Okładka wydania

Dary Anioła Tom 4 Miasto Upadłych Aniołów

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 10 votes
Akcja: 100% - 15 votes
Wątki: 100% - 10 votes
Postacie: 100% - 7 votes
Styl: 100% - 17 votes
Klimat: 100% - 8 votes
Okładka: 100% - 15 votes
Polecam: 100% - 5 votes

Polecam:


Podziel się!

Dary Anioła Tom 4 Miasto Upadłych Aniołów | Autor: Cassandra Clare

Wybierz opinię:

Scathach

Książka ta trafiła do mnie, mam wrażenie, przypadkowo. Wiedziałam, że seria Dary Anioła istnieje, jednak nigdy szczególnie mnie do niej nie ciągnęło. Złożyło się jednak tak jak się złożyło. Na skutek tego znalazłam się w samym centrum nieznanej sobie opowieści, wśród obcych bohaterów, nie wiedząc nic o ich wcześniejszych doświadczeniach, relacjach i historii. Książka ma niewiele ponad 400 stron, a ja aż do momentu przewrócenia kartki z numerem 350 nie do końca wiedziałam co się dzieje. Zarys ogólnej fabuły miałam uformowany już dawno, jednak wciąż wiele spraw pozostało dla mnie niejasnych. I bynajmniej nie dlatego, że ciężko zrozumieć mi co autorka napisała. Wynikało to raczej z tego, że nikt, nawet twórca, chyba nie przypuszcza, że ktoś zacznie lekturę serii książek od tomu IV. Ja zaczęłam i niezbyt wiele dobrego z tego wyniknęło – Cassandra Clare niespecjalnie sili się na przypominanie wydarzeń z tomów wcześniejszych. Książka wyraźnie adresowana jest do osób znających tę sagę od podszewki. Nowym: wstęp wzbroniony pod karą nudy i zniecierpliwienia.

 

Akcja toczy się w Nowym Jorku, gdzie dochodzi do serii zabójstw Nocnych Łowców. Wydarzenia te wywołują niezdrowe napięcie i sieją niezgodę między rasą zabijanych a Podziemnymi. Głowni bohaterowie to Clara i Jace i to wokół nich toczy się cała historia. Jest jeszcze Simon, Mia, Isabelle, Jordan i wiele, wiele innych.

 

Simon, świeżo upieczony wampir, wyznaje prawdę o swojej naturze matce, po czym musi opuścić dom. Pomieszkuje z nowopoznanym Kylem, który okazuje się być nie tylko byłym chłopakiem jednej z dwóch obecnych dziewczyn Simona, lecz także wilkołakiem. W tym czasie między Jace i Clarą przestaje się układać. Mało atrakcji?

 

Dodam więc jeszcze, że ich przyjaciel wampir zaczyna otrzymywać wiele propozycji współpracy od najpotężniejszych z demonów. Każdy chce mieć go po swojej stronie, ze względu na pewną klątwę. Uff, tyle się działo. Jak to możliwe, że się tak wynudziłam?

 

Bardzo żałuję, że nie rozpoczęłam znajomości tej serii po Bożemu, od pierwszej części. Stało się jednak jak się stało, do sagi już raczej nie wrócę, ale też nikomu jej nie odradzam – jest wciągająca, pisana językiem prostym, do przeczytania w jeden wieczór. Autorka ma dar prowadzenia narracji i tworzenia ciekawych postaci. Niestety, za dużo było ckliwych scen, młodzieńczych rozstań, kłótni i nieporozumień, których podłoża nie potrafiłam zlokalizować i zrozumieć.

 

Zalecam nie rozpoczynać przygody z Darami anioła od środka. Odbierzecie sobie przyjemność czytania.

 

Ciężko jest mi ocenić tę pozycję. Wynudziłam się jak mops, dopiero ostatnie 50 stron wiązało się dla mnie z wartką akcją. Wcześniej spędziłam lekturę na domysłach i próbie złożenia wszystkich faktów w jedną spójną całość. Nie udało się do samego końca. Wiem jednak, że to nie kwestia przeciętności tej książki, lecz mojej nieznajomości tomów wcześniejszych. Oceniam jednak tę konkretną pozycję, przez wielu uważaną za najlepszą z cyklu, a nie całą sagę. Stąd też niska nota.

 

Leanne

Opis Wydawcy: Wojna się skończyła i szesnastoletnia Clary Fray wraca do Nowego Jorku, podekscytowana możliwościami, które się przed nią otwierają. Zaczyna szkolenie Nocnego Łowcy, żeby nauczyć się wykorzystywać swój wyjątkowy dar. Podziemni i Nocni Łowcy w końcu zawarli pokój i, co najważniejsze, Clary może w końcu nazywać Jace'a swoim chłopakiem.

 

Jednakże wszystko ma swoją cenę.

 

Ktoś zabija Nocnych Łowców i prowokuje w ten sposób napięcia, między Podziemnymi i Nocnymi Łowcami, mogące doprowadzić do kolejnej krwawej wojny. Najlepszy przyjaciel Clary, Simon, nie może jej pomóc. Jego matka właśnie się dowiedziała, że syn jest wampirem, więc Simon musiał opuścić dom rodzinny. Okazuje się jednak, że wszyscy chcą mieć go po swojej stronie... ze względu na moc klątwy, która niszczy jego życie. I są gotowi zrobić wszystko, żeby dostać to, czego chcą. W dodatku, Simon umawia się równocześnie z dwiema pięknymi, niebezpiecznymi dziewczynami, i żadna nie wie o tej drugiej. Kiedy Jace zaczyna się odsuwać od Clary, niczego nie wyjaśniając, jest ona zmuszona dotrzeć do serca tajemnicy, która okaże się jej najgorszym koszmarem. Clary zapoczątkowuje ciąg strasznych wydarzeń, mogących pozbawić ją wszystkiego co kocha. Nawet Jace'a.

Miłość.Krew.Zdrada.Zemsta.
_____

 

Uczciwie przyznam, że bardzo trudno mi napisać recenzję książki, która wywołała we mnie tak wiele emocji-od żalu, przez gniew, kończąc na irracjonalnej radości. Spróbuję jednak, bo w końcu... nie mam nic do stracenia, prawda?

 

Miasto Upadłych Aniołów, nie jest pierwszą książką Cassandry Clare. Odniosła ona wcześniej, spektakularny sukces Trylogią Dary Anioła, a później jeszcze kolejną serią, nawiązującej bezpośrednio do historii o Nocnych Łowcach- Diabelskie Maszyny. Z początku, Dary Anioła miały Trylogią pozostać i pomimo spekulacji na temat kolejnych części, w duchu cieszyłam się, że to już koniec. Autorka całkiem zgrabnie, wybrnęła z niewyjaśnionych spraw, zarazem pozostawiając otwarte zakończenie. To co, będzie działo się dalej, zależało tylko od naszej wyobraźni i fantazji. Potem, potwierdziły się informacje, o IV części Darów, a ja zachodziłam w głowę, o czym Cassandra może jeszcze napisać. Przecież, zakończyła się wojna, Jace i Clary są razem, ogólna sielanka, słodkie zakończenie, które w niektórych przypadkach jest przez mnie ubóstwiane, w innych szczerze znienawidzone. Gdy sięgnęłam, po Miasto Upadłych Aniołów, uświadomiłam sobie, jak bardzo się myliłam. Cassandra, może napisać bardzo dużo.

 

Podchodząc, do książki, miałam mieszane uczucia, bo spotykałam się z niezbyt pochlebnymi recenzjami. Książka stała na półce, a ja bałam się, że mnie rozczaruje. Teraz, jestem dzień po lekturze i z całą mocą mogę stwierdzić, że P. Clare podołała zadaniu. Miasto Upadłych Aniołów jest niesamowite.

 

Wojna się skończyła i szesnastoletnia Clarissa Fray, wraca z powrotem do domu, razem z matką Jocelyn i jej narzeczonym- wilkołakiem, Lucianem Graymarkiem. Jace Lighhtwood, może być w końcu nazywany jej chłopakiem. Magnus Bane i Alec, przybrany brat Jace'a, -moja ulubiona para, również mogą być razem. Simon zostaje zaakceptowany przez najbliższe otoczenie Nocnych Łowców. Z powodzeniem korzysta z faktu, że stał się wampirem, oczarowując dwie niesamowite dziewczyny- Isabelle, Nocną Łowczynię oraz Maię, likantropkę. Zostają zawarte nowe sojusze i Porozumienia, między Podziemnymi, a Nefillim. Panuje względny spokój. Co może być nie tak? Okazuje się jednak, że spokój i radość, w świecie Clary, to jedynie pozory. Znowu zaczynają się kłopoty. Poczynając, od takich, z którymi zmaga się wiele młodych dziewczyn; jak fakt, że Jocelyn nie jest zachwycona faktem, że jej córka umawia się z synem Valentina Morgenstern, jednego z największych wrogów Clave, w historii., kończąc na wspomnianych w opisie- zdradzie i zemście. Główna bohaterka, nawet nie spodziewa się, jak straszna okaże się być zemsta i gniew, odwiecznego wroga Nocnych Łowców, pozostającego w ukryciu. A to dopiero początek...

 

Uwielbiam Cassandrę Clare. Naprawdę. Stworzyła wspaniały świat i wykreowała cudownych literackich mężczyzn, którzy będą moimi wyśnionymi ideałami, wspominanymi z sentymentem, już zawsze. A jednak, jest coś czego nie mogę P. Clare wybaczyć. Nie daje,ona spokoju jednemu z czołowych bohaterów-Jace'owi Lightwoodowi. W poprzednich trzech częściach, Darów, chłopak zmagał się z wieloma przeciwnościami losu; okrutną prawdą, o swoim pochodzeniu, zakazaną miłością, w końcu wojną, która jest wpisana w życie Nocnego Łowcy, więc powinna okazać się najmniejszym problemem. W czwartej części, Jace'a dręczą nowe zmartwienia, z którymi nie umie sobie poradzić więc ucieka. Ucieka przed wszystkimi, którzy chcą mu pomóc, z Clary na czele tej listy. O tym, co naprawdę działo się z chłopakiem Clary, dowiadujemy się dopiero w końcówce książki, a jest to rzecz tak niesamowita i nieprawdopodobna, że chyba nawet nie wypada o niej wspominać, mogę jedynie zachęcić do sięgnięcia, po tę powieść. Brakowało mi w tej części, tego zwykłego, dowcipnego, sarkastycznego Jace'a. Miałam wrażenie, że zatracił niemal całkowicie swój charakter i staje się umęczonym wrakiem człowieka. Kiedy dowiedziałam się, co było powodem jego zachowania, starałam się go zrozumieć, ale naprawdę żałowałam, że Autorka nie podarowała mu choć kilku radosnych chwil.

 

Clary lubiłam od zawsze, ale w tej części, zaczęłam darzyć ją naprawdę dużą sympatią. Przypuszczam, że to fakt rozpoczęcia szkolenia Nocnego Łowcy, bo dotychczas zawsze mimo woli, kojarzyła mi się z Przyziemną, którą przecież nie była. W Mieście Upadłych Aniołów, było według mnie, stanowczo za mało Aleca i Magnusa. Te nieliczne z sceny, z udziałem ich obydwu czytałam kilka razy, bo byłam nimi szczerze zachwycona. Kiedy przeczytałam, że wyruszyli w romantyczną podróż po świecie, miałam ochotę, biegnąć za nimi i błagać by zabrali mnie ze sobą, albo chociaż przysyłali zdjęcia. Wątek wampirzycy Camille, okazał się być ciekawy. Jako, że znam tę postać z Mechanicznego Anioła, odnosiłam się do niej z pewną rezerwą, ale i sympatią. Zazdrość Aleca, (tutaj, nie będę się rozpisywać, bo ujawniłabym dosyć istotne fakty, nie tylko Miasta Upadłych Aniołów, ale i Mechanicznego Anioła) była nie tylko przezabawna, ale również ciepła i wprost przewybornie urocza. Do pozostałych bohaterów, odnoszę się również z sympatią, bądź też nienawiścią, a czasem tlą się we mnie obydwa tak różne uczucia. Nie wszyscy bohaterowie są, głęboko złożonymi, wspaniałymi postaciami, ale nie oczekujmy cudów. Ci którzy powinni być, są wręcz genialni, a ci mniej istotni, to jedynie postacie poboczne. Nie muszą być zbudowane i złożone.

 

Miło zaskoczył mnie Simon, bowiem wcześniej szczerze go nie cierpiałam. Wydawał mi się, nazbyt nachalny i po prostu irytujący. Nie wiem, czy jego wampirze wdzięki, podziałały i na mnie, ale bez wątpienia, teraz coś w sobie ma. I chyba jestem w stanie, zrozumieć Izzy i Maię. Lewis, stał się dojrzalszy, a wcześniej był uosobieniem stereotypowego chudego, nieśmiałego chłopaka, w okularach. Naprawdę, teraz zalicza się, może nie do ulubionych, ale do lubianych przeze mnie postaci. Końcowe wydarzenia, niejednokrotnie wprawiły mnie w osłupienie. W poprzedniej części, miały miejsce takie wydarzenia, co do których szczęśliwego zakończenia byłam całkowicie pewna. Tutaj, przez cały czas Czytelnikowi towarzyszył, niepokój, strach, tajemnice.

 

Z chęcią napisałabym jeszcze bardzo wiele, na temat tej książki, ale wiem po sobie, jak ciężko czyta się czasem długie recenzje. Dlatego, poprzestanę na tym i mój elaborat zachwytów, zakończę jednym krótkim zdaniem: Miasto Upadłych Aniołów jest genialne.

Beatrice

Ta książka była spełnieniem moich marzeń. Od czasu wydania ostatniej części (Miasto Szkła) myślałam tylko o kontynuacji powieści i zastanawiałam się, czym autorka zaskoczy nas tym razem. Książka okazała się lepsza niż się spodziewałam. Zaskakująca, naprawdę mało przewidywalna.

 

Wojna się skończyła i Clary Fray zaczyna szkolenie na Nocnego Łowcę, aby nauczyć się wykorzystywać swój wyjątkowy dar. Dziewczyna może wreszcie spotykać się ze swoim chłopakiem, Jacem i wygląda na to, że wreszcie wszystko zaczyna się dobrze układać. Wrażenie jest jednak złudne.

 

Ktoś zabija Nocnych Łowców i prowokuje napięcia między nimi, a podziemnymi. Jace odsuwa się od Clary, a dziewczyna próbuje dotrzeć do sedna prawdy, która okazuje się straszniejsza, niż mogłoby się wydawać.

 

Ważną rolę odgrywa również najlepszy przyjaciel Clary, Simon. Naznaczony znakiem Kaina, który daje mu nieprawdopodobną moc, a zarazem zmienia jego życie w koszmar, musi uciekać i chronić się przed nieprzyjacielem. Wszyscy dookoła chcą mieć go po swojej stronie i nie cofną się przed niczym, żeby dostać to czego chcą. Na tym nie kończą się jednak kłopoty chłopaka. Matka wyrzuca go z domu, a on spotyka się z dwoma pięknymi i niebezpiecznymi dziewczynami, a żadna z nich nie wie o tej drugiej.

 

Wszystkie te problemy nie wydają się ze sobą powiązane, ale szokujący koniec rzuca zupełnie inne światło na wcześniej poznane fakty.

 

Książka zaskakuje nagłymi zwrotami akcji oraz intrygami. Cała fabuła jest dokładnie przemyślana i spójna. Autorka rozsiewa wokół aurę tajemniczości, wzbudza silne emocje w czytelnikach i powoli odkrywa różne fakty, które z początku trudno połączyć w całość. Lektura jest szokująca i zagadkowa. Jest przesączona miłością, oraz troską o inne osoby.

 

Pisana lekkim piórem, potrafi wciągnąć każdego czytelnika. Autorka znakomicie opisuje inny świat i przedstawia wydarzenia z różnych punktów widzenia, widzianych oczami różnych bohaterów, począwszy od Clary, poprzez Simona, a nawet Jacea. Właśnie bardzo podobało mi się to, iż w tej części pani Cassandra Clare zwróciła większą uwagę na Simona, a nie prowadziła tylko wątku miłosnego Clary i Jacea. Za to serdecznie jej dziękuję.

 

Powieść zachwyca nas również codziennymi problemami typowych nastolatków, a nie tylko istot nadprzyrodzonych, jakby się mogło wydawać. Historie miłosne, szacunek dla innych i chęć akceptacji to nie jedyne problemy, z którymi bohaterowie muszą zmierzać się na co dzień, a autorka znakomicie połączyła ze sobą dla tak odległe światy, wyobraźni i rzeczywistości.

 

Nie obyło się oczywiście bez schematów oraz powtórzeń z poprzednich części. Często bohaterowie byli zbytnio wyidealizowani, jednak mimo to dało się ich pokochać. To były jedyne minusy jakich dopatrzyłam się w tej powieści.

 

Wcześniej zastanawiałam się, jaka będzie ta książka. Wiele osób twierdziło, że nie będzie ona nawet w połowie tak dobra jak wcześniejsze części, bo autorka nie ma już tematów do pisania. Mylili się jednak. Moim zdaniem jest to najlepsza z wszystkich dotychczasowych książek serii "Dary Anioła".

 

Serdecznie polecam "Miasto upadłych aniołów" wszystkim czytelnikom. Ta książka zostawiła ślad w mojej duszy i umyśle, oraz wywarła na mnie głębokie wrażenie. Zachęcam wszystkich do kontynuacji cyklu Dary Anioła. Książka zdecydowanie jest warta przeczytania!

Dusia

Książki młodzieżowe, zwłaszcza te bestsellerowe, mają to do siebie, że nie kończą się na jednym tomie. Trylogia to minimum. Cassandra Clare postanowiła pójść krok dalej i po kilku latach przerwy powróciła do złotej kury, którą okazała się trylogia Dary Anioła, zapowiadając kolejne trzy tomy. Zapoznajmy się zatem z Miastem upadłych aniołów, pierwszą z późniejszych książek.

 

Po wielu bitwach, na świecie zapanował pokój. Clary ćwiczy się na Nocnego Łowcę, w czym pomaga jej Jace, uczucie między tą dwójką kwitnie. Simon pogodził się z byciem wampirem, gra w zespole i romansuje z Mayą i Isabelle (jednocześnie), uczucia kwitną. Jocelyn szykuje się do ślubu z Lukiem, uczucie kwitnie. Alec wyjechał z Magnusem w podróż po świecie, uczucie kwitnie. Zaraz, zaraz, nie za dużo tego kwitnienia?! Niestety nie – ponieważ Miasto upadłych aniołów na początku skupia się właśnie na tym. Gdzieś w tle przemyka wątek polowania na Simona (z marnym skutkiem, Znak Kaina działa) i wampirzyca Camille, która chce go wciągnąć w swoje szeregi. Nagle Jace zaczyna się odsuwać od Clary – ku jej rozpaczy. Dlaczego blond Nocny Łowca zaczyna zachowywać się jak bohater byle romansu, „odsuwając ją dla jej dobra"? Czyżby miało to coś wspólnego z przyszłością? Albo przeszłością?

 

Nie zdradzę tego, jednak Czytelnik przypuszczalnie wyczuł już moje uczucia odnośnie tej książki. Sięgałam po nią z wahaniem, z przeczuciem, że to pewnie jakiś naciągany sequel. Zwyciężyła ciekawość, chęć ponownego spotkania z lubianymi bohaterami. Początek okazał się mocno ciężkostrawny. Później zrobiło się ciekawiej, mniej ckliwie, jednak od zaręczynowego przyjęcia Jocelyn wróciły łzawe wyznania, dramatyczne decyzje, gadka o sile miłości (pozwolę sobie zacytować: „Kochacie się, każdy to widzi, patrząc na was, kochacie się taką miłością, która potrafi spalić świat albo przynieść mu chwałę" [s. 396, MAG 2011]), spychając ważniejsze (czy aby na pewno?) wydarzenia na dalszy plan. Co z tego, że była walka – i to całkiem ciekawa – skoro w głowie cały czas naśmiewałam się z patosu powyższych słów? Koniec okazał wart całości – i nic więcej na ten temat nie powiem. Ale w ostatnich akapitach autorka musiała zastosować tzw. cliffhanger, przez który czuję się...zobligowana do sięgnięcia po kolejną książkę!

 

Nie wiem, czy przez kilka lat nieobcowania z Nocnymi Łowcami tak bardzo zmienił się mój gust literacki, czy Cassandra Clare naprawdę przesadziła z patosem związanym z miłosnymi wyznaniami. Dla mnie rozmowy szesnastolatków, w których co chwila padają wzniosłe wyznania lub kwestie „Dlaczego mnie pocałowałaś?", „Nie jestem ciebie godzien", są – lekko mówiąc – nienaturalne. Co więcej, główna para zaczęła mnie irytować. A przecież przez pierwsze tomy naprawdę ich lubiłam...

 

Odmienną kwestią jest polskie wydanie. Po pierwsze, nieciekawa i brzydka okładka. Po drugie, dziwne odmienianie imienia Jace'a. Widząc coś w stylu „zakochana z Jasie" czy „nie widząc Jace'go", miałam ochotę rzucić tomem o ścianę. Poza tym okej.
Cóż napisać na koniec... Na Mieście upadłych aniołów zawiodłam się srodze. Miałam (nikłą) nadzieję na akcję, dreszczyk emocji, ewentualnie przeskok w stylu „20 lat później", a dostałam romans. Romans z moimi ulubionymi bohaterami w rolach głównych. Niestety, od „romansu fantastycznego" wolę „fantastyczny romans", którego tu nie znalazłam. Szkoda.

 

PS Po lekturze nawet nie miałam ochoty iść do kina na ekranizację Miasta kości. Chyba nie tylko ja, ponieważ film nie okazał się takim sukcesem, na jaki liczyli twórcy.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial