Azyl

Autor: Izabela Sowa

Okładka wydania

Azyl


Dodatkowe informacje

  • Autor: Izabela Sowa
  • Tytuł Oryginału: Azyl
  • Gatunek: ObyczajowePowieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 240
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-240-2417-9
  • Wydawca: Znak
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    3/6

    6/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Amelia Grey

Na rynku istnieje wiele książek poruszających problemy trudów życia i jego odnowy po ciężkim doświadczeniu. Wątek ten może wydać się oklepany, jednak każda książka, która go podejmuje wnosi coś nowego. Do takich właśnie lektur należy ,,Azyl" Izabeli Sowy.

 

Z autorką po raz pierwszy spotkałam się kilka lat temu, czytając jej książkę dla młodzieży ,,Agrafka". Podobała mi się ona naprawdę bardzo, dlatego byłam ciekawa nowej powieści autorki mojego dawnego odkrycia. ,,Azyl" jest już pozycją skierowaną do starszych czytelników. Opowiada o kobiecie – Wiktorii, której szczęśliwe małżeństwo załamało się w jednej chwili. Postanowiła ona odciąć się od obecnego życia, spakowała walizkę i wyjechała. Za cel podróży wybrała Dubrownik, miejsce które pokochała podczas wyjazdów wakacyjnych w dzieciństwie. Teraz liczy na to, że pozwoli jej na odbudowę życie. Poznaje tam troje niezwykle ciekawych ludzi – Jasną, Sandrę i Vinka, przeszli oni przez wiele trudności, jednak mimo to będą potrafili jej pokazać, co w życiu ważne.

 

W książce, jak już wspomniałam spotykamy się z dość powszechną fabułą. Kobieta, której związek się rozpadł, stwierdza, że jej życie nie ma sensu i trzeba olbrzymiego czynnika zewnętrznego, aby go odbudować. Rozumiem żal, gorycz i poczucie oszustwa, bo wina męża bohaterki – Bastka, była faktycznie wstrząsająca. Mimo to, zamiast robienia z siebie pokrzywdzonej kobiety, preferowałabym pokazanie siły i wytrwałości. No ale dobrze, ludzie są różni. Tak więc Wiktoria wybrała odbudowę życia w Chorwacji. Magiczne miejsce można by rzecz. Słońce, plaża, krajobrazy. Jako, że nienawidzę upałów był to trochę nie mój klimat, ale nie wpływało to na pogorszenie mojego czytania, a nawet go trochę polepszało. Wiktoria za sprawą przypadku trafiła do schroniska dla psów, prowadzonego przez niezwykle silną Sandrę. To właśnie to miejsce pozwoliło jej stanąć na nogi. Tutaj zabieg bardzo trafiony, jak dla mnie. Schroniska dla psów nie spotkałam jeszcze w literaturze, więc nie było szablonowo. Na plus jak najbardziej wpływa to, że autorka uniknęła przewidywalności. Do ostatniej chwili trzymała przed nami powód rozpadu małżeństwa Wiktorii, uniknęła nudnych postaci i bardzo ciekawie zakończyła całość.

 

Styl Izabeli Sowy w ,,Azylu" należy do tych nielicznych, które mnie irytują. Jakoś niespecjalnie ułatwiał mi wciągnięcie się w fabułę. Był nużący i jakiś taki niemrawy. Dziwną rzeczą było przerzucanie dialogów, które urywały się nagle, a dalsza część znajdowała się w nowym rozdziale, ale już jako odniesienie do innej sytuacji. Trochę mylące to było, muszę przyznać. Rzeczą rzadko spotykaną były też przemyślenia pisane od myślników, co sprawiało, że zaczynałam myśleć, że bohater wypowiedział dane słowa, a dopiero potem, po dopisku, zdawałam sobie sprawę, że to jego myśli.

 

,,Azyl" może poszczycić się bardzo bogatymi i świetnie wykreowanymi postaciami. Główna bohaterka Wiktoria, mimo podjęcia decyzji, która mi się nie podobała, była postacią dość interesującą. Przeżyła kilka niepowodzeń, w tym stratę największej pasji i obwinianie się za śmierć ukochanego psa. Chcąc żyć w zgodzie ze światem musiała wyrzec się wielu rzeczy. Zdrada męża przegięła szalę. Ciężko mi stwierdzić czy ją polubiłam, czy nie. Była ciekawą bohaterką, ale mimo tego, choć dziwnie to brzmi, muszę przyznać, że dla mnie była trochę szablonowa. Zupełnie inaczej sprawa ma się z chorwackimi bohaterami. Sandra to silna kobieta, doświadczona przez wojnę. Po jej zakończeniu mogłaby wieść spokojne życie, jednak wybrała troszczenie się o czworonożnych przyjaciół człowieka. Nie jeden mógłby się uczyć obserwując ją. Jasna i Vinko także przeżyli wojnę i doświadczyła ich ona równie mocno, co Sandrę. Każde z tych trojga dźwiga piętno, a poradzenie sobie z nim nie zawsze jest łatwe. Żadne z nich nie było pokazane w bezbarwny sposób, każde coś wniosło, pokazało inne spojrzenie na życie i pozwalało na wyciagnięcie ważnej nauki i wniosków.

 

,,Azyl" nie jest idealną książką. Muszę przyznać, że się rozczarowałam. Oczekiwałam czegoś zupełnie innego i zdecydowanie bardziej... No właśnie. Porywającego? Wciągającego? Intrygującego? Nie dostałam tego, ale też książka nie była całkowicie zła. Ma bardzo dobrze wykreowanych bohaterów, umieszczona jest w intrygującym miejscu i momentami naprawdę można było się wciągnąć w fabułę. Mimo rozczarowanie, nie żałuje, że ją przeczytałam. Pokazała mi ona bowiem, że nie wszystko jest w życiu kolorowe i mimo, że nie zawsze się z tym zgadzamy, to czasem tak po prostu musi być. Czy polecam? Decydujcie sami.

 

Paula

Jedno przypadkiem znalezione zdjęcie wyrywa Wiktorię z jej dotychczasowego życia. Bez słowa zostawia męża i wyjeżdża tam, gdzie kiedyś spędzała z rodzicami wakacje, do Chorwacji. Można powiedzieć, że kobieta ucieka, nie tylko przed mężem, ale przed wspomnieniami z przeszłości. W Dubrowniku obsłuży ją kelnerka, Jasna; pozna też Sandrę, opiekunkę azylu dla niechcianych psów. Każda z nich próbuje znaleźć swoją drogę i prawdę o sobie.

 

Wiktoria wraca do czasów minionych. Jej największym marzeniem było tańczyć w balecie; obecna rola instruktorki tańca jest tylko namiastką. Próbuje uporządkować swoje relacje z mężczyznami, przywołuje w myślach tych, którzy zaistnieli w jej życiu na dłużej. Ciekawym wątkiem jest przyjaźń? związek? z Andrzejem – nie zdradzę więcej. Jasna i Sandra starają się uciec przed ciągle niezapomnianym koszmarem wojny. Czy spotkanie trzech zranionych kobiet i jednego złamanego mężczyzny przyniesie im to, czego szukają?

 

Najpierw była seria owocowa – „Smak świeżych malin", „Cierpkość wiśni", „Herbatniki z jagodami" i „Zielone jabłuszko", którymi zaczytywałam się jako świeżo upieczona studentka. Potem Izabela Sowa zmieniła styl, pisząc inaczej, może trochę dziwnie, z dominującą metaforą. Pojawiło się też kilka powieści dla młodzieży. I teraz „Azyl", dojrzały, życiowy, subtelny i lekki w formie, mocniejszy w przekazie.

 

Ucieczka Wiktorii jest chyba pierwszym przejawem jej samodzielności, wyłamania się z życiowej bierności. Dotychczas płynęła z prądem wydarzeń, nie walczyła, dostosowując się do innych. Postępek męża przypomniał jej o tym, o czym od dawna starała się zapomnieć. Ukojenie miało przynieść miejsce dobrze znane, pod chorwackim niebem. W azylu miała tylko pomagać, chyba sama nie spodziewała się, jak bardzo przywiąże się do jego mieszkańców. Ale ten skrawek ziemi, stanowiący szansę na odmianę losu dla często brutalnie krzywdzonych zwierząt, uświadamia jej, że nie da się, ot tak, przejąć czyjegoś sposobu na życie, dopóki nie będzie to Twoja własna, autonomiczna decyzja, dopóki to Ty do niej nie dojrzejesz. Tylko wtedy droga do szczęścia będzie miała sens.

 

„Azyl" napisany jest prostym językiem, ale trafnym i pełnym ironii, jak to u Izabeli Sowy. Autorce udało się też mnie zmylić; gdy w opisie przeczytałam o Chorwacji, nastawiłam się na opisy pięknych plaż i drinków z palemką. Ale nic z tego, choć w zasadzie można się było spodziewać, że nie będzie sielsko i przyjemnie. Wiktoria dokona swoistego rozliczenia z samą sobą. W wywiadzie z pisarką przeczytałam, że sama pracowała w takim azylu, więc historie psów tam mieszkających są niestety bliskie rzeczywistości. Niestety, bo to, co potrafi zrobić człowiek zwierzęciu, każe się zastanowić, co jest istotą człowieczeństwa i nad jego brakiem u niektórych. Wprawdzie drastycznych scen nie ma dużo, ale te, co są, wystarczą, by łzy stanęły w oczach.

 

W „Azylu" nie znajdziecie nadmiernie rozbudowanej akcji, szeroko rozwiniętych wątków, wielu bohaterów. Nie ma szczegółowo zarysowanego tła. Ale ta oszczędność narracyjna mnie bardzo przypadła do gustu. Takie książki Izabeli Sowy chcę czytać. Uważam, że styl najnowszej książki jest właściwym kierunkiem pisarskiej ścieżki autorki.

 

Katarzyna Meres

Odnalezione przez przypadek zdjęcie w komputerze swojego ukochanego może wywrócić życie do góry nogami, może spowodować rewolucję w życiu kobiety. Co Wiktoria robi po odnalezieniu pechowej fotografii? Pakuje swoje walizki, zabiera jedno z aut i wyjeżdża do Chorwacji. Miejsca, które kojarzy jej się z czasami dzieciństwa. Miejscem, które ocieka miłymi wspomnieniami i które jest dla niej pewnego rodzaju rajem. Czy odnajdzie w nim szczęście i ułoży sobie na nowo życie?

 

Wiktoria po zdradzie męża chce odpocząć, zastanowić się nad tym, co powinna dalej zrobić. Bo przecież nie chce wrócić do smutnego domu, który uległ zniszczeniu. Zraniona, zagubiona podejmuje spontaniczną decyzję i ląduje w Chorwacji. Spotyka tam wiele miłych osób, które borykają się z wieloma problemami. Sandrę, Jasną i Vinko łączy wojna, z którą mimo upływu lat nie mogą się uporać. Wiktoria przebywając wśród nich zdaje sobie sprawę z wielu rzeczy, odkrywa ona tajemnice, które były zakopane. Poznaje historię trzech nowych znajomych, zagłębia się w nie. Pomaga również Sandrze w schronisku, wyprowadza psy, która dają jej wiele radości. Wiktoria ma też moc sprawczą - w Jasną wlewa wiarę i nadzieję, stara się jej pomóc najlepiej, jak potrafi.

 

Uderzył mnie obraz schroniska, brak funduszy na jego dobre utrzymanie. Brak pomocy przy zwierzakach sprawia, iż tylko Sandra o nie dba z pomocą kilku wolontariuszy, którzy zjawiają się od czasu do czasu. Smutno było patrzeć na to, jak ludzie traktują zwierzęta, które przywiązują się do właścicieli, a ci bez skrupułów je zostawiają.

 

Autorka porusza także ważny problem, z którym wiele Chorwatów się boryka, mianowicie temat wojny. Ten, kto choć raz rozmawiał z Chorwatem, czy przejeżdżał przez ten piękny kraj, zdaje sobie sprawę, jak bardzo ta bitwa odcisnęła swoje piętno. Ja w tym cudownym kraju byłam dwa razy - widziałam opuszczone domy, w których ścianach nadal tkwiły ślady po kulach z broni. Ten widok był przerażający, w pewnych miejscach czuć było, że znamię wojny nadal unosi się w powietrzu.

 

Książka jest bardzo realistyczna, to zasługa wspaniałych opisów chorwackiego krajobrazu oraz uczuć ludzkich. Z papierowych kart wylewa się niezwykle plastyczny i barwny chorwacki kraj. Z bohaterami można się utożsamić, wzbudzają oni sympatię, a z drugiej strony troszkę wydają się być zbyt smutni, przygnębieni, trwający w jednym i tym samym miejscu.

 

Sama konstrukcja fabuły z ogólnego punktu widzenia jest ciekawa, interesująca, a także wciągająca. Jednak po głębszym wdrożeniu się można zauważyć, iż momentami powieść nuży. Po pewnym czasie przeszkadzało mi przenoszenie się z wątku na wątek, co wzbudziło we mnie poczucie zagubienia. Lubię chaos w książkach i nie przeszkadza mi on, lecz tutaj nie potrafiłam w stu procentach wczuć się w fabułę. Była ona skonstruowana w dziwny dla mnie sposób - rozdziały urywały się w pewnym momencie, po to aby kolejne zaczynały się od zupełnie innego momentu akcji. Niełatwo było się w tym odnaleźć. Zabrakło mi także pogłębienia wątku miłosnego, wplecenia jakiegoś nowego romansu, pięknej, nowej miłości, która zmieni świat Wiktorii...
Mimo tych kilku minusów "Azyl" uważam, jako ciekawą, ciepłą lekturę na jeden wieczór, która przywołała we mnie wspomnienia Chorwacji. Z zainteresowaniem czekałam na decyzję Wiktorii odnośnie męża, swoich dociekliwych rodziców i swojego życia. Otwarte zakończenie zaskoczyło mnie pozytywnie, ponieważ bohaterka udowodniła, że życie na zdradzie wcale się nie kończy. Dzięki tej zaistniałej przykrej sytuacji mogła spełnić swoje marzenia skryte gdzieś głęboko. Zyskała ona również nowych przyjaciół, którzy okazali się bardzo pomocni.

 

Zachęcam Was do zapoznania się z "Azylem", ponieważ jest to ciekawa książka, która traktuje o ważnych problemach społeczności chorwackiej. Można w niej znaleźć kilka wątków, które na pewno Was zaintrygują. Ja z "Azylem" mimo wszystko spędziłam miłe chwile, lecz czuję, że ta książka jest na jeden raz, która po pewnym czasie niestety, ale umknie nam niespodziewanie z głowy.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!