Dziewczyna Z Sąsiedztwa

Autor: Jack Ketchum

Okładka wydania

Dziewczyna Z Sąsiedztwa


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 15 votes
Akcja: 100% - 10 votes
Wątki: 100% - 16 votes
Postacie: 100% - 17 votes
Styl: 100% - 18 votes
Klimat: 100% - 13 votes
Okładka: 100% - 17 votes
Polecam: 100% - 13 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Buffy1977

Istnieją takie książki, których nigdy się nie zapomina, które zapewnią nam takie koszmary, jakich nigdy byśmy sobie nawet nie wyobrazili. Istnieją takie książki, które odbierają nam wszelką ułudę na temat świata, na którym żyjemy - po ich przeczytaniu otwieramy oczy na okrucieństwo ludzkie, które obecne jest codziennie na całym świecie. Taką powieścią jest właśnie bezkompromisowa, łamiąca tematy tabu powieść Jacka Ketchuma oparta na prawdziwych wydarzeniach. "Dziewczyna z sąsiedztwa" to nowy wymiar horroru, nie wywołuje w nas strachu rzeczami irracjonalnymi, ale realnymi, rzeczami, które mogły przydarzyć się każdemu i które wcale nie musiały się wydarzyć, gdyby świat był odrobinę lepszy, odrobinę bardziej czuły na krzywdę bliźniego...

 

Wydarzenia przedstawione w książce w dużej mierze wydarzyły się naprawdę w latach 60-tych. Jak wiadomo był to czas znieczulicy społecznej, każdy interesował się tylko sobą i nie ingerował w życie innych ludzi. A to doprowadziło do tragedii, którą Ketchum rzuca nam w twarz i w ogóle go nie obchodzi, co robi z czytelnikiem, który miał "nieszczęście" sięgnąć po tę powieść. Gwarantuję każdemu koszmary nocne po tej powieści oraz obiecuję, że długo nie zapomnicie tej historii. Czytając ją będziecie przeżywać całą gamę sprzecznych uczuć - współczucie, wściekłość, żal, gniew, smutek oraz przede wszystkim głęboką, raniącą serce litość. Kiedy dojdziecie do pewnego punktu książki już jej nie odłożycie, choć na pewno będziecie chcieli - jednak opowiadana historia wam na to nie pozwoli. Stephen King powiedział o tej książce, że "Czytelnik znajdzie tutaj strony, których będzie obawiał się przewrócić i będzie bał się od nich odwrócić." I nie ma w tych słowach ani odrobiny przesady.

 

Powieść zaczyna się od skądinąd strasznych, dających do myślenia słów: "Wydaje ci się, że wiesz co to ból?". Na początku Ketchum operując prostym, nieskomplikowanym językiem zapoznaje nas z mitem amerykańskiego przedmieścia przedstawionym przez narratora, chłopca imieniem David. Jesteśmy świadkami beztroskich letnich zabaw dzieci, których dorosłą przyjaciółką jest Ruth - z pozoru przemiła kobieta, która dużo czasu poświęca maluchom z sąsiedztwa. Do jej domu wprowadzają się Meg i Susan, które straciły rodziców w wypadku samochodowym i od tego czasu wszystko się zmienia, amerykański mit dobiega końca. David opowiada nam o potwornościach, które rozgrywają się w piwnicy Ruth, a którym on albo nie chce, albo nie może zapobiec. Ketchum zrobił z Davida bohatera, którego zarówno lubimy (w końcu wydaje się jedyną normalną postacią książki), jak i nienawidzimy. Natomiast Ruth przedstawił jako potwora w ludzkiej skórze, która sprawia, ze wręcz wstydzimy się tego, iż jesteśmy ludźmi.

 

Ketchum nieustannie serwuje nam takie okrucieństwa, takie wynaturzenia do jakich zdolny jest tylko człowiek, że autentycznie odechciewa się nam żyć. Narrator w pewnym momencie nawet mówi "Nie powiem wam o tym. Odmawiam. Są rzeczy, o których wiesz, że prędzej umrzesz, niż o nich komukolwiek powiesz. Rzeczy, o których wiesz, że lepiej byłoby umrzeć, niż je zobaczyć. Ja je widziałem." Ale David i tak mówi nam wszystko, gdyż Ketchuma nie interesuje jak się po tym poczujemy - chce nam tylko otworzyć oczy i to udaje mu się całkowicie.

 

Nigdy nie przeczytałam równie przerażającej książki i nie polecam jej ludziom o słabych nerwach, gdyż ta pozycja ma za zadanie tylko i wyłącznie ranić i wywoływać w czytelniku same najgorsze uczucia. Wstęp napisał sam Stephen King, ale radzę zapoznać się z nim na końcu, gdyż jest to prawdziwa kopalnia spoilerów. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że w 2007 roku Gregory Wilson zekranizował powieść, robiąc jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów XXI wieku. Jeszcze raz powtarzam - jeśli nie jesteście przyzwyczajeni do tego rodzaju prozy nie sięgajcie po "Dziewczynę z sąsiedztwa", natomiast jeśli jesteście wielbicielami horroru to raczej nie macie wyjścia, gdyż ta książka jest pierwszą tak przerażającą, realistyczną powieścią obok, której nikt nie przejdzie obojętnie.

 

Marta_25

„Dziewczyna z sąsiedztwa" to pierwsza książka Jack'a Ketchuma, amerykańskiego pisarza grozy, który jest „drugi zaraz po Stephenie Kingu"

 

„Dziewczyna z sąsiedztwa" to thriller tematyką nawiązujący do morderstwa z 1965 roku jakiego w Stanach Zjednoczonych dokonała Gertrude Baniszewski. Kobieta wraz ze swoimi dziećmi oraz dziećmi sąsiadów maltretowała, a następnie zabiła 16-letnią Sylvię Likens.

 

New Yersey, koniec lat pięćdziesiątych XX wieku. Dwunastoletni chłopak, David Moran poznaje Meg, dziewczynę która po śmierci rodziców wraz z młodszą, niepełnosprawną siostrą Susan wprowadza się do swojej ciotki Ruth Chandler. David zauroczony dziewczynką staje się częstym gościem w domu Ruth oraz jej trzech synów. Pewnego dnia chłopak odkrywa, że Meg przetrzymywana jest w schronie, a ciotka i kuzyni znęcają się nad nią fizycznie i psychicznie.

 

Wkrótce do tych okrutnych rytuałów przyłączają się dzieci z sąsiednich domów, podjudzane przez Ruth traktują zaistniałą sytuację jak kolejną zabawę, kolejną grę, w której, aby wygrać należy zadać cierpienie Meg.

 

David staje się obserwatorem, nie znęca się nad dziewczyną po prostu stoi i patrzy. Jest zagubiony, nie wie, co ma robić. Jest tym wszystkim zafascynowany, bo „to jest jak narkotyk", z drugiej strony jest mu wstyd, że nie potrafi ocalić Meg, że swoim milczeniem daje na to przyzwolenie. Czuje się winny, jednak w jego przekonaniu dzieci nie są w stanie zrobić nic, a on przecież jest tylko dzieckiem. Targany wyrzutami sumienia postanawia pomóc dziewczynie, tylko czy nie za późno?

 

Autor posłużył się prostym, „dosadnym" językiem niczego nie omijając, nie ubarwiając. Sceny maltretowania opisane są bardzo dokładnie przez co wywierają na czytelniku ogromne wrażenie.

 

Relacjonuje tę zbrodnię z perspektywy jednego z uczestników – Davida, czytelnik poznaje wszystkie jego emocje, lęki, wątpliwości przez co „odczuwa" te zdarzenia jeszcze realniej.

 

Dziewczyna z sąsiedztwa" to powieść, która boli. Czytając ją momentami miałam ochotę zamknąć oczy i powiedzieć, że to nie mogło dziać się naprawdę, a przecież Ketchum pisząc powieść opierał się na faktach.

 

Nie mogę napisać, że książka mi się podobała i ją polecam, bo byłoby to nie na miejscu. Książka mną wstrząsnęła, z pewnością zostanie w mojej pamięci. To thriller dla osób o mocnych nerwach.

 

Miqa

„Dziewczyna z sąsiedztwa" to kolejna książka Jack'a Ketchuma, którą miałam okazję ostatnio przeczytać. Po lekturze „Jedynego dziecka" poprzeczka została ustawiona bardzo wysoko, więc byłam ciekawa czym zaskoczy mnie Ketchum swoim kolejnym horrorze.

 

Narracja przypomina pamiętnik, lub wyznanie, którego autorem jest bohater powieści – David, dorosły mężczyzna po przejściach i podwójny rozwodnik. Dzięki zabiegowi retrospekcji, narracja przemienia się w opisy wydarzeń z życia młodego Davy'ego, czasami poprzedzane wtrąceniem dorosłego Davida.

 

Przenieśmy się do lat 50. i 60. XX wieku, do Ameryki, do kraju gdzie „nie wspominaj o tym" stało się mottem dnia codziennego. Rodzice Meg i Susan zginęli w wypadku samochodowym, w którym nastolatki poważnie ucierpiały. Sieroty zamieszkały u swojej ciotki Ruth, samotnie wychowującej 3 synów: Donny'ego, Williego i Woofera. Jednak ciepły kąt, który miały znaleźć u swojej krewnej przemienia się w tragiczny w skutkach i przebiegu koszmar.

 

Postać Ruth już od samego początku budziła we mnie skrajne uczucia. Wpływ jaki wywierała na inne osoby był bardzo mocny, stąd wszyscy czuli do niej strach i respekt. Z każdą stroną książki coraz bardziej pogrążała się w swojej psychozie i obłędzie, ciągnąc za sobą na dno wszystkich, których tylko mogła. Ruth staje się symbolem zła, brzydoty i okrucieństwa, który chce pochłonąć niewinną i piękną Megan.

 

Natomiast wielkie współczucie i podziw czułam do postaci Meg i Susan, które stały się symbolami dobra. Siostry były sobie bardzo bliskie i darzyły się bezwarunkową miłością, która była w stanie znieść naprawdę wszystko. Dzięki poczuciu niesprawiedliwości i osamotnieniu chciały pokazać, że są silne i nigdy się nie poddadzą. Jednak tak naprawdę, jedyne co im pozostało – to były one same. Musiały stawić czoło upokorzeniu, znęcaniu się fizycznemu i psychicznemu, oraz cierpieniu i bólowi, które nierzadko były nie do wytrzymania. Śmierć wydawała się jedynym wybawieniem, zwłaszcza dla Meg...

 

Warto zwrócić uwagę również na emocje i uczucia, które zaczynają kłębić się w Davidzie. Nie wie, po której stronie ma stanąć: czy po stronie swoich sąsiadów, czy po stronie Meg. Staje się zbyt rozdarty wewnętrznie by podjąć właściwą decyzję. Dziecko w obliczu niebezpieczeństwa nie może liczyć na dorosłego, który tutaj sam bywa agresorem. A nieznająca granic wyobraźnia młodych ludzi może stać się niebezpiecznym narzędziem tortur... Czy Davy ulegnie obłędowi tak Ruth i reszta dzieci? Czy uda mu się zapobiec tragedii?

 

Jak pisze we wstępie (który polecam czytać PO przeczytaniu powieści) Stephen King, Jack Ketchum jest „zafascynowany egzystencjalnym okrucieństwem życia", co czyni jego powieści realistyczne i bardzo okrutne. Język, którym się posługuje jest dobitny i pełen wulgaryzmów, które znacząco ubarwiają powieść. Na końcu książki autor umieścił komentarz odnośnie pracy nad „Dziewczyną z sąsiedztwa", który również polecam lekturze.

 

Mimo tego, że bardziej podobało mi się „Jedyne dziecko", to i ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Dla tych, którzy są fanami gatunku i uwielbiają powieści grozy i suspensu, książka z pewnością stanie się jedną z ulubionych. Niebanalnie opisana straszna historia wprowadza czytelnika w odległy, a zarazem bliski świat, który przeraża i zmusza do myślenia. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza, że jest to historia oparta na faktach...

 

Isadora

Jeszcze do niedawna byłam pewna, że nic nie dorówna ani nic nie wywoła takiej emocjonalnej rozsypki, jaką zafundował mi Jack Ketchum w "Jedynym dziecku".

 

"Dziewczyna z sąsiedztwa" sprawiła, że moje niezachwiane przekonanie runęło jak domek z kart. Czuję, że jeszcze długo nie będę w stanie pozbierać się po tej lekturze. Od dzisiaj wrażenia, jakie we mnie wzbudziła, są dla mnie synonimem głębokiej traumy.

 

Lato, 1958 roku.

 

Dwunastoletni David poznaje o dwa lata starszą Meg Loughlin, która wraz z niepełnosprawną siostrą Susan po śmierci rodziców zamieszkała w domu swojej ciotki Ruth Chandler. Nowy dom bardzo szybko okazuje się nieprzyjaznym miejscem; ciotka oraz jej trzej synowie: Willie, Donny i Woofer odnoszą się do Meg z pogardą i nie szczędzą jej złośliwości. Dziewczynka znosi podłe traktowanie bez słowa skargi, jednak kiedy nękanie przybiera coraz ostrzejsze i bardziej niepokojące formy, Meg reaguje słusznym gniewem. Reakcja nastolatki wyzwala w Ruth niepohamowaną falę wściekłości. Zamyka Meg w piwnicznym schronie czyniąc z niej ofiarę chorych fantazji, wymyślnego okrucieństwa i własnego szaleństwa. Ruth odchodzi od zmysłów folgując makabrycznemu sadyzmowi, w którym pogrąża się nie tylko ona, lecz także podżegani przez nią synowie oraz... dzieci z sąsiedztwa. Wszyscy oni torturują Meg dając wyraz zwierzęcym fantazjom i żądzom; mordują ją na raty w międzyczasie popijając colę i oglądając telewizję.

 

Również David uczestniczy w tych ponurych wydarzeniach - jako bierny obserwator targany na przemian poczuciem winy i fascynacją. Kiedy decyduje się wreszcie pomóc udręczonej Meg, jest już na to za późno.

 

"Dziewczyna z sąsiedztwa" utrzymywała mnie w stanie permanentnego przerażenia i przyprawiającej swoją intensywnością o utratę zmysłów bezsilnej wściekłości. Dosłownie sparaliżowała mnie emocjonalnie i wielokrotnie prowokowała do odłożenia jej nieprzeczytanej - co nigdy dotąd mi się nie zdarzyło. Ta książka bolała, boli i jeszcze przez długi czas będzie boleć.

 

Poraża przede wszystkim niesamowitym, niemal namacalnym realizmem. Ketchum przekonuje, że człowiek jest zdolny do najpotworniejszych czynów, niewyobrażalnego bestialstwa i epatowania złem w najczystszej postaci - i to nie tylko z powodu inspirowania się autentycznymi wydarzeniami, które wstrząsnęły swego czasu Ameryką. Zmusza nas do uwierzenia (czegoś podobnego dokonał William Golding we "Władcy much"), że opisywany przez niego horror jest w rzeczywistości prawdopodobny, że naprawdę może się wydarzyć. Porażające jest uświadomienie sobie, że nawet teoretycznie niewinne dziecko - podżegane do zła sankcjonowanego przez dorosłego, mające przyzwolenie otoczenia na folgowanie swoim fantazjom, eskalację swoich czynów i gwarantowaną całkowitą bezkarność - z radością przekroczy kolejne granice oddzielające dobro od zła wprawiając się w stan euforycznej wszechmocy, jaką daje poczucie władzy nad życiem i śmiercią drugiego człowieka, jest w stanie zatracić swoje człowieczeństwo zamieniając się w najprawdziwszego potwora.

 

Choć jedynym, który nie pogrąża się w zbiorowym szaleństwie, zachowuje ludzkie uczucia i jest w pełni świadomy dokonującego się zła jest David, jego udział w gehennie Meg jest moralnie największy. Jako bierny świadek, obserwator, który dostrzega zło i nie robi nic, by je powstrzymać - nie mówi rodzicom, nie zawiadamia policji - swoim niemym przyzwoleniem i poczuciem winy przeplatanym z chęcią przyłączenia się do oprawców i poznania tego, do czego jeszcze będą zdolni, budzi autentyczny wstręt i nienawiść. Kiedy w końcu decyduje się zareagować, odzyskuje w naszych oczach resztki przyzwoitości, ale na cokolwiek więcej jest już za późno.

 

Osobną kwestię stanowi postawa Ruth, której szaleństwo i utrata poczucia rzeczywistości wywołują słuszne przerażenie i grozę, lecz to nie ona jest tu najważniejsza. Jej zachowanie jest tylko katalizatorem wyzwalającym drzemiące zło; zaraża szaleństwem i przewodniczy aktom wynaturzonego okrucieństwa, lecz prawdziwy koszmar rozgrywa się w sercach i umysłach dzieci.

 

"Dziewczyna z sąsiedztwa" to proza o gigantycznej sile rażenia, brutalna i przerażająca. Poraża autentyzmem i budzi grozę realnym prawdopodobieństwem zaistnienia opisanych wydarzeń. Demaskuje najmroczniejsze tajniki ludzkiej duszy; pokazuje, jak daleko człowiek jest w stanie się posunąć, kiedy otrzymuje powszechną aprobatę dla wszelkich swoich działań. Opowiada o ohydnej zbrodni biernego uczestnictwa w akcie zła - i ogromnym spustoszeniu, jakie sieje w psychice. Opowiada o koszmarze, który rodzi się, gdy zacierają się granice między dobrem a złem, a człowiek zyskuje nieograniczoną władzę nad życiem i śmiercią bliźniego.

 

Polecam tę powieść wyłącznie czytelnikom o stalowych nerwach, choć nawet one nie gwarantują Wam beztrosko i spokojnie przespanych nocy; książka wstrząsa, szokuje i przeraża, zaś emocje, które wywołuje, swoją intensywnością chwytają za gardło, doprowadzają do granicy wytrzymałości i utraty tchu. Pustka, jaka pozostaje, jest istnym błogosławieństwem.

 

Varia

Jack Ketchum ponownie was zaszokuje. Dziewczyna z sąsiedztwa to powieść, która utwierdza w przekonaniu, że ta literatura nie nadaje się dla ludzi o słabych nerwach. Brutalność, bezwzględność i brak skrupułów, to główne cechy bohaterów kolejnej jego historii.

 

Wszystko zaczyna się dość niewinnie. Mamy lato, okolice leśnego potoku i chłopca, który łapie raki. Trzeba przyznać, że te wakacje dla nastoletniego Davida będą naprawdę nie zapomniane. To właśnie w tym roku pozna Meg, zauroczy się jej urodą, ale też stanie się świadkiem wielkiej krzywdy jaka ją spotkała.

 

Po raz kolejny przekonujemy się, że tym co najgorsze może nas w życiu spotkać jest ludzka nienawiść. Nikt nie potrafi być tak okrutnym i zaciętym jak drugi człowiek. I to właśnie „czynnik ludzki" robi tu największe wrażenie. Każda scena i dialog, może się ziścić w dowolnym miejscu i czasie. Nie potrzebujemy zaklęć ani nadprzyrodzonych istot. Bohaterowie nie są osobami o wyjątkowych zdolnościach, a wręcz przeciwnie, z pozoru niczym się nie wyróżniają. Wystarczy jednak jedna chwila, zwykły pech i nieszczęście gotowe.

 

Autor z chirurgiczną wręcz precyzją, opisuje przedstawione tu wydarzenia. Jego język jest prosty, rzeczowy, a przy tym porażający swym realizmem. Niezależnie od przedstawianej sceny nie ma w nim cienia wahania. To sam czytelnik miewa momenty zwątpienia, kiedy wydaje mu się, że nie będzie już w stanie więcej znieść.

 

Dziewczyna z sąsiedztwa to powieść wyjątkowa. Docelowo stworzona jako książka rozrywkowa stała się ikoną grozy XX wieku. Osławiona i zekranizowana, zdumiewa kolejne pokolenia odbiorców.

 

PJK

"[Ketchum] jest zafascynowany egzystencjalnym okropieństwem życia. Opisuje świat, w którym torturuje się dziewczynę, nie przez jedną psychopatyczną kobietę, ale przez wszystkich sąsiadów; świat, w którym nawet bohater zjawia się zbyt późno, który jest zbyt słaby oraz zbyt rozdarty wewnątrz, aby temu zapobiec"

[ze wstępu Stephena Kinga]

 

Przeczytałam kiedyś opinię, że każdy człowiek ma w sobie niezmierzone pokłady agresji, każdy jest w stanie zabić, torturować, męczyć - nie tylko z powodu nienawiści czy zemsty. Dla zabawy, chorej satysfakcji czy po prostu zaspokojenia niezdrowej ciekawości. Ile bólu jest w stanie znieść drugi człowiek? Jak wielkie upokorzenie może przyjąć, nim się złamie? Jak długo wytrzyma notoryczne, systematyczne nękanie, tak fizyczne jak i psychiczne, nim zapragnie śmierci?

 

Normalny, ucywilizowany człowiek tego nie robi. Nie krzywdzi, nie zabija, nie bije. Normalny człowiek posiada empatię, współczucie i zdolność rozróżniania dobra od zła. Dlatego więc nie kierujemy się swoimi najmroczniejszymi instynktami, choć jesteśmy zwierzętami, które są w stanie niszczyć drugiego człowieka. Moralność, normy społeczne, widmo kary, a także umiejętność współodczuwania - to nas trzyma w ryzach. Nie podpalamy kotom ogonów, nie bijemy naszych dzieci. A jeśli już wdamy się w bójkę, to zwykle z jasnych powodów i nieszkodliwie. Ot, wygarniamy komuś, że ma inne poglądy. Uderzymy mężczyznę, który szczypie nas w pośladek. Pobijemy faceta, który sypia z naszą żoną.
Wszystko w ramach zrozumienia.

 

Bardzo się szczycimy tym, że różnimy się od zwierząt. Szczycimy się tym, że mamy rozum, maniery, umiejętność mówienia.

 

Podobno są tylko trzy gatunki zwierząt, które zabijają dla samego aktu zabijania.
Tygrysy.
Orki.
I człowiek.

 

Choć ekolog behawioralny potrafi wytłumaczyć pobudki, dla których najedzony tygrys zagryza sarnę i pozostawia jej truchło nietknięte, a także wytłumaczy, dlaczego orka zagryza delfiny i z ogromną agresją forsuje łodzie, dryfujące po powierzchni oceanu, tak do zrozumienia pobudek człowieka jeszcze daleka droga. Psychiatria i psychologia, neurobiologia, te nauki są wciąż w powijakach i wciąż nie potrafią odpowiedzieć na pytania, dlaczego człowiek potrafi zabić dla samej przyjemności zabijania. My, laicy, również nie możemy tego zrozumieć, jednocześnie czując ogromną fascynację seryjnymi mordercami, terrorystami i psychopatami. Nie oznacza to, że akceptujemy bądź tolerujemy te zachowania - inność pociągała ludzi od zawsze. Dzieci dotykały skóry Murzyna i sprawdzały, czy na dłoni nie pozostała ciemna farba. Ciekawość.

 

"Dziewczyna z sąsiedztwa" to książka, która mówi o całkowicie bezsensownej, nieumotywowanej przemocy. O złości, która wychodzi na wierzch i zostaje wyładowana na niewinnych osobach. Mówi też o bezradności i zgrozie, która jednak nie popycha do zaprzestania potworności. Sprawia, że pozostajemy niemi. Brak nam słów. Ukazana jest tutaj przerażająca, odrażająca i wręcz irracjonalna przemoc.

 

"Ból może działać od zewnątrz"

 

Lato 1958 roku. David Moran to dwunastolatek, który przez całe dnie wakacji szlaja się z kumplami, łowi raki, bawi się podczas Karnawału i sypia pod gołym niebem. Tego jednego lata rutyna zostaje zachwiana. Do domu obok wprowadzają się dwie dziewczęta - Meg i Susan Loughlin. Dołączają do ekipy "Dzieciaków ze Ślepej Uliczki" tym razem nie jako kompani, tylko jako... zwierzyna łowna.Ruth, kobieta, która przyjęła dziewczynki pod swój dach, to zarazem matka najlepszych kolegów Davida. Kobieta krzepka, w mniemaniu dzieciaków "równa". Dawała chłopcom piwo i paliła jak smok. Była naprawdę w porządku. Jednak nie dla wszystkich.

 

"- Nie wspominaj o tym - powiedziała i tym razem wszyscy się śmialiśmy, ponieważ >>nie wspominaj o tym<< było naszym tajnym kodem"

 

To, co się dzieje latem 1958 roku to terror, zgroza i okrucieństwo. Ketchum w roli zwyrodnialców obstawia Ruth i młode dzieciaki z ulicy. W roli ofiar - Meg i Susan. A David, choć zauroczony Meg i jedyny, który uważa, że sytuacja wymyka się spod kontroli, milczy. Szaleństwo zaczyna się od obelg, kierowanych w stronę Meg. Ruth upokarza czternastolatkę, wyzywając ją od dziwek. Z czasem zaczynają się rękoczyny, w których chłopcy biorą aktywny udział. Niemym świadkiem staje się młodsza siostra Meg, która również dostaje w skórę.

 

„To jest twoje Przekleństwo, rozumiesz? Przekleństwo Ewy. To słabość. Tutaj nas mają. Mówię ci. Kobieta jest niczym więcej jak tylko dziwką i zwierzęciem. Musisz to sobie uświadomić, musisz to zapamiętać. Po prostu wykorzystywana, rżnięta i ukarana. Jest niczym więcej, jak głupią żałosną dziwką z dziurą i zawsze tylko tym będzie."

 

Szaleństwo, brak zahamowań i tyrania Ruth z czasem przybierają na sile. Meg zostaje zamknięta w schronie w piwnicy. Wydarzenia, które rozgrywają się później, to istny horror.

 

"W tej piwnicy, z Ruth, zacząłem uczyć się, że złość, nienawiść i samotność są niczym pojedynczy przycisk, czekający na palec, który poprowadzi człowieka do destrukcji.
I dowiedziałem się również, że te uczucia mogą mieć smak zwycięstwa"

 

Czy David odzyska wreszcie umiejętność mówienia? Czy sprzeciwi się tym niemoralnym i nienormalnym praktykom? Czy uratuje Meg? A może przyłączy się do tej chorej zabawy?

 

"Zastanawiałem się, czy ona w ogóle potrzebowała pomocy. Mimo wszystko dzieci bito w twarz. Dzieci były popychane. Zastanawiałem się, dokąd to zmierza"

 

Podejrzewam, że inaczej odebrałabym tę powieść, gdyby nie jej autentyczność. "Dziewczyna z sąsiedztwa" to fabularyzowane przedstawienie wydarzeń, które rozegrały się w Stanach w 1965 roku.Sylvia Linkens, szesnastoletnia dziewczyna, była przez wiele dni torturowana przez Gertrudę Baniszewską, jej dwóch synów oraz dwóch chłopców z sąsiedztwa. Sylvia umarła w wyniku obrażeń.

 

Kiedy zwierzę zwane Homo sapiens staje się człowiekiem? A kiedy człowiek staje się zwierzęciem? Kiedy ta granica zostaje przekroczona?

 

"W tych oczach była zimna, surowa pustka, w której brak miejsca na śmiech. Nie ma współczucia ani litości. Jest skrajna, depresyjna dzikość. Zupełnie jak oczy polującego zwierzęcia"

 

"Dziewczyna z sąsiedztwa" to moje pierwsze spotkanie z Jackiem Ketchumem i na pewno nie ostatnie. Tomocna, przerażająca książka, która niepokoi, trzyma w napięciu i niemożliwie smuci.Styl Ketchuma jest lekki, prosty i przystępny. Czego nie można powiedzieć o samej historii, która jest opowiedziana. Nie analizowana, nie tłumaczona. Ketchum, głosem Davida, opowiada historię, bez próby jej usprawiedliwienia czy dociekania przyczyn. Bez moralizatorstwa. To musimy sami sobie zapewnić.

 

O bezsensownej przemocy było kilka filmów. Choćby "Funny games" czy "Mechaniczna pomarańcza". Ale to książka Ketchuma przeraziła mnie tak, jak jeszcze żaden film.

 

Polecam? Sama nie wiem. Ja osobiście uważam, że w tym mroku, w tej zgrozie jest fenomenalny kawał prozy. Pomimo tak trudnej historii czyta się dalej, aż do końca - po czym przez długi czas nie można wyjść z szoku. "Dziewczyna z sąsiedztwa" to horror, w którym największym potworem jest drugi człowiek.

 

"-Świat zwariował - powiedziała Ruth. - To nie ma dla mnie żadnego sensu"

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!