Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Fabryka Os

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 85% - 6 votes
Akcja: 99.5% - 6 votes
Wątki: 65% - 2 votes
Postacie: 82.6% - 5 votes
Styl: 100% - 5 votes
Klimat: 100% - 9 votes
Okładka: 100% - 6 votes
Polecam: 100% - 7 votes

Polecam:


Podziel się!

Fabryka Os | Autor: Iain Banks

Wybierz opinię:

PJK

"Wszystkie nasze żywoty to symbole. Cokolwiek robimy, odbywa się to według pewnych prawidłowości i wzorców, które przynajmniej częściowo możemy kształtować. Silne jednostki tworzą własne wzorce i narzucają je otoczeniu, słabe muszą iść szlakiem wytyczonym przez innych. Słabe, pechowe i głupie. Fabryka Os funkcjonuje wedle konkretnej prawidłowości, ponieważ jest uwikłana w życie i - o wiele bardziej - w śmierć"

 

Frank to siedemnastolatek, który ma na koncie już trzy morderstwa. Sam, okrutnie okaleczony przez szpetnego boksera w dzieciństwie, jest nadzwyczaj inteligentnym chłopakiem, władcą mikroskopijnej wyspy, która - dzięki zwierzchnictwu Fabryki Os - stanowi epicentrum jego wszechświata i zarazem okular, przez który chłopiec ogląda świat. Pochodzący z dziwacznej rodziny, syn hipisa i nieodpowiedzialnej matki, brat martwego Pawełka i szalonego Eryka - zbiega z domu wariatów - poza wałęsaniem się po wyspie i skrupulatnymi pracami (w jego mniemaniu niezbędnymi do utrzymania równowagi) pije na umór z kolegą Kubą, dwudziestotrzyletnim karłem. Tak osobliwe grono bohaterów nie może gwarantować lekkiej lektury, acz historia, nie do końca jasna, mile łechce mój spragniony nietuzinkowości głód czytelniczy.

 

"Fabryka os" to książka, za którą szczególnie uważnie się rozglądałam. Po pierwsze za sprawą dość kontrowersyjnych opinii, jakie na jej temat czytałam, a po drugie za sprawą dopisania jej do listy książek BBC. Odnosząc się do pierwszej przyczyny poszukiwań muszę nadmienić, że nie sugerowałam się ani dobrymi, ani złymi opiniami - ot, chciałam przekonać się na własnej skórze, czym jest w istocie ta króciutka książeczka, pisana w pierwszej osobie. Times uznał tę powieść za szmirę, inni wytykali jej obrzydliwości i wulgaryzmy, zaś jeszcze inni piali z zachwytu nad tąponadprzeciętną perełką szkockiej literatury.

 

Wzdrygałam się, nie ukrywam. Choć potrafię czytać o różnych okropnościach, tak znęcania się nad zwierzętami nigdy nie potrafiłam przyjąć bez emocji, zaś sporo tu okrucieństwa i drobiazgowych opisów maltretowania królików, psów i innych braci mniejszych; kilkakrotne nawiązania do srania, rzygania i karmienia dzieciaków larwami much jeszcze bardziej wzmocniły moją niechęć do tej książki. Krótka, owszem, ale tak, jak nawet broń najmniejszego kalibru potrafi dotrzeć do celu ze śmiertelnym skutkiem, tak i licząca sobie nieco ponad 160 stron opowieść potrafi zjeżyć włosy na głowie.

 

Powieść czyta się szybko, wręcz zachłannie, psychoza nabiera tu zupełnie innego wymiaru, gdyż nie wynika z osoby głównego bohatera, ale nas, czytelników, dochodzących do końca powieści, a wciąż nie bardzo wiedzących, o co w ogóle chodzi; Frank opisuje drobiazgowo swoje prace na Polu Ofiarnym, swoje wspomnienia z Polem Rażenia, Wężowych Błoni czy nienazwanym fragmencie plaży kojarzącym się z bukietem kwiatów - miejsc, w których dokonał swoich morderstw od szóstego roku życia. Wprowadzi nas w świat obłędu swojego brata, podpalacza psów, by najpierw nas przerazić, a potem - zasmucić i obrzydzić jednocześnie. A całość widzimy przez pryzmat jego własnej ułomności związanej z męskością i relacji z kulejącym ojcem, nauczycielem, lekarzem i naukowcem.

 

"Fabryka Os" to dość trudna do określenia powieść, ja ją określiłam wyżej jako horror, lecz jest to określenie błędne i chciałabym, byście mieli tego świadomość. To raczej gorzka, mroczna historia obyczajowa, skupiająca się na jednostce w małym zakamarku świata, odciętym od rzeczywistości na tyle, ile pozwalały ówczesne lata '80. Na pewno wstrząsająca i na pewno przerażająca, nie na tyle jednak, by ją zaszufladkować i wsadzić między "Draculę" a "Lśnienie", choć w takim kontekście znacznie bliżej jej do "Psychozy", acz to też niezbyt prawidłowe porównanie. Styl Banksa kojarzył mi się odrobinę ze Steinbeckiem, troszkę z Goldingiem, czyli - nie ukrywając - do najwybitniejszych powieściopisarzy, którzy zawładnęli tym rodzajem sztuki pisarskiej zarezerwowanej dla autorów wchodzących niemalże w ciało młodego chłopca. I nawet jeśli miałam wątpliwości, czy słusznie tak usilnie poszukiwałam tej książki, czy na próżno, bo nie było warto - rozwiały się, gdy dotarłam do ostatniego rozdziału. Przyznaję otwarcie, że zakończenie "Fabryki Os" to jedno z najbardziej pokręconych, szokujących i niespodziewanych zwrotów akcji, jakie kiedykolwiek czytałam. I to zakończenie sprawiło, że z powieści mrocznej, acz przeciętnej, "Fabryka Os" urosła do rangi arcydzieła. Dlaczego więc 5/6, a nie maksymalna nota? Tego naprawdę nie umiem wyjaśnić bez wchodzenia w szczegóły fabuły. Dowiedzcie się sami, sięgnijcie po tę książkę.

 

"Każdy z nas, znajdując się w swej własnej, osobistej Fabryce, sądzi być może, że wszedł do jednego z korytarzy i jego los jest przypieczętowany (...), lecz jedno słowo, spojrzenie, potknięcie - cokolwiek - może całkowicie zmienić sytuację i nasza marmurowa sala przeobraża się znienacka w rynsztok, nasz szczurzy labirynt w złoty szlak"

Michał Lipka

RAGE

 

„Fabryka os” to już klasyczna można rzec powieść o ciemnej stronie ludzkiej natury. Może nie tak klasyczna, jak chociażby podobny jej „Władca much”, niemniej swoje miejsce w historii literatury już posiada. I nie ma się co dziwić, bo to autentycznie świetna powieść. Może nie szokuje tak, jak się o niej mówi – choć podejrzewam, że to ja już za bardzo obeznany jestem z kontrowersyjną literaturą, by było inaczej – ale nadal robi duże wrażenie i godna jest polecenia zarówno miłośnikom dobrych dramatów, literatury psychologicznej, jak i thrillerów – ale takich z wyższej literackiej półki, które autentycznie mają czytelnikowi do zaoferowania coś więcej, niż bezmyślną rozrywkę.

 

Frank ma szesnaście lat, nieciekawe życie i wiele frustracji. Wychowywany przez ojca na szkockim odludziu, ze swoim życiem radzi sobie za pomocą przemocy. Ale wszystko zaczyna się zmieniać, kiedy ze szpitala psychiatrycznego ucieka jego brat Eric, a wraz z jego powrotem na światło dzienne wreszcie zaczynają wychodzić tajemnice przeszłości…

 

Iain Banks od dzieciństwa marzył, by zostać pisarzem science fiction. Wierzył w swój talent, ale szybko przekonał się, że będzie musiał zweryfikować swoje poglądy, gdy okazało się, że wyczerpały mu się wydawnictwa zajmujące się fantastyką, a nikt nie chciał wydać jego prozy. Musiał więc zacisnąć zęby i stworzyć coś bardziej mainstreamowego. I tym czymś stała się właśnie powieść „Fabryka os”, którą zresztą sam autor nadal traktował jako science fiction. Przeniesioną co prawda na plan codziennego życia, ale jednak science fiction – w końcu wyspa to nic innego, jak swoisty kosmos, a jego bohater jest tak obcy, że równie dobrze mógłby być kosmitą.

 

I coś w tym jest, ale przede wszystkim jest coś innego – naprawdę dobra, przekonująca i przejmująca tak psychologicznie, jak i fabularnie literatura. Literatura skupiona na bohaterze, jego mrocznej stronie natury, poglądach i wszystkim, co jest z tym związane. Pod pewnymi względami całość rzeczywiście przypomina „Władcę much” i „Mechaniczną pomarańczę”, ale dla mnie osobiście książce najbliżej do „Rage” Stephena Kinga, napisanej pod pseudonimem Richard Bachman. Tym bardziej, że w obu przypadkach mamy historię o złym bohaterze, którego czynów i poglądów nie rozumiemy czy nie podzielamy, ale jednocześnie całość, dzięki np. czarnemu humorowi, przekonuje nas, byśmy choćby jedynie w pewnym stopniu go polubili.

 

Wszystko to sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, myśleć, analizować… I czujemy się usatysfakcjonowani, bo chociaż nie jest to łatwa i lekka lektura, pozostaje świetnie napisana, wciągająca, angażująca i inteligenta. Trafna, nawet jeśli nie zawsze autor (który sam swoje dzieło określa jako profeministyczne i antywojenne) jest rozumiany tak, jak by tego chciał i naprawdę frapująca. Dlatego polecam gorąco. Może i Banks przede wszystkim kojarzony jest z pisania science fiction (choć jego bibliografa mniej więcej po równo składa się z utworów fantastycznych i tych bliższych życia), ale „Fabryka os” to dowód na to, jak świetnym i przenikliwym twórcą pozostaje niezależnie od gatunku, w jakim się porusza.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial