Aż tak, ale autorka na pewno opisuje te relacje w sposób wiarygodny. Nie są idealny, bo nigdy tak nie ma. Za komiksami nie przepadam, ale tych dosłownie kilka obrazków jest wartych uwagi i co dziwne żałowałam, że nie ma ich więcej.

 

Podsumowując książkę czyta się szybko. Może po lekturze nie znajdzie człowiek nowej filozoficznej ścieżki, ale spędzi przemiły czas na lekturze. Wcale się nie nudzi przy tym. Nie chcę zdradzać fabuły, bo zaskoczenie jest ważne! Ale wątek, który może podnieść adrenalinę też będzie. No i motylkowa scena.

 

Chcieć czegoś więcej? No może znaleźć plażę z okładki, bo za polskim oknem nie za ciekawie;P

 

LadyBoleyn

Autorzy książek już nieraz pokazali jak ogromną wartość posiada szczęście oraz to, jak ciężko je zyskać, a jak łatwo stracić. Radość można znaleźć we wszystkim – w spotkania z bliskimi osobami, w pięknej pogodzie, nawet w smaku czekolady. Jednakże jej cenę można poznać dopiero wtedy, kiedy się ją traci. Trudno ocenić coś, co jest przy nas zawsze, co dostrzegamy jedynie wtedy, kiedy widzimy widoczny brak. Sarah, bohaterka „Obudzić szczęście", uważała się za kobietę spełnioną dopóki jej życie całkowicie nie wywróciło się do góry nogami. Lecz grunt to mieć przy sobie różowe okulary.

 

Sarah Daly to kobieta mająca około trzydziestu lat, znana na rynku dzięki swoim komiksom, w których występuje odważna, bezkompromisowa i szczera bohaterka imieniem Shirl. Kobieta jest bardzo związana z tą postacią i nieraz zastanawia się, co na jej miejscu zrobiłaby ta wyimaginowana rezolutna dziewczyna. Jeszcze kilka miesięcy temu życie Sarah wywróciło się do góry nogami. Jej mąż, Jack, zachorował na raka, a ona dzielnie trwała przy nim aż do czasu, gdy wyzdrowiał. Po odzyskaniu zdrowia przez mężczyznę, małżeństwo postawiło sobie cel, aby w ich domu pojawił się tupot dziecięcych nóżek. Niestety, choroba Jacka spowodowała, że Sarah nie mogła zajść w ciąże. Para nie poddawała się jednak, spędzając czas w klinikach i przy lekarzach, którzy dawali im szansę na zostanie rodzicami. Pewnego dnia, Jack nie może towarzyszyć Sarah podczas kolejnego zabiegu. Kobieta po wizycie postanawia pojechać do jego pracy, gdzie znajduje go w jednoznacznej sytuacji z jego pracownicą. Po rozmowie Jack obarcza ją winą o rozpad małżeństwa, a zrozpaczona i zraniona mężatka postanawia wyjechać do rodzinnego miasta w Kalifornii. Tam zaczyna żyć od nowa, postanawia się rozwieść, pomimo błagań Jacka o powrót, oraz zdobyć harmonię i spokój. Jednak nieplanowana ciąża z byłym mężem psuje jej szyki. Szczególnie, że jej serce szybciej zaczyna bić na widok atrakcyjnego strażaka Willa, wychowującego samotnie nastoletnią córkę, który również boryka się z niejednymi kłopotami. Jej życie ponownie wywraca się do góry nogami, lecz Sarah nie załamuje się, podchodząc do wszystkiego optymistycznie.

 

„Obudzić szczęście" to jedna z tych książek, podczas której czytania można nieraz się uśmiechnąć. Autorka daje czytelnikom nadzieje na szczęśliwe życie nawet wtedy, kiedy sprawy komplikują się do tego stopnia, że sami nie wiemy, co powinniśmy zrobić. Sarah od zawsze starała się być dobrą żoną i robiła wszystko, aby jej mąż był szczęśliwy. Swoją osobę i własną naturę odkrywa dopiero, gdy Jack odpłaca się jej za wszystko, co dla niego zrobiła. Trwała przy nim w chorobie, znosiła ciężkie zabiegi w klinikach, aby stworzyć razem z nim dom, a on, w chwili gdy nakryła go z kochanką, śmiał jej powiedzieć, iż to jej zachowanie skłoniło go do tak drastycznych kroków. Kobieta robiła wszystko, aby utrzymać przy sobie szczęście, ale nie zauważyła, że w pewnym momencie tylko jej na tym szczęściu zależało.

 

Pani Susan Wiggs bez wątpienia posiada bardzo lekki styl, dzięki któremu łatwo odnaleźć się w opisywanych wydarzeniach. Czytając „Obudzić szczęście" odnosiłam wrażenie, że dobrze znam główną bohaterkę i czułam się tak, jakbym znalazła się w środku jej życia, obserwując wszystkie niepowodzenia, jak i starania o lepsze jutro. Ogromnym atutem tejże pisarki jest fakt, że potrafi zaciekawić czytelnika zwykłą codziennością. Sarah to bardzo barwna postać, której ciężko nie lubić – wieczna optymistka, która nawet jak przeżywa chwilę załamania, nie potrafi zachować powagi. Pomimo dopiero humoru panującego w utworze można też sytuacje, kiedy robi się ciężej na sercu. Jednakże ogółem pomysłowość pani Wiggs i jej wspaniały styl sprawiły, że książka stała się hymnem ku odnajdywania życiowej radości.

 

Nawiązanie Sarah do postaci z komiksów sprawiło, że czytelnik zauważył, iż nawet kobieta sukcesu może być zakompleksioną mieszkanką wielkiego miasta. Często pojawiające się komiksy nadały tej historii jeszcze większego wigoru i odsłoniły duszę artystyczną Sarah. Imponował mi fakt, że najczęściej przedstawiała sytuacje z własnego życia i nie bała się tego, że ktoś znajomy może z tego powodu mieć do niej pretensje. Jej humor i zamiłowanie było godne uwagi.

 

Uraczył mnie również Will, który poświęcił swoją karierę sportową na wychowanie nastoletniej córki, która nawet nie była jego. Lubię takie ciepłe postacie i mężczyzn, którzy wiedzą, co jest w życiu najważniejsze. Strasznie irytowała mnie Aurora, jego dziecko, która uważała się za najważniejszą osobę, nie pozwalając ojcu na przyjaźń z Sarah. Była zazdrosna niemal o wszystko, a jej stosunek do Williama niekiedy wręcz porażał. Gdybym ja miała taki młodzieńczy bunt to moja mama nerwowo by ze mną nie wytrzymała. Wiecznie niezadowolona i rozkapryszona, szaleństwo.

 

„Obudzić szczęście" to ciepła i przyjemna powieść, przy której można dobrze się bawić. Susan Wiggs pokazała, że każdy życiowy dramat świeci pod błyszczącą gwiazda i łatwo ponownie znaleźć radość w codzienności. Polecam wszystkim tym, którzy lubią zabawne bohaterki, od których tryska pozytywna energia.

 

Katee

Czasami w życiu bywa tak, że wszystko się wali. Odnosi się wtedy wrażenie jakby zły los uwziął się na nas okrutnie, a seria nieszczęśliwych wydarzeń nigdy miała się nie skończyć. Człowiek zastanawia się czym sobie zasłużył na takie życie i czy cierpienie kiedykolwiek będzie miało swój kres. Potrzeba wiele siły i zaparcia by przejść przez ten ciężki okres.

 

Sarah wydaje się, że ma wszystko, kochającego, troskliwego męża, który dobrze zarabia na ich wspólne życie, piękny, duży dom i pracę, którą kocha. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko dziecka. Długotrwałe starania wciąż nie przynoszą efektów. Wielokrotne wizyty w klinice i kilkakrotne poddanie zabiegowi inseminacji idą na marne.

 

Po jednej z takich wizyt postanawia zrobić mężowi niespodziankę i odwiedzić go w pracy, niestety pomysł nie okazuje się trafiony, zastaje ukochanego mężczyznę w ramionach innej kobiety. Cios jest tym bardziej bolesny gdy Jack próbuje zrzucić całą winę za rozpad małżeństwa na Sarah oskarżając ją o zaniedbywanie obowiązków i skoncentrowanie całej uwagi na chęci posiadania dziecka.

 

Gdyby tego było mało, kobieta zostaje zwolniona z pracy, która dawała jej tak wiele satysfakcji.

 

Sarah jedzie leczyć złamane serce do rodzinnego miasteczka, w takich sytuacjach wsparcie najbliższych jest niezastąpione. Odświeża dawne znajomości i zawiera nowe. Z biegiem czasu uświadamia sobie jakim człowiekiem był jej mąż, jak bardzo ją tłamsił i ograniczał, jak wiele dla niego poświęciła nie otrzymując nic w zamian.

 

To nie koniec niespodzianek w życiu kobiety, okazuje się, że jej największe pragnienie zaczyna się spełniać, Sarah jest w ciąży, na dodatek bliźniaczej. Rozpacz miesza się z radością, obawa jak poradzi sobie sama z dwójką małych dzieci z nadzieją na kolorową przyszłość. Jej pozytywne emocje podsyca Will, samotny ojciec wychowujący nastoletnią córkę. Z czasem przyjaźń tych dwojga zaczyna przeradzać się w coś głębszego, ale czy Sarah jest gotowa na nową miłość?

 

Opowieść w sam raz na ciepłe, letnie wieczory. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, przesiąknięta jest pozytywną energią, która udziela się czytającemu, dając nadzieję, na lepsze jutro.

 

Polecam wszystkim, a w szczególności tym, którzy znajdują się w skrajnym momencie życia i tracą nadzieję na poprawę losu.

 

Isadora

Z pozoru wydawać by się mogło, że Sarah Daly, autorka poczytnych komiksów to kobieta szczęśliwa, w każdym razie taka, której do pełni szczęścia niewiele brakuje. Wiedzie dostatnie życie w pięknym domu hołubiona przez kochającego i przystojnego męża oraz jego rodzinę, która traktuje ją jak własną córkę. Po długiej, męczącej chorobie Jacka, która wystawiła ich związek na ciężką próbę - którą dzięki bezgranicznemu oddaniu Sarah przeszli pomyślnie - kobieta jest pełna nadziei na odbudowanie dawnej bliskości z mężem oraz zajście w ciążę, co wcześniej - ze względu na nowotworową chorobę Jacka było niemożliwe.

 

Kiedy Sarah wraca do domu w dniu, w którym po raz kolejny poddała się zabiegowi sztucznego zapłodnienia odkrywa, że mąż ją zdradza.

 

Zraniona do głębi i rozgoryczona Sarah w jednej chwili zostawia za sobą całe dotychczasowe życie i wyjeżdża z Chicago do rodzinnego miasteczka w Kalifornii.

 

Początkowo zbyt zdołowana, by zajmować się czymś więcej niż użalaniem się nad sobą, stopniowo nabiera dystansu do swoich problemów, stara się na nowo poznać siebie i zmienić swoje życie.

 

W swoich poczynaniach może liczyć na pomoc rodziny, która jest dla niej wielkim wsparciem oraz przyjaciół, których nieśmiało, ale konsekwentnie sobie zyskuje.

 

Sarah zaczyna rozumieć, że jej małżeństwo wcale nie było idealne, że od dawna powstawały na nim rysy, które ona ignorowała - tak bardzo chciała wierzyć, by ich bajkowy związek okazał się rzeczywistością. Analizując na chłodno lata spędzone z Jackiem Sarah odkrywa, jakim jej mąż w istocie był snobem, egoistą i hipokrytą oraz jak dalece ona sama zatraciła przy nim siebie, swoją osobowość i charakter, własną naturę, nastawiając się głównie na spełnianie potrzeb i zachcianek męża.

 

Teraz Sarah ma szansę rozpocząć wszystko od nowa; ma zamiar poświęcić się realizacji swoich planów na przyszłość. Zaczyna wierzyć, że może ułożyć sobie życie na nowo z niejakim Willem Bonnerem - miejscowym strażakiem, w którym podkochiwała się jako licealistka. W szkolnych czasach wiele ich dzieliło - on był gwiazdą sportu, bożyszczem dziewcząt, a ona - skromną, szarą myszką znaną jedynie z ironicznych komiksów o szkolnym życiu. Will, dawniej zadufany w sobie i lekkomyślny młodzieniec wyrósł na odpowiedzialnego, godnego zaufania mężczyznę, któremu także życie nie oszczędziło ciosów, zahartowało go.

 

Przystojny, samotny, ale wychowujący nastoletnią pasierbicę Aurorę, nieco melancholijny młody strażak jest łakomym kąskiem dla kobiet w Glenmuir, jednak on sam jest zainteresowany tylko jedną - Sarah.

 

Kiedy oboje odkrywają, że łączy ich coś więcej, Sarah dowiaduje się, że jest w ciąży z byłym mężem...

 

Na drodze do szczęścia Sarah i Willa stanie nie tylko jej skruszony były mąż, któremu bardzo nie podoba się, że obcy facet będzie wychowywał jego dzieci, lecz także pasierbica Willa, Aurora. Ta opuszczona przez matkę trzynastolatka jest chorobliwie zazdrosna o ojczyma i do tej pory jej sprytne manipulacje jego uczuciami jakoś się sprawdzały. Jednak teraz Aurora ma dylemat - chociaż bardzo polubiła Sarah, trudno jej przejść do porządku dziennego nad tym, że dla ojca nie będzie już tą jedyną i będzie musiała dzielić jego uczucie z obcą kobietą.

 

Czy Sarah i Will wyjdą obronną ręką z tych zawirowań? Czy uda im się pogodzić obowiązki i powinności z uczuciem, jakie do siebie żywią?

 

Zainteresowanych odsyłam do lektury, która z pewnością wciągnie Was podobnie jak mnie.

 

"Obudzić szczęście" to jedna z tych książek, które czyta się z niekłamaną przyjemnością i jednym tchem. Lekkie pióro autorki sprawia, że czytelnikowi łatwo wejść w rolę obserwatora codziennego życia bohaterów i wczuć się w ich perypetie oraz utożsamić z nimi - zwłaszcza, jeśli chodzi o postać Sarah. Trudno nie czuć do niej sympatii, nie kibicować w chwilach niepowodzeń, nie cieszyć się w chwilach szczęścia. Autorka niezwykle wiarygodnie ukazała przemianę stłamszonej, sfrustrowanej, niepewnej swojej wartości jako kobiety i artystki Sarah w silną i zdeterminowaną osobę mającą odwagę spełniać swoje marzenia. Jej postać tchnie głębokim optymizmem, który nawet w momentach rozczarowań i zwątpienia pozwala jej zachować wiarę w lepsze jutro.

 

Barwną i wyjątkową postacią jest także Will, który w głęboko rozwiniętym poczuciu odpowiedzialności zrezygnował z kariery sportowej by zająć się wychowaniem córki swojej żony. Taki mężczyzna - ciepły, pełen poświęcenia i empatii, dojrzały i odpowiedzialny, a przy tym odważny i przystojny to prawdziwy skarb i wielkie brawa dla autorki za to, że udało jej się nie przesłodzić takiego ideału, tylko po prostu pokazać człowieczeństwo postaci.

 

Książka podejmuje wiele kwestii nie tylko uniwersalnych dotyczących wartości przyjaźni, miłości, szczęścia, poszukiwania swojego miejsca w świecie, lecz też zagadnień bardzo istotnych w dzisiejszych czasach.

 

Autorka uświadamia, jak wielkim obciążeniem psychicznym i stresem są dla małżonków starających się o dziecko kolejne, nieudane próby poczęcia. Bardzo obrazowo przedstawia zmiany w psychice i nastawieniu małżonków oraz skutki tej ogromnej presji: stopniowe oddalanie się od siebie, ucieczka w pracę, zdrada, rozwód.

 

Porusza również bardzo interesującą i na czasie tematykę dorastania dziecka w rozbitej rodzinie - na przykładzie Willa i Aurory czytelnik jest w stanie sobie wyobrazić, ile trudu, cierpliwości i uczucia musi wykazać rodzic, by dziecko nie czuło się gorsze od innych, mniej kochane, a jednocześnie by nie dać się mu sterroryzować, nie ulec manipulacji czy wręcz szantażowi emocjonalnemu.

 

Jednak głównym przesłaniem autorki jest to, by nie ustawać w próbach odnalezienia w życiu swojego miejsca, by podążać za marzeniami i dążyć do ich realizacji nawet, jeśli okoliczności wydają się niesprzyjające. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, odnaleźć i obudzić szczęście, bo ono gdzieś tam na nas czeka.

 

Jeśli macie ochotę sięgnąć po ciekawą książkę traktującą o sile marzeń, życiowych wyborach, skomplikowanych uczuciach i emocjach oraz o tym, co w życiu najważniejsze - sięgnijcie po "Obudzić szczęście" - ta książka Was rozbawi, wzruszy, a może nawet wskaże drogę?

 

Gorąco polecam!

 

Silł

Do szczęścia potrzebny jest... koń

 

Książka stała na mojej półce już od jakiegoś czasu. Nie mówię, że nie było mi z nią po drodze, ale musiała poczekać na odpowiedni moment w moim życiu. Taki moment nadszedł i z wielką przyjemnością zabrałam się za lekturę powieści „Obudzić szczęście" autorstwa Susan Wiggs. Już sama okładka zachęca czytelnika do sięgnięcia po tę lekturę... latem. Powiem więcej... zachęca do przeczytania jej wylegując się na plaży. Niestety nie udało mi się zrealizować planu ze wspomnianą plażą, ale zdecydowanie sięgnęłam po nią podczas wakacji. Jakie to było doświadczenie? Zaraz się przekonacie.

 

Sarah Daly jest dwudziestosiedmioletnią szczęśliwą mężatką. Ma cudownego, kochającego męża, wspaniałą teściową i kochającą rodzinę. Kilka razy w miesiącu odwiedza klinikę leczenia niepłodności i poddaje się inseminacji. Dlaczego? Bo ponad życie kocha Jacka, a on pragnie potomstwa, którego najprawdopodobniej nigdy nie mógłby mieć tradycyjnymi metodami. Choroba Jacka zmieniła podejście Sarah do wielu spraw, w tym do posiadania dzieci. Uznała, że nie ma na co czekać, życie jest za krótkie by wciąż czekać na dzień jutrzejszy. Zapragnęła dziecka i z dnia na dzień to pragnienie w niej narastało. Jak więc doszło do tego, iż znalazła się w klinice sama? Jak mogła leżeć na fotelu bez wsparcia męża? Jak mogła mieć nadzieję, że tym razem uda jej się zajść w ciążę, jeśli nie było przy niej ukochanego? Co miałaby powiedzieć w przyszłości dziecku? Kochanie, tatusia nie było przy twoim poczęciu? Nie, zdecydowanie to nie był dobry dzień na powiększanie rodziny. Ale przecież to nie była ostatnia szansa, prawda? Sarah postanowiła, że następnym razem mąż będzie przy niej. Tylko... czy on też tego będzie chciał? Czy Jackowi wciąż zależy na posiadaniu potomstwa? Czy faktycznie nie może dać Sarah upragnionego dziecka bez stosowania sztucznych metod zapłodnienia? Czy ich życie naprawdę jest takie idealne, a między parą istnieje idealna harmonia? Co takiego przytrafi się Sarah, że z dnia na dzień postanowi zniknąć? Chcielibyście się dowiedzieć? Nic prostszego, wystarczy sięgnąć po książkę i poznać historię niezwykłej autorki poczytnych komiksów.

 

Lektura powieści pochłonęła mnie już na samym wstępie. We wprost niespotykany sposób zaczęłam utożsamiać się z główną bohaterką. Stawiałam się na jej miejscu i zastanawiałam się, co sama poczęłabym w poszczególnych sytuacjach. I co tu ukrywać. Pokochałam Sarah Moon, jej alterego Shirl i wiele innych postaci wspaniale wykreowanych przez Susan Wiggs. W powieść wsiąkłam kompletnie i za każdym razem gdy zmuszona byłam odłożyć ją na półkę, myślałam o dalszych losach bohaterów. Jeśli mam być zupełnie szczera, zdecydowanie bardziej do gustu przypadła mi pierwsza połowa książki. Czemu? W trakcie jej lektury Sarah wydawała mi się znacznie dojrzalsza i rozsądniej postępująca. Wraz z rozwojem akcji jej działania były coraz mniej przemyślane, a miejscami wręcz niezwykle irytujące. Nie oznacza to jednak, że były one nieprawdziwe. Bo, niestety, znam wiele kobiet postępujących właśnie w taki, a nie inny sposób.

 

Susan Wiggs postarała się i zaprezentowała nam lekturę, której nie można zaliczyć do gatunku „typowego romansu". Bohaterka nie rzuca się w ramiona pierwszego napotkanego mężczyzny, nie zmienia facetów jak rękawiczki, nie rzuca się w wir imprez i nie postanawia skończyć swojego życia, gdy okazuje się, że to, co do tej pory wydawało się jej takie pewne, nagle zniknęło. Po prostu zaczyna życie od nowa i stara się postępować zupełnie inaczej niż dotychczas. Jak to się kończy? Czy uda jej się osiągnąć to, co sobie założyła? Czy odnajdzie swoje szczęście? Przekonajcie się sami.

 

Do lektury zachęcam przede wszystkim kobiety, ale i niejeden mężczyzna znajdzie na stronach powieści „Obudzić szczęście" coś dla siebie. Powieść napisana została w trzeciej osobie i zwykle przedstawia świat widziany oczyma Sarah. Nie ogranicza się jednak tylko do jej punktu widzenia. Styl autorki jest bardzo przyjemny w odbiorze, co sprawia, iż strony przelatują czytelnikowi przed oczami z niebywałą prędkością. Poszczególne części powieści poprzecinane są zabawnymi rysunkami, wycinkami z komiksów Sarah Moon, które sprawiają, że człowiek nie może doczekać się kolejnego przerywnika. Nieco słabiej napisana druga połowa powieści nie ma znaczącego wpływu na odbiór jej przez czytelnika. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak zachęcić Was do lektury. W końcu... mamy wakacje, a wakacje bez romansu, to wakacje stracone.

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira, za co serdecznie dziękuje :)

 

Madlen

Typowa historia jakich wiele, Sarah – dziewczyna z prowincjonalnego miasteczka rozpoczyna studia na uniwersytecie zostawiając za plecami rodzinne strony. Dotąd nieśmiała, niedoceniana i niedostrzegana przez rówieśników odkrywa inny świat. Na studiach poznaje przystojnego i pochodzącego z dobrej rodziny Jacka, zakochuje się bez pamięci i wychodzi za niego za mąż. American dreem się spełnia. Sarah jest ozdobą swojego męża, jedyne czego od niej wymaga Jack, to wygląd jak z żurnala. Niespodziewana choroba Jacka sprowadza na ich małżeństwo ciężką próbę, walka o życie męża, podporządkowanie wszystkiego Jackowi sprawiają, że Sarah powoli się zatraca. Usilne lecz bezskuteczne starania o dziecko nie poprawiają sytuacji, wręcz przeciwnie, powoli oddalają małżonków od siebie. Sarah skoncentrowana na staraniach o ciążę nie dostrzega kłopotów w małżeństwie i tego, że traci Jacka. Idylliczny obraz szczęśliwego małżeństwa wali się w gruzy w momencie kiedy Sarah przyłapuje męża na zdradzie. Zraniona, zszokowana i wściekła porzuca swoje dotychczasowa życie i wraca w swoje rodzinne strony. A tutaj już nie trudno się domyślić: dawne koleżanki, niespełniona miłość z liceum w postaci gwiazdy sportu, w którym kochały się wszystkie dziewczęta (oczywiście teraz przystojny, męski i wolny), czego można chcieć więcej?

 

Czytając książkę Susan Wings miałam nieodarte wrażenie, że to wszystko już kiedyś gdzieś ktoś wymyślił, że wszystko już było, a cała ta historia jest bardzo przewidywalna. I tego rzeczywiście nie da się ukryć. Niewiele nas tu zaskoczy, niewiele zadziwi. Często zdenerwuje opieszałość bohaterów w podejmowaniu życiowych, acz oczywistych decyzji, zwłaszcza, że wiemy, jaka winna ona być i jaka prędzej czy później i tak zostanie przez bohatera podjęta (w tym wypadku jednak za każdym razem później, przez co, jak przypuszczam, książka liczy sobie 443 strony). Pomimo tego wszystkiego nie można odmówić tej książce pewnego uroku i radości z czytania, którą niewątpliwie nabywamy z każdą kolejną stroną. Od początku dopingujemy Sarah w jej poczynaniach trzymając kciuki aby jej się udało i aby nastąpił oczekiwany happy and. Czy kciuki wystarczą? O tym przekonacie się zaciskając własne próbując wraz z bohaterką obudzić szczęście.

 

Jak już wspomniałam powieść do „cieniasów" nie należy, niemniej jednak czyta się ją szybko. Przystępny podział na rozdziały oraz przedstawianie przemyśleń poszczególnych bohaterów w osobnych rozdziałach pozwala czytelnikowi łatwo odnaleźć się w sytuacji i zrozumieć emocje władające w danej chwili każdym z bohaterów. Bohaterka jest autorką komiksów, które wplecione w ramy książki stanowią miłą odskocznię dla czytelnika, a zarazem pozwalają poznać drugie oblicze Sarah – przebojową i bezkompromisową dziewczynę.

 

Podsumowując, polecam tę książkę głównie dziewczynom (panowie jednak mogą się trochę nudzić), jako lekturę na sympatyczne jesienne popołudnie. Gwarantuję, spędzicie miło czas i poznacie całkiem ciekawą miłosną historię, trochę banalną i przewidywalną, ale i tak przyjemną. Nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z rekomendacją Jodi Picoult zamieszczoną na okładce książki: „Wiggs opisuje relacje między ludźmi w mistrzowski sposób" i choćby dlatego warto się o tym przekonać, osobiście sięgając po tę książkę.

 

Leanne

Opis Wydawcy:
Sarah Daly, autorka komiksów, ma dwa oblicza. Na pozór jest szczęśliwą kobietą, jednak głęboko skrywa frustrację. Nie ma odwagi mówić o niej głośno, inaczej niż bohaterka jej komiksów Shirl. Shirl, w przeciwieństwie do Sarah, jest bezkompromisowa, mówi i robi to, na co ma ochotę. Na pierwszy rzut oka Sarah prowadzi bajkowe życie, a w rzeczywistości nie znosi pochmurnego i zimnego Chicago, nie umie porozumieć się z mężem, w dodatku mimo usilnych starań nadal nie może zajść w upragnioną ciążę. Pewnego deszczowego dnia Sarah dowiaduje się, że mąż ją zdradza. Rozgoryczona i zraniona rzuca wszystko i jedzie do rodzinnego miasteczka w Kalifornii. Jednak zamiast użalać się nad sobą, powoli nabiera dystansu do swoich problemów. Pragnie rozpocząć wszystko od nowa, poszukać drugiej szansy na szczęście. Powoli odbudowuje więzi z rodziną i dawnymi znajomymi. Kiedy zaczyna wierzyć, że może ułożyć sobie życie na nowo z jednym z nich - Willem Bonnerem, ze zdumieniem odkrywa, że jest w ciąży z byłym mężem...

 

"Nic się nie kończy, co najwyżej zmienia."

 

Obserwujesz deszcz, w opętańczym tańcu walący o szybę. Po chwili wichura ustaje, a Tobie brakuje ciepłych, jasnych promieni słonecznych, przedzierających się przez chmury i widoku mieniącej się tysiącem barw tęczy. Nie udało się. Po raz kolejny się nie udało. Na stole leżą wyniki badań. Wyniki przed którymi chciałabyś uciec, a które nieubłaganie przywracają Cię do rzeczywistości. Nie będziesz matką, nigdy nie poczujesz w sobie nowego życia, nie dane Ci jest nosić własnego dziecka pod sercem. Z zamyślenia wyrywa Cię głośne trzaśnięcie drzwiami i uświadamiasz sobie, że Twój mąż, zamiast być przy tutaj, razem z Tobą, wyszedł. Jak zwykle. Czy Twoje szczęście po prostu zasnęło, zapominając o tym czym ma Cię obdarzać? A może nadeszła już pora by je obudzić?

 

Powieści typowo obyczajowe, w które na dodatek został wpleciony wątek miłosny, mocno romansowy, rzadko kiedy potrafią mnie zachwycić i oczarować. Zdarzyły się owszem, w mojej karierze czytelniczej prawdziwe perły tego gatunku, cała reszta jawiła mi się jednak jako coś, z czym zapoznawać się nie warto. A już historie obyczajowe ze słynnej listy bestsellerów, uznałam za dzieła doszczętnie przereklamowane, skomercjalizowane i zasadniczo napisane tylko po to, by kilka ładnych zer pojawiło się na koncie twórcy. Podobne szufladkowanie nie ominęło, rzecz jasna dzieła uznanej Autorki romansów, Susan Wiggs. "Obudzić szczęście" to bardzo prosta, wręcz schematyczna historia, roszcząca sobie wszelkie prawa do nazywania jej obyczajową. Jest duża dawka codziennego życia, znacznie mniejsza dawka humoru, niewierny facet, zdrady, powroty, namiętności i tak dalej i tak dalej. Brzmi znajomo, nieprawdaż? Pomimo tego, że moja opinia o tymże gatunku z pewnością dla wielu jego podopiecznych jest niesamowicie krzywdząca, tym razem moje spostrzeżenia okazały się nad wyraz trafne. "Obudzić szczęście" w moim odczuciu, nie zasługuje nawet na miano opowieści 'ciekawej', bo i tematy które zostały w niej poruszone nie zainteresowały mnie w najmniejszym stopniu, nie wspominając o fabule, którą jakże wyczerpująco podsumowałam krótkim prychnięciem. A jednocześnie, patrząc przez pryzmat powieści o zabarwieniu psychologicznym, książka Pani Wiggs wydaje się godna uwagi. Mając w pamięci wszystkie samotne, spędzone na ziewaniu popołudnia, historia Sarah wydaje się być idealnym rozpraszaczem nudy i czymś co wywoła na naszej twarzy szeroki, pełen optymizmu uśmiech. Oj tak, miałam nie lada orzech do zgryzienia, jeśli chodzi o tę książkę.

 

Niejeden zazdrości, na pozór bajkowego życia jakie prowadzi Sarah Daly - rozchwytywana autorka komiksów, wzbudzająca ponadto zawiść koleżanek, jakby się wydawało cudownym mężem i wspaniałym domem w deszczowym, pochmurnym Chicago. Kobieta raz po raz ucieka od rzeczywistości, dzięki bohaterce swojej twórczości, Shirl - będącej jej swoistym alter ego, tak bardzo się od niej różniącej; bezkompromisowej, odważnej i za wszelką cenę walczącą o siebie i swoje marzenia. Kiedy Sarah dowiaduje się, że mąż, z którym notabene pomimo usilnych starań nie mogła zajść w ciąże, dopuścił się zdrady, rzuca wszystko i powraca do rodzinnego kalifornijskiego miasteczka. I kiedy ma wrażenie, że zaczyna powoli wychodzić na prostą, dowiaduje się, że jest w upragnionej ciąży z byłym mężem...

 

"Obudzić szczęście" to powieść na którą można patrzeć wieloznacznie i którą na dobrą sprawę, bardzo ciężko ocenić pod jednym tylko aspektem. Intryguje mnie zamysł Autorki, przy tworzeniu tej historii i zastanawiam się, co tak naprawdę zamierzała przekazać Czytelnikom i czy głębsze, filozoficzne refleksje związane z jej książką, zaczęły nasuwać się odbiorcom, bo pole do tego stworzyła zupełnie przypadkowo, czy też taki był od samego początku jej zamiar. Pod względem fabularnym, estetycznym, językowym i stylistycznym, powieść jest uroczo poprawna, a jednocześnie budzi trwogę oklepaną tematyką z jaką zetkniemy się w jej wnętrzu. Tę historię można oceniać jako przeciętną obyczajówkę, pełną uczuciowych zawirowań głównych bohaterów, ale także jako wielowymiarową historię o miłości, poświęceniach, wybaczaniu i wiecznym poszukiwaniu własnej drogi ku szczęściu. Autorka skupiła się w tej historii przede wszystkim na aspekcie relacji międzyludzkich, poniekąd spychając na boczny tor wszystkie inne elementy. "Obudzić szczęście" pozwala w sposób bardzo przystępny wejrzeć w psychikę przeciętnych przedstawicieli amerykańskiej klasy średniej, przedstawia nam również istną plejadę ludzkich charakterów, niekiedy udaje jej się nawet zmusić Czytelnika do chwili refleksji. Zdecydowanie drugie dno psychologiczne, przysłania resztę książki, co nie jest wcale złym zabiegiem i pozwala na odebranie "Obudzić szczęście" jako znośnej powieści psychologicznej, a nie taniej i absolutnie zwyczajnej obyczajowej.

 

Narrację, prowadzoną przez słynną osobę wszechwiedzącą odbieram jako spore niedociągnięcie, warto jednak zaznaczyć, że całkowicie subiektywnie. Taki sposób narracji miał z założenia przybliżyć nam każdą z postaci o której mowa w książce i pozwolić na pełen wgląd w jej osobowość i emocje, a w praktyce nie wykonał żadnego z postawionych zadań. O wiele chętniej zagłębiałabym się w lekturę, gdyby Autorka zdecydowała się na pierwszoosobową narrację - lepiej chyba w niezły sposób oddać uczucia jednej, czołowej bohaterki, aniżeli w sposób okropny spłycić wszystkich innych i jeszcze ją przy okazji.

 

Pomimo, że od pierwszych stron 'coś się dzieje' i czasu na nudę zasadniczo nie ma, akcja rozwija się w tempie powolnym - dla mnie zdecydowanie była to prędkość niedorozwiniętego ślimaka, a jak wiadomo stworzenia te, nawet będąc rozwinięte ponadprzeciętnie, do najszybszych nie należą. Nie uznaję jednak tego za wadę znaczącą, bowiem jest to akcja bardzo charakterystyczna dla przydługiej historii obyczajowej - wszystko musi rozwinąć się powoli i spokojnie, utrzymując to tempo przez cały czas trwania lektury, w którym bohaterowie zdążą utonąć w swych smutkach, rozterkach i rozpaczach, by następnie zaświeciło nad nimi słońce, ogrzewające ich serca i pchające do szczęśliwego finału. Pytanie tylko, ile Czytelników odpłynie w senne krainy, podczas tej sielanki?

 

Dużym atutem tej powieści jest język, jakim posługuje się Pani Wiggs - niezwykle przystępny, naturalny, niewymuszony, odmalowujący w umyśle Czytelnika całkiem sugestywne obrazy, mogące spokojnie uchodzić za prawdziwe i realne. Również miejsce akcji, wbrew pozorom nie przysparza większych problemów podczas lektury - Chicago, zupełnie zwyczajne miasto, którego klimat dość wiernie oddała Autorka. Swego rodzaju ironią jest fakt, że pomimo usilnych starań twórczyni, autentyzm powieści graniczył z pewną groteskowością, a momentami ta bardzo cienka granica zacierała się . Z jednej strony, wszystkie wydarzenia opisane w "Obudzić Szczęście" spokojnie mogły mieć miejsce w naszych realiach, a jednocześnie była to historia mająca bardzo wiele wspólnego ze scenariuszem tworzonym na potrzeby przejaskrawionych, do znudzenia słodkich oper mydlanych.

 

Już za sprawą opisu książki, dowiadujemy się, że decydując się na jej lekturę, zostaniemy postawieni przed niezłą zagadką, a może nawet i intrygą? Ona, to nie ulega wątpliwości w pełnokrwistym kryminale znaleźć by się nie mogła, ale na potrzeby powieści obyczajowej została z lekka przekształcona i całkiem dobrze spełniła swoje zadanie. Problem w tym, że o ile jedni przez całą książkę pogrążeni będą w gorączkowym oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki, a każda z ich hipotez okaże się błędna, o tyle drudzy już po pierwszych rozdziałach będą wiedzieli jak zakończy się cała historia. I z przykrością stwierdzam, że niestety zaliczam się do tej drugiej grupy.

 

Jeśli chodzi o kreację bohaterów, Susan Wiggs nie popisała się ani odrobinę i powołała do życia postaci niemiłosiernie szablonowe, uosabiające schematy i wszystkie cechy, za jakimi nie przepadam w wymyślonych przez kogoś osobach. Należy oddać sprawiedliwość Autorce, że nie popełniła jednego z największych pisarskich grzechów: tworów jej, zdecydowanie nie można nazwać papierowymi, czy nieożywionymi w jakikolwiek sposób. Sugestywność i możliwość utożsamiania się z nimi, była ich sporą zaletą, a zarazem - jedyną zasługująca na uwagę rzeczą, w morzu wad i błędów. We mnie te postaci nie wzbudziły ani grama sympatii, ani odrobiny nienawiści, żadnego gorącego uczucia. Były, bo musiały być i niech sobie żyją, bardzo proszę, ale obchodziły mnie tyle co zeszłoroczny śnieg - to kolejny koszmarny przykład niejednoznaczności, jaki prezentuje nam Autorka.

 

"Obudzić szczęście" to historia którą można na wiele sposobów interpretować, która może zachwycić, zniesmaczyć, ale i wywołać paskudne uczucie całkowitego rozdarcia i obojętności. To nie jest zła książka, grzechem byłoby odmówić jej polotu, a Autorce świetnego warsztatu pisarskiego. A jednak, na naszą całościową ocenę, składać się będzie cała masa czynników, przede wszystkim składnik kluczowy - nasze nastawienie do podobnych opowieści i próba odnalezienia tego, co może być w nich najlepsze i najciekawsze. Swoisty paradoks stanowi fakt, że przed lekturą "Obudzić szczęście" nawet nie spodziewacie się, jaką burzę, jak wiele sprzecznych emocji, analiz i faktów wywoła w Was ta książka i jak ogromne będą problemy z jej końcową oceną. Kto wie, być może Autorka zadrwiła z Czytelnika bezczelnie, całkiem świadomie serwując mu podobny galimatias? Jakby nie patrzeć, wydaje mi się, że to dobrze. W końcu książki, są właśnie po to by zaskakiwać.

 

Książkę otrzymałam od Portalu Sztukater, za co serdecznie dziękuję.

 

Kala

Susan Wiggs napisała swoją pierwszą książkę już w wieku ośmiu lat. Jak sama mówi, była to historia "małych łobuzów", oparta na codziennym życiu jej i rodzeństwa. Dzisiaj Susan Wiggs jest autorka ze sporym dorobkiem literackim i wiernym gronem czytelników. Trzykrotnie została laureatką nagrody RITA, a jej książki przetłumaczono na kilkanaście języków. Mieszka na wyspie w Zatoce Pugeta w stanie Waszyngton wraz z mężem i córką. Aktywnie działa w miejscowym kółku literackim, żywo interesuje się również problemami lokalnej społeczności. Lubi długie spacery, amatorsko zajmuje się fotografią, a choć dobrze jeździ na nartach, zupełnie nie wychodzi jej gra w golfa. Wolny czas najchętniej spędza przy lekturze.

 

Pozornie życie Sarah Daly przypomina bajkę - ma kochającego męża, pracę, która przynosi jej satysfakcję i przytulne mieszkanie. W rzeczywistości kobieta nie znosi pochmurnego i zimnego Chicago, coraz trudniej porozumieć jej się z mężem, a na domiar złego mimo usilnych starań nadal nie może zajść w upragnioną ciążę. W przeciwieństwie do bohaterki jej komiksów - Shirl, nie ma jednak odwagi mówić o tym głośno. Wraz z nadejściem pewnego deszczowego dnia, znikają resztki pozorów.

 

Sarah odkrywa, że mąż ją zdradza. Rozgoryczona i zraniona bez zastanowienia porzuca swoje dotychczasowe życie i wyjeżdża do rodzinnego miasteczka w Kalifornii. Ku własnemu zaskoczeniu powoli nabiera dystansu do swoich problemów. Dostrzega rzeczy, które wcześniej skutecznie bagatelizowała i docenia szansę jaką otrzymała od losu. Pragnie prowadzić takie życie, na jakie ma ochotę, nie zwarzając na wspomnienia. Powoli odbudowuje więzi z rodziną i dawnymi znajomymi. Zaczyna wierzyć, że jeszcze może zasmakować szczęścia, zwłaszcza, że jeden z mieszkańców - Will Broomer, staje się jej coraz bliższy. Jej życie obraca się do góry nogami po raz wtóry, kiedy ze zdumieniem odkrywa, że jest w ciąży z byłym mężem...

 

„Nic się nie kończy, co najwyżej zmienia."

 

Ostatnio zauważyłam, że większość bohaterek powieści obyczajowych prowadzi pozornie idealne życie. Zupełnie jakby owy fakt zaważał na przebiegu fabuły. Sarah Moon (Daly) nie odbiega daleko od owego schematu. W chwili, gdy spotykamy ją po raz pierwszy, sprawia wrażenia kobiety spełnionej, której do pełni szczęścia brakuje jedynie dziecka. Wraz z kolejnymi słowami dostrzegamy kolejne podobieństwa - wbrew pozorom główna bohaterka jest nieszczęśliwa, a jej małżeństwo już dawno stało się fikcją potwierdzoną na papierze. Susan Wiggs wyszła jednak z sytuacji obronną ręką. O ile początek jej powieści może sprawiać wrażenie schematycznego, o tyle później z ulgą dostrzegamy jak wszelkie podobieństwa z wolna sie zacierają. Sarah, w przeciwieństwie do innych postaci podobnego rodzaju, jest bohaterką, która szybko zyskuje sympatię czytelnika, głównie dzięki swojemu optymizmowi i odwadze do życia. Susan Wiggs oszczędziła nam nadmiaru łez. Jej postać jest kobietą, która mimo pozornej słabości potrafi poradzić sobie z trudną sytuacją.

 

W przypadku czarnego charakteru jakim niewątpliwie jest Jack, autorka nie wysila się już jednak na oryginalność. Susan Wiggs obdarza swojego bohatera całą paletą różnorakich wad, nie pozostawiając na nim suchej nitki. Każdy objaw człowieczeństwa, który w nim dostrzegamy szybko zostaje zatarty, zupełnie jakby autorka ujawniła go wbrew sobie i pragnęła zmazać swój błąd. Rzecz ma się zupełnie inaczej w przypadku drugiej męskiej postaci, którą przedstawia nam autorka. Will Broomer wydaje się być uosobieniem ideału. Podczas rozwoju fabuły doprawdy trudno dostrzec w nim jakąś skazę, a nawet jeśli takowa się pojawia zostaje zepchnięta w cień poprzez jego zalety.

 

"Obudzić szczęście" jest powieścią, która wzbudza zainteresowanie czytelnika głównie dzięki swojemu realizmowi. Fakt, ze sytuacja, która rozgrywa się na kartach lektury, równie dobrze mogłaby się przydarzyć każdemu z nas, sprawia, że owa pozycja zdobywa sympatię wbrew dosyć przeciętnego pomysłowi na fabułę. Susan Wiggs nie faworyzuje, ukazuję prawdę. Prawdę, która bywa zarówno okrutna jak i pełna szczęścia.

 

Atutem powieści Susan Wiggs niewątpliwie są również wplecione między strony historyjki komiksowe, przedstawiające życie Shirl. Humorystyczne dialogi i delikatna kreska tak samo jak treść niosą ze sobą przesłanie, które wręcz krzyczy do nas z każdego kolejnego zdania. powieści. Bez względu na przeciwności losu nigdy nie wolno nam się poddawać ani tracić nadziei na lepsze jutro.

 

"Obudzić szczęście" to doskonała pozycja dla każdego, kto pośród szarej codzienności utracił gdzieś nadzieję. Jest to powieść, która niesie ze sobą nie tylko owe przesłanie, ale również i siłę, i dlatego warto poświęcić na nią swój wolny czas.

 

Gabrielle

 

„Jak to jest z tą miłością? Wystarczy chwila, by umarła? Jest i nagle przestaje istnieć, jak człowiek, któremu kula przeszywa serce? Albo pęka naczynie w mózgu?"

 

Mogłoby się wydawać, że Sarah Daly jest szczęściarą. Udało jej się wyrwać z małego miasteczka, w którym dorastała, ma bogatego, kochającego męża i duży, piękny dom. Jednak nie można powiedzieć, że los ją oszczędzał. W dzieciństwie ciężko pracowała, nie potrafiła odnaleźć się w gronie rówieśniczym, a gdy pojawił się Jack, jej rycerz na białym koniu, w kilka lat po ślubie okazało się, że Jack ma raka. Razem walczyli z nim, stojąc ramię w ramię i wspierając się nawzajem. Udało się, pokonali go. Jednak to nie był koniec nieszczęść. Właściwie od początku wspólnego życia chcieli mieć dzieci, starali się o nie cały czas, lecz bezskutecznie. Jak się później okazało przyczyną była bezpłodność Jacka spowodowana rakiem. Sarah się jednak nie poddała. Chciała być mamą do tego stopnia, że co miesiąc poddawała się zabiegowi sztucznej inseminacji. Tak było, aż do tego pamiętnego dnia... Po kolejnym z kolei zabiegu udała się z kolacją do pracy Jacka, chciała mu zrobić niespodziankę i powiedzieć, że nie jest na niego zła, że tym razem nie mógł przy niej być. Jednak to co zastała na miejscu przerosło wszelkie jej wyobrażenia. Zastała Jacka w łóżku z inną! To przelało szalę goryczy. Za dużo cierpienia miała w życiu, zbyt źle układało się w ich związku by mogła dalej to ciągnąć. Postanowiła wyjechać do swojego rodzinnego miasteczka, do jedynego miejsca, w którym czuła się jak w domu, bezpiecznie. Jednak czy uda jej się uciec od Jacka? A przede wszystkim czy odnajdzie się w nowym miejscu i poradzi sobie z dręczącymi ją problemami?

 

„Człowiek sam decyduje, gdzie jest jego miejsce"

 

Książka przedstawia nam historię życia Sarah Daly, dość znanej rysowniczki komiksów. Właśnie w te komiksy przelewa całe swoje życie, główna bohaterka rysunków- Shirl, jest jej alter ego. W dużej mierze komiks przedstawia jej własne życie, jednak w porównaniu do Shirl, Sarah nie jest przebojowa, odważna, bezkompromisowa, mówiąca głośno swoje zdanie na dany temat. Sarah jest raczej skrytą osobą, często uważaną w przeszłości za dziwaczkę, jest delikatna, bardzo łatwo ją zranić.

 

„Obudzić szczęście" jest to historia próby pogodzenia się z losem jaki życie nam zgotowało. To próba odbudowania swojej psychiki i wiary w ludzi oraz w szczęście, które mimo wszystkich złych momentów jednak jest i trzeba go tylko znaleźć, obudzić w sobie. Jest to pokaz wiary, że wszystko może się odmienić, że można wyjść z podniesioną głową nawet z najtrudniejszych sytuacji...

 

Susan Wiggs posiada lekki i miły dla oka styl. Książkę czyta się szybko, jest wciągająca, nie mogłam się od niej oderwać. Sposób pisania autorki od razu skojarzył mi się z piórem Nicholasa Sparksa, którego uwielbiam, także to też działa na duży plus książki.

 

Książka mimo iż jest fikcją literacką to działa bardzo mocno na psychikę czytelnika. Każdy może sobie zapewne bez problemu wyobrazić jak czuł by się na miejscu Sarah, a co za tym idzie może sobie zadać pytanie co by wtedy zrobił, czego nie zrobił, po prostu wynieść z tego lekcję na przyszłość. Bardzo utożsamiłam się z bohaterami, i nawet teraz zastanawiam się co by się z nimi mogło dziać później, jakie są ich dalsze losy. Czy żyli długo i szczęśliwie, czy może spotkały ich kolejne problemy i przykrości?

 

Książkę polecam wszystkim, gdyż warto po nią sięgnąć i mimo kilku wpadających w oko błędów rzeczowych naprawdę łatwo zagłębić się w tą ciepłą i życiową historię ;)

 

„Miłość przychodzi wtedy gdy jest na nią pora, nie wtedy, gdy jesteś na nią gotowa"

 

Miqa

„Obudzić szczęście" to kolejna powieść znanej, amerykańskiej pisarki Susan Wiggs. Tym razem autorka poruszy kwestię szczęścia, które nie raz zostaje przez nas niedoceniane, niezauważane a jednocześnie poszukiwane i pożądane. Bo któż nie pragnie być szczęśliwy?

 

Główną bohaterką powieści jest Sarah Daly, autorka komiksów. Wydawać by się mogło, że w jej życiu nie brakuje niczego. Ma kochającego męża Jacka, dobrą pracę, wiedzie spokojne życie. Jednak to tylko złudne pozory. Tak naprawdę Sarah ostatnio nie dogaduje się z mężem, pojawiają się problemy z zajściem w ciążę, a Chicago to wcale nie jest miasto w którym chce mieszkać. Jedyną rzeczą z której kobieta tak naprawdę się cieszy jest jej komiksowa bohaterka Shirl. Momentem przełomowym w życiu Sarah staje się nakrycie męża na zdradzie. Po tym zdarzeniu sfrustrowana kobieta postanawia odmienić swoje życie i zacząć wszystko od nowa. Wyjeżdża do swojego rodzinnego miasteczka w Kalifornii.

 

Oczywiście początki są trudne, zwłaszcza jeśli zostało się tak dotkliwie zranionym przez kogoś przy kim się było na dobre i na złe. Jednak z czasem Sarah zaczyna powoli układać swoje życie na nowo. Na horyzoncie pojawia się jej ukochany z dawnych czasów, strażnik Will Bonner samotnie wychowujący swoją nastoletnią pasierbicę Aurorę. Will nie zmienił się wiele z wyglądu, dalej jest przystojnym, pociągającym mężczyzną, za którym uganiają się kobiety, jednak wydoroślał psychicznie. Jak się okazuje, on również jest bardzo zainteresowany Sarah. Lecz nagle na Sarah spada wiadomość, niczym grom z jasnego nieba: jest w ciąży... z mężem. Sytuacja zaczyna się bardzo komplikować. Jack ze skruchą chce naprawić swoje winy i być ojcem dla dziecka, Aurora zazdrosna o kolejną kobietę w życiu Willa zaczyna manipulować jego uczuciami. Szczęście wydaje się coraz bardziej oddalać od głównej bohaterki. Czy los pozwoli zaistnieć miłości Willa i Sarah? Czy głównym bohaterom powieści uda się "Obudzić szczęście"? Tego musicie dowiedzieć się sami!

 

Narrator wszechwiedzący, wprowadza czytelnika w świat bohaterów, przedstawia sytuacje obiektywnie. Susan Wiggs świetnie wczuwa się w swoich bohaterów, zna ich psychikę dogłębnie, wizualizuje czytelnikowi ich uczucia i analizuje je. Postaci to wyjątkowy atut tej powieści, nakreślone są bardzo precyzyjnie i interesująco. Dodatkowym plusem jest łatwy w odbiorze język autorki i sposób w jaki opisała, z pozoru banalną historię. Z każdą stroną czytelnik zostaje coraz bardziej wciągnięty w świat Susan, zapominając kompletnie o rzeczywistości. Ta, podzielona na 42 rozdziały, powieść stanowiła dla mnie świetną rozrywkę i dostarczyła mi wielu przyjemnych chwil relaksu. Warto również zwrócić uwagę na bardzo unikalny epilog :)

 

„- Będzie dobrze – powiedziała. – Wszystko się nam ułoży. Może nie idealnie, ale całkiem dobrze."

 

Na takie ponure dni „Obudzić szczęście" będzie idealną książką, która zachęca do lektury już przez samą, pełną kolorów okładkę. Zdecydowanie polecam wszystkim fankom pisarki, ale również wszystkim kobietom, które pragną się zrelaksować przy dobrej książce zawierającej zarówno wątki psychologiczne jak i romans.

 

 

Komentarze

Security code
Refresh

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial