Assassin's Creed. Bractwo Oliver Bowden

Wybierz opinię:

Łędina

W "Assassin's Creed: Bractwo" trup ściele się gęsto, a akcja pędzi na złamanie karku, ale publikacja nie zawdzięcza tego swojemu autorowi, tylko grze, na podstawie której została napisana. Oliverowi Bowdenowi raz jeszcze udaje się prosperować na zbycie wydawniczym, jednakże nie z ówczesnymi sukcesami.

 

Oliver Bowden to jedynie nazewnictwo twórcze, pod którym zabezpiecza się Anton Gill. Mężczyzna jest cenionym pisarzem i historykiem charakteryzującym się znajomością renesansu. Uważa się za zapalonego gracza oraz szczęśliwca, któremu dano okazję do rozszerzenia postaci uniwersum "Assassin's Creed" w swoich książkach, a przynajmniej takich informacji udzielił w wywiadzie dla Ubiworkshop.

 

W krypcie pod Kaplicą Sykstyńską, Ezio Auditore da Firenze pokonuje Rodrigo Borgię, znanego również jako papież Aleksander VI. Będąc pewnym, że ten dogorewa swojego nędznego żywota, pozostawia go na pewną śmierć. Szczęśliwym dla zwyrodnialca zbiegiem okoliczności, jego wróg myli się w osądzie. Mężczyźnie udaje się czmychnąć z objęć śmierci i opuścić mniemane miejsce pochówku. Jego powrót nie będzie jednak jedynym problemem asasynów.

 

Italii zagraża również Cesare, syn Rodriga. Wróg, wraz ze swoją siostrą Lukrecją, szykuje potężną armię, Ma nadzieję, że dzięki niej uda mu się zawładnąć nad państwem.

 

W starciach z wrogami, wyrastającymi jak chwasty po deszczu, Ezio Auditore da Firenze nie jest osamotniony. Pomagają mi liczni przyjaciele, a nawet rzeczywiste postaci historyczne. Z przykrością trzeba jednak stwierdzić, że nawet takie osobistości jak: Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Niccolò di Bernardo dei Machiavelli, czy członkowie rodu Borgiów, bladną wobec bohatera przodującego. Ezio powraca w donośniejszym stylu niżeli wcześniej. Asasyn jest teraz lepiej usytuowany w otaczających go sytuacjach, potrafi więcej i dysponuje większą liczbą gadżetów. Wszyscy i wszystko inne mieści się za nim.

 

Włochy są wielce niebezpieczną areną rozgrywek politycznych, a Zakon Asasynów mieści się w samym jej środku. Rzym, niegdyś majestatyczna i potężna placówka, dziś obraz cierpienia i nędznego położenia swoich mieszkańców. Świat ulega zmianom, a za te przyjdzie płacić niewinnym ludziom.

 

Oliver Bowden udowadnia nam, że choć siekanie wrogich jednostek przed ekranem monitora może być naprawdę pasjonujące, to czytanie o tym już nie koniecznie. Szczególnie, że autor będąc odpowiedzialnym za przeniesienie komputerowej rozgrywki na karty powieści nie bardzo stara się robić to w sposób intrygujący. Minimalna wnikliwość w fabułę dzieła na każdym kroku przypomina, że bądź co bądź, mamy do czynienia z hybrydą. Doświadcza się tego najbardziej podczas zapoznawania z postaciami, zwłaszcza historycznymi. To właśnie w ich przypadku oczekuje się ingerencji pisarza, rozszerzenia ich, tych jednak brakuje. Wszystkie postaci są puste i bardzo spłaszczone. Niewielkim wyjątkiem jest protagonista, jednak nawet w jego wypadku pozostawiono wiele do życzenia, opierając się głównie na umiejętnościach. Odstępstwem żywego otoczenia nie jest martwe. Klarowanie krajobrazów przez twórcę jest tak samo bezpłciowe jak cała reszta. Podejście Olivera Bowdena do swojej fabrykacji, będzie jeszcze bardziej bolesne dla osób zapoznanych z grą. Ci nie dość, że przeżyją rozczarowującą powtórkę względem dialogów postaci i wydarzeń, zaznają dodatkowo niejasności i jedno stronniczości autora. Podsumowując: Oliver Bowden powtórzył stylowo to co zaprezentował w poprzedniej części literackiej serii, a to co zostaje mu przypisane względem wiadomości oraz talentu pisarskiego to bujda.

 

"Assassin's Creed: Bractwo" - Olivera Bowdena nie przejęło okładkowej schedy po swoim grywalnym odpowiedniku. Do wizerunku przedstawionego na oprawie nie można mieć jednak zarzutów. I ten element jest jedynym bezprecedensowym ze wszystkich.

 

Nie znałam dokładnie zarysów zdarzeń "Assassin's Creed: Bractwo", a po marnym popisie autora w wcześniejszym tomie, spodziewałam się znacznych popraw przy aktualnym. Jednakowoż lektura okazała się kolejną mordęgą. Po jej zakończeniu zapoznałam się z gameplayem pierwowzoru i moja ocena względem przedstawianego odpowiednika zmalała doszczętnie.

 

Po niedogodnościach "Assassin's Creed: Renesans" wyrozumiałość i życzliwość odbiorców autora przybladła. Nie mają oni już tyle cierpliwości dla człowieka, którego celem jest jedynie bezlitosne wyuzdanie zysków z popularnej renomy. I w rzeczy samej, nie trudno nie przyznać im rację, gdyż prawdę mówiąc, "Assassin's Creed: Bractwo" nie można polecić nikomu. Entuzjaści komputerowej rozgrywki znają fabułę rzeczonej pozycji na wylot, a wielbiciele twórczości literackiej nie zaznają w niej żadnych wysłannictw kunsztu pisarskiego.

 

Michał Rejmer

Nigdy nie zetknąłem się ze sławną grą Assassin's Creed. Książka bardzo mi się spodobała, ale uważam, że przeznaczona jest dla osób, które ze światem komputerowym nigdy się nie zetknęły. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię.

 

Zanim jednak przejdziemy do powyższego tematu, trochę o fabule. Powieść opowiada o AssasinieEzioAuditore da Firenze, który stracił siostrę, ojca i brata. Został mu wuj, który przy okazji jest mistrzem zakonu Assasynów. Zakon ten prowadzi odwieczną walkę z templariuszami, a także z rodem Borgiów, którego senior jest obecnym papieżem. Był to fenomenalny Aleksander VI! Książka fajnie ukazuje intrygi i spiski, które mają miejsce na papieskim dworze, chociaż do powieści historycznej jej daleko. Informacje prawdziwe przeplatają się z fantastyką, dlatego nie można wierzyć we wszystko co tam przeczytacie.
Książka, według mnie, jest adresowana do tych, którzy nie grali w grę. Z pewnością fani komputerowej serii będą się nudzić, autor nie będzie miał możliwości ich zaskoczyć. Zakończenie będzie jasne, a przecież w książce przede wszystkim o to chodzi! O emocje, barwną, szybką akcję, która nie pozwala czytelnikowi się oderwać, każe czytać z zapartym tchem! I tutaj tego zabrakło... Akcja nie pędziła, i w stopniu niewystarczającym czasami przykuwała uwagę. Materiał na powieść był trudny. Zrobić książkę z gry. Niewielu by się to powiodło. Oliver Bowden jest gdzieś pośrodku. Książka nie jest świetna, ale nie leży.

 

Bohaterowie... tutaj duży plus. Przedstawił ich w ciekawy sposób. Chociaż i tak nie miał zbyt ciężkiego zadania, jak tylko dobrze opisać po uważnym przejściu gry. Ale do rzeczy. Da Vinci jest przedstawiony jako członek Zakonu. Tak samo jak Machiavelli. Ten ostatni jest jednym z najwyższych rangą zakonników. Jest też oczywiście Katerina Sforza i główny bohater – EzioAuditore da Firenze. To oni sprawiają, że w jakimś stopniu warto przeczytać „Bractwo".

 

Podsumowując: książka nie jest najwyższych lotów, ale przyjemnie się ją czyta. Akcja nie jest wartka, ale daje radę. W ostateczności można umieścić na liście „do przeczytania", ale jeśli macie ją zapełnioną – nie warto.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Assassin's Creed. Bractwo

Dodatkowe informacje

Polecane przez

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)