Okładka wydania

Morderstwo Niedoskonałe

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Agnieszka Krawczyk
  • Tytuł Oryginału: Morderstwo Niedoskonałe
  • Seria: Monika Szwaja Poleca
  • Gatunek: KryminałPowieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 286
  • Rok Wydania: 2011
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 9788362405176
  • Wydawca: Sol
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Duży Dół
  • Ocena:

    6/6

    5/6

    4/6

    5/6

    5/6

    5/6

    5/6

    4,5/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Morderstwo Niedoskonałe | Autor: Agnieszka Krawczyk

Wybierz opinię:

Alex9

Napisanie książki to bardzo czasochłonny proces, potrzebny jest pomysł, czas na tworzenie i w końcu wena pisarska. Tak to przynajmniej przedstawia się w skrócie dla laika vel amatora. A co gdy zaczyna się literacką pasja tworzenia dzielić - to znaczy dzieło zaczyna powstawać dzięki kolektywnej pracy? Do tego debiutanci mają świetne zaplecze, są pracownikami wydawnictwa i codziennie mają styczność z dziesiątkami maszynopisów historii, które w opinii ich autorów są przyszłymi bestsellerami. Oczywiście rzeczywistość nie wygląda tak różowo, bo i praca prestiżowa jest tylko dla postronnych, a nadsyłane teksty rzadko można zaliczyć do kategorii utwory dobre, raczej trafiają na sterty, które można opatrzyć hasłem "Szkoda papieru, na jakim zostały wydrukowane" ... Chociaż, czasami zbyt szybkie "zarchiwizowanie", czytaj spotkanie z niszczarką, może skutkować odtwarzaniem wiekopomnej powieści z pamięci, tudzież uzupełnieniem braków stron własną weną. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło, gdyż w ten sposób rodzi się grupa twórcza pod jakże znaczącą nazwą "Zemsta shitu", jak już napisze się książkę przepuszczoną przez urządzenie, służące do rozdrobnienia papieru, to rodzi się chęć pokazana światu własnego oryginalnego pomysłu. Jako gatunek kolektywnie zostaje wybrany kryminał, otwiera on wiele możliwości, a szczególnie gdy osią akcji ma być zbrodnia. Idea doskonała, teraz tylko pracować szczegóły, ewentualnie wzmocnić natchnienie wizją lokalną i ruszyć może akcja czyli tworzenie hitu rynku wydawniczego. Z jednej strony pisanie kolektyw ma ułatwiony, bo jakby nie było porównawcze egzemplarze stosami oblegają biura twórców, z drugiej strony jak w zalewie takiej tandety stworzyć wyróżniającą się historię? Ale po co dążyć do perfekcji? Komu ona potrzebna, jak założenia pomysłu i tak są lepsze niż to co trzeba czytać w ramach pracy. Niestety okazuje się, że po raz kolejny realny świat przynosi sytuacje, które w książkach wydały by się zbyt "naciągane", bo jak inaczej określić konieczność podszycia się pod autora, a potem tłumaczenie się policji gdy ten zaginie? A to dopiero początek perypetii związanych z pełnym poświęcenia wypełniania obowiązków pracowniczych, które jednak przynoszą niespodziewane efekty ... I tak jak na początku mogłoby się wydawać, że dola pisarz ciężka, a uznanie przychodzi zazwyczaj po latach upokorzeń, to końcowe strony ukazują całkowicie inny obraz - typu "american dream", szczególnie dla zespołu "Zemsta shitu".

 

Satyra z sensacją tle, takie określenie książki Agnieszki Krawczyk najlepiej oddaje jej charakter. Nie jest łatwo napisać historię gdzie humor autora faktycznie jest nim również dla czytelników, jednak w wypadku "Morderstwa niedoskonałego" udało się to znakomicie. Lekko satyryczna opowieść jest nie tylko w warstwie dotyczącej opisywanej rzeczywistości, ale i w ujęciu bohaterów perfekcyjnie współgrających z nią. Barwna opowieść parodiuje nie tylko powstawania utworów literackich oraz samych twórców, ale i kolejny etap - wydawnictwa. Z przymrużeniem oka czytający oka mogą zobaczyć od kulis proces tworzenia i wydawania dzieł, większych i mniejszych. Jest oczywiście także wątek sensacyjny z nieoczekiwanymi zwrotami akcji, ale motywem przewodnim pozostaje parodia, idealne oddająca absurdy rzeczywistości nie tylko z rynku wydawniczo - literackiego.

Madlen

Agnieszka Krawczyk, jak dowiedziałam się z rewersu książki „Morderstwo niedoskonałe" pisze wyłącznie zabawne książki, które mają przynieść czytelnikowi uśmiech i chwilę odpoczynku. Zachęcające, prawda? Ponieważ nigdy wcześniej nie czytałam nic tej pisarki, a jej nazwisko było mi zupełnie obce, wzmianka na okładce zdecydowanie mnie zaintrygowała. Na korzyść autorki zadziałał również fakt, że jest Krakowianką, a ja do Krakowian i samego Krakowa od dawien dawna pałam miłością platoniczną. Czy lektura przyniosła mi odpoczynek z uśmiechem na twarzy, o tym za chwilkę.

 

Bohaterami powieści są czterej współpracownicy zatrudnieni w pewnym krakowskim wydawnictwie. Adela, Marta, Marek i Mizera, bo o nich mowa, zjednoczeni nierozerwalnym węzłem przyjaźni i wrogością wobec szefostwa, a jak wiemy, nic tak nie jednoczy, jak nienawiść do władzy, starają się ze wszystkich sił nie stracić pracy i niczym mrówki podnosić sprzedaż książek, co by pan prezes był zadowolony. Kiedy w wydawnictwie ginie (zostaje zarchiwizowany czytaj wrzucony z premedytacją do niszczarki przez naczelną Adelę) maszynopis powieści, rokującej według pana prezesa na bestseller, rozpoczyna się prawdziwe, zakrojone na szeroką skalę przedsięwzięcie odszukania nieszczęsnego maszynopisu o wdzięcznym tytule „Klany księżyców Marsa" autorstwa nijakiego Zenona Kusibaba. Poszukiwania, choć dogłębne, nie przynoszą zadowalających rezultatów, ponieważ udaje się odnaleźć jedynie 150 stron rzekomego dzieła, a jakby tego wszystkiego było mało pan Kusibab znika bez wieści. Zaprawiona w bojach grupa operacyjna „Zemsta Shitu" w osobie naszych bohaterów postanawia za wszelką cenę spełnić wymagania szefa, a przy okazji odnaleźć zaginionego autora. Nic nie jest im straszne, ani napisanie książki od nowa, ani nawet prywatne śledztwo mające na celu odnalezienie Kusibaba. Jak to się wszystko skończy? Czy podstęp z podrobioną książką ujdzie im na sucho? Kim jest sławetny Zenon Kusibab? O tym dowiecie się sięgając po ten pseudo kryminał i gwarantuję Wam, będziecie się świetnie bawić.

 

Książka napisana jest lekkim, zabawnym językiem, jednak nie pozbawionym ciętych ripost oraz przezabawnych powiedzonek Adeli, która każde polskie przysłowie interpretuje po swojemu: „nie wypadłeś sraczce spod ogona" (str.56), „aleś się uczepił, jak rzep psiego wymiona" (str. 226), „poczuł się jak ryba w ogrodzie" (str. 255). Dodatkowo każdy rozdział zakończony jest fragmentem Encyklopedii absurdów Adeli, gdzie naczelna przedstawia autentyczne i nieco zabawne wycinki z gazet dotyczące śledztw policyjnych. Książka jest zabawna i zgodnie z obietnicą z okładki świetnie się przy niej odpoczywa, niejednokrotnie śmiejąc się w głos. Akcja toczy się w moim ukochanym Krakowie, co dodatkowo mi się podobało, bo znałam przedstawione miejsca, co pozwalało mi jeszcze bardziej wczuć się w akcję. Muszę również wspomnieć o bohaterach, bo niewątpliwie są godni uwagi. Każdy z nich ma osobowość i charakterek, a wszyscy razem stanowią mieszankę wybuchową, która może wybuchnąć w najmniej spodziewanym momencie. I co najważniejsze, nie da się ich nie lubić.

 

Książkę Agnieszki Krawczyk powinien przeczytać każdy, kto marzy o napisaniu i wydaniu własnej powieści, albo już przetrzymuje dzieło życia w szufladzie. Dlaczego? Autorka w brutalny sposób obnaża świat wydawców i wydawnictw, uzmysławiając czytelnikowi, że wydanie książki wcale nie jest takie proste, a praca redaktora w wydawnictwie to ciężki kawałek chleba. Przez ile gniotów musi przebić się redaktor, aby znaleźć wśród nich tę perełkę, która odniesie sukces i podniesie akcje wydawnictwa, tego dowiadujemy się zagłębiając się w pracę redakcyjną naszych bohaterów i współczując im przy lekturze kolejnego dzieła, ot choćby 500-stronnicowego „Klubu posępnych żniwiarzy". Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o okładce, która niestety nieco mnie rozczarowała i na pierwszy rzut oka zniechęciła do lektury, jednak gdy spojrzałam na nią raz jeszcze po przeczytaniu książki, musiałam przyznać sama przed sobą, że jest w niej jednak coś osobliwego. Zatem jeśli chcesz spędzić miłe popołudnie z zabawną lekturą Morderstwo niedoskonałe doskonale się na to nada. Polecam!

Scathach

Agnieszka Krawczyk związana jest z Krakowem, w którym mieszka oraz pracuje. Znana jest ze swoich dwóch poprzednich powieści, jakimi są Napisz na priv oraz Magiczne miejsce. Jak sama deklaruje, jej książki mają bawić i przynoście czytelnikowi upragnioną rozrywkę połączoną z chwilą relaksu.

 

Jej najnowsza powieść idealnie spełnia oczekiwania autorki: jest niezwykle zabawna, pełna gier z językiem, a także sporej dawki humoru i ciętej ironii. Słowne perełki jednej z bohaterek – Adeli – podczas całej lektury były dla mnie gwarancją uśmiechu nie schodzącego z twarzy.

 

Akcja powieści toczy się w jednym z krakowskich wydawnictw, które postanawia wypuścić na rynek utwór niejakiego Kusibaba. Problemów jest jednak kilka: nie dość, że oryginalny tekst jest literackim niewypałem, to jeszcze część rękopisu zaginęła. Niestety, szef żąda wydania powieści, na której promocję przeznaczono specjalną dotację. By uniknąć kłopotów, czwórka pracowników wydawnictwa postanawia wziąć sprawę w swoje ręce i poprawić oryginał w taki sposób, by miał szansę na stanie się bestsellerem oraz uzupełnić brakującą część. Swoją akcję prowadzą pod wymownym kryptonimem „Zemsta shitu". Jak na ironię autor pierwotnej wersji Klanów księżyca Marsa podobnie jak jego utwór również zniknął z powierzchni ziemi. Redakcja podejrzewa, że został zamordowany. Postanawia na własną rękę rozpocząć śledztwo, które prowadzi ich do przezabawnych sytuacji i rozwiązań. W sprawę szybko angażuje się miejscowa policja, która w zaginionym upatruje poszukiwanego oszusta i wyzyskiwacza.

 

Jak potoczą się losy tego barwnego śledztwa?

 

Parodystyczne przedstawienie drogi książki od autora do wydawnictwa i od wydawnictwa do księgarń jest wielkim atutem tego tekstu i stanowi podstawę do rozpoczęcia dalszej historii.

 

Każdy kto ma ochotę od podszewki poznać realia przezabawnego wydawnictwa i spędzić kilka godzin na wspaniałej zabawie, bez wahania powinien sięgnąć po tę książkę. To wspaniałe źródło wytchnienia. Agnieszka Krawczyk zafundowała mi dzień wypełniony łzami śmiechu. Coraz dziwniejsze sploty wydarzeń prowadzące ostatecznie do równie rozbrajającego finału były dla mnie niecodzienną przygodą. I właśnie ta niecodzienność jest w tej książce najpiękniejsza – nie ma w niej miejsca na nudę i niepotrzebne smutki. To idealna pozycja dla osób mających ochotę na chwilę wytchnienia pomiędzy lekturami o ciężkiej tematyce.

 

Humorystycznej całości dopełniają osobliwe wycinki z gazet kolekcjonowane przez Adelę i roboczo nazywane przez nią Encyklopedią absurdów.

 

Lekkie i przekomiczne – dobrze, że powstają takie powieści.

Dosiak

Morderstwo niedoskonałe jest powieścią typowo rozrywkową. Sama autorka nie kryje, że jej twórczość ma przede wszystkim bawić i poprawiać nastrój czytelnika. Wobec takich założeń nastawiłam się na nieskomplikowaną i niewymagającą lekturę, która zapewni mi kilka godzin relaksu. Moje oczekiwania zostały całkowicie spełnione – książka Agnieszki Krawczyk to bardzo fajna, pełna komizmu opowieść, w której wszystko może się wydarzyć, a wątek kryminalny potraktowany jest ze sporym przymrużeniem oka.

 

Akcja powieści została umieszczona w jednym z krakowskich wydawnictw, będącym prawdziwą wylęgarnią wszelkich indywidualności i osobliwości. Zarówno pracownicy oficyny, jak i początkujący pisarze pragnący zrobić zawrotną karierę, wyróżniają się ze społeczeństwa kilkunastoma niezwykłymi cechami, niepozwalającymi na dołączenie do bezbarwnego tłumu. Gdy w wydawnictwie ginie maszynopis powieści, która otrzymała ministerialną dotację, redaktor naczelna Adela wymyśla intrygę, mającą za zadanie zamaskowanie niedopatrzenia zespołu. Niestety okazuje się, że autor promowanego dzieła przepadł bez wieści, a na domiar złego, szef nagabuje bohaterów o pilny kontakt z tak znakomitym twórcą Czwórka redaktorów nie zamierza poddać się bez walki i podejmuje się rozwikłania zagadki zaginięcia. Nie dość, że wydarzenia wymykają się spod kontroli, to do akcji wkracza policja z błyskotliwym inspektorem na czele.

 

Jestem zaskoczona, że Morderstwo niedoskonałe przypadło mi do gustu. Moje zdziwienie bynajmniej nie wynika z awersji do literatury lekkiej, ale usprawiedliwione jest brakiem sympatii do stylu Joanny Chmielewskiej, do którego można porównać pisarstwo Agnieszki Krawczyk. Wielość bohaterów, nie do końca poważna i realistyczna fabuła oraz liczne dygresje, i wtrącenia podczas snucia opowieści cechują obie wymienione pisarki. Jednak odnoszę wrażenie, że Krawczyk zastosowała wszystkie wspomniane elementy w sposób świeży i znacznie bardziej zabawny niż Chmielewska, dzięki czemu powieść naszpikowana jest humorystycznymi odnośnikami do tego, co współcześnie dzieje się w mediach, kulturze i polityce. Komizm wynika głównie z języka, jakim bohaterowie się posługują, ale niektóre zdarzenia również mogą wywołać uśmiech na twarzy czytelnika.

 

Bohaterowie Morderstwa niedoskonałego to, jak już wspomniałam, ludzie o dość osobliwej aparycji i niecodziennych poglądach. Naczelna Adela jest mózgiem każdej operacji, którą przyjaciele postanawiają wcielić w życie. Redaktor Mareczek zazwyczaj zostaje wyznaczony do wykonania najbardziej niewdzięcznego zadania. Mizera zaś usilnie stara się otrzymać odpowiedzialną prace do wykonania, ale jego spóźnialstwo i talent do mówienia rzeczy zupełnie nie na miejscu, skutecznie mu to uniemożliwiają. Mimo że wszyscy regularnie narzekają na swojego szefa i nienajlepszą płacę, to nie wyobrażają sobie innego zajęcia. Praca w takim wydawnictwie gwarantuje im niezapomniane przygody oraz sporo wolnego czasu, który mogą wykorzystać na redakcyjne śledztwo.

 

Powieść Agnieszki Krawczyk to bardzo dobry sposób na relaks i oderwanie się od codziennych problemów. Morderstwo niedoskonałe w luźny sposób nawiązuje do kryminału, ale próżno szukać w tej książce skomplikowanej zagadki czy poważnego przestępstwa. Autorka wielokrotnie wspomina o polskich powieściach kryminalnych, mnie udało się zidentyfikować jedną, ale wtrąceń dotyczących rodzimej literatury jest cała masa. Opowieść o przedsiębiorczych pracownikach wydawnictwa jest lekka, wesoła i napisana prostym językiem, dzięki czemu czyta się ją bardzo szybko. Jestem mile zaskoczona książką pani Krawczyk i z pewnością sięgnę po jej wcześniejsze powieści. Uważam, że od czasu do czasu każdy powinien zafundować sobie takie odprężające spotkanie z książką, która ma za zadanie po prostu uprzyjemnić czytelnikowi wolny czas.

 

Egzemplarz recenzyjny otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz wydawnictwa SOL.

 

Katee

Agnieszka Krawczyk jest autorką zabawnych książek, które mają bawić i dostarczać czytelnikowi doskonałej rozrywki na wysokim poziomie, niczym dobre komedie wywołujące salwy śmiechu i wyciskające łzy radości.

 

Pierwsze spotkanie z twórczością Pani Agnieszki uważam za bardzo udane i żałuje, że wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z jej dziełami.

 

Pierwsze wrażenie dotyczące najnowszej książki Agnieszki Krawczyk "Morderstwo niedoskonałe" może być mylne. I tytuł i okładka wskazują na to, że mamy do czynienia z kryminałem i chociaż elementy zagadki pojawiają się w utworze to z rasowym kryminałem ma on niewiele wspólnego.

 

W jednym z wydawnictw pracuje grupa indywidualności. Na co dzień zmagają się ze stertą "gniotów" literackich, którymi zasypują ich zdesperowani twórcy. Ile wysiłku musi kosztować znalezienie perełki, która stanie się bestsellerem wśród tysiąca zwykłych grafomańskich utworów i jak wiele pracy trzeba włożyć w to żeby książka została odpowiednio wydana zmagając się z niekompetentnymi współpracownikami, wiedzą tylko bohaterowie utworu. Gdyby problemów dnia codziennego było mało dodatkowe pojawiają się gdy prezes firmy postanawia wydać jedna z książek science fiction o wdzięcznym tytule "Klany księżyców Marsa", która dostała dotację z ministerstwa. Wśród czwórki naszych bohaterów (Mareczka, Adeli, Marty i Mizery) wybucha panika, wiekopomne dzieło Zenona Kusibaba uznane przez redaktor naczelną za wyjątkowo bezwartościowy gniot zostało zniszczone. Dzięki kontaktom z innymi wydawnictwami Adeli udaje się zdobyć 150 stron książki, brakuje środka. Bohaterowie bojąc się gniewu szefa i likwidacji etatów postanawiają sami dopisać brakujące fragmenty odrobinę modyfikując fabułę. Gdyby tego było mało okazuje się, że po autorze ginie wszelki ślad i nie ma kto pojawić się na targach książki promujących nowe dzieło wydawnictwa. Co w tym przypadku zrobi pomysłowa czwórka? Przekonajcie się sami :)

 

Barwne postacie, dialogi i absurdalne sytuacje (jak chociażby Mizera przebrany za czerwoną lateksową mysz wywołujący zamieszki - nie zamierzone - przed siedzibą banku) wywołają uśmiech na twarzy niejednego czytelnika i z pewnością nie pozwolą na to by w trakcie lektury ktokolwiek się nudził.

 

Autorce z pewnością nie można zarzucić braku poczucia humoru, co więcej humor ten nie jest nachalny, nie gorszy, nie wydaje się naiwny i głupkowaty, jak w niektórych powieściach bywa. Mimo, że książkę należy czytać z lekkim przymrużeniem oka to istnienie w świecie rzeczywistym takich postaci jak Mizera, Mareczek, Marta i Adela wydaje się wielce prawdopodobne.

 

Polecam wszystkim bez względu na płeć, wiek i wykonywany zawód, zwłaszcza tym, którzy cierpią z jakiegoś powodu na brak dobrego nastroju i marzą o tym by spędzić kilka chwil przy lekkiej lekturze.

 

Tylko dobrze pilnujcie rachunku potwierdzającego zakup książki, straszny morderca w przebraniu myszy poszukuje kolejnej ofiary i z pewnością dopadnie właściciela losowo wybranego paragonu :)

Książkówka

Ostatnimi czasy dość gęsto się zrobiło w mojej biblioteczce od tytułów polskich autorów. Czy to dobrze czy źle? To zależy od tego czy ich dzieła są jakościowo dobre, bo jeśli nie to wcale nie miałabym powodu do chwalenia się czytaniem książek naszych rodzimych pisarzy. Z moich statystyk wynika, że większość z nich otrzymuje ode mnie ocenę dobrą (ostatnio tylko pani Noszczyńska zaburzyła nieco moją analizę - na plus. Nie jest źle w takim razie, ale do oszałamiającego efektu daleko...Jednak niezrażona tym, postanowiłam iść dalej tropem pisarzy wywodzących się z naszego jakże pięknego kraju.

 

Traf chciał, że do moich rąk tym razem wpadła książka pani Agnieszki Krawczyk pt. „Morderstwo niedoskonałe".

 

Już na starcie poznałam weń Mareczka. Mareczek wiedzie prym (tak mi się przynajmniej wydaje) w kilkuosobowej grupie, zamieszkującej w godzinach pracy pokój zwany „slumsem" w pewnym wydawnictwie. Oprócz niego towarzyszą mu w nim Marta i Adela. Marta to „kobieta od bajek" i uosobienie spokoju i opanowania, czym doszczętnie ujmuje Mareczka oraz wyraźnie kontrastuje z Adelą. Ta zaś, mimo swej niewyróżniającej się niczym specjalnym, budowy ciała nadrabiała ten fakt wszystkim innym – poczynając od stylu ubierania się, makijażu i fryzury a kończąc na stylu wypowiedzi, gdzie trzeba położyć nacisk (wielkości słonia) na jej charakterystyczne powiedzonka typu: „miał przeszczep osobowości" czy „trafił jak kurą w płot". Niektórym zdaje się to być znajome? Nic dziwnego, ale o tym za chwilę.

 

Priorytetem numer jeden w wydawnictwie pewnego dnia staje się niebywały gniot autorstwa pewnego jegomościa nazwiskiem Kusibab. Razu pewnego przysłał on swe wątpliwej jakości dzieło do wyżej wymienionego miejsca z zamiarem wydania go. Ponieważ Adela nie wróżyła gniotowi żadnej kariery szybko pozbyto się balastu. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że prezes zażyczył sobie wydania tejże książki. Po ogłoszeniu stanu alarmowego i wszczęciu poszukiwań w trybie natychmiastowym udało się odzyskać tylko część twórczości Kusibaba – brakowało jedynie środka...

 

Na domiar złego wkrótce okazało się, że to nie jedyne braki związane z ową książką...Nie wiedzieć jak i kiedy zapodział się gdzieś sam autor gniota! Nie minęło wiele czasu, a pojawiły się pogłoski o morderstwie...Czy szalona ekipa ze „slumsa" podoła wyzwaniom i pokona problemy?

 

Tego ja oczywiście nie zdradzę, ale pani Agnieszka – owszem. Cały swój pomysł ubrała w bardzo interesującą formę – stworzyła kryminał w bardzo krzywym zwierciadle z niezwykle charakterystycznymi postaciami. Najbardziej wyrazista według mnie była właśnie Adela, której nie sposób nie porównać do jednej z bohaterek „Brzyduli", dokładnie Violi. Sama nie śledziłam ich losów, ale jej charakterystyczne powiedzonka były mi dobrze znane z opowieści koleżanek czy po prostu Internetu, gdzie aż się od nich roiło w czasie świetności serialu. Może ktoś powie, że „to już było" i po co ponownie „odgrzebywać" ten pomysł? Jeśli ktoś taki jest to myślę, że po lekturze zmieniłby zdanie – w końcu śmiech się nigdy nie nudzi, a jeśli jest ku temu dobry pretekst...? To oby więcej takich pomysłów.

 

Cały humor książki nie leży tylko na barkach biednej Adeli (choć pełna życia i charyzmy to jednak taka odpowiedzialność mogłaby być za ciężka dla jej kruchej kobiecości), sam styl powieści jest niezwykle lekki i zabawny, przyznaję że bawiłam się podczas lektury świetnie i nieraz „cieszyłam się" do kartek.

 

Nie ocenię jednak niniejszego tytułu maksymalnie, bo do wystawienia noty najwyższej potrzebuję czegoś więcej niż tylko dobrego humoru – mimo że wad jako takich w nim nie stwierdziłam. Ot, świetny „zabawiacz" lub „wypełniacz czasu". Każdemu, kto takiej lektury właśnie potrzebuje, polecam po stokroć.

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu SOL.

LadyBoleyn

Myślę, że każdy czytelnik lubi niekiedy przeczytać książkę, w której nie znajdziemy powagi ani też wyniosłość, a jedynie porządną dawkę humoru, przeplataną z intrygującymi wydarzeniami i szybką akcją. Osobiście, jako osoba, która dosyć rzadko znajduje powód do uśmiechu, mam zawsze problem ze spotkaniem lektury, powodującej, że kąciki moich ust choć na chwilę by drgnęły. Niewiele na dzisiejszym rynku jest powieści, potrafiących naprawdę rozbawić i oczarować miłośnika czytania. „Morderstwo niedoskonałe", trzecia książka Agnieszki Krawczyk, laureatki kilku konkursów pisarskich, to właśnie książka, przy której nie można się nudzić ani też zachować spokój, bowiem już od pierwszych stron bawi oraz wciąga.

 

Akcja utworu rozgrywa się w małym wydawnictwie, wydającym praktycznie wszystko: począwszy od kolorowanek dla dzieci, a kończąc na poradnikach, mających pomóc czytelnikom odnieść życiowy sukces. Pracownicy praktycznie każdego dnia napotykają na komiczne sytuacje, nieraz również musząc stanąć twarzą w twarz z zakręconą panią prezes, która jeśli czegoś wymaga - wymaga tego natychmiast. Dlatego też wielkie poruszenie zaczyna się w momencie, kiedy zgrana ekipa otrzymuje zadanie, aby przygotować maszynopis powieści, która ma otrzymać dotację z ministerstwa. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że załoga nie posiada już tej lektury. Korzystając z rozbudowanej siatki kontaktów, Adeli udaje się uzyskać ponad sto stron tego „dzieła", które posiada jedynie początek i koniec. Kolejnym problemem jest fakt, że autor – Zenon Kusibab – zaginął i nikt nie potrafi wskazać miejsca, gdzie znajduje się w chwili obecnej. Czwórka zwariowanych przyjaciół – Marta, Mizera, Marek i Adela, aby w dalszym ciągu zachować swoją posadę, postanawiają odtworzyć książkę Kusibaba, dopisując jej środek i zmniejszając rozmiary klęski. Do akcji wkracza policja, która zaczęła interesować się nagłym zniknięciem początkującego pisarza. Adela razem z Markiem próbuje odnaleźć autora, nie mając pojęcia, że przed nimi wiele paradoksalnych sytuacji, które zarazem wywołują poruszenie, jak i też śmiech. Jednak to dopiero początek wielkiej przyjaźni i zwariowanej pracy...

 

Jak można przeczytać w krótkiej notatce na temat Agnieszki Krawczyk – autorka pisze jedynie książki zabawne, mające na celu spowodować uśmiech na twarzy czytelnika, jak i też przynieść chwilę relaksu. Dotychczas spod pióra tejże pisarki ukazały się trzy książki – „Napisz na priv", „Magiczne miejsce" i recenzowane przeze mnie „Morderstwo doskonałe", które niewątpliwie jak najbardziej spełnia zadanie wyznaczone przez panią Krawczyk – bawi i śmieszy niemal od pierwszej do ostatniej strony. Do świata zawirowań czwórki pracowników niewielkiego wydawnictwa czytelnik zostaje wciągnięty natychmiastowo, z uwagą śledząc każdy ruch bohaterów, a w szczególności – Kusibaba, który ciągle ginie nam z zasięgu wzroku. Autorka nadała tej powieści pewnego rodzaju uroku właśnie przez kapitalne poczucie humoru, które przewija się przez całą lekturę. Co chwilę odbiorca może natknąć się na zabawne teksty czy też komizm sytuacji, powodujący, że aż trudno powstrzymać się od wykrzywienia swoich ust. Agnieszka Krawczyk posiada lekki styl, który głównie sprawia, że o poczynaniach zakręconych postaci czyta się bardzo szybko i z ogromną przyjemnością. Opisy spod pióra tejże pisarki wywołują bardzo dobre wrażenie, natomiast dialogi są kwintesencją tego utworu, bowiem to właśnie w nich możemy przeczytać o wariackich myślach bohaterów, jak i też poznać szczegóły barwnych historii. Pod koniec każdego rozdziału odnajdujemy również „Z encyklopedii absurdów Adeli", czyli krótkie artykuły z gazet, w których opisane są najczęściej błahe sprawy. Tego typu teksty również potrafią rozbawić, jak i na pewien sposób podsumować zabawę, jaka występuje w „Morderstwie niedoskonałym".

 

Bohaterowie wykreowani przez Agnieszkę Krawczyk posiadają swój własny temperament, osobowość oraz charakter. Każdy z nich jest inny i reprezentuje swój własny świat. Jednak razem - w połączeniu tworzą zgraną ekipę, pragnącą jak najdłużej zachować piastowane przez siebie urzędy. Fabuła utworu, skupiająca się głównie na misji specjalnej – odnalezieniu Kusibaba i napisaniu środkowej części książki, która zaginęła, sama w sobie wydaje się być zabawna i warta czytelniczej uwagi. Agnieszka Krawczyk zgrabnie powiązała wątki pasji niespełnionych pisarzy z pracownikami wydawnictwa, w którym panuje sympatyczny chaos, przesycony powagą, ale też i zabawą. Pomysł na tego typu zdarzenia był kapitalny, a dodając do tego dawkę humoru i pewnego rodzaju luzu, otrzymaliśmy książkę istnie doskonałą, o której szybko się nie zapomina. Napisanie wspólnego skrawka powieści przez przyjaciół spowoduje, że oni sami zapragną spróbować swoich sił pisarskich. Jednak nic nie odbędzie się dopóki nie odnajdzie się Zenon Kusibab, którego maszynopis, początkowo uznany za Adelę za rzecz prawdziwie przerażającą, komiczną i nierealną, ląduje w niszczarce. Delikatny strach, ale i wiara w to, że szef nie dowie się o zamęcie jaki wystąpił w załodze, pracowników paraliżuje, natomiast czytelników bawi i pokazuje, jak ogromną przychylność niesie los.

 

Polecam „Morderstwo niedoskonałe" miłośnikom książek, ceniącym sobie intrygujące sensacyjne lektury, połączone z zabawnymi tekstami, jak i sytuacjami w życiu bohaterów. Niewątpliwie, Agnieszka Krawczyk napisała powieść, powodującą, że czytelnik choć na chwilę zapomina o własnych problemach, skupiając się na rozterkach Marka, Mizery, Marty i Adeli oraz na poszukiwaniach Kusibaba – prawie pisarza z prawie ogromnym sukcesem.

Viconia

Zastanawialiście się kiedyś jak powstaje bestseller? I nie mówię teraz o procesie tworzenia przez autora, tylko o tym co dzieje się później. Od momentu, kiedy autor decyduje się wysłać swoje dzieło do wydawnictwa aż do jego wydania. Kiedy książka przechodzi przez redakcję, dział graficzny, dział składu. W jej tworzeniu bierze udział tyle osób, o których nikt potem nawet nie myśli. Bo ile z Was czytając książkę sprawdza kto ją redagował, kto robił korektę, kto ją składał i zajął się grafiką? No właśnie, a tutaj Pani Krawczyk postanowiła nam przybliżyć ten proces. I to w bardzo zabawny sposób.

 

Jak wiadomo, nie same arcydzieła do wydawnictwa trafiają i ktoś musi oddzielać te dobre, od tych słabych. Adela, Marta, Marek i Mizera zostają wytrąceni ze swojej codziennej rutyny, kiedy prezes każe jak najszybciej przygotować do druku książkę niejakiego Zenona Kusibaba. Adela, która miała wątpliwą przyjemność zapoznać się z tym tworem zaczyna mieć wątpliwości co do stanu umysłowego prezesa, ale okazuje się, że autor ten dostał dotację na powieść. Prezes węszy sukces, więc nakłada na Kusibaba wysoki priorytet i wszyscy mają skupić się na tym projekcie. Jest tylko jeden problem, Adeli zagubiła się gdzieś połowa tekstu, a i autor jakby zapadł się pod ziemię. Ale trzeba sobie jakoś radzić, a nasza czwórka redaktorów zdecydowanie ma talent do wychodzenia z sytuacji kryzysowych!

 

Patrząc na tytuł można spodziewać się kryminału, ale tak naprawdę książka o kryminał tylko lekko zahacza. Czy to mnie rozczarowało? W żadnym wypadku. Zamiast śledztwa w sprawie morderstwa dostałam wspaniałą komedię omyłek, pełną świetnego humoru, galopującej akcji, genialnych dialogów i wyrazistych postaci. Każdy bohater jest inny, wyjątkowy i dość specyficzny. Różnią się od siebie do granic możliwości, a mimo tych różnic świetnie się uzupełniają. Ich pomysły również zapadają w pamięć, bo jedna absurdalna sytuacja goni drugą ;)

 

Najbardziej w pamięć zapadła mi Adela z jej krzykliwym stylem i przekręcanymi powiedzonkami (np. "Bał się jak diabeł święconej wołgi").

 

Świetna książka na rozerwanie się po męczącym dniu, albo na poprawę humoru w długie jesienne wieczory. Gwarantuje naprawdę sporo rozrywki, nie sposób się przy niej nudzić. A przy tym wciąga niesamowicie i bardzo szybko się czyta. Odbiór ułatwia lekki styl autorki i zabawny język, dzięki któremu nie raz wybuchniemy śmiechem.

 

Zdecydowanie polecam każdemu. Dobra zabawa gwarantowana!

 

I pamiętaj czytelniku, nie płać kartą za książki, bo to się może źle skończyć!! Morderca w przebraniu myszy tylko na to czeka!

Ines

Do książek miłych, lekkich i przyjemnych sięgam rzadko. Powodów tego nie będę podawać, spokojnie, drogi Czytelniku. Tym razem zrobiłam wyjątek dla pani Agnieszki Krawczyk i jej 'kryminału' z jakże intrygującym tytułem: "Morderstwo niedoskonałe". Pewnie zastanawiacie się, co ma wspólnego lekka książka z kryminałem i pukacie się w głowę. Daję słowo, że się nie pomyliłam, bo więcej tu uciechy niż mrożących krew w żyłach wątków. W końcu to kryminał w krzywym zwierciadle...

 

Autorka tejże powieści ma w swoim dorobku dwie inne: "Napisz na priv" oraz "Magiczne miejsce", których jak dotąd (przyznaję otwarcie) nie udało mi się niestety przeczytać. Pani Krawczyk twierdzi, iż pisze wyłącznie zabawne książki, które mają na celu rozśmieszyć czytelnika, dać mu chwile wytchnienia i zapomnienia od problemów dnia codziennego. Jej ostatnia propozycja, a dla mnie pierwsza z kolei, zdaje się trafiać w te zamierzenia w stu procentach...

 

Małe krakowskie wydawnictwo, któremu nie wiedzie się najlepiej, wydające prawie wszystko, co się da (malowanki dla dzieci, wszelkiej maści poradniki, słowniki,itd.) decyduje się wydać książkę science fiction niejakiego Zenona Kusibaba. "Klany księżyców Marsa" otrzymały bowiem dotację z Ministerstwa Kultury i Sztuki i mają szansę poprzez to stać się bestsellerem, uzyskując darmową reklamę. Z racji tego, iż ten nieznany nikomu 'autor' z Bielska napisał coś, co z dobrą literaturą ma niewiele wspólnego, jedna z pracownic wydawnictwa jakiś czas przed nagłym i niespodziewanym zainteresowaniem Kusibabem, książkę oddała do archiwum (czytaj: niszczarki). Rozpoczyna się więc wyścig z czasem i próba odzyskania choć części owego 'gniota', którego wątpliwej wartości chyba nikt nie kwestionuje. Tu jednak nie o poziom chodzi, a o pieniądze i przetrwanie... Aby nie skompromitować siebie i wydawnictwa zawiązuje się kilkuosobowa grupa pracowników, tzw. 'Zemsta shitu', która stawia sobie za cel napisanie lepszej, przynajmniej fragmentarycznie, pozbawionej plagiatów i banałów powieści. Jak trudno się tworzy, kiedy pojawiają się niepokojące plotki o śmierci autora "Klanów..", gdy do gry wkracza Grażyna Kusibabina, rzekoma siostra rzekomego denata lub dociekliwy funkcjonariusz policji, należy się samemu przekonać czytając "Morderstwo niedoskonałe". Ja więcej zdradzić nie mogę, by nie psuć Wam dobrej zabawy, no i oczywiście nie spalić zakończenia...

 

"Morderstwo niedoskonałe" to błyskotliwy, śmieszny, a momentami nawet bardzo zabawny 'kryminał'. Lekki język, cięte riposty oraz zabawne powiedzonka (zwłaszcza Adeli) to mocna strona tej książki. Podobnie jak wyraziste, temperamentne, karykaturalne postaci (wśród nich czarne charaktery), czyli bohaterowie wnoszący do niej coś swojego, coś dzięki czemu do "Morderstwa" zasiada się z uśmiechem na ustach, a w trakcie lektury naprawdę nie jest nudno. Dużo tu odniesień do kultury masowej (wspomnę jedynie znane wszystkim tasiemce: "M jak Miłość", "Moda na sukces"), poważnych portali internetowych i gazet zamieszczających niepoważne informacje (choć przyznaję się od razu, że pojawiający się pod każdym rozdziałem cykl "Z encyklopedii absurdów Adeli" nie przypadł mi niestety do gustu).

 

Agnieszka Krawczyk daje czytelnikowi szansę, by przyjrzał się pracy w wydawnictwie i pewne wnioski dla siebie wyciągnął, oczywiście jeśli marzy mu się wydanie własnej książki jak Kusibabowi. Autorka demaskuje bowiem proces selekcji, promocji i podejmowanych tam działań. Z lekkim przymrużeniem oka oczywiście.

 

Podsumowując: Jeśli chcesz się rozerwać przy kawałku dobrej, intrygującej komedii z kryminalnym aspektem, kiedy za oknem robi się szaro, zimno i smutno, to "Morderstwo niedoskonałe" nadaje się do tego doskonale. Polecam!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial