Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Nagie Myśli

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Nagie Myśli | Autor: Iwona J. Walczak

Wybierz opinię:

Natula

Elżbieta jest kobietą dojrzałą, mamą dwóch dorosłych synów, teściową mało sympatycznej Kasi, żoną niepracującego męża Bogdana, cierpliwą córką znoszącą okrutne słowa i czyny swojej matki Krystyny, a dokładniej Krysty od Antychrysta.

 

Wymieniać można bez końca, ważne jest to, że Elżbieta zwana Becią to zakompleksiona szara myszka, lekko naiwna i cichutka. Jednak pomimo trudów życia nasza bohaterka poszukuje piękna i kolorów w szarych, smutnych dniach. Okruszek szczęścia odnajduje w pisaniu bloga, jako Malinowa Trufla przelewa swoje rozterki i myśli na strony internetowego pamiętnika, jednak kiedy na swojej drodze spotyka Juliana, Redforda i Juranda w jednym, jej życie gwałtownie się zmienia.

 

Iwona J. Walczak podarowała nam książkę naładowana niesamowitymi emocjami i genialną w swojej nieskomplikowanej formie, bo o czym w niej mowa?... o życiu, byciu kobietą, prawdziwą, kochaną, pieszczoną słowem i spojrzeniem. Tak niewiele trzeba, żeby włosami pomalowanymi słońcem i potarganymi ciepłym wiatrem dotknąć nieba. Niestety Becia ze swoim życiowym bagażem, wiecznie narzekającym mężem i zrzędzącą matką nie jest w stanie nawet dostrzec tego, że jest kobietą wartościową... o unoszeniu się nad ziemią – zapomnijmy.

 

Autorka od lat zapisuje swoje myśli i spostrzeżenia w notesach, dlatego nie dziwi mnie, że tak trafnie opisuje emocje i dylematy które towarzyszą bohaterce w jej codziennych zmaganiach. Postać Elżbiety może budzić skrajne odczucia, od irytacji, po współczucie aż do wielkiej sympatii, bo Becia jest zwyczajną kobietą, niewymagająca zbyt wiele od życia, godząca się ze swoją sytuacją, domagającą się jedynie odrobiny miłości i liliowych drzwi wejściowych, otoczonych filetowymi klematisami... nic nadzwyczajnego i nieosiągalnego.

 

Szkoda tylko że świat wydaje się działać przeciwko tej wrażliwej kobiecie, na szczęście przewroty los szykuje dla niej niespodziankę czy dobrą? złą? właściwą lub nie? O tym koniecznie trzeba się przekonać.

 

„Nagie myśli" to książka dobra i jak najbardziej warta przeczytania, jedyne co w niej może męczyć to upodobanie autorki do krótkich zdań, często chaotycznych oraz bardzo szybkich przeskoków myślowych, czytając można mieć wrażenie bałaganu i miszmaszu, powoduje to lekki dyskomfort podczas czytania, jednak z czasem w pasujemy się w tę zaskakującą konstrukcję w końcu to nic innego jak... nagie myśli.

 

Fabuła książki nie męczy, jest idealną odskocznią od codziennego dnia, jednak uprzedzam nie jest to lektura lekka i łatwa, historia Elżbiety pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy, ukazuje jakie bywają skutki kiedy wybór życiowej drogi okazuje się niewłaściwy, jednak czasami zobowiązania są bardziej wiążące od naszym marzeń o pełni szczęścia, ale pamiętajmy, że warto walczyć o każdy dzień, życie jest zbyt krótkie żeby spędzić je na czekaniu i w smutku.

 

Książkę polecam czytelnikom dla których słońce zbyt słabo grzeje, wiatr za mocno wieje, a dni przyprawiają o ból głowy. Zacznijmy żyć - impulsem do działania może być wszystko włącznie z książką Iwony J. Walczak

 

Miqa

„Nagie myśli" to pierwsza powieść Iwony J. Walczak, która zawodowo jest geografem, finansistką i managerem personalnym. Jej książka stanowi zbiór jej „zmyśleń, dylematów i spostrzeżeń", które od lat zapisuje w towarzyszących jej każdego dnia notesach.

 

Główną bohaterką powieści jest Elżbieta alias Becia – cicha, uległa, momentami naiwna kobieta, matka dwóch dorosłych synów, teściowa żony jednego z nich - Kasi. Bogdan, mąż Elżbiety, to totalny leń i nierób, stąd też cały dom stoi na utrzymaniu kobiety. Matka – Krystyna, która od zawsze faworyzowała siostrę Elżbiety – Agę, mieszka razem z nieszczęśliwym małżeństwem. Czy to już nie wygląda na niezły galimatias?

 

Elżbieta postanawia zacząć pisać bloga pod pseudonimem „Malinowa Trufla". Ten internetowy pamiętnik stanowi jedyny sposób na pozbycie się natrętnych myśli. Jednak wszystko zaczyna się zmieniać, gdy poznaje szarmanckiego i romantycznego Juliana. Z czasem ich znajomość przemienia się w namiętny romans i od tej chwili towarzyszyłam z całego serca głównej bohaterce książki. Ale jaką decyzję podejmie Becia? Czy odważy się postawić duży krok w przód? Czy pozostawi swoje nudne i bezbarwne życie i odejdzie z prawdziwą miłością by zasmakować szczęścia? Czy odzyska wreszcie wiarę w siebie i uwolni się?

 

Plusem powieści na pewno jest całe tło oraz bohaterowie, którzy dzięki wielu cechom wydają nam się być aż nazbyt realni. Również do plusów można zaliczyć całą gamę emocji, które książka budzi w czytelniku. Od radości, podekscytowania, po irytację, złość i smutek. Pojawią się też wątki psychologiczne, czyli przedstawienie stosunku matka – córka, żona – mąż. Dwa toksyczne związki, które wprowadziły główną bohaterkę w kompleksy, brak poczucia własnej wartości i pozbawiły ją, na szczęście tylko tymczasowo, siły walki o lepsze jutro i szczęście. Minusem jednak może być język, w tym zamiłowanie pisarki do tworzenia króciutkich zdań.

 

Każdy rozdział książki poprzedza motto, które często stanowi podsumowanie lub część zdania, dotyczącego opisywanych wydarzeń. Warto również zwrócić uwagę na okładkę i tytuł, który ma wielkie znaczenie dla całości powieści. Czym dla Was, czytelników są „Nagie myśli"? Są to z pewnością myśli odkryte z kłamstw, obłudy, myśli prawdziwe i dosadne. I właśnie już w tym tytule kryje się pewnego rodzaju morał, rada na przyszłość dla tych, którzy tę książkę przeczytają. Nie bójcie się żyć! Walczcie o swoje, a przede wszystkim o szczęście i miłość...

 

"Całe lata byłam niewidzialna. Nic nie czułam. Krzyczałam. A mimo to nikt mnie nie słyszał! Nie chce już posłusznie gasnąć! Chce być i czuć. I szaleć!''

 

Iwona J. Walczak może nie wykreowała niczego nadzwyczajnego, ale zrobiła coś, co jest miłe dla oka i szybko się czyta. „Nagie myśli" to powieść synkretyczna łącząca w sobie nie tylko romans, ale także komedię z dramatem. Zdecydowanie polecam tę książkę na długie jesienne wieczory jako umilacz czasu :)

 

Kasiek

Chciałabym napisać o książce która wciągnęła mnie bez reszty o której myślałam cały czas i byłam zła na każdego kto odciągał mnie od lektury. Mam na myśli książkę „Nagie myśli" coś mi się po głowie kołacze, że to debiut – według mnie debiut świetny.
Książka opowiada historię Elżbiety, kobiety w słusznym wieku, matki dwóch dorosłych synów, żony największej ciamajdy świata i córki najbardziej jędzowatej matki w historii świata. Przyznam się szczerze, że początkowo czytając o dniach Elżbiety byłam na nią wściekła, wyzywałam ją w duchu jak może być taka miękka, jak może dać się tak traktować, przecież ta jej matka jest patologią, brak słów by to jakoś nazwać w miarę cenzuralnie i bez eufemizmów. Boguś – mąż Elżbiety, trudno go nazwać mężczyzną, to taki Ferdek Kiepski(taki obraz miałam) tylko wyłącznie irytujący. Zresztą! Całe otoczenie Elżbiety jest toksyczne, pełne patologii, a ona w tym trwa a jedyną odskocznią są zakupy na allegro a później pisany blog.

 

Kołatało mi się w głowie pytanie, jak można tak żyć na litość boską, nie wytrzymałabym chyba sekundy w takim domu, matkę zatłukłabym tą wypadającą klepką z parkietu, mężusia przegnała na cztery wiatry a i synulka z synową też bym „wybłogosławiła". Po przecież nikt nie jest tak silny, zwłaszcza, że po Elżbiecie to nie spływa jak po kaczce, to ją rani, ona wpada w błędne koło, zamyka się coraz bardziej. Aż do dnia gdy poznaje swojego Juranda, Juliana czarującego faceta, który wywraca jej świat do góry nogami i chociaż w połowie książka jeszcze bardziej się rozkręca. Czy Elżbieta zerwie z zabójczą rutyną swojego domowego piekiełka? Czy zdobędzie się na zdrowy egoizm i co najważniejsze jak to się skończy.

 

Ta historia mnie poruszyła, wzruszyła i momentami wbiła w fotel, a właściwie w pościel mojego łóżka. Autorka porusza bardzo ważny temat, ważny i trudny, temat który do dziś jest tabu bo przecież nie ten ptak, ptak co własne gniazdo kala a pokazanie takiego domowego zła jest początkiem wyjścia z tej patologii. Elżbieta jest sama, otoczona wieloma ludźmi, którzy wiedzą o jej sytuacji, bo chociażby jej siostra Aga, jej mąż, jej syn Krzysiek ze swoją żoną. Bo młodszy syn wydaje się być bardziej ludzki. Nikt jej nie pomaga, każdy raczej dokłada jej jak może. I wydaje mi się, że ta samotność jest gryząca, bo w towarzystwie osoby która wspiera i akceptuje łatwiej jest nieść swój ciężar.

 

Chyba każdy czuje się czasami samotny i wyłącznie kopany, mi ta książka uświadomiła, że w porównaniu z innymi to bzdura, autorka zagrała na moich uczuciach jak wirtuoz. Napisała książkę, która nie jest zwykłym romansidłem jednym z tysiąca, to złożona historia o wielu wymiarach w której każdy znajdzie coś dla siebie..

 

Podchodziłam do książki sceptycznie po pobieżnym zapoznaniu się z recenzjami, ja nie znalazłam w tej książce irytującego pośpiechu, czy skakania po tematach, dla mnie to był świetnie spędzony czas na mądrej, dobrej książce, która też – co rzadkie – sprawiła że zaśmiałam się w głos podczas lektury.

 

Polecam gorąco!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial