Okładka wydania

Las Zębów I Rąk Tom 1

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Las Zębów I Rąk Tom 1 | Autor: Carrie Ryan

Wybierz opinię:

Nathalien

„Zastanawiam się, czy istnieje świat okrutniejszy niż ten, w którym każe się nam zabijać ludzi, których kochamy."

 

Przyznam Wam się do jednej rzeczy w temacie czytania – ze wszystkich książek najwięcej czasu zajmuje mi zabranie się za tzw. fenomeny w literaturze fantastycznej. Od samego początku mojej przygody z tym gatunkiem miałam niezrozumiałe trudności z sięganiem po takie książki, mimo że dotąd na żadnej się nie zawiodłam. Dawno, dawno temu wydano cykl o młodocianym czarodzieju, Harrym Potterze, do którego zawsze będę mieć sentyment, jednak muszę przyznać, że ten typ fantastyki to jednak nie moja bajka. W gimnazjum „Zmierzch" i cała saga sprawiły, że zaczęłam częściej sięgać po literaturę fantastyczną, w której teraz siedzę niemal non-stop. Dalej słynne „Igrzyska śmierci", Trylogia Czasu, książki Nalini Singh, Sherrilyn Kenyon, Richelle Mead... i popłynęło. Do czasu, gdy usłyszałam o Carrie Ryan i „Lesie zębów i rąk". Muszę stwierdzić, że prawnicy z zawodu i zarazem pisarze z zamiłowania mają często dziwne pomysły literackie – ta pozycja nie jest odstępstwem od reguły. Dodatkowo gdybym wiedziała, że poruszy ona temat zombie, zapewne nigdy bym po nią nie spojrzała. Nie wiedziałam i jestem zawiedziona.

 

W świecie Mary istnieją proste prawdy. Siostrzeństwo zawsze wie najlepiej. Strażnicy chronią i służą. Nieuświęceni nigdy nie ustąpią. Trzeba też pamiętać o siatce otaczającej wioskę. O ogrodzeniu, które chroni osadę przed Lasem Zębów i Rąk. Ale prawda staje się złudna, bowiem Mary odkrywa coś, o czym nigdy nie powinna się dowiedzieć. Sekrety Siostrzeństwa. Tajemnice Strażników. Gdy ogrodzenie zostaje sforsowane, a świat pogrąża się w chaosie, Mary zdobywa wiedzę o Nieuświęconych. Teraz musi wybrać pomiędzy mieszkańcami wioski a własną przyszłością, między tym, którego kocha, a tym, który kocha ją. Musi też stawić czoła koszmarom Lasu Zębów i Rąk. Czy może istnieć życie w świecie otoczonym przez śmierć?

 

Cóż, miało być intrygująco – i było, ale to wrażenie wydaje się zaledwie kamykiem u podnóża góry elementów odrażających, niemal zmuszających do ominięcia danych fragmentów tekstu. Opisy przemiany były obleśne i mogłabym przytoczyć swoje myśli podczas czytania ich z idealną dokładnością – powiem jednak tylko, że te elementy mnie zraziły. Dodatkowo cała akcja z Siostrzeństwem i Mary ciągnąca się przez jedną trzecią, jeśli nie połowę książki – nudy na pudy! Jedyne ciekawe momenty to spotkania Mary z pewnym znanym jej pacjentem. Przewodnicząca Siostrzeństwa (imię wypadło mi z głowy) nie wywołała we mnie żadnych odczuć. Kompletne null, zero. Główna bohaterka też długo nie wywoływała u mnie żadnych emocji... w sumie to do ostatnich stron włącznie, chociaż nie ukrywam, że zdarzały się przebłyski. Na plus mogę jej policzyć inteligencję i wytrwałość w swoich dążeniach. O ile drugą cechę współczesne bohaterki często posiadają, to pierwsza zdarza się naprawdę rzadko. Najczęściej główne postacie przez pół książki, jak nie więcej nie potrafią dojść do wniosków, które czytelnik wysnuł już po pierwszych stronach. Tutaj niby można było domyślić się, czy Mary rzeczywiście dotrze do celu, ale sposób, w jaki to zrobiła, mógł zaskoczyć.

 

Trzy słowa o męskich bohaterach: kompletnie bez wyrazu. W „Igrzyskach śmierci" było podobnie – kompletnie nie spodobał mi się gość, który na początku historii akurat spotkał się z bohaterką. Drugiego zaś tam bardzo polubiłam, tutaj zaś zapałałam minimalną sympatią, która i tak została zniszczona przez autorkę.

 

Napięcie? Zero. Może przez przydługie opisy. Akcja? Niewiele. Może bym tego tak nie odczuła, gdyby inne wątki zostały odpowiednio rozwinięte, ale nie. Przyznam, że było w historii coś, co kazało mi czytać, jak już nad nią usiadłam, ale nie wiem, czy po prostu nie była to nadzieja, że będzie lepiej, że jeszcze zdąży mnie wciągnąć i z przyjemnością sięgnę po drugi tom. Nie doczekałam się i szkoda.

 

I jak wspomniałam we wstępie, nie sięgnęłabym po książkę, gdybym wiedziała, że zombie pełnią tu niemal główną rolę – nazwa Nieuświęceni nie zdradzała, czym są.

 

Styl autorki jest specyficzny. Jak wspominałam, zbyt długie opisy. Obleśne opisy przemiany w zombie. Rozwlekanie prostych sytuacji na dziesiątki stron i ujmowanie tych bardziej skomplikowanych w kilku – tak być nie powinno. Ponadto po książce oczekuję wywołania u mnie jakichś emocji, a i tego mi tu zabrakło i dziwię się recenzjom, gdzie autorzy piszą o ogromnym przeżywaniu wszystkiego z bohaterami – styl nie za bardzo pozwalał się do emocji tych ludzi dostać.

 

W sprawie oprawy graficznej – ona mnie tak naprawdę zachęciła do przeczytania książki, więc tego mogę pogratulować. Okładka drugiego tomu intrygowała mnie bardziej od samego początku i pewnie będzie to jeden z powodów, dla których zapoluję na tę część w bibliotece.

 

Podsumowując, miałam najwyraźniej zbyt wysokie wymagania po dziesiątkach pozytywnych recenzji. Mary była całkiem inteligentna i zdeterminowana, co było chyba głównym powodem, dla którego powstrzymałam się od rzucenia książką w ścianę. Po drugi tom i tak sięgnę, bo po pierwsze: interesuje mnie okładka i po drugie: lubię doprowadzać serie do końca. Ale nie polecam, chyba że naprawdę lubicie zombie.

Viconia

„Las Zębów i Rąk" to historia pewnej wioski w Lesie. Wioski otoczonej kilometrami siatki, odgrodzonej w ten sposób od niebezpieczeństwa, jakim są Nieuświęceni – przerażające stworzenia, które za cel mają tylko jedno: dopaść ofiarę i pożreć ją. Jak by nie patrzeć - żywe trupy. Kilka pokoleń pracowało nad tym, żeby stworzyć ten pozornie bezpieczny zakątek. Tylko co się stanie, kiedy wróg znajdzie jednak sposób, żeby przedrzeć się przez siatkę?

 

Tego dowiemy się z opowieści Mary – głównej bohaterki. Od momentu, kiedy zacznie swoją opowieść będzie musiała zmagać się z wieloma problemami.

 

Nie jest to kolejna historia o naiwnej młodzieńczej miłości, która zajmuje większą część akcji. Fakt, Mary przeżywa swoją pierwszą wielką miłość i problemy z nią związane, ale poza tym mamy tu poruszone dosyć ważne kwestie, takie jak żałoba dziecka po stracie rodziców, kryzys wiary, odrzucenie przez najbliższych a przede wszystkim wiarę w marzenia.

 

Bo Mary całe życie marzyła o oceanie. Matka opowiadała jej historie przodków o tym, jak żyło się przed Powrotem i mimo, że wszyscy uważali je za bajki, Mary wiedziała, że są prawdziwe, że gdzieś tam jest ocean i wielkie domy sięgające nieba. Zawsze tak bardzo chciała je zobaczyć. Paradoksalnie atak wroga na wioskę jest dla niej szansą na spełnienie marzeń. Ile Mary będzie w stanie poświęcić dla tego marzenia? I czy to jest właśnie to, czego najbardziej pragnie? Musicie przeczytać książkę, żeby się tego dowiedzieć.

 

Ja mogę Wam tylko powiedzieć, że to jedna z lepszych młodzieżówek, jakie czytałam od dłuższego czasu. Autorka nie skupia się tu głównie na wzdychaniu bohaterki do chłopaka. Nie ma tu żadnego wyznawania sobie miłości po trzech dniach znajomości, uczucie rozwija się powoli, obserwujemy cały proces budowania więzi emocjonalnej, co jest bardzo naturalne i wiarygodne. Ponad to mamy wartką akcję, problemy przytłaczające bohaterów mnożą się i mnożą a autorka tworzy taką atmosferę, że można odnieść wrażenie, iż właśnie tkwimy w lesie i razem z bohaterami walczymy o przeżycie.

 

Jeśli szukacie książki zaskakującej, przy której poczujecie dreszcz na plecach, napięcie co rusz sięga zenitu a czytelnik co chwilę wstrzymuje oddech z przejęcia, to bez wątpienia jest to właśnie ta książka. Z czystym sumieniem polecam każdemu, kto lubi takie mroczne historie lub dopiero chce zacząć swoją przygodę z nimi. Ja mogę teraz tylko z niecierpliwością czekać na kolejny tom.

Książkówka

Do tej pory wydawało mi się, że znam tysiąc odmian historii z zombie w tle. Nic też nie zapowiadało, że niebawem poznam odmianę tysiąc pierwszą, aż do momentu ukazania się na rynku wydawniczym „Lasu zębów i rąk" autorstwa Carrie Ryan. Choć nie paliłam się do tej lektury, skutecznie schładzając swój zapał do niej, licznymi entuzjastycznymi opiniami, to jednak znów ciekawość wzięła u mnie górę. I cóż my tu mamy?

 

Po moim wstępie nietrudno się domyślić, że bohaterami (drugoplanowymi) są w tej opowieści zombie. Rzesza „przyjemniaczków" (zwana tutaj Nieuświęconymi) otacza wioskę, którą zamieszkują ostatni (?) żyjący i niezarażeni ludzie. I jak na tego typu historie przystało, potwory chcą za wszelką cenę dorwać ludzi, a ludzie za wszelką cenę chcą się przed nimi obronić. Jednak na tym fabuła książki się nie zamyka. Poznajemy w niej także Mary – młode dziewczę mieszkające w klatce (to chyba nie jest przesadne stwierdzenie jeśli teren wioski jest ogrodzony drucianą zaporą?), marzące o poznaniu świata innego niż ten, który ogląda co dzień i bez pamięci zakochane w kimś kogo kochać jej niewolno. Opowieść ta byłaby pewnie nudna do bólu gdyby życie Mary (oraz wszystkich mieszkańców) nie miało się wywrócić do góry nogami. I tak też się dzieje...

 

Bohaterka walczy (wraz z bliskimi sobie ludźmi) z hordą wiecznie głodnych i pozbawionych krzty inteligencji, żyjących trupów. Co absolutnie nie przeszkadza jej w żywieniu płomiennego uczucia do jednego z towarzyszy niedoli. Tu, wg mnie, autorka zasługuje na pochwałę gdyż bardzo zgrabnie i umiejętnie pokazała miłość tych dwojga. Nie zrobiła tego w jakiś nachalny sposób, robiąc ze swojej opowieści ckliwą historyjkę z horrorem w tle. Postarała się jednak by wątek miłosny był całkiem przystępnie ukazany na kartach „Lasu Zębów i Rąk". Emocje jakie między nimi buzują, dają się odczuć czytelnikowi jednak nie tłamszą. Jednak na zachwalaniu pani Ryan nie skończę....

 

Skoro tak ładnie poprowadziła wątek miłosny to dlaczego podobnie nie potraktowała wątku grozy? Dlaczego zombie bardziej nudzą niż straszą? No, może pod koniec książki da się wyczuć trochę więcej mrocznego klimatu horroru, ale to dopiero na końcu. A wcześniej? Długi czas dobijania się stworów do ludzi, nagle ni stad ni zowąd, udaje im się to, myślę więc - „teraz już się będzie działo i w końcu zacznę się bać", ale to były płonne nadzieje.

 

Sięgając po tę lekturę liczyłam na wyważone podejście do obydwu kwestii, a ostatecznie miłość wyczuwa się tu najmocniej.

 

Ostatecznie jest ona ciekawym czytadłem, które czyta się z prędkością światła. Uroku też nie da się jej odmówić, jednak ja na skutek tego o czym wcześniej wspomniałam (i zamiłowania do mocnych wrażeń podczas lektury), czuję niedosyt. Wydawnictwo sugeruje na ostatnich kartach książki, by w październiku szukać kolejnego tomu w księgarniach. Nie wiem czy sugestii ulegnę, przemyślę to.

 

MirandaCorner

Głośne jęki, brudne, połamane palce wczepiające się w metalową siatkę, przenikliwy dźwięk syreny. To oni, Nieuświęceni. Przyszli, kierowani głodem, który jest całym ich życiem. Szarpią ogrodzenie, są nieustępliwi. Biegniesz, nie oglądasz się za siebie. Twoim celem są platformy, tylko dzięki nim możesz przeżyć. Uda Ci się to, czy staniesz się jednym z nich? To tylko kwestia czasu, zanim pożądliwe ręce dotkną Twojego ramienia i powalą na ziemię. Zdołasz im uciec czy się poddasz? Przetrwasz czy powrócisz... jako jeden z nich?

 

Mary od zawsze żyła w niewielkiej wiosce, otoczonej przez niekończące się kilometry metalowej siatki, odgradzającej od Lasu Zębów i Rąk, zamieszkałego przez upiorne kreatury, zwane Nieuświęconymi. Powstają one przez ugryzienie; choroba rozprzestrzenia się szybko i bezlitośnie. Ciągły strach i walka o przetrwanie to norma w świecie Mary. Nikt nie wierzy w życie poza ogrodzeniem, nikt, poza matką dziewczyny, która od niepamiętnych czasów opowiada córce o oceanie, budynkach sięgających nieba i ludziach chodzących po Księżycu, zaszczepiając tym samym w dziecku nadzieję. W wiosce są Strażnicy, których zadaniem jest pilnowanie, by żaden człowiek nie zbliżył się zbytnio do siatki, jedynego zabezpieczenia przed czającymi się w mroku krwiożerczymi stworami. Są również Siostry, strzegące tajemnic i niewielkiego społeczeństwa, dbające o bezpieczeństwo ludzi mieszkających w wiosce. Gdy Mary wkracza w ich szeregi, ogarniają ją wątpliwości. Czy Siostrzeństwo aby na pewno chroni innych, a może to tylko pozory? I czy za Lasem rzeczywiście nic nie ma, jak zawsze mówiły? Dziewczyna zaczyna się buntować, aż w końcu – w trakcie oblężenia wioski – ucieka wraz z przyjaciółmi dzięki ukrytej ścieżce. Czy jest to droga do wolności? A może na końcu ścieżki czekają głodni Nieuświęceni?

 

„To jest jak gra, w którą bawiliśmy się w szkole, jeszcze w dzieciństwie. Siadaliśmy w kółku, jeden z uczniów szeptał jakieś zdanie wprost do ucha kolejnej osoby i to, co powiedział, krążyło wśród nas, dopóki ostatni w kręgu nie powiedział na głos tego, co usłyszał – tylko po to, by okazało się, że jego słowa wcale nie przypominają tych, które wymyślił pierwszy z uczniów. I tak wygląda teraz nasze życie."

 

„Las Zębów i Rąk" to piękna opowieść o marzeniach, nadziei i wierze. Pokazuje, że zawsze jest coś więcej, coś, do czego warto dążyć za wszelką cenę. Opowiada o przyjaźni, miłości oraz poświęceniu. Jest pełna mroku, ale i światła. Smutku i radości. Rozpaczy i szczęścia.

 

„Zastanawiam się, czy istnieje świat okrutniejszy niż ten, w którym każe się nam zabijać ludzi, których kochamy".

 

Mary, główna bohaterka, to osoba przepełniona wiarą w prawdziwość dziecięcych snów. To one dają jej siłę, by iść naprzód, nawet kiedy wydaje się to być zupełnie bezsensowne. Rozdarta między pierwszym silnym uczuciem a obowiązkiem. Między ślepą ufnością a własnymi marzeniami. Jest to postać ze wszech miar prawdziwa. Nie jest nieustraszona, często ogarniają ją czarne myśli czy słabości. Ma ona w sobie jednak pewną siłę; siłę, która pozwala jej na dążenie do wyśnionego celu. Mimo przeciwności losu nie poddaje się i idzie przed siebie, z każdym krokiem coraz bliżej spełnienia marzeń.

 

Niezwykły, fascynujący jest świat, w którym przyszło żyć głównym bohaterom. Otoczeni przez przerażenie i zwątpienie, a także łaknących krwi Nieuświęconych, którzy stanowią największe zagrożenie. Po jednej stronie ogrodzenia są oni, po drugiej wiecznie głodne potwory, które tylko czekają, by zanurzyć zęby w ich ciałach. Jednak czy rzeczywiście różnią się oni od siebie? A może tak naprawdę są tacy sami?

 

Jest to wspaniale napisana powieść, od której nie sposób się oderwać. Jej wyjątkowość zaskakuje na każdym kroku. Stawia ona wiele ważnych pytań, na które trudno odnaleźć proste odpowiedzi. To przede wszystkim opowieść o wierze we własne marzenia, które są niczym jasny promień wśród wszechogarniających ciemności siejącego grozę Lasu. Pozwolisz mu zgasnąć czy pomożesz rozbłysnąć? Wszystko zależy od Ciebie.

 

Już dawno żadna opowieść nie wzbudziła we mnie takich emocji. Strach, napięcie, wzruszenie, nadzieja, żal, smutek... A każde z nich tak wyraziste i przejmujące do głębi! To naprawdę niesamowite, jak bardzo potrafi poruszyć historia, która tak naprawdę nigdy się nie wydarzyła. Carrie Ryan uderza w najczulsze struny czytelnika. Jest to hipnotyzujący utwór, którego siła i magia tkwi właśnie w tym, że burzy emocje, wywołuje huragan niespokojnych myśli i uczuć. To książka, która zmienia spojrzenie na świat i żyjących w nim ludzi. To książka, która zmienia wszystko.

 

Chciałabym też wspomnieć o wydaniu powieści, które jest idealnym dopełnieniem całości. Jest ona nieco szersza niż większość utworów. Ma również wspaniałą okładkę, która przyciąga wzrok. Za każdym razem, kiedy na nią patrzę, odkrywam jakiś nowy szczegół, element. Ponadto bardzo podoba mi się sposób numeracji stron i zdjęcia rozpoczynające każdy rozdział. „Lasowi Zębów i Rąk" nie mam zupełnie nic do zarzucenia. Być może później, gdy emocje opadną, zobaczę jakieś mankamenty, lecz na chwilę obecną jest to dla mnie po prostu książka doskonała.

 

Sama nie wiem, dlaczego tak długo wzbraniałam się przed sięgnięciem po tę niezwykłą opowieść. Stała na mojej półce przez parę miesięcy, zanim w końcu po nią sięgnęłam – i pochłonęłam w kilka godzin. Ta historia pozostanie mi pamięci na długi czas. Z pewnością jeszcze do niej wrócę; szybko trafiła na zasłużone miejsce wśród moich ulubionych powieści.

 

Przed Tobą rozciąga się Las. Po obu Twoich stronach jest metalowa siatka. Czy odważysz się? Postawisz pierwszy krok? Czas na podjęcie decyzji jest coraz krótszy. To najważniejszy wybór, jakiego przyjdzie Ci dokonać. Tak więc... Wolność czy bezpieczeństwo? Marzenia czy rzeczywistość? Życie czy śmierć?...

 

Premiera drugiej części będzie nosiła tytuł „Śmiercionośne fale", a w księgarniach pojawi się już w październiku!

Varia

Nastał czas Powrotu. Umarli na nowo budzą się do życia, ale jest to życie skierowane wyłącznie na jedną potrzebę – zaspokojenia głodu...

 

Jest bliżej nieokreślona przyszłość. Pośrodku Lasu Zębów i Rąk mieści się mała wioska w której mieszka Mary, wieczna marzycielka. Potrafi godzinami przesiadywać na wzgórzu i wpatrując się w horyzont, zadawać sobie jedno pytanie – czy poza lasem istnieje coś więcej? Matka wielokrotnie opowiadała jej o oceanie, bezkresie wody, w który współczesnym ludziom trudno uwierzyć. Teraz cały znany im świat to osada za którą panoszą się Nieuświęceni, a jedyną ochroną przed nimi jest siatka okalająca wioskę.

 

Życie Mary to jednak nie tylko fantazjowanie, ale i trudna rzeczywistość. Brak adoratora, a co za tym idzie niemożność wiosennego ożenku, oznacza dla dziewczyny jasny wybór – Siostrzeństwo. Po przymusowym wstąpieniu do zakonu odkrywa fakty, które jeszcze bardziej mobilizują ją do ucieczki. Tajne korytarze, przejścia, a wreszcie Gabrielle, dziewczyna w czerwonej kamizelce, która przybyła do nich z głębi lasu. Oto dowód na to, że wbrew opinii miejscowych, poza puszczą istnieje coś więcej. Niestety Mary nie było dane porozmawiać z Gabrielle, bo niedługo potem zobaczyła ją przemienioną za siatką. Nie ma wątpliwości, że do jej Powrotu przyczyniły się Siostry, ale dlaczego?

 

W Lesie Zębów i Rąk próżno doszukiwać się słodkiego romansu czy bezinteresownej dobroci. Tutaj każdy ma jakieś tajemnice, również Siostrzeństwo. Strażniczki wiary i historii dla niejasnych celów zdolne są do popełnienia największych zbrodni. Z tego też powodu, jest to powieść z jednej strony piękna – opowiadająca o uroku przyjaźni i walce w imię wyższego dobra, a z drugiej niezwykle okrutna, zabierająca wszystko to, co kocha się najbardziej. Tu nie ma łatwych wyborów. Każdy krok wymaga poświęcenia, a o popełnienie błędu jest niezwykle łatwo.

 

Pomimo tego, że książka wprowadza w literacki świat coś nowego, jest ona zarazem wierna klasyce. Swego czasu obsesyjne zaczytywałam się w horrorach i nie lubię, gdy współczesne powieści wypaczają konwencjonalny obraz ich głównych bohaterów. Tutejsze zombie to uparte i rozszalałe w swych żądzach stwory. Cuchną, jęczą i mącą spokój, czyli tak jak być powinno. Nie są zbyt szybkie ani tym bardziej mądre, ale ich siła mieści się w ilości. I choć nie wysuwają się na przód prezentowanej tu historii, to stanowią dla niej idealne oraz niebezpieczne tło.

 

Książka Carrie Rayan klasyfikowana jest jako literatura młodzieżowa, ale trzeba przyznać, że sięga ona daleko poza ramy tego gatunku. Prócz grozy i przygody Las zębów i rąk oferuje nam coś więcej. Opowiada o realizacji marzeń, zadaje pytania o to kim jesteśmy, dokąd dążymy. Pod przykryciem pozycji skierowanej głównie dla nastolatków zobaczymy historię o uniwersalnych wartościach: sile przyjaźni, więzach rodzinnych, a to czyni z niej lekturę ponadpokoleniową i ponad schematami. Dlatego polecam ją wszystkim bez wyjątku. Przerazi, zachwyci oraz pozostanie w pamięci na dłużej.

Tristezza

Carrie Ryan jest amerykańską autorką bestsellerów. Jej debiutancka powieść „Las Zębów i Rąk" została uznana za jedną z najlepszych książek roku w kategorii powieści dla młodzieży. Carrie jest z wykształcenia prawnikiem, ale po wielkim sukcesie „Lasu Zębów i Rąk" postanowiła się skoncentrować na pisarstwie.

 

Osada, w której mieszka Mary, jest otoczona siatką, która oddziela wioskę od Lasu Zębów i Rąk. Panuje tam wszechogarniający strach przed Nieuświęconymi, którzy w każdym momencie mogą przedostać się przez ogrodzenie i pogrążyć wszystko w chaosie. Ludzie mieszkający w samym sercu tego strasznego miejsca, robią wszystko z obowiązku, dla przetrwania, a nie dla siebie. Rzadko kiedy ktoś w osadzie spełnia swe marzenia, prawie nikt ich nawet nie ma, żyją życiem codziennym, w strachu i napięciu, uważają, że tak powinno być.

 

Jednak Mary w to nie wierzy, marzy o oceanie, który jest wielki i nieogarnięty plagą Nieuświęconych. Pragnie wydostać się z wioski i spełnić swe marzenia, jednak to nie wystarczy. Pewnego dnia trafia do Siostrzeństwa i dowiaduje się o ich tajemnicach i sekretach. Wiedza ta ją przytłacza i nie wie co robić. Gdy ogrodzenie zostaje przerwane, a świat pogrąża się w chaosie, zalany falą Nieuświęconych, Mary musi wybierać. Wybierać pomiędzy dotychczasowym życiem na osadzie, a własną przyszłością. Dziewczyna musi zmierzyć się także z prawdą o Lesie Zębów i Rąk.

 

Mary jest postacią skupioną na sobie i swoich marzeniach. Tak naprawdę historie o oceanie zajmują w jej sercu pierwsze miejsce. Jest bohaterką dość egoistyczną, jednak potrafi także działać na rzecz przyjaciół. Jest postacią niewyidealizowaną, jednak i tak nie potrafiłam jej zbytnio polubić. Wychowywała się w osadzie, w ciągłej niepewności i z lękiem przed Nieuświęconymi, którzy umarli, jednak nie są do końca martwi. Przypominali mi oni zombie od pierwszego momentu, gdy o nich przeczytałam. M. in, właśnie ten motyw przyciągnął mnie do tej książki.

 

Pierwsze skojarzenie jakie miałam w trakcie czytania, to takie, że dzieje się to w przyszłości i obrazuje to koniec świata. Już niewielu ludzi zostało, a przytłoczeni są oni negatywnymi emocjami. Tak naprawdę zdawało się, jakby upodabniali się trochę do zombie i tracili chęć do życia. Najważniejsze było przetrwanie i bezpieczeństwo. Ludzie żyją tam w świecie bez postępu, tak naprawdę oni się cofają i przybliżają do zamierzchłych czasów w stylu bycia, a nie na odwrót.

 

Wyobraźcie sobie świat bez nadziei, gdzie w każdej chwili oczekujecie śmierci swojej lub swych bliskich. Jakbyście się czuli? Na pewno nie najlepiej. Postacie książki często poddają się i nawet główna bohaterka miewała momenty, gdy chciała się już poddać, nie zależało jej na niczym i zatapiała się w rozpaczy. Nie potrafię sobie do końca tego wyobrazić gdyż jest to dla mnie zbyt okrutny obraz świata, prawdziwy koniec. Autorka przedstawiła nam o wiele gorszy świat, gorsze życie, a czytając zrozumiałam, że wielu rzeczy się w życiu nie docenia. Jesteśmy przyzwyczajeni do całkiem miłego życia i niekiedy drobne kłopoty, wyolbrzymiamy do skali tragedii.

 

Lektura była utrzymana w atmosferze napięcia i oczekiwania, momentami także nadziei. W trakcie czytania odczuwało się tą bezsilność, która opanowywała bohaterów. Przewracając kolejne strony, nie było się pewnym czego można się spodziewać, a to jeszcze bardziej pogłębiało ciekawość czytelnika.

 

Jak w prawie każdej książce tu nie także obyło się bez wątków miłosnych. Tym razem jednak sytuacja głównej bohaterki strasznie mnie denerwowała. Znowuż spotkałam się z czymś na wzór trójkąta miłosnego, lecz tym razem wyglądał on odrobinę inaczej, co wcale nie umniejszyło wagi mojego negatywnego odbioru. Wątek ten był dla mnie nierzeczywisty w obliczu zaistniałych wydarzeń, szczególnie, gdy dowiedziałam się o wszystkich uczuciach, które przewinęły się w trakcie czytania ksiązki.

 

Autorka ma świetne pióro. Potrafi wzbudzić w nas napięcie i utrzymywać je przez całą książkę. Nawet gdy akcja może zdawać się bierna, odczuwamy niepewność i oczekiwanie na to co może się stać. Autorka wciąga nas w wykreowany przez siebie świat. Czytając zatapiamy się w lekturze i nie możemy się od niej oderwać.

 

„Las Zębów i Rąk" z pewnością wywarł na mnie wrażenie, jednak zdawało mi się jakby czegoś tam brakowało. Nie myślałam o tym jednak przez cały czas, gdyż bardziej absorbowały mnie rozgrywające się przed moimi oczami wydarzenia, świetnie opisane przez autorkę. Jestem pod wrażeniem, tego jak autorka stworzyła tą inną rzeczywistość. Widać, że ciężko pracowała nad tą książką jednak na pewno się to opłaciło. Stworzyła ona wspaniałą książkę, która mimo swoich braków czy wad, trafiła na półki wielu czytelników, którzy także mieli szansę zapoznać się z Mary i wydarzeniami, w których uczestniczyła. Pozycja autorstwa Carrie Ryan trafiła na listę moich ulubionych książek i szczerze polecam ją osobom, które czekają na coś co nimi wstrząśnie, a ponadto da tematy do rozmyślań.

Leanne

Opis Wydawcy:

W świecie Mary istnieją proste prawdy.
Siostrzeństwo zawsze wie najlepiej.
Strażnicy chronią i służą.
Nieuświęceni nigdy nie ustąpią.
Trzeba też pamiętać o siatce otaczającej wioskę. O ogrodzeniu które chroni Osadę przed Lasem Zębów i Rąk. Ale te prawdy stają się złudne, bowiem Mary odkrywa coś, o czym nigdy nie powinna się dowiedzieć. Sekrety Siostrzeństwa, tajemnice Strażników. Gdy ogrodzenie zostaje sforsowane, a świat pogrąża się w chaosie, Mary musi stawić czoła Nieuświęconym. Musi też dokonać wyboru między dotychczasowym życiem w osadzie, a własną przyszłością, między tym którego kocha, a tym który kocha ją. I zmierzyć się z prawdą ukrytą w Lesie Zębów i Rąk.

 

Świat ukryty za ogrodzeniem.

 

Prawie nigdy, nie kupuje książek w ciemno. Nie ma co ukrywać, nie jestem milionerką i większość pozycji dokładnie 'sprawdzam' przed kupnem - czytam recenzje, opinie, roztrząsam czy warto zainwestować w daną pozycję. A jednak, po debiutancką powieść "Las Zębów i Rąk" autorstwa Carrie Ryan, pierwszą część planowanej Trylogii, sięgnęłam zupełnie bez najmniejszego zastanowienia. Dlaczego ? Skusiło mnie morze pochlebnych opinii, w którym wręcz tonęłam, gdy wpisywałam w forumową wyszukiwarkę tytuł książki. Niestety, kompletnie się zawiodłam. Z początku nic nie zapowiadało tragedii - opis zachęcający, a fabuła przypominająca genialne "Igrzyska Śmierci". Na dobrym opisie się skończyło.

 

Rynek wydawniczy wręcz zalewają powieści z obu konwencji, bijących rekordy popularności - Paranormal Romance i ostatnio coraz to sławniejszych Antyutopii. Obie te konwencje, mają swoje perły, a reszta... cóż, z resztą bywa różnie. Autorzy prześcigają się w pomysłach i tworzą coraz to dziwniejsze światy i stworzenia. Zacznę od tego, że doceniam Carrie Ryan, za sam pomysł, bo niewątpliwie jest on oryginalny i świeży, jeśli patrzeć przez pryzmat znanych nam wybiegów w przyszłość i wizji nowego społeczeństwa. Tutaj, również mamy do czynienia z akcją dziejącą się w przyszłości, ale fabuła jest zupełnie inna, albowiem "Las..." opowiada o zupełnie nowym rodzaju stworzeń - Nieuświęconych i życiu za siatką, chroniącą Osadę. Chroniącą, przed Lasem Zębów i Rąk.

 

Czymże jest jednak pomysł, skoro Autorka zwyczajnie nie podołała zadaniu? Być może, inna Autorka wykorzystałaby go lepiej i uczyniła z wątku Nieuświęconych prawdziwą perłę gatunku. Powieść bez wątpienia ma potencjał, ale nie wykorzystany. Znając już pióro Pani Ryan, nawet nie łudzę się, że kolejne części będą lepsze.

 

Świat Mary, z pozoru dziwaczny i groźny, tak naprawdę dla dziewczyny jest bardzo prosty. Panuje ustalony porządek, istnieją jedne proste prawdy i zasady których należy się trzymać. Nieuświęceni, to przerażające twory, które moglibyśmy nazwać współczesnymi Zombie - z braku lepszego porównania. Zasiedlają oni Las Zębów i Rąk, w którym powstała Osada, zamieszkana przez niewielką grupę ludzi. Tych którzy przetrwali rzeź Nieuświęconych. Przed lasem chroni ją siatka, za którą od czasu do czasu jakiś chory na umyśle nieszczęśnik się wypuszcza - co równoznaczne jest z przemienieniem go w Nieuświęconego. Świat Mary komplikuje fakt, że jej rodzona matka zmieniła się w istotę, której bała się już w dzieciństwie, istotę o której lepiej nie rozmawiać. Czasem można nawet udawać, że nie istnieje. Siostrzeństwo - zakon wyznaczający zasady, wedle rzekomej troski, chce umieścić Mary w murach swojej siedziby - jakoby silna tęsknota za matką, miała spowodować, że dziewczyna rzuci się w wir Nieuświęconych. Mary zaczyna nowe życie... oczywiście, tylko co tu jest nowe??? Dobrze, jest intryga, a dziewczyna zaczyna się zastanawiać, czy świat za siatką rzeczywiście jest zły, ale... nic poza tym!

 

I tu, moi drodzy następuje Koniec, przez duże "K", bowiem przez resztę książki nie dzieję się absolutnie NIC. Fabuła dopracowana, za to narracja z perspektywy głównej bohaterki przyprawiała wręcz o mdłości i zawroty głowy - bynajmniej nie z radości. Akcja idzie koszmarnie, koszmarnie wolno. Przez kilkanaście, ba ! Kilkadziesiąt stron bywa, że nie dzieje się po prostu nic, a kartki są zadrukowane jakże uroczymi wynurzeniami Mary pod tytułem "Ach, jaka ja jestem nieszczęśliwa..." ! Kiedy w końcu nastąpił moment, jak mi się zdawało przełomowy - odtańczyłam dziki taniec radości, że może znajdę jednak promyk nadziei a dalsza lektura książki z katorgi przeistoczy się w przyjemność. Niestety. Ledwo co akcja się rozwinęła, by... znów spowolnić. I powtórka z rozrywki, moi Drodzy. Cała ta pseudo książka jest w zasadzie zamkniętym kołem - są króciutkie sensowne momenty akcji, a reszta to jedna wielka NUDA.

 

Kiedy wreszcie skończyłam feralny "Las Zębów i Rąk" miałam ochotę płakać z radości i przyznam, że w trakcie czytania nie były to moje jedyne emocje, nie jest to książka którą czyta się beznamiętnie. Ja po prostu odczuwałam, niewymowną, olbrzymią wściekłość. Najpierw na Autorkę, że stworzyła tak nudną i beznadziejną historię, potem na mdłych, niedopracowanych i irytujących bohaterów. Z przyjemnością znalazłabym się choć na chwilę w Lesie, niech sobie chodzą Nieuświęceni. Mam ogromną ochotę, wygarnięcia co poniektórym (w szczególności głównym) bohaterom co o nich myślę.

 

Absolutnie nie polecam tej książki. No, chyba, że cierpicie na bezsenność. Jest koszmarnie nudna i patetyczna, "dzieło" które możemy pokazywać jako przykład grafomanii, jak pisać NIE należy. To dla mnie chyba największe rozczarowanie ostatnich miesięcy. Liczyłam na przepełniony emocjami horror, z dozą piękna, wszak w takie słowa ubrała to moja ukochana Cassandra Clare, której słowa widnieją na rewersie okładki. Liczyłam na lekturę, która na dobre spędzi sen z moich powiek i o której nie zapomnę bardzo długo. Niestety, dostałam beznadziejną, całkowicie pozbawioną sensu historyjkę, której jedynym maleńkim plusem, jest oryginalność.

Miqa

„Las Zębów i Rąk" przyciąga uwagę nie tylko pod względem świetnej graficznie okładki i tajemniczego tytułu, ale także z opisu na tylnej okładce książki. Jednak, wierzcie mi, nic z tych rzeczy nie oddaje prawdziwie fenomenu tej powieści. Przeniesiemy się teraz do przyszłości. Do mrocznych czasów, w których panuje zaraza zamieniająca ludzi w oszalałe potwory. Oto wizja ponurego świata po zagładzie według Carrie Ryan.

 

Główna bohaterka książki, inteligentna marzycielka Mary, żyje w pewnej wiosce otoczonej metalową siatką – wiosce, która swoją strukturą przypomina swoiste getto, enklawę. Ogrodzenie stanowi ochronę przeciwko Nieuświęconym – tajemniczym postaciom o agresywnym nastawieniu, które pochodzą z Lasu. Najwyższą władzę w osadzie sprawuje Siostrzeństwo, a wyselekcjonowani Strażnicy starają się nie dopuścić nieproszonych gości na własne terytorium. Wszędzie wokół ogrodzenia rozlega się tytułowy „Las Zębów i Rąk" - miejsce mroczne, tajemnicze i bardzo niebezpieczne. Miejsce, z którego nie ma już powrotu, a w którym jest tylko zatracenie i śmierć. Przynajmniej tak mówią Siostry.

 

Niestety, spokojne życie Mary szybko przemienia się w koszmar. Jej tata znika, mama wypatruje go, wierząc, że nie został zainfekowany i nie oszalał oraz, że czeka na nią za ogrodzeniem. Niedługo po stracie ojca, Mary i jej dorosły brat Jed, tracą i matkę. Odeszła by powrócić jako Nieuświęcona i dołączyć do ukochanego męża. Od tej pory Mary musi podjąć decyzję, czy chce zostać w osadzie i dołączyć do Sióstr, czy chce znaleźć się po drugiej stronie ogrodzenia – w Lesie. A życie w wiosce pełnej fanatyków nie będzie łatwe, zwłaszcza jeśli obiekt pożądania będzie znajdował się w zasięgu ręki... Czy Mary uda się zdobyć miłość Travisa? Czy mieszkańcom wioski uda się przetrwać inwazję zombie? Czy istnieje coś poza „Lasem Zębów i Rąk"?

 

Akcja książki cały czas jest utrzymana na wysokim poziomie, co uniemożliwia oderwanie się od lektury. Na każdej stronie czeka nowa zagadka, nowe pytanie. Nie zabraknie również wątku miłosnego i licznych intryg. Pojawią się też żyjące umarlaki - czyli zombie. Pod koniec książki wyraźnie da się odczuć klimat grozy i horroru.

 

Co takiego urzekło mnie w „Lesie Zębów i Rąk"? Na pewno wszechobecna tajemniczość, świetnie wykreowany świat z zagadkowymi postaciami. Ale również to, że książka wywiera na czytelniku całą gamę emocji. Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, przez Mary, co umożliwia nawiązanie z główną bohaterką specyficznej więzi. Czułam się jakbym jej towarzyszyła, czasem nawet jakbym to ja była nią.

 

Ciężko mi również jakkolwiek zaklasyfikować tę książkę. Owszem, jest pełna elementów fantastycznych, ale również ma do przekazania pewne głębsze wartości, ma otworzyć serca i umysły czytelników. Po przeczytaniu „Lasu Zębów i Rąk" zdecydowanie można dopisać mnie do listy fanów twórczości Carrie Ryan. Na dodatek zakończenie daje do myślenia poprzez swoją zagadkowość. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu z tej serii – mam nadzieję, że będzie równie dobry. A może nawet lepszy? :)

Tetiisheri

Mroczny, skrywający sekrety las, samotna zniszczona wiekiem wieża obserwacyjna, klasztor usytuowany na uboczu, niemalże w odosobnionym miejscu, chatki w większości o drewnianych konstrukcjach rozstawione pomiędzy wysokimi drzewami machającymi złowieszczo swoimi ramionami, jedna główna dróżka oraz wijące się pomiędzy budynkami jej rozwidlenia. I siatka rozciągnięta dokoła tej niewielkiej osady. Siatka, która mieszkańców wioski ma chronić przed Nieuświęconymi. Społeczność osady żyje według ściśle określonych reguł narzuconych przez dominujące Siostrzeństwo odgrywające w wiosce rolę wszechwiedzącego lidera. Na drugiej pozycji w hierarchii plansują się Strażnicy, których zadaniem jest obserwacja rejonów wokół siatki. Dopiero na ostatnim miejscu znajduje się społeczeństwo tej pełnej mroku osady. Wkroczyłam w ten świat pewnym krokiem, nieświadoma tego co przyniosą kolejne dni. Mroczna atmosfera panująca w osadzie, sztywne zasady Siostrzeństwa, Strażnicy wypatrujący za siatką wroga – Nieuświęconych wyzwalali we mnie strach, obawę przed nieznanym, ale jednocześnie powodowali niepohamowaną chęć odszyfrowania tajemnic ukrytych w murach klasztoru i odkrycia tego co oferuje nieodgadniony, gniewny las.

 

Osadnicy prowadzą swoje uporządkowane życie, poddają się codziennym obowiązkom, które nakreślają im niczym niezmącony rytm dnia. Spokój ten zostaje zakłócony, kiedy ogrodzenie chroniące przez Złem zostaje sforsowane, a miasteczko zaatakowane i zniszczone przez Nieuświęconych. Tylko kilkorgu osadnikom udaje się znaleźć drogę ucieczki. Drogę, która jest dla nich niekończącą się niewiadomą. Drogę, która prowadzi w głąb czarnego, okrutnego lasu. Szłam za nimi. Nie była to łatwa wędrówka. Krew, śmierć, pożary, potwory i wizja kończącego się życia paraliżowały mnie, a jednak nieposkromiona rządza odkrycia prawdy o lesie i marzeniach były silniejsze niż rosnący we mnie niepokój.

 

Carrie Ryan należą się ogromne brawa. W swoim debiucie stworzyła świat przepełniony wachlarzem emocji uwalniających się w skrajnych sytuacjach. Samotność, ból i cierpienie, a obok nich miłość i ukojenie jakie bohaterowie odnajdywali w ukochanej osobie. Autorka doskonale tworzy napięcie, które dzięki nieprzewidywalnym i nieszablonowym wydarzeniom wzmagają się z każdą kolejną kartką powieści. Co więcej, Carrie Ryan obdarowuje czytelnika możliwością odczuwania tych emocji. Jesteśmy w środku lasu, w którym zza każdego drzewa czyhają na nas ostre pazury Nieuświęconych. Ogarnia nas przerażenie, czujemy ból łamanej kości, trzask palących się drew, rześkie krople deszczu spadające na twarz, a nawet krew spływającą po ramieniu.

 

Konstrukcja powieści nie jest zawiła ani skomplikowana. Pierwszoosobowa narracja okraszona płynnym, przystępnym językiem tworzy przyjemną w czytaniu lekturę. Dzięki tzw. konkretnemu narratorowi, którym w „Lesie zębów i rąk" jest Mary poznajemy wydarzenia jej oczami, wnikamy w głąb jej świadomości, śledzimy jej przemyślenia i odbieramy jej emocje. Dialogi pomiędzy postaciami nie są zawiłe. Narracja Carrie Ryan oczarowała mnie od pierwszego akapitu. Perfekcyjnie dobrane słowa i frazy gwarantują przyjemność czytania lektury. Newralgicznym narzędziem stosowanym przez pisarkę są drobiazgowo opisywane odczucia zapadające głęboko w pamięć. Na tym właśnie skoncentrowała się autorka – na wykreowaniu obrazu nasiąkniętego emocjami.

 

Na uwagę niewątpliwie zasługuje główna bohaterka powieści – Mary. Pozornie skromna, posłuszna i niewinna dziewczyna w obliczu strachu i zbliżającego się niebezpieczeństwa przeradza się w silną, odważną, gotową na poświęcenia stanowczą osobą. Okazuje się, że Mary ma sztywno określony cel w życiu, do którego za wszelką cenę dąży. Pragnie zobaczyć Ocean znany jedynie z opowiadań matki. Chce poczuć jego słony smak i zobaczyć niekończącą się wodę. Niewinne marzenie, wizja innego świata, która stopniowo wzbudzała zainteresowanie Mary zaczyna najpierw przeradzać się w jedyny życiowy cel dziewczyny, aż w końcu staje się jej obsesją. Przesłanie jest jednak piękne – należy dążyć do osiągnięcia szczęścia, do spełnienia marzeń, których ogromna siła buduje nadzieję i wiarę, a nade wszystko napędza do dalszych działań i nie pozwala zginąć w, czasami, smutnym, otaczającym nas rzeczywistym świecie.

 

„Las zębów i rąk" to nie tylko powieść o przerażającym, huczącym lesie i jego upiornych mieszkańcach. Nie brakuje tu trudnego wątku miłosnego. Musimy zmierzyć się z wyborami przed jakimi stoją bohaterowie, poznamy też smak zaufania, obowiązku i nadziei.

 

„Myślisz, że chcesz miłości, Mary. Myślisz, że to piękny dar, które wypełnia cię i czyni całością; nic więcej. Ale mylisz się. Miłość potrafi być okrutna i zła. Może stać się mrokiem i powodować najdotkliwszy ból. (...) Nie rozumiesz, że życie w tej wiosce nie polega na miłości, lecz na poświęceniu?"

 

„Las zębów i rąk" to książka, którą czyta się jednym tchem. Napięcie wykreowane przez autorkę zmusza czytelnika do nieprzerwanej wędrówki aż do ostatniej strony opowieści. Pragnienie poznania rozwiązania danej sytuacji jest tak ogromne, że nie sposób odłożyć powieść na półkę. Co więcej, rozszyfrowanie jednej tajemnicy nie oznacza wytchnienia od lektury, gdyż natychmiast pojawia się kolejny sekret. Następne wydarzenia zaskakują, a czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczy się dalsza akcja. Książka mnie porwała. Podobnie jak złowróżbny las okrążył głównych bohaterów tej apokaliptycznej powieści, tak i ona oplotła wokół mnie swoją sieć, z której nie mogłam wydostać się aż do jej ostatniej kartki.

Natula

„Las zębów i rąk" Carrie Ryan, to nie tylko pierwszy tom trylogii, ale też nazwa całego cyklu w którym akcja osadzona jest w świecie otoczonym przez mroczny Las Zębów i Rąk zamieszkały przez Nieuświęconych, ludzi zarażonych wirusem, który sprawia, że zmarli stają się krwiożerczymi zombie.

 

W osadzie ogrodzonej metalową siatką mieszka Mary, nastolatka marząca o oceanie, który jawi się jako wybawienie: woda sięgająca horyzontu jest wizją idealnego świata i nadzieją na inne życie. Jednak przerażająca rzeczywistość nie sprzyja fantazjom i sprawia, że reguły wioski, liczne obowiązki i trudy życia trzymają wyobraźnię blisko ziemi i nie służą marzeniom, i... zadawaniu pytań, a tych Mary ma bardzo wiele. Jej ciekawość doprowadza do poznania sekretu strzeżonego przez Zakon zwany Siostrzeństwo. Tajemnica ta sprawi, że dziewczyna postawi na szali miłość, przyjaźń i swoją przyszłość. Czy jej wybory okażą się słuszne?

 

„Las zębów i rąk" jest debiutancką powieścią, na tyle przejmującą i niezwykłą, że została uznana za jedną z najlepszych książek roku w kategorii powieści dla młodzieży, znalazła się też na liście bestsellerów Newy York Timesa, a poza tym prawa do jej sfilmowania kupiła wytwórnia Seven Star Picures, która planuje stworzyć niesamowite widowisko z udziałem Kristen Steward. Ile prawdy jest w tej informacji, trudno powiedzieć, zapewne dowiemy się o tym już niedługo, mam tylko nadzieję, że jednak w roli głównej nie zobaczymy aktorki znanej z jednej miny.

 

Kiedy zaczęłam czytać książkę to w sumie nie wiedziałam co mnie czeka, liczne rekomendacje i pochwalne recenzje wzbudzały raczej moją czujność, niż bezapelacyjne zaufanie do lektury, jednak wizja intrygującej fabuły była na tyle silna, że stare porzekadło chcieć to móc przeszło w czyn i nie zawiodłam się.
Powieść jest niesamowitą przygodą z doskonale wykreowanym groźnym wręcz posępnym tłem, gdzie hordy szkaradnych nieumarłych obijają swoje poszarpane ciała o ogrodzenie, próbując dopaść żyjących. Ta odizolowana wieś sprzyja klaustrofobii, a kontrolowany przez Siostrzeństwo żywot mieszkańców i akceptacja ustanawianych przez Zakon reguł wywołuje sprzeciw, dlatego czy należy dziwić się Mary, że pragnie czegoś innego?. Jej ogromna potrzeba wolności, wiedzy i poznania świata sprzed Powrotu, w którym wysokie budynki i technologie wiodły prym wydaje się być tak bardzo ludzka. Niestety droga do wyjaśnienia pewnych tematów nie będzie sprawą łatwą, tym bardziej, że dziewczyna kocha tego, kogo kochać nie powinna, zaś do niej wielką miłość żywi chłopak, który jest jej przeznaczony, ale Mary nie jest w stanie odwzajemnić uczucia. Emocjonalna zawierucha nie ułatwia dziewczynie podejmowania decyzji, wybór pomiędzy tym co słuszne a tym co mówi serce nie jest prosty, szczególnie kiedy dookoła czyha podstępna śmierć, a dusze bohaterów przepełnione są żalem, smutkiem i żałobą.

 

Powieść Carrie Rayan jest inteligentną i ogromnie wzruszającą lekturą, która wciąga już od pierwszych stron. Styl pisania autorki jest niezwykle obrazowy i dokładny, a jej zdolność do oddawania emocji jest ogromna. W surowe tło niezwykle sprawnie wtopiony został epicki romans pełen uniesień, ale też i rozczarowań, w książce nie znajdziemy przesłodzonych bohaterów oraz dywagacji nad trywialnymi sprawami. Już od samego początku bierzemy udział w ekscytującym i diabelnie niebezpiecznym wyścigu o wolność, bo tak naprawdę ta powieść to jedna wielka metafora: życia, śmierci i narzucanych ograniczeń. Chylę czoła przed autorką, że udało się jej stworzyć tak mądrą, czarującą, ale też srogą i niepokojącą pozycję, która dzięki swym atutom jest lekturą bardzo wartościową.

Amelia Grey

W życiu człowieka, nigdy nic nie układa się tak, jakby on tego chciał. Zdarzają się niespodziewane sytuacje, którym trzeba sprostać, przypadek o sobie przypomina, a ciąg zdarzeń, który potem zostaje wywołany wywraca nasze życie do góry nogami. Choć chciałoby się potem cofnąć czas, to jednak nie można już tego zrobić i pozostaje jedynie ratować to, co jeszcze można. W takiej właśnie sytuacji znalazła się Mary - bohaterka ,,Lasu Zębów i Rąk".

 

Dziewczyna żyła w świecie po Powrocie. W tym czasie ludzie zostali zarażeni, umarli i powrócili, jako Nieuświęceni, polujący na żywych. Na świecie pozostała tylko garstka zdrowych ludzi, którzy stworzyli osadę, a żeby bronić się przed Nieuświęconymi odgrodzili ją siatką. W miasteczku porządku strzegło Siostrzaństwo i Strażnicy. Pilnowali, aby ludzie żyli zgodnie z prawem i zapewnili przetrwanie gatunku. Kiedy nadchodził czas musieli wziąć ślub, mieć dzieci i je wychować. Mary jednak nigdy nie była taka, jak wszyscy dookoła niej. Od zawsze wiedziała, że świat nie kończy się w Lesie. Że jest coś więcej. Każdej nocy marzyła o Ocenie i przypominała sobie historie sprzed Powrotu, które opowiadała jej matka. Kiedy jej rodzice zostali zarażeni, trafiła do Siostrzaństwa, gdzie miała się uczyć, aby zostać jedną z nich. W momencie, kiedy pod ich opiekę trafia Travis, jej wielka miłość i zarazem przyszły narzeczony jej najlepszej przyjaciółki, dziewczyna mimo prób wie, że nie jest w stanie bronić się przed miłością. Mary odkrywa także sekret, który poddaje w wątpliwość wiarygodność Sióstr. Kiedy jej dotychczasowy świat legnie w gruzach, będzie musiała nauczyć się walczyć o marzenia.

 

Przyznacie sami, że powieści antyutopijnych mamy na rynku sporo. Sama je wprost uwielbiam, a że wybierać jest w czym, czytać można w nieskończoność. Kiedy jednak książek z danego gatunku jest multum, pojawia się możliwość powielania pewnych schematów. Coś takiego niestety znalazło się w ,,Lesie Zębów i Rąk". Odizolowaną społeczność, ,,złych" po drugiej stronie i swego rodzaju rząd, chcący ratować ludzi, możemy spotkać naprawdę w wielu pozycjach. Jako jednak, że książka pojawiła się na rynku około dwóch lat temu, mogę ten fakt wybaczyć autorce. Gdybym przeczytała książkę w momencie wydania, pewnie zachwycałabym się nad tym pomysłem. Nawet teraz, wśród wielu podobnych schematów, pozostaje on w jakimś stopniu inny i intrygujący. Wędrówka wśród labiryntów ścieżek, szukanie wskazówek i Nieuświęceni czający się na każdym kroku wprowadzają naprawdę sporą dawkę tajemniczości i klimatu, który książka wprost musi mieć.

 

Sama fabuła w jakimś stopniu mnie nie usatysfakcjonowała. Oczywiście wydarzenia były wciągające, nie nudziły, a co więcej - intrygowały. Mimo to mam wrażenie, jakby mogło się zdarzyć coś więcej, a wszystko mogło być poprowadzone w jakiś głębszy sposób. Za dużo było zwykłego siedzenia w miejscu. Można było wykorzystać ten czas na tworzenie relacji między bohaterami, czy po prostu rozbudowywanie ich osobowości, a niestety tego zabrakło. Dialogów było, jak na lekarstwo, a przecież to one w wielkim stopniu wyznaczają nam tę osobowość. Tu dużo rzeczy działo się ,,bez słów". Dodatkowo narracja poprowadzona została w czasie teraźniejszym, czego niezbyt lubię. Miało to pewnie dodawać akcji, jednak mnie niestety irytowało.

 

Główna bohaterka - Mary - była odważna, musiała znieść wiele i sprostać rzeczom, których żadne z nas nigdy nie doświadczy. Mimo to irytowała mnie. Nie rozumiałam i chyba nie będzie mi dane zrozumieć jej pragnienia zobaczenia oceanu. Wiem, dlaczego miała właśnie takie marzenie i nie ten fakt mnie denerwuje, jednak to, że podporządkowywała mu ona całe swoje życie. Tak naprawdę to taka mała egoistka z niej była. Poza tym co możemy sami zaobserwować, zarówno o niej, jak i o pozostałych bohaterach niewiele wiemy. Mamy co prawda, jakieś wspomnienia z dzieciństwa, jednak ich osobowość pozostaje dla nas niewiadomą. Byli, ale nic po za tym. Nikt się nie wyróżniał, nie fascynował, ani nie pozwalał na branie z siebie przykładu. Choć mówię to z ciężkim sercem, jednak muszę to przyznać, że byli po prostu bezbarwni.

 

,,Las Zębów i Rąk" to książka, która swego czasu zrobiła furorę i furorę tę, jak najbardziej rozumiem. Teraz jednak wśród wielu podobnych pozycji na rynku, pozostaje dość w tyle. Choć czyta się ją naprawdę dobrze, ma tajemniczy klimat, a wydarzenia intrygują, to jednak pozostawiła we mnie niedosyt. Choćby pod względem bohaterów. Drugą część jednak z chęcią bym przeczytała. Często bywa, że kontynuacje są lepsze od pierwszych tomów i mam nadzieję, że tu właśnie tak będzie. Jeżeli ,,Las Zębów i Rąk" wciąż przed Wami, jak najbardziej mogę go Wam polecić. Nie powinniście wiele stracić, a może odkryjecie historię, która porwie Was zdecydowanie bardziej, niż mnie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial